Archiwa tagu: Wielkanoc

Udany dzień, radosny dzień!

Wstałam dzisiaj razem z Mężem dużo wcześniej niż zazwyczaj.

Mieliśmy zaproszenie na śniadanie wielkanocne, a więc szybko prysznic, ja makijaż i się tak  zorganizowaliśmy, aby nikt na nas nie czekał i pojechaliśmy w trasę.

Nasze śniadanie odbyło się w malutkiej wiosce, oddalonej od naszego miasta, a z okien samochodu widziałam cudną, wprost olśniewającą wiosnę.

Pogoda w tym roku wyjątkowo dopisała i w słońcu widziałam zielone pola, drzewa obsypane świeżymi listkami na na poboczu drogi żółte, piękne mlecze i inne dzikie kwiatuszki.

Kiedy dojechaliśmy, to przywitały nas nasze Wnuki i po ogólnym przywitaniu się rzucił mi w oczy pięknie przystojony, wielkanocy stół.

Pani Teściowa mojej Córki jest w tym mistrzynią, a także wspaniałą gospodynią domu.

Miło się siada do stołu, kiedy wszyscy goście są dla siebie życzliwi i naprawdę nie wieje nudą.

Usiedliśmy przy stole i po pierwszych degustacjach rozmawialiśmy tak o wszystkim.

Jeśli przy stole trwa kulturalna rozmowa, bez prawie polityki, to się świętuje z wielką przyjemnością i szacunkiem dla każdego.

Potem przenieślimy się na taras, gdzie w słońcu wypiliśmy kawę i każdy zjadł kawałek ciasta.

Słońce padało na nasze, radosne twarze, a dzieciaki w takich momentach są na pierwszym planie.

Podobno ludzie się obżerają na święta, ale nie ja!

Co ja skonsumowałam więc?

  • żurek z jajkiem,
  • małą kiełbasę białą z dwoma łyżeczkami sałatki,
  • połowę jajka faszerowanego.
  • odrobinę brokuła z sosem,
  • i w końcu malutki kawałek ciasta i kawę.

Waga mi więc nie skoczyła, bo na święta trzeba jeść rozsądnie, czego zawsze się trzymam.

Był to mile spędzony czas w gronie rodzinnym, a jutro mamy zaproszenie do Starszej Córki i jak to się mówi potocznie, że świąta, święta i już po świętach.

Czytam w sieci, że ludzie oddają swoich, chorych rodziców do szpitali, tak jakby szpitale były przechowalnią.

Ludzie oddają do schronisk swoje pupile i wiece co?

Jest to ten gatunek ludzi, którzy nie mają wyobraźni, że kiedyś ich dzieci też zapakują ich, jak niepotrzebną rzecz do szpitala, aby móc w spokoju świętować.

Tacy są ludzie między nami!

 

Obraz może zawierać: ludzie siedzą, tabela, w budynku i jedzenie

Obraz może zawierać: ludzie siedzą, tabela, w budynku i jedzenie

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: w budynku

Obraz może zawierać: w budynku

 

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, roślina, kwiat, na zewnątrz i przyroda

 

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, roślina, trawa, na zewnątrz i przyroda

Reklamy

Przygotowanie do Świąt Wielkanocnych!

Obraz może zawierać: 1 osoba, tekst

Zbliżają się Święta Wielkanocne i o dziwo pogoda dopisuje, a to znaczy, że będze słonecznie i przyjemnie.

Przyznaję się bez bicia, że pierwszy raz raz w życiu, przed świętami nie wlazłam na okna, gdyż po prostu sobie odpuściłam.

Umyję, kiedy gorączka zakupów i pitaszenia w kuchni się skończy i zrobię, to w spokoju, bez spinki!

Po śmierci Mamy nie jestem jeszcze w najlepszej formie i wciąż jestem w żałobie, a zresztą staram się codziennie w domu coś zrobić, a więc się rozgrzeszam z tych okien.

W naszym życiu, a zwłaszcza w starszym wieku ważniejsze jest zdrowie, aniżeli czyste okna i świeże firany.

Zaczynam się szanować i nie wpadać w popłoch, bo idą święta, a zresztą mamy zaproszenia i święta spędzimy z rodziną!

