Archiwa miesi臋czne: Stycze艅 2015

4 latka mojej wnusi

Co dla Bab膰 i Dziadk贸w mo偶e by膰 pi臋kniejszego ni偶 fakt, 偶e doczekali si臋 wnucz膮t, kt贸re rosn膮 jak na dro偶d偶ach – zdrowe i m膮dre. Cz臋sto pada takie stwierdzenie, 偶e wnuki kocha si臋 bardziej ni偶 swoje w艂asne dzieci, ale czy ja wiem? Ja twierdz臋, 偶e kocha si臋 je inaczej po prostu. Kocha si臋 je, bo nagle na starsze lata odnajdujemy w sobie wi臋ksze pok艂ady cierpliwo艣ci, a dzieci tej cierpliwo艣ci ogromnie potrzebuj膮, bo i one lgn膮 do Bab膰 i Dziadk贸w i potrafi膮 odwzajemni膰 si臋 u艣miechem i przytuleniem.

Nie widz臋 ich codziennie, ale One nas pami臋taj膮 i kiedy spotkamy si臋 razem, to s膮 takie s艂odkie i przychodz膮, by cho膰 na chwilk臋 poby膰 razem i si臋 przytuli膰, a wi臋c c贸偶 mo偶e by膰 pi臋kniejszego dla Bab膰 i Dziadk贸w? 聽Przecie偶 nasza krew p艂yn膮ca w tych ma艂ych istotkach sprawia, 偶e mi臋kniemy, a wszystko inne traci jakby blask i niech tam w 艣wiecie 藕le si臋 dzieje, to my z takich spotka艅 czerpiemy wielkie pok艂ady energii.

Wr贸cili艣my z Urodzin Naszej Wnusi tak w艂a艣nie pozytywnie na艂adowani. To by艂 cudny dzie艅. 馃檪

W Dzie艅 Przytulania chc臋 zrobi膰 swoim czytelnikom przyjemno艣膰

Tak, dzi艣 przypada Dzie艅 Przytulania, a wi臋c postanowi艂am przytuli膰 swoich czytelnik贸w serdecznie tak, jak przysz艂o mi to do g艂owy. Odrobina, a mo偶e szczypta ciep艂a z mojego bloga niech trafi w Wasze czu艂e, najczulsze punkty, aby na Waszych twarzach pojawi艂 si臋 u艣miech, a tak偶e chwila relaksu i zadumy. 聽Nie mog臋 Was przecie偶 wirtualnie przytuli膰, a wi臋c wymy艣li艂am tak膮 艣cie偶k臋 do ludzkich uczu膰, pragnie艅 i t臋sknot.

Licz臋 na to, 偶e na chwilk臋 si臋 zatrzymacie, tylko oby nie przypali艂y si臋 ziemniaki na obiad, a woda na kaw臋 nie wyparowa艂a, bo chwilk臋 to zajmie. Oczywi艣cie, 偶e 偶artuj臋, bo lepiej 偶artowa膰 ni偶 chorowa膰.

A co u mnie? Wybieram si臋 dzi艣 na Urodziny mojej wnusi, kt贸ra urodzi艂a si臋 1 lutego, a ko艅czy 4 lata i chcia艂o by si臋 napisa膰, jak ten czas leci? 馃檪

I jeszcze jedno, bo 艣nieg zawita艂 wreszcie w moje strony i posy艂a艂o, a zdj臋cia s膮 poni偶ej. Tak wi臋c teraz zapraszam na uczt臋 przytulankow膮 馃檪

Bo:

* * * (Powinno si臋…)

Powinno si臋
przynajmniej raz dziennie
przeczyta膰 jaki艣 艂adny wiersz,
zobaczy膰 pi臋kny obraz,
pos艂ucha膰 przyjemnej piosenki
lub porozmawia膰
z najlepszym przyjacielem.

W ten spos贸b budujemy
pi臋kniejsz膮, bardziej warto艣ciow膮
cz臋艣膰 naszego istnienia.

Heinrich von Kleist

聽I oto wybra艂am dla Was taki wiersz: 馃檪

Zdradz臋 wam tajemnic臋:
nie czytamy poezji dlatego, 偶e jest 艂adna.
Czytamy j膮, bo nale偶ymy do gatunku ludzkiego
a cz艂owiek ma uczucia.
Medycyna, prawo, finanse czy technika
to wspania艂e dziedziny,
ale 偶yjemy dla poezji, pi臋kna, mi艂o艣ci.

John Keating – „Stowarzyszenie Umar艂ych Poet贸w”

I obraz taki wybra艂am:

Olga Bozna艅ska

Kwiaciarki
1889. Olej na p艂贸tnie. 65 x 85 cm.
Muzeum Narodowe w Krakowie.

A piosenka moja ukochana, mo偶e i Was otuli swoim ciep艂em i g艂臋bi膮:

Tak wi臋c na koniec 偶ycz臋 Wam wspania艂ego dnia z wielk膮 dawk膮 przytulanek:

Dla ciebie zrobi臋 wszystko – moje kino

Czasami to wstyd si臋 przyzna膰, 偶e si臋 ogl膮da melodramaty, ale w ko艅cu cho膰 jestem ju偶 seniork膮, to wci膮偶 kobiet膮 i dlatego od czasu do czasu po艣wi臋c臋 sw贸j czas na melodramat w艂a艣nie.

