Archiwa miesi臋czne: Grudzie艅 2014

Zapraszam na „blog贸wk臋” :)

Kochani, tak sobie my艣l臋, 偶e gdzie si臋 podzia艂y te moje czasy, 偶e sz艂o si臋 na Sylwestra balowa膰 do bia艂ego rana, a by艂o troch臋 tego 馃檪

Tak sobie my艣l臋, 偶e w moim wieku, to bym ju偶 „艣misznie” na tym parkiecie wygl膮da艂a, bo wiek zrobi艂 swoje, ale nikt mi nie zabroni bawi膰 si臋 jednak. Bawi膰 si臋 w domu, nawet w kaputkach lekko si臋 po wygina膰 i po podskakiwa膰 w rytm ulubionych przeboj贸w z tamtych, szalonych lat. Wybra艂am kilka i zach臋cam w rytm starych piosenek aby艣cie te偶 ju偶 poczuli klimat szalonej nocy, jaka jest przed nami, cho膰by艣my o p贸艂nocy ju偶 byli w betach, kiedy 艣wiat zap艂onie fajerwerkami. Nam te偶 co艣 si臋 jeszcze od 偶ycia nale偶y, a wi臋c zapraszam ju偶 teraz na namiastk臋 tego, co za chwilk臋 i szampana nie 偶a艂uj臋, a wi臋c :

DO SIEGO ROKU i dzi臋kuj臋, 偶e bywacie tutaj.

https://www.youtube.com/watch?v=PIb6AZdTr-A

 

https://www.youtube.com/watch?v=d-diB65scQU

https://www.youtube.com/watch?v=yRYFKcMa_Ek

Na koniec roku zapachnia艂o kup膮

Agnieszka Kublik z Gazety Wyborczej pono膰, napisa艂a felieton聽鈥濸ampers z niespodziank膮鈥, w drugim cz艂onie tytu艂u dodaj膮c, 偶e nie jest to 鈥瀎elieton przeciwko matkom鈥. Przeczuwa艂a, 偶e tekst wywo艂a burz臋 鈥 i absolutnie si臋 nie pomyli艂a, bo ch…, de… i kamieni kupa, to piku艣 do tego, co napisa艂a owa dziennikarka i jak podzieli艂a spo艂ecze艅stwo.

Posz艂a do w艂oskiej restauracji z przyjaci贸艂mi z USA, aby sobie porozmawia膰 i si臋 rozerwa膰, a tu nieopodal jej stolika jaka艣 polska mamu艣ka na kanapie przy stoliku, bez skr臋powania zacz臋艂a zmienia膰, 偶e tak delikatnie rzekn臋, zafajdanego przez dzidziusia pampera i si臋 zacz臋艂o!

Pani Agnieszka ni chybi艂 opowiedzia艂a t臋 scen臋 w gazecie jako okropnie zdegustowany go艣膰 owej restauracji, bo tak ni膮 to wzburzy艂o. Ten pseudo pachn膮cy pampers zosta艂 przeniesiony demonstracyjnie, obok stolika Pani Agnieszki i umieszczony z niespodziank膮 w toalecie, w kuble na 艣mieci i w zasadzie spraw臋 tak zako艅czy艂a owa matka, ale burza si臋 rozp臋ta艂a kupkowo na sam koniec roku.

Tak sobie my艣l臋, 偶e mnie taka sytuacja pewnie by obesz艂a, bo nie nale偶臋 do szczeg贸lnych wra偶liwc贸w i wszystko, co ludzkie nie jest mi obce, ale tutaj trafi艂o na estetk臋 i kobiet臋 wymagaj膮c膮, trzymaj膮c膮 si臋 standard贸w i mamy k艂opot, bo i go艣cie z USA pewnie 藕le oceni膮 polsk膮 mentalno艣膰!

K艂opot polega na tym, bo czy rodzice powinni przychodzi膰 do restauracji z tak ma艂ymi dzie膰mi, kt贸re cz臋sto wrzeszcz膮, piszcz膮, pluj膮 i wybrzydzaj膮. Dzieci, kt贸re mog膮 w trakcie jedzenia, czy picia kawy, albo wina zrobi膰 ow膮 kupk臋 jakiego艣 tam koloru.

