Archiwa tagu: zdrowie

Chora służba zdrowia w Polsce

Dość już dawno posłanka PO – śliczna Joanna Mucha wydaliła z siebie, że seniorzy chodzą do lekarzy i siedzą w kolejkach, bo im się bardzo nudzi.

Obraziła mnie w tym momencie, bo jestem tego zaprzeczeniem.

Idę do lekarza tylko wówczas, gdy mi coś poważnie dolega, a swoje leki załatwiam telefonicznie i nie muszę siedzieć w poczekalnich.

Ale i z tym czasami bywa kłopot!

Wczoraj policzyłam moje leki i stwierdziłam, że na weekend mi zabraknie, a więc z wielką tremą, jak zawsze, dzwonię do rodzinnej.

Piszę z wielką tremą, bo mam głupi charakter i uważam, że zawracam komuś głowę i nie chcę być natrętna, a więc jest to dla mnie zawsze wielki stres.

Ja stara kobita mam obiekcje, że dzwonię do lekarza i mu się narzucam, a przecież taka jest lekarzy praca!

Dzwonię więc cała w stresie, a tu rodzinna odrzuca moje połączenie.

Pomyślałam sobie, że może jest zajęta i dzwonię drugi raz po godzinie.

Ponownie moje połączenie odrzuciła.

Wnerwiona dzwonię do rejestracji i czekam dość długo na odebranie mojego telefonu.

No w końcu rejestratorka odebrała, a ja grzecznie pytam, czy jest moja rodzinna w pracy i usłyszałam, że jest na urlopie!

Pytam więc, co ja mam zrobić, aby wypisano mi receptę i słyszę w słuchawce – nie wiem!

Konsternacja chwilowa i usłyszałam – no dobrze, to niech pani podaje te swoje leki!

Podałam, ale sobie pomyślałam, czy tak trudno rodzinnej byłoby nagrać  informację  w telefonie, że właśnie przebywa na urlopie?

Może warto w sieci założyć informację, że lekarz od – do przebywa na urlopie, a nie żeby pacjent musiał się domyślać.

Co w takich sytuacjach mają zrobić starzy ludzie, którzy nie są w stanie iść samodzielnie do lekarza i nie mają bliskich do pomocy?

Nie lubię naszej służby zdrowie, bo kiedy tylko się z nią zetknę, to czuję się jak intruz, że zawracam komuś głowę i jestem kłopotem.

W dobie komputerów, telefonów komórkowych tak trudno służbie zdrowia jest obsłużyć pacjenta i naraża się go na stres.

Ja wiem, że oni marnie zarabiają i w rejestracji te panie niechętnie robią robotę za lekarzy, będąc wciąż nadąsane, bo są zmęczone, ale są granice, że w końcu ten pacjent potrzebuje ludzkiego traktowania, a nie chce być popychadłem.

Mój kolega „D” tak napisał o służbie zdrowia w Polsce!

Jest coraz gorzej i od czterech lat służba zdrowia chyli się ku upadkowi!

„Służba zdrowia w stanie przedzawałowym.

Polska ma jeden z najniższych odsetków PKB wydawanych na opiekę zdrowotną.
W kontekście postępującego starzenia się społeczeństwa nie wróży to nic dobrego. :dobani:
Obrazek
Szpitale odsyłają ciężko chorych pacjentów, bo ich leczenie się nie opłaca. :bezradny:
W dużym szpitalu miejskim w Pruszkowie k/Warszawy – właśnie ODESZLI Z PRACY NARAZ WSZYSCY LEKARZE Oddziału Wewnętrznego.. :boisie:
Obrazek
W szpitalach coraz częściej opiekują się chorymi starsze panie pielęgniarki, bo średnia wieku pielęgniarek z braku napływu nowych – od kilku lat systematycznie wzrasta a weteranek ochrony zdrowia nie ma kto zastąpić.
W przyszłym roku prawie połowa pracujących pielęgniarek osiągnie wiek emerytalny. :szok:
Już dziś co trzecia z nich ma skończone 60 lat.

