Archiwa tagu: jesień

Nie zawsze prozą!

Długie te nasze jesienie

Pora coś tam ogrodzić, usmażyć,
wynagrodzić, utulić, pomarzyć,
pora wrócić do własnych żon
czernieje klon…

Pora wrócić do dawnych rachunków
tych z gazownią i tych z Panem Bogiem,
pora wrócić do starych frasunków
już mrozy za progiem…

Oj, długie te nasze jesienie
przedpokoje, przedsionki i sienie
przed zimą ostatnie postoje
niepokoje, spokoje…

Czas wyciągnąć obrączki z szuflady,
być gotowym na ważne narady,
pora zioła zaparzyć przed snem
pogwarzyć z psem…

Pora dziecku powiedzieć, że tata
zaprowadzi je znowu do szkoły
wierz mi synku, ty będziesz miał brata
tak mówią Anioły…

Oj, długie te nasze jesienie
przedpokoje, przedsionki i sienie
przed zimą ostatnie postoje
niepokoje , spokoje…

Do spiżarni już pora coś wrzucić
żal wyżalić i smutki wysmucić
na sylwestra wykupić bon
dla żon, dla żon…

A gdy nazbyt zaboli to wszystko,
gdy zapłonie i skromność i pycha,
no to w końcu…do wiosny już blisko
już blisko, do licha…!

oj, krótkie te nasze jesienie
przedpokoje, przedsionki i sienie
przed zimą ostatnie postoje
niepokoje, spokoje…

Agnieszka Osiecka

Tylko ze strachu


Kochają się przytulają się
Tylko ze strachu
Boją się samotności
Drżą jedno o drugie
Tylko ze strachu
Boją się śmiertelnie
Czarnych cmentarzy uczuć
Nie kłamią tylko wtedy gdy opowiadają sny
Bo snów nie trzeba wybaczać

Między obłudą kobiet a zazdrością mężczyzn
Szukają czego nie ma: miłości

Tylko ze strachu
Tylko ze strachu przed samotnością
Przepędzają od siebie jak psa
Obojętność
Która by ich uleczyła jak sen

Oto jest cała miłość naszego pięknego wieku
Po śmierci Tristana i Izoldy
Romea i Julii
Laury i Petrarki
Beatrycze i Danta
I tych wszystkich nudnych kochanków
I nadzianych uczuciem gołębic
Bez których bardzo często jest źle na świecie
Poetom
I niepoetom także

Tylko ze strachu przed samotnością
Ta dziewczyna słodka w szorstkiej łupinie
Pomarańczowego swetra
Leci ku miłości jak ćma do świecy
Zdmuchnij chłopcze ten obłudny płomyk
Nie funduj jej karuzeli lodów kina
Mając zamknięte serce nie otwieraj jej ciała
Jak różowego owocu: tylko ze strachu
Tylko ze strachu przed samotnością
Która przyjdzie i tak do ciebie
Zagubionego w tłumie jak ziarnko maku ślepe

Nauczmy się samotności
Aby siebie nawzajem nie krzywdzić

Nasza czułość zabija nas
Nasz cynizm zabija innych

Nie wypełniajmy sobą pustki
Którą przeczuwamy w rzece
Nie zastępujmy liścia na gałęzi
Który rośnie bez nas

Nauczmy się samotności
Nie bójmy się samotności

Nauczmy się samotności

Tadeusz Kubiak 

Reklamy

PiS mnie pokonał – śmierć telewizorom!

Minęły dwa lata rządów PiS i przez te dwa lata nikt mądry i odważny nie pojawił się na scenie politycznej.

PiS idzie jak taran i konsekwentnie niszczy wszystko i robi po swojemu – po katolicku.

Zmieniają Polaków życie, ale nie na lepsze, bo czego się PiS dotknie to strach żyć w tym kraju.

Polityka PiS mnie pokonała i coraz częściej mam w domu  wyłączony telewizor, gdyż nie mogę znieść tej obłudy.

Nie mogę słuchać Premier tego kraju, a jeszcze bardziej „Prezydenta’, którym rządzi Rydzyk!

Nie mogę patrzeć jak Rydzyk ograbia budżet Polski i myśli, że te miliony zabierze na tamtą stronę.

