Archiwa tagu: 1 listopada

Ja babcia i moje wnuki!

 

Obraz mo偶e zawiera膰: 2 osoby, u艣miechni臋ci ludzie

Mia艂am z M臋偶em dzisiaj go艣ci, czyli moj膮 m艂odsz膮 C贸rk臋 z rodzin膮.

Wiedzia艂am, 偶e przyjad膮 do艣膰 wcze艣nie, a wi臋c wsta艂am szybciej ni偶 zwykle i wpad艂am do kuchni, bo chcia艂am ich ugo艣ci膰 po cmentarzu ciep艂ym obiadem.

My艣l臋, 偶e im smakowa艂, bo bardzo si臋 stara艂am, by po w臋dr贸wce po alejkach si臋 rozgrzali gor膮cym roso艂em i do tego skomponowa艂am drugie danie.

Kiedy o 11 poszli na cmentarz, wstawi艂am ziemniaki i podgrza艂am kark贸wk臋 w sosie i zrobi艂am wydaje mi si臋 pyszn膮 sur贸wk臋 z kiszonej kapusty z cebul膮 i jab艂kiem.

Potem przysz艂a moja Starsza z moj膮 Wnusi膮 i na stole pojawi艂a si臋 kawa z mlekiem i ciasto.

Gadali艣my, du偶o gadali艣my na przer贸偶ne tematy i by艂o strasznie mi艂o, bo doszed艂 po jakim艣 czasie m贸j drugi Zi臋膰.

Opu艣ci艂am towarzystwo w pewnym momencie i posz艂am do drugiego pokoju, w kt贸rym zgromadzi艂y si臋 nasze Wnuki.

Przysiad艂am i zacz臋艂am ich s艂ucha膰!

Okaza艂o si臋, 偶e dzieci graj膮 ju偶 w zupe艂nie innej lidze, bo to, co opowiada艂y, to dla mnie ju偶 jest kosmos nie do osi膮gni臋cia.

Niestety, ale siedz膮 w smartfonach i s艂uchaj膮 na nich swoj膮 ulubion膮 muzyk臋.

Kompletnie nie wiem czego s艂uchaj膮, bo si臋 zwyczajnie na tej muzyce ju偶 nie znam.

S艂uchaj膮 na YT muzyki m艂odych, japo艅skich wykonawc贸w i reszty nie potrafi臋 zdefiniowa膰.

S艂ysza艂am tylko – babciu pos艂uchaj tego, a druga Wnusia prze艣ciga艂a si臋, by mi zaprezentowa膰 jej idolk臋 muzyczn膮.

Kurcze nawijaj膮 po angielsku i maj膮 teksty w g艂owie, a ja nagle zorientowa艂am si臋, 偶e jestem naprawd臋 stara.

Jedno mnie ucieszy艂o, bo nie gustuj膮 w rapie.

Kocham je nad 偶ycie, ale kiedy by艂y ma艂e, to mia艂am wi臋cej do powiedzenia, a teraz zupe艂nie nie kumam ich j臋zyka, cho膰 udaj臋, 偶e si臋 znam!

Oto ro艣nie zupe艂nie inne pokolenie, kt贸re pos艂uguje si臋 j臋zykiem ju偶 dla mnie niezrozumia艂ym.

Moje Wnuki i chyba wszystkie wsp贸艂czesne dzieci 艣wietnie maj膮 opanowane komputery, laptopy i telefony.

Graj膮 w gry, kt贸re dla mnie s膮 czarn膮 magi膮, a one na pstryk opanowa艂y swoje telefony, co troch臋 przera偶a, ale tu mam zaufanie do ich rodzic贸w, 偶e kontroluj膮 swoje dzieci w sieci.

Okropnie mnie zadowoli艂o, 偶e najstarsza, moja Wnuczka do mnie m贸wi – babciu ja nie ogl膮dam wcale telewizji, bo wol臋 wieczorem poczyta膰 ksi膮偶k臋 i jestem ju偶 z niej dumna!

Prosz臋 przeczyta膰 jeszcze poni偶szy tekst m贸wi膮cy o tym jaka jest ta staro艣膰 w Polsce!

Jacek Wrzesinski

Poruszaj膮ca historia(zas艂yszane)
Sta艂em w kolejce do kasy, przede mn膮 sta艂a taka ma艂a starowinka. Trz臋s艂y jej si臋 r臋ce, mia艂a kompletnie zagubiony wzrok, mocno聽tuli艂a do piersi malutk膮 portmonetk臋 鈥 tak膮 zrobion膮 na szyde艂ku 鈥 widzieli艣cie mo偶e kiedy艣 takie portmonetki? Ja widzia艂em u swojej prababci鈥 I zabrak艂o jej 4 z艂, 偶eby zap艂aci膰 za zakupy, a w koszyku mia艂a chleb, mleko, jak膮艣 kasz臋 i maciupe艅ki kawa艂eczek pasztetowej. A kasjer by艂 bardzo niemi艂y i rozmawia艂 z ni膮 po chamsku. Staruszka sta艂a taka przybita, ze 艂zami w oczach, no i nie wytrzyma艂em, da艂em kasjerowi te 4 z艂ote i zwr贸ci艂em mu uwag臋, 偶e nie wolno tak 藕le traktowa膰 偶adnego cz艂owieka.
Ale serce ma艂o mi nie wyskoczy艂o z piersi i nagle wzi膮艂em staruszk臋 za r臋k臋 i poszed艂em z ni膮 z powrotem do sklepu. Babulinka sz艂a pokornie ze mn膮, a ja wk艂ada艂em do koszyka produkty dla niej, te co my艣la艂em, 偶e b臋d膮 najbardziej potrzebne: mi臋so, porcje roso艂owe, jajka, kasze r贸偶ne, a ona sz艂a obok i wszyscy si臋 na nas patrzyli. Doszli艣my do owoc贸w i zapyta艂em j膮, jakie lubi, a staruszka patrzy艂a na mnie w milczeniu wielkimi oczami i mruga艂a. Wzi膮艂em wszystkiego po trochu, mam nadziej臋, 偶e starczy jej na d艂ugo.
Wr贸cili艣my do kasy, ludzie si臋 rozst膮pili, pu艣cili nas bez kolejki. No i przy kasie zrozumia艂em, 偶e nie mam przy sobie do艣膰 pieni臋dzy, by zap艂aci膰 za jej zakupy i za swoje, wi臋c sw贸j koszyk zostawi艂em, zap艂aci艂em za zakupy babulinki, ca艂y czas trzymaj膮c j膮 za r臋k臋. Wyszli艣my na zewn膮trz. Spojrza艂em staruszce w twarz i zobaczy艂em 艂zy na policzku鈥 Zapyta艂em, dok膮d ja zawie藕膰, zaprosi艂em do samochodu, a ona zaproponowa艂a, ze w domu pocz臋stuje mnie herbat膮. Zanios艂em jej zakupy. Staruszka posz艂a do kuchni robi膰 herbat臋, a ja rozgl膮da艂em si臋 po bardzo ubogim, ale czystym i przytulnym wn臋trzu. A kiedy postawi艂a na stole dwie obt艂uczone fili偶anki i talerzyk, na kt贸rym le偶a艂y dwa piero偶ki z cebul膮 – to nagle dotar艂o do mnie jak 偶yj膮 nasi staruszkowie鈥 Wyszed艂em od niej, wsiad艂em do samochodu i wtedy ju偶 nie wytrzyma艂em. P艂aka艂em chyba z kwadrans鈥