Kt贸ra kobieta nie chce, a i m臋偶czyzna te偶, aby znale藕膰 w 艣wiecie t臋 drug膮 po艂贸wk臋 jab艂ka, z kt贸r膮 zechce si臋 zestarze膰. Kto nie marzy o wielkiej mi艂o艣ci, takiej a偶 po kokardy, takiej na wieki i a偶 po gr贸b. Nie wszystkim si臋 tak uk艂ada i bywa r贸偶nie, bo to by by艂o zbyt pi臋kne i mo偶e nawet nudne, a wi臋c tym bardziej namawiam do ca艂kiem dobrego melodramatu pt. „Dla ciebie zrobi臋 wszystko” produkcji USA.聽

Ogl膮daj膮c ten film mia艂am wra偶enie jakby to by艂a nast臋pna propozycja z cyklu „Love Story”, bo tak si臋 te偶 bohaterowie zapl膮tali w 偶yciowych perypetiach i pokonywali mas臋 przeszk贸d, aby tylko by膰 ze sob膮 na zawsze!

Nie b臋d臋 opowiada艂a fabu艂y, ale namawiam na to kino mo偶e we dwoje przytuleni, robi膮cy sobie wieczorny seans, bo my艣l臋, 偶e i p艂ci przeciwnej film si臋 spodoba. 馃檪

http://http://www.abckomputera.com.pl/film-fabularny/2271-dla-ciebie-wszystko-the-best-of-me-2014.html

Wyb贸r Pani Leokadii

Letnie p贸藕ne popo艂udnie, kt贸re pozwoli艂o po dziennym upale opu艣ci膰 swoje domy, poniewa偶 w mediach ostrzegali, aby w takie upa艂y najlepiej pozosta膰 w domu. W ma艂ym miasteczku rozdzwoni艂y si臋 dzwony, kt贸re przypomina艂y ludziom o wieczornej mszy. Dzwoni艂y tak g艂o艣no, 偶e ich d藕wi臋k rozchodzi艂 si臋 po wszystkich uliczkach ton膮cych w zieleni i letnim marazmie.

Dwie kobiety z jednej ulicy wyra藕nie s艂ysza艂y, 偶e czas i艣膰 do ko艣cio艂a, a po mszy siada艂y w uroczym parku obok ko艣cio艂a, 聽na 艂aweczce, kiedy tylko pogoda pozwala艂a i siedzia艂y czasem rozmawiaj膮c, a czasem milcz膮c zupe艂nie. Lubi艂y si臋, cho膰 dzieli艂a ich wielka przepa艣膰, ale mo偶e jednak przeciwie艅stwa si臋 przyci膮gaj膮.

Cz臋sto si臋 spiera艂y i jedna na drug膮 fuka艂a, ale za chwil臋 g艂adzi艂y si臋 po r臋kach i u艣miecha艂y do swoich starczych fobii i dziwactw. Obie to by艂 gatunek powojenny i obie mia艂y wiele przykrych wspomnie艅 z tego powodu, ale nie lubi艂y wraca膰 w swoich rozmowach do tamtych lat, kiedy to Niemcy wpadali do domu i robili przeszukania i 聽je艣li im si臋 co艣 nie podoba艂o, to walili na o艣lep tak, 偶e i ma艂ym dziewczynkom si臋 dosta艂o. Jedna z nich pami臋ta, jak rodzice p臋dzili po kryjomu bimber, aby mie膰 z czego 偶y膰, a jak kupili plasterek w臋dliny, to tylko dla niej, a wi臋c jad艂a najpierw chleb, a ten plasterek smakowa艂a i smakowa艂a, aby nie zapomnie膰 smaku. Druga te偶 pami臋ta艂a, jak wpadli Niemcy do domu i szukali czego艣 warto艣ciowego, a kiedy nie znale藕li nic, to demolowali dom i pami臋ta, 偶e jad艂a surowe 艣ledzie z beczki na zmian臋 z kiszon膮 kapust膮 i nigdy nie zapomni uczucia g艂odu i bezradno艣ci, a potem jeszcze widzia艂a stosy spalonych cia艂 w miejscowej fabryce i nigdy nie zapomni tego fetoru, kt贸ry zakodowa艂 si臋 na ca艂e jej 偶ycie.

To wszystko sobie Pani Melania i Pani Leokadia opowiedzia艂y, a tak偶e i to, jak u艂o偶y艂o si臋 ich 偶ycie, kiedy Niemcy opu艣cili zrujnowany kraj, kt贸ry wzi膮艂 si臋 za odbudow臋, aby podnie艣膰 si臋 gruzu, prochu i py艂u.