Nie mogę znieść wycinania Puszczy Białowieskiej i obcinania z budżetu milionów na leki dla Seniora.

Nie mogę znieść chamskiej twarzy Pawłowicz i tępaka Tarczyńskiego, oraz cynicznego uśmiechu Piotrowicza!

Nie mogę patrzeć jak Policja wynosi pokojowo nastawionych manifestantów i tych płotów w Warszawie nie mogę znieść.

Nie mogę słuchać o tym, że Straż Marszałkowska będzie wyposażona w broń i kajdanki – na kogo i przeciw komu się pytam.

Tak trudno się pogodzić, że zdrowi na umyśle Obywatele podpalają się w akcie niezgody z tym, co robią w Polsce.

Nie wiem czy śmiać się, czy płakać, że Minister Zdrowia każe się Polakom parzyć jak króliki i zapłacił 3 miliony za spot!

Nie godzę się z tym, że Polki nie mają żadnej ochrony w dziedzinie rozrodczości i wszystko im zabrano.

I tak mogłabym wymieniać bez końca, ale po co?

Robię sobie codziennie przerwę od polityki, bo moje nerwy tego ode mnie wymagają i proszą, abym o siebie zadbała.

Dziś napisałam niezdarny wierszyk dla opozycji, której właściwie nie ma:

 

Nie lubię cię opozycjo,
bo jesteś głupia i chciwa.
Nie widzisz jak sprytnie
 hołota ta – Polskę ogrywa!

Lepiej wyjść na spacer i pogapić się na resztki jesieni!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jesienne refleksy i analiza starości!

Gdzieś przeczytałam, że jeśli mama nie wie, gdzie co leży w domu – to znaczy, że przepadło!

Przeczytałam poniższy wiersz i stwierdzam, że z moją głową jak na razie jest wszystko okej!

Zazwyczaj nie szukam po domu swoich rzeczy i przedmiotów, gdyż staram się je mieć pod kontrolą.

Wciąż znajduję swój telefon, klucze oraz inne osobiste przedmioty i nie mam kłopotu z bieganiem i szukaniem.

Pamiętam, że przed wyjściem należy zakręcić wodę, gaz i wyłączyć media.

Nie zaprząta mnie to, że może nie zamknęłam drzwi na klucz, albo zostawiłam włączone żelazko, a więc i dziś tak miałam.

Wzięłam aparat, by upolować w obiektyw pierwsze jesienne kadry i przewietrzyłam głowę.

Popołudnie słoneczne z refleksami jesiennych kolorów dobrze mi zrobiło.

Klucze w kieszeni, aparat na pasku i cykałam sobie!

Jesień jest piękna, kiedy jest słoneczna, bo deszczowa jest depresyjna – skłaniająca do rozmyślań, analiz i dołująca.

Chwytajmy ten czas, kiedy możemy nacieszyć oczy kolorami.

 


Idę ulicą – ktoś mi się kłania. 
Oddaję ukłon – znam przecież drania:
ta twarz, ten uśmiech i ten błysk w oku …
To miły facet, znam go od roku.
Jakże u diabła on się nazywa?
… Dziura, w pamięci. Czasem tak bywa.
Wtedy myśl smutna w głowie się rodzi:
Nic nie poradzisz – starość nadchodzi.
 
Z trzeciego piętra schodzę radośnie,
bo w kalendarzu ma się ku wiośnie,
no i spaceru gna mnie potrzeba
zwłaszcza, że słońce i błękit nieba…
Gdy już po parku idę alei
nagle pot zimny koszulę klei,
bowiem pytanie w głowie mi tkwi:
czy aby kluczem zamknąłem drzwi?
W śpiesznym powrocie znów myśl się rodzi:
Nic nie poradzisz – starość nadchodzi.
 
Siedzę i czytam. Nagle myśl żywa
jakimś pragnieniem z fotela zrywa.
Robię trzy kroki, staję przy szafie
i jak to cielę na nią się gapię …
Pojęcia nie mam, po co ja wstałem?
Czego tak bardzo i nagle chciałem?
Oj, coraz bardziej mi to już szkodzi,
że ta nieszczęsna starość nadchodzi.
 
