Archiwa tagu: internet

Awaria sieci – awaria w związku!

Najstbarsze małżeństwo w Polsce - dębowa rocznica Dadasów

Wstałam rano i jak zwykle włączyłam laptopa, ale zauważyłam, że nie mam Internetu!

Pomyślałam, że to tylko chwilowa awaria, ale na szczęście mam połączenie dodatkowe z Plusa i tak więc mogłam Internet przeglądać!

Doczytałam się, że awaria jest bardzo poważna, bo w całej Polsce!

Nawaliła Vectra i na Facebooku przeczytałam pomstowanie na sieć, gdyż nawet nie działała infolinia, a przecież dzieci wciąż mają zdalne nauczanie, a ludzie pracują w domach – czyli katastrofa!

W takich momentach człowiek sobie uzmysławia jak ważny jest Internet w naszych czasach i jak wiele od niego zależy!

Codziennie korzystamy z Internetu i w razie awarii jesteśmy bezradni, a często po prostu od sieci uzależnieni!

Ja tego nie odczułam, bo miałam łączność, ale wielu ludziom ta awaria pokrzyżowała plany i na Vectrę spadły gromy na Facebooku!

Kiedy świat zostanie odłączony od Internetu, to tak jakby słońce zgasło i nastąpi koniec ludzkości!

Awarię naprawiono około 18 i ludzie odetchnęli!

Dzięki temu, że mogłam surfować, to przeczytałam wspaniały artykuł o tym, że można życie spędzić pięknie z drugą osobą, kiedy teraz jest tak wiele rozwodów, nawet wówczas, kiedy żyje się razem jak pączki w maśle!

Ludzie mają wypasione domy z wielkim metrażem, samochody, ekstra wakacje, a mimo to często ich związki szybko się kończą, kiedy dawnymi czasy ludzie inaczej podchodzili do rodziny, małżeństwa, pracy i czytamy:

Władysława i Jan są razem 80 lat! Najstarsze małżeństwo w Europie zapytano o sekret związku.

Władysława miała ledwie 17 lat, gdy wzięła z Janem ślub po 9 miesiącach znajomości. Dziś są prawdopodobnie najstarszym małżeństwem w Europie, a ostatnio świętowali dębową rocznicę ślubu. Pani Władysława zdradza tajemnicę tak długiego związku.

Najstarsze małżeństwo w Polsce — dębowa rocznica ślubu

Współczesne małżeństwa coraz częściej i coraz szybciej się rozwodzą. Jednak wciąż można spotkać te zawarte kilkadziesiąt lat temu i podziwiać długi staż związku. Ostatnio dębową, czyli 80. rocznicę ślubu obchodzili Władysława i Jan Dadasowie.

Jak podaje portal podlasie24.pl prawdopodobnie to najstarsze małżeństwo w Polsce, ale także w całej Europie. Wzięli ślub w 1941 roku i są ze sobą do dziś.

Jaki jest sekret tak długiego małżeństwa?

— Trzeba było pracować, nie było czasu na spieranie się, bo przecież było pięcioro dzieci, które chodziły do szkoły. I na zarobek trzeba było chodzić, żeby było na wyszkolenie, a kiedyś się tylko z gospodarki żyło — czytamy wypowiedź pani Władysławy na podlasie24.pl

Poza tym małżeństwo uchodzi za pełne humoru, pogody ducha i pozytywnie nastawione do życia. Wychowali 5 dzieci, mają 11 wnucząt i 15 prawnucząt. Państwo Dadasowie mieszkają w Miastkowie Kościelnym – małej wsi w województwie mazowieckim.
Z okazji 80. rocznicy ślubu odwiedziły ich władze samorządowe i obdarowały w ten dzień upominkami. Z kolei lokalna biblioteka ogłosiła konkurs na najpiękniejsze życzenia dla najstarszego małżeństwa w Polsce. Czego wy byście życzyli pani Władysławie i panu Janowi?

Smutki i radości – bo tak się plecie nasze życie!

Zdjęcie rączki mojej Wnusi!

Gdzieś dzisiaj przeczytałam, że z wiosną przyjdzie do nas ze wschodu koronawirus jeszcze bardziej agresywny!

Końca nie widać tego dziadostwa i szczepionki także nie!

Zresztą jak pojawi się szczepionka, to będzie strach się nią zaszczepić, bo ten rząd nie panuje nad niczym i nie wiadomo skąd tę szczepionkę – może truciznę do Polski sprowadzi, tak jak maseczki i respiratory nie działające!

Kto będzie chciał na niej zarobić krocie?

Nie wierzę temu rządowi i nie dam się zaszczepić trucizną, bo wolę siedzieć w domu, aniżeli zamienić się w roślinę!

Wszelkie zakupy robi Mąż, który nosi maseczkę i na siebie uważa, a ja tylko działam w domu!

Ubolewam nad sytuacją beznadziejną, bo urodziła nam się Wnusia i z pewnością do wiosny Jej nie zobaczymy, bo trzeba dmuchać na zimne!

Moja starsza Córa jest na kwarantannie, bo miała kontakt z koleżanką z wynikiem dodatnim, a więc i z Nią się szybko nie spotkamy, bo chodzi o zdrowie nas wszystkich, a my z Mężem jesteśmy seniorami i mamy swoje współistniejące choroby!

Naszą Wnusię poznajemy przez Internet, gdyż Córka przysyła nam filmiki i zdjęcia i tylko w ten sposób my dziadkowie  –  możemy Ją zobaczyć.

Wszyscy z czasie pandemii stajemy się samotni i ja osobiście jestem tym wszystkim bardzo zmęczona i stałam się smutna.

Nie spotkamy się więc na Święta Bożego Narodzenia i kto wie, czy spotkamy się na Wielkanoc!

Malutka Natalia na filmikach już jest bardzo ciekawa świata i ma bardzo bystre oczka, choć ma zaledwie 20 dni!

Ciekawa jestem jak to wygląda u Was i jak będziecie organizowali święta, bo one są tuż, tuż!

Ciekawa jestem, czy się zaszczepicie, jeśli Pinoko ogłosi, że mamy w Polsce szczepionkę?

Cd. trochę inny niżej!

Teraz napiszę coś innego, co dotyczy urody kobiecej!

Przeczytałam, że całe życie źle myłam włosy i tak robiły wszystkie kobiety niezależnie, czy mają długie włosy, czy też krótkie!

Dziś umyłam włosy innym sposobem, a mam je do ramion i jestem mile zaskoczona!

