Archiwa tagu: list

List dla 艣p. Babci!

Mo偶e by膰 zdj臋ciem przedstawiaj膮cym 1 osoba

Jest to zdj臋cie mojej 艣p. Mamy, kt贸ra wczoraj mia艂a Imieniny!

Zdj臋cie robi艂am wieczorem, a wi臋c jest niedoskona艂e, ale to w艂a艣nie na tym zdj臋ciu Mama by艂a ze mn膮 w ci膮偶y, a by艂 to 1956 rok.

Dzisiejszy dzie艅 min膮艂 mi jak szalony, gdy偶 wzi臋li艣my si臋 z M臋偶em za gruntowne porz膮dki, 艂膮cznie z odsuwaniem mebli, a potem by艂o pitraszenie w kuchni i jak to w domu zawsze jest co艣 o zrobienia.

W tle gra艂o radio i przy wsp贸lnym sprz膮taniu 艣piewa艂 Krzysztof Krawczyk i tak sobie pomy艣la艂am przy mojej ulubionej piosence, 偶e:

„Bo jeste艣 Ty
Zn贸w przy mnie budzisz si臋
Bo jeste艣 Ty
I wci膮偶 czuj臋, 偶e…

Bo jeste艣 Ty
C贸偶 wi臋cej mog艂abym chcie膰?
Bo jeste艣 tu
I prosz臋 zawsze ze mn膮 b膮d藕”

Wpis mia艂 by膰 zupe艂nie na inny temat, ale jak zawsze 偶ycie pisze swoje scenariusze i plany si臋 zmieni艂y.

Kiedy odpocz臋艂am troch臋 po porz膮dkach i siad艂am do laptopa, to na poczt臋 FB dosta艂am wiadomo艣膰 od mojej, starszej C贸rki.

Robi艂a co艣 na swoim komputerze i znalaz艂a list, kt贸ry napisa艂a od siebie – na okoliczno艣膰 pogrzebu mojej Mamy, a Jej Babi.

Pami臋tam jak przez mg艂臋 tre艣膰 tego listu, kt贸ry odczyta艂a w ko艣ciele, gdy偶 wiadomo, 偶e w takich, smutnych chwilach jeste艣my w wielkich emocjach.

Dzi艣 dok艂adnie przeczyta艂am ten list od Wnuczki dla Babci i si臋 porycza艂am, ale najwa偶niejsze jest to, 偶e moje Dzieci tak w艂a艣nie zapami臋ta艂y swoj膮 Babci臋, a dla mnie jako matk臋 jest to bardzo wa偶ne!

„Kochana Babciu Halinko鈥

W dniu Twojej 艣mierci zrodzi艂a si臋 we mnie ogromna potrzeba, aby wypowiedzie膰 jak bardzo by艂a艣, jeste艣 i b臋dziesz wa偶na w moim 偶yciu.

My艣la艂am, 偶e jestem gotowa na Twoje odej艣cie, ale si臋 myli艂am.

Cho膰 serce p臋ka艂o patrz膮c jak cierpia艂a艣 , szczeg贸lnie przez ostatnie dwa tygodnie.

Nigdy nie dopuszcza艂am my艣li, 偶e kiedy艣 Ciebie nie b臋dzie, a jednak鈥.

Zawsze podziwia艂am Ci臋 za Tw贸j twardy i uparty charakter.

Czasami to nawet by艂o irytuj膮ce.

Kiedy patrz臋 na Twoje 偶ycie, kt贸re by艂o trudne, ci臋偶kie, pe艂ne cierpienia, Ty i tak potrafi艂a艣 niemal偶e do ko艅ca 艣mia膰 si臋, dowcipkowa膰, 艣piewa膰鈥

Nawet w swojej chorobie znalaz艂a艣 czas na u艣miech, humor, pocieszenie.

Babciu, jeste艣 dla mnie bohaterk膮, autorytetem godnym na艣ladowania.

To Ty przytula艂a艣 mnie do piersi gdy by艂am niemowl臋ciem, aby ukoi膰 mnie z p艂aczu, to Ty dodawa艂a艣 otuchy gdy by艂o trudno, to Ty dawa艂a艣 wskaz贸wki gdy chcia艂am dokona膰 z艂ych wybor贸w, to Ty zawsze czeka艂a艣 pokornie bym przysz艂a Ci臋 odwiedzi膰, to Ty t臋skni艂a艣鈥.

Dzi臋kuj臋 Bogu, 偶e pozwoli艂 mi towarzyszy膰 Ci w Twojej chorobie i w Twoim przej艣ciu na Drug膮 Stron臋.

To do艣wiadczenie by艂o mi bardzo potrzebne鈥

I dzi臋kuj臋 Ci, 偶e by艂a艣 w swej ci臋偶kiej chorobie TAKA dzielna, co nam wszystkim u艂atwi艂o trwanie przy TOBIE鈥

Wiedz, 偶e b臋dzie mi Ciebie bardzo brakowa膰, ale ufam, 偶e u Boga b臋dzie Ci dobrze i bezpiecznie i 偶e w艂a艣nie tam b臋dziesz na mnie czeka膰 i wyjdziesz kiedy艣 na spotkanie.

Kocham Ci臋 – Twoja na zawsze Agnieszka”

Ps. Potwierdzam, 偶e kiedy C贸rka male艅ka p艂aka艂a, a ja by艂am zabiegana i troch臋 nerwowa z ma艂ymi piersiami cz臋sto nie udawa艂o mi si臋 uspokoi膰 Jej.

Wystarczy艂o, 偶e Babcia J膮 wzi臋艂a w ramiona i przytuli艂a na obfitym biu艣cie – p艂acz znika艂 – tak by艂o!

gify alfabet

艢wiadkowie Jehowy listy pisz膮!

Mo偶e by膰 zdj臋ciem przedstawiaj膮cym 1 osoba i tekst 鈥濻erdecznie zapraszamy鈥

呕ycie jest jednak nieprzewidywalne i nie wiemy, co si臋 mo偶e wydarzy膰 danego dnia, a ja mam temat na bloga.

Kilka tygodni temu zauwa偶y艂am, 偶e do folderu wiadomo艣ci – inne na Facebooku napisa艂a do mnie kobieta w moim wieku,聽 czego od razu nie zauwa偶y艂am.

W szkole podstawowej, chyba w 贸smej klasie siedzia艂y艣my obie w jednej 艂awce i bardzo j膮 lubi艂am, a potem nasze drogi si臋 rozesz艂y na zawsze.

Min臋艂o 50 lat, a ona do mnie napisa艂a, 偶e 艣ledzi mojego Facebooka, 偶e jestem dobrym i empatycznym cz艂owiekiem i poda艂a sw贸j nr telefonu, abym do niej zadzwoni艂a.

Niby chcia艂a ze mn膮 porozmawia膰 o pandemii i jak ja sobie z ni膮 radz臋.?

Nie zadzwoni艂am, a wiadomo艣膰 wyda艂a mi si臋 podejrzana, bo wiem, 偶e ona nale偶y do 艢wiadk贸w Jehowy i czu艂am pismo nosem, 偶e b臋dzie chcia艂a mnie zwerbowa膰.

Trzy dni temu ponownie do mnie napisa艂a, a ja znowu nie mia艂am ochoty z ni膮 rozmawia膰 w sieci, ani telefoniczne,聽 bo tak naprawd臋 przez 50 lat nic nas nie 艂膮czy艂o.

Przemilcza艂am wiadomo艣膰 daj膮c jej do zrozumienia, 偶e nie mam ochoty na konwersacj臋.

Takie rzeczy chyba tylko mnie si臋 przydarzaj膮, gdy偶 rano si臋 obudzi艂am, zrobi艂am kaw臋 i w艂膮czy艂am komputer, a M膮偶 wyszed艂 za艂atwia膰 swoje, s艂u偶bowe sprawy.

Wbieg艂 do domu i pomacha艂 mi przed nosem kopert膮.

List dosta艂am od owej pani – dawnej kole偶anki, a w nim zaproszenie na jakie艣 spotkanie 艢wiadk贸w Jehowy zwi膮zane chyba ze 艣wi臋tami wielkanocnymi.

Musia艂a usi膮艣膰 do komputera i napisa艂a do mnie list, kt贸ry musia艂am odczyta膰 ze szk艂em powi臋kszaj膮cym, bo druk jest tak ma艂y, 偶e okulary moje nie radzi艂y sobie.

List jest bardzo grzeczny, ale mnie wkurzy艂, bo to zakrawa ju偶 na n臋kanie mnie!

Nie mam poj臋cia, co si臋 jej w g艂owie uroi艂o, 偶e trafi艂o to na mnie, kiedy ja jestem agnostyczk膮,聽 ale nie poszukuj臋 wiary 艢wiadk贸w Jehowy.

W艂a艣ciwie nie wiem co oni wyznaj膮 i do kogo si臋 modl膮, bo nigdy mnie to nie interesowa艂o.

Wiem jedno, 偶e nie obchodz膮 艣wi膮t Bo偶ego Narodzenia i nie ubieraj膮 choinki.