Jadę na urlop – prasuję spodnie.
żeby wśród ludzi wyglądać godnie.
Biorę walizkę, pędzę nad morze …
Lecz tam zamiast śledzić dziewczyny hoże,
zamiast podziwiać plażowe akty …
…Czy wyłączyłem wtyczkę z kontaktu?
Może dom spłonął? Strach we mnie godzi  …
Tak to jest kiedy starość nadchodzi.  
 
Żeby nie znaleźć się kiedyś w nędzy
zaoszczędziłem trochę pieniędzy.
W dużej kopercie, zamkniętej klejem,
dobrze ukryłem je przed złodziejem.
I teraz … już od paru miesięcy
nie mogę znaleźć moich tysięcy.
Ech, nie pojmiecie tego wy młodzi
jak miło żyć gdy starość nadchodzi.
 
Pomimo moich najlepszych chęci
nie zawsze mogę ufać pamięci.
Więc by jej pomóc, a przez nią sobie,
czasem na chustce węzełki robię.
A potem jeden Bóg wiedzieć raczy
co który węzeł ma dla mnie znaczyć?
Choć mi się nawet nieźle powodzi,
wciąż mam kłopoty. Starość nadchodzi.
 
Dwa razy dziennie – raz przy śniadaniu,
a potem w obiad, po drugim daniu
zażywam leki, tabletki białe:
cztery połówki i cztery całe.
Często się pieklę /bom nie aniołem/,
gdy w obiad nie wiem czy rano wziąłem?
Tę gorycz klęski wątpliwie słodzi
wiedza, że oto starość nadchodzi.
 
 Żuję kolację – w niej polędwica
me podniebienie smakiem zachwyca.
Pogodnie dumam o tej starości …
Czy ona musi stale nas złościć?
Przecież jest piękna. Masz sporo czasu …
 
Chcesz iść nad wodę, albo do lasu,
to sobie idziesz – nikt ci nie broni.
Z łóżka zbyt wcześnie też nikt nie goni,
bowiem nie musisz pędzić do pracy
jak wszyscy twoi młodsi rodacy.
 Co prawda wigor z wolna przekwita,
lecz po co wigor u emeryta?
Podwyżki pensji już nie wyprosisz,
należną gażę poczta przynosi …
 
Spokojnie patrzysz jak świat się zmienia,
gdyż wiek ci daje m ą d r o ś ć  spojrzenia …
Więc wiwat starość! Niechaj nam służy,
nawet gdy trochę chwilami nuży.
Bowiem – jak sądzę – w tym jest rzecz cała,
by jak najdłużej ta starość trwała …
 
Wiersz Reinera Kerna  „Das Alter kommt auf seine Weise” spolszczył /i uzupełnił/ Tadeusz Rejniak

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jesień i moje kino!

Żegnaj lato na rok i tak niestety jest, bo w zachodniej Polsce widoczna jest już jesień.

Dziś wiało, padało i grzmiało, a więc ciepłe skarpety na nogach i mam takie super ponczo, które chroni mnie od chłodu, bo niestety, ale domach jeszcze nie grzeją.

Włączyłam na trochę grzejnik, aby choć trochę się ogrzać i nie dzwonić zębami.

Trzeba przetrwać jakoś do okresu grzewczego i tyle.

Jesień idzie, a więc, aby nie popaść w melancholijny nastrój, trzeba sobie jakoś zapełnić dzień, a więc nadchodzi na nowo u mnie okres na oglądanie filmów.

Do południa mam zajęcia w domu, by coś ogarnąć, a potem lecę do Mamy z obiadem i aby Jej potowarzyszyć.

Kto mnie czyta, to ten wie, że mam chorą Mamę i dlatego trzeba poświęcić Jej swój czas, by tak bardzo nie czuła się samotna w swojej chorobie.

Kiedy nakarmię i Męża, to potem jest mój czas i tak dzisiaj okryta ciepłym kocem obejrzałam dość dobry film, który oparty jest na prawdziwych wydarzeniach, a takie filmy lubię bardzo.

Film pt. „Skóra” opowiada o dziewczynce czarnoskórej, zrodzonej z białych rodziców. Tak się wydarzyło, gdyż któreś z rodziców miało czarnoskóre korzenie.

