Archiwa tagu: 偶a艂oba

艢wiat si臋 pomyli艂!

Nie 偶yje Diego Armando Maradona. Podano przyczyn臋 zgonu - o2 - Serce Internetu

艢wiat obieg艂a druzgoc膮ca dla milion贸w ludzi wiadomo艣膰, 偶e oto w wieku 60 lat odszed艂 od nas Diego Maradona!

Na Facebooku przeczyta艂am tak膮 oto opini臋 o zmar艂ym,聽 kt贸r膮 napisa艂a Fiola Najdenowicz i zgadzam si臋 z ni膮, co do s艂owa.

Fiolka jest wokalistk膮, ale nie za bardzo si臋 ni膮 interesuj臋, ale jej opinie o 艣wiecie s膮 trafne i cz臋sto kontrowersyjne!

Tym razem nie przegi臋艂a, bo napisa艂a czyst膮 prawd臋, 偶e 艣wiat ho艂ubi ludzi na to nie zas艂uguj膮cych!

Napisa艂a wi臋c i czytamy:

Fiolka Najdenowicz

„by艂 膰punem, damskim bokserem, zn臋ca艂 si臋 nad zwierz臋tami. A ca艂y 艣wiat go op艂akuje, bo przez kilka lat dobrze gra艂 w pi艂k臋 no偶n膮. Niepoj臋te.

edit: pora sko艅czy膰 raz na zawsze z wielbieniem i podziwem dla przemocowc贸w, narcystycznych psychopat贸w, gwa艂cicieli i sadyst贸w, cho膰by byli nie wiem jak pot臋偶ni, pi臋kni, czy utalentowani”

Ja si臋 pi艂k膮 no偶n膮 艣rednio interesuj臋, ale by艂 okres taki, 偶e kiedy G贸rski prowadzi艂 nasz膮 dru偶yn臋 pi艂karsk膮, to nawet by艂am na bie偶膮co!

Pami臋tamy tamte nazwiska jak Tomaszewski, Dejna, Luba艅ski, bo to byli ch艂opcy, kt贸rzy grali dla Polski, a nie dla kasy!

Pami臋tamy s艂owa piosenki, kt贸ra nas uskrzydla艂a a brzmia艂a:

„Po zielonej trawie pi艂ka goni, Albo my wygramy, Albo oni. Albo b臋dzie dobrze, Albo b臋dzie 藕le, Pi艂ka jest okr膮g艂a, A bramki s膮 dwie”

Tekst pochodzi z聽https://www.tekstowo.pl/piosenka,no_to_co,my__kibice__po_zielonej_trawie_pilka_goni_.html

Potem przysz艂a era Lewandowskiego i jego koleg贸w, kt贸rzy zarabiaj膮 niewiarygodne pieni膮dze i nie pogardz膮 偶adn膮 reklam膮, aby sw贸j milionowy bud偶et powi臋ksza膰 i tu m贸j entuzjazm i fascynacja spad艂a do „zera”

Najgorsze s膮 偶ony tych s艂awnych pi艂karzy, kt贸re si臋 na nich zawiesi艂y i bryluj膮 na „Pudelku”, a m贸wi si臋 o nich „WAGs”

S膮 to dziewczyny pi艂karzy, kt贸re w艂a艣ciwie niczym si臋 nie wyr贸偶niaj膮, pr贸cz poprawianej urody za kas臋 swoich m臋偶贸w.

Nie maj膮 nic szczeg贸lnego do powiedzenia, ale za to sprzedaj膮 swoj膮 prywatno艣膰 w Internecie.

Taka Anna Lewandowska w艂a艣nie og艂osi艂a, 偶e:

„Grudzie艅 przeznaczymy na celebrowanie nastroju, PIECZ膭C PIERNICZKI”

Piecz膮c pierniczki, a nie piek膮c – ma艂a, g艂upiutka 偶ona pi艂karza!

Wnerwia mnie, 偶e nawet TVN og艂osi艂, 偶e oto od nas odszed艂 wielki pi艂karz – Kr贸l – B贸g, kiedy odszed艂 cz艂owiek, kt贸remu uda艂o si臋 wygra膰 co艣 – harataj膮c w ga艂臋!

Niech p艂acze za nim Argentyna, bo oni w tej biedzie musz膮 mie膰 swojego Boga i ja to rozumiem, ale nie zamierzam roni膰 艂ez za kim艣, kto brata艂 si臋 z politykami maj膮cymi krew na r臋kach!

Tymczasem w Polsce zmar艂 Marcin Kr贸l – 聽polski filozof polityki, historyk idei i publicysta, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego.

Ogromna strata i tacy ludzi s膮 warci wspomnie艅 i wielkiej 偶a艂oby!

[*]

Jeszcze wczoraj na FB opublikowa艂 sw贸j felieton oznaczony liczb膮 „100”

By艂 to cz艂owiek, kt贸ry mia艂 艣wiatu co艣 do powiedzenia i czytamy jak偶e m膮dre rozwa偶ania;

