Archiwa miesięczne: Lipiec 2018

Misz masz w dobrej sprawie!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Oto kabaczek malutki jaki dostałam od Sąsiada i nie wiedziałam, co z nim zrobić!

Skoro nie można marnować plonów Ziemi to zrobiłam tak:

  • umyłam kabaczka i nie obrałam go z młodej skórki,
  • pokroiłam na plastry 1 centymetrowe,
  • do miski wlałam trochę oliwy, dodałam dwa zmiażdżone ząbki czosnku,
  • posoliłam i popieprzyłam i plastry obtoczyłam,
  • zostawiłam na dwie godziny i potem lekko na maśle podsmarzyłam po kilka minut z każdej strony.

Zdjęcie mi wyszło kiepskie, ale taka porcja była moim obiadem, a Mąż kładzie tak upieczone plastry na bułkę z odrobiną wędliny.

Można kabaczka także upiec w cieście naleśnikowym, a także w panierce takiej jak do schabowego.

Ja poszłam po najmniejszej i naprostrzej linii, ale było smaczne.

Zdjęcia nie zrobiłm, ale codziennie robię sobie sałatkę z jednego pomidora i jest też bardzo prosto, a więc:

  • kroję pachnącego słońcem pomidora w kostkę,
  • solę go lekko i pieprzę,
  • dodaję duży ząbek czosnku (wiem, wiem czosnek),
  • podlewam lekko oliwą i dodaję odrobinę śmietany, albo jogurtu!

Uwiebiam i wiem, że czosnek mnie chroni, bo nie pamiętam kiedy chorwałam na grypę, czy jakieś przeziębienie.

Jednak odchodząc od spraw kulinarych przechodzę do innego tematu, bardziej poważnego.

Oglądam codziennie „Szkło kontaktowe” i uważam mój dzień bez szkła za stracony.

Prowadzący ten satyryczno – polityczny program są dla mnie najbardziej inteligentnymi ludźmi w polskiej telewizji i wszystkich kocham jak nie wiem co!

Nie mam faworyta, choć szkło przez tyle lat istnienia straciło Marię Czubaszek i prawie po roku założyciela – Grzegorza Miecugowa i oboje odeszli za szybko.

Wielką trzeba mieć inteligencję, aby w sposób satyryczny mówić o polityce tak, aby żaden prawnik, czy prokurator się do tego nie przyczepił.

PiS ma chrapkę na zamknięcie „Szkła kontaktowego” i ogólnie TVN-u, ale mu się to nie uda, bo ludzie wyjdą na ulicę w miliony!

Dziś miałam dobry dzień, bo właśnie udostępniłam na swojej stronie Facebooka cudowny przekaz w sprawie 100 lecia naszej Niepodległości i się spłakałam.

Obejrzyjcie i się wzruszcie, ale sama nie mam pomysłu jak nagrać filmik w tym temacie, bo o to proszą w tym klipie.

 

Reklamy

Tajemnica śmierci Marilyn Monroe!

 

Znalezione obrazy dla zapytania marilyn monroe

Marilyn Monroe, słynna blond piękność – aktorka, modelka, piosenkarka urodziła się w 1926 roku i gdyby żyła, to by miała teraz 92 lata.

Obejrzałam dzisiaj dokument o jej karierze i tajemniczej śmierci tej jakże wrażliwej i delikatnej kobiecie.

Od urodzenia prześladował ją pech, gdyż babcia i matka były leczone psychiatrycznie i były pacjentkami szpitali psychiatrycznych, a Merlyn wychowywała się w sierocińcu, co ją bardzo przygnębiało. Ojciec był nieznany, a matka chorowała.

Ja, jako kobieta nadal uważam, że Merlyn była najpięknieszą istotą na tym świecie i po niej długo, długo nie było piękniejszej.

Jedni uważali, że ma ogromy talent aktorski, a inni mieli ją za głupiutką blondynkę, tylko, że każdy facet o niej śnił i jej pargnął.

Została odkryta przpadkowo przez fotografa, który robił zdjęcia pacownicom fabryki, w której po 10 godzin pracowała Merlyn i jej kariera potoczyła się potem tak szybko, że sama była zdziwiona.

Nie miała jednak szczęścia do mężczyzn i jej trzy małżeństwa skończyły się rozstaniem, a jej trzy poronione ciąże wywarły na niej piętno i w końcu popadła w depresję, co skutowało braniem nadmiernie leków, które mieszała z alkoholem.

Całą biografię można przeczytać tu:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Marilyn_Monroe

W jej życiu wg. obejrzanego dokumentu byli obecni bracia Kennedy i to był jej kardynalny błąd, bo gdyby nie te romanse, to mogłaby żyć do dzisiaj!