Obie si臋 zakocha艂y w ch艂opcach, kt贸rzy stan臋li na wysoko艣ci zadania i zale偶a艂o im, aby Polska powsta艂a z kolan i tak:

Pani Melania pokocha艂a i z przysz艂ym m臋偶em zamieszka艂a w niewielkim domku, bez wody i kanalizacji, ale po 艣lubie robi艂a wszystko, aby 偶y膰 w miar臋 godnie i tak z wielkiej mi艂o艣ci urodzi艂a dwie c贸rki. Pani Melania z czasem przeprowadzi艂a si臋 do nowego bloku, gdzie otrzymali pi臋kne, dwupokojowe mieszkanie i tam jej c贸rki dorasta艂y, kt贸re z czasem powychodzi艂y za ma偶 i te偶 urodzi艂y po dwie c贸rki, a potem te c贸rki urodzi艂y wsp贸lnie troje dzieci i tak Pani Melania sta艂a si臋 babci膮 tr贸jki wnucz膮t, ale tego szcz臋艣cia nie doczeka艂 jej m膮偶, kt贸ry przedwcze艣nie zmar艂 i zostawi艂 Pani膮 Melani臋 w wielkiej rozpaczy. Jednak to wnucz臋ta pozwoli艂y jej przetrwa膰 ci臋偶kie chwile i teraz 偶y艂a tylko dla tych ma艂ych istotek i cieszy艂a si臋, 偶e ma przy sobie swoje dzieci i te szkraby, kt贸re rozpromienia艂y jej ka偶dy dzie艅.

Inaczej by艂o z Pani膮 Leokadi膮, gdy偶 po wojnie zakocha艂a si臋 te偶, ale jeszcze przed 艣lubem zorientowa艂a si臋, 偶e jest w ci膮偶y i cieszy艂a si臋 jak ka偶da kobieta, ale na samym pocz膮tku ci膮偶y dowiedzia艂a si臋, 偶e z jej ch艂opakiem w ci膮偶y jest jeszcze inna kobieta. W艣ciek艂a si臋 i kompletnie rozsypa艂a i czym pr臋dzej swoj膮 ci膮偶臋 usun臋艂a, bo nie chcia艂a mie膰 nic po tamtym cz艂owieku, kt贸ry j膮 tak 艣miertelnie zrani艂 i tak ju偶 nigdy w swoim 偶yciu nie zaufa艂a 偶adnemu m臋偶czy藕nie. Zosta艂a star膮 pann膮, kt贸ra mieszka艂a ze swoj膮 matk膮 staruszk膮 i jej 偶ycie toczy艂o si臋 tylko wok贸艂 matki i jej piel臋gnacji, kiedy ta si臋 postarza艂a. Gotowa艂a jej, wyprowadza艂a staruszk臋 na spacer, a wieczorami obie ogl膮da艂y w telewizji swoje ulubione programy i tak mija艂o 偶ycie Pani Leokadii.

Kiedy Melania zacz臋艂a opowiada膰 co艣 o swoich wnukach, jej towarzyszka j膮 strofowa艂a i przypomina艂a, 偶e nie lubi s艂ucha膰 opowiastek o wrzeszcz膮cych bachorach, bo nie lubi dzieci i ju偶 i nie rozumie kompletnie tej fascynacji dzie膰mi zasmarkanymi, wrzeszcz膮cymi i roszczeniowymi, 偶e to 艣wiat powinien si臋 kr臋ci膰 wok贸艂 nich. W贸wczas Pani Melania milk艂a, aby si臋 nie k艂贸ci膰 i nie nadepn膮膰 na odcisk swojej towarzyszki, bo jednak j膮 lubi艂a i stara艂a si臋 zrozumie膰, 偶e Pani Leokadia tych dzieciak贸w nie cierpi i ju偶.

Przesz艂o gor膮ce lato i nieub艂aganie drzewa zacz臋艂y zmienia膰 swoj膮 szat臋, na br膮zy, czerwienie i z艂ocienie i nagle Leokadia przesta艂a przychodzi膰 do ko艣cio艂a, aby prosi膰 Boga o wybaczenie za swoj膮 aborcj臋, bo tego domy艣la艂a si臋 Pani Melania. Nagle miejsce na 艂awce krzycza艂o pustk膮 i Pani Melania si臋 zaniepokoi艂a, a okaza艂o si臋, a wie艣ci w ma艂ym miasteczku rozchodz膮 si臋 b艂yskawicznie, 偶e Pani Leokadia trafi艂a do szpitala, bo nagle zacz臋艂o j膮 bardzo mocno bole膰. Lekarze roz艂o偶yli r臋ce i przeniesiono Pani膮 Leokadi臋 do 聽przyszpitalnego hospicjum, bo nie by艂o dla niej ratunku ju偶. Wci膮偶 偶yj膮c膮 90 letni膮 mam臋 Pani Leokadii umieszczono w domu spokojnej staro艣ci i tylko Pani Melania ku艣tykaj膮c i podpieraj膮c si臋 laseczk膮 w ostatniej chwili trzyma艂a r臋k臋 odchodz膮cej kole偶anki, bo innych bliskich Pani Leokadia nie mia艂a, bo taki by艂 jej 偶yciowy wyb贸r.

Staro艣膰 i podsumowania! Moja nie rymowanka

Kiedy by艂am m艂oda, to bieg艂am do domu przeskakuj膮c z werw膮 co trzeci stopie艅 schod贸w聽i my艣la艂am, 偶e to tak b臋dzie zawsze i przeskocz臋 nie jedn膮 parti臋 schod贸w do nieba.