„Notatki 100
Kryzys nowoczesno艣ci. Wolno艣膰 kobiet. Pisz臋 naturalnie w zwi膮zku z ostatnimi wydarzeniami, ale chcia艂bym pokaza膰 zjawiska i postawy niekoniecznie powszechnie znane. Najpierw nieco historii. Kobiety w nowo偶ytno艣ci musia艂y rodzi膰. Brak jest pewnych danych, jak cz臋sto mia艂a miejsce aborcja naturalna, jak cz臋sto rodzi艂y si臋 dzieci, kt贸re natychmiast umiera艂y i jak wiele z urodzonych mia艂o nieodwracalne wady genetyczne. Si臋gnijmy wi臋c pod drastyczny przyk艂ad Kr贸lowej Anny (Anglia 1702-1707). Anna poroni艂a 16 dzieci (nie wiemy co znaczy艂y te poronienia), urodzi艂a c贸rk臋, kt贸ra 偶y艂a rok i syna, ksi臋cia Gloucester, kt贸ry 偶y艂 11 lata, ale by艂 niepe艂nosprawny. Og贸艂em 18 dzieci i wyczerpana ca艂kowicie umar艂a, kiedy mia艂a 49 lat. Wielka Kr贸lowa Wiktoria urodzi艂a z olbrzymi膮 niech臋ci膮 9 dzieci, z czego kilkoro bardzo nieudanych fizycznie. Dzieci nie znosi艂a, ale jej potomstwo potem panowa艂o w po艂owie Europy. 艁atwo zda膰 sobie spraw臋, jak liczn膮 i sprawn膮 pomoc musia艂y mie膰 obie kr贸lowe. A przecie偶 kobiety znajduj膮ce si臋 ni偶ej w 贸wczesnej hierarchii tak samo rodzi艂y, roni艂y i wychowywa艂y niesprawne dzieci. Skala zjawiska by艂a kolosalna. Jednak Pan B贸g nie interweniowa艂.
Na czym polega r贸偶nica z czasami wsp贸艂czesnymi. Tylko i wy艂膮cznie na medycynie, kt贸ra pozwala wykry膰 ewentualno艣膰 poronienia, genetyczne wady p艂odu i pozwala na d艂ugie 偶ycie osobom niepe艂nosprawnym. Czy jednak znamy wiele kobiet, kt贸re rodz膮 18 dzieci? Nie. Dlaczego zatem? Bo olbrzymia wi臋kszo艣膰 kobiet, w ka偶dym razie w 艣wiecie zachodnim, a tak偶e m臋偶czyzn, reguluje na r贸偶ne sposoby liczb臋 dzieci. Co jednak z dzie膰mi, o kt贸rych odpowiednio wcze艣nie wiemy, 偶e s膮 genetycznie uszkodzone lub wr臋cz martwe w 艂onie matki? Roztropna odpowied藕 brzmi: Pan B贸g w dalszym ci膮gu nie interweniuje, bo nie by艂oby tylu nieszcz臋艣膰. Dlaczego zatem cz艂owiek pozwala sobie zaj膮膰 miejsce Boga i 鈥 tylko dzi臋ki post臋powi wiedzy 鈥 wkracza膰 w decyzje natury? Jakim prawem? Ot贸偶 ca艂kowicie bezpodstawnie. Odrzu膰my od razu beznadziejny sp贸r o to, kiedy p艂贸d staje si臋 cz艂owiekiem.
Oczywiste, 偶e p艂贸d jest cz艂owiekiem, ale co z tego wynika? Czy p艂贸d genetycznie uszkodzony ma godno艣膰 ludzk膮? T膮 drog膮 nigdzie nie zajdziemy. Dlatego przeciwnicy aborcji 藕le stawiaj膮 spraw臋. Chodzi o to, czy by艂o lepiej, kiedy sama natura eliminowa艂a dzieci, kt贸re nie mog艂y 偶y膰, czy obecnie, kiedy wkracza w to prawo, a potem lekarz? Te偶 nie ma dobrej odpowiedzi, bo jak wielokrotnie m贸wi艂em, prawo nie jest najwa偶niejsze. A przede wszystkim skoro m贸wi si臋 o 偶yciu od pocz臋cia, to jak prawo traktuje spraw臋 pocz臋cia i fakt, 偶e raczej potrzeba do tego tak偶e m臋偶czyzny? Jaka jest jego odpowiedzialno艣膰, skoro to nie on nosi ci膮偶臋? Fundamentalna. Dlaczego wi臋c m臋偶czyzna nie jest odpowiednio karany? Logicznie powinien obowi膮zywa膰 nie zakaz aborcji, ale zakaz stosunk贸w p艂ciowych, je偶eli ich celem nie jest wyprodukowanie dziecka. Kto by to sprawdza艂 i jak nak艂adane by艂yby kary?
Bezradno艣膰 prawa wida膰 doskonale tak偶e wtedy, kiedy rozwa偶ymy inne okoliczno艣ci towarzysz膮ce przymusowej ci膮偶y. Kto b臋dzie opiekowa艂 si臋 dzieckiem? Czy prawo ma na to spos贸b poza alimentami? A ju偶 na pewno nie sposobu na to, kto b臋dzie kocha艂 dziecko? Wszystko to zale偶y od kobiety, wi臋c do niej powinna nale偶e膰 ostateczna decyzja. To ona cierpi 鈥 ci膮偶膮 nie jest rozrywk膮 鈥 to ona zostaje z regu艂y sama z niepe艂nosprawnym dzieckiem. To ona musi donosi膰 martwy p艂贸d. Prawo nic nie m贸wi o roli m臋偶czyzny we wszystkich okoliczno艣ciach towarzysz膮cych urodzeniu dziecka, a przedtem donoszeniu ci膮偶y.
Natomiast filozofia wiele m贸wi na temat wolno艣ci ka偶dego cz艂owieka, w tym wolno艣ci ci臋偶arnej kobiety, kt贸ra 鈥 zauwa偶my 鈥 te偶 jest cz艂owiekiem. Nie chodzi o to, by kobiety dokonywa艂y aborcji, bo tak im si臋 podoba, lecz o to, 偶e nie ma takiego autorytetu, kt贸ry mo偶e im tego zakaza膰. Zapewne nadmierna swoboda w tej mierze nie jest korzystna, ale tak samo jest z ka偶d膮 nadmiern膮 swobod膮. Dysponowanie przez ludzi wolno艣ci膮 oznacza, 偶e niekt贸rzy spo艣r贸d nich b臋d膮 tej wolno艣ci nadu偶ywali, ograniczaj膮c wolno艣膰 innych, tak偶e wolno艣膰 p艂odu. Nie mamy wyboru. Albo jeste艣my libera艂ami, albo wszystko poddajmy karze wi臋zienia.
Wreszcie niekt贸rzy m贸wi膮 w tym przypadku o problemie aksjologicznym i o nieuniknionym konflikcie prawa i warto艣ci. Jest to nonsens. Warto艣ci czyli demokracja, czyli my wszyscy, stoimy ponad prawem. Prawo jest dla nas, a nie my dla prawa. Prawo pomaga nam 偶y膰 razem we wsp贸lnocie demokratycznej i usuwa to, co mog艂oby tej wsp贸lnocie zagra偶a膰. Prosz臋 mi wyja艣ni膰, jak takiej wsp贸lnocie zagra偶a kobieta w ci膮偶y ze zdeformowanym genetycznie dzieckiem? Je偶eli nie, to prosz臋 zostawi膰 kobiecie wolno艣膰, bo prawo nie pozwala na ingerencj臋. A obecna zmiany interpretacji Konstytucji s膮 nie dlatego bezpodstawne, 偶e Trybuna艂 Konstytucyjny jest 藕le powo艂any, nie dlatego, 偶e kieruje si臋 ideologi膮 PiS, nie dlatego, 偶e wkracza w uprawnienia jednostki, lecz dlatego, 偶e nie ma uprawnie艅 do podejmowania tego rodzaju decyzji, kt贸re nie podlegaj膮 prawu. I to jest najwa偶niejsze. Wolno艣膰 kobiet od prawa stanowionego.
Lektura polecana: John Stuart Mill, 鈥濸odda艅stwo kobiet鈥.

Zdj臋cie

Smutek!

Obraz mo偶e zawiera膰: tekst 鈥濩HCIELI艢CIE BIA艁ORUSI, TO B臉DZIECIE J膭 MIELI. PROSIMY O WYSY艁ANIE ZDJ臉膯 Z WIDOCZNYM WIZERUNKIEM WSZYSTKICH FUNKCJONARIUSZY, R脫WNIE呕 TAJNIAK脫W, KT脫RZY DOPUSZCZAJ膭 SI臉 PRZEMOCY WOBEC PROTESTUJ膭CYCH. ZNAJDZIEMY WAS WSZYSTKICH, NIE ZOSTAWIMY TEGO BEZ KONSEKWENCJI. ODTAJNIAMY@RISEUP.NET OG脫LNOPOLSKI STRAJK KOBIET鈥

Bije policja Kobiety na ulicach tylko za to, 偶e聽 id膮 spokojnie i walcz膮 o swoje prawa!

Poni偶szy teledysk dedykuj臋 polskim Kobietom, aby nie ustawa艂y w swojej walce i nie przestraszy艂y si臋 Kaczy艅skiego i jego policji!

Niech Kobiety bij膮 w tarabany i niechaj b臋d膮 silne, bo je艣li teraz nie wygraj膮, to ju偶 d艂ugo, d艂ugo nie!

Dzisiaj dziewczyny i kobiety w Poznaniu tak偶e bi艂y w b臋bny na znak niezgody jakie piek艂o szykuje im ten bandycki rz膮d!

Dzi艣 nie b臋d臋 si臋 wiele rozpisywa艂a, bo mamy z M臋偶em smutek w sercu i duszy.

Dzi艣 odszed艂 w szpitalu o godzinie 14.20, nasz s膮siad z klatki.

Jak mogli艣my, tak go wspierali艣my, ale kiedy 4 dni temu dosta艂 duszno艣ci i nie m贸g艂 swobodnie oddycha膰 – M膮偶 wezwa艂 karetk臋, bo czuli艣my, 偶e to ju偶 b臋dzie koniec!

Spoczywaj w spokoju Andrzeju!

Zostaniesz na zawsze w naszej pami臋ci s膮siedzie!

Ps. I tak do polityk贸w, kt贸rzy tak zawzi臋cie walcz膮 o w艂adz臋 napisz臋, 偶e kto mia艂 si臋 ze艣wini膰, to si臋 ze艣wini艂, a i tak wszyscy trafimy przed oblicze Pana – tch贸rzu Kaczy艅ski, kt贸ry my艣lisz, 偶e jeste艣 nie艣miertelny!

Polska wr贸ci na drog臋 demokracji, bo ten rz膮d obal膮 Kobiety!

Obraz mo偶e zawiera膰: 1 osoba, stoi i tekst

A jednak istnieje jeszcze ludzka 偶yczliwo艣膰!

Po rozwodzie moich rodzic贸w m贸j ojciec kompletnie sobie nie radzi艂!

Wpad艂 w jeszcze wi臋kszy alkoholizm, a pijaczki drobne go okradali dos艂ownie ze wszystkiego.

Znalaz艂am mu Dom Opieki, w czym mi pom贸g艂 pewien ordynator szpitala i tam ojca umie艣ci艂am!

Dom ten by艂 艣wie偶o po remoncie i naprawd臋 ojciec mia艂 tam 艣wietne warunki, 艂膮cznie z pokojem tylko dla siebie z telewizorem!

My艣la艂am, 偶e tam siebie odnajdzie i b臋dzie mia艂 dobr膮 opiek臋, wy偶ywienie, ubrania i tak te偶 by艂o, bo do艣膰 cz臋sto go tam odwiedza艂am!

Nigdy nie odnalaz艂 tam siebie i sta艂 si臋 odludkiem!

By艂 w tym domu 7 lat, ale pewnego dnia, b臋d膮c w pracy otrzyma艂am telefon, 偶e ojciec skoczy艂 z drugiego pi臋tra na p艂ytki chodnikowe.

Kiedy przyjecha艂o pogotowie, to jeszcze 偶y艂, a my pojechali艣my do szpitala w Gryficach i wydawa艂o si臋, 偶e ojciec to prze偶yje.

Niestety, ale dwa dni p贸藕niej umar艂 z powodu niewydolno艣ci oddechowej!

Wys艂a艂am po ojca karawan, ale go prokuratura cofn臋艂a, gdy偶 bada艂a, czy nie by艂o w tym nieszcz臋艣ciu os贸b trzecich!