Została wykorzystana przez  Hollywood i została wykorzystana przez braci Kennedy, którym dojście do władzy pomogła mafia.

Obaj z nią sypiając, zdradzili bardzo wiele tajemnic państwowych i ona miała ich w garści, kiedy panowie zorientowali się, że staje się dla nich zagrożeniem.

Marlyn zostaje znaleziona martwa 3 sierpnia 1962 roku w swoim mieszkaniu.

Śledczy napisali, że prawdopodobnie popełniła samobójstwo, ale do dzisiaj nikt nie jest pewny czy tak było rzeczywiście.

W dokumencie poddano prawdopodobną tezę, że została zamordowana przez mafię na zlecienie FBI – centralne biuro śledcze w Ameryce.

Marlyn po porzuceniu jej przez braci Kennedy, którzy się wystraszli – planowała konferencję prasową, która by wywróciła ład i porządek światowy.

Dochodzi się do wniosku, że bracia Kennedy ujawnili, że w 1947 roku w Roswell rozbił się statek UFO, co Ameryka ukrywa to do dziś!

Różne są teorie o tym dlaczego MM zginęła, a ja się podpieram tylko dokumentem, który dziś obejrzałam, ale te rozważania uważam za całkiem prawdopodobne i zaczynam wierzyć, że nie jesteśmy sami na tym świecie, gdyż to byłby jakiś dziwny projekt Pana Boga – bo dlaczego tylko my!

W wywiadach w amerykańskiej telewizji pytano byłych Prezydentów Ameryki, czy po złożeniu ślubowania na Konstytucję, zapoznawali się z archiwum z tego wydarzenia – dziwnie kluczyli i może faktyczne coś jest na rzeczy!

Znalezione obrazy dla zapytania roswell ufo

Autor: Andy Warhol!

Znalezione obrazy dla zapytania warhol Marilyn monroe

 

„Odeszła demokracja w Polsce i odeszła  Kora” – Kamil Sipowicz – mąż Kory!

Znalezione obrazy dla zapytania amfiteatr choszczno

Nie pamiętam ile to już lat minęło, ale może ponad 30, a może 35!
Do mojego miasta przyjechała Kora ze swoim koncertem.
Wpadłam do sieci i nie ma z tego wydarzenia ani jednego zdjęcia i żadnej wzmianki!
Byliśmy tacy, że przeżywaliśmy muzę, ale nie mieliśmy komórek i smartfonów i dlatego mam ten koncert tylko w pamięci!
Dziękuję Korze za moc emocji i wzruszeń – spoczywaj w pokoju kolorowy ptaku – za szybko do diaska! [*]

Za czasów socjalizmu, czy jak kto woli – komunizmu mieliśmy w mieście cudowny amfiteatr, usytułowany w maleńkim parku do dziś zwanym „Małpi Gaj”.

To właśnie w tym miejscu na scenę wyskoczyła jak kozica Kora – cudna, zgrabna, ubrana na czarno z ustami pomalowanymi na czerwono i zabrzmiała tak, że my widzowie i słuchacze poczuliśmy moc przekazu.

Byliśmy spragnieni takiej prawdziwej muzyki bez ściemy, szczerej, mocnej i czuliśmy, że coś się zmienia i dzieje się coś innego, prawdziwego i zadziwiającego.

Oczywiście nie pamiętam jak zdobyłam bilet na ten koncert i nie pamiętam tytułów piosenek, ale pamiętam, co  czułam na tym koncercie, a czułam siłę i była to dla mnie jakaś magiczną siła przekazu!

Kora sama pisała teksty do swoich piosenek, a może songów i swoimi tekstami komunikowała się ze światem. Niepokorna, silna, szczera i piękna, oraz utalentowana i bardzo mi zawsze imponowała.

Mam w sercu wciąż Marka Grechutę i Ewę Demarczyk i bardzo mi odpowada poezja śpiewana i taka twórczość trafia do mnie najbardziej.

Na pierwszym zdjęciu przestawiam amfiteatr, który popadł w wielką ruinę i jest to miejsce wyglądające jak po wybuchu bomby.

Władze miasta chyba nie czują, że my tu mieszkający wciąż mamy chęć i apetyt na wielką kulturę, a można by było w tym miejscu zrobić także kino na świeżym powietrzu, ale po co?

Wszystkie imprezy teraz odbywają się blisko kościoła, a przecież można by było odbudować dawne miejsce, które by integrowało mieszkańców.

Wielka bieda jest w moim mieście, bo nawet w takie upały nieczynna jest fontanna w środku miasta i nie ustawiono natrysków dla mieszkańców, kiedy temperatury sięgają 30 stopni, a wczasach komunizmu mieliśmy miejsce rozrywki!

