Archiwa tagu: internet

Kobieta, kobiecie wilkiem!

Zdjęcie

Póki co, nikt nie może mi pomóc w sprawie znikających zdjęć!

Napisałam do grupy wsparcia na WordPress i nawet admin amerykański nie umie rozwiązać tej zagadki.

Napisałam także na Facebooku do grupy WordPress PL i jest to samo.

Zastanawiam się czy nie zmienić motywu bloga, bo może te zdjęcia wskoczą na nowo!

Jest to dla mnie przykra sytuacja niesłychanie.

U góry wkleiłam zdjęcie z czerwonego dywanu – aktorki dla mnie cudnej w wieku po 60 -tce – Andy MacDowell.

Dla mnie jest piękna, bo chyba nie robiła specjalnie nic z twarzą na zasadzie poprawek, botoksu, powiększania ust.

I te włosy grube, zdrowe, choć nie farbowane są dla mnie ewenementem.

Jest to piękna i zadbana kobieta o figurze nastolatki.

Miałam w swoim życiu kilka „przyjaciółek”, którym ufałam i zawsze, ale to zawsze na tej przyjaźni się przejechałam.

Podam taki przykład, że jednej z nich poręczyłam kredyt, a ta się zwinęła i odjechała w siną dal zostawiając mnie z długiem.

Mogłabym podawać wiele takich draństw, co mnie skutecznie wyleczyło z „przyjaźni z kobietami i dobrze na tym wyszłam.

Zawsze lepiej się dogadywałam z mężczyznami bez podtekstów erotycznych, bo czy to w pracy, czy też na polu towarzyskim.

Nieważne i czytając w Internecie wypowiedzi kobiet na temat urody innej kobiety, to zawsze jest awantura.

Jeśli kobieta poprawi sobie urodę, to spada na nią stek inwektyw, że one wszystkie wyglądają tak samo, a jeśli kobieta jest naturalna, to też źle, bo jak tak można!

Czytam i stwierdzam, że zawsze tak było, że kobieta – kobiecie była wilkiem.

Tu nie chodzi tylko o kwestie urody, ale także w każdej kwestii, bo na przykład w aspekcie wychowywania dzieci, czy też związków, czy to małżeńskich, albo konkubinatu.

Często czytam wypowiedzi kobiet na grupach dyskusyjnych na Facebooku i tam idą iskry i walą się tam kobiety słowem i ranią okrutnie, aż przykro czytać.

Podam więc taki przykład, kiedy panna młoda przyszła do salonu ślubnego, aby wybrać sukienkę.

Właścicielka salonu powiedziała jej, że dobrze, iż przyszła z matką, bo przyjaciółki przeważnie doradzają, aby wybrała jak najbrzydszą suknię!

Nie mam pojęcia, czy tylko w Polsce kobiety są tak wredne, czy w innych krajach jest podobnie, ale kiedy przeczytałam Paulinę Młynarską, która zebrała opinie od Polek na temat przecudownej urody aktorki – Andy MacDowell, to zrobiło mi się smutno.

Życzę wszystkim 30 latkom – kobietom, aby w wieku powyżej 60 -lat tak wyglądały jak ona!

Uwielbiam patrzeć na kobiety, które starzeją się z godnością, bo to świadczy o ich godności właśnie.

Zdjęcie

Samotność Seniora!

Może być zdjęciem przedstawiającym przyroda i drzewo

Zdjęcie to zrobiłam parę dni temu i widać na nim dwie starsze panie siedzące sobie na ławeczkach.

Zmierzam do tego, że dzisiaj mój Mąż musiał jechać daleko na szkolenie i nie było go cały dzień i poczułam u siebie jakiś taki stan bliski samotności!

Nasze Dzieci są gdzieś tam w świecie i mają dziesiątki swoich zadań, a więc nigdy im nie truję, że czuję się czasami samotna.

Z reguły zawsze sobie świetnie radziłam z tym stanem i nawet będąc sama w domu nie czułam się samotna, a dzisiaj coś mnie naszło, bo może to starość, choć nie czuję się stara wcale, tam w środku!

Obiad miałam dzisiaj w lodówce, a więc coś tam zrobiłam w domu i właściwie miałam cały dzień tylko dla siebie!

Mimo wszystko miałam w sobie jakiś niepokój i zdałam sobie sprawę z tego, że jakie to szczęście, że umiem się poruszać po Internecie!

Obsługi komputera nauczyłam się praktycznie sama, drogą prób i błędów, a teraz nawet jestem w tym dość dobra, bo nawet piszę bloga, który daje mi dużo radości!

Jestem na bieżąco z polityką, bo sobie zajrzę czy na Facebooka, albo Twittera i mam wszystko z pierwszej ręki!