– Po Pierwsze Cz艂owiek !
Szanuj starsze osoby aby im 偶y艂o si臋 godnie bo ju偶 nie domagaj膮 i s膮 schorowane…a kiedy艣 i Ty b臋dziesz wiekowy…馃

Brak dost臋pnego opisu zdj臋cia.

Obraz mo偶e zawiera膰: ludzie stoj膮, kwiat, ro艣lina, drzewo, na zewn膮trz i przyroda

Pami臋膰 o naszych bliskich!

Cztery lata temu, a mo偶e trzy posz艂am z M臋偶em 1 listopada na cmentarz, aby poduma膰 nad naszymi grobami.

Przysz艂a te偶 rodzina, bo o 12 odbywa艂a si臋 Msza 艢wi臋ta na cmentarzu.

Pami臋tam, 偶e moja Te艣ciowa – starsza pani siedzia艂a na 艂aweczce, a my stali艣my nad grobem M臋偶a Ojca i jego Babci Heleny.

Cisza jak makiem zasia艂. Nikt do nikogo si臋 nie u艣miechn膮艂, nie zagada艂, cho膰 msza si臋 sko艅czy艂a, ani nie spyta艂 jak si臋 ci wiedzie i jak ze zdrowiem! Obcy sobie ludzie!

Obcy sobie ludzie, kt贸rzy spotykaj膮 si臋 raz w roku, a po mszy wszyscy wracaj膮 do swoich dom贸w, by zje艣膰 w ko艅cu ciep艂y obiad z rodzin膮 i kawa艂ek ciasta do kawy.

Powiedzia艂am sobie w贸wczas, 偶e nie b臋d臋 bra艂a wi臋cej w tym udzia艂u i chodz臋 na cmentarz par臋 dni wcze艣niej, albo w Zaduszki, kiedy te t艂umy znikn膮艂 z cmentarza.

W tym swoim czasie zadumy odwiedzam groby bliskich mi ludzi, a tak偶e moich nauczycieli, kt贸rzy mnie uczyli!

Najd艂u偶ej stoj臋 nad grobem moich dw贸ch Wnuk贸w, kt贸rych nie da艂o ich uratowa膰 – Szymona i Mi艂osza!

Nad ich grobem zastanawiam si臋, bo jakie to cudne Dzieci by by艂y, a wi臋c rado艣ci膮 Dziadk贸w i Rodzic贸w.

Dane im by艂o na tym 艣wiecie 偶y膰 godzin臋!

Chromosomy zawiod艂y i dlatego ju偶 nigdy ich nie zobacz臋!

Ka偶dy przyjdzie 1 listopada i postawi kwiaty i znicze, ale nikt si臋 nie zastanawia, kto umy艂 groby i oczy艣ci艂 je z聽 li艣ci!

Moja Te艣ciowa ju偶 nie ma zdrowia i w tym roku wszystko spad艂o na mojego M臋偶a, kt贸ry zaj膮艂 si臋 grobami i przywr贸ci艂 im blask, cho膰 s膮 jeszcze inni, kt贸rzy by to mogli zrobi膰, ale nikt nie ma na to ch臋ci i czasu!

B臋dziemy jutro mieli go艣ci, a wi臋c M膮偶 pracowa艂 na cmentarzu, a ja w kuchni, by go艣ci nakarmi膰 i poby膰 z nimi kilka godzin, bo tak ma艂o si臋 ostatnio spotykamy!

Z ca艂ych si艂 z M臋偶em pragn臋, by moja rodzina by艂a blisko siebie i aby od czasu do czasu mieli艣my wsp贸lny czas i na tym mi zale偶y.

Mam dwie C贸rki i chcia艂abym, aby o sobie pami臋ta艂y, bo to ode mnie zale偶y, 偶e kiedy odejd臋, to One b臋d膮 blisko siebie – mimo odleg艂o艣ci!

P贸ki 偶yj臋 nigdy nie dopuszcz臋 do tego, by moje Dzieci si臋 do siebie nie odzywa艂y, bo to by by艂a moja, wielka pora偶ka!

Nie wolno dzieli膰 dzieci i je inaczej traktowa膰 w testamencie, bo jak wiadomo, pieni膮dze czyni膮 samo z艂o i nienawi艣膰 na wieki!

Pragnie mi si臋, aby obie z ch臋ci膮 i bez animozji chcia艂y dba膰 o m贸j gr贸b i ich Ojca tak偶e!

Wiecie, co najbardziej mnie wkurza w to 艣wi臋to?

Wkurza mnie to, 偶e kierowcy jad膮 cz臋sto przez p贸艂 Polski na cmentarze i s膮 pijani!

Marian O艣nia艂owski

艢mier膰

Czy wiesz, jak si臋 umiera?
Jak by si臋 zasypia艂o.
Noc szafirowa teraz
na czeremchy opada bia艂o艣膰.

Kto艣 si臋 nad tob膮 schyli
i powie ciep艂ym g艂osem;
niczego nie b贸j si臋.

W TYM, 呕E NIE ZDARZY SI臉

W tym, 偶e nie zdarzy si臋 na nowo,
Jest ca艂a s艂odycz 偶ycia.
Takiej pewno艣ci 偶adna inna
Wiara nam nie u偶ycza.

Je艣li co艣 b臋dzie, to najwy偶ej
W odr臋bnym stanie czy bycie 鈥
Ta pewno艣膰 budzi w nas apetyt
Dok艂adnie odwrotny: na 偶ycie.