By艂am silna, wysportowana i bieg艂am wynie艣膰 艣mieci i w mig wraca艂am do domu, mojego domu, gdzie by艂y dzieci.

By艂am mocna, niezmordowana i siaty z zakupami targa艂am bez zadyszki,

a potem kr臋ci艂am si臋 po domu, sprz膮ta艂am, pra艂am, prasowa艂am i wychowywa艂am dzieci.

Potrafi艂am zej艣膰 hektary las贸w, by nazbiera膰 najdorodniejsze grzyby na pierogi i zup臋 grzybow膮 i do bigosu.

Potrafi艂am przep艂yn膮膰 latem jezioro z kroplami wody na rz臋sach, cho膰 by艂o to zakazane.

Potrafi艂am na biwaku 艂owi膰 ryby, aby potem zrobi膰 z nich kotlety, bardzo zdrowe kotlety dla swoich dzieci.

Potrafi艂am wszystko i si艂 mia艂am w sobie tyle, 偶e nic na przeszkodzie mi nie sta艂o,

a偶 nagle co艣 si臋 sta艂o, 偶e:

Schody s膮 moim wrogiem, bo pokonuj臋 je z zadyszk膮.

Zakupy s膮 coraz ci臋偶sze, cho膰 wi臋kszo艣膰 robi wci膮偶 silny m膮偶.

Wyprowadzenie psa, to wyzwanie, bo on wymaga dalekich spacer贸w, a ja jestem 聽co raz bardziej zm臋czona.

Sprz膮tanie domu, kiedy艣 godzina, a teraz czasami zmora, kt贸ra m臋czy i doskwiera

coraz wolniejszymi ruchami, co m臋czy i martwi, ale wiecie co mnie cieszy?

Cieszy mnie to, 偶e m贸j rozum nie ka偶e mi si臋 z nikim k艂贸ci膰 i wci膮偶 dzia艂a bez

zarzutu, a to ju偶 bardzo du偶o!

Interesowna kochanka

Jerzy m臋偶czyzna 50 letni, dyrektor du偶ego przedsi臋biorstwa, m膮偶 i ojciec dw贸jki ju偶 doros艂ych dzieci. Zawsze elegancki i pachn膮cy najlepsz膮 wod膮 kolo艅sk膮. Ogolony i ostrzy偶ony, a do tego mimo wieku cholernie przystojny z lekk膮, pon臋tn膮 siwizn膮

Jego 偶ona Justyna dobrze zarabiaj膮ca g艂贸wna ksi臋gowa, dla kt贸rej praca mia艂a wielkie znaczenie. Elegancka kobieta cz臋sto udaj膮ca si臋 do fryzjera i kosmetyczki, a lubi艂a o siebie dba膰. Justyna by艂a bardzo lubiana w swoim 艣rodowisku, gdy偶 by艂a bardzo interesuj膮c膮 kobiet膮, kt贸ra mia艂a swoje zdanie i potrafi艂a si臋 zachowa膰, a tak偶e mia艂a w sobie wysokie pok艂ady empatii. Potrafi艂a wsp贸艂czu膰 biedniejszym i dlatego za艂o偶y艂a w miasteczku tak膮 kobiec膮 organizacj臋 dzi臋ki, kt贸rej zbierano pomoc dla chorych dzieci. Organizowa艂a aukcje, namawia艂a sponsor贸w do pomocy, a tak偶e dzi臋ki wyst臋pom i r贸偶nym akcjom charytatywnym nie jedno dziecko otrzyma艂o potrzebny w贸zek, czy te偶 specjalistyczn膮 opiek臋 lekarsk膮.

Ca艂kowicie wsi膮k艂a w t臋 swoj膮 dzia艂alno艣膰 i cz臋sto g臋sto wraca艂a do domu skonana, ale szcz臋艣liwa. Lubi艂a opowiada膰 Jerzemu o swojej pracy i on by艂 z niej bardzo dumny. Szczyci艂 si臋 ni膮 w towarzystwie na bankietach, gdzie prezentowa艂 swoj膮 偶on臋 idealnie ubran膮 i elokwentn膮. By艂 z niej dumny.

Mieszkali w apartamencie wysokiej klasy i nie marzyli jeszcze o domku z ogrodem, gdy偶 wci膮偶 byli aktywnie zaj臋ci. Dzieci by艂y na najlepszych uczelniach w kraju i w艂a艣ciwie wszystko w ich 偶yciu uk艂ada艂o si臋 idealnie, bo mieli dobr膮 prac臋 i tryskali dobrym zdrowiem.

Lubili sp臋dza膰 czas w swojej sypialni, kiedy w wielkim 艂o偶u ma艂偶e艅skim ona pisa艂a w swoim laptopie opowiadania dla dzieci, a on kocha艂 czyta膰 wybrane dla siebie ksi膮偶ki i tak mija艂y im wieczory, przerywana o czasu ma艂偶e艅skim, udanym seksem.

Justyna niczego nie zauwa偶y艂a, bo m膮偶 zachowywa艂 si臋 bez zarzutu, cho膰 zdarza艂o mu si臋 wraca膰 czasami troch臋 p贸藕niej do domu, ale zawsze si臋 sensownie wyt艂umaczy艂, a wi臋c nie dr膮偶y艂a, a wr臋cz odwrotnie, bo bardzo mu wsp贸艂czu艂a nawa艂u pracy i odpowiedzialno艣ci za zak艂ad pracy i jego pracownik贸w.