Zawsze przed świętami wpadałam w panikę, czy zdołam to wszystko ogarnąć, a więc sprzątanie, zakupy, gotowanie i o dziwo w tym roku zmądrzałam.

Oczywiście, że z wiekiem jest coraz gorzej, bo sił coraz mniej. Na szczęście pomagał zawsze Mąż i dawliśmy radę.

Tej wiosny dałam sobie na luz i postawiłam na kuchnię, bo w gości zawsze trzeba coś zabrać, aby nie przyjść z pustą ręką, bo nie wypada.

Już dziś zrobiłam klasyczną sałatkę warzywną i sałatkę z paluszkami krabowymi, a robimy ją tak:

Potrzeba więc:

  • 5 opakowań paluszków krabowych,
  • 2 sztuki selera naciowego,
  • cztery cebule czerwone,
  • kukurydza w puszcze, albo ananas, ewnetualnie zielony groszek,
  • majonez.
  • jarzynka, pieprz mielony i dwa ząbki czosnku.

Dużo czasu zajmuje odwinięcie paluszków z papierków i dziś wspomagałam się nożykiem i się skaleczyłam w palec.

  • kroję paluszki na plasterki,
  • cebulę siekam i zalewam gorącą wodą, by wygazowała.
  • tak samo robię z pokrojonym selerem naciowym, aby zmiękł,
  • dodaję kukurydzę z puszki,
  • dodaję pół łyżki jarzynki, pieprz, majonez, czosnek  i wszystko dokładne mieszam.

Jutro będę robiła wiosenny bigos i zupę – kwaśnicę, którą doprawiam żurkiem i podaję z jajkiem na twardo.

A teraz wszystkim życzę cudownych, słoneczno – rodzinnych świąt.

Wiosennie Was pozdrawiam!

Obraz może zawierać: roślina, drzewo, kwiat, niebo, na zewnątrz i przyroda

Podsumowanie pierwszego Dnia Świąt :)

Oto pierwszy Dzień Świąt Wielkanocnych za nami.

Od rana było wielkie poruszenie u mnie w domu, bo dostaliśmy zaproszenie od Teściów Mojej Córki na wspólne śniadanie i było od rana nerwowo, ale potem było już tylko coraz lepiej i spokojniej.

Tu muszę napisać pean pochwalny dla Gospodyni i Gospodarza, którzy nas zaprosili.

Mieszkają w  cichym, wiejskim miejscu i mimo, że za oknem padał wredny deszcz ze śniegiem, to u Gospodarzy czuło się rodzinną, ciepłą atmosferę i tu Im pięknie dziękuję za gościnność.

Po śniadaniu dzieciaki oddaliły się w swoje rejony i się bawiły, a my dorośli zajęliśmy się rozmowami, wspomnieniami i w takiej atmosferze wszyscy odpoczywali  od tego szaleństwa, co sprawiło mi i mojemu Mężowi wielką przyjemność.

Wszystko się kleiło, bo tematów do rozmów było wiele, a Dzieci tylko dopełniały te święta, bo dzieci są tylko radością.

Potem moje Wnuki wylądowały u mnie i miałam na stanie moją trójkę Wnucząt.

Każde jest inne i każde już ma coś do powiedzenia, bo kiedy ich nie widzi się na co dzień, to potrafią mnie zaskoczyć oczywiście pozytywnie.

Siedziałam z Nimi na podłodze i oglądaliśmy wspólnie rodzinne zdjęcia.

Zadawały wiele ciekawych pytań i dziwiły się temu jak kiedyś wyglądały moje dzieci, a teraz ich Mamy.

Poznały zdjęcia  jednej i drugiej Prababci i myślę, że z tej nauki zostanie im wiele w pamięci.

Dostałam od najstarszej Wnusi pytanie – jaki jest mój ukochany film?

Odpowiedziałam, że chyba „Przemięło w wiaterm”, a Wnuisia podała swoje tytuły, o których ja nie mam zielonego pojęcia.

Potem spytała o najpiekniejszą piosenkę według mnie, a więc wymieniłam Bajora, Soykę, Turanła, a Ona swoje typy współczesne!

Zauważyłam, że już jestem starej daty i świat pędzi do przodu i w tym jakże innym świecie są już moje Wnuki.

Usłyszałam, że jak to Babciu – nie znasz takiego zespołu?

