Archiwa miesi臋czne: Czerwiec 2017

Nad Polsk膮, to tylko zap艂aka膰!

Oto nadesz艂y czasy, 偶e za wyra偶enie politycznych pogl膮d贸w przez szarego Obywatela w tym kraju zabierane s膮 komputery, w kt贸rych szuka si臋 przest臋pczej, politycznej dzia艂alno艣ci. (Prawdziwa wiadomo艣膰 z FB).
Komputery s膮 badane przez bieg艂ych i czasami przetrzymywane przez wiele miesi臋cy.
Nawet je艣li nic nie znajd膮 w komputerze, to zwyk艂y Obywatel nie ma prawa si臋 odwo艂a膰, bo S膮dy odrzucaj膮 za偶alenia.
Oto nadesz艂y czasy i jak czytam od rana w prasie, to strach oddycha膰 w tym kraju, bo wszystko jest upolitycznione i paragraf znajdzie si臋 na ka偶dego!
Dlatego mimo, 偶e nie podoba mi si臋 Polska za rz膮d贸w tego rz膮du (ma艂a litera celowo), musz臋 pos艂ugiwa膰 si臋 artyku艂ami pisanymi przez innych, odwa偶nych ludzi, kt贸rzy pisz膮 mimo, 偶e grozi im wi臋zienie za polityczn膮 propagand臋 i krytyk臋.
Ja starsza Pani wiem, 偶e nikt nie mo偶e si臋 czu膰 bezpieczny w tym kraju, w kt贸rym lawinowo post臋puje demolka i wszystko prowadzi do dyktatury.
Zwolennicy PiS, a jest ich du偶o nie przyjmuj膮 do wiadomo艣ci, 偶e w Brukseli pad艂 wynik 27:1, bo oni czytaj膮 go jako 1:27 i nic im nie zrobisz!
A wi臋c czytamy, co pisz膮 odwa偶ni jeszcze dziennikarze i ludzie o zdrowych g艂owach, kt贸rzy widz膮 „Jak jest”:
Trzeba by膰 ostro偶nym w tym, co pisze si臋 na portalach spo艂eczno艣ciowych i na forach dyskusyjnych, bo wsz臋dzie jeste艣my 艣ledzeni!
Ustawa o s膮dach powszechnych umo偶liwi Zbigniewowi Ziobrze wymian臋 wszystkich prezes贸w s膮d贸w bez powodu, a prezesom naciskanie na poszczeg贸lnych s臋dzi贸w. W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich te zmiany odbior膮 obywatelom prawo do rzetelnego procesu m.in. w sprawach dotycz膮cych polityk贸w, odszkodowa艅 od Skarbu Pa艅stwa czy nawet zwyk艂ych sprawach skarbowych.

Advertisement聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽******

Premier b臋dzie mog艂a pozbawi膰 stanowiska ka偶dego prezydenta miasta, burmistrza i w贸jta, a w to miejsce wstawi膰 swojego komisarza. Pretekstem mo偶e by膰 najmniejsza finansowa w膮tpliwo艣膰. Prezydenci miast ostrzegaj膮: to dzia艂anie antydemokratyczne, koniec niezale偶nych samorz膮d贸w w Polsce. I apeluj膮 do Andrzeja Dudy, by ustawy nie podpisywa艂.

Stanis艂aw Brejdygant*

Panie Prezydencie! Gdzie jest granica pa艅skiego upadku?…

22 czerwca 2017 | 14:29
Andrzej Duda

Andrzej Duda聽(Fot. S艂awomir Kami艅ski / Agencja Gazeta)

Czy偶 nie jest dowodem pa艅skiego moralnego upadku, 偶e dla Pana, wychowanka wspania艂ej jagiello艅skiej Alma Mater, autorytetami nie s膮 jej wybitni profesorowie, nie s膮 postaci o nazwiskach takich jak: Strzembosz, Zoll, Safian, i nie s膮 najwy偶sze autorytety prawnicze w Europie, s臋dziowie Komisji Weneckiej, lecz oto autorytetem sta艂 si臋 osobnik „do wynaj臋cia” w ka偶dym re偶imie, przez ka偶d膮 w艂adz臋, jak prokurator Piotrowicz?

List otwarty obywatela do prezydenta RP聽Andrzeja Dudy

Szanowny Panie Prezydencie,postanowi艂em przedstawi膰 Panu kilka my艣li nurtuj膮cych, jak s膮dz臋, nie tylko mnie, ale tak偶e z pewno艣ci膮 co najmniej kilka milion贸w Polek i Polak贸w.Zaczn臋 od pytania, na kt贸re pewnie nie dostan臋聽odpowiedzi. Dlaczego oto z艂y los sprawi艂, 偶e zostali艣my najbole艣niej upokorzeni faktem, i偶 Pierwszy Obywatel, G艂owa Pa艅stwa Najja艣niejszej Rzeczypospolitej, tak bardzo nie dor贸s艂 do stanowiska, jakim historia go obdarzy艂a? Dlaczego okaza艂 si臋 tym, kim si臋 okaza艂, zaprzeczeniem tego, kim by膰 powinien?A kim by膰 powinien, to przecie偶 wie chyba nawet obywatel z podstawowym wykszta艂ceniem. Ot贸偶 winien by膰 autorytetem moralnym, spoiwem wszystkich obywateli, tak偶e tych posiadaj膮cych skrajnie odmienne pogl膮dy. No i przede wszystkim, nade wszystko, winien by膰 stra偶nikiem Konstytucji, winien za 偶adne skarby i pod 偶adnym pozorem nie dopu艣ci膰 do jej zignorowania czy z艂amania, winien jej strzec jak 藕renicy oka.

Tymczasem Pan, cho膰 przysi臋g臋 sk艂ada艂 Pan na Konstytucj臋, w ci膮gu kilkudziesi臋ciu miesi臋cy swego urz臋dowania sprzeniewierzy艂 si臋 tej Konstytucji wielokrotnie. A jak Pan spe艂nia si臋 w roli autorytetu moralnego? Co Pan czyni, by 艂agodzi膰 konflikty i budowa膰 harmoni臋? Jak Pan te konflikty 艂agodzi i jak dba Pan o zgod臋 w narodzie? Owszem, raz zdoby艂 si臋 Pan na jedno zdanie brzmi膮ce koncyliacyjnie. Powt贸rz臋: jedyny raz. Ale wystarczy艂o 鈥瀗iech臋tnie鈥 spojrzenie Prezesa, by to si臋 ju偶 nigdy nie powt贸rzy艂o.