Ja sobie my艣l臋, ze nasta艂y dziwne czasy, 偶e dzieci zaczynaj膮 ludziom przeszkadza膰. Z艂oszcz膮 si臋 na dzieci w samolotach, w uzdrowiskach, restauracjach i kawiarniach, a tak偶e na pla偶ach. Dzieci, kt贸re nie potrafi膮 si臋 zachowa膰 i stanowi膮 z艂o konieczne w przestrzeni publicznej, bo s膮 miedzy nami ludzie, a cz臋sto kobiety, kt贸re dzieci nie znosz膮 i najlepiej dla nich by by艂o, aby dzieci w ich otoczeniu wcale nie by艂o.

Troch臋 to smutny czas nasta艂, 偶e ocenie kategorycznej i cz臋sto bardzo z艂ej, poddawane s膮 Matki Polki, kt贸re bardzo si臋 rozpanoszy艂y podobno i kiedy idzie taka z w贸zkiem, to kl臋kajcie narody, bo oto idzie bohaterka wszech czas贸w, bo jest matk膮! 聽Trzeba jej ust臋powa膰 na ka偶dym kroku, bo jak nie, to walnie tym w贸zkiem w biodro, albo obrzuci stosownie s艂owami, 偶e zapami臋ta si臋 do ko艅ca 偶ycia.

Czy tak jest? Nie wiem, bo nie spotka艂am si臋 w swoim 偶yciu z tak膮 roszczeniow膮 matk膮 i 偶adna mnie w贸zkiem nie pchn臋艂a, a wi臋c nie mog臋 ocenia膰, ale chyba co艣 jest na rzeczy jednak, skoro takich kwiat贸w jest tak du偶o w sieci i tu konkluzja:

Przypominam sobie jak to by艂o, kiedy sama by艂am m艂od膮 kobiet膮 i chodzi艂am dwukrotnie w ci膮偶y pracuj膮c do rozwi膮zania obu ci膮偶. 呕aden lekarz si臋 nade mn膮 nie roztkliwia艂 i nie zaproponowa艂 zwolnienia na ten czas, a mnie co艣 takiego nie przysz艂o do g艂owy nawet. Zwolnienia by艂y tylko dla ci膮偶 zagro偶onych, a nie jak teraz – jak leci, 偶e ka偶da ci臋偶arna powinna odpoczywa膰, bo to jest szczeg贸lny czas b艂ogos艂awiony i ju偶! Mo偶e w traktowaniu ci膮偶y jak chorob臋 tkwi ca艂y szkopu艂, 偶e obecne, m艂ode kobiety czuj膮 si臋 jak ksi臋偶niczki i krzycz膮 na prawo i lewo, 偶e oto ona jest matk膮 i nale偶膮 si臋 jej wszystkie dobroci tego 艣wiata.

Nie wiem, mo偶e si臋 myl臋 i nie chc臋 ocenia膰 pochopnie, ale ja by艂am matk膮 przede wszystkim dla siebie i dla swoich dzieci i nie szpanowa艂am tym swoim matczeniem, bo to by艂a tylko i wy艂膮cznie moja i tylko moja sprawa, a tak na koniec, to dobrze, 偶e pani w tej restauracji mia艂a pampersa, a nie jak my kiedy艣 – pieluchy tetrowe, bo dopiero by艂o by fuj 馃榾

Bo tak cicho si臋 zrobi艂o, 偶e a偶 dziwnie :)

Chandra, to takie brzydkie s艂owo, ale jak dopadnie to dopadnie i trzeba jako艣 si臋 z ni膮 upora膰 i 聽wr贸ci膰 do normalno艣ci. Przez ostatnie dni przed 艣wi膮tecznie i 艣wi膮teczne, kt贸re by艂y wype艂nione po brzegi uczuciami, emocjami, spotkaniami, rozmowami i tym wszystkim, czego na co dzie艅 si臋 nie do艣wiadcza, to chandra chyba jest norm膮!