Trzeba by艂o szykowa膰 pogrzeb, kiedy prokuratura wykluczy艂a podejrzenia!

Postawi艂am ojcu pomnik i znalaz艂am 艂adne jego zdj臋cie, kiedy by艂 jeszcze pe艂en 偶ycia i marze艅!

Na pogrzebie wyg艂osi艂am swoj膮 mow臋, kt贸r膮 mam zapisan膮 do dzi艣 w zeszycie, a brzmia艂a:

„Zasiadaj膮c do obiadu w intencji po zmar艂ym ojcu Henryku, pragn臋 zacytowa膰 moje motto podsumowuj膮ce ziemskie 偶ycie zmar艂ego:

„Na 艣wicie jest tak wiele smutku i naszym smutkiem by艂o cierpienie naszego ojca, m臋偶a, brata, dziadka, te艣cia i szwagra!

M贸g艂 w 偶yciu wiele osi膮gn膮膰 , ale wieloletnia choroba nie pozwoli艂a mu na to!

Dlatego prosz臋 wszystkich bliskich, by mu wybaczyli, 偶e nie m贸g艂 by膰 z nami naprawd臋!

Mam g艂臋bok膮 wiar臋, 偶e o zmar艂ym zostanie w naszych sercach wieczna pami臋膰”

Tak bardzo jestem na tym zdj臋ciu podobna do ojca, 偶e nigdy by mnie si臋 nie wypar艂!

Za chwil臋 minie dwa lata, kiedy odesz艂a moja mama i trzeba by艂o zmieni膰 pomnik, bo j膮 z艂o偶ono z ojcem!

Zosta艂y wi臋c zmienione tak偶e zdj臋cia, ale ja w tym udzia艂u nie bra艂am!

Stary pomnik po ojcu znalaz艂 si臋 na gruzowisku wraz ze zdj臋ciem!

Dzisiaj kto艣 zapuka艂 do moich drzwi i wr臋czy艂 mi stare zdj臋cie ojca i powiedzia艂, 偶e nie mo偶e tak by膰, 偶e kto艣 nie zachowa艂 pami臋ci o zmar艂ym!

Delikatnie podwa偶y艂 zdj臋cie i otrzyma艂am je w ca艂o艣ci!

Stan臋艂am jak os艂upia艂a ze 艂zami w oczach, bo pomy艣la艂am sobie, 偶e s膮 jeszcze na tym 艣wiecie dobrzy ludzie – empatyczni ludzie!

D艂ugie chwile g艂adzi艂am zdj臋cie w d艂oniach!

Wspomnienia wr贸ci艂y – no c贸偶, bo te dobre i z艂e, ale liczy si臋 ludzka 偶yczliwo艣膰!

Obraz mo偶e zawiera膰: 1 osoba

Odesz艂a Ewa Demarczyk – poma艂u scena wielkich pustoszeje [*]

Dzisiaj dotar艂a do nas bardzo smutna wiadomo艣膰!

Oto w wieku 79 lat opu艣ci艂a nas wielka posta膰 sceny – Ewa Demarczyk.

Pami臋tam jej wyst臋py w telewizji, cho膰 by艂am m艂od膮 dziewczyn膮, ale Jej tw贸rczo艣ci artystycznej nie da艂o si臋 nie zauwa偶y膰.

Frapowa艂a mnie jej posta膰, bo taka zawsze by艂a tajemnicza, ubrana na czarno, a do tego ten jej g艂os!

Odesz艂a ze 艣wiata artystycznego w 1972 roku, kiedy ja rozpoczyna艂am szko艂臋 艣redni膮, ale nigdy Jej nie zapomn臋 mimo, 偶e wycofa艂a si臋 ze 艣wiata sceny i tak trudno by艂o potem do Niej dotrze膰!

Odsun臋艂a si臋 i nie udziela艂a 偶adnych wywiad贸w i tak jakby zosta艂a pustelnic膮, 偶yj膮c膮 tylko w swoim 艣wiecie.

Wielu pr贸bowa艂o do Niej dotrze膰 – nam贸wi膰 na powr贸t, ale tak naprawd臋 nikomu si臋 to nie uda艂o!

Pozosta艂a wi臋c wielk膮 zagadk膮 dla Jej wielbicieli, s艂uchaczy, odbiorc贸w, dziennikarzy i wszystkich medi贸w!

Istniej膮 r贸偶ne hipotezy dlaczego odesz艂a i jedni m贸wi膮, 偶e straci艂a sw贸j, charyzmatyczny g艂os – za艣 inni m贸wi膮, i偶 chcia艂a za艂o偶y膰 w艂asny teatr, ale ze wzgl臋d贸w finansowych, to si臋 Jej nie uda艂o!

Nie wiemy o Niej prawie nic, bo nic o Jej 偶yciu prywatnym, ale najwa偶niejsze, 偶e pozostawi艂a po sobie cudown膮 poezj臋 艣piewan膮 i jak dot膮d nikt jej nie dor贸wna艂.

Pozostanie w naszej pami臋ci t膮 jedyn膮, kt贸ra聽 zostawi艂a nam cudowne pie艣ni w mistrzowskim wykonaniu.

Dla mnie ten dzie艅 by艂 bardzo smutny, a kiedy w telewizji by艂o o Niej wspomnienie, to tak po ludzku si臋 zrycza艂am,聽 bo oto odchodzi moja m艂odo艣膰 i fascynacja!

Kt贸偶 mo偶e o Niej wi臋cej wiedzie膰 – jak nie Tomasz Raczek, kt贸ry tak J膮 dzisiaj wspomnia艂!

„Tomasz Raczek
2 godz.