Sumując, to niech się nikt nie dziwi, że młodzi uciekają z małych miasteczek, bo pracy jak na lekarstwo i druga sprawa – nic się nie dzieje takiego, aby tych młodych zatrzymać.

Uwielbiam Korę za to, że moje poglądy polityczne są takie same jak były jej, a to mądra kobieta była.

Dla mnie Koro nie odeszłaś, bo zostawiłaś taki dorobek, że do końca swojego życia mam od kogo czerpać mądrość i skromność.

Wczoraj podczas tych upałów śpiewałam sobie piosenkę Kory – zimny maj, a dziś rano Ona odeszła.

„Odeszła demkoracja w Polsce i odeszła  Kora” – Kamil Sipowicz – mąż Kory!

 

Zdjęcie użytkownika Magda Umer.

 

Poznałam Korę na Famie, w lipcu 1969 roku.Była dziewczyną gitarzysty z zespołu „Anawa”Marka Jackowskiego i zdawali się być nierozłączni.Nikomu wtedy(może nawet samej Oldze) nie przychodziło wtedy do głowy, że będzie kiedyś śpiewała na scenie. Była anonimową pięknością i niezwykłą osobą.Wszyscy zachwycali się nią.Wszyscy. I chyba miała tego świadomość.
Przez kilka kolejnych lat żyliśmy tam jak hippisi…opalaliśmy się na nadmorskich wydmach, goli, młodzi, wyzwoleni- tacy jakich nas pan Bóg stworzył.W tym czasie na Famę zjeżdżali studenccy artyści z całej Polski i tworzyliśmy przez prawie miesiąc coś w rodzaju hippisowskiej komuny-kabarety, teatry, chóry,zespoły muzyczne, dyrygenci,jazzmeni, poeci, fotograficy, filmowcy.Byliśmy razem.Wtedy kultura studencka znaczyła bardzo wiele.Pozwalano nam na wiele, bo bano się nas po marcu 1968 roku.Kora mieszkała z Markiem w Krakowie, wielbiła Ewę Demarczyk, kochala Piotra Skrzyneckiego zachwycała się Markiem Grechutą, poezją.
To mnie z nią bardzo łączyło.
Chyba po 1975 roku Kora z Markiem przenieśli się do Warszawy i zamieszkali przy ulicy Ogrodowej, na terenie dawnego Getta…byłam tam u nich kilka razy z Maćkiem Zembatym. Zapamiętałam dwoje małych dzieci, piękną kobietę w jakichś hinduskich giezłach parzącą cudowną herbatę…śpiewaliśmy Cohena, rozmawialiśmy o sztuce jako ratunku przed rzeczywistością, filozofowaliśmy do nocy.Wtedy już Marek nie grał w Anawie, tylko razem z Tomaszem Hołujem, Milosem Kurtisem i Jackiem Ostaszewskim stworzyli cudowny zespół „Osjan”.Chodziłam na ich koncerty i tam po raz pierwszy zobaczyłam Korę na scenie.Ją i Małgosię Ostaszewską,żonę Jacka(i mamę naszej słynnejMai!).Obie niezwykłe, w jasnych szatach, na bosaka, były najpiękniejszą scenografią i czasem nuciły coś cichutko.Piękne!
Byłyśmy blisko jeszcze jakiś czas i kiedy przygotowywaliśmy z Mackiem Zembatym program telewizyjny, w ktorym po raz pierwszy pozwolono nam zaśpiewać Leonarda Cohena „Słynny niebieski prochowiec”( chyba w 1977 roku), próba generalna odbyła się u Kory w domu. Marek Jackowski, Janusz Strobel i Henio Alber grali na gitarach, Maciek i ja śpiewaliśmy, Korze jeszcze to nie przychodziło do głowy…dała mi wtedy swoje hippisowskie giezło i jakąś chustę.Była serdeczna, kochana, dobra,piękna i …cicha… wtedy jeszcze cicha.
I jakby nie z tego świata.Potem przez kilka lat nie miałyśmy kontaktu.Ja urodziłam pierwszego syna i długo nie śledziłam tego co dzieje się na scenach. Któregoś dnia spotkałam Korę
w gmachu Telewizji.Cała w skórach, w ostrym makijażu, pełna jakiejś nieziemskiej energii…dalej piękna, zjawiskowo zgrabna, ale jakby ktoś inny.
Mówiła,że zakładają z Markiem zespół rockowy i że za chwilę będą najważniejsi i najlepsi w tym kraju. I tak się stało.
Takich pokochaly ich miliony.
A ja zostałam wtedy w swoim cichym świecie muzyki poważnej i jazzu, Bacha i Komedy, piosenek przedwojennych, Kabaretu Starszych Panów, Agnieszki, Wojtka i Jonasza, Piwnicy pod Baranami.
Ale zawsze fascynowała mnie jako ZJAWISKO.Zawsze.I była jedną z najpiękniejszych kobiet na świecie.Przytulam do serca Jej najbliższych. Planety szaleją.