Emily Dickinson
T艂. Stanis艂aw Bara艅czak

Obraz mo偶e zawiera膰: kwiat i na zewn膮trz

Obraz mo偶e zawiera膰: na zewn膮trz

Brak dost臋pnego opisu zdj臋cia.

Obraz mo偶e zawiera膰: drzewo, buty, na zewn膮trz i przyroda

Obraz mo偶e zawiera膰: niebo, noc, drzewo i na zewn膮trz

Dwa depresyjne miesi膮ce!

Obraz mo偶e zawiera膰: co najmniej jedna osoba

Bardzo lubi臋 jesie艅, ale tak膮 s艂oneczn膮, kiedy kolorowe li艣cie p艂on膮 kolorami w promieniach s艂onecznych.

W贸wczas czuj臋 si臋 radosna i uwielbiam tak膮 jesie艅 w aparacie fotograficznym.

Synoptycy zapowiedzieli za par臋 dni jesie艅 ni偶ow膮, a wi臋c przyb臋dzie do Polski deszcz, wiatr i przymrozki i takiej jesieni nie cierpi臋!

Wiatr zwieje wszystkie li艣cie, trawa b臋dzie zmro偶ona i trzeba b臋dzie zdj膮膰 kwiaty z balkon贸w.

Przyjdzie wi臋c smutny okres, kiedy ludzie starsi b臋d膮 wi臋cej siedzieli w domu.

Przyjdzie smutny czas w zasadzie dla wszystkich, bo zbli偶aj膮 si臋 艣wi臋ta zadumy.

Osobi艣cie cierpi臋 przez dwa miesi膮ce w roku i jest to listopad – dla mnie depresyjny, a potem 艢wi臋ta Bo偶ego Narodzenia podczas, kt贸rych tak偶e mam obni偶ony nastr贸j, bo nie mam ju偶 w sobie tyle si艂y, by te 艣wi臋ta przygotowa膰 na tip – top!

Musz臋 sobie wiele odpuszcza膰, a to mnie gniecie i przygn臋bia, 偶e min膮艂 ju偶 mobilny czas!

Niby codziennie robi si臋 co艣 dla domu, a mimo to pod koniec pa藕dziernika ju偶 zerkam na okna i uk艂adam w g艂owie menu na 艣wi臋ta, a wi臋c robi臋 si臋 niespokojna, bo czy dam rad臋!

Jakie聽 mam szcz臋艣cie, 偶e mam M臋偶a, kt贸ry mi bardzo pomaga, a ilu w Polsce jest samotnych Senior贸w, kt贸rzy s膮 opuszczeni i 偶yj膮 w wielkiej聽 samotno艣ci.

W poni偶szym wpisie pisa艂am, i偶 ogl膮da艂am wywiad z Jolant膮 Kwa艣niewsk膮, kt贸ra bywa艂a w 艣wiecie i widzia艂a Senior贸w z innych kraj贸w – zadowolonych, szcz臋艣liwych, kt贸rych sta膰 jest na turystyk臋 i wakacje w ka偶dej porze roku!

Wystarczy pojecha膰 do 艢winouj艣cia, gdzie starsi ludzie z Niemiec okupuj膮 miasto, bo jest ich na to sta膰!

Polscy Seniorzy z tak niskimi emeryturami licz膮 pieni膮dze mi臋dzy chlebem, a wykupem lek贸w, bo na r臋k臋 dostaj膮 nieco powy偶ej tysi膮c z艂otych, a do tego nikt im finansowo nie pomaga!

Mam Te艣ciow膮, kt贸r膮 jak mog膮 zajmuj膮 si臋 jej Synowie.

Staruszka jest roszczeniowa, ale oni we dw贸jk臋 daj膮 rad臋 i codziennie s膮 zaanga偶owani w opiek臋 i ja z pewno艣ci膮 nie zostawi臋 jej samej na 艣wi臋ta i dlatego apeluj臋!

Zainteresujcie si臋 staruszkami w Waszych rodzinach!

Nie zostawiajcie ich samych!

Id藕cie na groby, a je艣li nie mo偶ecie, to zapalcie dla nich 艣wiate艂ko w domu!

Zapro艣cie do Wigilijnego sto艂u i nie zostawiajcie ich samych w ci膮gu roku!

Schowajcie od kieszeni animozje i b膮d藕cie ponad niech臋膰, a poczujecie si臋 lepsi!

Trzeba sobie zda膰 spraw臋 z tego, 偶e wszyscy si臋 starzejemy i nigdy nie wiadomo jak to szybko nast膮pi!

M艂odzi ludzie gwi偶d偶膮 na staro艣膰 i kompletnie j膮 ignoruj膮, a偶 nagle budz膮 si臋 i orientuj膮, 偶e ju偶 s膮 starzy, bo czas zapierdziela jak g艂upi!

Czas

  • C贸rko moja c贸rko mi艂a – gdzie si臋 przed matka ukry艂a艣 ?
  • Mamo moja ukochana jestem tak zapracowana.
  • Synu m贸j synu najdro偶szy – nie b膮d藕 dla mnie taki obcy.
  • Wybacz mamo za czekanie mam teraz wa偶ne spotkanie.

  • Dzieci moje id膮 艣wi臋ta, czy o matce kto艣 pami臋ta ?

  • Wybacz mamo mo偶e siostra na dy偶urze musz臋 zosta膰.
  • Drogi bracie tak si臋 sk艂ada – siostra szybko odpowiada
  • My na narty pojedziemy, mamy tez nie zabierzemy.

My艣li matka i wspomina jak kiedy艣 nosi艂a syna.
I jak c贸rk臋 ko艂ysa艂a, tyle mi艂o艣ci odda艂a.
Siedzi, czeka, wypatruje, serce ju偶 si臋 nie raduje.
Chod藕 nadzieja na spotkanie nadal 偶ywa pozostanie.

I rodze艅stwo przyjecha艂o z mam膮 ju偶 nie pogada艂o.
Czas znale藕li troch臋 p贸藕no i teraz stoj膮 nad trumn膮.
Z czasem nie igrajcie mili, bo si臋 sko艅czy w jednej chwili.
Smutek tylko pozostanie i wielkie rozczarowanie.

Autor:et
Zdj臋cie z sieci

Obraz mo偶e zawiera膰: drzewo, ro艣lina, niebo, na zewn膮trz i przyroda

 

1 listopada i refleksje!

