Archiwa tagu: weekend

Dzie艅 – na pomieszanie z艂ego i dobrego!

Od jakiego艣 czasu budz臋 si臋 z l臋kiem z powodu choroby Mamy.

Serce wali mi jak m艂ot i boj臋 si臋 d藕wi臋ku telefonu, aby nie us艂ysze膰 tylko, 偶e z Mam膮 jest 藕le.

Po przebudzeniu si臋, ju偶 nie zasn臋 nawet na minut臋, a od razu zrywa mnie z 艂贸偶ka. Troch臋 musi min膮膰 czasu, by si臋 uspokoi膰 i wyciszy膰. Prosz臋 o kolejny dzie艅, kt贸ry b臋dzie Mamie dany i to s膮 dla nas wszystkich trudne chwile.

Moja znajoma napisa艂a mi, 偶e w tak beznadziejnym przypadku nale偶y robi膰 wszystko, by chory nie cierpia艂 i to w艂a艣nie si臋 dzieje.

Bez morfiny Mama by bardzo cierpia艂a i tu uk艂on w stron臋 mojej Siostry, 偶e robi osobi艣cie Mamie zastrzyki – ja si臋 boj臋.

Jak to si臋 m贸wi, to mimo choroby Mamy – 偶ycie musi toczy膰 si臋 dalej i kiedy ja by艂am z Mam膮, to m贸j M膮偶 zabra艂 dzi艣 nasz膮 Wnusi臋 na pierwszy, prawie wiosenny wypad nad jezioro z pieczeniem kie艂basek na ognisku.

Zachodnia Polska dzi艣 by艂a sk膮pana w s艂o艅cu i to by艂 pow贸d, by zrobi膰 Dziecku tak膮 niespodziank臋.

M贸j M膮偶 ma 艣wietny kontakt z Wnukami i pokazuje im 艣wiat od strony przebywania na 艂onie przyrody, palenia ogniska i r膮bania drzewa na nie. Dzieciaki nasze uwielbiaj膮 Jego zaanga偶owanie i to mnie bardzo cieszy.

Kiedy przyjad膮 do nas pozosta艂e Wnuki, to wszyscy wybierzemy si臋 na taki wypad, sk膮pany w dymie z ogniska.

Uwielbiam takie chwile i czekam z ut臋sknieniem na taki dzie艅 – razem.

Pomimo powy偶szego w dniu dzisiejszym mia艂am jeszcze jeden pow贸d do rado艣ci i dumy z mojego M臋偶a.

Oto przedstawiam komputer – n贸wka nie 艣migana!

Mam nowy laptop, kt贸ry musia艂am przystosowa膰 na moje potrzeby, co mi si臋 uda艂o bezbole艣nie i oto ten wpis jest z nowego, mojego, ukochanego laptopa.

B臋d臋 o niego dba艂a, chucha艂a, oszcz臋dza艂a, aby mi jak najd艂u偶ej s艂u偶y艂. 馃榾

I po balu panno lalu :)

Sp臋dzili艣my cudowne popo艂udnie w gronie rodzinnym. Akumulatory na艂adowane na nast臋pne dni. Rozm贸w i 艣miechu, co nie mara i oczywi艣cie towarzysz膮ca nam przyroda.

Cyk艂am kilka fotek na pami膮tk臋, tego jak偶e udanego dnia. U mojej c贸rki i zi臋cia kwiat贸w jest pod dostatkiem, a produkuj膮 wszystko sami i odzyskuj膮 raz zakupione cebulki i sadzonki, aby nie nara偶a膰 si臋 co roku na nowe koszty. Begonie rosn膮 jak szalone, pelargonie te偶, a rododendrony ju偶 przekwit艂y. Na tarasie teraz toczy si臋 偶ycie i cho膰 skrawek ziemi jest nie wielki, to bardzo mi艂o sp臋dza si臋 tu czas, bo nie dochodz膮 odg艂osy ulicy. Dotleniona i zadowolona b臋d臋 dobrze dzi艣 spa艂a, czego i Wam 偶ycz臋.
P1050581P1050580P1050574P1050578P1050577 P1050579P1050584