Dziewczynka urodziła się w 1950 roku w Południowej Afryce i całe dzieciństwo traktowana była przez rodziców jako biała.

Niestety, ale życie zweryfikowało jej kolor skóry i musiała całe swoje życie walczyć o swoją tożsamość, a nie było jej lekko.

Film praktycznie nie opisany w sieci, a szkoda, bo jest to bardzo ciekawa historia kobiety walczącej o swoją godność.

Naprawdę jest to bardzo dobry film.

Co się z tym Narodem stało – niedobrego!

Piękna, słoneczna środa w całej Polsce, bo wreszcie po deszczach i wichurach dostaliśmy od pogody parę ciepłych dni.

Mąż więc postanowił skorzystać z ładnego dnia i wypoczywał nad naszym jeziorem.

Ja nie mogę, bo mam obowiązki przy chorej Mamie.

Kiedy zjawił się w domu, to opowiedział mi krótką historyjkę, która nie okazała się dla mnie i dla niego dobrą historyjką.

Na plaży zauważył idącą po pomoście, dawno nie widzianą znajomą z mężczyzną typu – muskuły, kark i tatuaże.

Spytał, a gdzież to podział się jej mąż?

Odpowiedziała z cynicznym uśmiechem, że nie było go na nią stać!

Mają dwoje dzieci!

Kurtyna!

Powyższy wpis, jest o tym jak chamieją ludzie, dla których wszelkie wartości jak miłość, rodzina, przyjaźń poszły precz, bo najważniejsza jest kasa.

Jakie to smutne, że te wartości już tak niewiele znaczą.

Podobno jesteśmy krajem katolickim, a coraz więcej draństw pojawia się w przestrzeni publicznej i nie można już z tym nic zrobić.

Może tak należy to tłumaczyć, że skoro rządzący pod krzyżem kłamią, oszukują, konfabulują, to społeczeństwo myśli, że wszystko jest w porządku i ono też tak może. W końcu przykład idzie z góry – co nie?

Pięknie opisał obecną sytuację w Polsce Janusz Palikot na swoim blogu i nic dodać i nic ująć – cyt.:

” Czas pijanych os

30 Sie, 2017 | Polityka

Są wszędzie. Nieprzytomne. Zataczające się. Pijane „w trzy dupy”, jak to się mówi na Pradze. Z tego picia spadają bezwiednie na włosy, oczy, koszulę. Wtrącają się nieprzytomne do zup, chleba, sosów i wszystkiego. Nie sposób ich przeprosić, odpędzić lub odgonić. Gotowe zginąć, ale sięgnąć po jeszcze jednego. Patrzę na nie i myślę – toż to wypisz, wymaluj władza dzisiaj.

Jak wiadomo sezon się jednak kończy. Przynajmniej jeśli idzie o pszczoły”.

Ps.:

Pszczoły pójdą spać Panie Palikot, a ten nierząd szykuje nam jesień średniowiecza. 

Nie jeden Polak tego nie wytrzyma i będą zawały!

Sam Lech Wałęsa może tego nie wytrzymać i PiS będzie miał na sumieniu  jego śmierć!

I NIE TYLKO!

Jesień idzie i nie ma na to rady!

Październik, Listopad, Grudzień, Styczeń, Luty, Marzec i aby do wiosny!

A tymczasem wszystkim życzę pogodnej jesieni z piosenką!

Raz staruszek, spacerując w lesie,
Ujrzał listek przywiędły i blady
I pomyślał: – Znowu idzie jesień,
Jesień idzie, nie ma na to rady!
I podreptał do chaty po dróżce,
I oznajmił, stanąwszy przed chatą,
Swojej żonie, tak samo staruszce:
– Jesień idzie, nie ma rady na to!
A staruszka zmartwiła się szczerze,
Zamachnęła rękami obiema:
– Musisz zacząć chodzić w pulowerze.
Jesień idzie, rady na to nie ma!
Może zrobić się chłodno już jutro
Lub pojutrze, a może za tydzień
Trzeba będzie wyjąć z kufra futro,
Nie ma rady. Jesień, jesień idzie!
A był sierpień. Pogoda prześliczna.
Wszystko w złocie trwało i w zieleni,
Prócz staruszków nikt chyba nie myślał
O mającej nastąpić jesieni.
Ale cóż, oni żyli najdłużej.
Mieli swoje staruszkowie zasady
I wiedzieli, że prędzej czy później
Jesień przyjdzie. Nie ma na to rady.