Obraz mo偶e zawiera膰: ro艣lina, kwiat, drzewo i na zewn膮trz

Andrzej D膮br贸wka

+++

Przyjad膮
albo nie przyjad膮

Przynios膮 kwiaty
albo nie przynios膮

Zabior膮 wnuki
albo nie zabior膮

Przyjad膮, je艣li nie b臋dzie strasznie pada膰
Przynios膮 kwiaty, je偶eli trafi膮 na kwiaciarni臋
Wnuki si臋 zjawi膮, je艣li nie b臋d膮 mia艂y imprez

Jednym s艂owem wszystko b臋dzie tak
jak za 偶ycia.

Dzi艣 w zachodniej Polsce by艂 cudny, s艂oneczny dzie艅 bez 偶adnej chmurki na niebie.

Postanowi艂am i艣膰 na spacer i trafi艂am 艣wiadomie na nasz, komunalny cmentarz, na kt贸rym spoczywaj膮 moi Rodzice.

Tak! Nie mam ju偶 Rodzic贸w i niestety musz臋 si臋 z tym pogodzi膰, a teraz kolej na mnie!

Taka naturalna selekcja!

Mam nadziej臋, 偶e Mama i Tata, tam u g贸ry w ko艅cu 偶yj膮 w zgodzie, bo za 偶ycia roz艂膮czy艂 ich rozw贸d!

Przemierza艂am alejki na cmentarzu i zrobi艂am kilka fotek, gdy偶 zawsze bior臋 ze sob膮 aparat fotograficzny! Cudna jesie艅 na cmentarzu jakby, krzycza艂a kolorami – przeciwna umieraniu.

Cmentarz o艣wietlony S艂o艅cem i kompletny brak ludzi – cisza i moja zaduma nad by膰, czy za chwil臋 ju偶 nie by膰!

Spotka艂am po drodze moj膮 dawn膮 znajom膮 z pracy i ona tak偶e wspomnia艂a o tym, 偶e teraz kolej na nas!

Jeszcze ludzie nie szoruj膮 pomnik贸w. Jeszcze nie zgrabiaj膮 li艣ci i nie przynosz膮 jeszcze chryzantem.

Jeszcze chyba o tym nie my艣l膮, a akcja zacznie si臋 par臋 dni przed 1 listopada i przyjazdu rodzin na groby, aby wstydu nie by艂o!

Sz艂am sobie tak w zadumie, w s艂o艅cu i u艂o偶y艂am takie opowiadanie!

„Par臋 dni wcze艣niej przed 1 listopada, ludzie sobie przypominaj膮 o tych, kt贸rych ju偶 nie ma, a wi臋c p臋dz膮 聽z wiadrami, szczotkami, aby przygotowa膰 groby na 艣wi臋to i Zaduszki.
Kiedy przy naszych grobach raz do roku spotykaj膮 si臋 kuzynki, kuzyni, ciotki, wujkowie, siostry, bracia, no ca艂a niemal rodzina.
Zobowi膮zani tym dniem, aby ubra膰 si臋 jak naj艂adniej, przywdzia膰 nowy p艂aszcz, mo偶e pi臋kne futro i obowi膮zkowo nowe buty.
Nie szkodzi, 偶e nie ma 艣niegu, najcz臋艣ciej s膮 to d艂ugie, pachn膮ce nowo艣ci膮 kozaczki.
Panowie w eleganckich kurtkach, nowych spodniach i cz臋sto w kapeluszu, bo szyk by膰 musi.
Przychodzi ten dzie艅, a mo偶e godzina, odprawiania mszy na cmentarzu, bo przecie偶 wszyscy, to s膮 wzorowi katolicy.
Nie wypada nie zebra膰 si臋 przy grobach, aby wsp贸lnie nie wys艂ucha膰 s艂贸w ksi臋dza przez kiepskie g艂o艣niki – stoj膮 na baczno艣膰, mo偶e troszk臋 przest臋puj膮c z nogi na nog臋, w milczeniu.
Jeden patrzy si臋 na migaj膮ce znicze, drugi skupia wzrok gdzie艣 w nico艣膰, smutni, jakby nieobecni, zadumani, jakby troch臋 oboj臋tni.
Nikt na nikogo nie patrzy, nie u艣miecha si臋, nie pr贸buje zagada膰, cho膰by jak tam zdrowie, co u ciebie s艂ycha膰 – totalne milczenie jakby nikt nikomu do niczego nie by艂 potrzebny.
Zreszt膮 o czym tu gada膰, skoro nie widzieli si臋 ca艂y rok i nikt do nikogo nie ma o to pretensji, to niby dlaczego mieli dzisiaj wymienia膰 jakie艣 uprzejmo艣ci i si臋 nadmiernie wysila膰.
Sko艅czy si臋 msza, to si臋 przecisn膮 w t艂umie i wr贸c膮 do domu na wcze艣niej przygotowany obiad, a potem wypij膮 gor膮c膮 kaw臋,聽 skosztuj膮 kawa艂 ciasta i wszystko wr贸ci do starego porz膮dku.
Ona nie raz widzia艂a takie sceny i kiedy tylko odesz艂a od grobu, s艂ysza艂a szepty o innych za plecami.聽
– Terenia, widzisz jak ona si臋 zmieni艂a i zobacz, dalej siedzi z tym swoim m臋偶usiem, ciekawe czy dalej j膮 zdradza?
– A wiesz, 偶e jej c贸rka straci艂a kolejne dziecko, co do cholery z nimi jest nie tak?
– Ale to nic moja droga, zobacz jak ona przyty艂a i wygl膮da jak potw贸r.
– Wiesz, a ja s艂ysza艂am, 偶e ona choruje na cukrzyc臋 i dlatego.
– Powa偶nie? No patrz, kto by pomy艣la艂, 偶e j膮 te偶 choroby dopad艂y…
I tak dalej, i tak dalej i Ona ju偶 nie chce uczestniczy膰 w tym.
Ona idzie na swoje groby dzie艅 wcze艣niej, stawia kwiaty i zapala lampki.
Ona nie cierpi szeptanek za plecami, dziwnych aluzji, nie szczerych u艣miech贸w, bo dla niej najwa偶niejsza jest pami臋膰 o tych, kt贸rych ju偶 nie ma.
Niech inni sobie szepcz膮 do woli i niech maj膮 z tego satysfakcj臋, 偶e niby z nimi wszystko w porz膮dku i s膮 wiecznie pi臋kni i m艂odzi.
Ona odcina si臋 od hien cmentarnych. Woli samotnie przej艣膰 si臋 alejkami z zaci艣ni臋tym gard艂em z 偶alu, 聽kiedy dochodzi do grobu swoich bliskich, kt贸rzy 偶yj膮 na zawsze w jej pami臋ci, a reszta?
Niech ich wszystkich ….:.
Obraz mo偶e zawiera膰: drzewo, ro艣lina, niebo, tabela, na zewn膮trz i przyroda
Obraz mo偶e zawiera膰: drzewo, niebo, ro艣lina, na zewn膮trz i przyroda
Obraz mo偶e zawiera膰: drzewo, niebo, ro艣lina, buty, na zewn膮trz i przyroda
Obraz mo偶e zawiera膰: drzewo, ro艣lina, niebo, trawa, buty, na zewn膮trz i przyroda
Obraz mo偶e zawiera膰: buty, ro艣lina, drzewo, tabela, kwiat, na zewn膮trz i przyroda
Obraz mo偶e zawiera膰: drzewo, ro艣lina, niebo, trawa, kwiat, buty, na zewn膮trz i przyroda
Obraz mo偶e zawiera膰: drzewo, ro艣lina, niebo, na zewn膮trz i przyroda
Obraz mo偶e zawiera膰: drzewo, ro艣lina, niebo, trawa, na zewn膮trz i przyroda
Obraz mo偶e zawiera膰: drzewo, ro艣lina, na zewn膮trz i przyroda