Czy Pan sobie wyobra偶a, jak bole艣nie upokarzaj膮ca dla obywateli jest 艣wiadomo艣膰, 偶e na czele narodu stoi cz艂owiek nieposiadaj膮cy nawet cienia charakteru, cz艂owiek w ramach 鈥瀢ykonywania zadania鈥 got贸w w najobrzydliwszy spos贸b obra偶a膰 swoich rodak贸w.

S艂u偶臋 cytatami: 鈥濷jczyzn臋 dojn膮 racz nam wr贸ci膰, Panie鈥 鈥 zaiste ani ja, ani miliony mnie podobnych z tej ojczyzny nic nie wydoili艣my – 鈥炁糰den jazgot N A S nie powstrzyma鈥. Nas, zatem kogo? Stoi Pan na czele narodu czy jakiej艣 jego cz臋艣ci, kt贸rej 鈥瀓azgot鈥 tej drugiej cz臋艣ci nie powstrzyma przed 偶adn膮 destrukcj膮 pa艅stwa?

Niestety, nie pozwala Pan cho膰by na cie艅 nadziei, 偶e stoi Pan po stronie narodu, kt贸rego, c a 艂 e g o, zosta艂 Pan wybrany Prezydentem. Zachowuje si臋 Pan jak zdyscyplinowany funkcjonariusz okre艣lonej grupy, nazwijmy j膮 鈥瀗arodem pisowskim鈥. Czy mam dalej cytowa膰 pa艅skie zawstydzaj膮ce wypowiedzi?

Zaraz po obj臋ciu swego urz臋du, a i potem kilkakrotnie, w swoich wyst膮pieniach nazwa艂 Pan siebie 鈥瀋z艂owiekiem niez艂omnym鈥. Ju偶 pomin臋 fakt, 偶e nie wyobra偶am sobie, by cz艂owiekowi naprawd臋 niez艂omnemu przysz艂o do g艂owy publicznie takim siebie og艂asza膰, ale dlaczego sam Pan da艂 taki asumpt do szyderstw?

No bo jak cz艂owiek, powt贸rz臋, bez cienia cho膰by charakteru mo偶e by膰 niez艂omnym? Okazuje si臋, 偶e mo偶e. W niezachwianej gotowo艣ci i skwapliwo艣ci do podpisywania wszystkiego, co W艁ADZA (ta prawdziwa, kt贸ra 鈥 i Pan to akceptuje 鈥 jest n a d Panem) Panu poleci.

A kto to jest t膮 w艂adz膮?

C贸偶, wszyscy w kraju wiedz膮, 偶e to tak zwany suweren, czyli Prezes, ale Pan, wida膰, na wszelki wypadek, nie o艣miela si臋 przeciwstawi膰 nie tylko jemu, ale te偶 innemu cz艂owiekowi o cechach szale艅ca, kt贸ry jest takim jakby podsuwerenem, ministrowi obrony narodowej, demoluj膮cemu armi臋 polsk膮, zupe艂nie wymazuj膮c ze 艣wiadomo艣ci, 偶e, zgodnie z Konstytucj膮, to Pan jest Zwierzchnikiem Si艂 Zbrojnych.

No, a o tym, jak si臋 zachowuje dobrze wykszta艂cony prawnik,聽Andrzej Duda聽w roli prezydenta, gdy bez 偶adnych skrupu艂贸w rujnowana jest niezale偶na (zgodnie z Konstytucj膮) w艂adza s膮downicza, gdy deptany jest na oczach ca艂ego 艣wiata demokratyczny 艂ad ustrojowy i likwidowany jest jeden z fundament贸w ustroju pa艅stwa prawa, Trybuna艂 Konstytucyjny, lepiej nie m贸wi膰, To wszyscy widzieli艣my.

Bo czy偶 nie jest dowodem pa艅skiego moralnego upadku, 偶e dla Pana, wychowanka wspania艂ej jagiello艅skiej Alma Mater, autorytetami nie s膮 Jej wybitni profesorowie, nie s膮 postaci o nazwiskach takich jak Strzembosz, Zoll, Safian i nie s膮 najwy偶sze autorytety prawnicze w Europie, s臋dziowie zasiadaj膮cy w Komisji Weneckiej, lecz oto autorytetem sta艂 si臋 鈥瀔to艣 taki鈥 (osobnik 鈥瀌o wynaj臋cia鈥 w ka偶dym re偶imie, przez ka偶d膮 w艂adz臋) jak prokurator Piotrowicz…

Panie Prezydencie! Gdzie jest granica pa艅skiego upadku?…

Niestety, ma Pan ju偶 zapewnione miejsce w historii. Chyba zdaje Pan sobie spraw臋, jak bardzo ponure to miejsce. Jest Pan pi膮tym prezydentem RP.

Pierwszy, Wa艂臋sa, nie by艂 鈥瀖oim鈥 prezydentem. Cho膰 oczywi艣cie by艂 i pozosta艂 moim bohaterem, wielk膮 postaci膮, i jego zas艂ugom dla kraju i 艣wiata mog膮 zaprzecza膰 tylko ludzie mali, skarlali. Kwa艣niewski te偶 nie by艂 鈥瀖oim鈥. Nie g艂osowa艂em na niego. Ale, jak si臋 mia艂o okaza膰, sw贸j urz膮d pe艂ni艂 godnie, nawet bardzo godnie.

Lecha Kaczy艅skiego zawsze uwa偶a艂em za cz艂owieka prawego (mia艂 te偶 wielkie szcz臋艣cie, 偶e los go obdarzy艂 tak wspania艂膮 osob膮 jak jego ma艂偶onka, nazwana przez sprytnego biznesmena z Torunia, kamufluj膮cego si臋 jako duchowny i chytrze graj膮cego tym kamufla偶em, czarownic膮). Niestety, w moim przekonaniu, urz膮d prezydenta go przerasta艂. Ale pe艂ni艂 go z godno艣ci膮 i na pewno zas艂u偶y艂 na szacunek.

