Archiwa miesi臋czne: Kwiecie艅 2015

Kto b臋dzie kaza艂 czy艣ci膰 偶yrandole w Pa艂acu Prezydenta?

Cz艂owiek si臋 rodzi bez 偶adnej wiedzy i jest to okre艣lane jako Tabula rasa i przedstawicielami takiego pogl膮du byli m.in.聽D. Humei聽J. Locke. Oznacza to, 偶e z wiekiem dopiero uzyskujemy jakie艣 do艣wiadczenie i jeste艣my zdolni do wypowiadania swoich pogl膮d贸w i tez. Uczymy si臋 ca艂e 偶ycie i nabieramy swoistych do艣wiadcze艅, a najwa偶niejsze do艣wiadczenia wydaje mi si臋, to s膮 do艣wiadczenia 偶yciowe, bo 偶ycie ich dostarcza mnog膮 ilo艣膰 i to od nas zale偶y, czy robimy z do艣wiadcze艅 偶yciowych dobry i m膮dry u偶ytek.

Uwa偶am, 偶e nabyte do艣wiadczenia 偶yciowe ukierunkowuj膮 nasz umys艂 i pozwalaj膮 na m膮dre patrzenie na to, co nas otacza, a je艣li do艣wiadczenia 偶yciowe mieszaj膮 si臋 z wysokim ilorazem inteligencji, to mamy przed sob膮 cz艂owieka, z kt贸rym mo偶na podyskutowa膰 i wymieni膰 pogl膮dy.

Ale filozoficznie mi si臋 tu zrobi艂o, ale uwa偶am, 偶e z biegiem dni, z biegiem lat m膮drzejemy i kiedy ja si臋 znalaz艂am na progu nieuchronnej staro艣ci nie chc臋 ju偶 i艣膰 w swoim 偶yciu na skr贸ty i wybiera膰 mniejszego z艂a, bo chc臋 ju偶 konkret贸w, mocnych argument贸w i m膮drych ludzi sobie ju偶 偶ycz臋. Skoro mam na to czas, to mog臋 w swoim umy艣le mieli膰 i przemiela膰 i mam prawo do wyboru wszystkiego, co najlepsze dla mojego kraju, dla moich dzieci, dla moich wnucz膮t i oczywi艣cie dla seniorki 偶yj膮cej w Polsce.

Gdzie艣 ni偶ej napisa艂am, 偶e w Wyborach Prezydenckich zag艂osuj臋 ponownie na Prezydenta Komorowskiego, ale to chyba by艂o w styczniu, a teraz sta艂o si臋 tak, 偶e moje do艣wiadczenie 偶yciowe podpowiada mi, 偶e ponownie b臋d臋 musia艂a wybiera膰 mniejsze z艂o, a ju偶 tego nie chc臋.

Gapi臋 si臋 w kart臋 do g艂osowania i nic nie wiem. Nie wiem na kogo oddam sw贸j g艂os 10 maja i wydaje mi si臋, 偶e nawet dni wolne majowe mi w tym nie pomog膮. Jestem wysoce sko艂owana i zawiedziona kampaniami wyborczymi, bo nic mi nie zagra艂o 聽w punkt, a pad艂y tylko s艂owa, s艂owa, z kt贸rych jak wiadomo z poprzednich kampanii nic nie wynika i nie wyniknie.

Wydaj膮 miliony na te swoje kampanie, bilbordy, przejazdy i mami膮 spo艂ecze艅stwo, 偶e zrobi膮 wszystko, co w ich mocy, aby w Polsce by艂o lepiej, a ja ju偶 im nie wierz臋.

Stanowisko pod 偶yrandolem podobno nie wiele mo偶e, a wi臋c niby po co ja si臋 tak przejmuj臋? A tak, przejmuj臋 si臋, bo pragnie mi si臋, aby w 艣wiecie reprezentowa艂 mnie kto艣 z wielk膮 klas膮 i otwartym umys艂em. Marzy mi si臋 abym nie musia艂a si臋 wstydzi膰, 偶e m贸j Prezydent 艂aduje si臋 w Japonii na jaki艣 podest z okrzykiem Szogun!

Marudz臋, co nie? Jednak kiedy czytam kondolencje dla W艂adys艂awa Bartoszewskiego wpisane p贸艂 na p贸艂 przez kogo艣 z Kancelarii, a doko艅czone przez mojego Prezydenta, to zrobi艂o mi si臋 nijak na duszy i zrobi艂o mi si臋 wstyd, 偶e m贸j Prezydent nawet w takiej chwili nie stan膮艂 na wysoko艣ci zadania i skorzysta艂 ze 艣ci膮gawki.

Ale to nie wszystko, bo kiedy czytam, 偶e nasz Prezydent jest pod wra偶eniem trz臋sienia ziemi w Nepalu, to mnie 聽„rence 聽opadajom”. Zawsze my艣la艂am, 偶e pod wra偶eniem, to mo偶na by膰 obrazu, utworu, poezji, albo heroicznej postawie cz艂owieka, a tak jeszcze wkrad艂 si臋 b艂膮d na miar臋 bulu i nadzeji, bo Nepalczycy we wpisie s膮 z ma艂ej litery, a wi臋c zn贸w wkrad艂a si臋 wielka niechlujno艣膰, co zaczyna mnie powa偶nie denerwowa膰 i mierzi膰.

Bronis艂aw Komorowski
@Komorowski
Wszyscy jeste艣my pod ogromnym wra偶eniem katastrofy w Nepalu. Trzeba pomocy ca艂ego 艣wiata dla nepalczyk贸w.

Janusz Korwin Mikke to ulubieniec m艂odych ludzi, kt贸rzy jeszcze nie wiedz膮, co to znaczy pi臋膰, a wi臋c zafascynowanych luzackim post臋powaniem pana po 70-tce, kt贸ry strzela swoimi plemnikami na prawo i lewo i rodz膮 mu si臋 jakie艣 dzieci, czyli Pan kt贸ry lgnie do kobiet, a jednak ich nienawidzi, bo da艂 temu wyraz cho膰by tu:

Janusz Korwin Mikke kiedy co艣 wyg艂asza, to ja nie wiem, co on wyg艂asza, bo jego j臋zyk jest jak karabin maszynowy i ja nie wiem, co on do mnie gada. Niechlujno艣膰 w porozumiewaniu si臋 i m臋czy mnie cedzenie ka偶dego zdania i analizowanie, co autor mia艂 na my艣li, a wi臋c dziadku, drogi dziadku pora i艣膰 spa膰.

Co my tu jeszcze mamy? Mamy Magdalen臋 Og贸rek, 艣liczn膮 i powabn膮 dziewoj臋, kt贸rej zapragn臋艂o si臋 z ramienia kochliwego Millera zamieszka膰 w Pa艂acu Prezydenckim. O nie, ja tej Pani nie kupuj臋, bo wiem, 偶e z celebrytki nie mo偶e by膰 dobra Prezydentka, kt贸ra wiem, 偶e umie czyta膰, ale nawet jak czyta, to jest niestrawna!

https://www.youtube.com/watch?v=3O5gGyKG8U4

Jej nietakt w ubiorach jest 偶enuj膮cy, bo nie tak sobie wyobra偶am polityka. Polityk powinien by膰 wystrojony, ale nie ustrojony i niechaj nie robi sobie ustawek w tak wa偶nych chwilach jak rocznica katastrofy smole艅skiej, bo to te偶 budzi moj膮 niewiar臋 w szczero艣膰 takiego polityka, bo zapalaj膮c znicz nie powinno pokazywa膰 si臋 ca艂ej pupy. O matko, widzisz i nie grzmisz! Czy tak trudno podejrze膰 jest jak ubieraj膮 si臋 kobiety b臋d膮ce w polityce? Mo偶e ptasi m贸偶d偶ek nie si臋ga tak daleko, a szkoda!