Wiem tak偶e, 偶e z regu艂y s膮 to dobrzy ludzie i sobie pomagaj膮 nawet finansowo, a tak偶e chodz膮 po domach, aby werbowa膰 nowych cz艂onk贸w, co mnie zawsze wkurza, bo niejeden raz odm贸wi艂am.

Po tym li艣cie w ko艅cu odwa偶y艂am si臋 jej napisa膰, 偶e nie jestem zainteresowana i mo偶e tak odzyskam spok贸j.

Po przeczytaniu tego listu przypomnia艂am sobie, 偶e maj膮c 15 lat ju偶 mnie zaprasza艂a do swojego domu i tam jej rodzice pr贸bowali pracowa膰 nade mn膮, ale w por臋 si臋 wycofa艂am.

Podsumowuj膮c t臋 sytuacj臋, to ja sobie siedz臋 w moim domku i spotykam si臋 jedynie z rodzin膮.

Nie szlajam si臋 na 偶adnych kawkach i ploteczkach z kole偶ankami, a tu okazuje si臋, 偶e kto艣 sobie o mnie my艣li i chce zwerbowa膰 – mnie nie znaj膮c mnie!

Brak dost臋pnego opisu zdj臋cia.

IPN Kaczy艅skiego!

Sta艂o si臋 tak, 偶e mocno 艣pi膮c nie us艂ysza艂am pukania do drzwi przez listonosza.

W skrzynce znalaz艂am wi臋c awizo i musia艂am si臋 zebra膰, aby odebra膰 przesy艂k臋 na Poczcie Polskiej.

Nie by艂am w tym przybytku chyba z 10 lat, bo wszystko za艂atwiam elektronicznie i stwierdzi艂am jak bardzo ta instytucja si臋 zmieni艂a!

Zobaczy艂am na rega艂ach mas臋 ksi膮偶ek katolickich i czasopism, a tak偶e stwierdzi艂am, 偶e ta instytucja zamieni艂a si臋 w ma艂y market, gdzie mo偶na zaopatrzy膰 si臋 w s艂odycze, katolick膮 pras臋 i ksi膮偶ki i jakie艣 inne duperele!

Ja wiem, 偶e ka偶dy musi z czego艣 偶y膰, ale dlaczego Poczta Polska zamieni艂a si臋 w katolick膮 instytucj臋 i troch臋 to wygl膮da groteskowo.

Skoro wylaz艂am z domu, to oczywi艣cie zrobi艂am kilka zdj臋膰 mojego miasta, a zdj臋cia zamie艣ci艂am poni偶ej! Wci膮偶 twierdz臋, 偶e mieszkam w 艂adnym miejscu – do艣膰 zadbanym!

A teraz znowu troch臋 polityki!

W sieci kr膮偶膮 zdj臋cia Kaczy艅skiego w swoim przybytku na Nowogrodzkiej i tam w艂a艣nie ten pan ma zgromadzone teczki – podobno na nas wszystkich.

Mam za艂o偶ony profil na pewnym forum i tam mam bardzo dobrego znajomego, kt贸ry pisze jak jest i poni偶szy tekst napisa艂 „D”.

„Archiwum Jaros艂awa Kaczy艅skiego.:szok:
Obrazek
Prezes PiS w swoim biurze zgromadzi艂 tysi膮ce teczek. P贸艂ki pod nimi dos艂ownie si臋 uginaj膮!
Obrazek
Opas艂e tomy, miliony dokument贸w, teczki z tajemniczymi adnotacjami …聽:boisie:
A to, co wida膰 na zdj臋ciach, to tylko jedno pomieszczenie. Jest tego znacznie wi臋cej!!聽:dziadek:
W archiwum prezesa s膮 te偶 tomy opatrzone etykietami: NBP, Ministerstwo Spraw Zagranicznych, partie, fundacje. Czerwonym kolorem oznaczone s膮 grube teczki z napisem聽鈥瀉nonimy”.
鈥 Ka偶dy co艣 ma na ka偶dego 鈥 a Prezes 鈥瀢szystko to musi wiedzie膰鈥. Dlatego politycy PiS-u do perfekcji opanowali sztuk臋 pisania list贸w do szefa.
Prezes wszystkie takie dokumenty kolekcjonuje, by je w stosownym czasie wykorzysta膰.聽:zaciera:聽Bywa i tak, 偶e nawet samemu podkapowanemu poka偶e donos z艂o偶ony na niego! 鈥 Taki delikwent zostaje wezwany nagle, widzi, 偶e prezes jest z艂y, ma jakie艣 papiery na stole. Wtedy Kaczy艅ski nagle wychodzi. A delikwent ma czas przeczyta膰 donosik. Po chwili prezes wraca. No i co? Delikwent za przeproszeniem 鈥瀝obi w majty i sypie鈥 …聽:ubaw:

W archiwach s膮 zapewne teczki na ka偶dego Polaka. Na ka偶dego komentuj膮cego w internecie poczynania PiS-u (tak, szanowni pa艅stwo komentatorzy, zapewne wszyscy jeste艣my tam odnotowani), bo ka偶dy taki komentator mo偶e w przysz艂o艣ci sta膰 si臋 przyw贸dc膮 jakiego艣 strajku w jakiej艣 firmie, czy organizowa膰 demonstracje przeciwko w艂adzy absolutnej w obronie innych ludzi, albo mo偶e zdecydowa膰 si臋 wst膮pi膰 do partii opozycyjnej i startowa膰 w wyborach do samorz膮du lub parlamentu. Nawet, jak b臋dzie si臋 publicznie wypowiada艂 w jakiej艣 telewizji to zawsze wtedy b臋dzie mo偶na wykorzysta膰 zebrane materia艂y, 偶eby mu dokopa膰, shejtowa膰,聽zrobi膰 z niego wroga 鈥瀙rawdziwych Polak贸w, Polski i ko艣cio艂a鈥.:grozi:
Wyborcy Kaczy艅skiego s膮 w stanie donosi膰 mu na w艂asn膮 rodzin臋: matk臋, ojca, brata, siostr臋, m臋偶a, 偶on臋, dzieci – bo kiedy艣 taki mo偶e okaza膰 si臋 wielkim wrogiem partii. .:dziadek:

Pewnie p贸艂 budynku na Nowogrodzkiej to zajmuje, albo i jeszcze wi臋cej. Nauki wujk贸w Kaczy艅skich, kt贸rzy od dzieci艅stwa przygotowywali bli藕niak贸w do rz膮dzenia Polsk膮 przez ca艂e ich 偶ycie i trzymania za mord臋 Polak贸w, nie posz艂y w las.
Jeden wujek by艂 praw膮 r臋k膮 samego Stalina, a drugi Berii.
I tego w艂a艣nie uczyli od ma艂ego bli藕niak贸w.
:naplacz:

Dobry Bo偶e…(kimkolwiek jeste艣)聽–聽czy to mo偶liwe 偶e to si臋 dzieje naprawd臋???:szok:

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: drzewo, ro脜聸lina, niebo, kwiat, na zewn脛聟trz i przyroda

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: drzewo, niebo, ro脜聸lina i na zewn脛聟trz

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: drzewo, ro脜聸lina, niebo, chmura, trawa, kwiat i na zewn脛聟trz

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: drzewo, niebo, ro脜聸lina, buty i na zewn脛聟trz

 

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: niebo, drzewo, chmura, ro脜聸lina i na zewn脛聟trz

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: niebo i na zewn脛聟trz

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: drzewo, niebo, ro脜聸lina, dom, chmura, na zewn脛聟trz i przyroda

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: ro脜聸lina, drzewo, niebo, chmura, kwiat, trawa, tabela, na zewn脛聟trz i przyroda

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: niebo, chmura i na zewn脛聟trz

List do Joli!

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: niebo, chmura, drzewo i na zewn脛聟trz

Dzisiaj jest niedziela, a wi臋c pospa艂am sobie nieco d艂u偶ej i pierwsze, co robi臋 po przebudzeniu, to kawa, a potem w艂膮czam komputer, aby sprawdzi膰, co dzieje si臋 na 艣wiecie, w moim kraju i na moim blogu.

Pierwszy 艂yk kawy i nagle czytam taki komentarz zostawiony przez Jol臋, dawn膮 kole偶ank臋 i my艣la艂am, 偶e dostan臋 zawa艂u, bo jak to si臋 sta艂o, 偶e mieszkaj膮c 30 lat w Kandzie odnalaz艂a mnie w sieci i skojarzy艂a fakty z mojego opowiadania pt. „By艂am nastolatk膮”.

Po przeczytaniu komentarza wysz艂am na balkon, aby zaczerpn膮膰 艣wie偶ego powietrza, a w g艂owie mia艂am jedno zdanie, 偶e to nie mo偶e by膰 prawd膮!

Elu,czytajac twoje opowiadanie ciarki przeszly Po calym moim ciele.To ja jestem ta kolezanka ktora cie zranila tak dawno temu.Przepraszam,ale jak piszesz nie mialam o tym pojecia. Chce ci tylko powiedziec ze przez wszystkie te lata zawsze o tobie myslalam i wspominalam ciebie.Mieszkam od 30 lat w Kanadzie.Jaki zbiegokolicznosci.Wlasciwie to szukalam ciebie na internecie przez wiele lat”.