Dużo czytam w sieci, a także oglądam sobie wybrane filmy i dziś obejrzałam film pt. „Pani Bovary” nakręcony w 1991 roku, który polecam ludziom o romantycznej duszy!

Po przez bloga poznałam interesujących ludzi, a także wdaję się w dyskusje na tematy polityczne, bo lubię to!

Piszę o tym wszystkim dlatego, że często widzę starsze osoby, siedzące na ławeczkach, albo spacerujące często bez żadnego celu, aby tylko zabić czas!

Myślę sobie wówczas, że jaka szkoda, iż ci ludzie nie mają połączenia do sieci i nie wiedzą z czym się to „je”

Boją się tego ustrojstwa i nie ma kto im pokazać, że Internet, to jest taka zabawka na zabicie samotności.

Wiem także, że wielu starszych ludzi po prostu nie stać na komputer, a potem opłacanie abonamentu, ale sądzę, że wielu by się to spodobało, a potrzeba tylko dobrej woli osób młodszych!

Pamiętam, że kiedy byłam młodsza i nie było Internetu, to w czasie wolnym coś tam dziergałam na drutach i szydełku, a teraz niby dla kogo mam robić coś, co już jest niemodne!

Kiedy mam awarię laptopa, czy dostawca szwankuje, to wpadam w dygot, bo Internet stał się dla mnie jak woda na młyn i nie potrafię już bez niego żyć, a więc jest to uzależnienie!

Kiedyś ludzie byli blisko siebie i można było pożyczyć od sąsiadki szklankę cukru, a teraz wszyscy jesteśmy w swoich enklawach zamknięci i nawet kiedy wyciągnę nogi, to nikt się tym nie zainteresuje – bo takie mamy czasy, że sąsiadki już się nie zapraszają na kawę i swoje ciasto!

Dlatego ludzie w starszym wieku czują się samotni, bo to oto mamy taki znak czasów!

Awaria sieci – awaria w związku!

Najstbarsze małżeństwo w Polsce - dębowa rocznica Dadasów

Wstałam rano i jak zwykle włączyłam laptopa, ale zauważyłam, że nie mam Internetu!

Pomyślałam, że to tylko chwilowa awaria, ale na szczęście mam połączenie dodatkowe z Plusa i tak więc mogłam Internet przeglądać!

Doczytałam się, że awaria jest bardzo poważna, bo w całej Polsce!

Nawaliła Vectra i na Facebooku przeczytałam pomstowanie na sieć, gdyż nawet nie działała infolinia, a przecież dzieci wciąż mają zdalne nauczanie, a ludzie pracują w domach – czyli katastrofa!

W takich momentach człowiek sobie uzmysławia jak ważny jest Internet w naszych czasach i jak wiele od niego zależy!

Codziennie korzystamy z Internetu i w razie awarii jesteśmy bezradni, a często po prostu od sieci uzależnieni!

Ja tego nie odczułam, bo miałam łączność, ale wielu ludziom ta awaria pokrzyżowała plany i na Vectrę spadły gromy na Facebooku!

Kiedy świat zostanie odłączony od Internetu, to tak jakby słońce zgasło i nastąpi koniec ludzkości!

Awarię naprawiono około 18 i ludzie odetchnęli!

Dzięki temu, że mogłam surfować, to przeczytałam wspaniały artykuł o tym, że można życie spędzić pięknie z drugą osobą, kiedy teraz jest tak wiele rozwodów, nawet wówczas, kiedy żyje się razem jak pączki w maśle!

Ludzie mają wypasione domy z wielkim metrażem, samochody, ekstra wakacje, a mimo to często ich związki szybko się kończą, kiedy dawnymi czasy ludzie inaczej podchodzili do rodziny, małżeństwa, pracy i czytamy:

Władysława i Jan są razem 80 lat! Najstarsze małżeństwo w Europie zapytano o sekret związku.

Władysława miała ledwie 17 lat, gdy wzięła z Janem ślub po 9 miesiącach znajomości. Dziś są prawdopodobnie najstarszym małżeństwem w Europie, a ostatnio świętowali dębową rocznicę ślubu. Pani Władysława zdradza tajemnicę tak długiego związku.

Najstarsze małżeństwo w Polsce — dębowa rocznica ślubu

Współczesne małżeństwa coraz częściej i coraz szybciej się rozwodzą. Jednak wciąż można spotkać te zawarte kilkadziesiąt lat temu i podziwiać długi staż związku. Ostatnio dębową, czyli 80. rocznicę ślubu obchodzili Władysława i Jan Dadasowie.

Jak podaje portal podlasie24.pl prawdopodobnie to najstarsze małżeństwo w Polsce, ale także w całej Europie. Wzięli ślub w 1941 roku i są ze sobą do dziś.