Umyłam sposobem pod kryptonimem „OMO”, czyli trzeba na mokre włosy nałożyć odżywkę i trochę ją na włosach potrzymać.

Następnie trzeba ją spłukać i umyć włosy i skórę głowy szamponem!

Po spłukaniu szamponu ponownie trzeba nałożyć odżywkę i po jakimś czasie ją także spłukać!

Rewelacja, bo po takim myciu włosy są lśniące, gładkie i jedwabiste i po wyschnięciu się nie puszą i nie plączą!

Polecam!

Metoda OMO i wszystko wiadomo! - Falovelove

Odpoczęłam!

Pamiętam młode, swoje lata, kiedy rodzinnie zasiadało się przed telewizorem, bo wówczas w Polsce realizowano świetne seriale, na które się po prostu czekało!

Pamiętam serial pt. „Dom”, „Daleko od szosy”, „Polskie drogi”, „Alternatywy 4”, „Czterdziestolatek”, „Kariera Nikodema Dyzmy”, „Janosik”,  „07 zgłoś się” I nawet czekaliśmy na nieszczęsną „Izaurę”.

Teraz w dobie dobrobytu rzekomego nie ma w telewizji czego oglądać, a jeśli ktoś ogląda
seriale, to są strasznie denne i ogromnie nużące, kiedy oto nadają dwutysięczny odcinek!

Nienawidzę filmów puszczanych w TVN, w  których przeważnie ludzie się zabijają i wszystko lata w powietrzu!

Przypomniałam sobie jak pięknym serialem byli „Chłopi” I „Noce i dni” z mistrzowską obsadą, która powoli odchodzi!

Mam wiele kanałów w pakiecie, ale żaden kanał nie transmituje kina ambitnego, bo wolą puszczać chłam i filmy gorszej klasy, na które szkoda czasu!

Markowi z Ekwadoru kiedyś napisałam w komentarzu, że nie wciągam się w seriale, ale dziś złamałam swoje słowa i oto odleciałam od polityki na rzecz poniższego serialu!

Znalazłam go na VOD i za dwa odcinki płacę 4.90, a tych odcinków o ile się doliczyłam jest 8 i nie żałuję żadnej złotówki wydanej na tę produkcję!

Dziś z ciekawością obejrzałam 4 odcinki i jutro zabieram się za resztę, bo tak mnie wciągnął i zakochałam się w urodzie  Aidana Turnera, który jest całkowicie w moim typie. 😀

Serial nakręciło BBC i uwielbiam tamte klimaty, w które się przeniosłam całą sobą i jestem zachwycona dbałością w odwzorowaniu tamtej XVIII wiecznej epoki!

Co mamy w serialu?

Mamy wszystko, bo cudne wnętrza pałacu, wspaniałe suknie dam i stroje  panów, zdradę, miłość, intrygi i wolę przeżycia w tamtych trudnych czasach, a przede wszystkim obrazy przecudnej Kornwalii!

Odpoczęłam autentycznie i polecam całym sercem!

„Poldark – Wichry losu”

„Kornwalia, druga połowa XVIII wieku. Ross Poldark (Aidan Turner) powraca z amerykańskiej wojny do Anglii. Rodzina i przyjaciele myśleli, że zginął. Jego ukochana (Heida Reed) jest zaręczona z jego kuzynem (Kyle Soller), ojciec nie żyje, a posiadłość, którą odziedziczył jest zrujnowana. Okoliczne kopalnie są zamykane, ponieważ spadają ceny cyny i miedzi, ale ceny żywności i opłaty rosną. Ross podejmuje wyzwanie, ciężko pracuje, by jego ziemie znów stały się produktywne, troszczy się o polegających na nim najemców i stara się odzyskać kobietę, którą kochał lub nauczyć się żyć bez niej.

„Poldark – Wichry losu” to miniserial kostiumowy, którego głównym bohaterem jest Ross Poldark (Aidan Turner). Akcja serialu rozpoczyna się w momencie, kiedy bohater po wojnie wraca do rodzinnej Kornwalii i próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Jego majątek znalazł się w ruinie, ojciec nie żyje, a ukochana dziewczyna zaręczyła się z jego kuzynem. Serial powstał na podstawie cyklu powieści Winstona Grahama.

W głównych rolach w serialu występują Aidan Turner oraz Eleanor Tomlinson. Scenariusz produkcji napisała Debbie Horsfield”.

Czytaj więcej na https://swiatseriali.interia.pl/newsy/seriale/poldark-1270/news-poldark-wichry-losu-powstanie-trzeci-sezon,nId,2231294#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Poldark - Wichry losu". 3. sezon serialu już wkrótce na Epic Drama ...

Poldark - wichry losu 3 (9) - serial historyczny

Zdjęcie główne

 

 

Zderzenie ze światem zewnętrznym

Znalezione obrazy dla zapytania love orange

Wiele razy pisałam na blogu, że jestem domatorką i najlepiej jest mi w moim domku.

Kiedy tylko wyjdę z domu, by coś załatwić, to ścieram się z dziwnym światem, który mnie powala i nie mogę tego zrozumieć.

Dwa lata temu zawarłam kontrakt z firmą o nazwie „Orange” i dwa lata korzystałam tylko z telefonu, bo Internet mi w „Orange” nie działał.

Telefon działał bez zarzutu, ale modem do Internetu po jakimś czasie mi wybuchł i nie miałam szansy z niego korzystać.

Zgłaszałam to w salonie, ale nikt nie był w stanie mi pomóc, a umowy nie dało się zerwać, bo podpisałam cyrograf na dwa lata.

Ktoś mi podpowiedział, abym kartę z „Orange” przełożyła do palucha, który miałam po „Plusie” i dopiero mi ten system zadziałał.

Jednak prawie dwa lata nie mogłam korzystać z modemu – oryginału, bo firma się na mnie wypięła.

9 września skończyła mi się umowa i dziś zjawiłam się z Mężem w salonie „Orange” i tu zadział się dramat.

Weszliśmy do salonu, a w nim tylko jedna osoba obsługująca.

Zostaliśmy poinformowani, że zostaniemy obsłużeni za 20 minut, a okazało się, że czekaliśmy godzinę, bo tyle czasu obsługiwano klientkę przed nami.

Już mi się tak dłużyło, że pod tyłkiem mnie paliło, bo kto to widział, aby w epoce komputerów trzeba czekać tyle czasu!

Pamiętam jak robiłam opłaty rachunków na poczcie i trwało to o wiele szybciej!

