Archiwa tagu: Wielkanoc

Świątecznie i wspomnieniowo!

Na zdjęciu wiosenne tulipany w domu mojej Starszej.

Oczywiście jak zawsze jest, że święta i już po świętach.

Od rana nerwowo u mnie, bo M się rozchorował i musiał położyć się do łóżka.

Wygląda to na grypę, bo test nie wykazał COVIDA, który zrobiła mu Córka.

Musiałam sama reprezentować nas na obiedzie u Niej, który był pyszny.

Posiedzieliśmy wszyscy wspólnie przy stole i w końcu moje Wnuki się spotkały.

Ja sama się zdziwiłam jak one wszystkie urosły i za chwilę wkroczą w wiek nastolatek.

Najstarsza już jest w siódmej klasie i kompletnie nie wiem kiedy to zleciało.

Na obiad między innymi Córka upiekła królika, bo je hodują, ale mnie się tak porobiło, że widząc te śliczności w klatkach nie tknę z nich pieczeni!

Jednak człowiek cały czas się zmienia, bo nigdy tak nie miałam!

Był to mile spędzony czas, który był nam potrzebny wszystkim po tych pandemicznych czasach.

Jeśli rozmawialiśmy na poważne tematy, to tylko o wojnie i ani zdania o PiS-e i dobrze, bo po co się denerwować.

Show ukradła malutka, moja Wnusia, która ma dopiero 1,5 roku i to ona grała pierwsze skrzypce, bo takie maleństwa tylko wzruszają.

Pogoda dopisała i Wnuki spędziły sporo czasu w ogrodzie, ale niestety jutro już wszystko wraca do normy i wrócimy do rzeczywistości!

Można się spodziewać, że na nowo zacznie się szaleństwo „pisowskie” i szybko zapomnimy o świętach.

Zdałam sobie sprawę z tego, że może być tak, iż nie będę na weselach moich Wnuków, bo ich rodzice pobrali się będąc w wieku dojrzałym – niestety tak się ułożyło życie.

Oglądam na TVN-e – doglądając M – wspomnienia z pożaru Katedry Notre Dame w Paryżu.

Ta tragedia wydarzyła się 15 kwietnia 2019 roku.

Jeśli płoną zabytki, to krwawią ludzkie serca i moje krwawiło widząc ten straszny ogień.

Do dzisiaj jest tam czas rozliczeń i szukanie winnych, tak jak u nas po katastrofie w Smoleńsku!

Czytam, że cały czas trwają prace odbudowy Katedry, ale zdaje się, że to potrwa latami.

Mam zdjęcie z Katedrą w tle, zrobione w 2000 roku, kiedy byłam w Paryżu, a ona miała się świetnie.

Do Paryża mnie i moją Młodszą zaprosiła Starsza Córka, która tam pracowała.

Jechałyśmy autokarem i już nie pamiętam ile godzin, ale to tył ten czas, że zakochałam się w Paryżu i choć mentalnie się Francja zmieniła, to sam Paryż wciąż jest miastem urzekającym – miastem zakochanych.

Reklama

Wstyd!

Odpoczęłam dziś solidnie w tą niedzielę, bo po wysłuchaniu życzeń od pary „prezydenckiej” wyłączyłam się z polityki i doniesień z tej strasznej wojny!

Mój pierwszy dzień nie był taki, że obżarłam się, że nie oddycham, ale może jeszcze serniczka.

Nigdy w święta nie przesadzam, bo nie na tym polegają święta.

Zastanowiłam się nad tym, że politycy na czele z Anżejem nie mają wstydu składając nam świąteczne życzenia.

Jacy oni są wierzący i jak bardzo coś bredzą o zmartwychwstaniu, kiedy przez 7 lat pogwałcili wszystko, co się pogwałcić dało w Polsce.

Zastanawiam się, czy oni wierzą w to, co mówią i czy mają w domach lustra – na czele z Ziobro, który też pokusił się na złożenie Polakom życzeń.

Naprawdę nie mają wstydu i nigdy nie odzyskają swoich twarzy, gdyż zrobili tyle zła, że nigdy nie powinni dostać rozgrzeszenia.

Jedyna nadzieja dla Anżeja, to jest spowodowanie zlikwidowania Izby Dyscyplinarnej i tym sposobem wypłatę z Unii Europejskiej Funduszu Odbudowy, bo Polska bardzo tych pieniędzy potrzebuje.

Wiem, że tego nie zrobi, bo przez tyle lat tak się podporządkował temu z Żoliborza i odejdzie z tego urzędu w wielkiej niesławie.

Szkoda tych lat dla Polski, która cofnęła się o 30 lat do tyłu!

W wielu domach spotkały się rodziny przy wspólnym stole.

Często bywa tak, że nie widzą się ze sobą cały rok i tak naprawdę niewiele ich łączy!