Wpadliśmy więc na YT i tam słuchaliśmy muzyki moich Wnuków, co mnie wprawiło w zdziwienie, że interesują się nią, choć to wciąż są małe szkraby w wieku 7 i 10 lat.

Moja najstarsza Wnusia pożera książki i ma już bardzo bogate słownictwo, że moje oczy robią się jak pięcio złotówki ze zdziwienia i jestem z nich wszystkich bardzo dumna!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Seniorka szykuje Święta Wielkanocne!

Znalezione obrazy dla zapytania żurek z kiełbasą

Kiedy planujemy święta, to nie tylko odświeżenie domu na wiosnę, ale także zaplanowanie menu!

Ja przed świętami mam burzę mózgu w temacie, co przygotować i ile!

Zawsze mam wyrzuty sumienia, że może za mało planuję i za skromnie.

Lubię dobrze nakarmić swoich gości, ale też muszę liczyć się ze swoim zdrowiem, bo do najmocniejszych kobiet już nie należę.

Biorę więc czystą kartkę i piszę i planuję, to co trzeba zakupić, aby niczego nie zabrakło i aby oszczędzić Męża, który mi te zakupy robi.

Do mnie należy logistyka, a do Męża zakupy i tak już jest od lat.

Gdyby nie Mąż, to bym padła trupem chyba, bo sił coraz mniej z każdym mijającym rokiem i tu wielkie dzięki składam mojemu pomocnikowi.

Pierwszy dzień Świąt Wielkanocnych spędzamy na wsi – u Teściów mojej Córki, a na drugi dzień przyjdą moje Dzieci ze swoimi rodzinami.

Zaplanowałam i od jutra zabieram się za gotowanie i tak przygotuję moim gościom świąteczny obiad.

Zaplanowałam więc tak:

  • żurek z białą kiełbasą i jajkiem na twardo,
  • bitki wołowe w szarym sosie,
  • surówka z ugotowanych buraków z cebulą – na słodko kwaśno,
  • schab pieczony ze śliwką w rękawie,
  • biała kiełbasa usmażona w oleju,
  • sałatka klasyczna jarzynowa,
  • sałatka krabowa z selerem naciowym,
  • kompot do obiadu,
  • samodzielnie zrobione ciasto – jeden gatunek – sernik,
  • Kawa, herbata,

I to wszystko na co się mobilizuję od jutra w kuchni.

Myślicie, że to za mało, a może w sam raz?

Obiad u mnie w II dzień świąt, to dla mnie przyjemność i mam nadzieję, że swoich gości nie zagłodzę! Tak mam, że zawsze myślę, że mogłabym więcej, ale latka lecą i myślę, że i tak dużo czasu spędzę w kuchni.

Święta szykują się mrożne i nieprzyjemne, choć u mnie śniegu brak jak na razie, ale mam w domu odrobinę wiosny od mojego Męża!

Na święta będą piękne forsycje w wazonie!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Wszystkim blogerom Świata składam najserdeczniejsze życzenia! Spokojnych, rodzinnych, zdrowych, serdecznych i w zgodzie – życzy kalinaxa.

 

 

Życzenia świąteczne, ale nie tylko!

 

 Kochani
Chcę Wam życzyć z okazji tych Świąt – wiele radości,  spokoju,
zdrowia i życia w pokoju oraz zrozumieniu i szacunku dla innych.
Nie dajmy się podzielić, skłócić złym siłom jakie na Polskę przyszły.
Jeszcze będzie pięknie. Jeszcze będzie normalnie!
Obrazek

Na Facebooku przeczytałam ciekawy tekst i w związku z tym tekstem, dziękuję mojemu Mężowi, że tak dużo mi pomógł przy przygotowaniach do Świąt Wielkanocnych.

Nie wiedziałam, co to zakupy, gdyż z kartką przygotowaną przeze mnie, wszystko mi na czas przyniósł do domu, a dziś odkurzył każdy kąt w mieszkaniu. Dla mnie to wielka pomoc i tego życzę wszystkim Kobietom!

Ja nie pomagam żonie!