W salonie wywieszone były plakaty, że ich system działa Pręęędzej i Szyyybciej i nie wierzcie w te bzdury i reklamy!

Kiedy w końcu poproszono nas do stanowiska, to straciliśmy kolejne 20 minut, bo o bogowie system się zawieszał i mielił, a my jak te doświadczalne króliki jeszcze byliśmy cierpliwi.

W końcu pracownica powiedziała mi, że chyba „Orange” nie zgadza się z moim wypowiedzeniem, bo nie reaguje komputer – śmiech!

Wkurzyła się i mnie wkurzonej wypełniła ręcznie formularz o mojej rezygnacji, co trwało zaledwie trzy minuty! Ulga!

Przenoszę się do „Plusa”, bo oni działają sprawnie i do tego będę o wiele mniej płaciła za usługę!

Wniosek z tego taki, że lepiej nie spotykać się ze światem zewnętrznym, bo mnie wnerwia to, że żyjemy w świecie nowoczesnym, a okazuje się, że prosta technika wypełnienia formularza ręcznie wciąż się sprawdza najlepiej.

Nawet kiedy jesteśmy u lekarza i jak on wklepuje to wszystko w komputer, to się wszystko wydłuża i denerwuje!

Idzie starość i nie ma na to rady!

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba

Wczoraj mój Mąż wyszedł do miasta, aby załatwić swoją, zawodową sprawę i przechodząc obok tablicy z klepsydrami – stanął jak wryty!

Zadzwonił do mnie i powiedział mi, że oto kolejny nasz znajomy z lat szkolnych – odszedł!

Młody jeszcze, bo miał zaledwie 63 lata – wysoki, przystojny, porządny facet!

Mąż bardzo się zmartwił, gdyż niestety odchodzą nasi znajomi jakże często w kwiecie wieku.

Oboje ubolewamy, że nas urodzonych w latach 50-tych, coraz mniej zostaje.

Dlatego nie zabraniam Mężowi spotykać się z tymi, co żyją, bo być może jutro kogoś może znowu zabraknąć.

Dziś się spotkali koledzy z dawnej pracy i „trunkują” sobie delikatnie drinki, a delikatnie, bo są już w kwiecie wieku!

Zrobiłam chłopakom zakąskę i poprosiłam o selfie na pamiątkę z tego męskiego spotkania.

Wszyscy panowie ze zdjęcia mają wciąż swoje żony i niech tak zostanie bardzo długo!

Za chwilę będzie 22.oo, a mój Mąż pobiegł do swojej Mamy – 85 letniej, by zbadać jej ciśnienie i tak jest 2 do 3 razy dziennie na dobę – niezależnie od pory dnia.

Boję się i Mąż się boi, że nadejdzie ten przykry moment, ale póki co – trzeba być w pogotowiu!

Szanuję Męża za to, że bardzo się troszczy o swoją Mamę razem ze swoim Bratem i wspólnie dzielą się obowiązkami.

Na szczęście po odejściu Mamy Męża bracia nie będą musieli sądzić się o mieszkanie po Matce, bo jest zapisane 50 na 50, a więc sprawa jest uczciwa!

A teraz inny temat o tym jak jestem z siebie dumna!

Otóż dziś zauważyłam, że nie wysuwają mi się po prawej stronie ekranu powiadomienia o nowych komentarzach na blogu!

Jak ja nie lubię, kiedy na blogu coś mi nie gra i szwankuje.

WP powiadomił mnie, że muszę odświeżyć przeglądarkę Chrome i poszperać w ustawieniach, aby przywrócić tą opcję.

Wpadłam w Google i zaczęłam szukać, a zabrało mi to godzinę, albo i więcej.

Nie znoszę, kiedy coś mi się dzieje z komputerem, ale dałam radę i po nitce do kłębka odzyskałam powiadomienia – hurra – dałam radę bez informatyka!

 

Jeszcze w zielone gramy – jeszcze nie umieramy!

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, na zewnątrz i przyroda

Przez Zastępcę  Burmistrza ogłoszona została piękna akcja sadzenia drzew w naszym mieście.

Uważam, że to piękny gest i każdy może się zgłosić, aby przyczynić się do jeszcze bardziej zielonego miasta, a czytamy z jakiej okazji te drzewa mają być posadzone.

„Ruszamy z Akcją 101 Drzew Dla XXXX 🌳🌳🌳  
W 2019 roku w naszej pięknej Gminie XXXX, z okazji 101. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, posadzimy 101 drzew. Nadamy im też imiona. Zostanie stworzona specjalna, interaktywna mapka, na której każde z nich będzie oznakowane. Każdy, kto chciałby wesprzeć naszą akcję, może zostać PATRONEM drzewka, nadać mu imię i wspólnie z nami je posadzić. Na każdym z nich umieszczony zostanie tzw. kod QR, czyli już po zeskanowaniu telefonem, będziemy mogli poznać dane o drzewie.
Aby zostać PATRONEM, należy wypełnić formularz i wpłacić 50 zł (płacimy za sadzonkę). Choć akcja ma charakter dobrowolny i proekologiczny, to nie bez znaczenia jest to, że już w niedalekiej przyszłości, każdy z nas może powiedzieć: – MAM W XXXX SWOJE DRZEWO   

AKTUALIZACJA   
💚💚💚Udało się  Wszystkie drzewa mają już swoich PATRONÓW 💚💚💚z”.

Mój Mąż w niedzielę był na targach rolnych i poprosiłam go, aby kupił dla mnie drugą magnolię, bo jedną już mam pod balkonem.

Nową magnolię Mąż posadził obok naszego drzewa – choinki, którą posadziliśmy ponad 25 lat temu – zdjęcie powyżej!

Nasza choinka została posadzona na 15 urodziny naszej Córki i nosi imię – Lidia!

Moja magnolia mieni się moim imieniem – Elżbieta i ma już 5 lat.

Dziś Mąż posadził nowy nabytek i nazwaliśmy ją imieniem naszej starszej Córki i jest to Agnieszka i trzymam kciuki, aby się przyjęła.

Nowe drzewko jest z gatunku „Burgundy” i Mąż zakupił dla niej odpowiednią, próchniczną ziemię, lekko kwaśną, aby drzewku było jak najlepiej!

Na naszym podwórku rośnie już wiele drzew większych lub mniejszych, bo oboje z Mężem uwielbiamy sadzić drzewa, bo drzewa to są przyjaciele człowieka i trzeba je sadzić, a nie wycinać, gdyż one dają nam tlen i są najmilsze dla oka!

