Archiwa tagu: odpoczynek

Zabezpieczony: Marzy mi się!

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło:

Reklamy

Są takie dni po prostu

Dzień dobry 🙂

Są takie dni, że nie wiele się chce, ale nie należy z tego powodu mieć wyrzutów sumienia. 🙂

Ciekawe jak spędzacie takie, zimowe dni, kiedy za oknem mróz siarczysty.

Ja odpoczywam i leniuchuję, po wizycie mojego starszego Dziecka a teraz słucham muzyki 🙂

Majowy odpoczynek na łonie natury

Wróciliśmy z majówki, pełni świeżego powietrza i zadowoleni z rodzinnego spotkania. Pojechaliśmy za miasto, jakieś 20 kilometrów na świeżą rybkę, by ją spożyć, a jakże, na świeżym powietrzu. Pogoda nam wspaniale dopisała i dzieci się wyszalały pośród przyrody.

Rybkę podają w poniemieckim młynie pełnym tajemnic z historii. Obiekt prowadzi pani, która sama dba o ten interes, a od czasu do czasu przyjeżdża jej syn, by ją wspomóc. 

Jest to zaczarowane miejsce, gdzie potrzeba jeszcze wiele pracy i pieniędzy, by ten obiekt postawić na nogi, ale i tak się kręci, bo kiedy przychodzi sezon, pani ma pełne ręce roboty.

Wypoczęliśmy i naładowaliśmy akumulatory i muszę Wam napisać, że wspaniale spędziliśmy te kilka godzin razem.

Wkleiłam dużo zdjęć, abyście zobaczyli, że nie przesadzam, iż mój dzisiejszy dzień na długo zapadnie w mojej pamięci.

 

Nasz cichy i spokojny wieczór

 Lubimy takie ciche i swoje wieczory. Telewizor wyłączony, bo dość na dzisiaj tych wszystkich złowrogich wiadomości ze wchodu. Oboje czujemy przesyt i pragniemy odpocząć. Nasze dzieci na wakacjach z wnukami i niech odpoczywają, wszak im po roku pracy się należy. Wszyscy są nad morzem, a ja się cieszę, że odpoczywają.

Czasami tak fajnie pomilczeć obok siebie i zająć się czymś przyjemnym i tym, co interesuje, a więc ja szukam filmu dla siebie, a mąż szuka części do swojego, sportowego samochodu i jest fajnie.

Lubicie czasami tak razem pomilczeć, kiedy tam za oknem toczy się życie i czasami od tego oderwać, bo my uwielbiamy być tak ze sobą razem.

 

Ludmiła Mariańska

MAŁŻEŃSTWO

Jesteśmy sobie potrzebni jak ziemi
potrzebna woda, jeśli plon ma przynieść.
Ach, czy to miłość?
Jej owoce przecież
dawno dojrzały i mówimy o nich:
daleko padły jabłka od jabłoni.
A więc jałowe lata nas czekają —
dwoje wygnańców z miłosnego raju?
Tylko trud dzielić i codzienny chleb
czy potrafimy, aby nie był gorzki?
Spróbujmy jednak.
Po burzliwym dniu
cieszy łagodny i spokojny zmierzch.
Podaj mi rękę. Nie jesteśmy sami.
Jabłoń przekwitła, lecz pachnie jabłkami.

Lato przytulmy, ale bądź czujna i czujny!

Cały rok ludziska zbierają na te wymarzone wakacje. Ciułają, aby niczego im przez te dwa tygodnie nie brakowało. Kiedy nadchodzą miesiące cieplutkie, choć w naszym klimacie to totolotek z tą pogoda – ludziska pakują się i jadą. Jadą w góry, na Mazury, czy też nad nasze, polskie morze.

Jadą w tym roku z przeszkodami, bo na autostradach postawili bramki i korki ciągną się kilometrami, a w samochodzie wrzeszczące i zmęczone dzieci. Ale za to kiedy dojadą już na miejsce każdy chce odpocząć i zostawić wszystko za sobą. Ludzie pragną czerpać z tych chwil wszystko, co najlepsze, a więc oddają się totalnemu szaleństwu, albo lenistwu, ale gorzej jest, kiedy ma się pod opieką malutkie dzieci, którym trzeba zapewnić rozrywkę, bo w pewnym momencie zaczyna się im nudzić, ale po to pojechała szlakiem nadmorskich miejscowości z akcją „Przytulmy lato” nasza kochana Super Niania, czyli Dorota Zawadzka, aby temu zaradzić, ale czy tylko po to?