Jeszcze gorzej wyglądamy pod względem liczby lekarzy – co czwarty lekarz jest dziś w wieku emerytalnym, a 11 proc. ma powyżej 71 lat.
W Unii Europejskiej zajmujemy ostatnie miejsce ze współczynnikiem 2,4 lekarza na 1000 mieszkańców.

Młodzi wyjeżdżają albo zmieniają zawód. :smutny:
Obrazek
Kiedy lekarze i pielęgniarki przejdą na zasłużone emerytury – TO BĘDZIE ZAPAŚĆ SŁUŻBY ZDROWIA!!

Rządzący Polską PiS – ma to głęboko w dupie, bo oni mają KLINIKĘ RZĄDOWĄ i najlepszych specjalistów.. :VV:
Pielęgniarki i lekarze to nie jest ktoś – kto da im miliony głosów, a napalonej na „prezenty Prezesa” tłuszczy rzuci się jakieś ochłapy przed wyborami i biegusiem polecą głosować na PiS.. :zabawa:

Jakbym się umiał modlić – to bym się modlił przede wszystkim O ZDROWIE!! :poklon:
A WY?” :wariat:

Będąc młodą lekarką!

Seniorka u lekarza, to ja!

Zeszłego lata, kiedy były też takie upały, rozchorowałam się i moje serce dawało mi złe znaki.

Upał i biegałam do chorej Mamy, a więc wszystko się skumulowało, bo stres i upiorne temperatury  robiły swoje.

Poszłam do swojej Rodzinnej i ta po odczytaniu mojego EKG wypisała mi skierowanie do szpitala.

Byłam przerażona, bo jeszcze nigdy nie leżałam w szpitalu na oddzale, prócz oczywiście położnictwa.

Od Rodzinnej wróciłam do domu i zaczęłam się pakować do szpitala.

Spakowałam się bardzo dokładnie i  Mąż zawiózł mnie na oddział chyba – wewnętrzy.

Najpierw długo czekałam w poczekalni na panią doktor, a kiedy się zjawiła od razu zauważyłam jej niechęć do mnie.

Była bardzo niemiła, bo jakaś seniorka zawraca jej głowę.

Robiła wywiad i kiedy mnie się spytała jak ja się czuję, to jej powiedziałam, że czuję, iż moje serce szaleje, a ona do mnie  – proszę to określić bardziej szczegółowo, a wszystko podniesionym głosem – krzykiem wręcz!

Spytałam ją dlaczego tak na mnie krzyczy?

Położyła mnie na sali i kazała podłączyć kroplówkę, a w między czasie robione były moje wyniki, które wyszły złe.

Po odpięciu mi kroplówek przyszła i bardzo już grzecznie powiedziała, że chce mnie mieć w szpitalu na obserwacji przez kilka dni, a ja się zastanowiłam dlaczego tak zmieniła ton?

Wiem dlaczego, ale o tym pisać nie mogę!

Popatrzyłam na nią i powiedziałam, że nie chcę mieć doczynienia z nią i tym szpitalem, gdzie senior jest traktowany jak gówno!

Zdążyła mi tylko wypisać receptę na lek od serca, na którym jestem do dziś.

Podziękowałam,  chwyciłam swoją torbę i zwiałam z tego szpitala.

Na drugi dzień znalazłam się u Rodzinnej i opowiedziałam jak mnie potraktowano.

Usłyszałam – pisz skargę – nie napisałam, bo nie chciałam młodej lekarce szkodzić.

Dostałam poradę od pielęgniarki, która szłyszała jak mnie potraktowano, abym w takie upały piła jak najwięcej wody!

Stronię od wizyt w służbie zdrowia i jako seniorka nie chodzę po lekarzach, bo mi się nudzi jak to kiedyś określiła posłanka PO – Joanna Mucha.

Nie nawidzę tego przybytku, bo czuję się w nim jak piąte koło u wozu.

Dostałam skierowanie do lekarza, który powiedział mi, że się obżarłam, bo tak wynika z wyników, a ja do niego, że co? – Schudłam 12 kilo odparłam i buzię mu zamknęłam, a więc wyniki chyba też kłamią.

Czy ja kłamię skoro mamy takich lekarzy? Z głosem proszę!