Nie powinno si臋 odchodzi膰 1 listopada!

My艣la艂am 偶e zawsze b臋dziemy m艂odzi, 偶e 艣wiat poczeka. Nic nie poczeka艂o.. Nie odk艂adajcie na p贸藕niej ani piosenek, ani egzamin贸w, ani dentysty, a przede wszystkim nie odk艂adajcie na p贸藕niej mi艂o艣ci. (Agnieszka Osiecka)

1 listopada to jest takie 艣wi臋to, 偶e spotykamy si臋 ze swoj膮 rodzin膮 mieszkaj膮c膮 z dala od nas i nie tylko przy grobach, ale jak偶e cz臋sto przy wsp贸lnym stole.

Ugotowa艂am obiad dla moch bliskich, kt贸rzy zjechali na groby, aby kolejny raz odda膰 im swoj膮 pami臋膰, zapalaj膮c symboliczne znicze.

Zapali艂am w domu 艣wiece na znak pami臋ci o bliskich, gdy偶 dzi艣 nie wybra艂am si臋 na cmentarz, bo nie lubi臋 tego t艂umu i spotkania si臋 z lud藕mi, kt贸rzy przychodz膮 na cmentarz raz w roku, aby si臋 pokaza膰. Nie znosz臋 hipokryzji, bo ja swoich umar艂ych nosz臋 w sercu ca艂y rok.

P贸jd臋 jutro, kiedy rozjad膮 si臋 samochody i zniknie t艂um i tak w ciszy Zaduszek, b臋d臋 odwiedzia艂a groby i sobie nad nimi powspominam i podumam.

Mia艂am p贸j艣膰 na cmentarz wieczorem, kt贸ry po艣r贸d ciemno艣ci wygl膮da zjawiskowo, ale zauwa偶y艂am u siebie fobi臋 przed wyj艣ciem z domu w ciemno艣ci.

Tak mam na stare lata, 偶e tych fobii mam coraz wi臋cej, z kt贸rymi staram si臋 walczy膰, ale tym razem poleg艂am.

Poprosi艂am M臋偶a, aby poszed艂 wieczorem na cmentarz i zrobi艂 mi kilka zdj臋膰, bo okropnie, pi臋knie cmentarze wygl膮daj膮 wieczorow膮 por膮.

Wyposa偶y艂am M臋偶a w aparat i nastawi艂am na funkcj臋 – noc膮, a za chwil臋 odebra艂am telefon od M臋偶a, kt贸ry p艂aka艂 mi w s艂uchawk臋.

W艂a艣nie wieczorem, na cmentarzu otrzyma艂 wiadomo艣膰, 偶e umar艂 Jego najbli偶szy przyjaciel na zawa艂 – w takim dniu! By艂 w pracy i sobie umar艂! 馃槮

W moim domu pali si臋 艣wieca za koleg臋 M臋偶a, kt贸ry by艂 m艂odszy od niego.

Mamy w sercu 偶a艂ob臋, bo nie powinno si臋 umiera膰 1 listopada?

Nigdy nie wiemy, kiedy widzimy si臋 i rozmawiamy聽 z kim艣 ostatni raz.

Darku 偶egnaj! Wspania艂y przyjacielu mojego M臋偶a!

Rodzinie, kt贸r膮 znam sk艂adam najszczersze kondolencjie z pytaniem – dlaczego tak wcze艣nie!

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: noc, niebo i na zewn脛聟trz

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: noc, niebo i na zewn脛聟trz

 

Idziemy na cmentarze!

Pan Stefan i Pani Helena poznali si臋 w sanatorium.

Byli r贸wnolatkami, bo oboje liczyli sobie po 60 lat.

Jak to bywa w sanatoriach, aby kuracjusze si臋 zintegrowali – organizuje si臋 wieczorek zapoznawczy.

Pani Helena by艂a wdow膮 od trzech lat, a pan Stefan rok temu straci艂 ukochan膮 偶on臋, z kt贸r膮 w zgodzie i mi艂o艣ci prze偶y艂 prawie 40 lat.

Pani Helena przyjecha艂a do sanatorium podleczy膰 chore stawy kolanowe i biodro, a pan Stefan schorowane serce – os艂abione z powodu t臋sknoty za 偶on膮.

Na balu poprosi艂 pani膮 Helen臋 do ta艅ca i tak im si臋 dobrze ta艅czy艂o, 偶e za p贸艂 roku pan Stefan poprosi艂 pani膮 Helen臋 o r臋k臋.

Po wyje藕dzie z sanatorium utrzymywali sta艂y kontakt przez komunikatory w Internecie i w ko艅cu pani Helena przyj臋艂a o艣wiadczyny pana Stefana.

Zamieszkali razem w domu pana Stefana i wzi臋li od razu 艣lub.

Pan Stefan mia艂 du偶膮 rodzin臋 i pani Helena troch臋 si臋 ba艂a, bo w ko艅cu by艂a聽 jego 偶on膮, ale nr dwa..

Niby rodzina pana Stefana przyj臋艂a pani膮 Helen臋 przyja藕nie i mog艂a my艣le膰, 偶e si臋 spodoba艂a i zosta艂a zaakceptowana.

Przyszed艂 dzie艅 1 listopada i ca艂a rodzina wybra艂a si臋 na gr贸b pierwszej 偶ony pana Stefana, a tak偶e na inne groby rodzinne.