Miller kiedy艣 powiedzia艂, 偶e nie wa偶ne jak m臋偶czyzna zaczyna, ale wa偶ne jak ko艅czy i dla mnie Janusz Palikot w艂a艣nie sko艅czy艂, mimo wydanych wielkich pieni臋dzy na kampani臋. Nie ufam temu politykowi, bo jest zmienny jak wiatr i nigdy nie wiadomo z jakim happeningiem wyskoczy. By艂 wibrator, by艂 艣wi艅ski 艂eb, a wi臋c boj臋 si臋 ludzi nieprzewidywalnych, a wi臋c bay, bay.

Andrzej Duda nie chce by膰 Prezydentem, bo dla niego to za ma艂o. On obiecuje ju偶 jak Premier ca艂ego rz膮du i tylko sk膮d on chce wzi膮膰 tak膮 kas臋, bo w dzisiejszych realiach, to jak porywanie si臋 z motyk膮 na s艂o艅ce. Taki ch艂opek roztropek, kt贸ry uwierzy艂 w swoj膮 wielko艣膰, co jest strasznie denerwuj膮ce i te ameryka艅skie wej艣cia na miar臋 Obamy i te fanfary, a do tego pragnie doko艅czy膰 dzie艂o Lecha Kaczy艅skiego, a ja sobie nie mog臋 przypomnie膰 偶adnego dzie艂a. O Bosze!

鈥濪zie艂o Lecha Kaczy艅skiego trzeba podnie艣膰 na nowo”.

PSL wystawi艂 siwego loczka z gitar膮 w r臋ku. Czaruje, oj czaruje, ale ja go nie kupuj臋 i to by by艂o na tyle, bo wi臋cej s艂贸w spod klawiatury nie padnie.

Pawe艂 Kukiz. No c贸偶, cz艂owiek z muzyki po przej艣ciach. Nauczy艂 si臋 fajnie gada膰, a je艣li muza ju偶 nie przynosi profit贸w, to zamarzy艂a mu si臋 polityka, a jak wiadomo alkohol niszczy m贸zgi i tu mamy jakby odrodzenie i pr贸b臋 przej艣cia na normaln膮 stron臋 mocy, ale starsi wy偶eracze tego nie kupi膮. Kupi m艂odzie偶 i niechaj mu si臋 kr臋ci, ale bez mojej pomocy! Nie wystarczy ubra膰 si臋 w garnitur, by wygl膮da膰 inteligentnie, oj nie!

Reasumuj膮c, jestem w totalnej de… Nie wiem, nie potrafi臋 wybra膰, cho膰 na wybory si臋 wybieram, ale krzycz臋 g艂o艣no. Brakuje mi ludzi pokroju Mazowieckiego 艣p. Brakuje mi Cimoszewicza i Olechowskiego i chce si臋 zakrzykn膮膰 – gdzie znale藕膰 w Polsce autorytety i czy one jeszcze w og贸le s膮? Nie b臋d臋 wybra艂a mniejszego z艂a, bo wci膮偶 chc臋 widzie膰 w lustrze seniork臋 my艣l膮c膮!

Dzi艣 id臋 na 艂atwizn臋 – art. z „Wysokich Obcas贸w” – Matki w Finlandii

Wydaje mi si臋, 偶e ten art. 艣wietnie mi tu pasuje, poniewa偶 staram si臋 porusza膰 na blogu r贸偶ne tematy. Matki w Polsce pewnie zagryzaj膮 z臋by, 偶e innym matkom w 艣wiecie lepiej si臋 偶yje i posiadanie dzieci, to czysta przyjemno艣膰, skoro pa艅stwo o te matki dba. Mnie, jako seniork臋 tak偶e taki model si臋 podoba, kiedy czytam, 偶e macierzy艅stwo nie wsz臋dzie jest drog膮 przez m臋k臋 i z ledwo艣ci膮 wi膮zanie ko艅ca z ko艅cem, a tak偶e miotaniem si臋 mi臋dzy 聽karier膮 zawodow膮, aby mie膰 na wychowanie dzieci, a spokojnym odchowanie swojego potomstwa.
Mam nadziej臋, 偶e autorka tego tekstu nie koloryzuje. Zapraszam do zapoznania si臋 z tekstem, bo dla polskich matek jest to swego rodzaju wsadzenie kija w mrowisko.
„Jako matce opiekuj膮cej si臋 dwuletnim dzieckiem w domu przys艂uguje mi prawo do wynagrodzenia. Mi艂y gest poprawiaj膮cy samopoczucie. Tak cz臋sto polskie mamy m贸wi膮 o sobie: nic nie robi臋, siedz臋 w domu z dzieckiem. W Finlandii to nie nazywa si臋 „nic”
To zabawne, ale kiedy zagl膮da艂am na stron臋 „Wysokich Obcas贸w”, przez do艣膰 d艂ugi czas nie skojarzy艂am, 偶e akcja „Polki bez granic” mo偶e dotyczy膰 mnie samej. Od dziesi臋ciu lat 偶yj臋 za granic膮. Najpierw sze艣膰 lat w Stanach, teraz ju偶 blisko cztery w Finlandii. Ale i wcze艣niej nosi艂o mnie po 艣wiecie. W czasie studi贸w wzi臋艂am rok dziekanki, 偶eby zosta膰 „operk膮” w Niemczech. P贸藕niej wyjecha艂am na sze艣膰 miesi臋cy do USA i na trzy do Irlandii.Ka偶de z dwojga moich dzieci przysz艂o na 艣wiat w innym kraju. Nigdy nie 偶y艂y w Polsce. C贸reczka m贸wi biegle po angielsku, synek pewnie nied艂ugo zacznie po fi艅sku. A mimo to na co dzie艅 nie zastanawiam si臋, czy jestem emigrantk膮, czy expatk膮. My艣l臋, 偶e w naszym wsp贸艂czesnym, nowoczesnym, demokratycznym i zachodnim 艣wiecie nie ma ju偶 czego艣 takiego jak emigracja. W dobie internetu,聽Skype’a, tanich linii lotniczych, braku granic w Europie, jeste艣my wszyscy bardzo blisko.Przyjazd do Helsinek by艂 dla mnie, dla nas, jak wej艣cie w ciep艂e i wygodne kapcie. Tu wszystko jest tak proste, tak dopasowane do cz艂owieka, 偶e zagubienie si臋 w tym pa艅stwie i spo艂ecze艅stwie jest niemal niemo偶liwe. Nawet brak j臋zyka nie przeszkadza, poniewa偶 wszyscy m贸wi膮 po angielsku. Na pocz膮tku cz臋sto por贸wnywali艣my to nowe fi艅skie 偶ycie do dawnego, ameryka艅skiego.

W USA by艂am przede wszystkim dziennikark膮, potem zosta艂am mam膮. W Finlandii jestem przede wszystkim mam膮, tu urodzi艂am nasze drugie聽dziecko.

Jak to jest by膰 mam膮 w tym nordyckim kraju?

Komfortowo. Kr贸tko po otrzymaniu sta艂ego pobytu dowiedzia艂am si臋, 偶e jako matce opiekuj膮cej si臋 dwuletnim dzieckiem w domu przys艂uguje mi prawo do wynagrodzenia. Przecie偶 je艣li posz艂abym do pracy, moim dzieckiem zajmowa艂aby si臋 przedszkolanka. A tak ja wykonuj臋 t臋 prac臋 sama. Mi艂y gest poprawiaj膮cy samopoczucie. Tak cz臋sto polskie mamy m贸wi膮 o sobie: nic nie robi臋, siedz臋 w domu z dzieckiem. W Finlandii to nie nazywa si臋 „nic”. Oczywi艣cie takie samo prawo ma ojciec dziecka, ale tu w praktyce jednak mamy d艂u偶ej zostaj膮 w domu. Miejsce pracy trzymane jest przez trzy lata.