Dziwne czasy teraz mamy

Modlitwa o 艣miech聽–聽Stare Dobre Ma艂偶e艅stwo

艢miechu mi trzeba
na te dziwne czasy
艣miechu zdrowego
jak 藕r贸dlana woda

niech mnie ko艂ysze
w tej wielkiej podro偶y
i niech prowadzi
gdzie 艣mieszna gospoda

Niech d藕wi臋czy m臋czy
a偶 do zadyszki
艣miechu mi trzeba
przede wszystkim

niech si臋 zatrz臋s膮
od 艣miechu 艣ciany
niechaj na zawsze
b臋d臋 nim pijany

nie okrutnego
nie cynicznego
艣miechu mi trzeba
bardzo ludzkiego

Zbli偶a si臋 weekend, a media o doktorze Chazanie nadaj膮. Diagnoza by艂a s艂uszna, poniewa偶 urodzi艂o si臋 dziecko z m贸zgiem na wierzchu i zwisaj膮cym okiem. Tak opowiada艂 inny lekarz, kt贸ry dziecko widzia艂 i zaprosi艂 Chazana na ogl臋dziny dokonanej zbrodni na biednej matce! Dziecko 聽b臋dzie powoli umiera艂o oko艂o dw贸ch miesi臋cy! Ju偶 zamilkn臋, bo p艂aka膰 mi si臋 chce i nie tylko mnie, bo i m贸j m膮偶, kiedy dzi艣 us艂ysza艂 o tych narodzinach – g艂os mu si臋 za艂ama艂. Cisza na blogu ju偶 na ten temat, a tylko wtr膮c臋, 偶e 藕le si臋 dzieje w pa艅stwie du艅skim i 艣miechu mi trzeba na te dziwne czasy, 艣miechu zdrowego. Znajd臋 go w swojej codzienno艣ci i zaczynam ju偶 szuka膰, odrywaj膮c si臋 od medi贸w do bardziej milszych zaj臋膰. Od trolli te偶, bo wci膮偶 聽mnie nudz膮!

Ale jeszcze si臋 wr贸c臋!

Moje starsze dziecko powi艂o dw贸ch pi臋knych syn贸w, kt贸rzy mieli uszkodzenia wewn臋trzne i lekarze dawali du偶e nadzieje, 偶e prze偶yj膮. Nie mamy do lekarzy pretensji, bo wspierali to moje dziecko daj膮c nadziej臋. Niestety pomylili si臋 i dzieci膮tka 偶y艂y tylko godzin臋, bo system oddechowy nie wykszta艂ci艂 si臋. Szymon i Mi艂osz, nasze anio艂ki spoczywaj膮 razem i mnie pozosta艂o tylko wspiera膰 moje dziecko i dodawa膰 jej otuchy, ale co Ona czuje, wie tylko Ona, cho膰 min膮艂 ju偶 rok od pogrzebu. Trauma zostanie w niej na zawsze, bo przecie偶 straci艂a dwoje dzieci! A dzi艣 moja bardzo m膮dra te艣ciowa uderzy艂a w te s艂owa, gdy spotka艂y si臋 na mie艣cie – jako艣 nie mo偶esz zgubi膰 tego brzucha, a bada艂a艣 sobie poziom hormonu?

– Babciu, przecie偶 to dopiero rok i trzy ci膮偶e w ci膮gu pi臋ciu lat – grzecznie t艂umaczy moje dziecko, a w 聽gardle si臋 zacisn臋艂o i s艂owa ugrz臋z艂y , bo ten brzuszek to jej pi臋ta Achillesowa, jak zreszt膮 u ka偶dej kobiety, kt贸ra pragnie po ci膮偶ach zgubi膰 te kilogramy i do siebie doj艣膰.