Kiedy stali nad grobem pierwszej 偶ony pana Stefana, to sta艂o si臋 co艣 dziwnego.

Pani Helena zapali艂a znicz i postawi艂a go na grobie 偶ony swojego m臋偶a.

Nie spodoba艂o si臋 to rodzinie, gdy偶 jej znicz automatycznie zosta艂 przesuni臋ty w inne miejsce, bo w tej rodzinie by艂 jaki艣 tajemny rytua艂 i wszyscy go znali, ale nie zna艂a go druga 偶ona pana Stefana.

Jakby tego by艂o ma艂o, to pani Helena us艂ysza艂a wspominki, 偶e jak to pierwsza 偶ona by艂a dobra, bo pastowa艂a wszystkie, rodzinne groby i samodzielnie robi艂a cudowne stroiki.

Zachwalano jej talent do gotowania i dbanie o m臋偶a i dom i pan聽 Stefan takiej drugiej nie znajdzie!

Wychwalano pierwsz膮 偶on臋 pod niebiosa i pani Helena poczu艂a si臋 jak jaka艣 czarna owca.

Pan Stefan j膮 uspokaja艂, 偶e rodzina tak ma, ale pani Helena obieca艂a sobie, 偶e nigdy wi臋cej nie stanie nad grobem jego by艂ej 偶ony, kiedy b臋dzie skupiona przy nim rodzina pana Stefana.

Sta艂o si臋 co艣 cudownego, bo pan Stefan doskonale odczyta艂 uczucia 偶ony聽 i w ka偶de, nast臋pne 艢wi臋to Zmar艂ych oboje szli na cmentarz w Zaduszki, kiedy mogli tylko we dwoje celebrowa膰 pami臋膰 o by艂ej 偶onie pana Stefana, a pani Helena mog艂a postawi膰 zapalony znicz w dowolnym miejscu!

Dla tych, kt贸rzy odeszli

Dla tych
kt贸rzy odeszli w nieznany 艣wiat,
p艂omie艅 na wietrze
ko艂ysze wiatr.
Dla nich tyle kwiat贸w
pod cmentarnym murem
i niebo jesienne
u g贸ry

Dla nich
harcerskie warty
i chor膮giewek
gromada,
i dla nich ten dzie艅 –
pierwszy dzie艅 listopada.

Danuta Gellnerowa

Posz艂a na cmentarz i us艂ysza艂a!

Ju偶 pojawi艂y si臋 rekalmy 艣wi膮teczne – o zgrozo!

Ju偶 galerie ozdobione s膮 艣wi膮tecznymi akcentami, a ludziom wpycha si臋 w listopadzie 艣wi膮teczne 艣wiecide艂ka.

Jeszcze nie dopali艂y si臋 znicze na grobach naszych bliskich, a wyciska si臋 z ludzi nast臋pne pieni膮dze.

Wszystko to ob艂uda i wielka komercja, co we mnie zabija rado艣膰 i ochot臋 do celebrowania zbli偶aj膮cego si臋 Bo偶ego Narodzenia.

Kiedy艣 tego nie by艂o, bo by艂o bardziej przyzwoicie i ludzie na spokojnie szykowali zbli偶aj膮cy si臋 ten czas.

Takie post臋powanie komercyjne wp臋dza ludzi w nerwic臋, bo nie maj膮 czasu na prze偶ywanie swoich zmar艂ych, gdy偶 艣wiadomie nap臋dza聽 si臋 ich w po艣pieszne planowanie porz膮dk贸w w domu i聽 my艣lenie o tym, 偶e za chwil臋 trzeba b臋dzie zasi膮艣膰 do wsp贸lnej Wigilii. Ja sama wpadam w konsernacj臋, 偶e niby jest jeszcze sporo czasu, a reklamy mnie poganiaj膮 i staj臋 si臋 niech臋tna do szykowania 艣wi膮t i si臋 niepotrzebnie nakr臋cam.

Druga sprawa, to my – spo艂ecz艅stwo –聽 tak bardzo sk艂贸cone przez polityczne zawiorwania, 偶e w niejednym domu na tym tle dojdzie do awantury i pysk贸wki.

To wida膰 na portalach spo艂eczno艣ciowych jak bardzo Polacy s膮 podzieleni przez polityk臋 i jak si臋 na tym tle r贸偶ni膮 i w ko艅cu nienawidz膮.

Nie raz czytam tak straszne komentarze i nie s膮 one krytyczne, ale wulgarne i pisane jakby bez serca.

Ludzie lubi膮 obrzuca膰 si臋 inwektywami i nie licz膮 si臋 w sieci z cudzymi uczucami na zasadzie – aby dowali膰, bo to ja mam racj臋!

Takie zachowanie w艣r贸d Polak贸w widzimy tak偶e w 偶yciu realnym, kiedy nawet na cmentarzu Polacy nie potrafi膮 si臋 zachowa膰.

Opisa艂a to by艂a prowadz膮ca „Panoram臋” – Joanna Racewicz, kt贸ra uda艂a si臋 z synem na gr贸b swojego m臋偶a, kt贸ry zgin膮艂 w Smole艅sku:

To co j膮 spotka艂o wo艂a o pomst臋 do nieba – Polacy – tak nie wolno!

– Opowiem Tacie o meczu, dobrze, Mami艣? Poczekasz? – Czekam, Synku. – Wiem, 偶e Tata tam by艂 i widzia艂, jak broni臋, ale chc臋 si臋 tak zwyczajnie pochwali膰. Wytrzymasz w tym t艂umie? – Dla ciebie wszystko, Synku. T艂um. Jak bezmy艣lna, wezbrana fala. Bez uczu膰, emocji i empatii. Staje za plecami, gdy skuleni siedzimy na 艂awce. 鈥濷, to ten od ochrony, m膮偶 tej, no Racewicz dziennikarki. Ty, Wiesiek, patrz, to chyba ona z synem, dawaj aparat鈥- jakbym by艂a g艂ucha, 艣lepa, nieistniej膮ca. 鈥濧 pani to jest pewna, 偶e on tu jest pochowany?鈥- pytaj膮 鈥瀙rawdziwi Polacy. 鈥濱le偶 mo偶na jecha膰 na tym Smolensku鈥- utyskuj膮 ci 鈥瀦m臋czeni鈥. Jedni i drudzy jakby z wykastrowan膮 wyobra藕ni膮. Zamienimy si臋 miejscami? Mo偶e tez przyjdziemy na groby Pa艅stwa Bliskich i tak sobie pokomentujemy, porobi艂y zdj臋cia, poprzepychamy si臋 troch臋? Postawcie lustro przed sob膮. I spytajcie – jak u Gogola – z czego si臋 艣miejecie?…聽#synlepszynizmarzenie#pami臋c#waznerozmowy#gdziewymacieserca#k2#juzdosyc

2 DNI TEMU

Ewa Stopczyk – „Miejsce wiecznej zadumy: cmentarze i groby鈥 Migoc膮 barwne znicze serdecznym p艂omieniem鈥 To my robimy jedno, co mo偶emy zrobi膰 – zapalamy pami臋膰 na wietrze jesieni”

Nie lubi臋 1 listopada i nie lubi臋 odwiedza膰 grob贸w, kiedy niby to wypada, bo oto nadszed艂 dzie艅 1 listopada.