Ale wypada się spotkać i te ich rozmowy wyglądają mniej więcej jak na poniższej grafice:

Wczoraj w telewizji sygnalizowano, że wiele par boryka się z niepłodnością, a bardzo pragnę mieć swoje dziecko.

Dokładnie nie wiadomo, co jest powodem niepłodności, ale chyba stresujący tryb życia i oczywiście odżywianie pełne chemii!

W Polsce nie nie finansuje zabiegów in vitro, na które wiele par po prostu jest nie stać i z tego powodu bardzo cierpią.

Przy świątecznym stole właśnie najczęściej pada pytanie – a kiedy dziecko?

Jest to tak przykre i bolesne, jakby owa para dostała nóż w plecy i dlatego uczulam – ludzie – uważajcie na swoje słowa – nie rańcie innych ludzi – apeluję, bądźcie ludźmi!

W sieci przeczytałam oto taki felieton i zgadzam się z nim, a napisała go Małgorzata Ohme – psycholog i czytamy:

„Nienawidzę świąt, bo…

Nienawidzę świąt w Polsce, bo hipokryzja nasza nie ma umiaru. Ten sam, który na co dzień pije i bije- przystępuje do komunii, a ksiądz mu ją daję! „Nie jest moją rolą rozsądzać sumienia” – odpowiada mi kiedyś nasz ksiądz, gdy mówię mu, że ojciec nie był u spowiedzi od 20 lat chyba.

Nienawidzę świąt w Polsce, bo się pije przy stołach. Po jednodniowym poście, trzeba sobie odbić, a jakże! Do stołów zasiadają alkoholicy, anonimowi alkoholicy, drobne pijaczki, cała masa uzależnionych, którym w towarzystwie alkoholu siadać nie można. I te wszystkie udręczone żony, które narzekają na swoją dolę współuzależnionych, polewają im tę wódkę, dla świętego spokoju, pomimo tego, że w domu czeka je awantura o byle co i dają temu w ten sposób przyzwolenie.

Nienawidzę świąt, bo stoły uginają się od potraw i ciężkiego żarcia i nikt potem nie ma siły wstać, bo ma tak opasły brzuch. I to jest niemoralne, ile jedzenia marnuje się podczas gdy w Afryce dzieci umierają z głodu. Ba, głodują u nas w Polsce, nasze dzieci, nasi sąsiedzi z klatki obok. I co?

Nienawidzę jałowych rozmów z krewnymi, których widuję tylko w święta albo ewentualnie na Facebooku. Starsi wymieniają uprzejmości, mimo iż obsmarowują sobie tyłki, będąc zawistnymi o każdy sukces, każdy awans, remont domu czy nowy samochód. I zawsze pada to nic nie znaczące pytanie „co słychać”, na które nie masz pojęcia jak odpowiedzieć, bo chodzi o to, co wydarzyło się od roku, w zeszłym miesiącu, przed chwilą i czy co ci dzwoni teraz w uszach?

Nienawidzę też spacerów świątecznych. Żeby zrzucić trzysta gram (kawałek kiełbasy zaledwie) robimy obchód starego miasta albo trzy rundy po parku, wiatr wieje albo deszcz przycina, ale trzeba spacerować, bo to zdrowe i pozwala spalić nieco kalorii, i taki spacer w święta jest jakiś inny, dostojny, pełen powagi, bo i strój przecież elegancki, szpilki, płaszcz, torebka itepe.

I do tego te biedne dzieci. Rozwrzeszczane, znudzone, które kompletnie nie mają pojęcia, co robić, gdy wszystko pozamykane, więc co poniektóre z nosami w telefonach grają albo przeglądają fejsa, a te, którym starzy zabrali (bo nie wypada) nie wiedzą, co ze sobą zrobić, więc jęczą, złoszczą się i przeszkadzają.

Nienawidzę też tych świątecznych selfie. „Zróbmy sobie zdjęcie na Facebooka”- rzuca ktoś. Dalej dwadzieścia wersji jest omawianych z każdym po kolei, czy się zgadza, by go opublikować i czy można go oznaczyć i jaki filtr użyć. Starsi nie wiedzą o co chodzi, bo im wszystko jedno akurat.

I ta galeria na FB. Mazurki, pisanki, koszyczki, stoły, pasztety, torty, kompozycje kwiatowe – co kogo to obchodzi? Jakże przyjemnie jest trafić na kogoś, kto akurat jedzie na rowerze, sfotografował jakąś scenę na ulicy, wrzucił wiersz ulubionego poety. A tu wszędzie Alleluja, Mokrego Śmigusa, Wesołych.

Totalny żen to są te rymowanki wysyłane hurtem w SMS-ach. „Dużych jajeczek, wina pięć beczek, tłustego boczku, prostego kroczku” albo „Idą święta wielkiej nocy, maluj jajca bez pomocy, jedno czarne drugie białe i miej życie doskonałe”. I co ja mam niby na to odpowiedzieć?