U mnie od rana alerty pogodowe na zachodzie i tak biegam i zdejmuję skrzynki z kwiatami, aby je żadna wichura i grad nie zniszczyły i jem truskawki, dużo truskawek w taki upał.

Trzymajcie się i dbajcie o siebie, bo jutro ponownie żar z nieba!

Obraz może zawierać: kwiat i roślina

Obraz może zawierać: owoc i jedzenie

 

Poszła baba do lekarza!

Kto mnie czyta, to wie, że trochę zaczęłam się leczyć i w związku z tym chodzę do lekarzy, co jakiś czas.

Właśnie wczoraj odbyłam wizytę w szpitalnej przychodni i to, co mnie podczas tej wizyty spotkało – spowodowało, że musiałam się z tym przespać!

Dopiero dziś dojrzałam do tego, aby napisać co i jak!

Siedziałam w kolejce do lekarza jakieś 1,5 godziny, bo mimo przydzielonej godziny, to czekanie się wydłużyło, bo lekarz wyszedł z gabinetu i długo go nie było! Norma!

Wreszcie przyszła moja kolej, weszłam do gabinetu i pokornie usiadłam na krześle po drugiej stronie stołu!

Mimo, że byłam już drugi raz, to lekarz zaczął mnie przepytywać tak jak za pierwszym razem i spytał czy pracuję?

Odparłam, że jestem na emeryturze i już nie pracuję, a ten  gdzie pracowałam?

Odparłam, że tu i tu, a on do mnie, a czym się w pracy zajmowałam?

Pokornie odpwiedziałam, ale nie widziałam zasadności tych dziwnych pytań, bo co ma piernik do mojej cukrzycy!

Spojrzał w książeczkę cukrzyka i zaczął zapisywać w karcie moje wyniki, a potem pomachał mi moimi wynikami z krwi przed nosem i rzekł – przez ostatnie trzy miesiące pani się obżerała ponad miarę i nieprzyzwoicie.

Spojrzałam na niego i prosiłam o powtórzenie, bo myślałam, że czegoś nie zrozumiałam.

A on do mnie, że paramer z krwi wskazuje, że się obżerałam chyba jakimiś golonkami i mięsiwem i zaczął na mnie się drzeć, że powinnam wiedzieć jaki parametr jest prawidłowy przy cukrzycy.

Zdębiałam, ale się nie społoszyłam i powiedziałam wprost, że jest w ogromnym błędzie, bo przez rok zrzuciłam 18 kilogramów, a moja dieta jest bardzo skromna i właściwie nie jadam pieczywa, a obiad jest bardzo skromny i nie jem kolacji po 18!

Wbiłam go w konsternację i nagle poszedł po rozum do głowy, że ja trzy miesiące przed leczeniem nie brałam żadych leków i stąd są takie, a nie inne wyniki.

Nawet mnie nie przeprosił za kalumnię rzuconą o obżarstwie!

Ale to  nie koniec szopki!

Jeszcze raz spojrzał na moje pomiary cukru i jednego wieczora miałam poziom blisko 200!

Grzecznie się przyznałam, że zjadłam trochę czereśni, bo sezon, a on do mnie – czeeereśnie pani zjadła?

A wie pani, że nie wolno jeść pani żadnych owoców, a jedynie warzywa i napadł na mnie w te słowa – a wie pani gdzie jest najwięcej węglowodanów?

Ja jąkając się odparłam, że w owocach,  on – no właśnie w końcu pani to zrozumiała i to wszystko podniesionym głosem!

Poczułam sie jak intruz i w pewnym momencie miałam ochotę pieprznąć drzwiami i powiedzieć mu, że pomylił się z powołaniem, ale zachowałam stoicki spokój!

Wyznaczył mi kolejną wizytę i pójdę i będę dalej pod jego kontrolą, ale nie dam się sprowokować temu chamstwu.

Pisałam niżej, że kiedy miałam arytmię serca, to trafiłam do szpitala, a tam lekarka – młoda też wydarła na mnie buzię, że nie umiem opowiedzieć o tym – dlaczego jestem słaba.

Dopiero kiedy spłynęły wyniki moje z krwi i moczu się przestraszyła i chciała mnie zostawić na obserwację!