Już ona ma wszystko na oku i uwaga, bo może wynurzyć się w każdej chwili i pogrozić rodzicowi, że źle odnosi się taki rodzic do swojego dziecka i zaraz napisze o tym na swojej osi czasu, poddając to pod ogólnopolską dyskusję!

Super Niania ma nad tym morze oczy i uszy dookoła głowy i nic  nie umknie jej uwadze. Zorganizowała sobie tą akcję „Przytulmy lato” i jeżdżąc tak w te i we wte, nadsłuchuje, ocenia, a potem przelewa na na swojego bloga. Z jej obserwacji wynika, że jesteśmy narodem, a zwłaszcza rodzice – do niczego! Siedzą w tych rodzicach same szatany, które podpowiadają, że należy wychowywać dziecko źle, bo z blogów D.Z. wynika, iż polscy rodzice, to kupa nieuków i nie wyedukowanych baranów, którzy nie wiedzą, że na wakacjach to, czy tamto powinno się wiedzieć i wakacje nie zwalniają nikogo od drobnych potknięć i wychowawczych norm, tak jak piszą o tym w książkach.

Super Niania chodzi brzegiem morza z kijkami, a na brzegu bawią się dzieci, a więc zdąży oczywiście zauważyć, że jakiś maluch lata sobie bez majteczek, a więc matka tego dziecka, to głupia z pewnością jest, bo pedofile tylko się czają!

Uważam, że takie napędzanie złych emocji, więcej szkodzi, niż robi dobrego, bo uświadamia ludziom, że są obserwowani i oceniani, a więc nie mogą pozwolić sobie na chwilę luzu i relaksu. Nie da się wychowywać swoich pociech książkowo, ale tej pani, to jest bardzo trudno zrozumieć, bo z tego wiecznego ględzenia i niezadowolenia na rodziców i Polaków przecież żyje, a i na benzynę zarobić trzeba, bo dwa miesiące nad morzem i codziennie w innym domu wczasowym, czy hotelu, przemierzając setki kilometrów – to przecież kosztuje.

Dziś na blogu napisała prawie, że Polacy żrą na tych wczasach jak istne świnie. Nakładają i nakładają na te talerze ze stołu szwedzkiego, aż do porzygania, bo skoro zapłacili, to im się należy wszystkiego, aż nosem będzie wychodzić. Tylko ja się pytam, kto dał prawo tej niedyskretnej pani zaglądać Polakom w talerze? Kto dał prawo jej wyliczać ile powinni jeść na śniadanie, bo pisze o śniadaniowej orgii właśnie. Czujnym okiem wylicza Polakom kalorie, a sama narzeka, że w miejscowościach wczasowych jest bardzo drogo, a więc jej może być drogo, a komuś, kto opłacił dużo pieniędzy za wyżywienie w hotelu, każe jeść jak w domu, czyli kanapkę z plasterkiem szynki i wsio! Strach się bać i kochani rodzice, wypoczywający nad morzem – uważajcie, czy owa pani nie robi wam zdjęcia, jak się nie zdrowo opychacie na śniadanie, bo możecie wylądować na Facebooku. Oglądajcie się do tyłu, czy owa pani nie podsłuchuje waszych rozmów z dziećmi, luźnych i tych bardziej poważnych, bo wszystko podlega obróbce i mam propozycję, aby pani Niania na drugi rok wyjechała sobie na bezludną wyspę, to może wreszcie odpocznie i wy też odpoczniecie i poczujecie się swobodnie 😀

Brunetka wieczorową porą – hi hi

Małżonek w garażu naprawiał silnik do naszej łodzi, a ja dyla w miasto z aparatem oczywiście, a więc zabieram swoich czytelników na następną wycieczkę po mojej pięknej mieścinie. Najlepiej się robi zdjęcia, kiedy nastaje cisza w mieście, a ludzie wychodzą na spacery, a mają gdzie spacerować i wypoczywać, bo w każdym kącie mojego miasta jest zieleń i ławeczki, aby posadzić sobie cztery litery. Zrobiłam bardzo dużo zdjęć, ale nie ma potrzeby wszystkich wklejać, gdyż i tak można z tych, co są –  wywnioskować, że fajnie się tu mieszka. Zapraszam 🙂