Jaki jest sekret tak długiego małżeństwa?

— Trzeba było pracować, nie było czasu na spieranie się, bo przecież było pięcioro dzieci, które chodziły do szkoły. I na zarobek trzeba było chodzić, żeby było na wyszkolenie, a kiedyś się tylko z gospodarki żyło — czytamy wypowiedź pani Władysławy na podlasie24.pl

Poza tym małżeństwo uchodzi za pełne humoru, pogody ducha i pozytywnie nastawione do życia. Wychowali 5 dzieci, mają 11 wnucząt i 15 prawnucząt. Państwo Dadasowie mieszkają w Miastkowie Kościelnym – małej wsi w województwie mazowieckim.
Z okazji 80. rocznicy ślubu odwiedziły ich władze samorządowe i obdarowały w ten dzień upominkami. Z kolei lokalna biblioteka ogłosiła konkurs na najpiękniejsze życzenia dla najstarszego małżeństwa w Polsce. Czego wy byście życzyli pani Władysławie i panu Janowi?

Smutki i radości – bo tak się plecie nasze życie!

Zdjęcie rączki mojej Wnusi!

Gdzieś dzisiaj przeczytałam, że z wiosną przyjdzie do nas ze wschodu koronawirus jeszcze bardziej agresywny!

Końca nie widać tego dziadostwa i szczepionki także nie!

Zresztą jak pojawi się szczepionka, to będzie strach się nią zaszczepić, bo ten rząd nie panuje nad niczym i nie wiadomo skąd tę szczepionkę – może truciznę do Polski sprowadzi, tak jak maseczki i respiratory nie działające!

Kto będzie chciał na niej zarobić krocie?

Nie wierzę temu rządowi i nie dam się zaszczepić trucizną, bo wolę siedzieć w domu, aniżeli zamienić się w roślinę!

Wszelkie zakupy robi Mąż, który nosi maseczkę i na siebie uważa, a ja tylko działam w domu!

Ubolewam nad sytuacją beznadziejną, bo urodziła nam się Wnusia i z pewnością do wiosny Jej nie zobaczymy, bo trzeba dmuchać na zimne!

Moja starsza Córa jest na kwarantannie, bo miała kontakt z koleżanką z wynikiem dodatnim, a więc i z Nią się szybko nie spotkamy, bo chodzi o zdrowie nas wszystkich, a my z Mężem jesteśmy seniorami i mamy swoje współistniejące choroby!

Naszą Wnusię poznajemy przez Internet, gdyż Córka przysyła nam filmiki i zdjęcia i tylko w ten sposób my dziadkowie  –  możemy Ją zobaczyć.

Wszyscy z czasie pandemii stajemy się samotni i ja osobiście jestem tym wszystkim bardzo zmęczona i stałam się smutna.

Nie spotkamy się więc na Święta Bożego Narodzenia i kto wie, czy spotkamy się na Wielkanoc!

Malutka Natalia na filmikach już jest bardzo ciekawa świata i ma bardzo bystre oczka, choć ma zaledwie 20 dni!

Ciekawa jestem jak to wygląda u Was i jak będziecie organizowali święta, bo one są tuż, tuż!

Ciekawa jestem, czy się zaszczepicie, jeśli Pinoko ogłosi, że mamy w Polsce szczepionkę?

Cd. trochę inny niżej!

Teraz napiszę coś innego, co dotyczy urody kobiecej!

Przeczytałam, że całe życie źle myłam włosy i tak robiły wszystkie kobiety niezależnie, czy mają długie włosy, czy też krótkie!

Dziś umyłam włosy innym sposobem, a mam je do ramion i jestem mile zaskoczona!

Umyłam sposobem pod kryptonimem „OMO”, czyli trzeba na mokre włosy nałożyć odżywkę i trochę ją na włosach potrzymać.

Następnie trzeba ją spłukać i umyć włosy i skórę głowy szamponem!

Po spłukaniu szamponu ponownie trzeba nałożyć odżywkę i po jakimś czasie ją także spłukać!

Rewelacja, bo po takim myciu włosy są lśniące, gładkie i jedwabiste i po wyschnięciu się nie puszą i nie plączą!

Polecam!

Metoda OMO i wszystko wiadomo! - Falovelove

Odpoczęłam!

Pamiętam młode, swoje lata, kiedy rodzinnie zasiadało się przed telewizorem, bo wówczas w Polsce realizowano świetne seriale, na które się po prostu czekało!

Pamiętam serial pt. „Dom”, „Daleko od szosy”, „Polskie drogi”, „Alternatywy 4”, „Czterdziestolatek”, „Kariera Nikodema Dyzmy”, „Janosik”,  „07 zgłoś się” I nawet czekaliśmy na nieszczęsną „Izaurę”.