Min臋艂o 30 lat, a Ty Jolu wyjecha艂a艣 najpierw do Bydgoszczy i pami臋tam, 偶e w latach 70-tych, b臋d膮c na kursie w tym mie艣cie i ja Ciebie odnalaz艂am i pi艂y艣my u Ciebie w domu kaw臋.

Zobacz jak膮 moc ma Internet, 偶e mnie odnalaz艂a艣 i ciekawi mnie jak trafi艂a艣 na bloga, bo chyba przez moje udost臋pnianie na Facebooku.

Ja sobie pisz臋 skromnego bloga, a tu taka niespodzianka, 偶e wr臋cz niemo偶liwa.

Je艣li tu ponownie zajrzysz, to chc臋 Ci napisa膰, co pami臋tam jeszcze z naszych dziecinnych czas贸w.

Pami臋tam, 偶e lubi艂y艣my zak艂ada膰 buty naszych mam na obcasach i odgrywa艂y艣my, 偶e jeste艣my doros艂e.

Pami臋tam, 偶e masz Imieniny 17 wrze艣nia, ale musz臋 to sprawdzi膰.

Wiele razy opowiada艂am swoim C贸rkom, 偶e mia艂am tak膮 kole偶ank臋, ale straci艂am z Ni膮 kontakt.

W 1976 roku wysz艂am za m膮偶 za Leszka i wiesz gdzie mieszkamy?

Mieszkamy w bloku obok naszego, na kt贸rego podw贸rku grasowali nasi wrogowie i nas dzieci z bloku wojskowego nie lubili.

To w tym mie艣cie pracowa艂am, urodzi艂am Dzieci i dotrwa艂am do emerytury i tak zacz臋艂am pisa膰 bloga, aby jako艣 zaznaczy膰 swoje 偶ycie i zapisywa膰 wa偶ne z niego momenty.

U mnie tak si臋 sta艂o, 偶e zacz臋艂am wspomina膰, przegl膮da膰 zdj臋cia i聽 chyba na te starsze lata wszyscy tak mamy.

Jak wygl膮da nasze miasto Jolu?

Nie wiele si臋 zmieni艂o, ale troch臋 si臋 zmieni艂o i szaro艣膰 miasta zamieni艂a si臋 w kolorowe bloki, ocieplone kolorem, a wi臋c nie jest ju偶 tak ponuro.

Jak pami臋tasz, to mamy w 艣rodku miasta jezioro i bardzo du偶o zieleni na ka偶dym kroku.

Mi艂o si臋 tu mieszka, bo miasto jest spokojne, wyciszone, a wi臋c w sam raz dla emeryta.

Prowadz臋 fan-page mojego miasta i mo偶esz sobie za pomoc膮 moich zdj臋膰 je zwiedzi膰:

https://www.facebook.com/pg/Choszczno-i-okolice-w-obiektywie-369684939841459/photos/?tab=album&album_id=369685596508060

Jest tam ponad 6 tysi臋cy zdj臋膰, a wi臋c jest co ogl膮da膰.

Jolu je艣li tu jeszcze kiedy艣 zajrzysz, to wiedz, 偶e Ty te偶 zawsze by艂a艣 w mojej pami臋ci, a ostatnie zdj臋cie, to jest nasz blok, w kt贸rym mieszka艂y艣my

Mam jeszcze pytanie, czy Twoi Rodzice 偶yj膮, bo ja swoich ju偶 nie mam.

Mama umar艂a 1 lutego 2019 roku, a Ojciec pope艂ni艂 samob贸jstwo w 1998 roku.

Pozdrawiam Ciebie serdecznie.

Odezwij si臋 馃檪

 

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: niebo, drzewo, ro脜聸lina, chmura i na zewn脛聟trz

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: chmura, niebo, drzewo, ro脜聸lina i na zewn脛聟trz

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: ro脜聸lina, drzewo, niebo, trawa, na zewn脛聟trz i przyroda

Co艣 osobistego!

Znalezione obrazy dla zapytania pisanie
Los nie da艂 mi talentu do pisania wierszy, ale czasami mam jakie艣 przeb艂yski i przelewam na klawiatur臋 co艣 tam, co艣 tam.
Mam dzi艣 melancholijny dzie艅 i napisa艂am list do M臋偶a, kt贸rego pewnie nie przeczyta, ale mo偶e kiedy艣 zdradz臋 mu swoje my艣li spod klawiatury, a w realu staram si臋 dla Niego, a On dla mnie!

Za chwil臋 b臋dzie razem 43!

Podobny obraz
O betonowy chodnik rozbi艂am sw贸j 偶al,
jak nie potrzebny bibelot wdepta艂am,
a za chwil臋 wystawi艂am sw膮 twarz
w stron臋 s艂o艅ca i wieczorem do gwiazd.
Ulga zago艣ci艂a w pani w kapeluszu.
Podobny obraz
Pada deszcz
i obmywa mnie z dawno艣ci.
Niech pada,
jestem coraz czystsza.
Podobny obraz
Umy艂am okna i l艣ni艂y jak gwiazdy,
a 艣wiat sta艂 si臋 bardzo wyrazisty.
Wesz艂am na sto艂ek, a nie jest mi 艂atwo.
Dzi艣 聽krople deszczu 聽zmy艂y m贸j trud 鈥 trudno.
Podobny obraz
Poeci nie zawsze rymuj膮, bo cz臋sto bia艂e wiersze pisz膮
i taki ja chc臋 napisa膰 o nas, cho膰 nie jestem poet膮!
Jeste艣my w tym mie艣cie tylko we dwoje, skazani na siebie!
Gdzie艣 w 艣wiecie mamy nasze dzieci, ale one w zakamarkach
maj膮 schowane swoje marzenia i nie b臋dziemy im przeszkadza膰.
Teraz jest ich czas – niech si臋 realizuj膮.
Budz臋 si臋 jeszcze obok Ciebie i niech tak zostanie na d艂ugo,
bo to daje mi si艂臋.
Pytam rano niepotrzebnie, czy idziesz do pracy, cho膰 wiem, 偶e nie mo偶esz
bez pracy 偶y膰.
Pytam, co dzisiaj na obiad, a Ty czasami masz specjaln膮 zachciank臋,
kt贸r膮 z ca艂ej mocy chc臋 聽spe艂ni膰, bo to sprawia mi przyjemno艣膰.
Czasami si臋 z艂oszcz臋, 偶e tak du偶o pracujesz i zostawiasz mnie sam膮,
ale za chwil臋 u艣wiadamiam sobie, 偶e musz臋 da膰 Ci przestrze艅.
Pokornie czekam, a偶 wr贸cisz i podzielimy si臋 tym – jak min膮艂 dzie艅.
M贸wisz mi, 偶e musisz pracowa膰, gdy偶 trzeba do domu kupi膰 co艣 nowego.
Dzi艣 kupi艂e艣 mi now膮 kanap臋, na kt贸rej siadam z laptopem i pisz臋 ten wiersz.
Jeste艣my tacy sami, ale cieszymy si臋, 偶e mamy siebie wci膮偶.
Kiedy wiecz贸r przychodzi z satysfakcj膮 zasypiamy obok siebie ws艂uchuj膮c si臋 w nasze oddechy.
Czasami tylko jeszcze przed snem wtr膮c臋, 偶e taki spok贸j jest w mie艣cie,
kiedy z otwartym oknem ws艂uchujemy si臋 w odg艂osy miasta.
Wtedy jest cisza. Samochody na parkingach, a my kochamy t臋 cisz臋
po ca艂ym dniu. Wtulamy si臋 w swoje poduchy i jest bezpiecznie.
Jutro rano znowu Ci臋 spytam, czy idziesz do pracy i co mam ugotowa膰 na obiad.
Lubi臋 t臋 nasz膮 konwersacj臋 bez sensu, a mo偶e z sensem i walk臋 o ka偶dy wsp贸lny dzie艅 razem.
I jeszcze taka drobnostka!
My si臋 wci膮偶 kochamy, cho膰 sami jeste艣my w tym mie艣cie.
Podobny obraz
Patrz臋 na niebo
i ono zawsze wisi
nad moimi rz臋sami.
Patrz臋 na drzewo
i ono odradza si臋
z wiosn膮 zielonymi listeczkami.
Patrz臋 na traw臋 艣wie偶膮
oplecion膮 mleczami.
Patrz臋 na nas
i nie wiadomym jest czy ona
zabierze ciebie pierwszego,
czy pierwsz膮 mnie – na zawsze,聽
bez mo偶liwo艣ci odrodzenia!
Podobny obraz

Na moim osiedlu

wydepta艂a sobie 艣cie偶k臋

i kosi bez skrupu艂贸w.

Nie patrzy na wiek,

ani na wyznanie

i kosi jak oszala艂a

– stara wariatka.

Skosi艂a Pani膮 Bo偶enk臋,

kt贸ra sprzedawa艂a mi bu艂ki latami,

a potem skosi艂a pani膮 Mari臋,

kt贸ra dzieciom zastrzyki dawa艂a.

聽One ju偶 wiekowe by艂y,

ale dlaczego skosi艂a

m艂odego cz艂owieka?