Pewnego razu znalaz艂a na swojej skrzynce mejlowej du偶o zdj臋膰. By艂y to zdj臋cia samochodu jej m臋偶a, kt贸ry sta艂 przy ekskluzywnym hotelu i pary udaj膮cej si臋 do tego偶 hotelu. Rozpozna艂a m臋偶a, ale kobiety nie rozpozna艂a wcale. By艂a to bu艣ciata, niewysoka blondynka, taka pon臋tna, co facetom mo偶e si臋 spodoba膰. Nie wiedzia艂a, co to za kobieta, ale w nast臋pnym mejlu 偶yczliwy j膮 poinformowa艂, 偶e jest to nowa sekretarka jej m臋偶a, a wi臋c by艂a ju偶 w domu, tylko dlaczego jej nie powiedzia艂, 偶e zmienia sekretark臋?

Znalaz艂a biu艣ciat膮 sekretark臋 na facebooku i przes艂a艂a jej zdj臋cia proponuj膮c rozmow臋 na temat – co dalej? Nie czeka艂a d艂ugo, bo prawie natychmiast dosta艂a odpowied藕, 偶e tamta kobieta ch臋tnie si臋 z ni膮 spotka w restauracji takiej i takiej, o tej godzinie, a wi臋c:

Justyna na odwag臋 nie wypi艂a kilku drink贸w, a zapali艂a marihuan臋, kt贸r膮 oboje palili z Jerzym przed seksem. Tak na odwag臋 i posz艂a na wyznaczon膮 godzin臋.

Podesz艂a spokojnie do stolika, gdzie biu艣ciata ju偶 czeka艂a i zam贸wi艂a sobie mocn膮 kaw臋 i kieliszek wina. Rozmowa by艂a kr贸tka, bo Justyna spyta艂a, czy we藕mie sobie jej m臋偶a i czy b臋dzie o niego dba艂a tak jak ona o niego dba艂a przez trzydzie艣ci lat ma艂偶e艅stwa. Us艂ysza艂a z ust roze艣mianych, 偶e owszem i rozk艂ada艂a nogi przed jej m臋偶em, bo i owszem spotykali si臋 i ona dawa艂a mu rozkosz, ale mia艂a z tego profity, bo Jerzy sp艂aci艂 jej kilka kredyt贸w, dawa艂 wysokie premie, kupi艂 jej mieszkanie i samoch贸d i sam jest sobie winien, 偶e uwierzy艂 w jej mi艂o艣膰 i rozwali艂 swoje ma艂偶e艅stwo. Powiedzia艂a, 偶e ona si臋 nie prosi艂a o romans, bo sam za ni膮 pe艂za艂 i prosi艂 o chwile intymne, a teraz to ona jest ju偶 ustawiona i oddaje Justynie m臋偶a i wysz艂a dumna z restauracji wzdrygaj膮c lekcewa偶膮co ramionami.

Justyna zd臋bia艂a, ale kiedy przysz艂a do domu, gdzie ju偶 by艂 jej m膮偶 zrzuci艂a z p贸艂ek wszystkie ich fotografie i kaza艂a mu si臋 spakowa膰, a on kl臋cza艂 u jej n贸g i b艂aga艂 o wybaczenie.

Nie wybaczy艂a, ale cierpia艂a okrutne m臋ki na sprawie rozwodowej i potem jeszcze d艂ugo. Oboje wyrazili zgod臋 na sprzeda偶 mieszkania i ona wynios艂a si臋 w drugi koniec miasta, zamieszkuj膮c w niewielkiej kawalerce i tyle zosta艂o jej po d艂ugoletnim ma艂偶e艅stwie. Rzuci艂a si臋 w wir swojej pracy i dzia艂alno艣ci, a w prasie lokalnej napisali, 偶e organizacja pod patronatem Justyny kupi艂a kolejny w贸zek 聽dla niepe艂nosprawnego dziecka w mie艣cie!

Matka i dziecko – moje kino

Polecam, polecam z ca艂ego serca film nies艂ychanie warto艣ciowy pt. „Matka i dziecko”, a dlaczego? Dlatego, 偶e jest to cudny film o 偶yciu i nie 偶aden wyciskacz 艂ez na si艂臋, a 艂zy p艂yn膮 same podczas seansu, gdy偶 w tym filmie mo偶e si臋 przejrze膰 miliony kobiet. Popl膮tane losy trzech kobiet, kt贸re cierpia艂y z powodu splotu wydarze艅 i tego, 偶e co艣 si臋 w ich 偶yciu wydarzy艂o, co wp艂yn臋艂o na ca艂e ich p贸藕niejsze 偶ycie.

Mamy kobiet臋, kt贸ra urodzi艂a c贸reczk臋 w wieku 14 lat, kt贸r膮 oddaje do adopcji pod presj膮 swojej matki.

Mamy m艂od膮 kobiet臋, kt贸ra nie mo偶e zaj艣膰 w ci膮偶臋 i stara si臋 o adopcj臋.