Bronis艂aw Komorowski mia艂 swoje niewielkie wady i s艂abo艣ci, nie by艂 materia艂em na wielkiego prezydenta, ale jako cz艂owiek prawy i szlachetny z prawo艣ci膮 i szlachetno艣ci膮 sw贸j urz膮d pe艂ni艂. No i On na pewno by艂, zgodnie z Konstytucj膮, Zwierzchnikiem Si艂 Zbrojnych.

A kim Pan jest? I jak Pan si臋 zapisze w historii? C贸偶, nie zazdroszcz臋 Panu bezsennych nocy. Cho膰, jak si臋 nie ma charakteru, to bodaj 鈥瀘n nie boli鈥, i by膰 mo偶e sypia Pan dobrze. No bo przecie偶 nie ma w膮tpliwo艣ci co do tego jak Historia Pana oceni.

Oczywi艣cie nie ta, dzi艣 pisana napr臋dce, kt贸ra, przykryta nazw膮 鈥瀙olityki historycznej鈥, jest tandetn膮 propagand膮, b臋d膮c膮 karykatur膮 tego, co wyczynia艂 pewien minister z tytu艂em doktora w聽Niemczech聽w latach 30. Nie zazdroszcz臋 Panu has艂a 鈥濧ndrzej Duda, prezydent RP鈥 w przysz艂ych podr臋cznikach.

O bliskich nie pytam, jak Pana odbieraj膮. Wiem, by艂oby nie fair. Zatem ko艅cz臋. Nie聽偶ycz臋聽Panu nag艂ej iluminacji, 鈥瀖oralnego odrodzenia鈥 czy czego艣 takiego. Bo chyba ju偶 wszyscy wiemy, 偶e na to, niestety, nie ma szans.

*Stanis艂aw Brejdygant,聽ur. w 1936 r., aktor, re偶yser, scenarzysta, pisarz i dramaturg

***

Moje kino – „Testament m艂odo艣ci”

Vera Brittain, to brytyjska pisarka, feministka i pacyfistka, kt贸ra napisa艂a pami臋tnik najbardziej znany na 艣wiecie i do dzi艣 przek艂adany pt. ” Testament m艂odo艣ci”.

Dzisiaj trafi艂am na film o tej jak偶e ciekawej postaci, kt贸ra opisa艂a w swoim pami臋tniku prze偶yte losy podczas swojego dorastania, m艂odo艣ci i potem podczas I Wojny 艢wiatowej.

Zakocha艂am si臋 w tej historii i filmie, gdy偶 ksi膮偶ki nie czyta艂am.

Przewa偶nie ksi膮偶ka jest lepsza od filmu, ale w tym wypadku niczego filmowi nie mo偶na uj膮膰, gdy偶 聽jest przecudnej urody z dba艂o艣ci膮 o szczeg贸艂y i naprawd臋 syci zmys艂y.

Jak偶e bym chcia艂a aby wsp贸艂czesne kobiety ubiera艂y si臋 tak jak filmowa Vera – no cudo moda.

I plenery i dialogi i historia mi艂o艣ci Very do trzech najwa偶niejszych dla niej m臋偶czyzn, a tak偶e po艣wi臋cenie dla dobra sprawy.

Vera zrezygnowa艂a ze swojego marzenia, aby studiowa膰 na Oksfordzie i posz艂a inn膮 drog膮.

By艂a piel臋gniark膮 na tej w艣ciek艂ej wojnie i tam po艣wi臋ci艂a swoje m艂ode lata opatruj膮c rannych 偶o艂nierzy.

Naprawd臋 cudowne kino ze wspania艂a rol膮聽Alicia Vikander.

Znalezione obrazy dla zapytania testament mi艂o艣ci

Znalezione obrazy dla zapytania vera brittain

Znalezione obrazy dla zapytania vera brittain

Znalezione obrazy dla zapytania testament m艂odo艣ci

A kiedy rodzice si臋 starzej膮!

Zawsze wiedzia艂am, 偶e przyjdzie taki moment, i偶 trzeba b臋dzie opiekowa膰 si臋 starzej膮cymi si臋 Rodzicami.

Ba艂am si臋 tego, 偶e je艣li zachoruj膮 nieuleczalnie, to trzeba b臋dzie temu podo艂a膰 jako艣.

Pisa艂am, 偶e mam chor膮 Mam臋 i w zwi膮zku z tym m贸j dzie艅 teraz wygl膮da zupe艂nie inaczej.

Budz臋 si臋 z my艣l膮 o Mamie i my艣l臋 automatycznie jak min臋艂a Jej noc?

Dzwoni臋, cho膰 jeszcze sama si臋 nie obudzi艂am, a kiedy s艂ysz臋 Jej g艂os, to kamie艅 spada mi z serca – na chwil臋!

Od razu my艣l臋, co ugotowa膰 Jej na obiad, aby jad艂a gor膮ce, 艣wie偶e posi艂ki.

Pakuj臋 w pojemnik i tak po godzinie 12 lec臋 do Niej i pilnuj臋, aby zjad艂a. Mama ma r贸偶ny apetyt, ale zdarza si臋, 偶e zje wszystko ze smakiem. Ciesz臋 si臋 wtedy jak ma艂e dziecko.

Na szcz臋艣cie opieka nad Mam膮 roz艂o偶ona jest na nas dwie i tu dzi臋kuj臋 Siostrze, 偶e mimo pracy zawodowej znajduje si艂y by Mam膮 si臋 opiekowa膰 po po艂udniu.

Ale to nie wszystko, bo m贸j M膮偶 opiekuje si臋 te偶 swoj膮 schorowan膮 Matk膮 i z racji schorze艅 leczona jest w Szczecinie.

Bardzo cz臋sto wozi J膮 do lekarzy i czasami bywa, 偶e dwa razy w tygodniu.