Smsy zamiast telefonów. Nikt już sobie nie składa życzeń w rozmowie. Wystarczy SMS. Bezosobowy. Ten sam do wszystkich.

Kazania Księży. W większości nuda i powtarzalność.

Ignorancja znaczenia tych świąt. Zapytajcie przeciętnego Polaka, czym się różni Wielki Piątek od Wielkiej Soboty?

Kłótnie przy stołach. Wreszcie siedli razem i muszą rozmawiać. Nie potrafią.

Prawda, która wychodzi na jaw. Obcość. Żale. Złość.

Sztuczność. Udawanie. Pozy.

Zmartwychwstanie? Kto rozumie to słowo?

Dlatego nienawidzę świąt.

PS. Mój znajomy, który nie ma rodziny dodaje: „Nienawidzę być traktowany jak biblijny przybłęda, którego trzeba ugościć. Wszyscy mnie zapraszają, mówiąc „Chodź, co będziesz siedział sam w święta?”. A ja jestem sam i do tego ateista!”

 

Święta w obliczu wojny!

Lubię ten stan, kiedy po porządkach domowych można już odsapnąć i odpocząć!

Właśnie po południu już odpoczywałam, ale i bardzo się wzruszyłam, że w naszym morzu Bałtyk pojawiły się delfiny – matko jak się cieszyli ci, którzy je widzieli.

Bardzo, ale to bardzo dużo pomógł mi mój M i bez niego nie poszłoby tak szybko, bo niestety, ale sił coraz mniej.

We dwoje i raźniej i weselej i jest obopólna satysfakcja, że znowu daliśmy sobie sami radę.

Będąc dziś w kuchni zauważyłam, że u naszych sąsiadów, mieszkających na przeciwko od lat – a jest to starsze od nas małżeństwo, sprzątała im mieszkanie wynajęta, młoda kobieta.

Oni też zawsze dawali sobie sami radę, ale niestety czas robi swoje i trzeba powierzyć sprzątanie komuś młodszemu i silniejszemu.

Taka jest kolej rzeczy i sobie pomyślałam, że nas też to niestety czeka i jak dużo ja bym dała, aby znowu być młodszą i mieć tyle siły, co kiedyś!

Podzieliłam się uwagą z M i na chwilę oboje zamilkliśmy, bo oboje przecież wiemy!

Planując świąteczne menu doszliśmy też do wniosku, że już nawet nie jemy tyle, co kiedyś, a więc będzie minimalistycznie.

Mamy zaproszenie do Córki w drugi dzień świąt i tam się spotka cała rodzina.

Dla nas zrobiłam sałatkę warzywną, sparzyłam białą kiełbasę, ugotowałam żurek z kiełbasą i jajkiem, zrobiłam śledziki w oleju oraz upiekłam ciasto.

M mnie poprosił, abym mu upiekła najzwyczajniejsze ciasto z owocami, takie, które się zawsze udaje, bo on takie lubi najbardziej.

Nie znosi tych kupnych z kremem, a i mnie smakuje z ciast – ciasto drożdżowe z kruszonką

Trochę się bałam je piec z nowym piekarniku, którego jeszcze nie znam, ale się udało nie przypalić.

Bardzo się cieszę na spotkanie z rodziną i Wnukami, bo teraz kiedy pandemia trochę odpuściła spotkamy się bez stresu.

Pelargonie posadzone i niech się już hartują za oknem!

Mama M mojego już jest bardzo słaba, a więc nie przyjdzie do nas na śniadanie.

Spakuję trochę jedzenia i M pójdzie z Nią posiedzieć, bo kobieta już nie kojarzy, że mamy święta i tak oto wygląda starość, która dotknie nas wszystkich.

I gdyby tej wojny nie było u naszych bram, i gdyby w Polsce była praworządność, to było by pięknie nawet jeśli wiosna nie dopisuje.

I gdyby inflacja nie szalała, a idą czasy strasznie drogie i w tym momencie żal mi ludzi młodych na dorobku, bo za chwilę będą musieli mocno zacisnąć pasa!

Żal mi ludzi starszych, którym za chwilę nawet miska ryżu będzie za droga.

Ale cóż ja na to poradzę, skoro PiS ma wciąż 40% w sondażach.

Ja z M wzięliśmy z banku swoje oszczędności, bo nie chcemy dać się okraść Glapińskiemu, a także remont zrobiliśmy po ludzkich pieniądzach, bo wyczuliśmy, co się w Polsce wydarzy.

Marek Belka – kiedyś prezes NBP zapowiedział, że inflacja będzie galopująca i zdaje się, że Polacy będą musieli jeść ziemniaki z jednej misy – lekko okraszone.

Mimo to – spokojnych świąt i ciekawe jest to, o czym ludzie będą rozmawiali przy świątecznych stołach – dużo skromniejszych!