Bezlito艣nie puka do drzwi,

a cz臋sto nie puka

i wchodzi bezszelestnie,

aby kolejn膮 dusz臋 skosi膰,

bo ma tak膮 zachciank臋.

Wci膮偶 jest nienasycona

i wci膮偶 jest g艂odna

i zdarza si臋 jej skosi膰

Matk臋 Dziecku, albo Ojca.

Wredna jest i nie przekupna

i nie przyjmuje modlitwy.

Ona kosi i kosi膰 b臋dzie

i tylko jednym daje

wi臋cej czasu

na po偶egnania,

a drugich zabiera

noc膮,

albo z samego rana.

I tu ludzko艣膰 zadaje sobie pytanie,

kiedy przyjdzie

i, o kt贸rej godzinie

i ja te偶 si臋 pytam

– cz臋sto, coraz cz臋艣ciej!

Podobny obraz

Mocno o艣wietlam lustro
i przed nim staj臋.
Przygl膮dam si臋 i wcale si臋 nie dziwi臋.
Na mej twarzy s膮 zmarszczki do zniesienia聽i s膮 艂adne.

Palcami grzebi臋 we w艂osach szukaj膮c siwizny.
Jest na skroniach jeszcze nie pomalowana,
ale farba czeka na u偶ycie.
Patrz臋 na szyj臋 i widz臋, 偶e nie jest ju偶 艂ab臋dzia,
ale nie sp臋dza mi to z oczu snu.
Polecia艂y te lata szalone i czas zrobi艂 swoje,
co nie znaczy, 偶e tam g艂臋boko w duszy
nie mam wci膮偶 osiemnastu lat.
Nie dziwcie si臋, 偶e moje serce i dusza
si臋 nie zestarza艂y, cho膰 dziwi臋 si臋 sama i ja.

Wybaczcie mi dzieci i wybacz m臋偶u, 偶e nie jestem

nobliw膮 matron膮, ale mo偶e si臋 tak膮 stan臋, gdy

umiera膰 przyjdzie mi.

 

Podobny obraz

Wszystko si臋 zmienia,
moje marzenia
i spojrzenia moje te偶.
Nagle zauwa偶am, 偶e
ostatni listek
z drzewa spad艂.
Widz臋 to teraz
bo te偶 si臋 zmieniam
i na drobne si臋
nie rozmieniam,
bo przyszed艂 czas
na wzruszenia.
Nagle zauwa偶am
i nagle widz臋
jak drzewa
poszarpa艂 wiatr
i ostatni listek
z drzewa spad艂.

 

Podobny obraz

Krawcowa kiedy szyje sukienk臋,
a nici na szpulce si臋 ko艅cz膮,
zak艂ada now膮, by sko艅czy膰 dzie艂o.
Nasze 偶ycie te偶 jest tak膮 szpulk膮,
ale jak偶e rzadko mo偶emy skorzysta膰
z zapasu nici, gdy偶 ostatni ich centymetr
nie pozwala ju偶 sko艅czy膰 偶ycia dzie艂a!

Podobny obraz

Nie m贸w nic kochany,
w naszym wieku s艂owa s膮 zb臋dne.
Zamy si臋 lat tyle, 偶e wystarczy spojrzenie,
a wiemy nagle, co wp贸艂 drogi chcemy sobie przekaza膰.
Oszcz臋dzajmy na s艂owach,
a zyskujemy na czasie, z powodu
trafnych odgadni臋膰 i bez zaskoczenia,
bo znamy si臋 jak 艂yse konie
i to jest nasza wielka mi艂o艣膰 i si艂a na dalsze lata.

Podobny obraz

Frywolitka, utkana ze starej nici,
ma nadziej臋 na dalszy sw贸j 偶ywot,
ale stara ni膰 ju偶 si臋 strz臋pi,
wi臋c trafi艂a na dno szuflady,
jako pami膮tkowy, lecz nie potrzebny
ju偶 艣mie膰.
Tak z kobiet膮 jest podobnie
i nie m贸wcie, 偶e to k艂amstwo
bo tylko m艂oda ni膰 jest podziwiana,
a kiedy si臋 strz臋pi
staje si臋 jak ten pami膮tkowy
i nie potrzebny 艣mie膰?