Nie lubi臋 drepta膰 w t艂oku i depta膰 ludziom po pi臋tach, bo ja w贸wczas w takim t艂oku nie prze偶ywam, bo ten t艂um mnie rozprasza.

Co to za przyjemno艣膰 stan膮膰 przy grobie rodzinnym z rodzin膮, kt贸ra jest na siebie obra偶ona i ca艂y rok, a mo偶e lata nie聽 utrzymuje ze sob膮 偶adnego kontaktu. Po co mi to!

Po co mam udawa膰, 偶e wszystko jest w porz膮dku – kiedy nie jest!

Po co mam robi膰 dobr膮 min臋 do z艂ej gry i sztucznie si臋 u艣miecha膰 i prowadzi膰 pozorn膮 konwersacj臋.

Id臋 na cmentarz sama, kiedy jest pusto prawie i cicho, a w powietrzu czu膰 wo艅 dopalaj膮cych si臋 zniczy!

To jest taki moment, 偶e stan臋 przy ka偶dym grobie indywidualnie i powspominam tych, kt贸rzy odeszli i uruchomi臋 swoj膮 pami臋膰 o tym, ile dali mi od siebie, albo nie dali, bo nie umieli.

Nie gniewam si臋 na tych, kt贸rzy mnie skrzywdzili i daj臋 im swoje przebaczenie i tak robi臋 od lat. Rozgrzeszam ich tak po ludzku i nie nosz臋 w sobie urazy.

Dzi艣 w naszym domu rodzinnym go艣ci艂am wszystkich, kt贸rych kocham i naszykowa艂am dla zmarzni臋tych z cmentarza obiad i kaw臋, oraz ciasto. Siedzieli艣my przy rodzinnym stole i rozmawiali艣my – my 偶yj膮cy.

Zapali艂am w domu 艣wiate艂ka dla Henryka, Ryszarda, Heleny, Jana,聽 Szymona i Mi艂osza i te 艣wiate艂ka by艂y dla mnie bardzo wa偶ne.

Jutro – 2 listopada wybior臋 si臋 samotnie na cmentarz i dopiero oddam si臋 swojej celebracji tego jak偶e potrzebnego 艣wi臋ta, a b臋d膮 to Zaduszki. Tak mam od lat!

M贸j kochany M膮偶 tworzy bloga razem ze mn膮 i poszed艂 na cmentarz po to, aby zrobi膰 mi zdj臋cia z tego, jak偶e magicznego miejsca, kiedy jest ju偶 ciemno, a cmentarz pustoszeje i tylko 艣wiate艂ka m贸wi膮, 偶e byli tu ludzie, kt贸rzy pami臋tali!

Andrzej D膮br贸wka

+++

Przyjad膮
albo nie przyjad膮

Przynios膮 kwiaty
albo nie przynios膮

Zabior膮 wnuki
albo nie zabior膮

Przyjad膮, je艣li nie b臋dzie strasznie pada膰
Przynios膮 kwiaty, je偶eli trafi膮 na kwiaciarni臋
Wnuki si臋 zjawi膮, je艣li nie b臋d膮 mia艂y imprez

Jednym s艂owem wszystko b臋dzie tak
jak za 偶ycia.

Na cmentarzach z ludzi 偶yj膮cych – wychodz膮 brzydkie instynkty!

Pan Stefan i Pani Helena poznali si臋 w sanatorium.

Byli r贸wnolatkami, bo oboje liczyli sobie po 60 lat.

Jak to bywa w sanatoriach, aby kuracjusze si臋 zintegrowali – organizuje si臋 bal zapoznawczy.

Pani Helena by艂a wdow膮 od trzech lat, a pan Stefan rok temu straci艂 ukochan膮 偶on臋, z kt贸r膮 w zgodzie i mi艂o艣ci prze偶y艂 prawie 40 lat.

Pani Helena przyjecha艂a do sanatorium podleczy膰 chore stawy kolanowe i biodro, a pan Stefan schorowane serce – os艂abione z powodu t臋sknoty za 偶on膮.

Na balu poprosi艂 pani膮 Helen臋 do ta艅ca i tak im si臋 dobrze ta艅czy艂o, 偶e za p贸艂 roku pan Stefan poprosi艂 pani膮 Helen臋 o r臋k臋.

Po wyje藕dzie z sanatorium utrzymywali sta艂y kontakt przez komunikatory w Internecie i w ko艅cu pani Helena przyj臋艂a o艣wiadczyny pana Stefana.

Zamieszkali razem w domu pana Stefana i wzi臋li od razu 艣lub.

Pan Stefan mia艂 du偶膮 rodzin臋 i pani Helena troch臋 si臋 ba艂a, bo w ko艅cu by艂a聽 jego 偶on膮, ale nr 2.

Niby rodzina pana Stefana przyj臋艂a pani膮 Helen臋 przyja藕nie i mog艂a my艣le膰, 偶e si臋 spodoba艂a i zosta艂a zaakceptowana.

Przyszed艂 dzie艅 1 listopada i ca艂a rodzina wybra艂a si臋 na gr贸b pierwszej 偶ony pana Stefana, a tak偶e na inne groby rodzinne.

Kiedy stali nad grobem pierwszej 偶ony pana Stefana, to sta艂o si臋 co艣 dziwnego.

Pani Helena zapali艂a znicz i postawi艂a go na grobie 偶ony swojego m臋偶a.

Nie spodoba艂o si臋 to rodzinie, gdy偶 jej znicz automatycznie zosta艂 przesuni臋ty w inne miejsce, bo w tej rodzinie by艂 jaki艣 tajemny rytua艂 i wszyscy go znali, ale nie zna艂a go 2 偶ona pana Stefana.