Moja te艣ciowa do m膮drych nie nale偶a艂a nigdy zreszt膮, a ja my艣la艂am, 偶e z wiekiem si臋 m膮drzeje, ale to mo偶na mi臋dzy bajki w艂o偶y膰, bo niekt贸rzy rodz膮 si臋 g艂upi i g艂upi umieraj膮!

M膮dra Babcia by si臋 spyta艂a jak si臋 czujesz i jak sobie moja wnusiu radzisz ze strat膮 dwojga dzieci, ale nie moja te艣ciowa. To jest taki gatunek te艣ciowych – toksycznych bez taktu i dobrego smaku i ten typ tak ma! Moje kochane dziecko jest wysok膮 brunetk膮 i ja nie widz臋 u niej jakiego艣 tam brzuszka, ale durne babsko jak chce wbi膰 szpil臋, to temat znajdzie zawsze. Moje dziecko robi, co mo偶e aby zgubi膰 te 3 kilogramy i nie chcia艂o mi si臋 偶ali膰, ale widocznie j膮 to zabola艂o, a ja zakry艂am twarz r臋koma w akcie bezradno艣ci, gdy偶 moja te艣ciowa ma pogl膮dy Chazana i umi艂owanie do Pana Boga – akurat!

Trzeba przygotowa膰 si臋 do weekendu, a mamy zaproszenie 聽jutro do c贸rki i b臋dziemy biesiadowa膰 sobie na tarasie, z wnuczk膮 i na szcz臋艣cie lato pokaza艂o u mnie, swoj膮 pi臋kn膮 twarz. Posiedz臋 sobie w ogrodzie i popatrz臋 na ziele艅, a tak偶e pos艂ucham 膰wierkania ptak贸w. To b臋dzie dzie艅 z rodzin膮, na co ogromnie si臋 ciesz臋. Zdj臋cie pewnie b臋dzie.

Pewnie wpadn臋 jeszcze na bloga, ale p贸ki co, czas na inne zaj臋cia i czas na czerpanie si艂y ze s艂o艅ca, bo si艂a jest mi bardzo potrzebna, aby przetrwa膰 w 艣wiecie opuszczonych przez wszystkich – cyberstarychsierot!

Fryderyk Nietzsche

Naj颅pewniej颅sz膮 oz颅nak膮 po颅god颅nej duszy jest聽zdol颅no艣膰 艣miania聽si臋 z

聽sa颅mego siebie. Wi臋kszo艣ci聽ludzi ta颅ki 艣miech spra颅wia b贸l.聽

Czy wszyscy ju偶 zwariowali?

Dzie艅 dobry.

Nie mia艂am dzisiaj czasu na pierdo艂y, poniewa偶 jak na zdj臋ciu wida膰 przyjecha艂y moje wnuki na weekend, a wi臋c dzie艅 m贸j by艂 zupe艂nie inny, ni偶 zazwyczaj. Rano do kuchni co艣 im przygotowa膰 do jedzenia, bo lubi臋 gdy moja ferajna jest najedzona, bo jak jest najedzona, to i weso艂a.聽

Dzi艣 na zachodzie pe艂ne zachmurzenie i deszcz pojawia艂 si臋 jeden za drugim, a wi臋c siedzenie w domu, a dzieci trzeba czym艣 zaj膮膰 przecie偶, bo w czasie deszczu dzieci si臋 nudz膮, ale na szcz臋艣cie jest worek kloc贸w i karton z farbami i blokami do malowania.聽

Nie by艂o czasu na 偶adne doniesienia z tego, co tam dzieje si臋 w pa艅stwie du艅skim i kto kogo pods艂ucha艂, wyda艂, o艣mieszy艂, zdradzi艂 i wiecie jak ja odpocz臋艂am psychicznie? Spr贸bujcie wy艂膮czy膰 si臋 chocia偶 na kilka godzin od telewizora. Zajmijcie si臋 przyjemniejszymi sprawami. Zabawcie si臋 z wnukami, id藕cie do ogrodu, albo parku z ksi膮偶k膮, albo na spacer z kim艣 mi艂ym. Rozpalcie grilla, je艣li jest pogoda. popla偶ujcie, albo jed藕cie rowerem byle dalej od tej farsy, a zobaczycie jak fajnie si臋 Wam zrobi he he.