Przyszed艂 wi臋c czas, 偶e w minimalnym stopniu trzeba odda膰 to, co od Rodzic贸w otrzymali艣my i, 偶e dali nam 偶ycie.

Dzi艣 M膮偶 te偶 by艂 ze swoj膮 Mam膮 u lekarza i zrobi艂 mi kilka zdj臋膰 z tego, jak偶e pi臋knego miasta, w kt贸rym mieszka moje m艂odsze Dziecko z rodzin膮.

Ale nie wszyscy s膮 dumni ze swojego dzieci艅stwa i rodzic贸w!

„Ojciec pi艂, bi艂 i odszed艂. Ja mam go utrzymywa膰 na staro艣膰?”鈥 szykuj膮 si臋 zmiany w przepisach.

Zaniedbujesz dzieci? 鈥 uwa偶aj. Rzecznik Praw Dziecka szykuje zmiany w prawie i zostaniesz na staro艣膰 sam.

„Staro艣膰 Bogu si臋 nie uda艂a”
Staro艣膰 to trudny i niewdzi臋czny temat. Niewiele os贸b wykazuje wsp贸艂czucie dla schorowanych ludzi, niewielu przejmuje si臋 ich losem. Na stare lata mog膮 liczy膰 jedynie na pomoc bliskich, kt贸rzy zaopiekuj膮 si臋 nimi, zapewniaj膮c opiek臋 w domu, czasem ca艂odobow膮, albo wykupuj膮c miejsce w domu pomocy spo艂ecznej, czy ekskluzywnym domu staro艣ci.

Jaka jednak jest sytuacja tych dzieci, kt贸re w dzieci艅stwie cierpia艂y z powodu聽alkoholizmurodzic贸w, przemocy fizycznej i psychicznej? Nie do pozazdroszczenia, bo najpierw z ogromn膮 traum膮 i poczuciem krzywdy wchodz膮 w doros艂e 偶ycie, a potem, kiedy wydaje im si臋, 偶e jako艣 pouk艂adali sobie 偶ycie, wyszli na prost膮, okazuje si臋, 偶e musz膮 艂o偶y膰 na utrzymanie swojego oprawcy z dawnych lat. Bo nadal s膮 jego najbli偶sz膮 rodzin膮.


 


Takich historii jest wiele

LIST OD CZYTELNIKA

Prawie nie zna艂em ojca, a teraz ka偶膮 mi p艂aci膰 za jego pobyt w domu pomocy spo艂ecznej. Moje wspomnienia z nim zwi膮zane to 3 s艂owa: pi艂, bi艂, potem odszed艂. Teraz mam go utrzymywa膰 na staro艣膰? Dlaczego?

By艂em ma艂ym dzieciakiem, kiedy ojciec poszed艂 w tango i nie wr贸ci艂. Tym razem, bo to nie by艂 pierwszy raz. Wcze艣niej w moich wspomnieniach by艂 tylko strach, w jakim ojciec wr贸ci humorze i czy b臋dzie „zrobiony”. Matka harowa艂a na 2 etatach, nie da艂a mi zbyt wiele mi艂o艣ci, sama przygnieciona problemami, ale na chleb zawsze starcza艂o. Ojca nigdy nie interesowa艂o czy rachunki zap艂acone, a w garnku znajdzie si臋 kawa艂ek mi臋sa. Mia艂o by膰 i koniec.

Lubi艂 mnie denerwowa膰, cz臋sto m贸wi艂, 偶e jestem jak baba: chudy i p艂aczliwy. A jakie ja mia艂em powody do rado艣ci, jak za ka偶d膮 g艂upot臋 obrywa艂em? Gdy odszed艂, by艂o lepiej. Spok贸j, cisza, cho膰 i l臋k, 偶e jednak wr贸ci i znowu zrobi nam chlew. Nie wr贸ci艂. Min臋艂o prawie 30 lat, odk膮d go nie widzia艂em, nie wiem nawet, czy bym go pozna艂 po latach. I nagle tatu艣 si臋 odzywa, a raczej dyrekcja Domu Pomocy Spo艂ecznej, 偶e jest u nich m贸j ojciec i nie ma pieni臋dzy, by zap艂aci膰 za pobyt, emerytura za ma艂a.

W pierwszej kolejno艣ci powinna zap艂aci膰 偶ona, ale matka zmar艂a wiele lat temu. Jestem wi臋c jego jedyn膮 najbli偶sz膮 rodzin膮. Sam ledwie wi膮偶臋 koniec z ko艅cem, mam 偶on臋 i dwoje dzieci, kredyt do sp艂acenia. Mam teraz ci臋偶ko zarobionymi pieni臋dzmi p艂aci膰 za utrzymanie faceta, z kt贸rym mnie nic nie 艂膮czy opr贸cz z艂ych wspomnie艅. Przecie偶 to absurd!

Takich historii jest wiele, wi臋c Rzecznik Praw Dziecka postanowi艂 zaj膮膰 si臋 t膮 spraw膮. W swoim pi艣mie do El偶biety Rafalskiej, Minister Rodziny, Pracy i Polityki Spo艂ecznej, Marek Michalak prosi o: „wprowadzenie obligatoryjnego zwolnienia z ponoszenia op艂at za pobyt w domu pomocy spo艂ecznej, gdy [鈥 rodzic zachowywa艂 si臋 niezgodnie z zasadami wsp贸艂偶ycia spo艂ecznego, tj. w spos贸b niegodny dla roli spo艂ecznej rodzica”.

Gmina mo偶e stara膰 si臋 odzyska膰 pieni膮dze
Do tej pory tylko wyrok o pozbawieniu w艂adzy rodzicielskiej zwalnia艂 dziecko z聽obowi膮zku alimentacyjnego. Pozostali musz膮 p艂aci膰. Pomimo tego, 偶e osoba zobowi膮zana mo偶e ze wzgl臋du na swoj膮 sytuacj臋 materialn膮 stara膰 si臋 o jak najni偶sz膮 kwot臋 do zap艂acenia, to jednak obowi膮zek nadal na niej ci膮偶y. Teoretycznie nie mo偶na nikogo zmusi膰 do zap艂acenia rachunku i powinna przej膮膰 spraw臋 gmina, z kt贸rej osoba przebywaj膮ca w DPS zosta艂a skierowana. Gmina mo偶e jednak dochodzi膰 o oddanie pieni臋dzy, je偶eli sytuacja finansowa rodziny uchylaj膮cej si臋 od op艂at jest dobra.