Podobny obraz
Jeannie Ebner
Wiersz o ma艂偶e艅stwie
Z tych wszystkich list贸w do ciebie 鈥
偶adnego nie otrzyma艂e艣,
bo nie wys艂a艂am ich nigdy,
nawet ich nie napisa艂am,
i tylko moje oczy przyrzeka艂y,
zdradza艂y mi艂o艣膰,
tylko moja sk贸ra dawa艂a sygna艂y,
moje w艂osy wszeptywa艂y tobie w ucho.
I wystarcza艂o nam, co nasze cia艂a
mia艂y sobie do powiedzenia.
Wypowiada艂y s艂owa-zakl臋cia:
Ufno艣膰.
Po艂膮czenie.
Mi艂o艣膰.
A wi臋c czy by艂o trzeba,
Bym listy do ciebie pisa艂a?
t艂um. Krystyna Kami艅ska
A jednak napisz臋 list do Ciebie M臋偶u, bo to zdj臋cie, do kt贸rego mi tak 艣miesznie i zabawnie pozowa艂e艣, da艂o mi wiele do przemy艣lenia, 偶e wci膮偶 mamy siebie.
Napisz臋 ten list, cho膰 nie wiem, czy dam Ci go do przeczytania? Wiesz, 偶e pisz臋 bloga i popierasz to moje dziwne hobby, cho膰 kompletnie nie wnikasz w tre艣ci tu zamieszczane. Wiesz tylko, 偶e mnie to sprawia przyjemno艣膰 i w zwi膮zku z tym pogodzi艂e艣 si臋, 偶e s膮 takie chwile, 偶e my艣lami jestem gdzie indziej i poch艂ania mnie klawiatura, przy pomocy, kt贸rej przelewam swoje my艣li. Istnieje jednak mo偶liwo艣膰, 偶e dam Ci do przeczytania ten list, kt贸rego nigdy nie wy艣l臋, ale b臋dzie on tu zamieszczony na wieki.
Wczoraj si臋 na mnie wkurzy艂e艣, bo co艣 wspomnia艂am 聽o umieraniu i mo偶e to ja pierwsza opuszcz臋 ten pad贸艂 i zostawi臋 Ciebie samego. Zgani艂e艣 mnie, a wieczorem si臋 przytuli艂e艣 i powiedzia艂e艣, 偶e masz mnie teraz tylko jedn膮. Nasze c贸rki ju偶 wiod膮 swoje 偶ycie gdzie艣 tam w 艣wiecie. Pracuj膮 i maj膮 swoje obowi膮zki i rodziny. Ja Ci dzi臋kuj臋, 偶e da艂e艣 mi tak wspania艂e dzieci, za kt贸re ani razu nie musieli艣my si臋 wstydzi膰. Nasze dzieci, to nasz wielki kapita艂 i kiedy z domu odchodzi艂y, ka偶de z nas cierpia艂o na sw贸j spos贸b.
Nagle w domu zrobi艂o si臋 tak cholernie cicho. Cisza ta by艂a bardzo nieprzyjemna, bo musieli艣my oboje si臋 pogodzi膰, 偶e oto nadesz艂a taka kolej w naszym 偶yciu, 偶e nagle zostajemy tylko we dwoje.
Nie udawa艂o si臋 to na pocz膮tku. Ja si臋 zamkn臋艂am ze swoj膮 t臋sknot膮, a Ty uciek艂e艣 w prac臋. Widywali艣my si臋 tylko o poranku i wieczorem, bo praca pomaga艂a Ci upora膰 si臋 z nieuchronnym i przemijaniem, a ja ze swoim b贸lem i syndromem pustego gniazda musia艂am upora膰 si臋 sama. Bywa艂y dni, 偶e nie chcia艂o mi si臋 wstawa膰 z 艂贸偶ka, bo ogarn膮艂 mnie bezsens tego wszystkiego, ale mnie motywowa艂e艣 i uda艂o si臋. Obydwoje zrozumieli艣my, 偶e inaczej ju偶 nie b臋dzie i musimy wspiera膰 nasze dzieci ju偶 na odleg艂o艣膰 i to przywr贸ci艂o mi wiar臋, 偶e nie zostawi艂e艣 mnie z tym wszystkim sam膮.聽
Pami臋tasz nasze m艂ode lata, kiedy tu偶 po 艣lubie pojecha艂e艣 na dwa lata do wojska, a ja zaj臋艂am si臋 wychowaniem naszego pierwszego dziecka? Pisa艂e艣 do mnie listy, 偶e t臋sknisz, a list w贸wczas szed艂 z cztery dni. Ja przyjecha艂am do Ciebie na przysi臋g臋 wojskow膮 i by艂e艣 w tym mundurze taki pi臋kny, bo bardzo Ci on pasowa艂. By艂am dumna z Ciebie, ale liczy艂am dni do Twojego powrotu.
A pami臋tasz nasze randki, kiedy jeszcze nie wiedzieli艣my, 偶e jeste艣my sobie przeznaczeni? Ja pami臋tam, 偶e chodzili艣my na nie – nad jezioro i tam mieli艣my swoj膮 艂aweczk臋, kt贸rej ju偶 teraz nie ma. Pami臋tam nasz pierwszy, niewinny poca艂unek i ja nie zapomn臋 go do ko艅ca 偶ycia? Mia艂am Ciebie i czu艂am pod艣wiadomie, 偶e jeste艣 tym jedynym i inni ch艂opcy mnie absolutnie nie interesowali. Zakocha艂am si臋 szale艅czo w Tobie i tak mnie do dzisiaj trzyma.
Jak ka偶de ma艂偶e艅stwo, mieli艣my swoje wzloty i upadki. Dochodzi艂o czasami do bardzo ostrych spi臋膰. Jak w ka偶dym ma艂偶e艅stwie pada艂o do straszne s艂owo – rozw贸d! Jak ka偶de ma艂偶e艅stwo, mieli艣my ciche dni, kt贸rych ja nie znosi艂am, a wiem, 偶e i Ty tak偶e, a wi臋c czym szybciej si臋 godzili艣my i dalej pchali艣my ten w贸zek pod nazw膮 – rodzina.
Oj, nasze dzieci z pewno艣ci膮 maj膮 w pami臋ci te nasze spienione burze i huragany. Wiem, 偶e pami臋taj膮, bo zdarza si臋 w bezpo艣redniej rozmowie, po latach, 偶e wspominaj膮, i偶 czasami jako rodzicie przedobrzyli艣my. Jednak w ka偶dej takiej rozmowie wspominkowej, ogromnie je przepraszam, 偶e co艣 nam w 偶yciu nie wysz艂o.
Najwa偶niejsze, 偶e przeszli艣my przez to wszyscy razem i wci膮偶 jeste艣my wszyscy razem. Nasze dzieci realizuj膮 si臋 zawodowo i s膮 szcz臋艣liwe. Mam nadziej臋, 偶e nie pope艂niaj膮 b艂臋d贸w swoich szalonych i ekspresyjnych rodzic贸w. Mam nadziej臋, 偶e potrafi膮 nam przebaczy膰 nasze b艂臋dy pope艂nione i widz臋, 偶e Tobie te偶 na tym zale偶y, bo jeste艣 na ka偶de ich zawo艂anie, kiedy prosz膮 o cokolwiek. Potrafisz wszystko rzuci膰 i p臋dzisz do nich, co mnie wci膮偶 ogromnie cieszy.
Jeste艣my wci膮偶 razem kochany i p贸ki zdrowie jeszcze jako tako nam dopisuje, potrafimy si臋 sob膮 cieszy膰 na nowo. Zm膮drzeli艣my na staro艣膰 i oboje wiemy, 偶e b臋dziemy ze sob膮 do momentu nieuniknionego. Nikt z nas nie wie, jak to si臋 sko艅czy i oboje boimy si臋, 偶e co艣 si臋 nam z艂ego wydarzy膰 mo偶e, ale nie rozmawiamy o tym zbyt cz臋sto, cho膰 wiem, 偶e masz te偶 swoje przemy艣lenia. Jeste艣 bardzo skryty ze swoimi my艣lami i ma艂o wylewny, ale ja Ciebie znam i wiem, kiedy na chwil臋 si臋 zatrzymujesz i rozmy艣lasz. Ja to wszystko widz臋 i po tylu latach rozumiemy si臋 ju偶 bez s艂贸w.
Chcia艂abym Ci podzi臋kowa膰, 偶e jeste艣 dla mnie tak bardzo dobry. Tyle dobrego dla mnie teraz robisz, 偶e nawet wyprzedzasz moje niewypowiedziane pro艣by, a cho膰by, 偶e wiesz, 偶e w domu ko艅czy si臋 chleb i trzeba dokupi膰 proszek do prania, czego ja nie zauwa偶y艂am. Ile razy mnie prosisz, aby艣my gdzie艣 dalej sobie pojechali, cho膰by na zakupy do wi臋kszego miasta. Ile razy robisz mi drobne prezenty, ot tak bez powodu.
Ja te偶 staram si臋 dba膰 o Ciebie. Lubi臋 Ci ugotowa膰 co艣 smacznego i lubi臋 patrze膰, kiedy po dobrym obiedzie robisz sobie 15 minutow膮 drzemk臋. Ciesz臋 si臋, kiedy dostrzegasz moje starania, aby w domu by艂o czysto. Pomagasz mi nawet w drobnych pracach domowych, a do tego potrafisz sam wszystko naprawi膰, 偶e nie musimy wzywa膰 偶adnych fachowc贸w.
Ciesz臋 si臋, 偶e Twoja praca daje Ci satysfakcj臋 i w niej nadal si臋 realizujesz. Pragn臋, aby艣 robi艂, to co lubisz jak najd艂u偶ej, bo praca daje Ci ogromnego kopa do 偶ycia. Wiem, 偶e bez pracy szybko by艣 zwi膮d艂 i si臋 za艂ama艂, a wi臋c wspieram Ci臋 w tym, najlepiej jak potrafi臋.
A na koniec kochany m臋偶u musz臋 Ci napisa膰, 偶e jestem bardzo z Tob膮 szcz臋艣liwa, a wiem, 偶e i dla Ciebie ja jestem wa偶na. Dopiero teraz oboje zdajemy sobie spraw臋, 偶e los nie na darmo nas sobie przedstawi艂 39 lat temu.
Mo偶e kiedy艣 napisz臋 jeszcze inny list. Mo偶e przypomni mi si臋 wiele innych szczeg贸艂贸w i zapragn臋 o tym napisa膰, a tymczasem si臋 powt贸rz臋 – kocham Ci臋 bardzo, bardzo. 馃檪 Wiem, 偶e Ty mnie te偶, bo nawet dzi艣 mi o tym powiedzia艂e艣. 馃檪

Ludzie listy pisz膮 – zwyk艂e – polecone!

 

Znalezione obrazy dla zapytania list

Otrzyma艂am dzisiaj list z wieloma zarzutami, 偶e nie do艣膰 dobrze opiekowa艂am si臋 i opiekuj臋 swoj膮, chor膮 Mam膮 i bior臋 to na klat臋.

Jednak z jednym zarzutem si臋 kompletnie nie zgadzam, a brzmi on, 偶e nigdy nie podzi臋kowa艂am Mamie za to, co dla mnie zrobi艂a!

Podzi臋kowa艂am i tu si臋 b臋d臋 broni艂a!

Rok temu, kiedy Mama le偶a艂a w szpitalu ju偶 z diagnoz膮 – napisa艂am do Niej list w ge艣cie podzi臋kowania i po to, 偶eby wiedzia艂a ile dobrego dla mnie zrobi艂a.

W聽 szpitalu wr臋czy艂am Mamie ten list z nadziej膮, 偶e go przeczyta, ale tak si臋 nie sta艂o.

Powiedzia艂a, 偶e list przeczyta na spokojnie, kiedy zostanie wypisana ze szpitala do domu.

Do dzisiaj nie wiem, czy go przeczyta艂a, bo ani s艂owem –聽 nigdy mi nie da艂a znaku o tym – jak ten list przyj臋艂a.

Mia艂am nadziej臋, 偶e kiedy ten list przeczyta, to si臋 u艣ciskamy, powspominamy, czy z艂apiemy w ge艣cie zrozumienia za r臋k臋 – chocia偶!

Nie wiem gdzie teraz ten list si臋 znajduje i nie wiem wcale, czy go Mama przeczyta艂a i wiecie co? Jest mi cholernie przykro, 偶e ten list, w kt贸rego w艂o偶y艂am tak du偶o serca i mi艂o艣ci zosta艂 bez echa!

A napisa艂am w te s艂owa:

„Mamo, ja wszystko pami臋tam jak bardzo stara艂a艣 si臋 wychowa膰 nas na porz膮dnych ludzi, ale mo偶e od pocz膮tku opowiem Ci, co pami臋tam:

Babie Do艂y, rok 1959 bodaj偶e, kiedy ja, jako szkrab ucieka艂am Ci z domu nad morze i z艂azi艂am po stromych wydmach, albo znajdywa艂a艣 mnie w lesie na jakim艣 drzewie.聽

Ju偶 w贸wczas lubi艂am chodzi膰 swoimi drogami ku Twojej udr臋ce. Pami臋tam, 偶e uszyte przez Ciebie porci臋ta, rwa艂am na gwo藕dziach i potem ba艂am si臋 do tego przyzna膰.聽

Przychodzi艂am zakrwawiona, posiniaczona, a Ty jecha艂a艣 na pogotowie, aby mi te szramy zaszyli.

Pami臋tam, gdy opowiada艂a艣 o czasach wojny i jak by艂a艣 g艂odzona jako dziecko, przez swoj膮 macoch臋.

Opowiada艂a艣 jak zacz臋艂a艣 pracowa膰 w wieku 14 lat, jako ma艂a dziewczynka w szwalni i聽 skrada艂a艣 si臋 聽po ulicach wojennej 艁odzi.