Ale wszystko, co pi臋kne kiedy艣 si臋 ko艅czy i nie ma si艂y, aby w 聽telewizji, czy te偶 w Internecie nie natkn膮膰 si臋 na doniesienia, kt贸re na nowo zatruj膮 nasz wypracowany spok贸j. Ja te偶 w艂膮czy艂am komputer, kiedy moi go艣cie poszli i od razu natkn臋艂am si臋 na tekst mojego znajomego z Facebooka – pisarza, Andrzeja Rodana i na nowo serce mi zadr偶a艂o i pojawi艂 si臋 niepok贸j po艂膮czony z trosk膮, co dalej? Czytajcie kochani, bo Andrzej zapowiada odej艣cie z Facebooka i zaprzestanie publikacji swoich felieton贸w, bo ma szczerze do艣膰, jak my chyba wszyscy, bo chyba wszyscy ju偶 w naszym kraju zwariowali i nie szykuje si臋 nam na wakacje sezon og贸rkowy, bo jest sieczka, kt贸ra atakuje nas zewsz膮d!聽P1050537-001

 

„A teraz kilka zda艅 o Polsce. Jaki to jest kraj?!

Kraj, w kt贸rym najbli偶szy ci cz艂owiek zdradzi ci臋 bez wahania i bez skrupu艂贸w, je艣li b臋dzie w tym widzia艂 sw贸j osobisty interes.

Kraj, w kt贸rym je艣li jeste艣 uczciwy i dobry dla innego, to ten聽w rewan偶u nasra ci na 艂eb!

Kraj, w kt贸rym mo偶liwo艣ci bezinteresownego skurwysy艅stwa s膮 nieograniczone.

Kraj, w kt贸rym wysocy urz臋dnicy pa艅stwowi daj膮 si臋 potajemnie nagra膰.

Kraj, w kt贸rym spraw wagi pa艅stwowej nie za艂atwia si臋 w zaciszu gabinet贸w, ale przy w贸dce w restauracji.

Kraj, w kt贸rym religijno艣膰 to jedna wielka ob艂uda, wierni zapomnieli o mi艂o艣ci bli藕niego, a duchowie艅stwo o na艣ladowaniu Chrystusa.

鈻郝Kraj, w kt贸rym oszo艂omy maj膮 najwi臋cej do powiedzenia.

鈻郝Kraj, w kt贸rym wyborcy wybieraj膮 do parlamentu ludzi umys艂owo sprawnych inaczej.

鈻郝Kraj, w kt贸rym prezydent nie ma dostatecznej si艂y, aby skutecznie rozgoni膰 grup臋 ot臋pia艂ych staruch贸w oblegaj膮cych wjazd do Pa艂acu Prezydenckiego.

鈻郝Kraj, w kt贸rym postawiono ponad 600 pomnik贸w papie偶a Jana Paw艂a II i ci膮gle stawia si臋 nowe,

鈻郝Kraj, w kt贸rym powsta艂 32-metrowy betonowy Chrystus i bazylika niewiele mniejsza od watyka艅skiej.

鈻郝Kraj, w kt贸rym 1/6 narodu 偶yje poza granicami kraju.

鈻郝Kraj, w kt贸rym emeryci i renci艣ci maj膮 dylemat: op艂aci膰 rachunki, czy wykupi膰 leki.