Ka偶de dziecko ma te偶 zagwarantowane miejsce w przedszkolu. Je偶eli rodzice wybior膮 prywatn膮 plac贸wk臋, pa艅stwo i miasto dofinansowuj膮 koszty, i jest to znowu oko艂o 400-500 euro miesi臋cznie. Innym uk艂onem w stron臋 rodzic贸w jest prawo do bezp艂atnego korzystania z komunikacji miejskiej, je偶eli podr贸偶uje si臋 z dzieckiem w w贸zku. Mamy nie musz膮 te偶 czu膰 si臋 zamkni臋te w domu z dzieckiem.

W Helsinkach od stu (!) lat istnieje sie膰 park贸w zabaw (leikkipuisto). S膮 to du偶e place zabaw z budynkiem, w kt贸rym mie艣ci si臋 艣wietlica, sala zabaw, kuchnia, toaleta. Pracuj膮 tam opiekunowie, cz臋sto organizowane s膮 zaj臋cia dla maluch贸w. Popo艂udniami pe艂ni膮 te偶 funkcj臋 艣wietlic dla dzieci szkolnych. To tu ch臋tnie przedpo艂udnia sp臋dzaj膮 mamy z maluchami. Latem w ka偶dym takim parku punkt dwunasta jest wydawany聽obiad聽dla dzieci. Bezp艂atnie. Trzeba tylko przynie艣膰 w艂asny talerz i sztu膰ce. Przychodz膮 t艂umy dzieciak贸w, jest wsp贸lne 艣piewanie i zabawy plenerowe.

Fi艅skie mamy s膮 cierpliwe i spokojne. Nigdy nie by艂am 艣wiadkiem krzyczenia na dziecko. Ale i dzieci poprawnie si臋 zachowuj膮. By膰 mo偶e udziela si臋 im ten spok贸j. Finowie chyba w og贸le s膮 cierpliwi. Nie widz臋 irytacji na twarzach, kiedy tramwaj si臋 sp贸藕nia – a bywa, 偶e nie jest na czas, albo kolejka do kasy jest zbyt d艂uga. Kierowcy prowadz膮 spokojnie i powoli, nikt si臋 nie 艣ciga. Mo偶e to efekt mandat贸w, kt贸rych wysoko艣膰 jest zale偶na od dochod贸w. S膮 te偶 skromni, co wida膰 w ich ubiorze, modzie i fi艅skim designie: prostym, skromnym, u偶ytkowym i bardzo praktycznym. Designie, kt贸ry uwielbiam w ka偶dej postaci. Za p贸艂tora roku b臋d臋 mog艂a co艣 powiedzie膰 o fi艅skiej szkole, jak nasza c贸rka zacznie edukacj臋. W Helsinkach i Espoo dzia艂a par臋 publicznych szk贸艂 angloj臋zycznych. Nauka jest darmowa, fi艅ski program nauczania, jest te偶 wyk艂adany fi艅ski jako drugi j臋zyk.

Na razie nasze dzieci s膮 w przedszkolach. Starsze w angielskim (prywatnym), m艂odsze w fi艅skim (publicznym). Nie bardzo znam polskie realia, ale tu jest jak w domu. Przedszkole mojego dwuletniego synka to dwana艣cioro dzieci i trzy wychowawczynie, kt贸re cz臋sto maj膮 jeszcze do pomocy osob臋 dochodz膮c膮. Ostoja spokoju. Daj膮 ciep艂o i bezpiecze艅stwo swoim ma艂ym podopiecznym. Przedszkole c贸rki jest ju偶 du偶o wi臋ksze, ale panuje tam atmosfera przyjacielskiego spotkania. Nauczycielki s膮 zawsze do dyspozycji, uwa偶ne, ciep艂e, serdeczne. Ka偶da ma pod opiek膮 oko艂o o艣miorga dzieci. A dzieciaki nie chc膮 wraca膰 do domu.”

Autorka prowadzi聽blogakiitoshelsinki.blogspot.com聽

Drodzy Seniorzy – czas ze sceny zej艣膰!

Na profilu Super Niani, a Ona lubi zrobi膰 troch臋 szumu na swoim profilu przeczyta艂am takie zapytanie skierowane do niej i oczywi艣cie do jej dyskutantek. Chodzi o to, czy Seniorki maj膮 prawo zajmowa膰 艂awki na placu zabaw? Nie wiem w jakiej to miejscowo艣ci moherowe staruszki okupuj膮 ten plac i to w zasadzie nie jest tak wa偶ne. Wa偶ne jest, 偶e matki z ma艂ymi dzie膰mi nie maj膮 w tej sytuacji dost臋pu do tych 艂aweczek podczas pilnowania swoich pociech i jedna z nich si臋 wkurzy艂a i zapoda艂a temat na stronie Super Niani i czytamy:

Do tego pstrykn臋艂a zdj臋cie, 偶e nie jest go艂os艂owna i ma na to niezbity dow贸d, 偶e starsze panie s膮 niesubordynowane, bo siedz膮 swoimi dupskami i m艂ode matki czuj膮 si臋 oszukane, bo to miejsce powinno by膰 zarezerwowane dla nich tylko i wy艂膮cznie.

A tu mamy jeden z dziesi膮tk贸w komentarzy oburzonej mamy, 偶e seniorki wpierniczy艂y si臋 na plac zabaw, cho膰 ja na zdj臋ciu specjalnie dzieci nie widz臋, ale za to widz臋 i owszem seniorki, kt贸re wysz艂y przed blok, by pogrza膰 si臋 w wiosennym s艂onku i by spotka膰 drugiego cz艂owieka, ale dla m艂odych ludzi nie to jest wa偶ne, a wi臋c czytamy:

„XXXX Problem tkwi w tym ze pod swoimi blokami nie podpisali zgody na 艂awki ze wzgledu na halas a teraz szwedaja sie pod naszymi oknami miedzy naszymi dziecmi.. na Placu naszych dzieci… to jest PLAC ZABAW a nie PLAC EMERYTEK …. bo jakos pod DOMEM STARCOW dzieci nie przesiaduja na lawkach i nie zajmuje ich miejsc..”

No i co z tym fantem zrobi膰, bo ja od siebie tylko napisz臋, 偶e pod moimi oknami te偶 jest plac zabaw, ale nie ma na nim ani dzieci, ani emerytek i sama nie korzystam z 艂aweczek, cho膰 mog艂abym nawet si臋 na jednej z nich po艂o偶y膰 i opala膰, ale to te偶 by chyba g艂upio wygl膮da艂o i mo偶e bym trafi艂a na Facebooka, 偶e mi odbi艂o.

Seniorki uwa偶ajcie na place zabaw, bo jeszcze m艂oda matka b臋dzie zdolna do czynu zabronionego, 偶e taka i owaka starucha porusza si臋 w jej przestrzeni publicznej. Do domu emerytki, albo z dala od plac贸w zabaw – zrozumiano!

Playlista starszej pani :)

Prowadz臋 bloga regularnie i codzienne si臋 staram, bym co艣 na bloga wpisa艂a. Znacie mnie ju偶 jako tako i ja znam jako tako osoby prowadz膮ce swoje miejsce w sieci.