Zmar艂a EWA DEMARCZYK, najwi臋ksza interpretatorka polskiej piosenki aktorskiej. By艂a tak skoncentrowan膮 doskona艂o艣ci膮, 偶e jej piosenki mo偶na by艂o smakowa膰 latami, bez obawy 偶e utrac膮 swoj膮 si艂臋 i intensywno艣膰. Je藕dzi艂em za ni膮 po Polsce, byle tylko dosta膰 si臋 na jej koncert. Bywa艂o, 偶e siedzia艂em na scenie, wpuszczony przez ni膮 za kulisy.
Pisa艂em o niej wielokrotnie. Raz nawet mia艂em zaszczyt podpisywa膰 razem z ni膮 swoj膮 ksi膮偶k臋 „Karuzela z madonnami”, w kt贸rej by艂 po艣wi臋cony jej rozdzia艂. Podpisywa艂a go, bo uzna艂a, 偶e uda艂o mi si臋 uchwyci膰 prawd臋 o niej. To by艂 wspania艂y moment – we Wroc艂awiu. Dosta艂em wtedy tak偶e od niej numer telefonu, jej p艂yty z autografem i obietnic膮, 偶e si臋 kiedy艣 jeszcze spotkamy, nagramy d艂ugi wywiad, mo偶e film dokumentalny. Ale tak si臋 nie sta艂o. Dzwoni艂em, pr贸bowa艂em. Moment min膮艂 a Ewa Demarczyk 艣wiadomie pogr膮偶a艂a si臋 w odm臋tach zapomnienia.
Dzi艣 zn贸w wszyscy o niej m贸wi膮. Tak bywa w chwili 艣mierci. Dop贸ki chcecie si臋 jeszcze czego艣 o niej dowiedzie膰, przypominam m贸j tekst o niej z ksi膮偶ki. Ten tekst, kt贸ry sama uzna艂a za sprawiedliwy wobec jej sztuki.
Ciemno艣膰. Po chwili punktowiec o艣wietla drobn膮, kobiec膮 sylwetk臋 przy mikrofonie. Demarczyk stoi skupiona, w czarnej prostej sukni bez 偶adnych ozd贸b. Za ni膮 o艣miu muzyk贸w ubranych w czarne garnitury, pod much膮, dyskretnie eleganckich. Pierwsze d藕wi臋ki. Stare piosenki mieszaj膮 si臋 z nowymi. S艂owa polskich wierszy – z obcymi, czasem odbieranymi tylko emocjonalnie, bez rozumienia tre艣ci.
Demarczyk 艣piewa poemat Goethego „N盲he des Geliebten”, a za chwil臋 pi臋kny wiersz niezwyk艂ego poety z Salzburga, Georga Trakla („Muzyka w Ogrodzie Mirabel”). Ciep艂e i pi臋kne rosyjskie „Do babuni” Mariny Cwietajewej granicz膮 o moment tylko z rytmem „Ognia nocy 艣w. Jana” chilijskiej laureatki Nagrody Nobla, Gabrieli Mistral. Wreszcie delikatne, nierzeczywiste s艂owa rodem jakby z jakiego艣 niespokojnego snu, poezji Roberta Desnosa. Wszystko to dociera do nas jednym strumieniem niezwyk艂o艣ci.
Na scenie: czarne kotary, na czarno ubrani muzycy i w czarnej, prostej sukni Ewa Demarczyk. Muzyka jest gdzie艣 mi臋dzy nimi, r贸wnie elegancka jak oni i tak偶e pogr膮偶ona w mroku. Kilka reflektor贸w czasem tylko rozjarzy si臋 rosn膮c膮 emocj膮. Ale twarz Ewy Demarczyk jest przez ca艂y czas wyra藕na: wykrzywione w grymasie usta i nieprzytomne oczy szalonej spirytystki. To za jej spraw膮 w naszych my艣lach pojawiaj膮 si臋 r贸偶noj臋zyczni bohaterowie nieszcz臋艣liwych mi艂o艣ci.
Rebeka. Twarz Demarczyk opowiada smutn膮 histori臋 偶ydowskiej dziewczyny. Zahipnotyzowani, wpatrujemy si臋 w jej oczy, a tam 鈥 stara studnia, zrozpaczona kochanka i.. odje偶d偶aj膮ca limuzyna. Tylko chwila ca艂kowitej ciemno艣ci oddziela ten obraz od nast臋pnego. Znowu punktowiec o艣wietla twarz Demarczyk i znowu odczytamy z niej inn膮 opowie艣膰: o dawnym balu, „Grand Valse Brillante”.
W jej 艣piewie nie s艂ycha膰 wysi艂ku. Obrazy malowane s膮 p贸艂g艂osem; tylko w kulminacjach piosenek Demarczyk pozwala sobie na wykorzystanie jego ca艂ej mocy. Wtedy (poemat Goethego, „Taki pejza偶”) s艂ycha膰 jak wspania艂y to g艂os i z jak膮 maestri膮 si臋 nim pos艂uguje. Rozumie si臋 ka偶de s艂owo, co ja m贸wi臋 鈥 ka偶d膮 sylab臋, w najtrudniejszych, nawet najbardziej karko艂omnych piosenkach („Karuzela z madonnami”). „Taki pejza偶” to wr臋cz 艣piewanie poszczeg贸lnych fonem贸w; koncert d藕wi臋k贸w, kt贸re nie maj膮 ju偶 prawie znaczenia s艂贸w. Taki pejza偶.
Zn贸w ciemno艣膰. Publiczno艣膰 bije brawo i brzmi to jak niedelikatno艣膰. By艂 sobie skrzypek鈥 Muzyka staje si臋 tak sentymentalna, 偶e a偶 nie mo偶na si臋 przed ni膮 obroni膰. Demarczyk patrzy przed siebie: jakby wspomina czy rozmawia z kim艣, potem oddala si臋 a ko艂o nas pojawia si臋 skrzypek Sercowicz. Metr dalej prawdziwy skrzypek wykonuj膮 swoj膮 parti臋. Kierownik zespo艂u muzycznego i zarazem kompozytor wi臋kszo艣ci piosenek, Andrzej Zarycki, podchodzi do piosenkarki. Razem z ni膮 za艣piewa o „Ogniu w noc 艣w. Jana” i za ka偶dym razem w refrenie powita go 艣piewny u艣miech Ewy.
„Tomasz贸w”, „Pie艣艅 nad pie艣niami”, „Sur le Pont d’Avignon”, „Wiersze Baczy艅skiego”, „Cyganka”. A potem Demarczyk gwa艂townie odwraca si臋 i zbiega ze sceny. U szczytu muzycznej emocji. Pozostaje nienasycone apogeum, kt贸re zamiera. Na sali elektryczno艣膰. Mi臋dzy scen膮 i widowni膮 jest takie napi臋cie, 偶e mo偶na by zapali膰 偶ar贸wk臋. Oklaski trwaj膮 d艂ugo, ale nie ma bisu. Tych mi艂osnych „Dziad贸w”; teatru, w kt贸rym muzyka spe艂nia rol臋 medium wywo艂uj膮cego duchy kochank贸w, nie da si臋 powt贸rzy膰. Demarczyk uk艂oni si臋 sztywno i zbiegnie ze sceny. Seans sko艅czony. Niech nienasycenie czyni legend臋. Niech wraca wspomnienie nie powt贸rzonego.
Kiedy艣 uda艂o mi si臋 podejrze膰 Ew臋 Demarczyk podczas pr贸by. Ze zdumieniem s艂ucha艂em znanych sobie piosenek, 艣piewanych zupe艂nie „na zimno”, bez emocji. Nie by艂o napi臋cia, nie by艂o oprawy, tylko misternie uk艂adane d藕wi臋ki. Spokojnie i dok艂adnie. Podczas koncertu wydawa艂o si臋 to takie naturalne, niesamowite samo przez si臋. Ale przecie偶 to inscenizacja, teatr.
Ten efekt Demarczyk starannie wypracowa艂a. Najpierw posiad艂a technik臋 aktorsk膮 i muzyczn膮 (szko艂a teatralna i muzyczna). Do niej doda艂a intuicj臋, dzi臋ki kt贸rej potrafi艂a zaprojektowa膰 nieomylnie trafn膮 inscenizacj臋 ka偶dego utworu. Wiedzia艂a kiedy wzmocni膰 艣wiat艂o reflektor贸w, kiedy si臋 odwr贸ci膰 i wreszcie kiedy 鈥 wykorzystuj膮c emocj臋 chwili 鈥 nag艂ym ruchem, nieoczekiwan膮 ucieczk膮 ze sceny podkre艣li膰 jej wymow臋. 艢piewane przez ni膮 wiersze czasem by艂y wyrafinowane a czasem banalne jak s艂owa jarmarcznej piosenki. Wy艂aniaj膮ce si臋 z nich chmurne postacie, rysowane g艂osem i nastrojem, z艂o偶y艂y si臋 na sp贸jn膮 wizj臋 pos臋pnego 艣wiata, pe艂nego daremnej tkliwo艣ci, samotno艣ci, buntu i nie艣mia艂ej nadziei. To nieprawda, 偶e Demarczyk by艂a Czarnym Anio艂em polskiej piosenki. Ona ca艂kiem 艣wiadomie gra艂a rol臋 Czarnego Anio艂”.

Niebo z艂ote ci otworz臋,
w kt贸rym ciszy bia艂a ni膰
jak ogromny d藕wi臋k贸w orzech,
kt贸ry p臋knie, aby 偶y膰
zielonymi listeczkami,
艣piewem jezior,
zmierzchu graniem,
a偶 uka偶e j膮dro mleczne ptasi 艣wit.
Jeno wyjmij mi z tych oczu
szk艂o bolesne – obraz dni,
kt贸re czaszki bia艂e toczy
przez p艂on膮ce 艂膮ki krwi.
Jeno odmie艅 czas kaleki,
zakryj groby p艂aszczem rzeki,
zetrzyj z w艂os贸w py艂 bitewny,
tych lat gniewnych
czarny py艂.Kto mi odda moje zapatrzenie
i m贸j cie艅, co za tob膮 odszed艂?
Ach, te dni jak zwierz臋ta mrucz膮c,
jak ro艣liny s膮 – coraz m艂odsze.I nied艂ugo ju偶 – tacy male艅cy,
na 艂upinie z orzecha stoj膮c,
pop艂yniemy porom na opak
jak na przek贸r wodnym s艂ojom.i tak w wod臋 si臋 chyl膮c na przemian
pop艂yniemy nieostro偶nie w zapomnienie,
tylko p艂aka膰 b臋d膮 na ziemi
zostawione przez nas nasze cienieZiemi臋 tward膮 ci przemieni臋
w mlecz贸w mi臋kkich p艂ynny lot,
Wyprowadz臋 z rzeczy cienie,
kt贸re pr臋偶膮 si臋 jak kot,
Futrem iskrz膮c zwin膮 wszystko
W barwy burz,
w serduszka listk贸w,
w deszczu siwy splot.Jeno wyjmij mi z tych oczu
szk艂o bolesne – obraz dni,
kt贸re czaszki bia艂e toczy
przez p艂on膮ce 艂膮ki krwi.
Jeno odmie艅 czas kaleki,
zakryj groby p艂aszczem rzeki,
zetrzyj z w艂os贸w py艂 bitewny,
tych lat gniewnych
czarny py艂.
D艂uga wij膮c膮 si臋 wst臋g膮 g艂os ciep艂y w powietrzu stygnie,
a偶 jego dosi臋gnie w zmroku i szept przy ustach us艂yszy.
„Kochany” – szumi piosenka i g艂ow臋 owija mu, dzwoni
jak w艂os贸w mi臋kkich smug膮, lilie z niej pachn膮 tak mocno,
偶e on, pochylony nad 艣mierci膮, zaciska palce na broni,
i wstaje i jeszcze czarny od py艂u bitwy – czuj臋,
偶e skrzypce graj膮 w nim cicho, wi臋c idzie ostro偶nie powoli,
jakby po nici 艣wiat艂a, przez morze szumi膮ce zmroku
i coraz bli偶sza jest mi臋kko艣膰 podobna do bia艂ych ob艂ok贸w,
a偶 si臋 dope艂nia przestrze艅 i czuje jej g艂os mi臋kki
stoj膮cy w ciszy olbrzymiej na wyci膮gniecie r臋ki.
„Kochany” – szumi piosenka, wi臋c wtedy obejm膮 ramionaLas noc膮 ro艣nie.
Otch艂a艅 otwiera聽
usta ogromne, ch艂onie i ssie.Przeszli, przepadli; dym tylko dusi
i krzyk wysoki we mgle, we mgle.Jeno wyjmij mi z tych oczu
szk艂o bolesne – obraz dni,
kt贸re czaszki bia艂e toczy
przez p艂on膮ce 艂膮ki krwi.
Jeno odmie艅 czas kaleki,
zakryj groby p艂aszczem rzeki,
zetrzyj z w艂os贸w py艂 bitewny,
tych lat gniewnych
czarny py艂.
K.K Baczy艅ski
Obraz mo偶e zawiera膰: 1 osoba, noc i zbli偶enie

Moja Mama odesz艂a!