 

Ja nie pomagam żonie!
Po południu wpadł do nas przyjaciel. Przy kawie gadaliśmy o życiu, codziennych sprawach. W pewnej chwili powiedziałem: „Poczekaj chwilkę, pozmywam tylko i zaraz wracam.” Popatrzył na mnie jakbym co najmniej oznajmił, że idę budować rakietę kosmiczną. Odpowiedział z mieszanką zaskoczenia i podziwu: „To fajnie, że pomagasz żonie. Ja swojej nie pomagam, bo jak to robię, to ona nie wykazuje żadnej wdzięczności, np. w zeszłym tygodniu umyłem podłogę i nawet nie usłyszałem dziękuję.
Usiadłem z powrotem i wyjaśniłem mu, że ja nie „pomagam” żonie, bo moja żona nie potrzebuje pomocnika – potrzebuje partnera. To nie jest kwestia pomagania, bo mamy podział obowiązków. Mieszkamy razem w domu, więc to oczywiste, że sprzątam ten dom, bo też go brudzę.

Ja nie pomagam mojej żonie w kuchni, bo ja również muszę jeść, więc muszę też gotować.

Ja nie pomagam mojej żonie zmywać naczyń – robię to, bo ja też używam talerzy, szklanek i widelców.

Nie pomagam żonie przy dzieciach, bo to też moje dzieci i to mój ojcowski obowiązek.

Nie pomagam żonie w praniu, wieszaniu czy składaniu ubrań – robię to, bo to także ubrania moje i moich dzieci.

Ja nie jestem „pomocą” w domu, jestem jego częścią. A jeśli chodzi o wdzięczność i podziękowania, to zapytałem przyjaciela, kiedy ostatni raz podziękował swojej żonie, kiedy skończyła sprzątać dom, zajmować się praniem, zmieniać pościel, kąpać dzieci, gotować, zajmować się całą resztą…
Czy ty jej podziękowałeś tak naprawdę, coś w stylu: „Super, Kochanie! Jesteś fantastyczna!”?

Ta historia wydaje Ci się absurdalna? Dziwna? Czemu oczekujesz nagród i pochwał, kiedy raz w życiu zdarzy Ci się umyć podłogę? Zastanawiałeś się nad tym, przyjacielu? Może dlatego, że nasza kultura jest nadal maczystowska i wierzymy w to, że zajmowanie się domem jest obowiązkiem kobiety, a facet nie musi kiwać palcem. Podziękuj swojej żonie, tak jak byś chciał, żeby Tobie podziękowano. Rusz się, zachowuj jak prawdziwy partner, a nie jak gość, który przychodzi tylko zjeść, spać, wykąpać się i zaspokoić potrzeby seksualne… Poczuj się u siebie, jak w domu. W swoim domu!

Prawdziwa zmiana w naszym społeczeństwie zaczyna się w naszych domach, gdzie uczymy nasze córki i synów poczucia wspólnoty.

Jeśli w czasie Świąt znajdziecie chwilę dla siebie. Jeśli goście się rozejdą, a pragnęlibyście odpocząć przy dobrym filmie, to pamiętajcie, że ja na blogu nie polecam byle czego!

Jeśli sama obejrzę coś, co mi nie przypadnie do gustu, to absolutnie takiego filmu nie polecam i nie zawracam sobie nim głowy.

Stało się tak, że trafiłam na piękny film pt. „Bliźniaczki” i ten film polecam z całego serca.

Prześledzicie losy bliźniaczek rozdzielonych przed II Wojną Światową i ich całą drogę życiową.

Cudowne i mądre kino. Kino, które wciąga i żałujemy, że film się skończył.

 

 

Porządki świąteczne rozpoczęte

Dobry wieczór.

Obudziłam się dzisiaj i spojrzałam przez okno,  a tam brzydko, szaro i nudno. Pomyślałam sobie, że chyba czas rozpocząć wiosenne porządki, ale ta pogoda kompletnie mnie nie zachęcała.

Siedzę przy porannej kawie i nagle powiedziałam sobie, że dość zwalania na pogodę, samopoczucie, niechęć, lenistwo.

Rozkazałam Mężowi zdjąć firany i poszło.

Kiedy widzę gołe okna, to one nie mogą dla mnie długo być gołe, a więc koniecznie muszę je natychmiast umyć i tym sposobem, podstępem wobec siebie samej okna na święta mam zrobione.

W międzyczasie ugotowałam jeszcze obiad, zawiesiłam świeże firany, odkurzyłam po kątach, a także meble oraz kwiaty i na wieczór jestem padnięta jak kawka.