Dzi艣 chcia艂abym si臋 przedstawi膰 tym, jakie mam gusta muzyczne, bo podobno i po tym mo偶na rozpozna膰 cz艂owieka. Jako, 偶e ju偶 wiekowa jestem, to i wyci膮gn臋艂am starocie, kt贸re wydaj膮 mi si臋 ponad czasowe, a jest to kropla w morzu tego wszystkiego, co do tej pory powsta艂o i zrobi艂o furor臋 na rynku muzycznym, a do czego ch臋tnie wracam, co jaki艣 czas.

Zbli偶a si臋 Maj贸wka i ludziska rusz膮 w trasy, aby z tych dni wolnych od pracy uszczkn膮膰 cho膰 troch臋 luzu i wolno艣ci, a wi臋c i ja duchowo si臋 na ni膮 przygotowuj臋, cho膰 nie mam jeszcze konkretnych plan贸w, ale na pewno co艣 dzia膰 si臋 b臋dzie.

Tak wi臋c kr贸tkim wst臋pem ochoczo zapraszam, aby艣cie poznali 聽playlist臋 starszej pani w minimalnym procencie. 聽馃榾

Czy pomoc z sieci uratuje kobiet臋 przed samob贸jstwem?

Jagoda wysz艂a za m膮偶 dziesi臋膰 lat temu za Andrzeja, cho膰 czu艂a, 偶e chyba nie powinna nigdy zak艂ada膰 rodziny. Jednak sta艂o si臋, 偶e szybko zasz艂a w ci膮偶臋 i na sw贸j spos贸b pokocha艂a Andrzeja, kt贸ry by za ni膮 wskoczy艂 w ogie艅, bo tak by艂 w ni膮 zapatrzony.

Wiedzia艂a podsk贸rnie, 偶e to ma艂偶e艅stwo nie mo偶e si臋 uda膰 ze wzgl臋du na jej przesz艂o艣膰, kt贸ra do r贸偶owych nie nale偶a艂a i s艂aby charakter. Szybko jej matka rozesz艂a si臋 z m臋偶em, kt贸ry j膮 bi艂 jak mokre 偶yto, a w zwi膮zku z tym straci艂a zdolno艣膰 do utrzymania domu i wychowywania swojego dziecka. Odda艂a j膮 wi臋c na wychowanie do babci na pi臋膰 d艂ugich lat, a sama wci膮偶 szuka艂a nowego partnera na 偶ycie i zapomnia艂a o swoim dziecku.

Jagodzie nie brakowa艂o u babci niczego opr贸cz matki. Babcia by艂a bardzo surowa i du偶o od niej wymaga艂a i zapomina艂a, 偶e tak ma艂e dziecko potrzebuje du偶o czu艂o艣ci i blisko艣ci osoby starszej. Babcia da艂a je艣膰, ubra艂a, ale Jagoda t臋skni艂a za matk膮, bo matka, to matka. Niestety, ale matka ponownie wysz艂a za m膮偶 i wzi臋艂a sobie do domu nast臋pnego alkoholika, z kt贸rym zasiada艂a do sto艂u, a Jagod臋 zabiera艂a do siebie od wielkiego dzwonu, kiedy mia艂a przyp艂yw mi艂o艣ci do c贸rki.

Kiedy babcia powa偶nie zacz臋艂a chorowa膰, to nie by艂o wyj艣cia i Jagod臋 zabra艂a matka do domu i m贸wi艂a jej, 偶e stworz膮 wreszcie prawdziw膮 rodzin臋 i b臋d膮 szcz臋艣liwi. Ojczym pi艂 na um贸r i nie pracowa艂, a wi臋c matka od rana do wieczora zarabia艂a grosze, aby mie膰 na picie m臋偶a i na to by mog艂a cokolwiek do garnka w艂o偶y膰.

Jagoda z kluczem na szyi bardzo cz臋sto wola艂a siedzie膰 na podw贸rku z r贸wie艣nikami ni偶 by膰 w domu z zapijaczonym ojczymem, kt贸ry le偶a艂 w 艂贸偶ku nie nie wiedzia艂, co si臋 wok贸艂 niego dzieje. Jagoda by艂a dla niego niczym i nigdy o ni膮 nie zadba艂 i si臋 nie zainteresowa艂, bo by艂a dla niego jak powietrze. Jak偶e cz臋sto siedzia艂a g艂odna w zimnym domu, w kt贸rym dopiero napali艂a matka, kiedy wr贸ci艂a, a cz臋sto by艂o to p贸藕n膮 noc膮.

Jagoda ros艂a w takim domu bez mi艂o艣ci i dobrego s艂owa, a by艂a 艣wiadkiem, kiedy doro艣li wyklinali na siebie i szyby lecia艂y z futryn drzwiowych, a policja by艂a cz臋stym go艣ciem.

To by艂 koszmar dla Jagody i nie mia艂a dok膮d uciec, a kiedy ojczym zacz膮艂 j膮 molestowa膰, to tego by艂o ju偶 za wiele dla m艂odej dziewczyny.

Uciek艂a do r贸wie艣nik贸w, gdzie alkohol i narkotyki by艂y na porz膮dku dziennym. Bra艂a wszystko i w膮cha艂a wszystko popijaj膮c to alkoholem i by艂 to w jej 偶yciu bardzo intensywny okres. Czu艂a si臋 wolna i szcz臋艣liwa, z daleka od nieudolnej matki i molestuj膮cego ojczyma. Nikt jej nie szuka艂 i nikt nie ingerowa艂 w jej 偶ycie, a ona 膰pa艂a coraz wi臋cej i wi臋cej.

Upomina艂a si臋 o ni膮 tylko szko艂a, ale ona wagarowa艂a i mia艂a w nosie nauk臋, bo narkotyki j膮 ca艂kowicie uzale偶ni艂y i wola艂a siedzie膰 z innym na melinach, aby czu膰 si臋 przez nich akceptowan膮. Pieni膮dze na narkotyki zdobywali r贸偶nymi sposobami, a i kradzie偶e te偶 by艂y, w kt贸rych i ona bra艂a udzia艂. Zdobycie dzia艂ki to by艂o dla niej najwa偶niejszym celem w 偶yciu.

Pewnego dnia przedawkowa艂a i kto艣 wezwa艂 ze strachu karetk臋 pogotowia. Zabrano j膮 do szpitala, a potem trafi艂a do Monaru, ale po tygodniu uda艂o si臋 jej uciec i wr贸ci艂a dalej do swojego 艣wiata. Kiedy zauwa偶y艂a, 偶e narkotyki to za ma艂o, zalewa艂a je denaturatem i tak szybko zn贸w trafi艂a, ale tym razem do psychiatryka, gdzie przesz艂a gruntowny detkos, kt贸ry o ma艂o jej nie zabi艂, bo potrzeba 膰pania by艂a wci膮偶 silna.

Po p贸艂 roku ju偶 zdrowa i oczyszczona wr贸ci艂a do 偶ycia, a sko艅czywszy 18 lat, znalaz艂a prac臋 w szkole jako sprz膮taczka i postanowi艂a, 偶e sko艅czy szko艂臋, bo pragn臋艂a 偶y膰 inaczej, lepiej i uczciwiej ni偶 jej matka.

Wynaj臋艂a niewielk膮, skromn膮 kawalerk臋, ale czu艂a si臋 bardzo samotna. Nie raz chcia艂a wr贸ci膰 do dawnego towarzystwa i za膰pa膰 si臋 ponownie, ale w tym czasie pozna艂a Andrzeja, kt贸ry wiedzia艂 o jej dzieci艅stwie i dylematach z narkotykami.

Andrzej obieca艂, 偶e nigdy jej nie opu艣ci i b臋dzie z ni膮 i 聽pomo偶e upora膰 si臋 z demonami. Urodzi艂a si臋 c贸reczka, a za dwa lata kolejne dziecko i tak stali si臋 rodzin膮, kt贸ra walczy艂a z bied膮 i niedogodno艣ciami lokalowymi, ale byli szcz臋艣liwi, bo byli razem.