O wojnie, o inflacji, o drożyźnie, o cenach, czy o przyszłości Polski!

Polska zawierzona Matce Boskiej!

Może być zdjęciem przedstawiającym cukierek i w budynku

Mam już taki skromny akcent świąteczny, ale kompletnie mnie te święta nie cieszą z wiadomych przyczyn.

Jedzenia robię tylko dla nas dwoje, gdyż na drugi dzień świąt mamy zaproszenie na obiad do naszej Córki!

Przyznam się, że nie jestem za tym, aby się gromadzić, ale będzie nas bardzo mało, a więc ryzyko jest niewielkie.

Dla nas robię tylko sałatkę jarzynową, sparzę białą kiełbasę, a do tego będzie biały barszcz z jajkiem na twardo i to wszystko.

Będzie też kawałek ciasta do kawy, bo to przecież tylko dwa dni!

Kto interesuje się przebiegiem pandemii na świecie, to wie, że pod rządami Joe Bidena zaszczepiono już 100 milionów Amerykanów, a szczepią ich nawet podczas jazdy samochodem i idzie to lawinowo.

Wiem, że w Korei Południowej wszystko, dosłownie wszystko podporządkowane jest w zwalczaniu pandemii i oni też tam mają ogromy sukces, ale trzeba chcieć i mieć mądry rząd, a nie korupcyjny!

Jest nas Polaków zaledwie 40 milionów, a ten rząd poległ po całości i z ledwością zaszczepione jest zaledwie 5 milionów, a do tego brakuje wszystkiego!

Brakuje lekarzy, pielęgniarek, łóżek, szczepionek, respiratorów, rurek do nich, a do tego karetki wożą pacjentów nawet 800 kilometrów, aby choremu znaleźć miejsce w jakimkolwiek szpitalu – zgroza i nóż w kieszeni się otwiera na to partactwo i dyletanctwo.

Maż otrzymał sms, że mogą go zaszczepić 27 maja, a nie mam pojęcia kiedy?

Ta pandemia nigdy się nie skończy jeśli nie zamkną kościołów, gdzie można się zarazić, bo ten rząd ma w opiece episkopat i dba o to, aby kościół zarabiał na pogrzebach, gdyż:

Kościół zapraszając wiernych z grupy ryzyka na mszę, naraża ich na śmierć. Każda śmierć, to pochówek. Każdy pochówek, to spora kasa dla księdza. Już wiecie, dlaczego Episkopat namawia ludzi do odwiedzania świątyń podczas szalejącej, śmiertelnej pandemii?

W Wuhan dzieją się cuda i oni wcale nie opanowali pandemii, gdyż tam pandemia mutuje i ludzie na nowo umierają!

Pandemia mutuje także w Amazonii, gdzie powstał nowy szczep – P1, a inaczej pandemia brazylijska. która masowo zabija ludzi, gdyż wszyscy wiemy, że bieda i brak opieki medycznej już dziesiątkuje tamtejszą ludność i powstają ogromne cmentarze.

Jeśli w Polsce zachorowania będą codziennie powyżej 30 tysięcy, to ten rząd grozi, że wprowadzi godzinę policyjną, ale co z tego, kiedy kościoły nadal będą otwarte, w których jeden od drugiego będzie się zarażał za przyzwoleniem księży, bo kasa musi się zgadzać na zasadzie:

Podobno Jezus powiedział do chorego człowieka , który nie mógł chodzić – Wstań, idź, Twoja wiara Cię uzdrowiła!

Właściwie po co ja się tak pieklę, kiedy były minister zdrowia – Szumowski na Jasnej Górze zawierzył służbę zdrowia Matce Boskiej!

Można więc lekceważyć wszelkie obostrzenia i nie nosić maseczek, bo wszystkich nas opieką otoczy kościół, ale takie perdoły, to tylko za rządów tego katolickiego szamba!

I jeszcze taka prawda czasu i ekranu:

Pewna babcia mówiła, że koronawirus to kara za homoseksualizm. Przestała tak mówić, gdy zachorował jej mąż, później ona, a na końcu jej ksiądz proboszcz.

Dobrej, spokojnej nocy!

Koronawirus. Brazylia. Polski misjonarz o dramatycznej sytuacji w Manaus

Może być zdjęciem przedstawiającym stoi, na świeżym powietrzu, pomnik i tekst „wyborcza.pl KRAKÓW koronawirus Pierwszy dzień lockdownu, a W Krakowie bierzmowanie dla dwóch roczników. "Myślę, że każdy z nas czuł się bezpieczny" Angelika Pitoń 27 marca 2021 15:35 K 8 ZDJĘĆ AgencjaGazeta Gazeta Fot. Adrianna Bochenek Agencja Gazeta”

rz

Dziwne to będą święta i niech każdy o bliskich pamięta!

 

Obraz może zawierać: tekst „N Nadziei”

Dom przygotowany na święta i jadło jest w lodówce.