Teraz w dobie dobrobytu rzekomego nie ma w telewizji czego oglądać, a jeśli ktoś ogląda
seriale, to są strasznie denne i ogromnie nużące, kiedy oto nadają dwutysięczny odcinek!

Nienawidzę filmów puszczanych w TVN, w  których przeważnie ludzie się zabijają i wszystko lata w powietrzu!

Przypomniałam sobie jak pięknym serialem byli „Chłopi” I „Noce i dni” z mistrzowską obsadą, która powoli odchodzi!

Mam wiele kanałów w pakiecie, ale żaden kanał nie transmituje kina ambitnego, bo wolą puszczać chłam i filmy gorszej klasy, na które szkoda czasu!

Markowi z Ekwadoru kiedyś napisałam w komentarzu, że nie wciągam się w seriale, ale dziś złamałam swoje słowa i oto odleciałam od polityki na rzecz poniższego serialu!

Znalazłam go na VOD i za dwa odcinki płacę 4.90, a tych odcinków o ile się doliczyłam jest 8 i nie żałuję żadnej złotówki wydanej na tę produkcję!

Dziś z ciekawością obejrzałam 4 odcinki i jutro zabieram się za resztę, bo tak mnie wciągnął i zakochałam się w urodzie  Aidana Turnera, który jest całkowicie w moim typie. 😀

Serial nakręciło BBC i uwielbiam tamte klimaty, w które się przeniosłam całą sobą i jestem zachwycona dbałością w odwzorowaniu tamtej XVIII wiecznej epoki!

Co mamy w serialu?

Mamy wszystko, bo cudne wnętrza pałacu, wspaniałe suknie dam i stroje  panów, zdradę, miłość, intrygi i wolę przeżycia w tamtych trudnych czasach, a przede wszystkim obrazy przecudnej Kornwalii!

Odpoczęłam autentycznie i polecam całym sercem!

„Poldark – Wichry losu”

„Kornwalia, druga połowa XVIII wieku. Ross Poldark (Aidan Turner) powraca z amerykańskiej wojny do Anglii. Rodzina i przyjaciele myśleli, że zginął. Jego ukochana (Heida Reed) jest zaręczona z jego kuzynem (Kyle Soller), ojciec nie żyje, a posiadłość, którą odziedziczył jest zrujnowana. Okoliczne kopalnie są zamykane, ponieważ spadają ceny cyny i miedzi, ale ceny żywności i opłaty rosną. Ross podejmuje wyzwanie, ciężko pracuje, by jego ziemie znów stały się produktywne, troszczy się o polegających na nim najemców i stara się odzyskać kobietę, którą kochał lub nauczyć się żyć bez niej.

„Poldark – Wichry losu” to miniserial kostiumowy, którego głównym bohaterem jest Ross Poldark (Aidan Turner). Akcja serialu rozpoczyna się w momencie, kiedy bohater po wojnie wraca do rodzinnej Kornwalii i próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Jego majątek znalazł się w ruinie, ojciec nie żyje, a ukochana dziewczyna zaręczyła się z jego kuzynem. Serial powstał na podstawie cyklu powieści Winstona Grahama.

W głównych rolach w serialu występują Aidan Turner oraz Eleanor Tomlinson. Scenariusz produkcji napisała Debbie Horsfield”.

Czytaj więcej na https://swiatseriali.interia.pl/newsy/seriale/poldark-1270/news-poldark-wichry-losu-powstanie-trzeci-sezon,nId,2231294#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Poldark - Wichry losu". 3. sezon serialu już wkrótce na Epic Drama ...

Poldark - wichry losu 3 (9) - serial historyczny

Zdjęcie główne

 

 

Zderzenie ze światem zewnętrznym

Znalezione obrazy dla zapytania love orange

Wiele razy pisałam na blogu, że jestem domatorką i najlepiej jest mi w moim domku.

Kiedy tylko wyjdę z domu, by coś załatwić, to ścieram się z dziwnym światem, który mnie powala i nie mogę tego zrozumieć.

Dwa lata temu zawarłam kontrakt z firmą o nazwie „Orange” i dwa lata korzystałam tylko z telefonu, bo Internet mi w „Orange” nie działał.

Telefon działał bez zarzutu, ale modem do Internetu po jakimś czasie mi wybuchł i nie miałam szansy z niego korzystać.

Zgłaszałam to w salonie, ale nikt nie był w stanie mi pomóc, a umowy nie dało się zerwać, bo podpisałam cyrograf na dwa lata.

Ktoś mi podpowiedział, abym kartę z „Orange” przełożyła do palucha, który miałam po „Plusie” i dopiero mi ten system zadziałał.