Podziękowałam jej, bo nie pozwolę, aby ktoś traktował mnie – senorkę jak zło konieczne.

Powiem Wam szczerze, że bywało, iż w czasach komuny miałam styczność z lekarzami, bo przecież rodziłam i dzieci chorowały, ale nigdy nie spotkałam się z takim chamstwem!

Unikałam lekarzy jak ognia całe życie, a ten lekarz mnie się pyta na co jeszcze choruję?

Odpowiedziałam grzecznie, że jestem niezdiagniozowana, bo miałam pierwsze USG w swoim życiu i jego to dziwi!

Leczysz się nadmiernie, to jesteś natrętem, a nie leczysz się, to jesteś idiotą!

Rozumiem, że od prawie 3 lat wszyscy boją się PiS i jego nowych rządów, ale dlaczego mają to odczuwać pacjenci Bogu ducha winni?

Oto moje menu odkąd wiem, że nie mogę sobie folgować z dietą.

Czytam, co mi wolno, a czego nie, ale to jest takie trudne, bo mamy sezon i chce się spróbowowac wszystkiego i popełnia się małe grzeszki, ale za sałatę mnie cham lekarz chyba nie zbeszta, a truskawki mają mały indeks glikemiczny i czytam w sieci, że czereśnie też, ale co ja tam wiem!

 

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Diagnoza!

No i się porobiło!

Rodzinna nakazała badania i wyszła cukrzyca.

Kiedy pielęgniarka badała mój cukier, to wyskoczyło 330 i o mało nie spadłam z krzesła!

Panika rzecz jasna i zobowiązanie, że będę systematycznie badała cukier i oczywiście brała leki!

Wpadłam do sieci i czytam, co można mi jeść i ile, a czego nie wolno mi tknąć.

Wczoraj na kolację zjadłam malutką bułeczkę z pomidorem i cukier wskazał na ponad 200 na czczo – masakra.

Muszę zrobić sobie jakiś sensowny jadłospis i ściśle powinnam się tego trzymać – do końca moich dni.

Mam wizytę na 4 czerwca do diabetyka, aby mi solidnie ustawił leki i nie wolno mi tego pofolgować.

Dziś ze strachu żyłam tylko na sałacie i pomidorach i o 21 cukier zjechał do 138, a więc wygląda na to, że stanę się królikiem, bo boję się, aby te 300 nie wróciło.

Mam cukrzycę po moim Ojcu i wszystko mam po Ojcu – tak mi w genach przekazał.

Kto cierpi na cukrzycę, niech się ze mną podzieli swoją walką z nią!

Moje miasto cykane z powrotu od lekarza!

 

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

 

Narodowy Fundusz Zdrowia pod hasłem – „Czekaj sobie człowiecze”!

Znalezione obrazy dla zapytania szpital gif

To był ostatni dzwonek, abym po latach lekceważenia swojego zdrowia – poszła wreszcie do lekarza i się przebadała oraz zrobiła w końcu podstawowe wyniki.

Moja rodzinna – ukochana zresztą, trzy razy w ciągu dwóch lat prosiła mnie, abym w końcu zrobiła wyniki i nawet nasłała na mnie pielęgniarkę środowiskową.

Niestety, ale odezwało się serce i zrobiłam dziś ekg, a kiedy rodzinna na nie spojrzała, to natychmiast skierowała mnie do szpitala.

Moje życie tak upływało, że nigdy nie byłam w szpitalu ze względu na swoje zdrowie, bo los był dla mnie łaskawy.

Prócz porodówek mnie szpitale omijały szerokim łukiem i myślałam, że tak będzie zawsze.

Niestety, ale dziś dostałam pierwsze w moim życiu skierowanie do szpitala i byłam naprawdę przerażona.

Jednak innego wyjścia nie widziałam, jak przyjść z przychodni i zacząć się pakować.

Usiadłam przy Izbie Przyjęć z artytmią serca i trzeba było długo czekać – najpierw na pielęgniarkę, a potem następne pół godziny na lekarza!

Lekarka była cholernie nieprzyjemna i na mnie krzyczała!

Zadała mi pytanie jak ja się czuję z tą arytmią, bo może mdleję, słaniam się i to wszystko z podniesionym głosem.