Razem z Mężem kolejny raz daliśmy radę i szybko nam to poszło.

Zakupy, gotowanie, sprzątanie na wiosnę zrobione zgrabnie i bez bólu ze względu na starszy już wiek!

Kompletnie nie potrafię gotować tylko dla nas dwojga, bo z przyzwyczajenia, kiedy zjeżdżała się rodzina zawsze szykowałam więcej i tak mi zostało.

Wyszło tego dużo, ale zawsze mam z kim się podzielić.

Mamy kwarantannę i każdy będzie spędzał święta w swoim domu ze względów bezpieczeństwa.

Wszyscy chcemy żyć i dlatego nie narażamy się wzajemnie na zagrożenie,  bo się kochamy!

Jutro będziemy z Mężem spożywali świąteczne śniadanie tylko we dwoje, ubrani świątecznie i z pewnością zrobimy video konferencję, by nie czuć się samotnymi w tym trudnym i dziwnym czasie.

Wymyśliłam takie życzenia dla mojej Rodziny i dla Was, którzy tu zaglądają.

  • Dziwne to będą święta i niech każdy o bliskich pamięta!

Dziś wyglądając przez balkon rozmawiałam z sąsiadem, który z papierosem chodził w koło bloku i zwyczajnie był zasmucony.

Ma wnuki, którym niedawno zmarła młoda mama i on nie może się z nimi spotkać przy wspólnym stole. Widziałam w jego twarzy irytację na to, że są takie obostrzenia, ale tak trzeba!

Przez ścianę mam sąsiadkę, która samotnie wychowuje dziecko i zawsze na święta jechała do swoich rodziców, a tu wczoraj zapukała do mnie, czy mogłabym pożyczyć jej makutrę do ucierania ciasta i trafiła, bo mam takową liczącą sobie chyba z 60 lat odziedziczoną po babci mojego Męża!

Domyśliłam się, że będzie z dzieckiem sama w te święta.

Na FB dostałam wiadomość od znajomej, że w jej bloku ludzie planują świętowanie na klatkach schodowych, aby spożyć wspólne śniadanie, gdyż skoro władza może się gromadzić bez obostrzeń,  to i oni to zlekceważą!

Ja uważam to za głupie, ale ludzie w tej samotności już świrują!

Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że ten czas będzie dla wielu bardzo trudny, a zwłaszcza dla starych ludzi mieszkających samotnie i proszę nie zapominajcie o nich – dzwońcie do samotnej mamy czy też taty, albo cioci i wujka. Oni będą chcieli się po prostu wygadać – bądźcie dla nich dobrzy!

Dziś dostałam zdjęcie od kolegi z Gorzowa Wlkp., u którego byliśmy goszczeni jakieś 30 lat temu i zrobił nam wielką niespodziankę, bo wertując swoje albumy w czasie wirusa natrafił na nas – pięknych i młodych!

Dzięki Krzysztofie za pamięć i za to, co wyleciało z pamięci!

A teraz czas na życzenia dla wszystkich, którzy do mnie zaglądają i nie wymienię, bo mogę kogoś pominąć, a tego bym nie chciała – kochani dużo nadziei i niech ten koszmar się skończy, bo:

„Rodzina, rodzina, rodzina, ach rodzina.
Rodzina nie cieszy, nie cieszy, gdy jest,
Lecz kiedy jej nima
Samotnyś jak pies”.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, kwiat, na zewnątrz i przyroda

Zbliżają się święta!

Zawsze o tej porze – na dwa tygodnie przed Świętami Wielkanocnymi domy były wysprzątane i planowało się menu na święta.

W mojej rodzinie było już uzgodnione u kogo zjemy rodzinne,  świąteczne śniadanie i gdzie się wszyscy spotkamy!

Było uzgodnione, w którym domu będzie świąteczny obiad w „lany poniedziałek” i była radość na wspólne spędzenie świąt i spotkanie z rodziną i Wnukami!

Wszystko się posypało w tym roku, bo zaraza zabiła skutecznie te dni radosne i zdaje się, że wszyscy pozostaniemy w swoich domach, bo mimo, że to rodzina, to strach będzie siedzieć przy wspólnych stołach.

Koronawirus nie ustępuje, a wręcz odwrotnie – rozpędza się i jest coraz więcej przypadków zakażeń i zgonów!

Rząd nas ostrzega, abyśmy zostali w domach i my Polacy jesteśmy bardzo przywiązani do Święta Zmartwychwstania i do święcenia pisanek w kościołach!

W tym roku wszystko jest w gruzach i zdaje się, że nikt nie będzie chciał ryzykować, aby spotykać się w gronie rodzinnym.

Nikt nie chce być zarażony i nie chce zarażać, a więc sądzę, że rozsądek weźmie górę i pozostaniemy w swoich domach, aby nie spotykać się osobiście, a co najwyżej przez komunikatory internetowe.