 

Nasz aktywny dzień :)

Dzień dobry 🙂

Niedziela, ale bardzo aktywna. Najpierw wizyta u Mamy w szpitalu i na szczęście czuje się dużo lepiej, co raduje nasze serca.

Potem na placu, przed naszym kościołem rozpoczął się „Dzień Papieski”, a więc tam zawitaliśmy, bo nasza wnusia miała ważny występ.

Można było kupić domowe ciasto, albo pierogi, a także wziąć udział w przeróżnych licytacjach, a więc atrakcji nie brakowało.

A potem, a potem poszliśmy na poszukiwanie jesieni, a dzień był cudny, bo zatopiony w słonecznej aurze, ale, ale niestety już wieje momentami chłodny wiatr.

https://www.youtube.com/watch?v=ZoYpQ0GUStA

Wyszłam za mąż – zaraz wracam :)

Dobry wieczór. 🙂

Tak, tak wyszłam za mąż 40 lat temu i wróciłam ze spaceru. Mąż w pracy, to ja w tak piękny październikowy dzień z aparatem w dłoni poszłam sobie na samotny spacer.

Myślałam, że będę sama na moim spacerze, bo już było popołudnie, ale jakże miło się rozczarowałam, że spotkałam tak wielu ludzi, którzy wyszli także łapać jesienne słońce. To nie szkodzi, że tak wcześnie robi się ciemno, ponieważ piękne jesienne słońce wciąż nas rozpieszcza i dopieszcza. Widziałam spacery rodzinne i młode mamy z wózkami, oraz samotne panie w moim wieku, które sobie powolutku spacerowały.

Miło jest spotkać tak wielu, chętnych do spacerów, którzy nieśpiesznie pokonują drogę nad naszym jeziorem. Jedni jadą na rowerach, a inni z kijkami. Naprawdę było dziś tłoczno na mojej drodze spacerowej, a przy okazji wyszły słoneczno – jesienne zdjęcia.

Co w obiektyw złapałam, to Wam pokazałam, bo jesień idzie i nie ma na to rady. 🙂

Idzie jesień

Raz staruszek, spacerując w lesie,
Ujrzał listek przywiędły i blady
I pomyślał: -Znowu idzie jesień,
Jesień idzie, nie ma na to rady!
I podreptał do chaty po dróżce,
I oznajmił, stanąwszy przed chatą,
Swojej żonie, tak samo staruszce:
-Jesień idzie, nie ma rady na to!
A staruszka zmartwiła się szczerze,
Zamachnęła rękami obiema:
-Musisz zacząć chodzić w pulowerze.
Jesień idzie, rady na to nie ma!
Może zrobić się chłodno już jutro
Lub pojutrze, a może za tydzień?
Trzeba będzie wyjść z kufra futro,
Nie ma rady, jesień, jesień idzie!
A był sierpień. Pogoda prześliczna.
Wszystko w złocie trwało i w zieleni,
Prócz staruszków nikt chyba nie myślał
O mającej nastąpić jesieni.
Ale cóż, oni żyli najdłużej.
Mieli swoje staruszkowe zasady
I wiedzieli, że prędzej czy później –
Jesień przyjdzie. Nie ma na to rady.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jesień idzie przez park

Mimozami jesień się zaczyna,
Złotawa krucha i miła.
To ty,to ty jesteś ta dziewczyna,
Która do mnie na ulicę wychodziła.

Dzień dobry. 🙂

Może już nudzę swoimi zdjęciami. Może one nikogo nie obchodzą, ale jesień niestety ale już jest, co mnie bardzo cieszy. Strasznie jestem zakochana w jesiennych kolorach i dlatego wybraliśmy się z mężem na małą wycieczkę w poszukiwaniu jesieni i nie zawiedliśmy się, bo już jest faktycznie. 🙂