Pojechali, rozeszli si臋 i ka偶dy wr贸ci艂 ju偶 do swoich zada艅, a mnie si臋 tak cicho zrobi艂o i jako艣 chandrowato w艂a艣nie. Mo偶e to ta cisza, a mo偶e t臋sknota za jeszcze wi臋cej wra偶e艅, ale c贸偶! 聽Wszystko na tym 艣wiecie ma sw贸j pocz膮tek i sw贸j koniec i musz臋 si臋 na nowo za klimatyzowa膰 w swojej ciszy i szaro艣ci dnia codziennego, a wi臋c powoli i jednostajnie wracam, a od chandry wiem, 偶e si臋 op臋dz臋, gdy偶 zawsze tak mam, gdy co艣 si臋 ko艅czy i odchodzi, a ja 聽choruj臋 i jestem depresyjna. Na szcz臋艣cie wiem, 偶e to b臋dzie kr贸tki taki stan, bo znam siebie. Juto wyje偶d偶am za艂atwi膰 na koniec roku wa偶n膮 dla siebie spraw臋, a wi臋c nie b臋d臋 mia艂a czasu si臋 rozczula膰 nad sob膮, a za progiem czai si臋 Nowy Rok i tak sobie robi臋 podsumowanie roku, kt贸ry przemija i stwierdzam, 偶e dla mojej Rodziny i dla mnie to by艂 naprawd臋 dobry rok.聽

Nie zdarzy艂o si臋 w ci膮gu starego roku dla mnie nic bardzo bolesnego i nic nie wstrz膮sn臋艂o i nie spad艂o jak grom z jasnego nieba. Jeste艣my wszyscy w komplecie, cali i w miar臋 zdrowi, cho膰 o rok starsi – jak wszyscy zreszt膮, co jest sprawiedliwe na tym 艣wiecie.

Wnuki rosn膮 jak na dro偶d偶ach i powoli wkraczaj膮 w 艣wiadome dzieci艅stwo, bo maj膮 ju偶 swoje obowi膮zki, cho膰by w przedszkolu. Ucz膮 si臋 wsp贸艂gra膰 z r贸wie艣nikami w grupach, a wi臋c jest to ju偶 powa偶ne zadanie.

Moja Mama troszk臋 w tym roku podupad艂a na zdrowiu i to jest ten moment, kiedy wszyscy obawiamy si臋 o jej zdrowie i to jest ten czas, kiedy wszyscy bardziej my艣limy o przemijaniu.聽

Czego bym chcia艂a w tym Nowym Roku? Niczego nadzwyczajnego, a tylko dla siebie, abym nie podupad艂a na zdrowiu, a potem, abym mog艂a wie艣膰 ka偶dy dzie艅 w miar臋 spokojnie i bezpiecznie. Aby moja Rodzina w ca艂o艣ci, znalaz艂a w tym Nowym Roku swoje malutkie rado艣ci w codziennych czynno艣ciach i aby to wszystko mia艂o sw贸j cel i sens jaki sobie wszyscy wytyczyli. Niechaj wnuki rosn膮, a starsze pokolenie ponownie spotka艂o si臋 za rok przy 艣wi膮tecznym stole, tak jak to by艂o tego roku i tyle mam 偶ycze艅.

Swoim czytelnikom te偶 偶ycz臋 na Nowy Rok stabilizacji i bezpiecze艅stwa, bez zawirowa艅 i brzydkich niespodzianek losowych. 呕ycz臋 du偶o mi艂o艣ci przede wszystkim 聽rado艣ci z bliskich – ukochanych os贸b, bo Rodzina jest najwa偶niejsza i zdrowie, a reszt臋 mo偶emy pomin膮膰 milczeniem, cho膰by wstr臋tn膮 polityk臋!