Opowiada艂a艣 jak Niemcy przychodzili i robili w domu przeszukania, a Radogoszcz poszed艂 z dymem poch艂aniaj膮c pracuj膮cych tam ludzi.聽

Po przeprowadzce do Ustki, pami臋tam jak gotowa艂a艣 bielizn臋 聽w kotle i strasznie si臋 oparzy艂a艣.聽

Ojca w domu nie by艂o d艂ugie miesi膮ce i wszystko by艂o na Twojej g艂owie, a ja w艂a艣nie posz艂am do pierwszej klasy.

Ty w wolnych chwilach robi艂a艣 nam zabawki – takie mebelki dla lalek.

Pami臋tam, 偶e po po艂o偶eniu nas spa膰, pisa艂a艣 w kuchni wiersze w niebieskim zeszycie, albo d艂ugo rozmawia艂a艣 z Ojcem, kt贸ry przyjecha艂, a by艂 w domu go艣ciem z racji swojej pracy.

Pami臋tam, 偶e cz臋sto p艂aka艂a艣 w czasie tych rozm贸w, a do tego opiekowa艂a艣 si臋 bratem Ojca, kt贸ry nie mia艂 si臋 gdzie podzia膰.

Potem zwali艂 Ci si臋 na g艂ow臋 brat nast臋pny, bo te偶 nie mia艂 si臋 gdzie podzia膰 i to wszystko na Twoj膮 biedn膮 g艂ow臋 spad艂o.

Potem nast臋pna przeprowadzka i Ojciec ju偶 w domu, ale czasami sobie my艣l臋, 偶e lepiej nam by艂o bez niego.

Wieczne awantury i alkohol i tak min臋艂o 17 lat, w kt贸rych walczy艂a艣 jak lwica o nasz dom, pracuj膮c jednocze艣nie.

Pami臋tam, jak pomaga艂a艣 mi robi膰 do szko艂y zadania z plastyki i wszystko potrafi艂a艣.

Nie by艂 Ci obcy m艂otek, gw贸藕d藕, malowanie, remonty, poniewa偶 nie mog艂a艣 liczy膰 na nikogo, bo jeste艣 przecie偶 jedynaczk膮, a m膮偶 si臋 na tym nie zna艂.

Nasta艂 dzie艅, 偶e trzeba by艂o z domu ucieka膰, bo poziom awantur przybra艂 apogeum.

Wysz艂y艣my z domu z paroma ciuchami do zupe艂nie mi obcych ludzi.

Chcia艂a艣 mnie z siostr膮 uchroni膰 przed psychicznym zn臋caniem si臋, aby艣my wszystkie nie zwariowa艂y.

Mieszkanie poza domem przez p贸艂 roku i znowu wszystko by艂o na Twojej g艂owie.

Dorasta艂y艣my, uczy艂y艣my si臋 i trzeba by艂o nas ubra膰, zakupi膰 podr臋czniki, zeszyty i sama na to wszystko pracowa艂a艣 i d艂ugo by wymienia膰 i pisa膰 o Twojej dobroci, cierpliwo艣ci i pracowito艣ci, a do tego nigdy si臋 nie za艂ama艂a艣.

Pami臋tam oczywi艣cie o tym, jak mi pomaga艂a艣 w wychowaniu mojej pierworodnej C贸rki.

To Ty pierwsza J膮 wyk膮pa艂a艣 i pokaza艂a艣 jak to si臋 robi.

Kiedy bieg艂am do pracy, to Ty zostawa艂a艣 z Wnuczk膮 i sprawowa艂a艣 nad Ni膮 swoj膮, babcin膮 opiek臋 i tego Ci Mamo nigdy nie zapomn臋.

Zawsze Ci臋 podziwia艂am, bo zawsze by艂a艣 dla mnie wzorem i wybacz, 偶e kiedy odesz艂am z domu i za艂o偶y艂am swoj膮 rodzin臋, by艂o mnie mniej w Twoim 偶yciu. W贸wczas to ja musia艂am zadba膰 o swoj膮 rodzin臋 i wychowa膰 swoje dzieci na porz膮dnych ludzi. Zadanie wykona艂am i teraz Mamo jestem my艣lami bli偶ej Ciebie, bo mam teraz na to czas. Dzi臋kuj臋 Ci Mamo za wszystko i k艂aniam Ci si臋 w wielkiej atencji”.

 

 

 

List do 艢wi臋tego Miko艂aja!

Dzieci ju偶 pewnie napisa艂y Listy do 艢wi臋tego Miko艂aja, w kt贸rych poprosi艂y o spe艂nienie swoich najskrytszych marze艅.

Mo偶e te listy ju偶 dotar艂y, albo s膮 w drodze, ale kto powiedzia艂, 偶e my dorosli nie mo偶emy takiego listu te偶 napisa膰! 馃榾

Ja seniorka postanowi艂am napisa膰 do Miko艂aja w te oto s艂owa:

„Drogi Miko艂aju – ja osoba doros艂a mam tylko jedno marzenie natury bardzo osobistej.

Pisz臋 do Ciebie Miko艂aju pierwszy raz w 偶yciu!

W 偶yciu moim uk艂ada si臋 do艣膰 dobrze i nie mam prawa聽 narzeka膰, gdy偶 niczego mi praktycznie nie brakuje.

Mam dom i mam w ko艂o siebie kochane osoby, a wi臋c czego mi wi臋cej trzeba – no mo偶e lepszego zdrowia dla mnie i moich bliskich. Je艣li nie ma zdrowia, to i pieni膮dze nie ciesz膮!

Prosz臋 Ciebie Miko艂aju o to, aby艣 podczas podrzucania prezent贸w pod choink臋 – porozmawia艂 z doros艂ymi lud藕mi dla dobra mojego kraju – Polski.

Ja wiem, 偶e przez to b臋dziesz mia艂 wi臋cej pracy, ale to wa偶ne!

W Polsce nie dzieje si臋 dobrze od dw贸ch lat, gdy偶 rz膮dz膮cy nam robi膮 w kraju rozr贸b臋 i wszystko niszcz膮 – demokracj臋 te偶.

Pogadaj Miko艂aju z doros艂ymi, aby w wyborach samorz膮dowych, kt贸re odb臋d膮 si臋 za rok – g艂osowali m膮drze i nie oddali naszych Ma艂ych Ojczyzn w r臋ce z艂odzieji i desperat贸w!

Pogadaj z nimi, 偶e zale偶y Ci, aby Polska wr贸ci艂a na drog臋 demokracji, spokoju i m膮drych rz膮d贸w.

Miko艂aju! Czy mog臋 na Ciebie liczy膰, 偶e pomo偶esz nam Polakom wr贸ci膰 na szcz臋艣liw膮 艣cie偶k臋?

Z g贸ry dzi臋kuj臋 i mam nadziej臋, 偶e i Tobie zale偶y na m膮drej Europie – zjednoczonej Europie!

Aby艣my nie musili w sieci pisa膰 podobnych tekst贸w – jak ni偶ej!

W Tobie Miko艂aju jedyny ratunek dla mojego kraju!”. 馃榾

Andrzej Rodan

ZNASZ LI TEN KRAJ?!
ANDRZEJ RODAN tako rzecze: jest taki kraj w Europie, z kt贸rego 艣mieje si臋 ca艂y 艣wiat z wyj膮tkiem Korei P贸艂nocnej. W kraju tym rz膮dzi Ko艣ci贸艂, a konkretnie setka starych szaman贸w zwanych episkopatem – na czele z t艂ustawym, oble艣nym, najbogatszym zakonnikiem 艣wiata, kt贸ry w innym, normalnym kraju ju偶 dawno by siedzia艂 w pierdlu. Przy pomocy swoich 偶a艂osnych s艂ugus贸w-obszczymur贸w rz膮dzi tak偶e tym krajem konusowaty mlaskaj膮cy gargamel, bezz臋bny, z艂o艣liwy, zawistny, m艣ciwy, zgorzknia艂y, ksenofob, lodo艂amacz konstytucji i prawa, boksuj膮cy si臋 z Uni膮 Europejsk膮 i Puszcz膮 Bia艂owiesk膮, kryptogej, nie posiadaj膮cy konta bankowego, prawa jazdy, 偶ony, dzieci, nie potrafi膮cy pos艂ugiwa膰 si臋 komputerem, internetem, nienawidz膮cy kobiet, Tuska, wype艂niony jadem, 偶贸lci膮 i innymi substancjami truj膮cymi w stosunku do wszystkiego i wszystkich. Znasz li ten kraj? Jak 偶y膰 w kraju nagiej g艂upoty, bezczelnej pod艂o艣ci, dominacji zakrystii? Bior臋 wi臋c akordeon (na zdj臋ciu) i gram poloneza 鈥濸o偶egnanie ojczyzny鈥. M艂odo艣ci, ty nad poziomy wylatuj i spierdalaj st膮d p贸ki czas! Ostatni gasi 艣wiat艂o!

Zdj臋cie u偶ytkownika Andrzej Rodan.

Prezes pachnie naftalin膮, ale i tak go wybrali!

Ju偶 wcze艣niej pisa艂am, 偶e szarakowi strach w tym kraju ocenia膰 tera藕niejsz膮 polityk臋, bo mo偶na trafi膰 za kraty!

Niekt贸rzy si臋 nie boj膮, a wi臋c ich cytuj臋, je艣li z tekstem si臋 zgadzam (p贸jd臋 siedzie膰, p贸jd臋 siedzie膰)!

