Archiwa tagu: wakacje

Czy Wnuki nas zapamiętają!

 

Zdjęcie powyżej, to jest moje ukochane zdjęcie z tych wakacji, które, to młodsza Córka mi przysłała.

Jechali na wakacje do Wrocławia, aby pokazać swoim dzieciom, to piękne miasto, pełne atrakcji.

Wybacz mi Zięciu, że zaszczycisz mojego bloga, ale nie mogę obojętnie przejść obok takiego zdjęcia, kiedy Ojciec pokazuje Synowi, jak można spędzić czas w pociągu  razem – czytając książkę.

Jak pisałam niżej, to mamy Wnuki u siebie od dwóch dni i Mąż troi się i dwoi, aby dzieciom zapewnić jakąś, sensowną rozrywkę.

Dzisiaj o 10 rano pojechał po nie na wieś, gdzie mieszkają drudzy dziadkowie, a ja zrobiłam w tym czasie im kanapki, aby kiedy zgłodnieją nad wodą, mogłyby zaspokoić głód.

W międzyczasie, kiedy Dziadek mocował łódkę, to miałam chwilkę, aby z Wnukami pogadać sobie.

Kiedy dorosły nie wiadomo kiedy, to jeżdżą na kolonie, obozy i nie mam z nimi już tak bieżącego kontaktu i w zasadzie mało o nich wiem.

Mieszkają z rodzicami w innym mieście  i dlatego nie jestem z Nimi tak często jak to bywało dawniej.

Wnuczka – ta najstarsza – długo wyczekiwana czyta, a właściwie pochłania książki.

Dziś się dowiedziałam, że interesuje się Japonią, czyli historią, zwyczajami, tradycją tego państwa.

Dowiedziałam się, że na własną rękę uczy się języka japońskiego w mowie i piśmie, co mnie kurcze pod niebiosa zadowoliło, a tego o Niej nie wiedziałam.

Ona wie, że Japończycy strasznie dużo pracują, a dzieci uczą się od 5 roku życia i ona wie, że  Japończycy są narodem niezbyt szczęśliwym, a nawet są samotni.

Wnuczek, trochę młodszy „harata w gałę” i zna wszystkich piłkarzy świata, a do tego nieźle mu to haratanie wychodzi.

Jestem dumna z tych dzieciaków i jak każdej babci serce rośnie, że mają już swoje zainteresowania i kochających rodziców.

Dziadek z Wnukami był nad jeziorem 5 godzin, a ja zrobiłam im na powrót bardzo banalny, lekki obiad, a więc młode ziemniaki z koperkiem, mizerię i jajko sadzone.

Zmiotły z talerza, aż miło było patrzeć.

Odpoczęły trochę i udały się do Prababci, czyli do Mamy mojego Męża, a ja wpadłam w przemyślenia.

Nigdy nie miałam babci i dziadka, bo kiedy się urodziłam, to oni umarli, a więc takie przeżycie bycia z dziadkami kompletnie mi los odebrał.

Nigdy żadna babcia, czy dziadek nie wziął mnie na kolana, nie pogłaskał, nie porozmawiał, a babcia nie ugotowała dla mnie pysznej zupy, czy też nie usmażyła smacznych pączków.

Nigdy babcia ze mną nie porozmawiała, nie wytłumaczyła, nie pobyła ze mną i tu jestem ograbiona z dziecięcych wspomnień.

Zazdroszczę mojemu Mężowi, który miał swoją ukochaną Babcię, która była świetną kucharką i  dogadzała gotując frykasy dla  wnuka.

Do dziś wspomina rozmowy z babcią, która odeszła, kiedy Mąż miał 19 lat.

Mąż wspomina, że babcia mu mówiła, że zmieni się klimat w Polsce tak bardzo, że będą u nas rosły drzewa bananowca i się chyba nie pomyliła, bo klimat właśnie się zmienia!

Nasze Wnuki są już na tyle duże, że jestem pewna, iż zapamiętają to, co dla nich robią babcie i dziadkowie i i wbije się w ich pamieć to, że byliśmy z nimi.

Może na zawsze zapamiętają, że my seniorzy o nie dbaliśmy i pragnęliśmy by były szczęśliwe.

Reklamy

Wnuki i uroda!

 

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ludzie siedzą, chmura, niebo, na zewnątrz, przyroda i woda

Przyjechały na trochę Wnuki do nas i do drugiej Babci i Dziadka.