Jednak prawie dwa lata nie mogłam korzystać z modemu – oryginału, bo firma się na mnie wypięła.

9 września skończyła mi się umowa i dziś zjawiłam się z Mężem w salonie „Orange” i tu zadział się dramat.

Weszliśmy do salonu, a w nim tylko jedna osoba obsługująca.

Zostaliśmy poinformowani, że zostaniemy obsłużeni za 20 minut, a okazało się, że czekaliśmy godzinę, bo tyle czasu obsługiwano klientkę przed nami.

Już mi się tak dłużyło, że pod tyłkiem mnie paliło, bo kto to widział, aby w epoce komputerów trzeba czekać tyle czasu!

Pamiętam jak robiłam opłaty rachunków na poczcie i trwało to o wiele szybciej!

W salonie wywieszone były plakaty, że ich system działa Pręęędzej i Szyyybciej i nie wierzcie w te bzdury i reklamy!

Kiedy w końcu poproszono nas do stanowiska, to straciliśmy kolejne 20 minut, bo o bogowie system się zawieszał i mielił, a my jak te doświadczalne króliki jeszcze byliśmy cierpliwi.

W końcu pracownica powiedziała mi, że chyba „Orange” nie zgadza się z moim wypowiedzeniem, bo nie reaguje komputer – śmiech!

Wkurzyła się i mnie wkurzonej wypełniła ręcznie formularz o mojej rezygnacji, co trwało zaledwie trzy minuty! Ulga!

Przenoszę się do „Plusa”, bo oni działają sprawnie i do tego będę o wiele mniej płaciła za usługę!

Wniosek z tego taki, że lepiej nie spotykać się ze światem zewnętrznym, bo mnie wnerwia to, że żyjemy w świecie nowoczesnym, a okazuje się, że prosta technika wypełnienia formularza ręcznie wciąż się sprawdza najlepiej.

Nawet kiedy jesteśmy u lekarza i jak on wklepuje to wszystko w komputer, to się wszystko wydłuża i denerwuje!

Idzie starość i nie ma na to rady!

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba

Wczoraj mój Mąż wyszedł do miasta, aby załatwić swoją, zawodową sprawę i przechodząc obok tablicy z klepsydrami – stanął jak wryty!

Zadzwonił do mnie i powiedział mi, że oto kolejny nasz znajomy z lat szkolnych – odszedł!

Młody jeszcze, bo miał zaledwie 63 lata – wysoki, przystojny, porządny facet!

Mąż bardzo się zmartwił, gdyż niestety odchodzą nasi znajomi jakże często w kwiecie wieku.

Oboje ubolewamy, że nas urodzonych w latach 50-tych, coraz mniej zostaje.

Dlatego nie zabraniam Mężowi spotykać się z tymi, co żyją, bo być może jutro kogoś może znowu zabraknąć.

Dziś się spotkali koledzy z dawnej pracy i „trunkują” sobie delikatnie drinki, a delikatnie, bo są już w kwiecie wieku!

Zrobiłam chłopakom zakąskę i poprosiłam o selfie na pamiątkę z tego męskiego spotkania.

Wszyscy panowie ze zdjęcia mają wciąż swoje żony i niech tak zostanie bardzo długo!

Za chwilę będzie 22.oo, a mój Mąż pobiegł do swojej Mamy – 85 letniej, by zbadać jej ciśnienie i tak jest 2 do 3 razy dziennie na dobę – niezależnie od pory dnia.

Boję się i Mąż się boi, że nadejdzie ten przykry moment, ale póki co – trzeba być w pogotowiu!

Szanuję Męża za to, że bardzo się troszczy o swoją Mamę razem ze swoim Bratem i wspólnie dzielą się obowiązkami.

Na szczęście po odejściu Mamy Męża bracia nie będą musieli sądzić się o mieszkanie po Matce, bo jest zapisane 50 na 50, a więc sprawa jest uczciwa!

A teraz inny temat o tym jak jestem z siebie dumna!

Otóż dziś zauważyłam, że nie wysuwają mi się po prawej stronie ekranu powiadomienia o nowych komentarzach na blogu!

Jak ja nie lubię, kiedy na blogu coś mi nie gra i szwankuje.

WP powiadomił mnie, że muszę odświeżyć przeglądarkę Chrome i poszperać w ustawieniach, aby przywrócić tą opcję.

Wpadłam w Google i zaczęłam szukać, a zabrało mi to godzinę, albo i więcej.

Nie znoszę, kiedy coś mi się dzieje z komputerem, ale dałam radę i po nitce do kłębka odzyskałam powiadomienia – hurra – dałam radę bez informatyka!

 

Jeszcze w zielone gramy – jeszcze nie umieramy!