Postanowili, 偶e Andrzej pojedzie za granic臋, by zarobi膰 wi臋cej pieni臋dzy na lepszy dom i lepsz膮 przysz艂o艣膰. Jagoda si臋 na to zgodzi艂a, bo te偶 pragn臋艂a wygodniejszego 偶ycia z my艣l膮 o swoich kochanych dzieciach.

Pojecha艂, a ona boryka艂a si臋 sama ze wszystkim. Choroby dzieci, pierwsze kroki i z膮bkowania, to wszytko by艂o bez udzia艂u Andrzeja. Przysy艂a艂 niez艂e pieni膮dze i niczego Jagodzie nie brakowa艂o, opr贸cz mi艂o艣ci m臋偶czyzny i wsparcia. By艂o jej ci臋偶ko strasznie i nie wiedzia艂a jak dalej sobie z tym wszystkim poradzi. Zasypia艂a sama i budzi艂a si臋 sama i zacz臋艂o j膮 ci膮gn膮膰 do 膰pania, ale przecie偶 nie mog艂a, bo kocha艂a swoje dzieci.

Aby zniwelowa膰 poczucie pustki i samotno艣ci ka偶dego wieczora pi艂a butelk臋 w贸dki, a wi臋c k艂ad艂a si臋 pijana i wstawa艂a na kacu i tak przelecia艂 jej rok bez m臋偶a, ale w towarzystwie flaszki. Trze藕wia艂a kiedy Andrzej przyje偶d偶a艂 do domu i jako艣 zdo艂a艂a to ukry膰.

Alkohol sprawi艂, 偶e wpad艂a w depresj臋 i posz艂a do psychiatry, ale nie zdradzi艂a, 偶e pije i tak od tej pory miesza艂a tabletki z alkoholem, co skutkowa艂o mieszank膮 wybuchow膮. Czu艂a si臋 coraz bardziej 藕le, ale nie chcia艂a by odczu艂y to jej kochane dzieci. Na ile mog艂a, to o nie dba艂a i niczego im nie brakowa艂o – w zasadzie i tak uspokaja艂a swoje poczucie z艂ej matki, kt贸ra nadu偶ywa alkoholu.

Jagoda szuka wsparcia na forach i pyta anonimowych ludzi, jak ma dalej 偶y膰, bo codziennie my艣li o samob贸jstwie, bo ju偶 nie wyrabia, a depresja j膮 zabija. Budzi si臋 zlana potem, bo widzi siebie 聽powieszon膮 na linie w piwnicy.

Jak my艣licie, czy anonimowi ludzie dadz膮 jej wsparcie? Czy to rozs膮dne szuka膰 pomocy w sieci, zamiast szuka膰 jej u lekarzy i psychoterapeut贸w? Oby nie by艂o za p贸藕no!

„Dziewczyna z per艂膮” – moje kino

Polsk臋 dzi艣 podzieli艂a pogoda, gdy偶 u mnie jest zaledwie 11 stopni, a na wschodzie podobno 25 i z tego wzgl臋du zapraszam te osoby, kt贸rym zimno i niemrawo do obejrzenia filmu pt. „Dziewczyna z per艂膮” ze wspania艂ym aktorem Colinem Firthem i przepi臋kn膮 Scarlett Johansson.聽

Film biograficzny, kt贸re uwielbiam, bo mog臋 si臋 z nich co艣 warto艣ciowego dowiedzie膰 opowiada o fascynacji wielkiego malarza聽Johannesa Vermeera swoj膮 s艂u偶膮c膮, kt贸ra podczas sprz膮tania jego pracowni malarskiej okaza艂a niebywa艂膮 wra偶liwo艣膰 na jego tw贸rczo艣膰, co spowodowa艂o prawdopodobnie pocz膮tek ich wielkiego romansu, cho膰 nikt do ko艅ca nie wie jak to by艂o.

Niemniej z filmu dowiadujemy si臋 jak powsta艂 obraz pod tym samym tytu艂em, czyli „Dziewczyna z per艂膮”

Film trwa 1.40 i zapewniam, 偶e nikt nie b臋dzie si臋 nudzi艂, gdy偶 re偶yser zadba艂 o szczeg贸艂y i bardzo wiernie odtworzy艂 w kadrach tamt膮 XVII wieczn膮 epok臋 w strojach i atmosfer臋 holenderskiego miasteczka, a do tego mamy ogromnie, sugestywn膮 gr臋 aktorsk膮.

Ja oceniam ten film jako arcydzie艂o i z pewno艣ci膮 艣mia艂o polec臋 ten film ka偶demu z czystym sumieniem.

Kobieta, kt贸ra w jednej chwili straci艂a wszystkich

Marta wyfrun臋艂a z domu na studia i jako jedynaczka z dobrego i bogatego domu zostawi艂a swoich kochaj膮cych si臋 rodzic贸w w pe艂nej zgodzie i mi艂o艣ci.

Ojciec Marty pe艂ni艂 funkcj臋 dyrektorsk膮 w du偶ej fabryce i bardzo dobrze zarabia艂. Lubi艂 swoj膮 prac臋, a zarobki pozwoli艂y mu na wybudowanie du偶ego domu, kupno trzech samochod贸w i nie zabrak艂o jeszcze na zagraniczne wakacje.

Marty mama za艣 prowadzi艂a salon kosmetyczny w domu, w pokoju przerobionym na gabinet kosmetyczny i realizowa艂a si臋 jako dobra i wzi臋ta profesjonalistka, a jednocze艣nie zajmowa艂a si臋 domem, cho膰 zatrudniali pani膮 od wszystkiego, kt贸ra pomaga艂a im utrzyma膰 dom.

Wyjecha艂a wi臋c z domu pe艂na nadziei, 偶e rodzice si臋 kochaj膮 i mog艂a spokojnie studiowa膰. Na trzecim roku zapozna艂a przystojnego Francuza i by艂a dumna, 偶e z takiej ilo艣ci dziewczyn na uczelni wybra艂 w艂a艣nie j膮. Matra by艂a wysok膮 blondynk膮 o nogach do ziemi, a on by艂 wysokim brunetem z rozwian膮 czupryn膮 i pasowali do siebie, a tak偶e jako para wzbudzali spore zainteresowanie.

Zakochali si臋 w sobie i byli nieroz艂膮czni, a wi臋c przyszed艂 czas, 偶e Marta przedstawi艂a swojego ukochanego rodzicom, a ten przez nich zosta艂 zaakceptowany i cieszyli si臋 szcz臋艣ciem swojej jedynaczki.

Marta du偶o m贸wi艂a o rodzicach swojemu ukochanemu i nie mieli przed sob膮 偶adnych tajemnic. Bardzo kocha艂a rodzic贸w i nie znios艂aby aby co艣 z艂ego si臋 mi臋dzy nimi wydarzy艂o. Ukochany j膮 rozumia艂 tym bardziej, 偶e jego rodzice si臋 rozeszli, kiedy by艂 jeszcze dzieckiem, co odbi艂o si臋 na jego ca艂ym 偶yciu. Brakowa艂o mu zawsze obojga rodzic贸w i denerwowa艂o, 偶e by艂 kart膮 przetargow膮.

Zbli偶a艂a si臋 przerwa od nauki i Marta planowa艂a, 偶e pojad膮 do domu, aby poby膰 troch臋 z rodzicami, a potem wybior膮 si臋 na zwiedzanie Pary偶a, kt贸ry by艂 miastem jej ukochanego.