W ko艅cu mamy m艂od膮 prawniczk臋, c贸rk臋 kobiety, kt贸ra j膮 urodzi艂a w wieku 14 lat, kt贸ra sama zachodzi w ci膮偶臋 i kiedy umiera podczas porodu, jej c贸reczka zostaje oddana do adopcji/

I tak si臋 popl膮ta艂o to wszystko i tak si臋 pokomplikowa艂o, aby na koniec filmu si臋 posk艂ada膰 i da膰 upragniony spok贸j kobiecie, kt贸ra tak m艂odo urodzi艂a, a wi臋c jeszcze raz z ca艂ego serca polecam ten film, ale obok niech le偶膮 chusteczki – nie zapomnijcie o tym. 馃檪

/http://www.cda.pl/video/9073030/Matka-i-dziecko-online-2009-Lektor-PL

 

Osoby publiczne zaszczute w sieci, a policja ma zwi膮zane r臋ce!

Na pocz膮tek tej notki prosz臋 o obejrzenie poni偶szego clipu, a ja polec臋 dalej. 馃榾

https://www.youtube.com/watch?v=5l0HkkcH1hI

Nowy temat na bloga spad艂 mi jakby z nieba. Jako mieszkanka mojego miasta, mimo, 偶e ju偶 wy艂膮czona zawodowo, to 艣ledz臋 w sieci wiadomo艣ci dotycz膮ce naszej ma艂ej spo艂eczno艣ci i natrafi艂am na takiego rodzynka.

Rodzynek dotyczy trzech pa艅 z mojego miasta, kt贸re udzielaj膮 si臋 w samorz膮dach i innej publicznej dzia艂alno艣ci. Mo偶na by rzec, 偶e jest to elita trz臋s膮ca naszym miasteczkiem, kt贸ra z racji wykonywanych zada艅 dzia艂a na rzecz naszej spo艂eczno艣ci.

Panie zosta艂y wybrane w wyborach, a wi臋c spo艂ecze艅stwo im zaufa艂o i da艂o jakoby pa艂eczk臋 by 偶y艂o nam si臋 tu coraz lepiej i w zasadzie tak si臋 te偶 偶yje w do艣膰 sm臋tnym miasteczku, ale w艂adze robi膮 co tylko mog膮, aby zwi膮za膰 koniec z ko艅cem, bo pieni臋dzy nie staje na wszystko. Jednak m艂odym to mo偶e i u nas 藕le si臋 偶yje, gdy偶 brakuje pracy, ale ludzie w moim wieku maj膮 tu 艣wie偶e powietrze, du偶o miejsca do spacer贸w, a tak偶e park贸w z 艂aweczkami, a wi臋c w艂adze trzeba powiedzie膰, 偶e si臋 staraj膮 i powsta艂y na naszym jeziorze dwa, bardzo 艂adne mola widokowe, utwardzone 艣cie偶ki, po kt贸rych 艣migaj膮 m艂odzi i ci starsi i cho膰 jak wsz臋dzie umar艂 przemys艂, ale za to mamy 艣wie偶e powietrze.

Ale wracaj膮c do meritum, to trzy panie na wysokich stanowiskach zosta艂y obra偶one w sieci, co spowodowa艂o u nich dyskomfort psychiczny. Nie czyta艂am tych wpis贸w, gdy偶 staram si臋 nie grzeba膰 w szambie, gdy偶 czuj臋 odraz臋, ale w clipie jest wszystko na ten temat. Anonimy sobie pisa艂y oszczercze komentarze, kt贸re nijak nie trzyma艂y si臋 prawdy, a wiem, 偶e nie trzyma艂y si臋, gdy偶 jako tako znam te panie i wiem, 偶e maj膮 swoje rodziny, s膮 偶onami, matkami i dosta艂o im si臋 tylko dlatego, 偶e s膮 wi臋cej ni偶 inni , bo na 艣wieczniku.

Panie si臋 zwar艂y i z艂o偶y艂y doniesienie na policj臋 – jak ja!

Policja przekaza艂a spraw臋 do Prokuratury – tak jak moj膮 spraw臋!

Panie zawiadomi艂y media wi臋c – ja nie mia艂am takich szans i w zasadzie nie chcia艂am absolutnie tego!

Panie nie za艂o偶y艂y sprawy w S膮dzie – moja dwukrotnie do S膮du trafi艂a, a pomaga艂 mi bardzo dobry prawnik.

Paniom spraw臋 Prokuratura umorzy艂a, a mnie umorzy艂 S膮d – dwukrotnie i tu mi r臋ce opad艂y.

Panie nie wiedz膮 nadal, kto ich w sieci oczernia, a ja wiem:

https://www.facebook.com/ptaszki.tv.9678?fref=ts

ale i to policji i prokuratury nie zainteresowa艂o, a wi臋c mo偶emy stwierdzi膰, 偶e gadanie o 艣ciganiu hejter贸w mo偶emy mi臋dzy bajki w艂o偶y膰, cho膰 i ja jeszcze raz sk艂adam wniosek o 艣ciganie!