Własnie tak się dzieje i w mojej rodzinie, że nie ustalamy niczego i każda rodzina pozostanie w swoim domu, aby zastosować się do obostrzeń rządowych.

U mnie w rodzinie nie ma żadnych ustaleń, bo każdy dmucha na zimne, a więc z Mężem planujemy menu tylko dla nas dwoje, a więc dwie sałatki, białą kiełbasę, żurek z jajkiem, a może jeszcze wiosenny bigos i domowe ciasto.

Jako ludzie starsi już nie jemy tak wiele, a więc sądzę, że dla nas dwojga to wystarczy.

W wielu rodzinach w sercach będzie wielki smutek, a najbardziej ucierpią na tym ludzie samotni.

Koronawirus sprawił, że się od siebie oddalamy, ale także uświadomił nam, że rodzina jest najważniejsza!

Mój kolega forowy napisał:

„Przed nami (a dla mnie tradycyjne!) Święta Wielkanocne, a podobno to:
NAJWAŻNIEJSZE ŚWIĘTA KATOLICKIE! :kaplan:
Wielkanoc – jakiej w Polsce NIGDY NIE BYŁO!! :boisie:

Nawet w czasie ZARAZY – nie przejdą przecież niezauważone, ale władze dopiero co wczoraj – wydały kolejne restrykcje zacieśniające warunki kwarantanny, choć tzw. WIELKI TYDZIEŃ już za dni kilka.. :bezradny:

Wprowadzone obostrzenia są nie tylko słuszne, ale KONIECZNE i z tym nikt nie dyskutuje.. :dziadek:

Już wiemy że Polacy raczej nie pójdą pokropić jajeczek wielkanocnych koronawirusikiem: :kaplan:

  • bo tu żadne zaklęcia biskupie o „konsekracji” kropidła czy dłoni kapłana – nie pomogą!!!
    Tradycją są jednak (również w mojej rodzinie!) – świąteczne spotkanie rodzinne w większym gronie i założę się że takie złamania zasad kwarantanny będą obejmować również Święta Wielkanocne.

Minister zdrowia Łukasz Szumowski już zapowiada że jeżeli sytuacja nie poprawi się w najbliższych dniach, (a raczej się nie poprawi i nawet pogorszy) – będzie rekomendował wprowadzenie zakazu spotkań rodzinnych podczas Świąt Wielkanocnych.
Decyzja jak zawsze zapadnie na Nowogrodzkiej a tam ten Mały Katolik od 41-szego roku życia już krzyżem leży.

Zresztą gdyby zakaz został utrzymany – to takich nielegalnych zgromadzeń powyżej 2 osób! – będą w Polsce tysiące, jak nie miliony.

TYLKO CO NA TO KORONAWIRUS – BO DLA NIEGO TAKIE OKAZJE, TO …ŻNIWA!!”

Co o tym myślicie?

 

Obraz może zawierać: ludzie siedzą, tabela i w budynku, tekst „Kodlin”

Obraz może zawierać: ludzie siedzą, tabela, w budynku i jedzenie

Udany dzień, radosny dzień!

Wstałam dzisiaj razem z Mężem dużo wcześniej niż zazwyczaj.

Mieliśmy zaproszenie na śniadanie wielkanocne, a więc szybko prysznic, ja makijaż i się tak  zorganizowaliśmy, aby nikt na nas nie czekał i pojechaliśmy w trasę.

Nasze śniadanie odbyło się w malutkiej wiosce, oddalonej od naszego miasta, a z okien samochodu widziałam cudną, wprost olśniewającą wiosnę.

Pogoda w tym roku wyjątkowo dopisała i w słońcu widziałam zielone pola, drzewa obsypane świeżymi listkami na na poboczu drogi żółte, piękne mlecze i inne dzikie kwiatuszki.

Kiedy dojechaliśmy, to przywitały nas nasze Wnuki i po ogólnym przywitaniu się rzucił mi w oczy pięknie przystojony, wielkanocy stół.

Pani Teściowa mojej Córki jest w tym mistrzynią, a także wspaniałą gospodynią domu.

Miło się siada do stołu, kiedy wszyscy goście są dla siebie życzliwi i naprawdę nie wieje nudą.

Usiedliśmy przy stole i po pierwszych degustacjach rozmawialiśmy tak o wszystkim.

Jeśli przy stole trwa kulturalna rozmowa, bez prawie polityki, to się świętuje z wielką przyjemnością i szacunkiem dla każdego.

Potem przenieślimy się na taras, gdzie w słońcu wypiliśmy kawę i każdy zjadł kawałek ciasta.

Słońce padało na nasze, radosne twarze, a dzieciaki w takich momentach są na pierwszym planie.

Podobno ludzie się obżerają na święta, ale nie ja!

Co ja skonsumowałam więc?