Tak si臋 te偶 sta艂o i kiedy byli w domu Marty, ta co艣 dziwnego zauwa偶y艂a w zachowaniu swoich rodzic贸w. Prawie ze sob膮 nie rozmawiali i w domu powia艂o ch艂odem. Ojciec Marty zmieni艂 garderob臋 i zacz膮艂 ubiera膰 si臋 jak m艂odzieniaszek, co od razu rzuci艂o si臋 jej w oczy. Garnitury zmieni艂 na m艂odzie偶owe sweterki i zacz膮艂 zak艂ada膰 fantazyjne szaliczki, co wprawdzie odejmowa艂o mu lat, ale Marcie zacz臋艂o to podpada膰.

Mama Marty za艣 zapisa艂a si臋 na fitnes, zacz臋艂a biega膰 intensywnie i 聽zauwa偶y艂a, 偶e tak偶e jej garderoba si臋 zmieni艂a, gdy偶 matka zacz臋艂a upodabnia膰 si臋 do nastolatki, a tak偶e wprowadzi艂a restrykcyjn膮 diet臋, aby nie przyty膰 ani kilograma.

Wyra藕nie w domu Marty powia艂o ch艂odem i czu艂a, 偶e co艣 si臋 z艂ego dzieje, ale rodzice wci膮偶 twierdzili, 偶e nic si臋 nie dzieje i wszystko jest w najlepszym porz膮dku i niech si臋 niczym nie martwi.

Jednak Marcie nie dawa艂o spokoju, bo nie takich rodzic贸w zostawi艂a wybywaj膮c na studia. Pewnego dnia postanowi艂a 艣ledzi膰 ojca, kiedy jej ukochany siedzia艂 w komputerze by doko艅czy膰 potrzeby mu projekt.

Wsiad艂a w samoch贸d i pojecha艂a pod prac臋 swojego ojca i postanowi艂a poczeka膰, a偶 ten wyjdzie z fabryki. Kiedy min臋艂a godzina 16, ojciec wsiad艂 do samochodu i pojecha艂, ale nie do domu.

Jecha艂a za nim z bij膮cym sercem, bo ojciec wyjecha艂 daleko z miasta i zatrzyma艂 si臋 w pewnym momencie, a do 聽samochodu wsiad艂a bardzo m艂oda kobieta ubrana w czerwon膮 sukienk臋. Marcie wydawa艂o si臋, 偶e zna t膮 kobiet臋, bo by艂a to jej kole偶anka z piaskownicy, z kt贸r膮 potem straci艂a kontakt. Troch臋 si臋 uspokoi艂a, bo przecie偶 ta dziewczyna nie mog艂a by膰 kochan膮 jej ojca i zwyczajnie j膮 tylko gdzie艣 podwozi.

Jednak nie odpu艣ci艂a i jecha艂a dalej za ojcem, a偶 ze zdziwieniem zauwa偶y艂a, 偶e samoch贸d ojca zatrzyma艂 si臋 na ukrytej, le艣nej polanie, a pasa偶er i pasa偶erka nie wychodzili d艂ugo z samochodu. Uwa偶a艂a bardzo, by nikt jej nie zauwa偶y艂 i podesz艂a w bezpiecznej odleg艂o艣ci, by podejrze膰 cokolwiek.

Wyj臋艂a kom贸rk臋 i trz臋s膮cymi si臋 r臋koma nagra艂a swawolne igraszki swojego ojca z jej kole偶ank膮 z dzieci臋cych lat. Nie mog艂a uwierzy膰, 偶e jej ojciec m贸g艂 si臋 posun膮膰 do takiego stopnia, ale nie chcia艂a ich p艂oszy膰 i czym pr臋dzej wsiad艂a do samochodu, by pokaza膰 owe nagranie swojej matce niczemu nie wiedz膮cej.

P艂aka艂a ca艂膮 drog臋 i w pewnym momencie musia艂a si臋 zatrzyma膰, bo 艂kanie nie pozwoli艂o jej prowadzi膰 samochodu i tak sta艂a na poboczu, a偶 si臋 troch臋 uspokoi艂a, cho膰 emocje rozszarpywa艂y jej serce. T艂uk艂a pi臋艣ciami kierownic臋 z 偶alu i nie potrafi艂a sobie wyt艂umaczy膰 – dlaczego?

Do domu dotar艂a i nie wiedzia艂a kt贸ra jest godzina. Wysiad艂a z samochodu mocno zatrzaskuj膮c drzwi i czym pr臋dzej chcia艂a porozmawia膰 ze swoj膮 matk膮. Tak bardzo im ufa艂a i tak bardzo jej zale偶a艂o na ratowaniu ma艂偶e艅stwa swoich rodzic贸w, ale tego faktu nie mog艂a i nie chcia艂a przemilcze膰. Mia艂a nadziej臋, 偶e jeszcze wszystko da si臋 naprawi膰. Niech tylko ze sob膮 porozmawiaj膮 szczerze i niech si臋 ogarn膮.

Kiedy wesz艂a do domu, to by艂o w nim cicho jak makiem zasia艂 i nie zasta艂a matki w swoim gabinecie. Posz艂a do ogrodu, ale i tam nikogo nie by艂o. Zacz臋艂a obchodzi膰 dom i kiedy otworzy艂a sypialni臋 rodzic贸w, to widok zastany j膮 natychmiast zmrozi艂 i nogi si臋 pod ni膮 ugi臋艂y.

W 艂贸偶ku zasta艂a swoj膮 matk臋 ze swoim ch艂opakiem Francuzem, kt贸rzy nawet nie zauwa偶yli 聽b臋d膮c w mi艂osnych u艣ciskach, 偶e ona ich nakry艂a i kl臋czy w progu sypialni zalana 艂zami, nie mog膮ca uwierzy膰, 偶e to si臋 dzieje naprawd臋!

Nagle si臋 poderwa艂a jak w amoku. Pobieg艂a do salonu i w艂膮czy艂a muzyk臋 tak, 偶e zatrz臋s艂y si臋 艣ciany. Na ten koncert wr贸ci艂 ojciec, a matka z jej ch艂opakiem zbiegli wystraszeni z g贸ry i wszyscy si臋 spotkali oko w oko. 聽Marta zacz臋艂a si臋 histerycznie 艣mia膰, jakby postrada艂a rozum. Nie mog艂a uwierzy膰, 偶e zdradzi艂y j膮 wszystkie osoby, kt贸re tak bardzo kocha艂a i tylko wrzeszcza艂a na ca艂e gard艂o, 偶e to jest wszystko chore!

Krzycza艂a, 偶e nie godzi si臋 na tak膮 patologi臋, kiedy oni wszyscy stali jak wryci, a ona szala艂a jak poparzona, 偶e oto w jednej chwili straci艂a szacunek do ojca, kt贸ry posuwa ma艂olat臋, do matki, kt贸ra sypia z jej ch艂opakiem i do tego, kt贸remu odda艂a swoje serce.

Kiedy si臋 troch臋 uspokoi艂a, to za偶膮da艂a od ojca, by na sam koniec kupi艂 jej mieszkanie i to b臋dzie ostatnia przys艂uga jak膮 mo偶e jej sprawi膰. Nie chce ich wszystkich wi臋cej widzie膰 i nie chce mie膰 do czynienia z tak wyuzdanymi lud藕mi i niech si臋 nie nazywaj膮 jej rodzicami. Ch艂opaka spakowa艂a i wywali艂a jego rzeczy za drzwi bez mrugni臋cia okiem.