Niestety, ale wiek robi swoje, ale jak Szydło powtarza – dałam radę.

Jak tam u Was kochani idzie z pracami wiosennymi?

Ja jestem szczęśliwa, że ta robota jest już za mną. Teraz jeszcze do świąt wykonam jakieś drobne prace i mogę witać święta i gości, bo pitraszenie zostawiam na po niedzielę.

 

 Po robocie jestem prawie jak ta Pani – w skowronkach 🙂

https://www.youtube.com/watch?v=PAMdB1FOg-A

Pomiędzy pisanką, a białą kiełbasą!

Nie należę do osób szczególnie wierzących, ale staram się być dobrym człowiekiem i nie koniecznie tylko przed świętami Wielkanocy. Staram się być prawym człowiekiem przez cały rok, choć z pewnością nie zawsze mi się do udaje, bo ludzką rzeczą jest błądzić. Jednak jeśli zbłądzę i zrobię komuś krzywdę słowem czy też uczynkiem, staram się ze wszech miar dogłębnie to przemyśleć i oczywiście przeprosić, naprawić, albo zrekompensować dobrym słowem nie wdając się w dalszy spór do upadłego, że moje musi być na wierzchu i już!

Staram się żyć zgodnie ze swoim sumieniem i staram się nikomu nie wchodzić w drogę, a jeśli mnie coś zbulwersuje, to nie wpadam automatycznie w złość, by dowieść swoich racji, ale najpierw analizuję i wyciągam wnioski. Jeśli nie mam odpowiedzi na nurtujące mnie problemy i sprawy, to ich szukam w swojej głowie, a jeśli jednak nie jestem do końca przekonana, zwyczajnie milczę, by nie zrobić sobie i komuś krzywdy.

Jak już może tutaj pisałam, na moim blogu, to święta wszelkie są dla mnie bardzo ważne, ponieważ spotkamy się z mężem z naszymi dziećmi, wnukami i zięciami. Staram się, aby te chwile były tylko nasze spędzone przy wspólnym stole. Dlatego już w tej chwili mogę odpocząć, bo wszystko, co zaplanowałam mam zrobione i cieszę się, że będzie, co na stół postawić, a lodówka jest zapełniona. Jutro jeszcze upiekę ciasto i już będę cała świąteczna w oczekiwaniu na bliskich.

Przeżywam Wielki Tydzień, mimo mojej dość wątłej wiary, ale chcę w tym czasie i siebie poprawić i pomyśleć, co też mogłabym zmienić, albo w sobie udoskonalić. Jestem skupiona i wyciszona i tutaj wstawiam znaczenie tych świąt, aby i sobie i innym uświadomić, że jest to czas szczególny i warto się na chwilę zatrzymać i pomyśleć nad sensem życia i tym czym jesteśmy, my jako ludzie w tej nieskończoności świata. Jesteśmy tylko malutkimi pyłkami, które kiedyś odejdą, ale warto po sobie zostawić dobrą pamięć.

„Wielki Tydzień – w chrześcijaństwie uroczysty czas upamiętniający ostatnie dni Chrystusa, przygotowujący do największego święta chrześcijan, Zmartwychwstania Pańskiego. Szczególnym czasem w Wielkim Tygodniu jest Triduum Paschalne.

Wielki Tydzień, który w tradycji chrześcijańskiej pojawił się dopiero w IV wieku, rozpoczyna Niedziela Palmowa, a kończą nieszporyWielkiej Niedzieli, zamykające Triduum Paschalne. Poszczególne odłamy chrześcijaństwa wykształciły własną bogatą obrzędowość związaną z okresem Wielkiego Tygodnia. Również w tradycji ludowej i regionalnej Wielki Tydzień zachował wiele zwyczajów. Poniedziałek, wtorek i środa Wielkiego Tygodnia są dniami w sposób szczególny poświęconymi pojednaniu. Był to też czas wielkich porządków, przyozdabiania domów, które jednak należało zakończyć najpóźniej we wtorek.”