Dziś pisać chcę tylko o dobrych sprawach, bo kto obserwuje media, to wie, że została okradziona 99 letnia Pani Ewa ze swoich oszczędności.

Dranie weszli do jej mieszkania i oszukali, że są w dobrej sprawie, a kiedy tylko była okazja zabrali jej 4 tysiące złotych, które ubierała przez 30 lat.

Jakim trzeba być sku…wysynem, aby okraść kobietę tak biedną i tak wiekową!

Ta historia została nagłośniona przez TVN i wyobraźcie sobie, że Internauci nie zawiedli!

Na pomocowym portalu „Siepomaga” automatycznie spływała pomoc i na tę chwilę zebrano – 96 817 zł.

Hurra – jeszcze nie wszyscy ten PiS zdeformował, a ja sama wpłaciłam, bo łzy zalały me oczy, kiedy się dowiedziałam, że okrada się Seniorów.

Jeszcze nie wszystko w tym Narodzie stracone!

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, trawa, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ludzie uprawiający sporty, buty, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, buty, trawa, na zewnątrz i przyroda

Woda w kranie!

Kiedy woda płynie z kranu i w każdej chwili jest dostępna, to się nad tym absolutnie  nie zastanawiamy.

Jesli chcemy wkurzyć  Polaka, to zakręćmy mu wodę!

Dziś w moim mieście stała się awaria niespodziewana, bo pękła rura i od godziny 13 do 21 z kranu nie poleciała ani kropelka wody.

Awaria jak to awaria następuje niespodziewanie i rura pęka, a więc mieszkańcy o niczym nie wiedzieli i nie nabrali sobie wody w miski, wiadra, garnki i tak musieli kilka godzin obyć sie bez wody.

Na moim fan-page powiadomiłam o awarii mieszkańców, a moi ziomale wpadli we wściekłość i dlatego piszę, że chcesz wkurzyć Polaka, to zakręć mu wodę.

Pisali roszczeniowo nie zdając sobie sprawy z tego, że musi przyjechać ekipa, która robi rozeznanie, a potem są wykopaliska i szukanie usterki, a następnie trzeba to naprawić!

Wówczas sobie zdajemy sprawę z tego, jakim jest dobrodziejstwem, bo bez niej nie żyjemy.

Na codzień nie zdajemy sobie z tego sprawy, bo wciąż nam z kranów płynie ciepła i zimna woda i możemy z nią wszystko, a więc ugotować obiad, zrobić sobie kawę ulubioną, wyprać ubrania, wykąpać się i wiele innych czynności jak sprzatanie domu, podlanie kwiatów,  zmycie naczyń itp.

Cywilizacja tak nas rozpieściła, że nie chcemy słuchać o tym, że zasoby wody pitnej drastycznie kończą się na kuli ziemskiej i nie potrafimy jej oszczędzać.

Podobno zmywanie naczyń w zmywarce oszczędza wodę i mam wyrzuty sumienia, bo zmywam pod bieżącą wodą, gdyż zmywarka mi nie mieści się w kuchni, a więc ją marnuję.

Z mężem bierzemy prysznic, co podobno mniej wody marnuje niż pełna wanna wody, a to już jest jakaś tam oszczędność!

Kiedy pomyślę, że w krajach Trzeciego Świata ludzie cierpią z powodu niedoboru wody, to jest mi po prostu żle.

Wyobraźmy sobie, że nagle na kuli ziemskiej brakuje prądu i Internetu i oto mamy wielki chaos, panikę i histerię. To byłby koniec ludzkości, ale o tym póki co  – nie myślimy!

Obraz może zawierać: samochód, na zewnątrz i woda

Obraz może zawierać: na zewnątrz

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i na zewnątrz

Aby nie było tak pesymistycznie, to zwiedźcie największą jaskinię na Ziemi znajdującą się w Wietnamie.

Ja umarłam prawie z zachwytu.

Aby ją zwiedzić, to potrzeba tygodnia, a są w niej lasy, jeziora, plaże – po prostu cud natury do utraty tchu!

 

Nie rozmawiamy ze sobą!

Pamiętam, że kiedy byłam młodą kobietą, że nikt nie myślał jeszcze o Internecie, to w wolnych chwilach zajmowałam się innymi sprawami, aniżeli teraz.

Dzieci były małe, a na rynku newiele  do kupienia, to siedziałam i dziergałam dla nich sweterki, czapki, szaliki, a także bawiłam się szydełkiem.

Pamiętam, że sama sobie wyprodukowałam bluzkę ze srebrnej nitki na Sylwestra, a i robiłam szydełkowe chusteczki i serwetki wg. wzorów zamieszczonych w prasie kobiecej.

Częściej kupowałam prasę i ją namiętnie czytałam, a także rozwiązywałam krzyżówki i to była taka naturalna moja potrzeba, a także czytałam książki.

Biegałam na swoją działkę i tam siałam, pieliłam oraz sadziłam, a potem zbierałam plony i je przerabiałam.

Dzieci biegały na podwórkach ze słynnym wołaniem – mamo rzuć piłkę, albo je zabieraliśmy na wypady do lasu, czy nad jezoro.

Pamiętam jak z utęsknieniem czekałam, na stacjonarny telefon, o który trzeba było się bić.

Tyle fajnych rzeczy się robiło i chyba wówczas byliśmy szczęśliwsi, bo życie toczyło się wokół zwykłych spraw, ale rodzina była bliżej siebie i byliśmy razem.

Robiliśmy zdjęcia rodzinne, które potem się wywoływało i wkładało do rodzinnych albumów, a te zdjęcia stanowiły tylko naszą wartość, bez chwalenia się z innymi.

To były zupełnie inne czasy, bez Internetu i byliśmy blisko siebie i dla siebie.

Kiedy poszłam na emeryturę, a dzieci z domu odeszły, szukałam alternatywy i odkryłam Internet i tak wpadłam jak śliwka w kompot.

Zaciekawił mnie świat w tym Internecie i tak małymi kroczkami się go uczyłam, sama – bez pomocy i tym sposobem założyłam swój, autorski blog.

Jestem uzależniona od sieci i nie ma dwóch zdań, że Internet na stare lata stał się dobodziejstwem, ale i przekleństwem.

Dobrodziejstwem jest to, że okrywam nowe horyzonty i uczę się wciąż czegoś, a przekleństwem, bo doznałam na sobie potwornego hejtu, co już takie miłe nie było.