 

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: 3 osoby, u脜聸miechni脛聶ci ludzie, ludzie siedz脛聟 i w budynku

Przez 85 lat moja Mama nie chorowa艂a powa偶nie nie licz膮c zapalenia wyrostka robaczkowego i d艂ugo po tym, powa偶nej infekcji uk艂adu moczowego.

W m艂odszym wieku mia艂a operacj臋 tarczycy i to chyba wszystko, co zwi膮zane by艂o ze s艂u偶b膮 zdrowia.

Serce jak dzwon!

My艣la艂a, 偶e jest mocna i niezniszczalna, bo w zasadzie taka by艂a, a偶 zjawi艂 si臋 rak -niespodziewanie.

Do ko艅ca, nawet le偶膮c ju偶 w 艂贸偶ku broni艂a si臋 z ca艂ych si艂 przed 艣mierci膮 i wci膮偶 my艣la艂a, 偶e si臋 jej nie da i ona Jej nie pokona, bo przecie偶 tyle razy da艂a rad臋.

B臋d膮c ju偶 w agonii nagle si臋 podnios艂a i z艂apa艂a moj膮 C贸rk臋 za sweter, aby da膰 kolejny raz sprzeciw zbli偶aj膮cej si臋 艣mierci.

Nie chcia艂a odchodzi膰 za 偶adne skarby i tak bardzo si臋 tego ba艂a, 偶e piel臋gniarka widz膮c jej proces odchodzenia powiedzia艂a, 偶e czego艣 takiego nigdy w swojej pracy nie widzia艂a.

Zawsze czu艂am, 偶e Ona odejdzie w jak膮艣 wa偶n膮 dat臋 dla rodziny, albo w jakie艣 wa偶ne 艣wi臋ta w kalendarzu.

By艂a chora i my艣la艂am, 偶e mo偶e odejdzie w Wigili臋, a potem, 偶e mo偶e w Nowy Rok.

Potem, 偶e mo偶e w swoje urodziny, albo w moj膮 rocznic臋 艣lubu, ale nie!

Odesz艂a w urodziny mojej Wnusi, bo tak zawsze pilnowa艂a dat, aby nie zapomnie膰 o nikim i zrobi膰 cho膰 malutki prezent ze swojej niewielkiej emerytury.

Te ostatnie dwa lata Jej choroby up艂yn臋艂y mi dos艂ownie na „pstyk” i nawet nie wiem kiedy dos艂ownie.

Wszystkie dni zla艂y si臋 w jak膮艣 ca艂o艣膰, tak jakby w jeden dzie艅 i nie pami臋ta si臋, co by艂o przedtem i ile razy odgrzewa艂o si臋 dla Niej obiad i ile razy poda艂o pi膰, zmieni艂o si臋 pampersa.

Stan臋艂am tak dzi艣 nad Ni膮, kiedy ju偶 nic nie czu艂a i si臋 zapad艂am w sobie, bo zda艂am sobie spraw臋 z tego, 偶e ju偶 nigdy nie zanios臋 Jej聽 ulubionego roso艂u!

Wiem jedno, bo siebie znam, 偶e b臋d臋 pami臋ta艂a t臋 chwil臋, kiedy sta艂o si臋, 偶e ju偶 nigdy聽 nie porozmawiamy o polityce, kt贸r膮 si臋 interesowa艂a艣 偶ywo i nigdy ju偶 nie zjesz mojej galarety,聽 kt贸r膮 chwali艂a艣.

Zawsze Ciebie kocha艂am, cho膰 obie by艂y艣my oszcz臋dne w wynurzeniach, bo s艂owo kocham prawie nie pada艂o z 偶adnej ze strony.

Przez te dwa lata przeczo艂ga艂a艣 nas wszystkich i wystawi艂a艣 na pr贸b臋 i nas bardzo zm臋czy艂a艣 i do ko艅ca swojego 偶ycia b臋d臋 si臋 zastanawia艂a po co?

Koniec, finito i jako艣 trzeba si臋 pozbiera膰 i jako艣 trzeba 偶y膰 dalej, cho膰 wiem, 偶e nie jeden raz z policzka sp艂ynie 艂za.

呕egnam Ciebie moja ukochana Mamo!

 

 

Mama czeka艂a na wiatr, co rozgoni

Ciemne sk艂臋bione zas艂ony

Stan臋艂a dzisiaj na „RAZ!”

Z Bogiem – twarz膮 w twarz.聽

11.50 / 01.02.2019 [*]

Obraz mo偶e zawiera膰: co najmniej jedna osoba, niebo, drzewo, ro艣lina i na zewn膮trz

呕a艂oba

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: 7 os脙鲁b, tekst

 

Urodzi艂am si臋 w Gda艅sku – Oliwie i dlatego, to miasto jest mi bliskie, cho膰 by艂am w nim tylko raz, bo los zepchn膮艂 mnie bli偶ej granicy zachodniej.

Kiedy w dokumentach pisa艂am miejsce urodzenia, to zawsze roznosi艂a mnie duma, 偶e to w Gda艅sku si臋 w艂a艣nie urodzi艂am – w mie艣cie powstania „Solidarno艣ci”.

Zamordowa艂 szaleniec bestialsko W艂odarza tego, jak偶e pi臋knego miasta – Paw艂a Adamowicza – Ojca, M臋偶a, Prezydenta..

Cz艂owiek, kt贸ry mia艂 艣wira na punkcie tego miasta i tak du偶o dla niego zrobi艂, a mia艂 plany na wi臋cej, zgin膮艂 z r膮k polskiego terrorysty, kt贸ry nauczy艂 si臋 jak skutecznie zadawa膰 ciosy no偶em.

Matka mordercy ostrzega艂a organa, 偶e jej syn jest niebezpieczny, bo mia艂 chore wizje, ale w Polsce procedury s膮 tak nieprecyzyjne, popsute przez Ministra Sprawiedliwo艣ci, 偶e nikt si臋 ostrze偶eniem nie przej膮艂 i sta艂 si臋 dramat.

Za rz膮d贸w tego nierz膮du mo偶na z powodzeniem wiesza膰 zdj臋cia polityk贸w na szubienicy, publikowa膰 akty zgonu i mo偶na maszerowa膰 z gestem – Heil Hitler i w obecnym czasie tym ludziom nie spad艂 w艂os z g艂owy, bo ten rz膮d daje przyzwolenie na te dra艅stwa.

Zamordowanego Prezydenta 偶egna艂 ca艂y Gda艅sk nie godz膮cy si臋 na t臋 zbrodni臋.

Zamordowanego Prezydenta 偶egnali normalni, zdrowi na umy艣le Polacy, kt贸rych ta zbrodnia przerazi艂a i odebra艂a im oddech, a pojawi艂 si臋 wielki, wielki smutek i b贸l.

Siedz臋 z M臋偶em i 艣ledzimy uroczysto艣ci i chlipiemy i nie jeste艣my w stanie poj膮膰 jak mog艂o do tego doj艣膰.

M贸j M膮偶 nawet p艂acze wi臋cej, bo solidaryzuje si臋 z Prezydentem, gdy偶 tak samo kocha ludzi i ogromnie lubi im pomaga膰!

Jeste艣my w wielkim wsp贸艂czuciu dla Rodziny Prezydenta i gda艅szczan.

Polska Policja pod rz膮dami tego nierz膮du jest tam, gdzie wychodz膮 ludzie z bia艂ymi r贸偶ami, a zabrak艂o jej by cho膰 minimalnie ochrania膰 WO艢P, a wi臋c po co Polsce taka Policja upolityczniona.