  • żurek z jajkiem,
  • małą kiełbasę białą z dwoma łyżeczkami sałatki,
  • połowę jajka faszerowanego.
  • odrobinę brokuła z sosem,
  • i w końcu malutki kawałek ciasta i kawę.

Waga mi więc nie skoczyła, bo na święta trzeba jeść rozsądnie, czego zawsze się trzymam.

Był to mile spędzony czas w gronie rodzinnym, a jutro mamy zaproszenie do Starszej Córki i jak to się mówi potocznie, że świąta, święta i już po świętach.

Czytam w sieci, że ludzie oddają swoich, chorych rodziców do szpitali, tak jakby szpitale były przechowalnią.

Ludzie oddają do schronisk swoje pupile i wiece co?

Jest to ten gatunek ludzi, którzy nie mają wyobraźni, że kiedyś ich dzieci też zapakują ich, jak niepotrzebną rzecz do szpitala, aby móc w spokoju świętować.

Tacy są ludzie między nami!

 

Obraz może zawierać: ludzie siedzą, tabela, w budynku i jedzenie

Obraz może zawierać: ludzie siedzą, tabela, w budynku i jedzenie

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: w budynku

Obraz może zawierać: w budynku

 

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, roślina, kwiat, na zewnątrz i przyroda

 

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, roślina, trawa, na zewnątrz i przyroda

Przygotowanie do Świąt Wielkanocnych!

Obraz może zawierać: 1 osoba, tekst

Zbliżają się Święta Wielkanocne i o dziwo pogoda dopisuje, a to znaczy, że będze słonecznie i przyjemnie.

Przyznaję się bez bicia, że pierwszy raz raz w życiu, przed świętami nie wlazłam na okna, gdyż po prostu sobie odpuściłam.

Umyję, kiedy gorączka zakupów i pitaszenia w kuchni się skończy i zrobię, to w spokoju, bez spinki!

Po śmierci Mamy nie jestem jeszcze w najlepszej formie i wciąż jestem w żałobie, a zresztą staram się codziennie w domu coś zrobić, a więc się rozgrzeszam z tych okien.

W naszym życiu, a zwłaszcza w starszym wieku ważniejsze jest zdrowie, aniżeli czyste okna i świeże firany.

Zaczynam się szanować i nie wpadać w popłoch, bo idą święta, a zresztą mamy zaproszenia i święta spędzimy z rodziną!

Zawsze przed świętami wpadałam w panikę, czy zdołam to wszystko ogarnąć, a więc sprzątanie, zakupy, gotowanie i o dziwo w tym roku zmądrzałam.

Oczywiście, że z wiekiem jest coraz gorzej, bo sił coraz mniej. Na szczęście pomagał zawsze Mąż i dawliśmy radę.

Tej wiosny dałam sobie na luz i postawiłam na kuchnię, bo w gości zawsze trzeba coś zabrać, aby nie przyjść z pustą ręką, bo nie wypada.

Już dziś zrobiłam klasyczną sałatkę warzywną i sałatkę z paluszkami krabowymi, a robimy ją tak:

Potrzeba więc:

  • 5 opakowań paluszków krabowych,
  • 2 sztuki selera naciowego,
  • cztery cebule czerwone,
  • kukurydza w puszcze, albo ananas, ewnetualnie zielony groszek,
  • majonez.
  • jarzynka, pieprz mielony i dwa ząbki czosnku.

Dużo czasu zajmuje odwinięcie paluszków z papierków i dziś wspomagałam się nożykiem i się skaleczyłam w palec.

  • kroję paluszki na plasterki,
  • cebulę siekam i zalewam gorącą wodą, by wygazowała.
  • tak samo robię z pokrojonym selerem naciowym, aby zmiękł,
  • dodaję kukurydzę z puszki,
  • dodaję pół łyżki jarzynki, pieprz, majonez, czosnek  i wszystko dokładne mieszam.

Jutro będę robiła wiosenny bigos i zupę – kwaśnicę, którą doprawiam żurkiem i podaję z jajkiem na twardo.

A teraz wszystkim życzę cudownych, słoneczno – rodzinnych świąt.

Wiosennie Was pozdrawiam!

Obraz może zawierać: roślina, drzewo, kwiat, niebo, na zewnątrz i przyroda

Podsumowanie pierwszego Dnia Świąt :)

Oto pierwszy Dzień Świąt Wielkanocnych za nami.

Od rana było wielkie poruszenie u mnie w domu, bo dostaliśmy zaproszenie od Teściów Mojej Córki na wspólne śniadanie i było od rana nerwowo, ale potem było już tylko coraz lepiej i spokojniej.

Tu muszę napisać pean pochwalny dla Gospodyni i Gospodarza, którzy nas zaprosili.

Mieszkają w  cichym, wiejskim miejscu i mimo, że za oknem padał wredny deszcz ze śniegiem, to u Gospodarzy czuło się rodzinną, ciepłą atmosferę i tu Im pięknie dziękuję za gościnność.