Przetrwałam i teraz cieszę się z tego, że poprzez blogi poznałam wielu, superanckich ludzi, co jest warością, bo Internet stał się dla mnie oknem na świat.

W Polsce od trzech lat nie dzieje się dobrze i doszłam do wniosku, że ludziom nie chce się manifestować przeciwko władzy, bo mają Internet i swoje oburzenie w nim zostawiają, a więc władza robi, co chce.

Przyszły zupełnie inne czasy i ludzkość staje się cyborgiem, uzależnionym od sieci, a oplątany jest nią cały świat i to jest niezmiernie smutne, co pokazują poniższe zdjęcia.

Nie rozmawiamy ze sobą, a posługujemy się emotkami i krótkimi zdaniami, aby było szybciej, ale nie zawsze mądrzej, a także sprzedajemy swoje prywatne życie, a albumy są puste.

Jednak mam jedną zasadę, że kiedy jestem w gościach, albo mam gości, to lapotp idzie w kąt, a i nie zaglądam do telefonu, a więc może nie jestem jeszcze stracona!

Jednak sobie siebie wyobrażam, że kiedy starość zabierze mi wzrok i siłę, to umrę prędzej z tęsknoty za technologią, niż z powodu choroby, a więc jest to potężne uzależnienie.

Współczesna plaga, która niszczy nasze związki. Tych 10 zdjęć uświadamia jak groźny jest phubbing.

Próbowaliście, choć raz spędzić dzień bez telefonu? Próbowaliście, choć raz spędzić czas tylko z bliskimi, odłączeni od sieci? Próbowaliście sobie wyobrazić, co zmieniłoby się w waszym życiu, gdybyście nie mieli dostępu do telefonu choćby przez tydzień? Czy dostrzegliście zmianę? 10 zdjęć przedstawiających problem zwróciło uwagę tysiąca osób.

Za co polubiliśmy te zdjęcia?
10 zdjęć Ján Bottyán obiegło sieć. Trafnie pokazują, co tracimy, biorąc telefon za każdym razem. Krótko po udostępnieniu post miał 2,1 tys. reakcji , 68 829 udostępnień i 481 komentarzy. To pokazuje, jak wiele osób identyfikuje się z problemem.

Rodzice piszą wprost – tak robię dokładnie to, co pokazane jest na zdjęciach. To od nich silniejsze. – Wszyscy to wiedzą, ale i tak wszyscy to robimy… – komentuje pewien internauta pod postem.

Niektórzy próbują z tym walczyć. – Można inaczej – pisze jedna z osób i udostępnia zdjęcie dziecka ze spacery do zoo. – Wszyscy, którzy tu czytają, komentują, wiemy, że to nasz błąd. Ta świadomość oznacza, że możemy to naprawić – pisze kolejna z komentujących osób.

Wpływ telefonu na dzieci
Spotykasz się z dziewczyną, którą kochasz, ale na spotkaniu sprawdzasz telefon, jakbyś czekał na ważną wiadomość. Wracasz z pracy do domu, gdzie są twoi najbliżsi, ale już na wejściu w ręku trzymasz telefon. Niby drobny gest, ale wiele psuje, odwraca uwagę od najbliższych osób i cieszenia się tym, co tu i teraz.

„Odłóż telefon” – ile razy słyszałeś/aś to od partnera, brata, rodzica? Ignorowanie tych komunikatów z czasem stwarza psychologiczną barierę, poczucie odrzucenie i lekceważenia drugiej osoby. Phubbing jest słowem, które określa społeczne zatraceniem się w technologii. Pojawiło się kilka lat temu w Australii, gdzie zmieszano słowa „telefon” i „snubbing” (zadzieranie nosa). Najmocniej obserwuje się to w związkach i rodzinach, kiedy to korzystanie z telefonu w nieodpowiedniej chwili prowadzi do obniżenia satysfakcji związku, a nawet może być przyczyną rozstania.

Powszechne jest uzależnienie od smartfonów
Te zdjęcie wywołują refleksję również o tym, co i kto wpływa na rosnącą skalę uzależnień od telefonów wśród dzieci. Warto przyjrzeć się objawom phubbingu. Wśród nich jest 6 typowych to:

  1. W wolnym, spędzanym razem czasie, druga osoba nie rozstaje się z telefonem.
  2. Użytkownik telefonu nosi go cały czas przy sobie i zabiera go wszędzie, nawet do łazienki.
  3. Gdy dzwoni telefon, osoba zawsze odbiera i odpowiada na wiadomości, nawet jeśli są to tylko wiadomości lub powiadomienia z portali społecznościowych.
  4. Osoba korzysta z każdej małej przerwy, aby sprawdzić powiadomienia w telefonie.
  5. Podczas rozmowy współrozmówca wpatruje się w ekran swojego telefonu i nie wykazuje zainteresowania konwersacją.
  6. Podczas wspólnego posiłku druga strona cały czas sprawdza telefon leżący na stoliku w pobliżu jej dłoni.

https://mamadu.pl/141153,telefon-a-dziecko-jak-oduczyc-dziecko-telefonu

Wpływ telefonów na dzieci.

 

Kiedy hejt w sieci zabija ludzi!

Obejrzałam dzisiaj dokument opowiadający o 5 szkołach najdziwniejszych i trafiłam do Bangladeszu, gdzie dzieciaki pobierają naukę na pływających łodziach.

W Bangladeszu często występują powodzie i w ramach eksperymentu wymyślono takie właśnie, pływające szkoły.

Dzieciaki pochodzą przeważnie z bardzo biednych rodzin, ale są głodne wiedzy i chętnie do szkoły chodzą.

W domach nie mają prądu, a więc nie mają komputerów, a korzystają tylko z jednego komputera w szkole dzięki bateriom solarnym zamontowanym na dachu łodzi.

Ten komputer służy nie do zabawy, a do nauki.

Dzieci większość czasu przebywają na świeżym powietrzu i są bardzo grzeczne i rozsądne.

Wiedzą, że aby do czegoś w życiu dojść, to trzeba się uczyć,  aby sprawić rodzicom radość, to biorą udział w przeróżnych konkursach, bo na przykład w pływackich maratonach i konkurują ze sobą, ale to jest zdrowa konkurencja.

Chłopiec, który wygrał maraton pływacki wywalczył dla swojej rodziny baterię solarną i tym sposobem będą mieli w domu prąd.

Na twarzych tych dzieci nie widać smutku, bo są wychowywane w natrulalnym środowisku w zgodzie z przyrodą, a nie ma mowy, aby tak jak w innych krajach siedziały przy komputerach.