To wasza wina PiS-e, 偶e maj膮c wszystko w 艂apach sprawili艣cie, 偶e Polska jest krajem niezabezpieczonym i wrogim zwyk艂ym Obywatelom.

Wiedzia艂am, 偶e na pogrzeb Prezydenta przyjdzie wielu mieszka艅c贸w miasta, ale nie spodziewa艂am si臋 takiego zrywu Polak贸w udr臋czonych t膮 straszn膮 zbrodni膮.

Podobno dzi艣 偶egna艂o Prezydenta 53 tysi膮ce ludzi! Ogromna si艂a, ogromna moc i wiele 艂ez, oraz zadumy i b贸lu.

W tym kondukcie 偶a艂obnym szli te偶 ludzie, kt贸rych przekupili艣cie 500+, a wi臋c sami widzicie, 偶e to przesta艂o dzia艂a膰 i ludzie przejrzeli na oczy!

Siedzicie tam politycy PiS i trz臋siecie gaciami, bo ten mord zabra艂 wam suwerena, kt贸ry nigdy nie zag艂osuje na was, a ilu jest nas milion贸w, 偶e was nienawidz膮 za to, 偶e z Polski zrobili艣cie kraj nienawi艣ci i wzbudzili艣cie w psychopatach mordercze instynkty.

Na was g艂osowa艂o zaledwie 5 milion贸w Polak贸w, a reszta tj. – 35 milion贸w dzi艣 op艂akiwa艂o mord na dobrym cz艂owieku, kt贸ry s艂u偶y艂 Polsce!

Przyjdzie wam za to zap艂aci膰, a to b臋dzie tak, 偶e postawi si臋 was przed s膮dy, bo za winy nale偶y si臋 kara i wy ju偶 o tym wiecie!

Przez trzy lata zastanawia艂am si臋 nad tym, co musi si臋 w Polsce wydarzy膰, by odsun膮膰 ten nierz膮d od w艂adzy i sta艂 si臋 ten mord.

To b臋dzie wasz gw贸藕d藕 do trumny – jeste艣cie ju偶 politycznym trupem.

To dzi艣 uwolni艂o si臋 dobro od ludzi i bezinteresowne dzia艂ania, bo czytamy:

Zadzwoni艂a te艣ciowa z Gda艅ska. Cz艂owieku, kt贸ry masz warsztat w okolicach Europejskiego Centrum Solidarno艣ci i przez ca艂y wczorajszy dzie艅 rozdawa艂e艣 gor膮c膮 herbat臋 ludziom czekaj膮cym na zimnie, by po偶egna膰 Prezydenta. Uk艂ony w pas dla Ciebie!

B膭D殴MY DLA SIEBIE BLISCY BO NAS ROZDZIELAJ膭
B膮d藕my dla siebie bliscy bo nas rozdzielaj膮
I co chwila nam ziemia p臋ka pod stopami
A te okrawki
Kraju na kt贸rym stoimy聽
Z hukiem od siebie w ciemno艣膰 odp艂ywaj膮

B膮d藕my dla siebie bliscy kiedy si臋 boimy
Gdy byle kamyk mo偶e poruszy膰 lawiny
B膮d藕my dla siebie bliscy kiedy ciemne g贸ry
Odpychaj膮 nas nagle swoim cia艂em zimnym

B膮d藕my dla siebie wierni kiedy rosn膮 mury
Bo tyle w nas jest siebie ile ciep艂a tego
Kt贸re we藕miemy od kogo艣 drugiego
A drugi od nas we藕mie i w sobie zatai

B膮d藕my dla siebie bliscy bo nas rozdzielaj膮

Ernest Bryll

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: co najmniej jedna osoba, noc i t脜聜um

To ten rz膮d jest odpowiedzialny za mord w Gda艅sku!

Znalezione obrazy dla zapytania kaczy脜聞ski w sejmie

Ostrzegam kochanych bloger贸w, 偶e nie jeste艣my bezpieczni w sieci, bo jeste艣my czytani przez naprawd臋 r贸偶ne osoby i w zwi膮zku z tym nara偶eni jeste艣my na donosy na Policj臋 i Prokuratur臋.

Ta tendencja wzros艂a po mordzie na Prezydencie Gda艅ska, zabitego na oczach Narodu Polskiego i czytajcie:

Lila's Avatar
LilaLila jest offline
Sta艂y bywalec
Zarejestrowany: Feb 2007
Miasto: Polska
Posty: 46聽695
Domy艣lnie

Cytat:
Polska Policja
鈥廆PolskaPolicjaW ostatnim czasie odnotowujemy wi臋ksz膮 ilo艣膰 nieodpowiedzialnych
wpis贸w w sieci odnosz膮cych si臋 do r贸偶nych os贸b z r贸偶nych 艣rodowisk i opcji.
Apelujemy o rozwag臋 i odpowiedzialno艣膰鈥硷笍Nikt w sieci nie jest anonimowy. Dzia艂amy w ka偶dym przypadku konsekwentnie.

Nareszcie.
Zg艂asza膰 tych co obra偶aj膮 polskich polityk贸w,
tak偶e na blogach i fb.
A tam b臋dzie duuuu偶o pracy.

Wiem, 偶e mojego bloga owa Lila czyta, ale akurat tej osobie nie b臋dzie si臋 chcia艂o, ale czytaj膮 nas inni i jest w gronie tych ludzi wiele os贸b m艣ciwych i 偶膮dnych sensacji!

Dlatego uwa偶ajcie na s艂owa w swoich wpisach blogowych, bo robi si臋 coraz gro藕niej i zwyk艂y, szary cz艂owiek mo偶e by膰 w ka偶dej chwili wezwany.

Ja to ju偶 prze偶y艂am, kiedy Policja zapuka艂a do mojego domu i skonfiskowa艂a mi komputery i dlatego Was ostrzegam, aby艣cie wa偶yli ka偶de s艂owo.

Po 艣mierci Prezydenta Gda艅ska lawinowo wzro艣nie liczba sygnalist贸w i donosicieli, kt贸rzy b臋d膮 donosi膰 z podaniem nazwy bloga, profilu na Facebooku, linku i tak dalej!

Dorasta艂am w czasach PRL-u i nawet wtedy nie stosowano nienawistnego j臋zyka w stosunku do Narodu, a聽 up艂yn臋艂o zaledwie 3 lata rz膮d贸w PiS i ja jako Polka i Wy jako Polacy zostali艣my zniewa偶eni przez parti臋 rz膮dz膮c膮 do granic niewiarygodnych -czytajcie ni偶ej!

Zamordowano Prezydenta Gda艅ska i mo偶na zada膰 sobie pytanie dlaczego do tego dosz艂o?

Dosz艂o dlatego, 偶e ludzie m艂odzi „Wszechpolacy” wystawili Prezydentowi Gda艅ska聽 -akt zgonu.

Dlatego dosz艂o do tej zbrodni, 偶e m艂odzi ludzie o艣mieleni s艂ownictwem partii rz膮dz膮cej w g艂owach tworz膮 sobie zbrodnicze wizje i zabijaj膮.

Ja jestem Polk膮 z krwi i ko艣ci i tak wychowa艂am swoje Dzieci i nigdy nie wk艂ada艂am im do g艂owy, 偶e Polska, to jest z艂e miejsce do 偶ycia. Nigdy!

Jednak wsp贸艂czesna m艂odzie偶, kiedy czyta jak poni偶sze – zabija z premedytacj膮 i nienawi艣ci膮.

Nagle przez 3 lata dowiedzia艂am si臋, 偶e jestem:

rowerzy艣ci, wegetarianie, absolutny establishment, 艂偶e-elity, ciemny lud, lemingi, element animalny, ukryta opcja niemiecka, element antypatriotyczny, nie-nar贸d polski, maj膮cy kr臋puj膮c膮 przesz艂o艣膰, ci, kt贸rzy utracili w艂adz臋, przywileje i wp艂ywy, ludzie finansowani przez 偶ydowsk膮 finansjer臋, odspawani od sto艂k贸w, ludzie kt贸rzy maj膮 niesprawne g艂owy, ludzie posiadaj膮cy gen zdrady, nie nar贸d polski, popiskuj膮cy, nie maj膮cy nic wsp贸lnego z tradycyjnymi, polskimi warto艣ciami, ludzie oderwani od koryta, ci kt贸rzy w ostatnim czasie wiele stracili, uprawiaj膮cy polityk臋 wstydu, gestapowcy, obro艅cy korupcji, gardz膮cy polsko艣ci膮, dzicz, faszy艣ci, komuni艣ci i z艂odzieje, oszu艣ci, kolaboranci, konfidenci, targowiczanie, zdrajcy, oprawcy z UB, gorszy sort, ubeckie wdowy, lewackie 艣winie, esbeki, ho艂ota, zwyrodnialcy, kodera艣ci, kodomici, lewaccy ekoterrory艣ci, element animalny, Targowica, 艂otry, lumpy polityczne, awanturnicy, boj贸wki KOD, mordy zdradzieckie, kanalie, kawiorowe protesty, establishment, wymuskane twarzyczki, lewaki, zdrajcy, ubeki, esbecy, UBywatele ubeckie wdowy, mainstream, bolszewicy, grupa ludzi w Polsce, kt贸rzy nie ciesz膮 si臋 z tego, 偶e Polska jest niepodleg艂a, broni膮cy 鈥瀠k艂adu鈥, donosiciele, szmalcownicy, byd艂o, swo艂ocz, konfidenci, 艣cierwo ubeckie, folksdojcze, warcho艂y, ha艂astra, chuligani, ludzie pragn膮cy by Polska sta艂a jak najni偶ej, ci kt贸rzy si臋 dali uwie艣膰 propagandzie, otumanieni, depcz膮cy wszystko co dla Polak贸w 艣wi臋te, ci, kt贸rzy utracili w艂adz臋, przywileje i wp艂ywy, ludzie finansowani przez 偶ydowsk膮 finansjer臋, 艣winie, 艂ajdaki, mendy, kreatury, ci kt贸rzy stoj膮 tam, gdzie sta艂o ZOMO, ubeckie szmaty, resortowe dzieci. lewactwo.
10 listopada 2017
Marsza艂ek Joachim B. prosi艂 o przyk艂ady kiedy pos艂owie PiS zachowywali si臋 niegrzecznie.
Prosz臋 bardzo. Tak na szybko. 艁膮cznie z jego w艂asnymi.
– Ty g艂upku, zje偶d偶aj st膮d. – Ryszard Terlecki, PiS
– Ty pajacu! – Ryszard Terlecki, PiS
– Go艣ciu, chcesz si臋 doigra膰? – Iwona Arent, PiS
– Dzieckiem si臋 zajmij, kobieto! – Beata Mazurek, PiS
– Tak naprawd臋 zebra艂 si臋 zesp贸艂 kolesi…- Beata Mazurek, PiS o s臋dziach Trybuna艂u Konstytucyjnego
– Dyktatura kobiet! – Marek Suski, PiS
– Sejmowi chuligani, Schleswig-Holstein typu Deutschland. – Krystyna Paw艂owicz, PiS
– Nie drzyj si臋! – Krystyna Paw艂owicz, PiS
– Zje偶d偶aj stamt膮d, Rysiek! Won! Zje偶d偶aj ju偶! – Krystyna Paw艂owicz, PiS
– Zamknijcie mordy, tak jak prezes powiedzia艂, zdradzieckie mordy. – Krystyna Paw艂owicz, PiS
– Spierdalaj. – Krystyna Paw艂owicz, PiS
– Zapraszam Ci臋 na solo bydlaku! – Dominik Tarczy艅ski, PiS (do Lecha Wa艂臋sy)
– Zamkn膮膰 g臋by! – Dominik Tarczy艅ski, PiS
– Won! – Dominik Tarczy艅ski, PiS
– Komuni艣ci i z艂odzieje. – Joachim Brudzi艅ski, PiS
– Ten lubelski b艂azen… – Joachim Brudzi艅ski, PiS
– Od jednego 艣miesznego pos艂a us艂ysza艂em… – Joachim Brudzi艅ski, PiS
– Je偶eli to jest nar贸d, to rozumiem, 偶e to jest ten nar贸d, kt贸ry mia艂 kr臋puj膮c膮 przesz艂o艣膰 w SB i UB. Ale to nie jest nar贸d polski. – 呕alek
– Mam apel do tej cz臋艣ci sali lewej, 偶eby opanowa艂a chamstwo lewackie swojej przedstawicielki, kt贸ra bez obra偶ania kogokolwiek nie potrafi po prostu mordy swojej otworzy膰. – Krystyna Paw艂owicz
– Zamknij si臋, targowico! – Krystyna Paw艂owicz
– Nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego 艣p. brata! Niszczyli艣cie go, zamordowali艣cie, jeste艣cie kanaliami! – Jaros艂aw Kaczy艅ski, PiS
– Jeste艣my ludzkimi panami, bo jeste艣my panami, w przeciwie艅stwie do niekt贸rych. – Jaros艂aw Kaczy艅ski
– To my jeste艣my lud藕mi pierwszej kategorii. – Andrzej Duda
– Ola膰 to mog臋 twoj膮 matk臋. – Dominik Tarczy艅ski
Uzupe艂nione o kilka wypowiedzi tzw. dziennikarzy i tzw. satyryk贸w:
– W艂a艣nie widzia艂em w tv p. Ann臋 Dryja艅sk膮. Ty wyj膮tkowa czelno艣膰 偶e pyskuje pod domem Jaro, sama jest zdeformowana a jednak j膮 mama urodzi艂a – Ziemkiewicz
– 艁adne laski id膮 na dyskotek臋, a brzydkie, kt贸rych nikt nie chce bzyka膰, to id膮 na demonstracje. I m贸wi臋: ta? O Jezus, o Bo偶e. Tak sta艂em i my艣la艂em i doszed艂em do wniosku: kto to rucha? Doszed艂em do wniosku, 偶e nikt. I dlatego id膮 w tej manifestacji. – Roman Sklepowicz
– To s膮 ameby, sklonowane owce, kt贸re por贸wnuj膮 Marsz Niepodleg艂o艣ci i banda sko艅czonych je艂opc贸w 艣mie por贸wnywa膰 marsz patriot贸w z sp臋dem feminazistek, z jakim艣 dziadostwem intelektualnym. Wieszakowate pasztety z w膮sem. – Marcin Rola.
– Jego naturalne 艣rodowisko ekologiczne to wszy, mendy, gnidy, pluskwy, muchy plujki, 偶uki gnojniki. I to jest r贸wnie偶 jego elektorat. – Jan Pietrzak
– O ci膮gni臋ciu Pani pewnie wie lepiej ode mnie – Ryszard Czarnecki
– Podczas II Wojny 艢wiatowej mieli艣my szmalcownik贸w, a dzisiaj mamy R贸偶臋 von Thun und Hohenstein. – Czarnecki

Moje 艣wiate艂ko dla 艣p. Prezydenta Gda艅ska – 艂zy lej膮 si臋 strumieniami z oczu moich i M臋偶a!

Nie potrafimy si臋 pogodzi膰 z tym mordem!

Obraz mo脙聟脗录e zawiera脙聞脗聡: 脙聟脗聸wieczki i w budynku

 

http://wyborcza.pl/7,95891,24241265,barbarzynstwo-i-grubianstwo-czyli-kto-szarancza-wojuje-od.html

Nie powinno si臋 odchodzi膰 1 listopada!

My艣la艂am 偶e zawsze b臋dziemy m艂odzi, 偶e 艣wiat poczeka. Nic nie poczeka艂o.. Nie odk艂adajcie na p贸藕niej ani piosenek, ani egzamin贸w, ani dentysty, a przede wszystkim nie odk艂adajcie na p贸藕niej mi艂o艣ci. (Agnieszka Osiecka)

1 listopada to jest takie 艣wi臋to, 偶e spotykamy si臋 ze swoj膮 rodzin膮 mieszkaj膮c膮 z dala od nas i nie tylko przy grobach, ale jak偶e cz臋sto przy wsp贸lnym stole.

Ugotowa艂am obiad dla moch bliskich, kt贸rzy zjechali na groby, aby kolejny raz odda膰 im swoj膮 pami臋膰, zapalaj膮c symboliczne znicze.

Zapali艂am w domu 艣wiece na znak pami臋ci o bliskich, gdy偶 dzi艣 nie wybra艂am si臋 na cmentarz, bo nie lubi臋 tego t艂umu i spotkania si臋 z lud藕mi, kt贸rzy przychodz膮 na cmentarz raz w roku, aby si臋 pokaza膰. Nie znosz臋 hipokryzji, bo ja swoich umar艂ych nosz臋 w sercu ca艂y rok.

P贸jd臋 jutro, kiedy rozjad膮 si臋 samochody i zniknie t艂um i tak w ciszy Zaduszek, b臋d臋 odwiedzia艂a groby i sobie nad nimi powspominam i podumam.

Mia艂am p贸j艣膰 na cmentarz wieczorem, kt贸ry po艣r贸d ciemno艣ci wygl膮da zjawiskowo, ale zauwa偶y艂am u siebie fobi臋 przed wyj艣ciem z domu w ciemno艣ci.

Tak mam na stare lata, 偶e tych fobii mam coraz wi臋cej, z kt贸rymi staram si臋 walczy膰, ale tym razem poleg艂am.