D艂ugo nie mog艂a si臋 pozbiera膰 i d艂ugo nikogo nie szuka艂a 聽do 偶ycia. Nie potrafi艂a si臋 zaanga偶owa膰 i uciek艂a ca艂kowicie w sw贸j 艣wiat i prac臋. Nigdy wi臋cej nie chcia艂a spotka膰 si臋 z rodzicami, kt贸rzy pr贸bowali jej si臋 t艂umaczy膰, 偶e oboje zgadzali si臋 na swoje zdrady, tylko Marta nie mog艂a zrozumie膰 dlaczego odby艂o si臋 to jej kosztem!

Nachalne wspomnieniowo

To przychodzi nawet nie wiadomo kiedy. Wspomnienia si臋 w艂膮czaj膮 nie wiadomo kiedy i chyba to oznacza, 偶e zbli偶a si臋 staro艣膰, gdy偶 kom贸rki m贸zgowe same zaprz臋gaj膮 si臋 do wspomnie艅 i dobrych i z艂ych. Nie wiadomo kiedy zaczynamy analizowa膰, przetrawia膰 ca艂e swoje 偶ycie. Jeste艣my dla siebie jak ksi膮偶ka, a mo偶e bardziej pami臋tnik, w kt贸rym niewidocznym atramentem zapisane s膮 nasze wspomnienia.

Nie pisa艂am pami臋tnika r臋cznie przez wiele, wiele d艂ugich lat. Pisa艂am pami臋tnik kiedy mia艂am lat 18 i pisa艂am go regularnie przez rok. Potem ju偶 nie mia艂am czasu na takie pierdo艂y, zaganiana, zap臋dzona jak wi臋kszo艣膰 kobiet w czasach kiedy w sklepach nie by艂o nic i trzeba by艂o heroicznej walki, by zdoby膰 cokolwiek. By艂y kartki i pami臋tam jak osiem kilo cukru targa艂am, co miesi膮c do domu, a teraz si臋 zastanawiam po co mi by艂o tyle cukru, bo zapas贸w nie robi艂am, a jednak w domu schodzi艂o, ale to szczeg贸艂 i pewnie sobie nie przypomn臋, co ja z tym cukrem robi艂am.

Ale ja nie o tym chcia艂am. Pami臋ci膮 wracam do Szko艂y Podstawowej i mojej ostatniej klasy, kiedy to zaraz wszyscy mieli艣my wyfrun膮膰 w 艣wiat.

By艂am dobr膮 obserwatork膮 moich klasowych kole偶anek i koleg贸w i tak sobie teraz my艣l臋, 偶e jak偶e inaczej wszystkim potoczy艂o si臋 偶ycie. P贸j艣cie w 艣wiat, to wielka niewiadoma i kto pojecha艂 daleko, bo los go rzuci艂 do innych miast, to z nimi straci艂am kontakt raz na zawsze i nie wiem, jak im si臋 im 偶yje.

Jednak jest par臋 os贸b, kt贸re wci膮偶 s膮 gdzie艣 tam na horyzoncie i tak:

– Marysia urodzi艂a czw贸rk臋 dzieci i wysz艂a za m膮偶 naprawd臋 za dobrego cz艂owieka i jest mniemam szcz臋艣liw膮 matk膮 i 偶on膮. Za艂o偶yli z m臋偶em salon meblowy i do dzisiaj pracuj膮 i z tego 偶yj膮.

– Andrzej, to zawsze by艂 sportowcem ca艂膮 g臋b膮. 艢wietnie gra艂 w pi艂k臋 no偶n膮. Mam wiadomo艣ci o nim, cho膰 mieszka w Szwecji poprzez jego siostr臋. Urodzi艂y mu si臋 dwoje dzieci i wci膮偶 jest z t膮 sam膮 偶on膮, a kiedy do nas przyje偶d偶a to bierze udzia艂 w zawodach sportowych. Pan oko艂o 60 – tki 聽wci膮偶 aktywny sportowo.

– Halinka, siedzia艂am z ni膮 w jednej 艂awce. Bywa艂am u niej w domu. Szybko wysz艂a za m膮偶 i zaraz nied艂ugo straci艂a m臋偶a w gro藕nym wypadku. Potem ponownie wysz艂a za m膮偶 i z tego zwi膮zku jest chyba tr贸jka dzieci, ale nie jestem do ko艅ca pewna. Za艂o偶y艂a z m臋偶em dzia艂alno艣膰 gospodarcz膮 i sprzedaje ubrania w sklepiku wybudowanym ko艂o swojego domu. Dobrze si臋 jej kr臋ci, bo ma wyczucie i kobiety ch臋tnie u niej kupuj膮.

– Zbyszek opryszek. Alkohol go zniszczy艂 i ju偶 go nie ma na tej Ziemi. Ci臋偶ko by艂o patrze膰 na jego upadek.

– Marek, miastowy grajek przygrywaj膮cy na weselach ze swoj膮 kapel膮. O偶eni艂 si臋 i urodzi艂y mu si臋 dwie c贸ry. Troch臋 si臋 rozchorowa艂, ale 偶on臋 ma ukochan膮, kt贸ra o niego strasznie dba.

– Gra偶ynka. Wysz艂a za m膮偶 z mi艂o艣ci i urodzi艂a pi膮tk臋 dzieci, ale m膮偶 j膮 zdradzi艂 i si臋 rozchorowa艂a. Wida膰 j膮, jak porusza si臋 o balkoniku, cho膰 nie ma jeszcze 60 lat. Tak przep艂aci艂a swoje oddanie m臋偶czy藕nie.

I to by by艂o tyle, bo nie wiem jak potoczy艂y si臋 losy Danusi, Krysi, Mariolki, Gra偶ynki, Waldka i wielu innych. Zgin臋li w czelu艣ciach 偶yciowych los贸w. Ju偶 nie pami臋tam wszystkich imion i nazwisk, bo by艂o nas w klasie oko艂o trzydziestki i zgin臋li w mrokach moich wspomnie艅.

Ciekawa jestem jakie Wy macie swoje wspomnienia i ile zachowa艂o si臋 w Waszej pami臋ci? 馃檪

Oczyszczaj膮ca k艂贸tnia ma艂偶onk贸w

Ja wiem, 偶e to jest m贸j blog i mog臋 wypisywa膰, co mi si臋 rzewnie podoba, ale czasami mam wra偶enie, 偶e jednak nie wszystko nadaje si臋 do publikacji, bo widz臋, 偶e czyta mnie niemal ca艂y 艣wiat. Czytaj膮 mnie w Pary偶u i Rzymie i Berlinie, a tak偶e poza Europ膮 i zaczynam si臋 troch臋 tego ba膰 z r臋k膮 na sercu.

O czym pisa膰, aby nikomu si臋 nie narazi膰, aby nikogo nie skrzywdzi膰, a jednocze艣nie by膰 wiarygodn膮 i szczer膮, a staram si臋 by膰 tak膮 z ca艂ych si艂, aby kto艣, kto mnie czyta nie mia艂 nuty zw膮tpienia, 偶e jestem pozerk膮 i pisz臋 pod publik臋. Nie chc臋 tego, a druga sprawa nie 聽le偶y to w mojej naturze, by si臋 komu艣 przypodoba膰 i dlatego wybieram teksty w mojej g艂owie, kt贸re maj膮 brzmie膰 tak, jak czuje to moje jestestwo.

Trudno, napisz臋 i o tym, cho膰 wiem, 偶e mam wrog贸w i ten tekst zostanie wykorzystany przeciwko mnie, ale takie jest ryzyko blogera.