Taki list napisano do Jaros艂awa Kaczy艅skiego!

Szanowny Pan Jaros艂aw Kaczy艅ski

Pose艂 鈥漵pecjalnej troski鈥

Prezes partii stanowi膮cej parodi臋 zar贸wno prawa jak i sprawiedliwo艣ci

S艂uchaj膮c Pana wywiadu Radiu 艁贸d藕 po raz kolejny przekona艂em si臋, 偶e granica, kt贸rej nie by艂by Pan w stanie przekroczy膰, zwyczajnie nie istnieje. Wydawa艂o mi si臋, 偶e z Pana lub innych Wybra艅c贸w Suwerena ust s艂yszeli艣my ju偶 wszystko. Komuni艣ci, z艂odzieje, gorszy sort, gestapo, posiadacze genu zdrady, 艣winie oderwane od koryta, antypolacy, targowiczanie. Kolejny raz jednak Pana nie doceni艂em. Teraz poznali艣my kolejne okre艣lenie dla ludzi, kt贸rzy nie zawsze zgadzaj膮 si臋 z polityk膮 prowadzon膮 przez Prawo i Sprawiedliwo艣膰. Wed艂ug teorii Pana Prezesa posiadaj膮 oni 鈥漷warze os贸b specjalnej troski鈥. Z ludzkiej twarzy rzeczywi艣cie mo偶na czasem wyczyta膰 ca艂kiem sporo, ale umiej臋tno艣ci odtwarzania np. kariery zawodowej (ze szczeg贸lnym naciskiem na prac臋 peerelowskich organach bezpiecze艅stwa) na podstawie rys贸w twarzy, nie posiada zapewne nikt inny na 艣wiecie, poza Panem. Mo偶na by przyj膮膰, 偶e m贸wi膮c o twarzach specjalnej troski nie mia艂 Pan na celu obra偶enia os贸b niepe艂nosprawnych umys艂owo, gdyby nie zdanie, kt贸re pad艂o z pa艅skich chwil臋 p贸藕niej: 鈥 Nie b臋d臋 tego precyzowa艂, bo wszyscy wiedz膮, co to znaczy鈥. Tak Panie Prezesie, my艣l臋, 偶e chyba wiemy co to znaczy.

Zastanawiam si臋 tylko jak osobnik definiuj膮cy swoich oponent贸w lud藕mi specjalnej troski, okre艣li艂by poszczeg贸lnych cz艂onk贸w swojej partii, w stosunku do kt贸rych Pan B贸g nie by艂 przesadnie szczodry w chwili dawania rozumu? Na przyk艂ad pani pos艂anka wyra偶aj膮ca pogl膮d, 偶e atei艣ci, prawos艂awni, czy muzu艂manie maj膮cy czelno艣膰 zamieszkiwa膰 na terenie katolickiej, Najja艣niejszej Rzeczypospolitej powinni wydawa膰 o艣wiadczenia, 鈥澟糴 znaj膮 i w pe艂ni respektuj膮 polsk膮 Konstytucj臋 oraz warto艣ci uznane w Polsce za wa偶ne鈥. Jak Pan Prezes okre艣li艂by gda艅sk膮 radn膮, p. Ann臋 Ko艂akowsk膮, kt贸ra w stosunku do pos艂anki opozycji u偶y艂a j臋zyka mi艂o艣ci nast臋puj膮cej tre艣ci: 鈥漷rzeba to co艣 z艂apa膰 i ogoli膰 na 艂yso鈥? Co takiego Pan Jaros艂aw Kaczy艅ski wyczyta艂by z szyderczo u艣miechni臋tej twarzy by艂ego peerelowskiego prokuratora, a obecnie legendarnego opozycjonisty, walcz膮cego o woln膮 i niepodleg艂膮 Polsk臋, przywracaj膮cego 艂ad konstytucyjny w Polsce, dr膮cego si臋 w Sejmie 鈥漰recz z komun膮!鈥 pos艂a Stanis艂awa Piotrowicza? I jestem ciekawy jak Pan Prezes Jaros艂aw Kaczy艅ski okre艣li艂by wobec tego twarz tzw. eksperta podkomisji ds. katastrofy smole艅skiej, kt贸ry wpad艂 na pomys艂 przeprowadzenia eksperymentu, polegaj膮cego na doprowadzeniu do zderzenia tupolewa oraz p臋dz膮cego samochodu z przytwierdzon膮 do dachu brzoz膮? Przecie偶 tego nie by艂by w stanie wymy艣li膰 chyba nawet Robert G贸rski na potrzeby 鈥漊cha Prezesa鈥. Jaki rodzaj schorzenia jest Pan w stanie zdiagnozowa膰 u Pana Antoniego Macierewicza na podstawie wyrazu jego twarzy w chwili, kiedy 鈥漰ewne 藕r贸d艂a鈥 informuj膮 go o 鈥漺yprzeda偶y mistrali鈥 po niewyobra偶alnie wr臋cz niskiej cenie jednego dolara za sztuk臋? Co Pana zdaniem rysuje si臋 na twarzy tego samego ministra, kt贸ry na antenie Telewizji Trwam z pe艂nym przekonaniem i powag膮 informuje, 偶e tzw. okupacja sali plenarnej w Sejmie zako艅czy艂a si臋 dzi臋ki modlitwom kierownictwa partii i wstawiennictwu Pani Jasnog贸rskiej? Jak okre艣li艂by Pan wyraz twarzy z艂otego medalisty, studenta 鈥漰rawa normalnego鈥 na wydziale politologiczno-prawniczym Wy偶szej Szko艂y Kultury Spo艂ecznej i Medialnej w Toruniu, Pana Bart艂omieja Misiewicza? Co Panu m贸wi twarz pisowskiego radnego, kt贸ry por贸wna艂 dzieci zap艂odnione w wyniku in vitro do truskawek bez smaku, wsp贸艂czuj膮c jednocze艣nie rodzicom 鈥漬ormalnych鈥 dzieci, 偶e zmuszane s膮 do funkcjonowania obok 鈥漞ksperyment贸w genetycznych鈥? A twarz arcybiskupa twierdz膮cego, 偶e wina za molestowanie le偶y w znacznej cz臋艣ci po stronie wykorzystywanego dziecka, lub Tomasza Terlikowskiego wyrokuj膮cego, 偶e kobieta za偶ywaj膮ca 鈥漰igu艂k臋 dzie艅 po鈥 jest nawet gorsza od ksi臋dza molestuj膮cego pi臋cioletnie dziecko? Jak skomentowa艂by Pan min臋 ministra Witolda Waszczykowskiego frun膮cego na spotkanie z szefem dyplomacji San Escobar? Albo wyraz twarzy osoby odpowiedzialnej za wypuszczenie na ulice Szczecina skrzydlatych policjant贸w 鈥 anio艂k贸w? O buzi臋 Joachima Brudzi艅skiego nawet Pana nie pytam. Je艣li w og贸le mo偶na puszcza膰 tego Pana mi臋dzy ludzi, to tylko i wy艂膮cznie w kaga艅cu. I na mo偶liwie najkr贸tszej smyczy.

Ja r贸wnie偶 spr贸buj臋 wyczyta膰 co艣 z twarzy Pana Prezesa. Chocia偶 mam oczywi艣cie 艣wiadomo艣膰, 偶e na pewno nie mam do tego tak samo wysokich jak Pan kwalifikacji. Niemniej spr贸buj臋. To co prawda tylko domys艂, ale patrz膮c na pa艅sk膮 twarz obawiam si臋, 偶e Pan szczerze nienawidzi ludzi. Zwyczajnie nimi gardzi. Wliczaj膮c w to tak偶e swoje kole偶anki i swoich koleg贸w z partii. Mo偶e z nielicznymi tylko wyj膮tkami. Patrz膮c na facjat臋 Pana Prezesa widz臋 nieszcz臋艣liwego, sfrustrowanego, zakompleksionego, m艣ciwego cz艂owieczka. A obserwuj膮c j膮 np. w trakcie ka偶dej kolejnej miesi臋cznicy smole艅skiej odnosz臋 wra偶enie, 偶e znajduje si臋 Pan wtedy w stanie jakiej艣 dziwnej psychozy, uniemo偶liwiaj膮cej Panu realistyczny odbi贸r otaczaj膮cej go rzeczywisto艣ci. Ale to oczywi艣cie tylko moje domys艂y.

Z wyrazami szacunku
Bart艂omiej O偶贸g

http://kaczyzm.info/polityka/list-otwarty-do-jaroslawa-kaczynskiego/

Napisa艂am list do Miko艂aja :)

List do 艢wi臋tego Miko艂aja


Szanowny Panie 艣wi臋ty Miko艂aju
Pisz臋 do Pana, cho膰 lat mam niema艂o
Ju偶 kiedy艣 te偶 list wys艂a艂em
Za stra偶 i 艂y偶wy dzi臋kuj臋, dosta艂em.艢wiat jest pe艂en racjonalnych teorii
Pono膰 od ma艂py s膮 ludzkie dzieje
Wiele uczonych bzdur mi wpajali
A ja wci膮偶 wierz臋, 偶e Pan istnieje.
Znajomi dyskretnie stukaj膮 si臋 w czo艂o
I za plecami stroj膮 miny
呕e ja tak zwracam si臋 na pi艣mie
Do Miko艂aja jak do gminy.