Spytałam ją grzecznie dlaczego na mnie tak krzyczy i domyśliłam się, że moją osobą tnie koszty szpitala zniechęcając mnie!

Spokorniała, bo myślała, że ma przed sobą starą idiotkę!

Nie od razu przyjęła mnie na oddział, a poleciła dwie kroplówki i jakąś małą tabletkę i znowu czekałam na pielęgniarkę, która mi te kroplówki podepnie!

Kiedy pacjentowi podepną kroplówkę, to znikają nagle wszystkie pielęgniarki i zostawiają pacjenta samego, czekającego na reakcję z podpięciem drugiej kroplówki.

Potem czeka się na wyniki z krwi i moczu – długo się czeka!

Na wszystko się czeka, bo służba zdrowia pracuje w żółwim tempie i zawalona jest papierkami w dobie komputerów.

Po tym jak uzyskałam komplet badań z  i moczy miałam krwipropozycję od lekarki nieprzyjemnej, że weżmie mnie jednak na obserwację – tym razem była miła!

Wzięłam wyniki i poprosiłam o wolność zniechęcona traktowaniem i wróciłam do domu, a jutro zaczynam leczenie ambulatoryjne, a nie w umieralni!

Dziś ponownie byłam w przychodni i znowu czekałam w kolejce, a potem się czeka do specjalisty i z tego wynika, że polska służba zdrowia powinna być pod hasłem – czekaj.

W korytarzu przychodzni siedziałam obok pana o kulach. Opowiedział mi jak wygląda leczenie w Niemczech.

Był trakotowany jak człowiek, że pielęgniarki nie spuszczają z oczu chorych na oddziale.

Kiedy się dowiedzieli, że jest Polakiem, to chcieli mu zafundować nawet tłumacza na język polski!

Taka to jest różnica!

 

 

Polska to dziki kraj, a obecni politycy, to hipokryci!

47% poparcia dla PiS wg. CBOS!
Kuń by się uśmiał!
Kaczyński jak Putin- dosłownie! 😀

Poniższy tekst pochodzi z sieci! Jest to wiadomość dla hejterki, która robi zrzuty z mojego bloga i śle po Prokuraturach!  

Pragnie, aby mnie ukarano grzywną, albo wsadzono do więzienia! 😀

Pewien „D” pisze jak jest!

Czy też macie takie wrażenie jak ja (w tytule) ??
Co się rozejrzę, albo otworze telewizor – to zaraz wpada mi w oko coś dziwnego.
Np. teraz zauważyłem taka prawidłowość że:
– … biskupi się leczą w szpitalach na sprzęcie od Jurka Owsiaka którego dawno przeklęli,
– a zwykli ludzie co na ten sprzęt dali kasę – lecza się w Świątyni Opatrzności Bożej i podobnych przybytkach, a kiedy leczenie się nie uda to jawny znak że „Bóg tak chciał”. Przekonało się o tym 14 tysięcy Polaków tylko w pierwszym półroczu tego roku , którzy zmarli w wyniku chorób krążenia, bo PiS obciął fundusze na leczenie tych chorób o połowę i przekazała je … biskupom, plebsowi zaś zalecając – aby leczył się na Jasnej górze, u Rydzyka w Toruniu, albo w Licheniu… przy pomocy różańców
A koszty dla NFZ-tu…zerowe będą.. to i dla Misiewiczów starczy!!
Obrazek

Figę, a nie podwyżki dla pielęgniarek!

Dzień za oknem taki piękny od rana, a więc wstałam w dobrym humorze, bo dawka promieni słonecznych robi swoje.

Jednak coś nie dawało mi spokoju, bo zauważyłam, że kończy mi się ważny lek, a więc będę musiała zadzwonić do przychodni o receptę, tym bardziej, że jutro jest sobota.

A ja tak nie lubię się nikogo prosić, a zwłaszcza daleka jestem od służby zdrowia.

Patrzę na swój telefon i myślę sobie, co mnie spotka, kiedy połączę się z rejonową przychodnią?

Patrzę i biorę telefon do ręki z wielką niechęcią i obawą.

Trudno – dzwonię!