Jakby tego by艂o ma艂o, to pani Helena us艂ysza艂a wspominki, 偶e jak to 1 偶ona by艂a dobra, bo pastowa艂a wszystkie, rodzinne groby i samodzielnie robi艂a cudowne stroiki.

Zachwalano jej talent do gotowania i dbanie o m臋偶a i dom i pan聽 Stefan takiej drugiej nie znajdzie!

Wychwalano 1 偶on臋 pod niebiosa i pani Helena poczu艂a si臋 jak jaka艣 czarna owca.

Pan Stefan j膮 uspokaja艂, 偶e rodzina tak ma, ale pani Helena obieca艂a sobie, 偶e nigdy wi臋cej nie stanie nad grobem jego by艂ej 偶ony, kiedy b臋dzie skupiona przy nim rodzina pana Stefana.

Sta艂o si臋 co艣 cudownego, bo pan Stefan doskonale odczyta艂 uczucia 偶ony nr 2 i w ka偶de, nast臋pne 艢wi臋to Zmar艂ych oboje szli na cmentarz w Zaduszki, kiedy mogli tylko we dwoje celebrowa膰 pami臋膰 o 1 偶onie pana Stefana, a pani Helena mog艂a postawi膰 zapalony znicz w dowolnym miejscu!

Psycholog bez empatii!

Autor聽Ewa Stopczyk

Miejsce wiecznej zadumy: cmentarze i groby…
Migoc膮 barwne znicze serdecznym p艂omieniem…
To my robimy jedno, co mo偶emy zrobi膰 –
zapalamy pami臋膰 na wietrze jesieni…

Kiedy zbli偶a si臋 1 listopada, to ja zapadam si臋 w sobie i robi臋 si臋 bardziej milcz膮ca.

Nie mog艂am pokaza膰 swojego stanu Rodzinie, bo przecie偶 nie o to chodzi, bym dzieli艂a si臋 swoim nieciekawym stanem. Pewnie i pogoda tak na mnie dzia艂a, gdy偶 tam za oknem jest deszczowo i szaro. Jednak ka偶dego roku przed dat膮 Dnia Zmar艂ych mam bardzo obni偶ony nastr贸j.

To boli na tyle, 偶e popadam w melancholi臋 i mam intensywny czas rozmy艣la艅 i wspomnie艅. O ile odeszli ludzie ju偶 starsi i z tym 艂atwiej si臋 pogodzi膰, to odej艣cie naszych dw贸ch Wnuk贸w, kt贸rzy byli na 艣wiecie tylko godzin臋 mnie rozk艂ada ca艂kowicie.

Nie tylko cierpi moja C贸rka po stracie, ale cierpimy my wszyscy, id膮c na ich grobek zapalaj膮c dla nich 艣wiate艂ko.

Ta sytuacja wraca do mnie najbardziej w listopadzie, kiedy intensywno艣膰 uczu膰 do nich dzia艂a z zwielokrotnion膮 si艂膮, bo rana jest bardzo g艂臋boka i zostanie we mnie na zawsze i nigdy si臋 z tym nie pogodz臋.

聽Analizuj臋 dlaczego i oczywi艣cie jest tylko jedna odpowied藕, 偶e tak si臋 po prostu sta艂o i trzeba si臋 pogodzi膰, ale si臋 nie da!

Jakie艣 diabli mnie podkusi艂o w tym, moim pod艂ym nastroju i wesz艂am na profil Doroty Zawadzkiej, s艂ynnej Super Niani – psycholog!

Jakim艣 programem zrobi艂a z siebie zombi i o ma艂o nie trafi艂 mnie szlag.

Pani psycholog zabawi艂a si臋 w Halloween i ca艂y dzie艅 przed 1 listopada straszy艂a swoim wizerunkiem ku uciesze gawiedzi. Tak sobie pomy艣la艂am, cho膰 najpierw si臋 wystraszy艂am, 偶e gdyby babsko mia艂o odrobin臋 empatii w sobie, to by idiotki z siebie nie robi艂a.

Ona ma bardzo wiele fanek i my艣l臋, 偶e niejedna z nich prze偶ywa 1 listopada tak jak ja, czyli jest w fazie przemy艣le艅 i wspomnie艅 o bliskich rodzicach, swoich dzieci, dziadkach i babciach, a ta si臋 艣wietnie bawi, jakby to ameryka艅skie 艣wi臋to by艂o dla niej wa偶niejsze ni偶 to nasze, rodzime, pi臋kne z tradycjami.

Tak bardzo mnie zniesmaczy艂a i wielu innych, 偶e pomy艣la艂am sobie, 偶e co trzeba mie膰 w g艂owie psychologa, 偶eby robi膰 sobie taki cyrk ze 艣mierci! Ciekawe czy, kiedy pojawi膮 si臋 w jej 偶yciu wnuki, to b臋dzie je te偶 tak skutecznie straszy膰 i przebiera膰 si臋 b臋dzie za ko艣ciotrupa? Ohyda!

聽Kiedy si臋 tak 艣wietnie bawi艂a wczoraj, to dzi艣 jednak wybra艂a si臋 na cmentarz, ale nie po to, by prze偶ywa膰, a po to, by obserwowa膰 zachowania Polak贸w na cmentarzu i oczywi艣cie swoim stylem zjecha艂a Polak贸w i zrobi艂a z nich cebulak贸w!

Strasznie jest mi 偶al tej kobiety!

Ja id臋 na cmentarz nie po to, by wy艂apywa膰 negatywne zachowania, bo guzik mnie to obchodzi. Obchodzi mnie moje prze偶ywanie i tyle.

Ta pani gdziekolwiek si臋 nie pojawi, to wychwytuje, bo chce i oczywi艣cie robi show na swojej stronie i zn贸w napisz臋 – Ohyda!

Chcia艂abym nie s艂ysze膰 rozm贸w ludzi przy grobach bliskich, przy stoiskach z kwiatami i zniczami.聽
Chcia艂abym nie widzie膰 bud z balonami, kapciami, szasz艂ykami i swetrami.聽
Chcia艂abym nie widzie膰 ludzi z psami na smyczy i poruszaj膮cych sie na rowerach po cmentarzu.
Chcia艂abym uprzejmo艣ci w obliczu 艣mierci i pami臋ci.
– Pani tu nie sta艂a, by艂am pierwsza – syczy do mnie pani w mokrym futerku.聽
– ale偶 prosz臋, moim zmar艂ym si臋 nie spieszy. Poczekaj膮. – odpowiadam spokojnie.