Wam i sobie 偶ycz臋

Jestem dzisiaj
jak ten stary rok odchodz膮cy
w milczeniu nikt
nie zwraca na to uwagi nie
poderw臋 ju偶 do lotu
siebie ani innych wszystkie
czyny i s艂owa
u艣miechy i szlachetne gesty
偶arty i przekle艅stwa
wszystko
wkr贸tce odejdzie na zawsze
liczy膰 si臋 b臋dzie
tylko ten kt贸ry przyjdzie
z daleka
nieba albo piek艂a nie
wiadomo
tylko ten g贸wniarz b臋dzie
wa偶ny ten
szczyl wierzgaj膮cy n贸偶kami
w ko艂ysce kt贸ry nie
potrafi wyartyku艂owa膰 偶adnego
sensownego d藕wi臋ku
za艂atwiaj膮cy si臋 pod siebie
ze smrodem
r贸wnym swej urodzie
wrzeszcz膮cy na i do innych
z byle powodu
on tylko
b臋dzie w centrum uwagi
na ustach
pijanych ze szcz臋艣cia
szampana taniej w贸dy i piwa
milion贸w
okupuj膮cych t臋 planet臋 bez
偶adnego celu tylko by
przyj艣膰 nasmrodzi膰 nawrzeszcze膰
naubli偶a膰 innym i sobie
pokocha膰 znienawidzi膰 zrani膰
zabi膰 i odej艣膰 zatrze膰
wszystkie 艣lady
na piasku i w u艂omnej pami臋ci
min膮膰 jeszcze po drodze
nowy rok
raczkuj膮cy rumiany napchany
miliardami gwiazd marze艅
pragnie艅 tak
rzadko
tak rzadko spe艂nianych ale
zawsze b臋d膮
sobie 偶yczy膰 nawzajem
te naiwne
bezbronne miliony wszystkiego
co wed艂ug nich
najlepsze
ja te偶 wam i sobie tego
z nadej艣ciem
kolejnego b臋karta marze艅
偶ycz臋.

Ryszard Mierzejewski

W te 艣wi臋ta pozna艂am Pani膮 Jadwig臋

Kiedy jeste艣my zapraszani w go艣ci, to nigdy nie wiemy kogo mo偶emy spotka膰 pierwszy raz. Sta艂o si臋 tak, 偶e te艣膰 mojej c贸rki zaprosi艂 na 艣wi臋ta swoj膮 siostr臋, kt贸rej ja nie zna艂am, albo nie pami臋ta艂am z wesela mojej c贸rki. Nie zawsze jeste艣my z stanie zapami臋ta膰 go艣ci weselnych, cho膰 s膮 nam przedstawiani. W ferworze weselnej atmosfery i lekkim zdenerwowaniu, aby wszystko si臋 uda艂o na weselu naszego dziecka nie jeste艣my w stanie kodowa膰 powinowactwa i dlatego kiedy zobaczy艂am Pani膮 Jadwig臋 na 艣wi臋tach zgadywa艂am sobie, jaka偶 to te偶 jest osoba?

Mam tak,偶e nowe osoby w moim otoczeniu jakby obserwuj臋, aby je bli偶ej pozna膰 i nie pope艂ni膰 gafy podczas rozmowy, bo Pani Jadzia jest sporo ode mnie starsza, a wi臋c musz臋 rozpozna膰 na ile mog臋 sobie pozwoli膰 w 偶artach i og贸lnej rozmowie. W zasadzie szybko karty si臋 odkrywaj膮 i po oko艂o p贸艂 godzinie mog臋 okre艣li膰 czy powinnam zachowa膰 dystans, czy te偶 stwierdzi膰, 偶e to jest swojska kobieta i mo偶na z ni膮 konie kra艣膰.

Powiem w sekrecie, 偶e Pani Jadwiga, a za chwil臋 Jadzia, bo przysz艂y艣my na ty, jest z tych kobiet z tzw. starej szko艂y i mo偶na z ni膮 porozmawia膰 na ka偶dy temat, a wi臋c o 偶yciu bardzo, lub mniej powa偶anie. Jest to kobieta, kt贸rej nie obce s膮 tematy polityki, a na seksie sko艅czywszy w prze艣miewczy spos贸b. Jest to kobieta z tzw. starej szko艂y wychowania, pe艂na godno艣ci i dystynkcji i kiedy si臋 z ni膮 rozmawia, to mimo samotno艣ci, bo m膮偶 umar艂, ma w sobie wielkie pok艂ady pokory i zrozumienia na innych ludzi i na otaczaj膮cy j膮 艣wiat, a do tego wspaniale radz膮ca sobie z przeciwno艣ciami losu, cho膰 艂atwo jej nie jest.