Dzielimy się więc opieką na tę końcówkę wakacji, bo Rodzice wrócili do pracy.

Wnukom trzeba jakoś urozmaicić czas, aby się nie nudziły, a więc robimy, co możemy.

Na szczęście wciąż mamy na zachodzie piękną pogodę, choć już nie ma takiego skwaru jaki w lipcu przeżyliśmy,

Wiele razy pisałam, że w moim mieście, w samym jego środku mamy cudne jezioro i plażę miejską  – zdjęcie poniżej.

Niestety, ale sielanka z przebywaniem nad jeziorem i kąpielą skończyła się 29 lipca, kiedy to 5 letni chłopiec wszedł do wody i został raptownie poparzony jakąś chemiczną substancją.

Od razu chłopca przewieziono do szpitala, a odpowiednie służby zamknęły plażę.

Na szczęście chłopcu nic strasznego się nie stało, ale postanowiono, że plaża będzie nieczynna i nie wolno korzystać z kąpieli, gdyż śledztwo ciągle trwa.

Podobno ktoś zakopał w dnie jeziora jakieś puszki, które wybuchają niebezpieczną substancją chemiczną powodując  oparzenia po zetknięciu się z wodą!

Ja już wiem kto za tym stoi i będzie miał postawione zarzuty o spowodowanie ataku terrorystycznego, a więc kara będzie sroga.

Nie mogę pisać więcej dla dobra śledztwa więc.

Dlatego dziś Mąż zapakował nasze Wnuki i zawiózł je nad jezioro bezpieczne o czystym piasku z krystaliczną wodą.

Jezioro jest oddalone o kilka kilometrów, ale najważniejsze jest bezpieczeństwo dzieci.

Przypadkiem w moim mieście zajęła się nawet telewizja TVN24, a więc staliśmy się niechlubnie sławni.

Z tej całej sytuacji można wywnioskować, że człowiek – człowiekowi wilkiem!

A teraz drugi temat i chciałabym się dowiedzieć od kobiet, czy tolerują swoje siwe włosy?

Ja zaczęłam siwieć dość późno, bo w wieku 50 lat i od tej pory farbuję włosy, bo choć mam ładną, srebrną siwiznę jak mi powiedziała fryzjerka, to nie znoszę swojej siwizny, bo czuję się dużo starsza.

Może wypowiedzą się panowie – bo jakie nas wolicie?

A tymczasem:

„Pantene w nowej reklamie o pięknie i sile siwych włosów (wideo) Marka kosmetyków do pielęgnacji włosów Pantene (Procter&Gamble) rozpoczęła kampanię #PowerOfGrey, w której zachęca kobiety, by zaakceptowały swoje siwe włosy. Za jej realizację odpowiadają Grey London, Publicis Media i Ketchum London.”

Czytaj więcej na: https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/pantene-powerofgrey-o-pieknie-i-sile-siwych-wlosow-wideo?fbclid=IwAR34H9nBOXlvdA-aqo_bUzXVxFq8gWHznZT793Wmq7HlPl-XEYiRwOKB4ZY

Obraz może zawierać: chmura, niebo, na zewnątrz, przyroda i woda

Obraz może zawierać: niebo, chmura, ocean, na zewnątrz, woda i przyroda

Radości i smutki!

W naszym mieście mocno działa Związek Emerytów i Rencistów z byłej pracy mojego Męża.

Spotykają się od czasu do czasu, a także wspólnie wyjeżdżają na różne wycieczki po Polsce.

Naprawdę są w tym związku ludzie, którym wciąż zależy na relacjach między sobą i dbają o te spotkania.

Mój Mąż działa na zasadzie logistyka, a więc robi zakupy, organizuje grilla, orkiestrę i tak się staruszki bawią.

Co jakiś czas spotykają się na cmentarzu, bo ktoś odszedł z nich!

Takie jest niestety życie!

Obraz może zawierać: 2 osoby, ludzie siedzą

Tak niedawno urodziły się moje Wnuki, a tu rach ciach już jeżdżą na obozy harcerskie, a do babci zdjęcia spływają.

Na tych obozach są odcięte od telefonów i mają autentyczny detoks od technologii, co mnie cieszy i ich rodziców także.

Młodsza Córka pojechała z rodzinką do Wrocławia, aby zwiedzić to piękne miasto.

Jechali ze Szczecina pociągiem razem z dziećmi, a potem chcą dotrzeć do Szklarskiej Poręby.