Od 2002 roku, kiedy fundacja zaczęła działać, w szkołach na łodziach uczyło się ponad 70 tysięcy dzieci.

Pływające szkoły:

Piszę o tam dlatego, bo jakże inny, zdrowszy jest świat dla dzieci z Bangladeszu, a jakże inny jest w krajach bogatych, gdzie dzieci wychowuje się bezstresowo i żyją one w świecie wirtualnym, a rodzice bardzo często nie sprawdzają, co ich dzieci robią w sieci.

Robią różne rzeczy i jakże często zamieniają się w istne bestie, zdolne od gnębienia, wyzywania, pomawiania, straszenia, wyszydzania.

Jakże wiele dzieci gnębi inne dzieci i zaszczuwa, a są to dzieci, którym nie brakuje ptasiego mleczka, ale są tak podłe, że potrafią zabić inną, słabszą osobę. (Artykuł poniżej).

Nie jestem dzieckiem, ale doskonale wiem jak się czuje zaszczuty człowiek – obojętnie w jakim jest wieku.

Pisałam nie raz, że paniusia Maria Pałac zgotowała mi w sieci piekło przez 5 lat.

Nie raz wstawałam w nocy z lękiem, włączałam komputer, by sprawdzić, co nowego wysmażyła.

Nie popełniłam samobójstwa tylko dlatego, że strasznie kocham swojego Męża i moje Dzieci i Wnuki i sobie tłumaczyłam, że ta kanalia mnie nie zmiecie z powierzchni ziemi i się nie dam.

Mam nadzieję, że kiedyś zapomnę to piekło i nigdy więcej o tej bestii pisać nie będę!

Hejterka ma córkę pisarkę, którą prosiłam grzecznie, aby matkę powstrzymała.

Hejterka ma wnuka, który nigdy się nie dowie jaką kanalą jest jego babcia, ale ja hejterce nigdy nie zapomnę, że małam przez nią myśli samobójcze.

O swojej traumie nie mówiłam bliskim, bo ani Dziecom, ani Mężowi i cierpiałam samotnie, aż w końcu poszłam na Policję, która za rządów PiS miała mnie w tyle i kanali się upiekło.

Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się, okulary

Nie jestem gołosłowana i mam zapisane wszystkie jej draństwa, bo potrafiła napisać tak w roku 2016 i powielić w 2017, a mamy 2019 rok.

 

[22.04.2017] 22:24

art. kk
/-/ (16.10.2016.16 22:08):
co ci do tego pijaczko (16.10.2016.15 17:27):
pilnuj swoich zdechlaków na cmentarzu! zaraz znicze im zapalisz pier..dolnięty swirze.
Mam wszystkie jej wpisy zapisane, a wyszłaby z tego pokaźna książka i o mało mne nie zabiła, a co dopiero się dzieje, kiedy hejt dopada dziecko, któremu trudno się pogodzić, gdyż dziecka psychika jest dużo słabsza i taka ofiara nie potrafi sobie wytłumaczyć dlaczego musi tak cierpieć z powodu rozwydżonych rówieśników.

Chce się krzyczeć, co stało się z ludźmi małymi i dużymi, bo kiedy powstawał Internet,  miał łączyć ludzi, a sprawia, że dzięki niemu doświadczamy słowa pisanego, które zabija.

Mam trójkę Wnucząt szkolnych i już jedno dopadł hejt w szkole i na szczęście moje Wnuki mają mądrych rodziców, którzy reagują i edukują, oraz wspierają.

O tym nie mówi się głośno. Mama dziewczynki, która popełniła samobójstwo przerywa milczenie.
Wstrząsająca historia młodej dziewczyny.

Wstrząsająca historia młodej dziewczyny. Zrzut z ekranu Facebook/Linda Trevan

22 miesiące walki z demonami, wspomnieniami, strachem, nocnymi koszmarami. Droga donikąd.

Tak trudno czasem pomóc najbliższej osobie
Dla każdego rodzica przeżycie śmierci swojego dziecka jest najbardziej traumatycznym przeżyciem. Zwłaszcza gdy dziecko umiera nie z powodu nieuleczalnej choroby, a z powodu depresji i smutku – konsekwencji gwałtu. Ta mama milczała dwa lata, starając się ze wszystkich sił przywrócić dziecku chęć do życia. Nie udało jej się… 15-letnia córka Cassidy zmarła. Posłuchajcie.

„Trzymałam to zbyt długo w tajemnicy…”
Cass miała dopiero 13 lat, kiedy stała się ofiarą bestialskiego ataku kolegów. Te dzieciaki miały 13-15 lat i dokonały obrzydliwych, nienawistnych zbrodni wobec mojej córki. Spędziłam blisko dwa lata, desperacko utrzymując ją przy życiu, ale nigdy nie zapomniała. Nawet wtedy, gdy zabrałam ją daleko od dawnej szkoły, nawet wtedy, gdy nie widziała więcej tych ludzi, którzy ją skrzywdzili, nie potrafiła zacząć życia na nowo. Do tego stopnia, że nawet krótki spacer do sklepu budził w niej przerażenie.

22 miesiące walki z demonami, bo ona cały czas obawiała się, że ją znajdą i będą znowu gnębić. I udawało im się przez social media albo przez wspólnych znajomych. Cierpiała na bezsenność, lęki, ataki paniki, miała koszmary, aż wszystko przerodziło się w chorobę psychiczną. Musiałam być z nią całymi dniami, patrzeć jak cierpi. Aż w końcu coraz rzadziej wstawała z łóżka i któregoś dnia odeszła. Nie mogła dłużej znieść cierpienia i samej siebie.

Wiem, kim jesteście. Wy też wiecie, kim jesteście. Policja też wie. Mam nadzieję, że wiedza o tym, co zrobiliście, będzie wam towarzyszyć do końca życia i pewnego dnia, kiedy będziecie mieli już własne dzieci, przypomnicie sobie, co zrobiliście mojej córce. Może wtedy będziecie sobie umieli wyobrazić co czułam patrząc na cierpienia Cass.

Ona była moim całym światem i pozostanie nim. Teraz jednak nie mam nic, cały czas staram się znaleźć powód, by żyć bez niej. I to nie tylko dlatego, że moje dziecko, dziecko, które kochałam z całych sił przez prawie 16 lat, umarło, ale dlatego też, że zabraliście mi przyszłość. Nigdy nie zobaczę jak Cass będzie wychodzić za mąż, nigdy nie doczekam się wnuków.