Po śniadaniu dzieciaki oddaliły się w swoje rejony i się bawiły, a my dorośli zajęliśmy się rozmowami, wspomnieniami i w takiej atmosferze wszyscy odpoczywali  od tego szaleństwa, co sprawiło mi i mojemu Mężowi wielką przyjemność.

Wszystko się kleiło, bo tematów do rozmów było wiele, a Dzieci tylko dopełniały te święta, bo dzieci są tylko radością.

Potem moje Wnuki wylądowały u mnie i miałam na stanie moją trójkę Wnucząt.

Każde jest inne i każde już ma coś do powiedzenia, bo kiedy ich nie widzi się na co dzień, to potrafią mnie zaskoczyć oczywiście pozytywnie.

Siedziałam z Nimi na podłodze i oglądaliśmy wspólnie rodzinne zdjęcia.

Zadawały wiele ciekawych pytań i dziwiły się temu jak kiedyś wyglądały moje dzieci, a teraz ich Mamy.

Poznały zdjęcia  jednej i drugiej Prababci i myślę, że z tej nauki zostanie im wiele w pamięci.

Dostałam od najstarszej Wnusi pytanie – jaki jest mój ukochany film?

Odpowiedziałam, że chyba „Przemięło w wiaterm”, a Wnuisia podała swoje tytuły, o których ja nie mam zielonego pojęcia.

Potem spytała o najpiekniejszą piosenkę według mnie, a więc wymieniłam Bajora, Soykę, Turanła, a Ona swoje typy współczesne!

Zauważyłam, że już jestem starej daty i świat pędzi do przodu i w tym jakże innym świecie są już moje Wnuki.

Usłyszałam, że jak to Babciu – nie znasz takiego zespołu?

Wpadliśmy więc na YT i tam słuchaliśmy muzyki moich Wnuków, co mnie wprawiło w zdziwienie, że interesują się nią, choć to wciąż są małe szkraby w wieku 7 i 10 lat.

Moja najstarsza Wnusia pożera książki i ma już bardzo bogate słownictwo, że moje oczy robią się jak pięcio złotówki ze zdziwienia i jestem z nich wszystkich bardzo dumna!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Seniorka szykuje Święta Wielkanocne!

Znalezione obrazy dla zapytania żurek z kiełbasą

Kiedy planujemy święta, to nie tylko odświeżenie domu na wiosnę, ale także zaplanowanie menu!

Ja przed świętami mam burzę mózgu w temacie, co przygotować i ile!

Zawsze mam wyrzuty sumienia, że może za mało planuję i za skromnie.

Lubię dobrze nakarmić swoich gości, ale też muszę liczyć się ze swoim zdrowiem, bo do najmocniejszych kobiet już nie należę.

Biorę więc czystą kartkę i piszę i planuję, to co trzeba zakupić, aby niczego nie zabrakło i aby oszczędzić Męża, który mi te zakupy robi.

Do mnie należy logistyka, a do Męża zakupy i tak już jest od lat.

Gdyby nie Mąż, to bym padła trupem chyba, bo sił coraz mniej z każdym mijającym rokiem i tu wielkie dzięki składam mojemu pomocnikowi.

Pierwszy dzień Świąt Wielkanocnych spędzamy na wsi – u Teściów mojej Córki, a na drugi dzień przyjdą moje Dzieci ze swoimi rodzinami.

Zaplanowałam i od jutra zabieram się za gotowanie i tak przygotuję moim gościom świąteczny obiad.

Zaplanowałam więc tak:

  • żurek z białą kiełbasą i jajkiem na twardo,
  • bitki wołowe w szarym sosie,
  • surówka z ugotowanych buraków z cebulą – na słodko kwaśno,
  • schab pieczony ze śliwką w rękawie,
  • biała kiełbasa usmażona w oleju,
  • sałatka klasyczna jarzynowa,
  • sałatka krabowa z selerem naciowym,
  • kompot do obiadu,
  • samodzielnie zrobione ciasto – jeden gatunek – sernik,
  • Kawa, herbata,

I to wszystko na co się mobilizuję od jutra w kuchni.

Myślicie, że to za mało, a może w sam raz?

Obiad u mnie w II dzień świąt, to dla mnie przyjemność i mam nadzieję, że swoich gości nie zagłodzę! Tak mam, że zawsze myślę, że mogłabym więcej, ale latka lecą i myślę, że i tak dużo czasu spędzę w kuchni.

Święta szykują się mrożne i nieprzyjemne, choć u mnie śniegu brak jak na razie, ale mam w domu odrobinę wiosny od mojego Męża!

Na święta będą piękne forsycje w wazonie!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Wszystkim blogerom Świata składam najserdeczniejsze życzenia! Spokojnych, rodzinnych, zdrowych, serdecznych i w zgodzie – życzy kalinaxa.