RZECZNIK PRAW DZIECKA, MAREK MICHALAK
pismo do El偶biety Rafalskiej, Minister Rodziny, Pracy i Polityki Spo艂ecznej

Maj膮c na uwadze powy偶sze, nie mo偶na si臋 zgodzi膰, z pogl膮dem, 偶e niepodpisanie umowy, o kt贸rej mowa w art. 103 ust. 2 u.p.s. uchroni osob臋 zobowi膮zan膮 do poniesienia koszt贸w za pobyt krewnego w domu pomocy spo艂ecznej, przed egzekucj膮 nale偶no艣ci. Nale偶y r贸wnie偶 podkre艣li膰, 偶e nawet w przypadku ustalenia obowi膮zku alimentacyjnego przez s膮d, alimenty stan膮 si臋 dochodem osoby skierowanej do domu pomocy spo艂ecznej, z kt贸rych mo偶e by膰 potr膮cana op艂ata za pobyt w domu pomocy spo艂ecznej (do wysoko艣ci 70% dochodu), jednak w dalszym ci膮gu organ administracji b臋dzie mia艂 prawo domagania si臋 od os贸b wymienionych w art. 61 ust. u.p.s. pozosta艂ej cz臋艣ci op艂aty.



Nie ma precyzyjnych rozwi膮za艅
W zwi膮zku z brakiem precyzyjnych rozwi膮za艅, kt贸re pozwala艂yby nie obci膮偶a膰 finansowo tych os贸b, kt贸re nie otrzyma艂y nale偶ytej pomocy i opieki ze strony rodzic贸w w czasie dzieci艅stwa, Rzecznik Praw Dziecka zwraca si臋 o pomoc do El偶biety Rafalskiej.

RZECZNIK PRAW DZIECKA, MAREK MICHALAK

pismo do pani El偶biety Rafalskiej

Rzecznik Praw Dziecka stoi na stanowisku, 偶e konieczne jest wprowadzenie takiej zmiany w prawie, kt贸ra umo偶liwi obligatoryjne zwolnienie przez organ administracji os贸b wymienionych w art. 6 ust. 1 u.p.s. z op艂at za pobyt rodzica b膮d藕 innego krewnego w domu pomocy spo艂ecznej, w przypadku, gdy uprawniony zachowywa艂 si臋 sprzecznie z zasadami wsp贸艂偶ycia spo艂ecznego (np. za zwolnieniem z op艂at mo偶e przemawia膰 to, 偶e rodzic porzuci艂 dziecko, nie interesowa艂 si臋 jego losem, stosowa艂 przemoc, czy nie przyczynia艂 si臋 do jego utrzymywania i wychowywania).

Jakie jest wasze zdanie? Czy takie przepisy powinny wej艣膰 w 偶ycie?

http://mamadu.pl/131223,ojciec-pil-bil-i-odszedl-mam-go-utrzymywac-na-starosc-szykuja-sie-zmiany-w-przepisach

Czasami z kwiatami to jak z dzieckiem!

聽Lubi臋 mie膰 kwiaty na balkonie i zawsze je mia艂am i dop贸ki starczy mi si艂, to b臋d臋 je sadzi艂a.

Zawsze to przyjemnie usi膮艣膰 na balkonie z kaw膮 porann膮 i pogapi膰 si臋 na kolorowe kwiaty.

Jednak w tym roku mia艂am z nimi nie lada problem, a by艂o to tak:

Ju偶 w marcu, tu偶 przed 艢wi臋tami Wielkanocnymi posadzi艂am szczepki do skrzynek, ale by艂y bardzo malutkie.

Skrzynki sta艂y w domu, ale wzrost szczepek by艂 bardzo powolny. Brakowa艂o im naturalnego 艣wiat艂a.

Kiedy si臋 ociepli艂o, to ochoczo wystawi艂am je na balkon, ale noce by艂y u mnie zimne i dni pochmurne, a wi臋c wci膮偶 by艂am niezadowolona ze swoich kwiat贸w.

Listki begonii jakby przymarz艂y, a g艂贸wki pelargonii nie chcia艂y si臋 rozwija膰 – by艂am w艣ciek艂a, bo u innych na balkonach by艂o ju偶 kolorowo.

Nagle zauwa偶y艂am, 偶e moje kwiaty s膮 pora偶one tajemnicz膮 chorob膮 i dlatego tak si臋 gramoli艂y,

Kupi艂am preparat na mszyce, tarczniki, m膮czliki itp. i w odpowiedniej proporcji rozcie艅czony z wod膮 traktowa艂am swoje kwiaty.

Od偶y艂y do艣膰 szybko i ju偶 mog臋 si臋 cieszy膰 cudnymi, du偶ymi pelargoniami i obficie kwitn膮c膮 begoni膮 – uf.

Raz na tydzie艅 zasilam je „Plantonem” – nawozem do kwiat贸w kwitn膮cych i tak moja praca nie posz艂a na marne.

M膮偶 kupi艂 mi wisz膮c膮 surfini臋 i te偶 z ni膮 walczy艂am. Pani sprzedaj膮ca powiedzia艂a, 偶e trzeba codziennie j膮 podlewa膰, a wi臋c podlewa艂am, ale zacz臋艂a mi wi臋dn膮膰 i znowu by艂am za艂amana.聽

Okaza艂o si臋, 偶e surfinia to „pijaczka”, bo codziennie trzeba w ni膮 wla膰 1.5 litra wody – codziennie!

Raz w tygodniu trzeba j膮 te偶 zasila膰 i tak po nitce do k艂臋bka mog臋 cieszy膰 swoje oczy kwiatami.

 

 

 

Nie musisz by膰 w KOD, aby dosta膰 w pysk!

We W艂oszech m艂odzie偶 ubrana na czarno te偶 bije, ale robi to inaczej!