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, na zewnątrz i przyroda

Przez Zastępcę  Burmistrza ogłoszona została piękna akcja sadzenia drzew w naszym mieście.

Uważam, że to piękny gest i każdy może się zgłosić, aby przyczynić się do jeszcze bardziej zielonego miasta, a czytamy z jakiej okazji te drzewa mają być posadzone.

„Ruszamy z Akcją 101 Drzew Dla XXXX 🌳🌳🌳  
W 2019 roku w naszej pięknej Gminie XXXX, z okazji 101. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, posadzimy 101 drzew. Nadamy im też imiona. Zostanie stworzona specjalna, interaktywna mapka, na której każde z nich będzie oznakowane. Każdy, kto chciałby wesprzeć naszą akcję, może zostać PATRONEM drzewka, nadać mu imię i wspólnie z nami je posadzić. Na każdym z nich umieszczony zostanie tzw. kod QR, czyli już po zeskanowaniu telefonem, będziemy mogli poznać dane o drzewie.
Aby zostać PATRONEM, należy wypełnić formularz i wpłacić 50 zł (płacimy za sadzonkę). Choć akcja ma charakter dobrowolny i proekologiczny, to nie bez znaczenia jest to, że już w niedalekiej przyszłości, każdy z nas może powiedzieć: – MAM W XXXX SWOJE DRZEWO   

AKTUALIZACJA   
💚💚💚Udało się  Wszystkie drzewa mają już swoich PATRONÓW 💚💚💚z”.

Mój Mąż w niedzielę był na targach rolnych i poprosiłam go, aby kupił dla mnie drugą magnolię, bo jedną już mam pod balkonem.

Nową magnolię Mąż posadził obok naszego drzewa – choinki, którą posadziliśmy ponad 25 lat temu – zdjęcie powyżej!

Nasza choinka została posadzona na 15 urodziny naszej Córki i nosi imię – Lidia!

Moja magnolia mieni się moim imieniem – Elżbieta i ma już 5 lat.

Dziś Mąż posadził nowy nabytek i nazwaliśmy ją imieniem naszej starszej Córki i jest to Agnieszka i trzymam kciuki, aby się przyjęła.

Nowe drzewko jest z gatunku „Burgundy” i Mąż zakupił dla niej odpowiednią, próchniczną ziemię, lekko kwaśną, aby drzewku było jak najlepiej!

Na naszym podwórku rośnie już wiele drzew większych lub mniejszych, bo oboje z Mężem uwielbiamy sadzić drzewa, bo drzewa to są przyjaciele człowieka i trzeba je sadzić, a nie wycinać, gdyż one dają nam tlen i są najmilsze dla oka!

Dziś pisać chcę tylko o dobrych sprawach, bo kto obserwuje media, to wie, że została okradziona 99 letnia Pani Ewa ze swoich oszczędności.

Dranie weszli do jej mieszkania i oszukali, że są w dobrej sprawie, a kiedy tylko była okazja zabrali jej 4 tysiące złotych, które ubierała przez 30 lat.

Jakim trzeba być sku…wysynem, aby okraść kobietę tak biedną i tak wiekową!

Ta historia została nagłośniona przez TVN i wyobraźcie sobie, że Internauci nie zawiedli!

Na pomocowym portalu „Siepomaga” automatycznie spływała pomoc i na tę chwilę zebrano – 96 817 zł.

Hurra – jeszcze nie wszyscy ten PiS zdeformował, a ja sama wpłaciłam, bo łzy zalały me oczy, kiedy się dowiedziałam, że okrada się Seniorów.

Jeszcze nie wszystko w tym Narodzie stracone!

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, trawa, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ludzie uprawiający sporty, buty, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, buty, trawa, na zewnątrz i przyroda

Woda w kranie!

Kiedy woda płynie z kranu i w każdej chwili jest dostępna, to się nad tym absolutnie  nie zastanawiamy.

Jesli chcemy wkurzyć  Polaka, to zakręćmy mu wodę!

Dziś w moim mieście stała się awaria niespodziewana, bo pękła rura i od godziny 13 do 21 z kranu nie poleciała ani kropelka wody.

Awaria jak to awaria następuje niespodziewanie i rura pęka, a więc mieszkańcy o niczym nie wiedzieli i nie nabrali sobie wody w miski, wiadra, garnki i tak musieli kilka godzin obyć sie bez wody.

Na moim fan-page powiadomiłam o awarii mieszkańców, a moi ziomale wpadli we wściekłość i dlatego piszę, że chcesz wkurzyć Polaka, to zakręć mu wodę.

Pisali roszczeniowo nie zdając sobie sprawy z tego, że musi przyjechać ekipa, która robi rozeznanie, a potem są wykopaliska i szukanie usterki, a następnie trzeba to naprawić!