Zorganizowali piękny wypad, aby pokazać dzieciom, a moim Wnukom cudną Polskę!

Raduje się moje serce.

Poniższe zdjęcie przysłała mi starsza Córka, która z Mężem wybrała się do Zakopanego i mam zdjęcie z Tatr, a raczej widok z ich okna.

Cieszę się, kiedy bliscy  są szczęśliwi i korzystają z uroków wakacji!

To tyle o sobocie, która upłynęła spokojnie, choć nie do końca.

Policja znalazła ciało 5 letniego Dawida, którego własny ojciec zamordował, a cała Polska szukała dziecka.

Stała się niesłychana zbrodnia, bo dziecko zostało unicestwione w tle rozgrywek między rodzicami.

Tak trudno się z tym pogodzić!

Do końca miałam nadzieję, że dziecko żyje, ale się pomyliłam, bo ojciec psychopata pokazał żonie, że nigdy już nie będzie szczęśliwa.

Smutek okropny!

 

Niech żyją wakacje!

Obraz może zawierać: niebo, drzewo, na zewnątrz, przyroda i woda

Na poniższych zdjęciach jest pokazany skromny ośrodek wypoczynkowy w miasteczku oddalonym od mojego o jakieś 20 minut jazdy – Drawno w woj. zach. – pom.

Można tu wynająć sobie domek i spędzić czas w lesie,  nad cudnym jeziorem.

Można tu wędkować, pływać kajakiem, oraz dużo spacerować w ciszy i spokoju.

Każdy z nas w czasie wakacji gdzieś wyjeżdżał z małożonkiem, czy też z całą rodziną, aby zmienić środowisko i złapać promienie słoneczne oraz odpocząc tak zwyczajnie.

Ja parę razy byłam na wczasach i pierwszy raz zakwaterowano nas w murowanym budynku, ale to mi się średnio podobało.

Następnym razem prosiliśmy o domek kampingowy i to było to, co mi przypadło do gustu – spokój z dala od ludzkich oczu!

Nigdy nie miałam zapędów, aby jechać do innego kraju – do ekskluzywnego domu wypoczynkowego z basenem. Jakoś nigdy mnie nie ciągnęło do tegu typu odpoczywania.

Najlepiej wypoczywało się nam na zorganizowanym biwaku z namiotami w tle i takie wakacje wspominam najmilej.

Zabieraliśmy ze sobą namioty, koce, poduchy, materace, gary, łodzie, wędki i inne akcesoria i tak koczowaliśmy przez wiele dni.

Cały dzień był zapełniony, bo trzeba było samemu sobie gotować na gazowych palnikach i przerobić złowoną rybę.

Gotowaliśmy dania jednogarnkowe, mieliliśmy ryby i robilismy z nich kotlety rybne, a złapane, małe okonie szły do octu z cebulą – pycha.

Mieliśmy intenenta, który przywoził nam potrzebne produkty Gazem-69.

Dzieci były z nami i się wcale nie nudziły, a także jakoś kleszczy nie było i wszyscy byliśmy zdrowi.

Tamte lata się już nie powtórzą, ale najważniejsze jest to, że mam co wspominać, bo tych odpoczynków pod namiotem było więcej, aniżeli w luksusach z podaniem jedzenia przez kelnera.

Ciekawa jestem jak Wy lubicie wypoczywać i jakie macie wspomnienia z wakacji!

Obraz może zawierać: niebo, drzewo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, drzewo, trawa, niebo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, dom, na zewnątrz i przyroda

Definitywny koniec wakacji!

Godzina 7 rano! Śpię sobie jeszcze smacznie, bo lubię teraz pospać do 8, aż tu nagle słyszę – Babcia!

Budzę się automatycznie i zdaję sobie sprawę z tego, że mam Wnusię w domu.

Niestety, ale dzieci nie śpią za długo w wolne od przedszkola dni!

W niejednej rodzinie to się sprawdza, że dzieci w weekendy nie dadzą pospać zmęczonym tygodniem rodzicom.

Taka ironia losu.

Wstaję i robię sobie kawę, by brać real za fraki, bo nie ma zmiłuj się.

Wnusia leży jeszcze w łóżku z okrągłymi oczami, a ja jej mówię, że dziś robimy sobie niedzielę pidżamową!

– A co to znaczy pidżamowa niedziela?