 

https://www.youtube.com/watch?v=0Pq8vOVbvzs

A w Polsce pluje si臋 na muzu艂ma艅skie dzieci, kt贸re mieszkaj膮 na sta艂e w Berlinie.

Nie wpuszcza si臋 dziecka do ko艣cio艂a z powodu innej karnacji!

Boj贸wki z napisem „B贸g, Honor, Ojczyzna” grasuj膮 po ulicach i jak si臋 nie spodobasz mo偶esz by膰 za chwil臋 martwy!

Dok膮d zmierzasz Polsko, skoro jest przyzwolenie na bandytyzm i agresj臋!

 


聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 R臋ce Liu Shi-Kana

 

To nie by艂o tu, to by艂o w Chinach…
J. Rainis*

Opowie艣膰 jest kr贸tka.
Z艂amano r臋ce
Piani艣cie.

Z艂amano
w imi臋 艢wiatowej Rewolucji
i 艢wietlnej Przysz艂o艣ci.

M贸wiono,
je艣li bogom chce si臋 je艣膰,
potrzebne s膮 ofiary.

I z艂amane r臋ce
pianisty
s膮 dowodem lojalno艣ci,
je艣li w og贸le cz艂owiek mo偶e okaza膰 lojalno艣膰
wobec g艂odnego bo偶ka.

Mimo i偶 nie jestem
ani Chi艅czykiem,
ani pianist膮
Liu Shi-Kanie,
co nieco wiem
o idolach
i ba艂wochwalstwie.

t艂um. Justyna Spychalska

z tomu „Innego mostu nie b臋dzie”,
Wydawnictwo Anagram, 2009

 

 

 

 

M贸j muzyczny gust od lat si臋 nie zmienia! Potrzebowa艂am resetu!

Lina Kostenko*

* * *

Boj臋 si臋 ckliwych kole偶anek聽
gl臋dz膮cych samotnik贸w,
lektor贸w, kt贸rym czo艂a
od t艂ustych fa艂d si臋 marszcz膮,
i m臋drc贸w oryginalnych
jak dwumian odkryty na nowo.
Na Boga!
Zb臋dnymi s艂owami聽
sypi膮 mi w oczy jak kasz膮.

Kasza si臋 lepi we w艂osach,聽
dostaje za ko艂nierz,
za艂azi w szpary ubrania,
wciska si臋 nawet do but贸w
i niezno艣nie uwiera w stopy.

Zlatuj膮 si臋 wr贸ble-minuty.
Dziobi膮 mnie w ciemi臋, w serce,聽
skacz膮 z ramienia na rami臋.
Wtulam g艂ow臋 w sukienk臋, zas艂aniam si臋 d艂o艅mi.
Lecz one wpychaj膮 dzioby pomi臋dzy palce,聽
k艂uj膮 mnie w ciemi臋, w m贸zg, w potylic臋.
Drepcz膮 po plecach. Rozcapierzywszy skrzyd艂a聽
naskakuj膮 na siebie wzajem i ostro si臋 skubi膮.
I wreszcie oci臋偶a艂e, s艂owami nasyciwszy,
odfruwaj膮.
Powoli si臋 prostuj臋.
Ale nade mn膮 d艂ugo jeszcze聽
w kurzawie kaszy polatuje wr贸bli puch.
A w nocy 艣ni膮 mi si臋 koszmary.
Przechodz臋 niby to mi臋dzy dwoma rz臋dami p臋katych work贸w
i ledwo musn臋 palcem kt贸rykolwiek worek,
z dziur bryzga kasza,
kasza,聽
kasza!
I ju偶 jest po kostki, po kolana, po ramiona.
Ju偶 nie ma czym oddycha膰.

A w g贸rze na ga艂臋zi
tkwi nie艣miertelny Feniks czasu
i w sypki piasek kaszy roni 艂zy.
Z tej kaszy mo偶na zrobi膰 krupnik聽
i ugotowa膰 j膮 do mi臋sa.
Ale nie mo偶na jej zasia膰 do ziemi,聽
bo nie zamachnie si臋 tam na ciemnot臋聽
zielon膮 szabl膮 wzrostu.

t艂um. z ukrai艅skiego J贸zef Waczk贸w

I dlatego trzeba si臋 zresetowa膰!

Ma艂e miasteczka czasami t臋tni膮 偶yciem!

Staramy si臋 z M臋偶em dokumentowa膰 to, co dzieje si臋 w naszym miasteczku i albo razem robimy zdj臋cia, albo jedno z nas.

Dzisiaj z racji brzydkiej pogody poprosi艂am M臋偶a, aby zrobi艂 mi zdj臋cia na moj膮 stron臋 na FB i na bloga.

Dzia艂o si臋 u nas dzisiaj du偶o, bo swoje 艣wi臋to mia艂a 12 Dywizja Artylerii, a potem odby艂a si臋 choszcze艅ska Sob贸tka.

Miasto zat臋tni艂o 偶yciem 馃檪

 

 

 

 

 

 

 

 

Chyba ugotowa艂am zup臋 kr贸lewsk膮!

 

Wczoraj ugotowa艂am zup臋 kr贸lewsk膮 hi hi – z kurkami!

Ju偶 jest sezon na te smakowite grzybki i kiedy M膮偶 mi je dostarczy艂 do domu, to zastanawia艂am si臋, czy zrobi膰 z nich sos, czy te偶 ugotowa膰 zup臋.

Kurek mia艂am jakie艣 0,5 kg.

W lod贸wce znalaz艂am m艂ode marchewki, korze艅 pietruszki, spory kawa艂ek selera i pora, oraz dwie kalarepki.

Kurki podsma偶y艂am na ma艣le, a偶 pu艣ci艂y sw贸j, naturalny sok.

Potem podsma偶y艂am na szkli艣cie du偶膮 cebul臋 i do艂膮czy艂am do kurek.

Ziemniaki i pozosta艂e sk艂adniki pokroi艂am w drobn膮 kostk臋 i te偶 podsma偶y艂am na patelni, a偶 na spodzie lekko si臋 przypali艂y – dla koloru.