Jak偶e si臋 ciesz臋, 偶e pozna艂am w te 艣wi臋ta tak wspania艂膮 kobiet臋, dzi臋ki kt贸rej zrozumia艂am, 偶e kiedy odchodzi druga po艂贸wka, to mo偶na jednak jako艣 偶y膰 – mimo, 偶e samotnie.

Ma艂o ju偶 jest takich ludzi, kt贸rzy wiele w swoim 偶yciu przeszli, a jednak pogoda ducha ich prowadzi ka偶dego dnia i potrafi膮 si臋 z tego dnia danego im si臋 cieszy膰.

To by艂o dla mnie wspania艂e do艣wiadczenie i mam nadziej臋, 偶e jeszcze spotkam si臋 z Jadzi膮 nie jeden raz i oby tylko zdrowie nam obu dopisa艂o.

Mora艂: Szukajcie takich ludzi i pozw贸lcie sobie na ich zapami臋tanie, gdy偶 jest to ju偶 wymieraj膮ce pokolenie ludzi prostych, a jednak wielkich!

 

 

Cudownie i 艣wi膮tecznie jeszcze

Tak, to by艂y cudne 艣wi臋ta, czyli takie, 偶e nawet sobie ich wcze艣niej nie wymarzy艂am. By艂y inne zupe艂nie, poniewa偶 znalaz艂am si臋 w miejscach, kt贸rych wcze艣niej nie planowa艂am, a zdarzy艂y si臋, a tak偶e by艂o to sp臋dzanie 艣wi膮t z lud藕mi, kt贸rych lubi臋 i przede wszystkim im ufam.

By艂o wiele 艣miechu, rado艣ci, a tak偶e wiele wspomnie艅 i wsp贸lnych rozm贸w na wszelkie tematy, a wi臋c jestem na艂adowana pozytywn膮 energi膮 i 艣wie偶ym powietrzem, bo nie samym biesiadowaniem 偶yli艣my, ale i spacerem po lekko zabielonych 艣niegiem 艣cie偶kach.

Reasumuj膮c, to by艂 cudowny czas, ale jeszcze si臋 nie sko艅czy艂, bo dzi艣 jeszcze b臋dziemy 艣wi臋towa膰, a wi臋c lec臋 do kuchni 馃檪

Wojna na prze偶ywanie 艣wi膮t!

Zauwa偶y艂am, 偶e w tym roku, tu偶 przed 艣wi臋tami Bo偶ego Narodzenia rozgorza艂a w艣ciek艂a dyskusja na temat, czy atei艣ci maj膮 prawo obchodzi膰 te 艣wi臋ta, bo katolicy obchodz膮 je g艂臋biej i prawdziwej, a atei艣ci zachowuj膮 si臋 na 艣wi臋tach, 聽jak u cioci na imieninach, a ja:

Protestuj臋 i kategorycznie si臋 sprzeciwiam, poniewa偶 jako ateista prze偶ywam ten czas mo偶e i g艂臋biej jak zadeklarowani katolicy. Dbam o to, by na stole by艂y potrawy takie, kt贸re zasmakuj膮 katolikom, bo w mojej rodzinie mam takie osoby, kt贸re dbaj膮 o tradycj臋, a i sama je uwielbiam, Ubieram choink臋, bo uwielbiam to robi膰 i kiedy j膮 ubior臋 w migoc膮ce 艣wiate艂ka, to gapi臋 si臋 jak w jakie艣 zaczarowane drzewko, magiczne drzewko i napawam si臋 kolorami, kt贸re odbijaj膮 si臋 w bombkach, co tworzy ten nastr贸j, jaki mnie rozrzewnia i kto mi zabroni?. Czy mi si臋 nie nale偶y wzrusza膰, tylko dlatego, 偶e nie wierz臋 w Boga, a ten czas po艣wi臋cam na rodzinne spotkanie w blasku tych 艣wiate艂ek i 聽艣wiec w jedynym danym nam czasie, kiedy po d艂ugich miesi膮cach w roku, mo偶emy si臋 wreszcie spotka膰 przy jednym stole?