Jaki z tego wniosek? Ano taki, 偶e Prokurator Generalny og艂osi艂 totaln膮 walk臋 z hejtem, ale to nijak ma si臋 do rzeczywisto艣ci, a ja zosta艂am pouczona przez s膮d, co to jest hejt i n臋kanie w sieci i je艣li nie zagra偶a艂o mi to 艣mierci膮, albo utrat膮 zdrowia, to S膮d umarza spraw臋 i przekazuje j膮 do archiwum i tak si臋 sko艅czy艂a moja walka o moje dobre imi臋. Nie zosta艂am poinformowana jakie dzia艂ania zosta艂y podj臋te i jakimi sposobami pr贸bowano dotrze膰 do hejtera, poniewa偶 nie zosta艂y absolutnie podj臋te takie dzia艂ania i nie zosta艂 w spraw臋 w艂膮czony dobry informatyk. Dochodzimy wi臋c do konkluzji, 偶e i tym paniom nie uda si臋 nic, cho膰 panie si臋 upar艂y, ale chyba tylko w zwi膮zku z wiar膮 w sprawiedliwo艣膰 i przebieg艂o艣膰 naszych organ贸w 艣cigania, a tu i im wyjdzie zonk i ja im to gwarantuj臋.

Ja wobec swoich psychofanek zastosowa艂am dwie metody, bo na Lind臋 z Ps贸w i na atak terrorystyczny w Pary偶u i 聽od trzech dni mam spok贸j, ale jak d艂ugo? Demony nie 艣pi膮, demony s膮 na moim blogu i demony czuwaj膮, a owym paniom z mojego miasteczka radz臋, aby da艂y sobie spok贸j, bo pa艅stwo polskie jest za Murzynami w Afryce i tylko nad tym trzeba ubolewa膰, a reszta to walka z chorymi psychicznie, a ta jak wiemy bywa najcz臋艣ciej pora偶k膮! Chorzy co raz trafiaj膮 na swoje oddzia艂y, a tam s膮 tylko chorymi i w zasadzie nikim!

Takim hienom to tylko strzela膰 w 艂eb i wiem, co pisz臋!

70 Rocznica Wyzwolenia Auchzwitz – Oby nigdy ludzie nie prze偶yli takiego piek艂a!

Nie chc臋 pisa膰 patetycznie, bo nie prze偶y艂am tamtych okropie艅stw. Za p贸藕no si臋 urodzi艂am na szcz臋艣cie! 聽Niech opowiadaj膮 o tamtych latach ludzie, kt贸rzy jeszcze 偶yj膮. Niech przestrzegaj膮 historycy i niech uczy si臋 nasze dzieci, aby to si臋 nigdy wi臋cej nie powt贸rzy艂o.聽

By艂am w O艣wi臋cimiu w latach siedemdziesi膮tych, to kupa czasu, ale wci膮偶 tam s膮 buciki malutkich dzieci, sukieneczki dziewczynek i g贸ry pami膮tek po zamordowanych, niczemu nie winnych ludzi. Le偶膮 tam ju偶 od 70 lat i niech b臋d膮 przestrog膮, 偶e nie mo偶na ju偶 nigdy dopu艣ci膰 do takiego poni偶enia i pogardy oraz ludob贸jstwa zalanego hektolitrami potu i 艂ez.

Ten dzie艅 jest dla mnie dniem refleksji i na tym poprzestan臋 馃槮

Staro艣膰 i seks!

Pani Janina i Pan Leon to by艂a taka w mie艣cie wzorowa para. Od kiedy ludzie pami臋taj膮, to zawsze i wsz臋dzie byli razem i cz臋sto ich widziano spaceruj膮cych albo robi膮cych zakupy, kt贸rzy szli dumni i wyprostowani trzymaj膮c si臋 za r臋ce. To by艂 ich manifest, 偶e bardzo si臋 kochaj膮 i nie dlatego, aby wkurzy膰 spo艂eczno艣膰 i wzbudzi膰 w nich zazdro艣膰, a tylko dlatego, 偶e 聽kochali si臋 szczerze i naprawd臋.

Wiedzia艂y to ich c贸rki i kiedy by艂y ma艂e to otrzyma艂y doskona艂e wychowanie wzoruj膮c si臋 na swoich zakochanych rodzicach. W domu nie by艂o 偶adnych k艂贸tni, a je艣li zdarza艂y si臋 spi臋cia mi臋dzy rodzicami, to oni tak to za艂atwiali, aby dzieci absolutnie nie by艂y 艣wiadkami ma艂偶e艅skiej k艂贸tni. Rodzice wychowywali je m膮drze i przede wszystkim wymagali, a wi臋c ka偶da mia艂a wydzielony zakres zada艅 zapisany w rodzinnym grafiku. Ka偶da mia艂a sprz膮ta膰 sw贸j pok贸j, a tak偶e musia艂a pomaga膰 mamie w kuchni, aby nauczy膰 si臋 gotowa膰. Ka偶da z nich wiedzia艂a, 偶e nie mo偶e odm贸wi膰 wyniesienia 艣mieci, czy posprz膮tania cz臋艣ci mieszkania, gdy偶 rodzice wymagali, ale i nagradzali.