Wszystko to doda艂am do wcze艣niej ugotowanego roso艂u, w kt贸rym znajdowa艂y si臋 drobniutkie k臋ski mi臋sa.

Zaci膮gn臋艂am leciutko m膮k膮 i doda艂am dwie 艂y偶ki przecieru pomidorowego,a na koniec gar艣膰 zielonego koperku.

Na sam koniec doda艂am dwie 艂y偶ki g臋stej 艣mietany,

Wysz艂o mi pysznie.

Dzie艅 Ojca!

Dzi艣 jak zwykle w艂膮czy艂am telewizor i spotka艂a mnie mi艂a niespodzianka.

Zaproszeni go艣cie do TVN24 przynie艣li ze sob膮 fotografie swoich Ojc贸w.

Jak偶e si臋 ucieszy艂am, 偶e to 艣wi臋to nabiera mocy prawie tak samo jak Dzie艅 Matki.

Od razu w艂膮czy艂a mi si臋 my艣l, czy moje C贸rki w tym swoim zabieganym 偶yciu b臋d膮 pami臋ta艂y o swoim Ojcu.

Tak siedzia艂am i gada艂am do siebie, czy zapomn膮, czy nie zapomn膮?

Nie zapomnia艂y i by艂a wizyta z kwiatkiem dla Taty i co艣 s艂odkiego.

Mi艂e to, 偶e mimo tysi臋cy zaj臋膰 mieli艣my przemi艂膮 wizyt臋 Jednej, a Druga zadzwoni艂a z 偶yczeniami, bo dzieli nas troch臋 kilometr贸w.

To by艂 bardzo przyjemny dzie艅.

Ale nie wszystkie Dzieci mog艂y z艂o偶y膰 swoim Ojcom 偶yczenia, bo po prostu ju偶 ich nie maj膮:

鈥濧 kiedy ju偶 zabraknie czasu鈥︹ Po raz kolejny zadzwoni臋 do mojego Taty i nic nie powiem.

Fot. Flickr /聽Rolands Lakis聽/聽CC BY

Dzie艅 Ojca, a ja nie przybiegn臋 ze 艣wiadectwem w r臋ce pokazuj膮c Tobie czerwony pasek podczas, gdy Ty zrywasz czere艣nie z drzewa. Nie dlatego, 偶e ju偶 od dawna nie chodz臋 do szko艂y, a Dzie艅 Taty w tym roku nie wypada na zako艅czenie roku szkolnego, tylko dlatego, 偶e Ciebie ju偶 nie ma.

Nie upiek臋 Ci tortu z okazji tego 艣wi臋ta.

Nie zadzwoni臋, z 偶yczeniami.
聽Osiem lat temu 偶yczy艂am Ci, by艣 by艂 tak samo fantastycznym dziadkiem podw贸jnym, jakim by艂e艣 dotychczas dla jednego wnuka.

Nie poprosz臋: Przyjed藕, potrzebuj臋 pomocy. Jak wtedy, kiedy nie mia艂am co zrobi膰 ze Starszym Dzikiem, a Ty przez sze艣膰 dni opiekowa艂e艣 si臋 nim cudownie.

Nie pojad臋 z Tob膮 w Bieszczady,
聽kt贸re tak bardzo chcia艂am, 偶eby艣 je zobaczy艂. Moje miejsce na Ziemi. A by艂o tak blisko, miesi膮c przed tym, nim odszed艂e艣, taki wyjazd dosta艂e艣 w prezencie. Mia艂e艣 jecha膰 latem.

Nie zrobi臋 dla Ciebie ju偶 tatara z 艂ososia, kt贸ry tak lubi艂e艣.

Nie poczuj臋 szorstkiego policzka na swoim
, bo nie przytulisz mnie, kiedy z艂o偶臋 Ci 偶yczenia. I nie zobacz臋 mokrych od 艂ez oczu i u艣miechu, kt贸ry pr贸bowa艂 ukry膰 wzruszenie.

Oczywi艣cie, 偶e nie by艂e艣 Tat膮 idealnym. Ale by艂e艣 tym, kt贸ry dawa艂 mi najwi臋ksze wsparcie i poczucie bezpiecze艅stwa. Dzi臋ki Tobie mia艂am odwag臋 spr贸bowa膰 miliona rzeczy, bo zawsze wiedzia艂am, 偶e mog臋 wr贸ci膰, 偶e jeste艣, by mnie przytuli膰 bez zadawania pyta艅. Nie ocenia艂e艣, nie moralizowa艂e艣. Kiedy rzuca艂 mnie ch艂opak, m贸wi艂e艣 jedynie: „Pami臋taj, 偶e to oni maj膮 biega膰 z a Tob膮, a nie Ty za nimi.聽Szanuj si臋„. Kiedy wybiera艂am studia, rzuca艂am prac臋: „To tw贸j wyb贸r. Pami臋taj, 偶e jestem. Zawsze mo偶esz wr贸ci膰.”

 

Oczywi艣cie, 偶e nie by艂e艣 Tat膮 idealnym. Ale by艂e艣 tym, kt贸ry dawa艂 mi najwi臋ksze wsparcie i poczucie bezpiecze艅stwa. Dzi臋ki Tobie mia艂am odwag臋 spr贸bowa膰 miliona rzeczy, bo zawsze wiedzia艂am, 偶e mog臋 wr贸ci膰, 偶e jeste艣, by mnie przytuli膰 bez zadawania pyta艅. Nie ocenia艂e艣, nie moralizowa艂e艣. Kiedy rzuca艂 mnie ch艂opak, m贸wi艂e艣 jedynie: „Pami臋taj, 偶e to oni maj膮 biega膰 z a Tob膮, a nie Ty za nimi.聽Szanuj si臋„. Kiedy wybiera艂am studia, rzuca艂am prac臋: „To tw贸j wyb贸r. Pami臋taj, 偶e jestem. Zawsze mo偶esz wr贸ci膰.”