Czy mnie si臋 odmawia przez katolik贸w, 偶e ciesz臋 si臋 tego wieczora, bo moje wnuki uros艂y przez ten rok i zm膮drza艂y i mimo odleg艂o艣ci w czasie, wci膮偶 mnie pami臋taj膮 i ca艂uj膮 w babciny policzek? Czy ateista nie ma wspomnie艅 z przesz艂o艣ci i przy wigilijnym stole nie wspomina tych, kt贸rzy odeszli, a nas kochali i cz臋sto g臋sto uroni 艂z臋 na te wspomnienia, te偶 przy blasku 艣wiec, patrz膮c szczerze w oczy rozm贸wcy, tak aby zrozumia艂, 偶e prze偶ywamy i boli nas to?

Takich pyta艅 jest setki, bo jak偶e cz臋sto jest tak, 偶e ateista nie kradnie, nie oszukuje, nie szmugluje, nie chla alkoholu, nie bije 偶ony i dzieci, nie zdradza, nie kradnie, nie i nie, a jednak w mediach si臋 coraz cz臋艣ciej rozmawia, 偶e ateista nie ma prawa do prze偶ywania 艣wi膮t, bo katolik to potrafi najlepiej, a wed艂ug mnie jest to strasznie krzywdz膮ca ocena i 偶ycz臋 sobie, aby katolicy nas nie oceniali i oczywi艣cie nawzajem , a mam jeszcze pytanie.

W naszym kraju jest 90% zadeklarowanych katolik贸w i z tego wynika, 偶e to te 10%, 聽to sami mordercy, podpalacze, z艂odzieje, pijacy, pedofile, alkoholicy, bo pozosta艂a cz臋艣膰 do rany przy艂贸偶, tylko ze statystyk wynika, 偶e to zadeklarowani katolicy chyba dopuszczaj膮 si臋 najci臋偶szych przest臋pstw 聽i dopiero w kicu i na mitingach AA si臋 聽ponownie nawracaj膮, a wi臋c ob艂uda owa nie dotyczy ateist贸w, a tych, co na kolanach s艂u偶膮 Bogu, ale po czasie!

A ja znam takich katolik贸w, 偶e nie kochaj膮 po r贸wno swojego potomstwa, bo jeden syn jest kochany, a drugiego na staro艣膰 si臋 wykorzystuje do swoich potrzeb, nie daj膮c mu mi艂o艣ci. Znam takiego katolika, kt贸ry bywa co niedziel臋 na mszy, a swoim dzieciom urz膮dzi艂 w domu ob贸z przetrwania nie daj膮c ani grama mi艂o艣ci i traktowa艂 swoje dzieci jak 偶o艂nierzy. Znam takie katoliczki, kt贸re nie odpu艣ci艂y 偶adnej s膮siadce i zagl膮da艂y jej w okna, a potem wymy艣la艂y androny, 偶e si臋 puszcza. Znam 偶on臋 i matk臋, kt贸ra prowadzi podw贸jne 偶ycie, udaj膮c kochaj膮c膮 matk臋 i 偶on臋, a kiedy tylko nadarza si臋 okazja jedzie do kochanka 聽i to nie przeszkadza jej wierzy膰 w Boga, a wi臋c ja ateistka wznosz臋 do niego wzrok i pytam, czy on nie widzi tych wszystkich dra艅stw, a je艣li widzi, co co ma zamiar z tym zrobi膰, aby zrobi膰 porz膮dek w swoich szeregach, a ateist贸w rozgrzeszy膰, bo to s膮 dobre ludzie „som” 馃榾

Ale, ale, bo znam katolik贸w jak偶e bardzo uczciwych ludzi i takich szanuj臋 i tacy mi si臋 podobaj膮 i mam wielkie uznanie dla ich warto艣ci religijnych i to by by艂o na tyle, a teraz lec臋 w go艣ci 馃檪

Nasza Wigilia :)

聽Ludzie si臋 spiesz膮 przez ca艂y rok,

by mie膰 coraz wi臋cej pieni臋dzy,

by wybudowa膰 wielki dom z basenem najlepiej.

Spiesz膮 si臋 i spiesz膮 i sami czasami si臋 gubi膮,

bo nie wiedz膮 dok膮d tak p臋dz膮 i po co?