– To jest taka niedziela, że leżymy w łóżkach do woli i nie ubieramy się. – Robimy wszystko, aby się nie przemęczyć i się totalnie lenimy!

I tak było do godziny 12, a potem każda godzina weryfikowała nasze postanowienie.

Zaczęły się więc zabawy, aby zająć niedzielny czas. Malowanie, układanie klocków, bajki, filmy w komputerze i tak dobiegła moja opieka nad Wnusią.

Rodzice wrócili, a  jutro zaczyna się ciężka praca. Wnusia do przedszkola, Rodzice do pracy, a ja do chorej Mamy.

Koniec wakacji i wszystko wraca na normalne tory. Każdy ma swoje obowiązki!

I jeszcze ta pogoda! Dziś już o poranku powiało chłodem – niestety!

 

 

 

 

Moje Wnuki poznają świat!

Jakże się cieszę, że moje Wnuki poznają świat.

Starsza Córka pojechała z Rodziną do Krościenka w Pieniny.

Teraz mamy taką komunikację, że w sekundę można przesłać zdjęcia z eskapady.

Codziennie wieczorem mam wspaniałą relację z pobytu i mogę prześledzić ich wrażenia.

Pogodę mieli cudną i czas maksymalnie wypełniony.

Cieszę się, że mogę z Nimi przeżywać i podziwiać.

Niżej rekomenduję ośrodek wypoczynkowy w Krościenku, bo może ktoś zechce tam pojechać.

„Słoneczna Osada”

Stylowe i nowoczesne domki w górach w Krościenku nad Dunajcem

Krościenko nad Dunajcem zaprasza. Ta malownicza miejscowość położona w sercu Pienin ma do zaoferowania wiele atrakcji zarówno dla osób młodych, rodzin z dziećmi jak i dla osób starszych.
Tutaj każdy znajdzie coś dla siebie. W okolicy liczne szlaki turystyczne, wiele zabytków,trasy rowerowe, zamki w Niedzicy i Czorsztynie, kolejka „Palenica”w Szczawnicy, spływ Dunajcem, wyciągi narciarskie a przede wszystkim czyste powietrze.
„Słoneczna Osada”to kompleks nowo powstałych stylowych i nowoczesnych domków położonych w Krościenku nad Dunajcem.Domki są przestronne (80m2)i przytulnie urządzone.W środku jest dużo miejsca i przestrzeni dla każdego.
Cisza i spokój, a wokół mnóstwo zieleni to idealne miejsce na odcięcie się od życia codziennego i miastowego zgiełku. Prawdziwy rodzinny wypoczynek. Domki usytuowane są w przepięknym miejscu z dala od ulicy, z okien rozpościera się malowniczy widok na Gorce i Pieniny,wokół dużo wolnej przestrzeni, piękny las ze szlakami turystycznymi i źródłami wód mineralnych „Stefan” i Michalina”. Niedaleko płynie rzeka Dunajec.
Piętrowe domki mają do zaoferowania państwu przestronny salon,w pełni wyposażone kuchnie(lodówka,płyta indukcyjna,czajnik,naczynia)eleganckie łazienki. Na piętrze znajdują sie 2 sypialnie dwuosobowe z możliwością dostawki łóżeczka dziecięcego.Każda sypialnia ma swój balkon W salonie znajduje sie wygodna rozkładana sofa dwuosobowa. W domku pomieści się 6 osób dorosłych. Każdy z domków dysponuje własnym ogródkiem w którym można leżakować,palić grilla.Do dyspozycji wszystkich gości duży plac zabaw dla dzieci(zjeźdzalnia,piaskownica,huśtawki,basenik ogrodowy)oraz altana z grillem.
We wszystkich pomieszczeniach można korzystać z bezpłatnego WiFi. Na miejscu dostępny jest także bezpłatny prywatny parking.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi!

 

Gdybym była młodsza, gdybym była, to w taką pogodę z domu bym wybyła! 😀

Jednak tak już jest, bo w moim wieku muszę uważać na słońce i na deszcz! 😀 I na śnieg też! 😀

Cieszę się ogromnie jeśli moi bliscy wypoczywają i łapią chwile szczęścia.

Mnie już doskonale wypoczywa się w domu, kiedy wszystko jakoś się układa.

Potrzebny był mi dziś taki dzień nic nie robienia, a w takich chwilach zbieram swoje roztrzepane myśli związane z chorobą Mamy.

Dziś był stabilny dzień, a więc miałam chwilę oddechu, bo jutro wszystko zacznie się od początku.