Zniszczyliście nie jedno a wiele żyć swoim głupim, samolubnym, złośliwym działaniem. To nie była gra, to nie była jedna zabawna noc, zabraliście mojemu dziecku niewinność, a potem zniszczyliście ją pomówieniami i zastraszaniem. Zabraliście jej prawo do godnego życia, do normalności, aż w końcu odebraliście jej życie. Nie jestem mściwa i zła, ale nie mogę spokojnie patrzeć na to, co dzieciaki robią sobie nawzajem. Macie krew na rękach, bo zastraszanie może zabijać, trzeba traktować to bardzo poważnie”.

Cassidy napisała list przed śmiercią
Matka Cass, Linda Trevan postanowiła też upublicznić list, który pozostawiła po sobie jej córka. Napisała w nim, że wie, co piszą i mówią o niej ludzie, że wiele razy słyszała, że jest „k…”, „dz…”. Prawda jest jednak taka, że została zgwałcona przez chłopców ze szkoły, którzy potem rozpuścili na jej temat plotki, które zniszczyły jej życie. Zamęczali ją, wyszydzali, zastraszali do tego stopnia, że straciła chęć do życia.

Ta historia jest niezwykle smutna, tym bardziej że nie odosobniona. Pomijamy fakt gwałtu, bo to historia wyjątkowo trudna, ale warto wspomnieć o coraz częściej spotykanym linczu wśród młodzieży, ostracyzmu wobec każdego, kto jest choć trochę inny.

W mediach społecznościowych można dziś napisać wszystko o wszystkich. Kilka zdań może zniszczyć bezpowrotnie czyjąś reputację. Dla osoby nieodpornej na ataki ludzkie, o słabej psychice, może to być zbyt trudne do podźwignięcia. Obserwacja dzieci jest ogromnie ważna, musimy bacznie przyglądać się ich zachowaniu. Musimy rozmawiać z nimi o „potędze” wyrażania publicznie swoich przekonań, o szacunku dla innych i nieczynienia innym tego, czego sami nie chcielibyśmy doświadczyć.

 

 

 

Seniorzy bądźcie grzeczni w sieci!

Znalezione obrazy dla zapytania senior pl

Jakieś siedem lat temu zostałam wykopana z największego forum dla seniora Cafe Senior i tak właściwie nie wiem do dzisiaj – dlaczego?

Istnieją na tym forum użytkowniczki, które mają setki usuniętych postów, ale admin ich nie wyrzuci, bo to byłby jej koniec i jej forum, z którego żyje dzięki reklamom.

Ten ban mocno mnie zabolał, bo nauczyłam się na tym forum wiele, przydatnych spraw w kwestii obsługi komputera i komputerowego nazewnictwa.

Ubolewałam, a jakże, ale nagle zmienił się rząd i panuje nam od trzech lat PiS..

Nagle zmieniła się optyka i administracja wielce przestraszona kasuje hejterskie posty w ilości zastraszającej i wygląda to tak:

Stary Dzisiaj, 19:40
pluto37
Wiadomość została usunięta przez: admin Powód: naruszenie regulaminu KSC, wycieczki osobiste lub odpowiedzi na naruszenia
Stary Dzisiaj, 19:36
Miran
Wiadomość została usunięta przez: admin Powód: naruszenie regulaminu KSC, wycieczki osobiste lub odpowiedzi na naruszenia

Jednym zdaniem podsumuję, że kończy się epoka forów dyskusyjnych, bo administratorzy boją się niebezpiecznych dyskusji i tego, że nagle organa ścigania będą ich prosić o ujawnienie IP użytkowników, którzy się wypowiadają niewygodnie dla władzy i dlatego na tych forach już dyskusji brak, bo wygląda to tak:

Stary Dzisiaj, 18:21
Mar-Basia
Wiadomość została usunięta przez: admin Powód: naruszenie regulaminu KSC, wycieczki osobiste lub odpowiedzi na naruszenia
Stary Dzisiaj, 17:36
Miran
Wiadomość została usunięta przez: admin Powód: naruszenie regulaminu KSC, wycieczki osobiste lub odpowiedzi na naruszenia

Po tylu latach banicji chciałam podziękować bardzo admince Senior Cafe – Joannie Gackiej za to, że zablokowała moje IP, a tym sposobem nie biorę udziału w nienawistnych wpisach w temacie polityka.

Dziękuję, że tym banem ochroniła mnie przed wieloma emerytami, posługującymi się mową nienawiści i nie grozi mi atak serca, czy choroba psychiczna. 😀

Na tym forum emeryci tworzą posty od rana do wieczora, bo mają po prostu za dużo czasu, a do tego nie przebierają w słowach.

Jestem wolna więc od hejtu i z tego powodu jeszcze raz dziękuję admince Senior Cafe, że oszczędziła moje i tak nadwątlone nerwy, a ja w zamian założyłam bloga!

Wyszło na to, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i nie biorę udziału w szambie.

Lubię gadać o polityce i pewnie gdybym nie była zablokowana, to bym się o politykę spierała, a tak mam spokój i śmieję się ze staruszków, którzy w Polsce są po .gimbazie największymi hejterami w sieci.

Babuszki na tym forum siedzą od rana do wieczora i opowiadają o tym jak minął ich dzień, bo są takie wątki dyskusyjne, gdzie są obrazki kwiatków, kawusi i ciasteczek, co mnie ogromnie śmieszy.

Jestem w stanie zrozumieć samotność, ale pisząc przez 12 lat istnienia tego forum o tym jaką zupę się gotuje, uważam za niedojrzałość i śmieszność, ale nich im tam będzie.

Jestem od 8 lat na Facebooku i nie należę do żadnej grupy dyskusyjnej i nie biorę udziału w hejcie, bo okazuje się, że staruszki nieźle sobie w sieci poczynają i czytamy poniżej!

Ja wystosuję apel – idzie wiosna i bądźmy dla siebie dobrzy – chociaż z wiosną, a ja mam na blogu bardzo interesujących rozmówców i ban na forum wyszedł mi tylko na dobre!

Nikt cię tak nie zhejtuje jak ludzie po 60-tce. To oni najbardziej wyzywają w internecie.

Na swoich profilach w mediach społecznościowych zamieszczają zdjęcia z wnukami, a w komentarzach pod artykułami zieją jadem. Sądząc po zdjęciach, które zamieszczają, mają około 60 lat. Jedna z takich osób właśnie została zatrzymana w Zabrzu. Ma 61 lat, w sieci chwaliła atak na prezydenta Adamowicza. Gdy ją zatrzymano, była zaskoczona. Nie wiedziała, że coś jej może grozić.