– Dzień dobry, czy mogę prosić o połączenie mnie z doktor xxxx?

– Przykro, ale pani doktor jest na urlopie!

– To czy mogę prosić panią o wypisanie mi recepty na jeden lek?

– Nie teraz! – Proszę zadzwonić za pięć minut!

Tak wyglądała moja rozmowa z pielęgniarką recepcji, która nie pouczyła mnie w żadnym razie, że nie wypisuje leków przez telefon. Pouczyła mnie, że mam odczekać, aż zwolni się druga pielęgniarka obsługująca komputer!

Posłusznie odczekuję 15 minut i znowu biorę telefon, który parzy mnie już w rękę, a serce wali jak szalone.

Dzwonię!

– Dzień dobry! – Moja pani doktor jest na urlopie, a więc czy mogę prosić o wypisanie recepty na jeden lek?

– Proszę zadzwonić za dziesięć minut, bo pielęgniarka druga jest zajęta!

– Aha!

Odczekuję godzinę, ale mam szczerze dość! Powinnam iść osobiście, ale nie mogę, bo czekam na ważną przesyłkę dostarczaną kurierem.

Dzwonię!

– Dzień dobry! – Nie ma mojej pani doktor, a więc poproszę o wypisanie mi recepty na jeden lek, a dzwonię już po praz trzeci!

– W słuchawce odzywa się zajęta do tej pory pielęgniarka i do mnie w te słowa:

– Nie mogę pani wypisać recepty, bo jestem zajęta, gdyż czekają pacjenci, a pani mi zabiera czas! – Proszę zadzwonić za godzinę!

Jestem już wyprowadzona z równowagi i warczę, że to jest skandal, bo dzwonię trzeci raz!

Proszę więc, żeby na karteczce zapisała moje dane i nazwę leku, a w wolnej chwili wypisze mi receptę!

I słyszę, że drepcze po moją kartę i niegrzecznym głosem pyta mnie o dane i na koniec zostałam poczęstowana stwierdzeniem, że to, co ja robię to jest skandal i ona robi to po raz ostatni dla mnie!

Konkluzja więc!

1. Wpadam do sieci i czytam, że od 1 stycznia 2016 roku pielęgniarki mogą wypisywać recepty, a nawet mogą samodzielnie kierować pacjentów na badania!

2. Gdybym była uprzedzona w pierwszym telefonie, że nie wypisuje się recept na telefon, to absolutnie bym to zrozumiała i nie domagałbym się wykonania tej usługi!

3. Mogłabym napisać skargę na nieuprzejmą pielęgniarkę, ale nie mam ochoty popsuć jej opinii, a stwierdzam tylko, że chamstwo i niekompetencja powinna być piętnowana.

4. W takich przypadkach niekompetencji nasuwa się pytanie, czy wszystkie pielęgniarki zasługują na podwyżki, o które tak medialnie się biją! W takich przypadkach każdy tak potraktowany pacjent z pewnością nie ma dobrego zdania o służbie zdrowia.

5. Miałam rację, że dzwoniąc do przychodni ogarnęły mnie tak straszne obawy, bo zostałam potraktowana jak intruz, żeby nie napisać jak śmieć!

6. Ciekawa jestem jak załatwiają sobie recepty ludzie uwięzieni w domach z powodu choroby i nie mające nikogo bliskiego? Czy służba zdrowia bierze takie przypadki pod uwagę?

Ja na dziś mam dość i choć pogoda jest cudna, to zastanawiam się dlaczego wszyscy w koło tak chamieją, a pielęgniarka staje się pacjentowi wilkiem!

A kiedy cię pocałuję, Trzy dni w gębie cukier czuję – Jan Kochanowski

Dzień dobry. 🙂

Na moim blogu staram się poruszać różne tematy i staram się, aby te tematy były ciekawe i pomocne, choć często bywają kontrowersyjne.

Dziś o cukrze!

Nie szkodzi kochani, że ograniczamy w swoim menu wszystkie napoje i potrawy, w których podejrzewamy, że jest cukier.

Nie szkodzi, że ograniczamy spożycie słodkości i nie słodzimy herbaty, ani kawy, bo i tak we współczesnym świecie skazani jesteśmy, jakby podstępnie do spożycia cukru wbrew naszej woli.