Oglądałam w telewizji Święto Wojska Polskiego, ale tym razem nie uroniłam ani jednej łzy.

Dawnymi czasy, to święto mnie ogromnie rozrzewniało, ale za tego rządu jest ono sztucznie napompowane i towarzyszy mu wielka niezgoda – tam u góry.

Dlatego też  mam w nosie to święto i nie działają na mnie wykrzyczane słowa przez Adriana.

Niech sobie wrzeszczy – ja mam pilota!

Piękny dzień minął i jestem w takim nastroju – jak w poniższej piosence:

Piosenka Dżemu!

 Żyj z całych sił

I uśmiechaj się do ludzi
Bo nie jesteś sam
Śpij, nocą śnij
Niech zły sen Cię nigdy więcej nie obudzi
Teraz śpij

Niech dobry Bóg
Zawsze cię za rękę trzyma
Kiedy ciemny wiatr
Porywa spokój
Siejąc smutek i zwątpienie
Pamiętaj, że

Jak na deszczu łza
Cały ten świat nie znaczy nic a nic…
Chwila, która trwa
Może być najlepszą z Twoich chwil…

Idź własną drogą
Bo w tym cały sens istnienia
Żeby umieć żyć
Bez znieczulenia
Bez niepotrzebnych niespełnienia
Myśli złych

Jak na deszczu łza
Cały ten świat nie znaczy nic a nic…
Chwila, która trwa
Może być najlepszą z Twoich chwil…
Najlepszą z Twoich chwil

Jak na deszczu łza
Cały ten świat nie znaczy nic a nic…
Nie! Nie!
Chwila, która trwa
Może być najlepszą z Twoich chwil…
Najlepszą z Twoich chwil

 

 

Wakacje wczoraj i dziś!

Było skromnie, ale każdy się cieszył, że jest na wakacjach. Do szczęścia wystarczyło jezioro, paprykarz szczeciński i świeże powietrze.

Teraz ludziska jadą na wakacje do Egiptu, Turcji, Grecji, a w najgorszym wypadku nad Bałtyk.

My starsi pamiętamy nasze wakacje, kiedy każda rodzinka miała na stanie namiot i niezbędne akcesoria, aby przeżyć w terenie. 

Moja rodzina często tak spędzała letnie dni, a więc nad jeziorem.

Mieliśmy na stanie namiot, materace, łóżka polowe, koce i butlę gazową, oraz patelnię i szybkowar.

Co my robiliśmy?

Wędkowaliśmy, a potem robiliśmy rybne kotlety – jaka pycha.

Złapane okonie w zalewie octowej – niezapomniany smak.

W szybkowarze gotowało się danie jednogarnkowe z warzyw i odrobiny mięsa – pamiętam ten smak i zapach!

A wieczorem, kiedy słońce nagrzało wodę, kąpałam dzieci przy zachodzie słońca. Nigdy tego nie zapomnę i tych promieni odbijających się w wodzie, bo to były cudowne, wolne od trosk wakacje z korzyścią dla dzieci.

Myślę, że też macie takie wspomnienia.

 

 

 

 

Klik i wszystko na sprzedaż!

Zbliża się jesienne otwarcie programów telewizyjnych, które powstawały podczas wakacji właśnie.

Jednak to nie przeszkodziło wielu „gwiazdom”, by pojechały gdzieś w daleki świat – na wyspy różnorodne, gdzie jest pięknie i anielsko, by zrobić sobie focie i natychmiast je przesłać na Facebooka, albo innego diabła.

Potem te focie oczywiście znalazły się na „Pudelkach”. „Plotkach” i innych plotkarskich portalach.

Te wakacje z celebrytkami, które absolutnie nie chronią swojej prywatności niejednokrotnie wpędzały mnie w zażenowanie. Tak, tak zaglądam na te portale i ciekawe kto na nie nie zagląda – ha ha.

To nie jest tak, że zazdroszczę im tych wakacji, figury, kostiumu kąpielowego, plaży i słońca, bo przecież ja też kiedyś byłam piękna i młoda, ale moje zdjęcia są w albumach. Nie zazdroszczę, że ja się zestarzałam, a panie w moim wieku wciąż na fali sprzedają swoją prywatność chętnie i ochoczo.

Tak sobie myślę, że te wakacje otworzyły mi oczy na małość tych telewizyjnych celebrytek, a to się wiąże z niechęcią oglądania ich programów.