A ja pisz臋 do Pana i prosz臋
By zosta艂 Pan u nas Prezydentem
Bo z tym to mamy powa偶ny problem
Co kandydat, to… lepiej wspomina膰 nie b臋d臋.

Cz艂owiek wybiera i go uwiera
My艣l, 偶e mo偶e ju偶 do艣膰 tego
Bo Polska przecie偶 zas艂uguje
Na rz膮dy kogo艣 porz膮dnego.

A Pan spe艂nia wszystkie wymogi
Niby czerwony, ale 艣wi臋ty
Przesz艂o艣膰 czysta, na maj膮tek nie 艂asy
Och, Prezydentem by艂by Pan 艣wietnym.

I cho膰 nie tylko Pan jest z etosu
Czego艣, co 偶ycie czyni mniej szorstkie
Ale pa艂ace i limuzyny ludzi zmieniaj膮
A Pan skromnie z workiem.

I jeszcze prosz臋 na zako艅czenie
O rozpatrzenie pozytywne
Tej mojej pro艣by wyra偶onej
Tym mo偶e niezbyt zgrabnym listem.

Ale gdy tylko 艣nieg i grudzie艅
Z艂膮cz膮 swe si艂y, s艂ysz臋 z oddali
Stuk kopyt renifer贸w o gwiazdy
I dzwoni膮 dzwonki z zimnej stali.

I 艂atwiej wierzy膰, 偶e Urz膮d Najwy偶szy
We藕mie kto艣 m膮dry, prawy, chwacki
I spe艂ni膮 si臋 moje marzenia
Jak kiedy艣 艂y偶wy i w贸z stra偶acki.


z repertuaru kabaretu OTTO

I zapraszam na grudniowy spacer po moim mie艣cie:

 

 

 

 

 

 

 

 

Po偶egnalny list matki do dzieci

Kochane moje c贸rki!

Pisz臋 do Was moje kochane dzieci ten pierwszy i ostatni list, a zaczn臋 od tego, 偶e pami臋tam ten dzie艅, a by艂o to lato w 1959 roku.

Wasz ojciec porzuci艂 mnie kiedy Was urodzi艂am za jednym zamachem. Jeste艣cie bli藕niaczkami i od razu mie膰 dwoje dzieci, to by艂o dla mnie du偶e wyzwanie. Porzuci艂 mnie Wasz ojciec, bo si臋 wystraszy艂, a do tego mia艂 zap臋dy w polityk臋, a 聽rodzina nie by艂a mu na r臋k臋, a wi臋c uciek艂 jak szczur. Dobrze chocia偶, 偶e zabezpieczy艂 mi mieszkanie, aby艣cie mia艂y dach nad g艂ow膮 i bie偶膮c膮 wod臋 w kranie.

Jak napisa艂am na pocz膮tku, by艂o mi okropnie ci臋偶ko. Was dwie i jakie艣 grosze od Waszego ojca, p艂acone nieregularnie. Nie na wiele mi to starcza艂o, a wi臋c musia艂am i艣膰 szybko do pracy, aby mie膰 na bie偶膮ce potrzeby.

Dosta艂am prac臋 w wydawnictwie kobiecym i ta praca by艂a dla mnie bardzo wa偶na. Musia艂am jej po艣wi臋ca膰 sporo, w艂asnego czasu, a wi臋c wynaj臋艂am opiekunk臋, aby si臋 Wami zajmowa艂a.

Wiem, 偶e nie po艣wi臋ca艂am Wam swojego czasu, bo wsi膮k艂am w prac臋 i ona ca艂kowicie mnie poch艂on臋艂a. Nie mia艂am te偶 czasu na 偶adn膮 mi艂o艣膰, a wi臋c wci膮偶 chowa艂y艣cie si臋 bez m臋skiej r臋ki i nie wiedzia艂y艣cie, 偶e w domu mo偶e by膰 jaki艣 m臋偶czyzna, bo ja ju偶 nie potrafi艂am 偶adnemu zaufa膰.

Ros艂y艣cie zdrowo na szcz臋艣cie i nie mia艂am 偶adnych z Wami k艂opot贸w w temacie zdrowia, opr贸cz drobnych katar贸w i chor贸b dzieci臋cych, ale i to cedowa艂am na opiekunk臋, a sama wraca艂am z pracy skonana z my艣l膮 jedyn膮, aby czym pr臋dzej si臋 po艂o偶y膰 spa膰.

Dawa艂am Wam buziaka na dobranoc i na dzie艅 dobry i znika艂am na ca艂e dnie i mia艂y艣cie prawo mie膰 do mnie pretensje, 偶e tak ma艂o z Wami jestem.

Jednak zdarza艂 si臋 czas wakacji, kiedy to chcia艂am w Wami poby膰, ale by艂am niedobr膮 matk膮 i wiem, 偶e by艂am despotyczn膮 matk膮, kt贸r膮 dzieci denerwowa艂y i Wy to czu艂y艣cie.

Kiedy by艂y艣cie ju偶 panienkami, to ja zleca艂am Wam domowe zadania i 偶膮da艂am bezwzgl臋dnego ich wykonywania. Potrafi艂am rozwali膰 藕le po艣cielone 艂贸偶ko, albo posypa膰 m膮k膮 藕le wytarte kurze. Wiem, 偶e robi艂am Wam wiele z艂ego, a pewnego dnia w wielkiej z艂o艣ci o艣wiadczy艂am, 偶e 偶adnej z Was nie kocham i aby艣cie posz艂y sobie do diab艂a.

Zapami臋ta艂y艣cie te s艂owa na ca艂e swoje 偶ycie i kiedy tylko wesz艂y艣cie w doros艂o艣膰, to ka偶da z Was posz艂a swoj膮 drog膮. Wiedzia艂y艣cie, 偶e ze mn膮 nie ma o czym rozmawia膰, bo Was nie s艂ucha艂am, a nawet Wam powiedzia艂am, 偶e zmarnowa艂y艣cie mi 偶ycie i to te偶 zapami臋ta艂y艣cie na zawsze. Dlatego tak rzadko mnie odwiedza艂y艣cie, ale ja lubi艂am swoje samotne 偶ycie i to, 偶e ju偶 mam sw贸j czas tylko dla siebie.

Przyje偶d偶a艂y艣cie, ale kurtuazyjnie tylko na 艣wi臋ta, a i w czasie Bo偶ego Narodzenia potrafi艂am Wam zrobi膰 awantur臋 i wyszydza艂am Wasze 偶yciowe wybory.

Wiem, 偶e dozna艂y艣cie z mojej strony tylko wielkich upokorze艅 i czu艂y艣cie si臋 odepchni臋te przeze mnie, a teraz pragn臋 聽w tym jedynym li艣cie Was przeprosi膰.

Kiedy przesz艂am na emerytur臋 i pozosta艂am ca艂kowicie sama w czterech 艣cianach, bez tej adrenaliny z pracy, zrozumia艂am, 偶e przez ca艂e swoje 偶ycie krzywdzi艂am najbardziej swoje dzieci.

Zrobi艂am rachunek sumienia i wysz艂o na to, 偶e ca艂e swoje 偶ycie przegra艂am, bo nie potrafi艂am pokocha膰 Was i da膰 Wam matczyn膮 mi艂o艣膰, ale jest jeszcze co艣.

Zosta艂am zupe艂nie sama w czterech 艣cianach i zauwa偶y艂am, 偶e zaczynam zapomina膰. Lekarz mi powiedzia艂, 偶e to s膮 pocz膮tki Alzheimera i mimo lek贸w b臋d臋 coraz bardziej niezdarna, a Was nie chcia艂am prosi膰 o pomoc, po tym, co Wam w 偶yciu zrobi艂am.

Jeszcze w miar臋 艣wiadoma chodzi艂am do swojego lekarza po 艣rodki na sen. Ok艂amywa艂am go, 偶e 藕le sypiam i tym sposobem zgromadzi艂am spor膮 dawk臋 leku, kt贸ry zbiera艂am miesi膮cami.

M贸j stan si臋 pogarsza艂 z tygodnia na tydzie艅 i nie raz przypali艂am garnek, czy zgubi艂am pieni膮dze, a zakupy robi艂am w nadmiarze, jakby mia艂a wybuchn膮膰 wojna. Bywaj膮 dni, 偶e czuj臋 si臋 w miar臋 dobrze, ale i takie bywaj膮, 偶e jestem totalnie nieobliczalna i nieracjonalna.

Ten list pisz臋 w lepszej formie, ale kiedy on do Was dojdzie, to ja ju偶 nie b臋d臋 偶y艂a, bo za偶yj臋 400 tabletek i prosz臋 Was tylko o jedno. Pochowajcie mnie, moje kochane dzieci i wybaczcie to te偶, 偶e nie chc臋 ju偶 d艂u偶ej 偶y膰.

Wasza Mama, kt贸ra za p贸藕no zrozumia艂a tak wiele.