A ja si臋 spieszy艂am wczoraj w ten pi臋kny wiecz贸r,

do wzrusze艅 i porusze艅,

do ciep艂ych spojrze艅 i przytule艅.

Spieszy艂am si臋 do b艂yszcz膮cych oczu 聽i 艣miechu moich wnucz膮t

i do ich rado艣ci szczerej, gdy pod choink膮

znalaz艂y wymarzone prezenty.

Spieszy艂am si臋 do z niecierpliwo艣ci膮

rozdzieranych paczuszek i uradowanych dzieci臋cych twarzy,

偶e tam w 艣rodku znalaz艂y, to o czym marzy艂y.

Spieszy艂am si臋 w ko艅cu do wspomnie艅 i refleksji

i do 艂zy uronionej na wspomnienia o tych, kt贸rych ju偶 nie ma.

Spieszy艂am si臋 do rozm贸w przy blasku 艣wiecy i pr贸bowania

tych wszystkich d贸br, cho膰by po kawa艂eczku z ka偶dego dania.

Spieszy艂am si臋, by na d艂ugo zapami臋ta膰 te chwile celbracji rodzinnej,

wsp贸lnej, szczerej, 聽po艣r贸d 聽wyciszonej atmosfery przy kominku.

To wszystko wczoraj dosta艂am i jestem bogatsza w swoje refleksje,

偶e kolejna Wigilia da艂a mi poczucie bezpiecze艅stwa i wielkiego szcz臋艣cia. 馃檪

Prowokacja na samotnego w臋drowca podczas wieczerzy!

M贸j do艣膰 dobry znajomy na jednym z forum i tu nie zdradz臋 jakiego i nie zdradz臋 nicka – zada艂 takie oto pytanie innym u偶ytkownikom tego偶 forum, czy?

Czy celebrujecie ow膮 tradycj臋??
Czy zdarzy艂o si臋 aby to miejsce przy Waszym stole zosta艂o ZAJ臉TE??

Par臋 lat temu wraz z koleg膮 wystawili艣my na pr贸b臋 jednego nawiedzonego pseudo-chrze艣cijanina, kt贸ry z r贸偶a艅cem si臋 nie rozstawa艂 i poucza艂 ci膮gle ludzi jaki powinien by膰 katolik.:pop:

Wynaj臋cie menela (trze藕wego!) kt贸rego po skropieniu w贸dk膮 (dla zapachu) – wys艂ali艣my do jego domu w trakcie kolacji wigilijnej, to by艂 koszt skrzynki piwa.聽:chichot:

Ale偶 mieli艣my ubaw – jak nasz Moher si臋 przejecha艂 na biedaku i pogoni艂 niczym psa..聽

 

Teoria a praktyka niestety i tu nie zawsze id膮 w parze..聽:mur:

Powy偶sza historia jest bardzo smutna, bo gdzie艣 w nas zatraci艂y si臋 ludzkie odruchy, a mo偶e zawsze tak by艂o? Nie wiem, ale wiem jedno, 偶e jutro z m臋偶em jedziemy do te艣ci贸w mojej c贸rki, kt贸rzy przeprowadzili si臋 na wie艣. To nasze pierwsze spotkanie b臋dzie w ich nowym, odnowionym domu po Tacie Te艣cia mojej c贸rki 艣p.

Pracowali ci臋偶ko przez dwa lata, aby przystosowa膰 dom do swoich potrzeb, ale wiem, 偶e maj膮 g艂臋boko w sercu swoich Rodzic贸w, kt贸rym wiele zawdzi臋czaj膮 i wiem, 偶e przy stole Wigilijnym wspomnimy tych, kt贸rzy od nas odeszli i wiem, 偶e na zawsze b臋d膮 w naszej pami臋ci. To si臋 im nale偶y, poniewa偶 ca艂e swoje 偶ycie po艣wi臋cili tym, kt贸rzy po nich odziedziczyli przyzwoito艣膰 i godno艣膰. Nie s膮 to wielkie s艂owa, bo s膮 to s艂owa z serca p艂yn膮ce, ale przed chwil膮 otrzymali艣my telefon, 偶e brat mojego m臋偶a nie chce na Wigilii swojej Matki, bo w tym roku nasza kolej, by j膮 ugo艣ci膰, mimo, 偶e kobieta woli mojego m臋偶a brata i jego towarzystwo, bo kocha go bardziej. Nie b臋dziemy z m臋偶em si臋 licytowa膰, ale nie gwarantujemy, 偶e matka mojego m臋偶a b臋dzie si臋 czu艂a z nami dobrze, cho膰 zrobimy wszystko, aby tak si臋 sta艂o, ale si臋 nie da艂o!