Wszystko jest w porządku, dopóki nie wejdzie się do Internetu. Wszystko jest dobrze, dopóki nie zetkniemy się w chamstwem w sieci, bo tego tam nie brakuje. Zastanawiam się dlaczego 95% zadeklarowanych katolików tak się w sieci zachowuje. Dlaczego ludzie sobie grożą i wyklinają na siebie, bardzo często  pod własnymi nazwiskami. Czy to by oznaczało, że to nie katolicy życzą komuś innemu śmierci, bo może to ateiści sobie tak w sieci folgują?

Polska jest podzielona w sprawie dziecka, o które walczy Sebastian Nadolski. Śledzę jego walkę z matką dziecka, która jak twierdzi Pan Sebastian bije malca, a wszelkie organa, kuratorzy są bezsilni i nic z tej walki ojca o dziecko nie wynika, oprócz szumu medialnego i oczywiście uaktywnienia się hejterstwa.

Wielki Tydzień, ale ludzie w tej sprawie są podzieleni i odpalili ciężkie działa w stosunku do matki i piszą, że jak by mogli, to by ją zajebali, albo ukręcili łeb. Jeśli ktoś mi nie wierzy, to można to w sieci sprawdzić na profilu ojca dziecka. Osobiście nie jestem po żadnej ze stron, bo prawda leży zawsze po środku. Sądzę, że oboje rodziców są winni zaistniałej sytuacji i rozszarpują dziecko robiąc mu psychiczną i fizyczną krzywdę. Nie mnie oceniać, a mogę się tylko biernie przyglądać, bo niby co ja mogę.

W obronę wzięła matkę Dorota Zawadzka, była polska Super Niania. Naraziła się do tego stopnia, że zwolennicy ojca nieszczęśliwego dziecka nie zostawiają na niej suchej nitki, a sama Zawadzka w Wielki Tydzień tylko podsyca atmosferę i budzi jeszcze większą falę nienawiści do siebie, a ja się pytam po co?

Po co to wielkie sprzątanie, po co te wszystkie przygotowania, planowanie, zakupy, pieczenie, gotowanie? Po co te wszystkie obrzędy w kościele i rodzinne spotkania, skoro ludzie w sieci się nie szanują, ale to chyba takie polskie jest!

http://http://pl.wikipedia.org/wiki/Wielki_Tydzie%C5%84

 

9 godz. · Edytowany · 

Poczytałam sobie różne strony, pooglądałam ciekawe profile.
Niesamowite jak mamy dzieciom, żony mężom, przyjaciółki i pracownice różnych firm wylewają swoje frustracje w internecie.
Czyżby nie wiedziały, że tu nie ma anonimowości? Czy nie wstydzą się, że piszą takie rzeczy? Czy mogą po napisaniu wulgarnych i nienawistnych wpisów pójść do dziecka, przytulić się i powiedzieć „kocham cie, świat jest dobry i mamusia też”?
Nieprawdopodobne.
Nazbierałam sobie takich perełeczek… coś napiszę…. A że pod swoimi wpisami niektórzy występują publicznie, to ich Wam przedstawię.
A teraz dobrej nocy, bo już 2;30, a od rana praca czeka na człowieka:)

Zdrowych, spokojnych świąt, moim czytelnikom – życzy Lustro codzienności

 

Proszę tylko się ze mnie nie śmiać

No nie dała Bozia talentu, ale próbuję swoich sił, aby już powoli był akcent przedświąteczny. Zrobiłam więc stroik z jajkami, które tylko przewiązałam i wsadziłam kwiatki, ale to pikuś, bo chciałam z rolek po papierze zrobić zające, ale mi wyszły jakieś bardzo smutnawe. Ja mam świetny humor, a zające są smutne. Nie szkodzi, niech będą jakie są, ale ja się świetnie bawiłam ha ha.

Jak tam u Was kochani z przygotowaniami? Muszę napisać, że na moje świeże okna leje i leje i tak ogólnie jest za oknem do bani. U mnie pogoda kapryśna okropnie, bo czasem słońce, czasem deszcz, ale skoro pogoda robi sobie takie psikusy, to, to chociaż w sercu staram się mieć ciepło. Już mamy wszystko obgadane i w tym roku nigdzie się nie wybieramy, a przychodzą do nas. Cieszę się.

Wpis krótki, ale się spieszę, bo mam na dziś jeszcze parę zajęć. Trzymajcie się i nie śmiejcie się z moich smutnych zajączków hi hi.