Wówczas sobie zdajemy sprawę z tego, jakim jest dobrodziejstwem, bo bez niej nie żyjemy.

Na codzień nie zdajemy sobie z tego sprawy, bo wciąż nam z kranów płynie ciepła i zimna woda i możemy z nią wszystko, a więc ugotować obiad, zrobić sobie kawę ulubioną, wyprać ubrania, wykąpać się i wiele innych czynności jak sprzatanie domu, podlanie kwiatów,  zmycie naczyń itp.

Cywilizacja tak nas rozpieściła, że nie chcemy słuchać o tym, że zasoby wody pitnej drastycznie kończą się na kuli ziemskiej i nie potrafimy jej oszczędzać.

Podobno zmywanie naczyń w zmywarce oszczędza wodę i mam wyrzuty sumienia, bo zmywam pod bieżącą wodą, gdyż zmywarka mi nie mieści się w kuchni, a więc ją marnuję.

Z mężem bierzemy prysznic, co podobno mniej wody marnuje niż pełna wanna wody, a to już jest jakaś tam oszczędność!

Kiedy pomyślę, że w krajach Trzeciego Świata ludzie cierpią z powodu niedoboru wody, to jest mi po prostu żle.

Wyobraźmy sobie, że nagle na kuli ziemskiej brakuje prądu i Internetu i oto mamy wielki chaos, panikę i histerię. To byłby koniec ludzkości, ale o tym póki co  – nie myślimy!

Obraz może zawierać: samochód, na zewnątrz i woda

Obraz może zawierać: na zewnątrz

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i na zewnątrz

Aby nie było tak pesymistycznie, to zwiedźcie największą jaskinię na Ziemi znajdującą się w Wietnamie.

Ja umarłam prawie z zachwytu.

Aby ją zwiedzić, to potrzeba tygodnia, a są w niej lasy, jeziora, plaże – po prostu cud natury do utraty tchu!

 

Nie rozmawiamy ze sobą!

Pamiętam, że kiedy byłam młodą kobietą, że nikt nie myślał jeszcze o Internecie, to w wolnych chwilach zajmowałam się innymi sprawami, aniżeli teraz.

Dzieci były małe, a na rynku newiele  do kupienia, to siedziałam i dziergałam dla nich sweterki, czapki, szaliki, a także bawiłam się szydełkiem.

Pamiętam, że sama sobie wyprodukowałam bluzkę ze srebrnej nitki na Sylwestra, a i robiłam szydełkowe chusteczki i serwetki wg. wzorów zamieszczonych w prasie kobiecej.

Częściej kupowałam prasę i ją namiętnie czytałam, a także rozwiązywałam krzyżówki i to była taka naturalna moja potrzeba, a także czytałam książki.

Biegałam na swoją działkę i tam siałam, pieliłam oraz sadziłam, a potem zbierałam plony i je przerabiałam.

Dzieci biegały na podwórkach ze słynnym wołaniem – mamo rzuć piłkę, albo je zabieraliśmy na wypady do lasu, czy nad jezoro.

Pamiętam jak z utęsknieniem czekałam, na stacjonarny telefon, o który trzeba było się bić.

Tyle fajnych rzeczy się robiło i chyba wówczas byliśmy szczęśliwsi, bo życie toczyło się wokół zwykłych spraw, ale rodzina była bliżej siebie i byliśmy razem.

Robiliśmy zdjęcia rodzinne, które potem się wywoływało i wkładało do rodzinnych albumów, a te zdjęcia stanowiły tylko naszą wartość, bez chwalenia się z innymi.

To były zupełnie inne czasy, bez Internetu i byliśmy blisko siebie i dla siebie.

Kiedy poszłam na emeryturę, a dzieci z domu odeszły, szukałam alternatywy i odkryłam Internet i tak wpadłam jak śliwka w kompot.

Zaciekawił mnie świat w tym Internecie i tak małymi kroczkami się go uczyłam, sama – bez pomocy i tym sposobem założyłam swój, autorski blog.

Jestem uzależniona od sieci i nie ma dwóch zdań, że Internet na stare lata stał się dobodziejstwem, ale i przekleństwem.

Dobrodziejstwem jest to, że okrywam nowe horyzonty i uczę się wciąż czegoś, a przekleństwem, bo doznałam na sobie potwornego hejtu, co już takie miłe nie było.

Przetrwałam i teraz cieszę się z tego, że poprzez blogi poznałam wielu, superanckich ludzi, co jest warością, bo Internet stał się dla mnie oknem na świat.

W Polsce od trzech lat nie dzieje się dobrze i doszłam do wniosku, że ludziom nie chce się manifestować przeciwko władzy, bo mają Internet i swoje oburzenie w nim zostawiają, a więc władza robi, co chce.