Nagrod膮 by艂y wyjazdy na wakacje, na obozy i kolonie, a tak偶e wsp贸lne wypady w ciekawe miejsca, nad jeziora pod namiot, aby dzieci za偶y艂y 艣wie偶ego powietrza i razem z ojcem 艂apa艂y ryby i rozpala艂y ogniska, a wieczorem przy ognisku siedzieli w blasku gwiazd z gitar膮, a ojciec 艣piewa艂 i opowiada艂 dawne dzieje wspominaj膮c czasy wojenne i jak uda艂o mu si臋 prze偶y膰 te wszystkie okropie艅stwa wojny.

Kiedy dziewczynki podros艂y i zacz臋艂y interesowa膰 si臋 seksualno艣ci膮 oboje rodzice po kolei przeprowadzali z nimi rozmowy, najch臋tniej gdzie艣 na spacerze, w swobodnej atmosferze i oczywi艣cie podsuwali im dobre ksi膮偶ki na ten temat, zdaj膮c sobie spraw臋 jak wa偶n膮 rzecz膮 jest ludzka seksualno艣膰.

Dziewczynki jednak obserwowa艂y swoich rodzic贸w i zawsze o poranku wiedzia艂y, 偶e co艣 na rzeczy by艂o, bo tata szala艂 w kuchni i robi艂 mamie wspania艂膮 jajecznic臋 z grzankami i oczywi艣cie weso艂o sobie pogwizdywa艂 i to by艂 ten znak, a mama? Mama sz艂a do swojego osobistego SPA i pod prysznicem sobie nuci艂a piosenki Ireny Santor i to te偶 by艂 ten znak, 偶e co艣 by艂o na rzeczy, a dziewczynki mruga艂y do siebie porozumiewawczo!

Mija艂y lata i dziewczynki pozdawa艂y na studia i po drodze powychodzi艂y za m膮偶, a za troch臋 pojawi艂y si臋 dzieci i ka偶da z tych rodzin 偶y艂a swoim rytmem, ale na 艣wi臋ta wszyscy zje偶d偶ali si臋 do Janiny i Leona. 艢wi臋ta z rodzicami by艂y zawsze magiczne i niepowtarzalne jak to u rodzic贸w. Zawsze by艂a 艣wie偶a choinka, a Janina stawa艂a na wysoko艣ci zadania i Leon jej w tym towarzyszy艂, 偶e ona piek艂a ciasta, a on mi臋siowo i przyrz膮dza艂 najlepsze 艣ledzie i bigos na 艣wiecie.

Pewnego 艣wi膮tecznego dnia Leon postawi艂 na st贸艂 swoje nalewki, te偶 najlepsze na 艣wiecie i tak sobie siedzieli 艣wi臋tuj膮c i 偶artuj膮c, a偶 jedna z c贸rek z chichotem spyta艂a rodzic贸w, czy oni jeszcze to robi膮, a potem tata pogwizduje, a mama 艣piewa Iren臋 Santor.

Nasta艂a niezr臋czna cisza i rodzicom na twarzy pojawi艂 si臋 p膮s, a c贸rka przeprasza艂a za swoje g艂upie pytanie, ale chcia艂a by by艂o weso艂o, a wysz艂o bardzo g艂upio!

Mama pochrz膮kiwa艂a nerwowo kilka razy, tata pog艂adzi艂 te偶 nerwowo swoje w艂osy, ale postanowi艂 odpowiedzie膰 na niezr臋czne pytanie swojej latoro艣li.

– Popatrz na nasze twarze moja kochana c贸rko. – Czy widzisz na naszych twarzach zmarszczki? – Widzisz prawda, a wi臋c nasze cia艂a dok艂adnie tak samo wygl膮daj膮. – Jeste艣my ju偶 starymi lud藕mi i nasze cia艂a s膮 ju偶 bardzo niesmaczne i ja z mam膮 nie wstydzimy si臋 staro艣ci, ale oboje wstydzimy si臋 naszych, ju偶 nieapetycznych cia艂. Dlatego od roku ze sob膮 ju偶 nic. Owszem wci膮偶 ze sob膮 艣pimy, wci膮偶 si臋 kochamy, wci膮偶 trzymam wasz膮 matk臋 za r臋k臋, a na dobranoc dajemy sobie buziaka, ale oboje, jednog艂o艣nie nie chcemy ju偶 z takimi cia艂ami epatowa膰 naszej przestrzeni w sypialni i mo偶ecie uwierzy膰, albo i nie, ale jeste艣my wci膮偶 szcz臋艣liwi i wci膮偶 si臋 kochamy i nie mo偶emy bez siebie 偶y膰.

Hm… doda艂 ojciec, a co wy zrobicie ze swoj膮 sypialni膮 na stare lata, to b臋dzie tylko wasz wyb贸r, bo my, 偶e szanujemy siebie i si臋 kochamy, to chcemy zachowa膰 odrobin臋 smaku i ludzkiej godno艣ci.

Nala艂 jeszcze kilka kieliszk贸w nalewki i wszyscy wpatrzyli si臋 w migoc膮c膮 choink臋 i si臋 zamy艣lili. Nasta艂a d艂u偶sza cisza, ale bardzo niekr臋puj膮ca. To by艂y cudowne 艣wi臋ta dla wszystkich.