Poprosi艂am M臋偶a, aby poszed艂 wieczorem na cmentarz i zrobi艂 mi kilka zdj臋膰, bo okropnie, pi臋knie cmentarze wygl膮daj膮 wieczorow膮 por膮.

Wyposa偶y艂am M臋偶a w aparat i nastawi艂am na funkcj臋 – noc膮, a za chwil臋 odebra艂am telefon od M臋偶a, kt贸ry p艂aka艂 mi w s艂uchawk臋.

W艂a艣nie wieczorem, na cmentarzu otrzyma艂 wiadomo艣膰, 偶e umar艂 Jego najbli偶szy przyjaciel na zawa艂 – w takim dniu! By艂 w pracy i sobie umar艂! 馃槮

W moim domu pali si臋 艣wieca za koleg臋 M臋偶a, kt贸ry by艂 m艂odszy od niego.

Mamy w sercu 偶a艂ob臋, bo nie powinno si臋 umiera膰 1 listopada?

Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy si臋 i rozmawiamy聽 z kim艣 ostatni raz.

Darku 偶egnaj! Wspania艂y przyjacielu mojego M臋偶a!

Rodzinie, kt贸r膮 znam sk艂adam najszczersze kondolencjie z pytaniem – dlaczego tak wcze艣nie!

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: noc, niebo i na zewn脛聟trz

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: noc, niebo i na zewn脛聟trz

 

Nigdy nie jest dobra pora na odchodzenie, a w maju, to ju偶 wcale!

Zdj ?? cie u脜录ytkownika Artur Szuba.

Przychodzimy na ten 艣wiat, niewinni i czy艣ci jak bia艂a kartka papieru.

Wchodzimy w doros艂o艣膰 i zaczynamy walczy膰!

Wychodzi to czasami lepiej, a czasami gorzej.

Bywa聽 tak, 偶e trzeba walczy膰 z plotkami, szanta偶em, oszustwem, nieszczero艣ci膮 i si臋 martwimy聽 i mamy 偶al do losu – dlaczego?

呕ycie, to jest wieczna walka z kim艣, albo z czym艣 i ma艂o komu udaje si臋 przebrn膮膰 jak po r贸偶anych p艂atkach.

Ka偶dy z nas mia艂 przykre sytuacje, kt贸re go niszczy艂y i doprowadza艂y nawet do depresji i samob贸jstwa!

Optyka patrzenia na wszystko si臋 zmienia, kiedy zapadamy na najgorsz膮 chorob臋, czyli raka.

W贸wczas zaczynamy walk臋 o siebie i wszystko inne idzie precz.

W ma艂ych miasteczkach nic si臋 nie ukryje.

Cztery godziny temu dowiedzia艂am si臋, 偶e聽 m贸j osiedlowy znajomy odszed艂, kt贸ry zachorowa艂 w tym samym terminie jak moja Mama.

Mama nie zgodzi艂a si臋 na leczenie chemi膮, bo czu艂a, 偶e 鈥嬧媡a chemia J膮 zabije i jest ci膮gle z nami.

M贸j s膮siad – zaledwie 50 letni, przyj膮艂 bardzo szybko chemi臋 i potrzebowa艂 du偶o pieni臋dzy i sama bra艂am udzia艂 w akcji charytatywnej na jego聽 leczenie.

M贸j s膮siad,聽 to nie byle kto, bo artysta, muzyk i poeta.

Zachorowa艂 i je藕dzi艂 ze szpitala do szpitala w ca艂ej Polsce.

Przyj膮艂 hektolitry tego 艣wi艅stwa.

I tu powstaje pytanie, czy?

Czy koncerny znaj膮 spos贸b na leczenia raka, ale to ukrywaj膮?

Ludzko艣膰 lata w kosmos, a nie opracowa艂a tej pory skutecznego leku na raka i jaka jest prawda?

Czy kto艣 nas oszukuje i ci膮gnie z ludzko艣ci ogromn膮 kasior臋!

M贸j s膮siad odszed艂, ale pozostawi艂 po sobie teledyski i swoj膮 poezj臋, bo cz艂owiek musi co艣 po sobie zostawi膰, bo to 艣wiadczy o tym, 偶e 偶ycie prze偶yli艣my z sensem.

Warto zostawi膰 swoje my艣li, spisane na blogu chocia偶by,聽 dla bliskich, dla rodziny i dlatego ja pisz臋 bloga!

 

Jego muzyka!

M贸j s膮siad mia艂 dane wsparcie w Rodzinie i jej sk艂adam swoje kondolencje i 偶ycz臋 si艂y w 偶a艂obie!

Jego wiersz!

moje palce
jak najdelikatniej
wspinaj膮 si臋
po udach twoich
powoli
powolutku coraz wy偶ej
po brzuchu
po piersiach
do ust dr偶膮cych
nie 艣piesz膮 si臋
by nie spa艣膰
by zdoby膰
szczyt niezdobyty
Rytua艂

 

Nikt nie powinien umiera膰 na wiosn臋!

29 kwietnia 2018 roku, w godzinach porannych dotar艂a do mnie wiadomo艣膰 z dobrego 偶r贸d艂a, 偶e odszed艂 od nas – nasz Starosta!

Od razu na swoim fan – page poinformowa艂am naszych mieszka艅c贸w i z okolic, 偶e oto bardzo niespodziewanie w mie艣cie b臋dziemy mieli 偶a艂ob臋.

Informacja ta dotar艂a do mieszka艅c贸w bardzo szybko i na dzie艅 dzisiejszy mam ponad 9 tysi臋cy ods艂on mojej informacji.

Nasz Starosta, to by艂 cz艂owiek bardzo prawy i pojawi艂o si臋 sporo komentarzy pisanych z wielkim smutkiem i z kondolencjami dla rodziny.

Nie powinno si臋 tak wcze艣nie umiera膰, gdy偶 nasz Starosta by艂 stosunkowo m艂odym cz艂owiekiem, ale jak to si臋 m贸wi – choroba nie wybiera i zbiera swoje 偶niwo!

Pogrzeb odby艂 si臋 wczoraj z uroczystym wyprowadzeniem trumny z ko艣cio艂a i z przej艣ciem kondutu ulic膮 g艂贸wn膮, a ludzi by艂a ca艂a masa i wszyscy smutni i w 偶a艂obie.

Nie by艂am na pogrzebie, gdy偶 mia艂am dy偶ur u mojej chorej Mamy.

Na pogrzeb wybra艂 si臋 m贸j M膮偶 i oboje ubolewamy, 偶e coraz cz臋艣ciej zak艂ada garnitur na pogrzeby, ani偶eli na wesela. 馃槮

Kiedy pracowa艂am w Urz臋dzie Miasta, to Pan Adam, jako zast臋pca Burmistrza podpisywa艂 do艣膰 cz臋sto moje dostarczone dokumenty i odbiera艂am go jako bardzo mi艂ego i u艣miechni臋tego cz艂owieka.

Potem聽 zosta艂 Starost膮 i by艂 lubiany przez nasz膮 spo艂eczno艣膰, bo to czyta艂am w komentarzach, gdzie ludzie wyra偶ali sw贸j 偶al.

W zwi膮zku z tak przykrym zdarzeniem w mie艣cie odwo艂ano wszelkie imprezy rozrywkowe i w ci膮gu tych maj贸wkowych dni byli艣my wycieszeni.

W艂a艣nie ko艅czy si臋 maj贸wka i moje dzieci si臋 rozjecha艂y, a ja z M臋偶em wybrali艣my si臋 w teren, aby nasyci膰 si臋 kolorami pi臋knej wiosny.

Dopiero dzi艣 zobaczy艂am jak cudnie jest na 艣wiecie i nie mog艂am si臋 nadziwi膰, 偶e w ko艅cu wiosna na zachodzie wystrzeli艂a wprost i wszystko na nowo od偶ywa.

Drzewa owocowe kwitn膮 na r贸偶ne kolory, a tak偶e w ko艅cu zakwit艂y bzy i kasztany, a na polach na 偶贸艂to kusi rzepak – jest cudnie i w takim czasie nie powinno si臋 umiera膰.

Trosz臋 pobawi艂am si臋 opcjami mojego aparatu, bo wci膮偶 si臋 ucz臋.

M膮偶 zerwa艂 mi do wazonu ki艣cie bzu jako w „Nocach i dniach”聽 聽J贸zef Toliboski rwa艂 nenufary. 馃榾

„Wiosna w po艂owie wi臋c plany na maj:

  1. Kupi膰 wazon.
  2. Zerwa膰 bez.
  3. Wstawi膰 bez w wazon.
  4. Patrze膰.

Niczego wi臋cej od siebie nie wymaga膰.”聽

Opiszcie ja sp臋dzili艣cie te wa偶na dla Polski dni!

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika El脜录bieta Maria Saga.

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

 

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika El脜录bieta Maria Saga.

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika El脜录bieta Maria Saga.