Nie będę oglądała „Kropki nad „i” – Moniki Olejnik, która prężyła się jak łania przed obiektywem, ale najpierw poddawała ważne, dziejące się w kraju sprawy. Lansowała się na potyczkach PiS-u w kostiumie kąpielowym.

Nie będę oglądała żadnego programu z Małgorzatą Rozenek, która wraz z Radziem Majdanem przemierzyli Wietnam za dolara dziennie, a potem na potęgę lansowali się na gorącej plaży. Wszystko dla kasy, co uwiera i mierzi.

Nie będę oglądała „Dzień dobry TVN” z panią Rusin, która skacze i podryguje przed obiektywem, aby tylko zrobić na złość swojej odwiecznej rywalce – Hannie Lis, co to jej męża zabrała.

Nie będę też oglądała programu śniadaniowego z panią Kalczyńską, która kiedyś była niezłą dziennikarką, a celebryctwo uderzyło jej do głowy i na zdjęciach wkłada sobie dłoń w matosy kąpielowe.

Nie będę oglądała „Kuchennych rewolucji”, gdyż szanowna Magda Gessler po pijaku, czy też pod wpływem kokainy robi dysputy ze swoimi fanami i wychodzi to żenująco.

Co będę oglądała więc?

Będę oglądała „Szkło kontaktowe”, bo panowie nie istnieją na Facebooku i nie sprzedają swojej prywatności.

Będę oglądała Annę Jędrzejowską i Justynę Pochanke, bo to są kobiety z klasą, a ich prywatność jest święta.

Nie chcę wyjść w tym wpisie na zgreda, ale pragnę nadmienić, że zawsze lubiłam normalność z odrobiną pieprzu, ale niechaj to będzie inteligentne i ze smakiem.

Odrzucam kicz kategorycznie i pchanie się na szkło w kostiumie kąpielowym, co jest straszną taniochą!

 

 

 

 

 

W pogoni za resztkami lata

Tak sobie powspominam:

Kiedy moje Córki były jeszcze w przedszkolu, to już myślałam, że za chwilę pójdą do szkoły, choć jest między nimi prawie trzy lata różnicy.

Kupiliśmy im dwa biurka, dwie identyczne lampki i dla każdej po krzesełku do biurka.

Kiedyś te meble nie były za piękne, bo dość toporne, jak to było w czasach PRL, ale były masywne i służyły im przez długie lata.

Chciałam bardzo, aby niczym ich nie dzielić i mają mieć wszystko po równo. Także miały osobne łóżka i osobne szafki na ubrania.

Mieszkały długie lata w jednym pokoju ze sobą i starałam się, aby ten ich pokój był dla nich przyjazny.

Potem kupiłam im komputer, aby miały w nim pomoc potrzebną do nauki. Na tym komputerze obie napisały swoje magisterskie prace. Starałam się z Mężem, aby nic ich nie dzieliło, a łączyło.

Czy się kłóciły? Oczywiście, że się kłóciły i spierały – jak to nastolatki, ale zawsze starałam się wkraczać w newralgicznym momencie i tłumiłam spór, bo mi zależało, aby się kochały i wzajemnie się wspierały.

Tłumaczyłam, że są tylko dwie i ważne jest to,by były za sobą obojętnie ile kilometrów je rozdzieli. Tłumaczyłam, że kiedy rodzice odejdą z tego świata, to zostaną tylko one i mają się szanować i dbać o siebie.

Czy mi się to udało? Tak, kilometry je faktycznie rozdzieliły i w ciągu roku mało jest okazji, by pobyły ze sobą. Każda poszła w swoją stronę. Każda ma swoje życie i problemy. Każda ma z nich inną pracę i innego męża, ale wydaje mi się, że coś mi się znowu udało.

Kiedy przychodzą wakacje, to się zgrywają i rezerwują wakacje w jednej miejscowości i jadą razem ze swoimi rodzinami.

Bardzo mnie to cieszy, że choć ich drogi się rozeszły, to wciąż chcą ze sobą pobyć choć przez tydzień.

Właśnie dziś rozpoczęły obie wypoczywać w miejscowości nadmorskiej z mężami, dziećmi i przyjaciółmi, a moje serce rośnie z dumy – matczyne serce.

 

 

 

Córki z rodzinami nad morzem, a Dziadek pokonuje nasze jezioro i tak wszyscy łapią ostatnie, być może promienie słoneczne. 🙂