Dlatego, bo cukier jest wszędzie dosłowne i nie jesteśmy w stanie uniknąć jego spożywania. Podstępnie ukrywany jest na etykietach i występuje pod innymi nazwami, które usypiają naszą czujność.

Jednak nie można popadać w paranoję, gdyż naukowcy dopuszczają w ciągu doby spożycie 6 łyżeczek cukru, ale bądźmy ostrożni, bo nadmierne spożycie cukru prowadzi do wielu chorób cywilizacyjnych, a cukier wcale nie krzepi.

 

Cukier to silny środek uzależniający. Często przyjmujemy go w ukrytej formie nie mając tego świadomości. Jak wykazują niezależne badania, coraz więcej osób cierpi z powodu chorób będących konsekwencją jego spożywania. Mowa o cukrzycy, nadwadze, otyłości, chorobach Alzheimera i nowotworach. Dlaczego tak poważny problem jest pomijany w głównym nurcie informacyjnym? Czy cukrowe lobby trzyma w ręku polityków? Hans-Ulrich Grimm jako pierwszy ujawnia skandaliczne związki pomiędzy państwową protekcją cukrowników i najważniejszymi chorobami cywilizacyjnymi. Ujawnia globalne powiązania biznesowe tego przemysłu, opowiada o cierpieniu ofiar oraz o tle i możliwościach rozwiązania cukrowego problemu. Uwolnij się od „białej śmierci”.

 

Każdy Naród ma swojego dyktatora!

Dobry wieczór. 🙂

Przyznam się szczerze, że zawsze byłam ciekawa życia największych dyktatorów świata. Interesuje mnie dlaczego swoje życie poświęcili na podporządkowanie sobie rzeszy ludzi i tworzenie imperium wokół siebie, a co się z tym wiąże – zabijanie swoich wrogów i całych narodów.

Wczoraj natrafiłam na taki dokument, opowiadający o tym, iż Hitler całe życie był chorowitym człowiekiem i zażywał całą masę medykamentów, które nie były na nikim testowane. Miał swojego zaufanego lekarza, któremu bezgranicznie ufał i rozstał się z nim na progu przegranej wojny.

Hitler miał kłopoty ze snem i stanami psychicznymi i był leczony narkotykami, co oczywiście miało wpływ na jego decyzje.

Bardzo ciekawy dokument, oparty na prawdziwej dokumentacji, prowadzonej przez jego najbardziej zaufanego lekarza.

Może kogoś zaciekawi ten materiał, jako i mnie zaciekawił.

A swoją drogą, Polska też ma swojego małego dyktatora, ale o jego zdrowie póki co, nie musimy chyba się martwić. 😀

„Dokumentacja medyczna z czasów II wojny światowej zdobyta przez amerykański wywiad wojskowy wykazała, że Adolf Hitler zażywał 74 różne leki, wśród nich regularnie przyjmował niezwykle toksyczną krystaliczną metamfetaminę. To najprawdopodobniej ona powodowała jego stany euforii i nienaturalnego pobudzenia, jak też bezsenność, irytację, paranoję czy niekontrolowane napady agresji. Stałym dostawcą narkotyków był osobisty lekarz Hitlera, szef berlińskiej kliniki, dr Theodor Morell, który będąc wśród członków najbliższego kręgu Kanclerza III Rzeszy, dorobił się wielkiego majątku.

Morfina, Amfetamina, środki uspokajające, Testosteron, pijawki i odchody niemieckiego żołnierza to dziwaczna kombinacja substancji, a to jedynie kilka z ponad kilkudziesięciu różnych narkotyków, witamin oraz mikstur, które przyjmował Adolf Hitler przez ostatnich dziewięć lat swojej władzy. W tym demaskatorskim i dogłębnym filmie dokumentalnym, przyjrzymy się osobistemu lekarzowi Hitlera, Theodorowi Morelowi, lekom, które mu przepisywano, dowiemy się, jak często i ile ich brał, jak również sprawdzimy, czy narkotyki miały wpływ na jego zachowanie i podejmowanie przez niego decyzje.”