Pok艂贸ci艂am si臋 z m臋偶em, bo wszystkie pary od czasu do czasu si臋 k艂贸c膮 i niech kto艣 mi poda przyk艂ad, 偶e si臋 myl臋? Nie wa偶ne, o co si臋 pok艂贸cili艣my i tu nie napisz臋 powodu, ale sta艂o si臋 i by艂o do艣膰 ostro. Wywali艂am mu swoje pretensje, do艣膰 mocno, cho膰 w takich momentach staram si臋 panowa膰 nad j臋zykiem, aby nie przeklina膰, bo strasznie nie lubi臋 takiego j臋zyka. M膮偶 wzi膮艂 na klat臋, ale tak偶e mia艂 swoje racje, cho膰 ja czu艂am ca艂膮 sob膮, 偶e racj臋 mam ja.

Trwa艂o to mo偶e pi臋tna艣cie minut, po czym, ja trzasn臋艂am drzwiami swojego pokoju, a on swoimi, bo w takich chwilach nagle zauwa偶amy, 偶e mamy dwa pokoje.

Nasta艂 wiecz贸r i posz艂am spa膰 do m臋偶a, ale przekr臋ci艂am poduchy i zasn臋li艣my bez s艂owa w jednym 艂贸偶ku, ale osobno i bez s艂owa dobranoc. Postanowi艂am, 偶e nie odezw臋 si臋 do niego, co najmniej przez trzy dni i koniec i kropka, a co On my艣la艂, to diabli wiedz膮 co!

O poranku znowu posz艂am do drugiego pokoju ca艂a w postanowieniu, 偶e b臋d膮 ciche dni, ale 艂zy same mi bezwiednie p艂yn臋艂y z oczu i by艂am z艂a na swoj膮 s艂abo艣膰 i n臋dzne postanowienie, 偶e b臋d臋 twarda jak granit. Okaza艂o si臋, 偶e nie potrafi臋 偶y膰 w milczeniu i serce chcia艂o mi wyskoczy膰 z piersi i dosta艂am wy偶szego ci艣nienia i poczu艂am si臋 okropnie 藕le. Jakbym za chwil臋 mia艂a trafi膰 na pogotowie z powodu z艂ego samopoczucia.

Posz艂am do kuchni, by mimo palpitacji serca zaparzy膰 sobie kaw臋, na z艂o艣膰 m臋偶owi, 偶e si臋 trzymam, a m膮偶 robi艂 sobie 艣niadanie.

Spojrzeli艣my na siebie i mimo, 偶e by艂 mi臋dzy nami mur, to cie艅 u艣miechu zauwa偶y艂am na jego twarzy i pomy艣la艂am sobie – aha mi臋knie, ale ja dalej jestem twarda i niech nie pr贸buje mnie zmi臋kcza膰.

Telefon i dowiedzia艂am, 偶e od mojej mamy, 偶e zmar艂 ojciec kole偶anki mojej c贸rki, kt贸ry by艂 w wieku mojego m臋偶a.

Przekaza艂am obcesowo wiadomo艣膰 strasznie przykr膮 mojemu m臋偶owi, a on mi na to, 偶e co ja zrobi臋, jak i on odejdzie, bo bior膮 z jego p贸艂ki i sta艂o si臋. Poca艂owali艣my si臋 i przytulili艣my mocno, a ja mu powiedzia艂am, 偶e na drugi dzie艅 i mnie by zabrali, bo 偶y膰 bez siebie nie mo偶emy, a w takich ci臋偶kich chwilach okazuje si臋, 偶e ze sob膮 nie i bez siebie nie, ale na szcz臋艣cie mamy ju偶 to za sob膮 i jest ju偶 po tsunami w naszym domu, a w nagrod臋 pojechali艣my do lasu szuka膰 siebie i wiosny 馃榾

Cywilizacja to straszny potw贸r!

Wpad艂am dzi艣 jak 艣liwka w kompot, a to za spraw膮 obejrzanego dokumentu o tr贸jk膮cie koralowc贸w obejmuj膮cy聽Indonezj臋,聽Filipiny, Malezj臋, Papu臋- Now膮 Gwine臋,聽Wyspy Salomona聽i聽Timor Wschodni. Jest to trzecie, co do wielko艣ci skupisko koralowc贸w, kt贸re zamieszkuje 35 proc. gatunk贸w ryb raf koralowych.

Wci膮偶 s膮 tam wysy艂ane ekipy badawcze, kt贸re pilnuj膮, aby ten system chroni膰 przed cywilizacj膮.

Dosz艂am do wniosku, 偶e nie ma pi臋kniejszego 艣wiata, ni偶 ten 艣wiat podwodny. Nie ma nigdzie ju偶 na naszej kuli ziemskiej tak strasznie kolorowego 艣wiata i tak r贸偶norodnego, w kt贸rym 偶yj膮 tysi膮ce istnie艅 i ka偶de jest inne i ka偶de potrzebne, bo tak si臋 przez 6 miliard贸w lat formowa艂o 偶ycie, 偶e nie ma niczego nie potrzebnego i wszystko si臋 uzupe艂nia i jedno stworzenie pomaga prze偶y膰 drugiemu.

Nawet kosmos nie jest tak kolorowy i bajeczny jak te niedost臋pne dla wszystkich g艂臋biny ocean贸w, kt贸re s膮 podobnie jak lasy miernikiem kondycji 偶ycia na Ziemi i je艣li gdzie艣, co艣 zaczyna gin膮膰, a w tr贸jk膮cie gin膮 wieloryby, to znaczy, 偶e musimy bi膰 na alarm, kiedy Japonia jest najwi臋kszym potentatem w zabijaniu wieloryb贸w.

呕ycie powstawa艂o na ziemi 6 miliard贸w lat. Powstawa艂y coraz to nowe formy 偶ycia, jak gatunki ro艣lin, jak gatunki zwierz膮t, owad贸w, ryb i wszystko 偶y艂o ze sob膮 we wspania艂ej r贸wnowadze i symbioze, a potem na ko艅cu pojawi艂 si臋 na Ziemi cz艂owiek i zacz膮艂 kolonizowa膰 艣wiat i tak od 200 lat zrobi艂 na ziemi wi臋cej szk贸d, ni偶 wszystkie przemiany zachodz膮ce podczas miliard贸w lat, kiedy formowa艂o si臋 偶ycie na Ziemi.

Przyszed艂 cz艂owiek i si臋 ucywilizowa艂 i wystarczy艂o tylko 200 lat, aby ju偶 bi膰 na alarm, poniewa偶, co godzin臋 wy艂awia si臋 z g艂臋bin morskich 100 tysi臋cy ton ryb, a w ci膮gu roku ponad 100 milion贸w ton. Grozi ludzko艣ci, 偶e w 2050 roku nasze akweny b臋d膮 bezrybne.聽

Obejrza艂am film wyprodukowany w 2009 roku, przez 艣rodowiska ekologiczne ze wspania艂ymi zdj臋ciami naszej Ziemi, ale statystyki podane w tym filmie s膮 pora偶aj膮ce. Czy wiecie, 偶e 10 tysi臋cy rzek ju偶 nie wp艂ywa do morza? Robi wra偶enie prawda? Podane w filmie inne statystyki 艣cinaj膮 z n贸g, bo 偶ycie na naszej planecie ju偶 jest zagro偶one i nie ma wiele czasu na otrze藕wienie i prawid艂ow膮 ekologi臋 nie podszyt膮 wielkimi pieni臋dzmi.

P艂aka艂am ogl膮daj膮c ten film, bo przez ponad dwie godziny zosta艂am naszpikowana twardymi liczbami, a nie s膮dz臋, 偶e ekolodzy specjalnie postraszyli ludzko艣膰, a je艣li tak, to bardzo dobrze.

Zach臋cam do obejrzenia tego filmu, bardzo gor膮co zach臋cam, 聽bo albo ludzko艣膰 stuknie si臋 porz膮dnie, albo niech szuka innych planet – do zniszczenia?

Home SOS Ziemia: Film si臋 nie wkleja, ale jest dost臋pny na YT.