鈻郝Kraj, w kt贸rym lekarze, prawnicy etc. podpisuj膮 鈥濪eklaracj臋 wiary鈥, zamiast zmieni膰 zaw贸d.

鈻郝Kraj, w kt贸rym 90 procent wiernych nie zna nazwiska swego Prymasa.

鈻郝Kraj, w kt贸rym najwi臋cej do powiedzenia w sprawie aborcji, antykoncepcji, seksu, wychowania dzieci, polityki etc. 鈥 maj膮 ksi臋偶a.

鈻郝Kraj, w kt贸rym zamyka si臋 szko艂y, a w zamian buduje ko艣cio艂y.

鈻郝Kraj, w kt贸rym ksi臋dzu za pedofili臋 grozi w zasadzie tylko zmiana parafii.

鈻郝Kraj, w kt贸rym prawie ka偶de miasto ma swego 艣wi臋tego patrona jedynie s艂usznej religii.

鈻郝Kraj, w kt贸rym rz膮dz膮, okupuj膮 go i wyci膮gaj膮 szmal ch艂opaki w sukienkach 鈥 ksi臋偶a.

M贸g艂bym d艂ugo prowadzi膰 t臋 wyliczank臋, ale w zasadzie wystarczy jedno zdanie podsumowania: POLSKA TO DZIKI KRAJ!

Powiem Wam jedno, ale szczerze: STRACI艁EM OCHOT臉 DO PISANIA FELIETON脫W NA FACEBOOKU! BO JEST TO WALENIE G艁OW膭 O MUR! CZASEM WYDAJE MI SI臉, 呕E PISZ膭C ZACHOWUJ臉 SI臉 JAK PIJANE DZIECKO WE MGLE!

TO JEST WI臉C M脫J OSTATNI, PO呕EGNALNY FELIETON!” 馃槮聽

Mam nadziej臋, 偶e Andrzej wr贸ci jednak, ale p贸ki co, niech odpoczywa, a mo偶e i mnie si臋 uda.

Mi艂ego wieczoru 馃檪

Zszokowany weekend – moja ucieczka w spokojne rejony :)

Dzie艅 dobry. Mamy w kraju ogromne napi臋cie i w zwi膮zku z tym – weekend jest stracony. Nie do艣膰, 偶e pogoda do kitu, bo u mnie wieje i pada, to jeszcze telewizor warczy z艂owrogo do mnie. Jest nie do wytrzymania i nie polecam Wam kochane ludzie w艂膮cza膰 dzi艣 i przez nast臋pne wolne dni telewizora, a ju偶 kategorycznie zabraniam s艂uchania stacji TVN, kt贸r膮 do dnia dzisiejszego lubi艂am, ale mi si臋 dzi艣 odwidzia艂o, gdy偶 moje wytrzyma艂e nerwy s膮 naci膮gni臋te jak struny, a wi臋c do艣膰.

Siedz臋 sobie na kanale filmowym i trafi艂am na bardzo dobry film pt. „Tylko razem z c贸rk膮”. Film jest z 1991 r., ale my艣l臋, 偶e wci膮偶 jest to aktualny temat, a bli偶ej:聽

Betty po艣lubi艂a Moodiego – ira艅skiego lekarza, kt贸ry studiowa艂 w Ameryce. Mi艂o艣膰 wystrzeli艂a jak p膮k r贸偶y podczas s艂onecznego dnia. Betty rodzi c贸reczk臋 i jej ma艂偶e艅stwo nabiera jeszcze wi臋kszego blasku. Pewnego dnia m膮偶 Betty oznajmia, 偶e bardzo chce jecha膰 do rodzinnego kraju, aby odwiedzi膰 swoich bliskich. Betty jest 聽temu przeciwna, bo w kraju m臋偶a panuj膮 zamieszki i zmiana rz膮d贸w, czyli jest niebezpiecznie. Jednak daje si臋 m臋偶owi nam贸wi膰 j膮, aby wyjecha艂a z nim tylko na dwa tygodnie i tam na miejscu zaczyna si臋 dzia膰 ca艂o z艂o zwi膮zane z nieszanowaniem kobiet i m膮偶 Betty zmienia si臋 nie poznania. Betty jest bita i zabrania si臋 jej wszelkiego kontaktu z rodzin膮 zostawion膮 a Ameryce.