Przyszły zupełnie inne czasy i ludzkość staje się cyborgiem, uzależnionym od sieci, a oplątany jest nią cały świat i to jest niezmiernie smutne, co pokazują poniższe zdjęcia.

Nie rozmawiamy ze sobą, a posługujemy się emotkami i krótkimi zdaniami, aby było szybciej, ale nie zawsze mądrzej, a także sprzedajemy swoje prywatne życie, a albumy są puste.

Jednak mam jedną zasadę, że kiedy jestem w gościach, albo mam gości, to lapotp idzie w kąt, a i nie zaglądam do telefonu, a więc może nie jestem jeszcze stracona!

Jednak sobie siebie wyobrażam, że kiedy starość zabierze mi wzrok i siłę, to umrę prędzej z tęsknoty za technologią, niż z powodu choroby, a więc jest to potężne uzależnienie.

Współczesna plaga, która niszczy nasze związki. Tych 10 zdjęć uświadamia jak groźny jest phubbing.

Próbowaliście, choć raz spędzić dzień bez telefonu? Próbowaliście, choć raz spędzić czas tylko z bliskimi, odłączeni od sieci? Próbowaliście sobie wyobrazić, co zmieniłoby się w waszym życiu, gdybyście nie mieli dostępu do telefonu choćby przez tydzień? Czy dostrzegliście zmianę? 10 zdjęć przedstawiających problem zwróciło uwagę tysiąca osób.

Za co polubiliśmy te zdjęcia?
10 zdjęć Ján Bottyán obiegło sieć. Trafnie pokazują, co tracimy, biorąc telefon za każdym razem. Krótko po udostępnieniu post miał 2,1 tys. reakcji , 68 829 udostępnień i 481 komentarzy. To pokazuje, jak wiele osób identyfikuje się z problemem.

Rodzice piszą wprost – tak robię dokładnie to, co pokazane jest na zdjęciach. To od nich silniejsze. – Wszyscy to wiedzą, ale i tak wszyscy to robimy… – komentuje pewien internauta pod postem.

Niektórzy próbują z tym walczyć. – Można inaczej – pisze jedna z osób i udostępnia zdjęcie dziecka ze spacery do zoo. – Wszyscy, którzy tu czytają, komentują, wiemy, że to nasz błąd. Ta świadomość oznacza, że możemy to naprawić – pisze kolejna z komentujących osób.

Wpływ telefonu na dzieci
Spotykasz się z dziewczyną, którą kochasz, ale na spotkaniu sprawdzasz telefon, jakbyś czekał na ważną wiadomość. Wracasz z pracy do domu, gdzie są twoi najbliżsi, ale już na wejściu w ręku trzymasz telefon. Niby drobny gest, ale wiele psuje, odwraca uwagę od najbliższych osób i cieszenia się tym, co tu i teraz.

„Odłóż telefon” – ile razy słyszałeś/aś to od partnera, brata, rodzica? Ignorowanie tych komunikatów z czasem stwarza psychologiczną barierę, poczucie odrzucenie i lekceważenia drugiej osoby. Phubbing jest słowem, które określa społeczne zatraceniem się w technologii. Pojawiło się kilka lat temu w Australii, gdzie zmieszano słowa „telefon” i „snubbing” (zadzieranie nosa). Najmocniej obserwuje się to w związkach i rodzinach, kiedy to korzystanie z telefonu w nieodpowiedniej chwili prowadzi do obniżenia satysfakcji związku, a nawet może być przyczyną rozstania.

Powszechne jest uzależnienie od smartfonów
Te zdjęcie wywołują refleksję również o tym, co i kto wpływa na rosnącą skalę uzależnień od telefonów wśród dzieci. Warto przyjrzeć się objawom phubbingu. Wśród nich jest 6 typowych to:

  1. W wolnym, spędzanym razem czasie, druga osoba nie rozstaje się z telefonem.
  2. Użytkownik telefonu nosi go cały czas przy sobie i zabiera go wszędzie, nawet do łazienki.
  3. Gdy dzwoni telefon, osoba zawsze odbiera i odpowiada na wiadomości, nawet jeśli są to tylko wiadomości lub powiadomienia z portali społecznościowych.
  4. Osoba korzysta z każdej małej przerwy, aby sprawdzić powiadomienia w telefonie.
  5. Podczas rozmowy współrozmówca wpatruje się w ekran swojego telefonu i nie wykazuje zainteresowania konwersacją.
  6. Podczas wspólnego posiłku druga strona cały czas sprawdza telefon leżący na stoliku w pobliżu jej dłoni.

https://mamadu.pl/141153,telefon-a-dziecko-jak-oduczyc-dziecko-telefonu

Wpływ telefonów na dzieci.