„Szlachetne zdrowie, Nikt się nie dowie, Jako smakujesz, Aż się zepsujesz.” – Jan Kochanowski

Dobry wieczór. 🙂

Tak jak w tytule i Jan Kochanowski miał całkowitą rację, że zdrowie z latami się psuje. Dostrzegamy swoje ułomności najczęściej w starszym wieku, bo kiedy jesteśmy młodzi kompletnie nie myślimy o starości.

Przypomnijcie sobie swoje młode lata, jako i ja sobie przypominam. Pamiętam, że myślałam, że starość jest gdzieś tam w kosmicznej przestrzeni i mam jeszcze tyle lat przed sobą, a więc po co się na zapas zamartwiać. Pamiętacie, że lecieliśmy przez życie jak rakieta kosmiczna i nie brakowało nam paliwa. Mimo różnych przeciwności w kraju, stanu wojennego i mimo kolejek po wszystko oraz braku bardzo szerokiego asortymentu nie złamaliśmy się. Oto znaleźliśmy się w demokratycznym kraju, w którym obecnie żyjemy i nie brakuje nam w zasadzie niczego. Jednak niestety, mimo demokracji i dobrego życia w miarę stabilnego – posunęliśmy się niepostrzeżenie w latach.

Jak tam było, tak tam było, zawsze jakoś było.
Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było.

Przygody dobrego wojaka Szwejka
Jaroslav Hašek

Apeluję do młodych ludzi, aby te zacytowane słowa  wzięli sobie do serca.

Co dzieje się z tymi młodymi we współczesnym świecie, że nie potrafią cieszyć się z życia? Od młodych lat biorą jakieś świństwa w postaci narkotyków i jeszcze gorszych dopalaczy. Biorą i się zamulają trutką na szczury i tłuczonym szkłem, a to wszystko pomieszane z „kretem” do uzdatniania rur hydraulicznych.

Uciekają od świata i w świat iluzji i „O Boże” jest to coraz częstsze zjawisko, za którym idą zgony tych młodych gniewnych, którzy nie potrafią cieszyć się życiem. Uciekają od życia, które ma w sobie mimo wszystko wiele kolorów i walorów.

Ktoś dał im życie, a oni robią wszystko, aby ze swoim życiem szybko skończyć, bo uważają, że życie to wielkie gówno i jedno wielkie bagno i beznadzieja.

Szkoda mi tych młodych ludzi, którzy nie walczą, a się poddają. Wiem, że nie zawsze świetnie się układa w domu i w szkole, ale ucieczka w narkotyki jest najgorszym wyjściem, ale cóż ja mogę – taki jest teraz świat.

Moja 84 letnia Mama jest od wczoraj w szpitalu, bo dopadła ją starość. Jest jak młoda dziewczyna, która umysłem może wszystko, ale ciało odmówiło posłuszeństwa.

Nie ma lekarstwa na starość i ci młodzi ćpający jeszcze tego nie wiedzą, bo są młodzi i nie dopuszczają do siebie myśli, że im też członki i organy wewnętrzne kiedyś odmówią posłuszeństwa. Nie wiedzą, bo nie obserwują tego, że starość jest wszechobecna, bo mają starych dziadków, a i ulice są zapełnione ludźmi starymi. Nie widzą starości w tramwajach, autobusach i parkach. Nie widzą, bo nie chcą widzieć, ale zobaczą jeśli za 50 lat nagle znajdą się na wózku, albo będą poruszać się o kulach.

Kult młodości jest wszędzie, ale nie uczy się młodych empatii do ludzi starych. Nie mówi się o tym często nigdzie, a więc jest jak jest, że ludzie młodzi nie doceniają każdego, wstającego dnia.

Dopiero, kiedy znajdą się ze starości w szpitalu – samotni jak pies, to będzie za późno.

Śpiewam pochwałę życia. Śpiewam i dostrzegam dzięki mojej Mamie, która dzięki pomocy lekarzy dziś poczuła się znacznie lepiej i wracając ze szpitala dostrzegłam piękno jesieni. Czegoż mi więcej trzeba, jeśli nie tylko powrotu Mamy do zdrowia i tego, że dostrzegam, że życie to skarb, dla którego nie ma ceny.