Betty chce wraca膰, ale nie jest to takie 艂atwe. Uruchamia tajne kontakty i szuka ludzi, kt贸rzy umo偶liwi膮 jej ucieczk臋 z c贸rk膮, do rodzinnego kraju.

Film jest jakby przestrog膮 dla kobiet wierz膮cych, 偶e po艣lubiaj膮c m臋偶czyzn臋 z kraj贸w arabskich b臋d膮 szcz臋艣liwe, a dzieje si臋 cz臋sto tak, 偶e s膮 bardzo nara偶one na tak膮 histori臋, jak膮 prze偶y艂a bohaterka filmu.

Celebrowanie rodzinne przy ognisku

Wiosna ju偶 ca艂膮 g臋b膮. Moja s膮siadka wysz艂a porz膮dkowa膰 sw贸j ogr贸dek przy balkonie, a inny s膮siad poobcina艂 sekatorem krzaki. Na ulice wyjecha艂y odkurzacze mechaniczne, aby odkurzy膰 zalegaj膮cy piach po zimowym okresie. Dzieje si臋, oj dzieje. Ludzie poczuli ju偶 wiosn臋 i lada chwila pojawi膮 si臋 na balkonach pierwsze skrzynki z kwiatami i cho膰 tegoroczna zima nie by艂a taka straszna, to jednak ludzie maj膮 do艣膰 i zacz臋艂o si臋 pierwsze, wiosenne poruszenie.

My te偶 j膮 poczuli艣my i jak wida膰 na zdj臋ciu wy偶ej, postanowili艣my zorganizowa膰 sobie nie maj贸wk臋, bo marc贸wk臋 i wyjechali艣my 7 kilometr贸w za miasto. Mamy swoj膮 ulubion膮 polan臋, gdzie mo偶na rozpali膰 ognisko i usma偶y膰 kie艂bask臋, a nawet ziemniaki. Siedz臋 i pisz臋, a oczy mi lekko si臋 zamykaj膮 od du偶ej dawki 艣wie偶ego powietrza. Pachn臋 dymem, kt贸rym przesi膮kn臋艂am, ale uwielbiam ten zapach le艣nej beztroski.聽

Posz艂am nad moje jezioro, gdzie nie wida膰 聽wiosny, bo trzciny 聽jeszcze s膮 w zimowej szacie, ale za chwil臋 b臋dzie tu zielono. Cudnie by艂o, a najwa偶niejsze, 偶e si臋 nie stawia艂am, 偶e nie pojad臋, 偶e posiedz臋 w domu, a w try miga by艂am gotowa na kolejn膮 eskapad臋 za miasto z rodzin膮 馃檪

Starzejemy si臋, ale ja dam rad臋

Poranek obudzi艂 mnie dzi艣 wyj膮tkowo wcze艣nie, bo o 7.25. Przyk艂ada艂am si臋 jeszcze, ale si臋 nie da艂o.