Fot. Flickr/[url=http://bit.ly/1RpFZL5]edward musiak[/url] / [url= https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/]CC BY[/url]
Fot. Flickr/edward musiak聽/聽CC BY

Pami臋tam, kiedy zapali艂am przy Tobie pierwszego papierosa.聽Dzie艅 przed pisemn膮 matur膮. Nic nie powiedzia艂e艣, ale kiedy kr臋ci艂am si臋 po domu po p贸艂nocy, a Ty akurat nie spa艂e艣, pocz臋stowa艂e艣 mnie bez s艂owa. Wiedzia艂e艣 doskonale, 偶e pal臋 od kilku lat. Drugiego i ostatniego przy Tobie zapali艂am przed egzaminami na studia.

Pami臋tam, jak sp贸藕ni艂am si臋 do szko艂y, bo (nie wiem jakim cudem) ogl膮dali艣my rano 鈥濶ag膮 bro艅鈥 i聽za艣miewali艣my si臋聽nie patrz膮c na zegarek.

Pami臋tam, jak uczy艂e艣 si臋 ple艣膰 warkocze
聽na fr臋dzlach od jakiej艣 narzuty. I gdy zrobi艂e艣 mi do przedszkola dwie kitki 鈥 jedna pod drug膮, wszystkie kole偶anki zazdro艣ci艂 mi 鈥瀉wangardowej鈥 fryzury, ka偶da chcia艂a tak膮 mie膰. A ja kilka lat p贸藕niej ogoli艂am si臋 na 艂yso.

Pami臋tam, jak na szkolnym biwaku, jako opiekun, odsma偶a艂e艣 nam pierogi o drugiej w nocy i godzi艂e艣 偶e艅sk膮 i m臋sk膮 cz臋艣膰 klasy.

Pami臋tam kurczaka,
聽kt贸rego piek艂e艣 w nocy, kiedy nie by艂o wiadomo, czy mama na drugi dzie艅 wr贸ci z modnych wtedy wycieczek na Wsch贸d.I tw贸j g艂os w telefonie, gdy powiedzia艂am, 偶e jestem na porod贸wce i 偶e nie mog臋 rozmawia膰, bo mam skurcz. I wzruszenie, kt贸re odebra艂o g艂os Najstarszemu Dzikowi, w艂a艣nie wtedy, gdy Tobie m贸wi艂, 偶e聽zosta艂 tat膮. Nie zd膮偶y艂am Ci powiedzie膰 ,偶e by艂e艣 fantastycznym dziadkiem, kt贸ry s艂ucha艂 moich wskaz贸wek i kocha艂, i by艂 dumny spaceruj膮c z w贸zkiem.
Starszy Dzik dzi艣 m贸wi: 鈥濸ami臋tam, jak Dziadek zmar艂, tak bardzo wtedy p艂aka艂a艣.鈥
I dzi艣 te偶 p艂acz臋. I sprawdzam w g艂owie, czy nadal pami臋tam do Ciebie numer telefonu i pewnie go wykr臋c臋 s艂ysz膮c, 偶e takiego ju偶 nie ma. Robi臋 to zawsze. Od pi臋ciu lat. Ten jeden raz w roku. W Dniu Ojca. I cho膰 to irracjonalne, to zawsze mam nadziej臋, 偶e si臋 odezwiesz, 偶e jeszcze zd膮偶臋 Ci podzi臋kowa膰 za to, 偶e ZAWSZE by艂e艣.

Za to, 偶e nauczy艂e艣 mnie ufa膰 ludziom
, cho膰 powtarza艂e艣, 偶e nie mog臋 by膰 taka naiwna jak Ty.Za to, 偶e nigdy nie ryzykuj膮c, pokaza艂e艣 mi, 偶e jednak zmiany s膮 dobre i 偶e trzeba walczy膰 o swoje marzenia.
Za to, 偶e dba艂e艣 o ludzi, cho膰 oni tak rzadko dbali o Ciebie, dzisiaj nie umiem inaczej.

Za s艂owa
, kiedy by艂am stukni臋t膮 nastolatk膮: – Dop贸ki w szkole b臋dzie dobrze, mo偶esz robi膰, co chcesz. Teraz masz moje zaufanie, ale pami臋taj, 偶e bardzo 艂atwo je straci膰.


I za mi艂o艣膰 bezwarunkow膮
. Bo ona taka w艂a艣nie by艂a. Bez stawiania warunk贸w. Kochanie za wszystko i za nic. Czy kto艣 umie tak teraz kocha膰?Tak nagle Ciebie zabrak艂o, nie zd膮偶y艂am si臋 na to przygotowa膰. Nie zd膮偶y艂am sobie wyobrazi膰 艣wiata bez Ciebie. I przeprosi膰 za to, 偶e kiedy艣 nie wr贸ci艂am na noc do domu, a Ty pewnie odchodzi艂e艣 od zmys艂贸w. A kiedy mnie zobaczy艂e艣, przytuli艂e艣 i powiedzia艂e艣, 偶ebym ju偶 nigdy tego nie robi艂a.
Przepraszam Tato, 偶e nie oddzwania艂am, cho膰 obiecywa艂am, 偶e oddzwoni臋.Zadzwoni臋 w Dniu Taty pod numer, pod kt贸rym nikt si臋 nie odezwie鈥

PS.

Mo偶e na waciki jej starczy!

Ile zarabiacie, 聽albo macie emerytury lub renty??聽

Takie retoryczne pytanie.

Pani Ma艂gorzata Sadurska, kt贸ra by艂a jeszcze chwil臋 temu szefow膮 Kancelarii Prezydenta w艂a艣nie przej臋艂a PZU i PZU „呕ycie”.

Za te obie fuchy dostanie 180 tysi臋cy miesi臋cznie.

Starczy jej jeno na waciki!

Tak si臋 legalnie rozdaje Polak贸w MILIONY 聽przy pomocy PiS-u.

Jedyn膮 kwalifikacj膮 聽Pani Sadurskiej w ubezpieczeniach jest znajomo艣膰 programu PiS-u.

Dostanie milionow膮 odpraw臋聽w razie jakby j膮 chciano zwolni膰.

Co b臋dzie robi艂a – nie wiadomo – mo偶e kawusi臋.

To jest tak niemoralne, 偶e a偶 obrzydliwe!

Obrazek

Polacy masowo zapowiadaj膮 zmian臋 ubezpieczyciela i porzucenie PZU