Nie wiemy dokładanie jakiej treści był wpis mieszkanki Zabrza. Wiadomo tylko, że w mediach społecznościowych zamieściła go niecałą godzinę po ataku na prezydenta Adamowicza. Pisała ze swojego komputera.

– Ta pani nie pochwalała przestępstwa zabójstwa, ona pochwalała samą napaść. Była zaskoczona. Nie spodziewała się, że za tego typu wpis może czekać ją odpowiedzialność karna. Myślę, że teraz już tę świadomość ma – mówi naTemat mł. asp. Rafał Kobyłecki z Komendy w Zabrzu.

Kobieta przyznała się do winy i chce dobrowolnie poddać się karze. Sprawa trafi do sądu, hejterce grozi do roku pozbawienia wolności. W internecie wywołała duże poruszenie. Bardzo dużo internautów bije brawo policji, niektórzy kpią: „Wnuczek zapomniał babci powiedzieć, żeby założyła fikcyjne konto”, „61 lat? Jaka z niej babcia, która pochwala takie rzeczy”.

Jednak śledząc opinie internetowe czasem można mieć odmienne wrażenie. Spróbujcie przejrzeć komentarze pod artykułami na Facebooku. Na zdjęciach profilowych znajdziecie sporo twarzy, które można określić na 55-60+. Niektóre konta wydają się anonimowe, nie mają żadnych wpisów.

Ale inni wprost określają się jako emeryci. Łatwo wchodzą w zajadłe dyskusje. Nie raz zieją jadem i nienawiścią, piszą co ślina na język przyniesie, a na prywatnych profilach zamieszczają słodkie zdjęcia z wnukami. Oczywiście, nie wszyscy. Ale…

„Trzeba zacząć od usuwania takich zdrajców jak on! Nikt nie powinien nawet wejść do kościoła w czasie gdy ta kreatura stoi przy ołtarzu! Zdrajca!!!!” – to jeden z takich wpisów. Dotyczył hierarchy polskiego kościoła, który mówił o bezpieczeństwie uchodźców.

Inny, spod tego samego artykułu na FB: „to nasłać na niego paru uchodźców niech mu tyłek przeczepią to zmieni zdanie. (…) ja osobiście to gardzę takimi osobnikami co przeciw ojczyźnie występują”.

O Tusku, gdy został wyróżniony przez „Foreign Policy”: „Przecież to sprzedawczyk. Z czego się tak cieszcie on ma was wiecie gdzie!”.

O o. Wiśniewskim: „W pale się przewraca szuja szczuć umie i nic więcej”.

Itd., itp.

Nie brakuje wulgaryzmów lub obelg
– Już dawno zauważyłem tę prawidłowość, bo naprawdę rzuca się w oczy. Osobami, które są najbardziej skłonne do hejterskich wpisów są właśnie „ciocie” i „wujkowie” 55+. Nie raz jestem w szoku, jakie rzeczy są w stanie wypisywać pod swoimi nazwiskami. Czasami wchodzę sobie na ich profile i widzę zdjęcia z wnukami czy dziećmi. I nie, to nie są fejkowe konta, te potrafię odróżnić. To także osoby najbardziej zacietrzewione w politycznych dyskusjach – mówi Michał, który zajmuje się m.in. moderacją komentarzy w Grupie naTemat.

Jego zdaniem, nie licząc fejkowych czy anonimowych kont, najwięcej nienawiści i braku kultury jest właśnie w tej grupie: – Nie brakuje wulgaryzmów lub obelg, czasami śmiesznych, często prostackich. Ale wspólny mianownik to właśnie wiek i styl bycia. Aż mnie skręca, jak sobie pomyślę, że mój dziadek, babcia czy wujostwo mieliby wypisywać takie rzeczy w internecie. Na szczęście nie mają Facebooka – dodaje.

„Sygnalista w sutannie. Jednak starość robi z ludzi durniów” – pisze np. starsza kobieta o jednym z duchownych. Choć, sądząc po zdjęciu, sama na młodą nie wygląda.

„Trochę wstyd wśród znajomych”
Gdy rzucam hasło „babcia lub dziadek” na Facebooku”, koleżanka od razu opowiada, jak jej babcia w czasie pobytu w szpitalu i na rehabilitacji dowiedziała się o istnieniu messengera i natychmiast chciała, by jej założyć, bo inne panie jej pokazały, że „od razu widać, że ktoś odczytał wiadomość i szybko można reagować”. Zupełnie inaczej jak w sms. – A ostatnio miała pomysł, by założyć jej Facebooka, ale jej nie założyliśmy – mówi.

Wspomina też, że trochę wstyd mieć dziadków wśród znajomych. – Kolega zamieścił zdjęcie, na którym był w spodniach z dziurami. Jego babcia od razu zareagowała, że kiedyś takich nie zakładano nawet do kopania kartofli – śmieje się. Niejedna babcia potrafi napisać wprost.

Ale hejterskie komentarze to co innego. – Moim zdaniem to wynika z dwóch powodów. Po pierwsze trochę z nieświadomości. Te osoby nie zdają sobie sprawy, że wszystko jest aż tak bardzo publiczne. Po drugie z dużej ilości wolnego czasu – mówi Michał.

„Ludzie nie mają świadomości”
Pamięta, jak kiedyś jeden z czytelników w mailu do redakcji oskarżał nas o „włamanie na jego konto na Facebooku i wypisywanie hejtów w komentarzach”: – Był bardzo oburzony. Po jakimś czasie napisał maila z przeprosinami. Okazało się, że wyszedł na chwilę z domu na zakupy, a w domu został jego tata, który z jego konta na Facebooku zaczął wchodzić w bardzo ostre, polityczne dyskusje z innymi internautami. Nie wiedział, że wszystko jest podpisywane danymi jego… syna – opowiada z rozbawieniem.

– Ludzie nie mają świadomości, że jest wolność słowa, ale to nie oznacza, że można pisać wszystko i wszędzie. 61-letnia kobieta z Zabrza nie jest pierwsza, nie jest jedyna i nie jest ostatnia, która takie rzeczy robi. Nieznajomość przepisów prawa nie zwalnia od ich przestrzegania. Należy się kierować rozwagą, rozsądkiem i własnym poczuciem wrażliwości, jak druga strona może to odebrać – słyszymy w zabrzańskiej komendzie.

W tym mieście jest to jednak pierwszy taki przypadek