Wstaj臋, nie ma co si臋 katowa膰. Kuchnia, kawa i telewizor. Budz臋 si臋 w ten spos贸b, aby dojrze膰 do codziennych obowi膮zk贸w. Kurcze, jaki to dzisiaj dzie艅? A, sobota, dzie艅 wolny od zawracania sobie g艂owy robotami domowymi. Powinnam wzi膮膰 prysznic i odpoczywa膰 do woli. Powinnam odda膰 si臋 totalnemu lenistwu i nic nie robieniu. Spogl膮dam tu i tam jednym okiem i twierdz臋, 偶e jest ca艂kiem zno艣nie i da si臋 偶y膰. Otwieram drugie oko i autorytatywnie stwierdzam, 偶e figa z makiem, widz臋 niedor贸bki, to znaczy nale偶y wzi膮膰 odkurzacz i wszelkie szmatki, aby doczy艣ci膰, odkurzy膰 i wyczy艣ci膰. Okej, bior臋 si臋 za robot臋 i nawet sprawnie mi to idzie. Najpierw przebieram po艣ciel na 艣wie偶膮, a nast臋pnie odkurzam mieszkanie i 艣cieram kurze. Jest dobrze, mam satysfakcj臋, 偶e w sobot臋, t臋 woln膮 sobot臋, da艂am rad臋 i sobota mnie nie pokona艂a, bo w ko艅cu jutro jest niedziela. B臋dzie czysto, z ulg膮 wzdycham. A, i jeszcze obiad, bo wszystko jest w lod贸wce, wystarczy przetworzy膰, a wi臋c siekam, kroj臋, podsma偶am. W domu unosi si臋 zapach duszonej cebulki z czosnkiem potrzebnej do sosu. Uwielbiam ten zapach cebulki duszonej. Rach, ciach i ju偶 wszystko si臋 gotuje. Mam czas na prysznic, a obrane ziemniaki czekaj膮 na moment, aby聽 w odpowiedniej chwili je trzeba zacz膮膰 gotowa膰. M膮偶 zadzwoni, kiedy powinnam je nastawi膰, bo sko艅czy za 20 minut prac臋 鈥 tak si臋 um贸wili艣my – podobno!

Tak wi臋c zadowolona siedz臋 pod prysznicem, oddaj膮c si臋 ulubionej chwili relaksu. Lubi臋, kiedy wszystko mam przygotowane i zrobione i ten prysznic to jest taka wisienka na torcie, albo ktopka na 鈥瀒鈥.

Moje samozadowolenie jednak d艂ugo nie trwa艂o! Wpada zdyszany m膮偶 i od progu krzyczy 鈥 jest ju偶 obiad?

– No przecie偶 mia艂e艣 zadzwoni膰, kiedy mam wstawia膰 ziemniaki, bo mi臋so ju偶 jest gotowe i sur贸wka te偶.

– Nie tak si臋 umawiali艣my, bo mia艂a艣 ty zadzwoni膰, 偶e obiad gotowy.

No nie, kto z nas ma ju偶 tu zaniki pami臋ci? 鈥 pomy艣la艂am wrogo ju偶 nastawiona do zaistnia艂ej sytuacji.

– Poczekaj kochanie, ju偶 wstawiam. Za 20 minut obiad b臋dzie gotowy 鈥 nie艣mia艂o proponuj臋 wyj艣cie z sytuacji.

– 20 minut? A na mnie tam czekaj膮, bo mamy sprowadzi膰 pojazdy i takie tam 鈥 s艂ysz臋

– No ja nie mog臋, a co ci臋 zbawi te 20 minut 鈥 warkn臋艂am ju偶 cholernie z艂a.

– Rozwali艂a艣 mi ca艂y dzie艅 鈥 wiesz?

– Pos艂uchaj kochanie, naprawd臋 nie masz wi臋kszych k艂opot贸w, jak te 20 minut. Naprawd臋 zawali ci si臋 艣wiat? Naprawd臋, naprawd臋, naprawd臋! 鈥 wytoczy艂am dzia艂a i nagle nasta艂 spok贸j, zamilk艂 jak zaczarowany i za chwil臋 zjedli艣my w pe艂nej zgodzie, bardzo smaczny obiad, a po obiedzie spokojnie poszed艂 do swoich zaj臋膰 m贸j nerwus! Uf, cholera jasna! Poleca艂, a ja mam ju偶 wolne i tylko sobie pomy艣la艂am, jak wa偶na jest sztuka komunikacji ludzi starzej膮cych si臋.