Telefon. Dzwoni m贸j m膮偶 do swojej Mamy, 偶e jedziemy na Wigili臋, a w s艂uchawce s艂ycha膰 wzdychanie i pr臋偶enie si臋 jak piskorz, 偶e nie pojedzie i woli by膰 sama w domu i nie wa偶ne, 偶e moje wnuki j膮 kochaj膮, a ona mo偶e si臋 z nimi spotka膰 mo偶e ostatni raz, bo ma ponad 80 lat. Nie wa偶ne, 偶e te艣ciowa mojej c贸rki zaprasza j膮 serdecznie 聽do siebie. Moja te艣ciowa to typ ksi臋偶niczki i trzeba wiele minut przegada膰 przez telefon, aby doj艣膰 do konsensusu, cho膰 nikt nie wie, czy jak si臋 prze艣pi to wyrazi zgod臋 na wsp贸ln膮 Wigili臋 i tu rzekn臋, 偶e m贸j M膮偶 mimo, 偶e jest mniej kochany od jego brata, ma wielkie pok艂ady cierpliwo艣ci. Ja go w tym wspieram, bo znam moj膮 te艣ciow膮 jak w艂asn膮 kiesze艅 i wsp贸艂czuj臋 bratu mojego M臋偶a, 偶e brakuje mu tego wyczucia, 偶e Matka kocha go nad 偶ycie, a ten podsuwa j膮 komu艣 jak nie potrzebny mebel. Tak wi臋c mam nosa, 偶e nigdy nie wiadomo, kto si臋 zjawi, odepchni臋ty i niechciany i zawsze stawiam na stole talerzyk dla tego kogo艣, kogo nikt w rodzinie nie chce. Nie jestem zagorza艂膮 katoliczk膮, a tylko my艣l膮c膮 kobiet膮, ale jeszcze rzekn臋, 偶e brat mojego m臋偶a siedzi w ko艣ciele i r贸偶aniec przek艂ada, a jednak to nie cz艂owiek, a wyrachowana g…, bo kiedy matka mieszkanie 聽przepisa艂a na niego, to mo偶na ju偶 si臋 jej pozby膰, Wykona艂a zadanie, a dla mnie to jest 聽zgroza i niesmak i to s膮 te uczucia, kt贸re mn膮 zaw艂adn臋艂y zupe艂nie niepotrzebnie na 艣wi臋ta, a mia艂am odpoczywa膰 od codzienno艣ci, ale si臋 nie da! Chce si臋 zakl膮膰!

Mora艂 z tego taki, 偶e Matka, kt贸ra kocha bardziej jednego syna od drugiego zosta艂a odepchni臋ta i paradoksem b臋dzie, 偶e 聽podczas wieczerzy brat mojego m臋偶a postawi ten symboliczny talerz dla zb艂膮kanego w臋drowca, a to by艂aby ob艂uda nie wyt艂umaczalna!

Przygotowania na finiszu, a wi臋c moje 偶yczenia dla moich go艣ci :)

呕ycz臋 Wam nadziei,聽
w艂asnego skrawka nieba,聽
zadumy nad p艂omieniem 艣wiecy,聽
fili偶anki dobrej, pachn膮cej kawy,聽
pi臋kna poezji, muzyki,聽
pogodnych 艣wi膮t zimowych,聽
odpoczynku, zwolnienia oddechu,聽
nabrania dystansu do tego co聽wok贸艂,聽
chwil roziskrzonych kol臋d膮,聽
艣miechem i wspomnieniami.聽
Weso艂ych 艢wi膮t!