Co żeście skurwysyny uczynili z tą krainą! – „Kazik”

Zdjęcie użytkownika Ryszard Zaleski.

Ktoś niedawno mnie się spytał dlaczego nie chodzę pod Sąd Rejonowy w moim mieście, gdyż ten ktoś wie jak bardzo ubolewam nad draństwem związanym z sądownictwem w Polsce.

Odpowiedzaiłam zgodnie z prawdą, że się po prostu boję!

Padło stwierdzenie, że inni się nie boją i stoją, chociaż jest to zwykle mała grupa, odważnych ludzi, bo w małych miasteczkach trzeba mieć wielką odwagę by protestować.

Ja tej osobie odpowiedziałam dobitnie, że im Policja nie wkroczyła do domu z nakazem konfiskaty komputerów i dlatego wciąż są odważni.

Przeżyłam piekło przez sygnalistkę z Krakowa, która ubzudrała sobie, aby mnie posadzić do więzienia za moje, polityczne poglądy!

Przepraszam, że wracam dość często do tego wydarzenia, ale dlatego, aby uświadomić ludziom, że oto nastały w Polsce czasy ucisku i dyktatury.

Pewna kobieta z Warszawy na ścianie biura posła z PiS napisała tylko – PZPR!

Policja ją odszukała, skuła w kadany i usłyszała absurdalny zarzut – propagowanie ustroju totalitarnego!

Z pewnością będzie miała sprawę w sądzie i co z nią zrobią, to wolę nie myśleć.

Dlatego wolę się nie wychylać, aby nie zrobić kłopotu Rodzinie i siedzę na dupie w domu.

Przecież też nie wydrukuję bibuły i nie będę jej roznosić po mieście, bo wszędzie jest monitoring!

Dzisiaj słuchałam w TVN wspaniałej profesor – Ewy Łętowskiej – sędziego w stanie spoczynku i powiedziała to samo, o czym ja piszę w tej notce.

Pani profesor powiedziała wyraźnie, że zaczyna się czas grillowania Obywateli i to nie sędziowie będą wydawali wyroki, a politycy!

Powiedziała, że organa ścigania będą starały się upokorzyć Obywatela tak, aby się zastanowił na drugi raz, czy warto korzystać z „demokracji” i wolności słowa, bo już jej nie ma!

Jedynym słowem jesteśmy już wszyscy na cenzurowanym i nawet nie ufają nam sądy z innych krajów i zatrzymują polskich obywateli w swoim kraju, aby mieli sprawiedliwe procesy, bo cały świat już wie, że w Polsce panuje dyktarura – w sądach też.

Czekałam na pieśni tworzone na ten czas – smutny czas i się doczekałam i trudno mi się pogodzić z tym – co zrobił z Polską ten pan z Żoliborza! (klip poniżej).

Najgorsze jest też to, że wciąż Polacy nie mają na kogo głosować i jeśli szybko nie powstanie jakiś ruch wkurzonych, to mamy zagwarantowaną dyktaturę na długie lata.

Młodzi jeszcze tego nie pojmują – muszą doświadczyć!

Jedna pisowsówka na pewnym forum napisała, że w protestach uczestniczą spocone, obleśnie bydlaki i trzeba ich pałować! Tak widzą nas, normalnych osoby ze zrytym beretem!

Kiedyś karta się odwróci i mam nadzieję, że dożyję tego, kiedy oni staną przed Trybunałem Stanu na czele z marionetką zwaną „Prezydentem”.

Dobrej nocy i wiem, że jutro obudzę się ze słowami w głowie, co żeście skurwysyny uczynili z tą krainą!

  • „Kazik”

 

Kościół i moralność!

Napiszcie i wytłumaczcie jak to jest możliwe?
Podobno ślub kościelny dany jest raz w życiu i na całe życie.
Czytam  w sieci, że córka śp. pary prezydenckiej – Marii i Lecha Kaczyńskiego znowu jest w ciąży i jeszcze przed porodem pragnie zawrzeć z ukochanym nr 3 ponownie ślub kościelny.
Puk, pukam się w głowę i nic nie pojmuję, bo inna para, której nie wyjdzie ma problem z uzyskaniem rozwodu kościelnego i czasami, to trwa bardzo długo.
Czy coś się zmieniło w temacie, że można wziąć więcej niż jeden ślub kościelny?
Wydaje mi się, że nie, ale w każdej regule podobno są wyjątki i kościół przymknie oko na taki drobiazg jak przysięga małżenska składana przed Bogiem i może Pan Bóg zrobił się mniej drobiazgowy.
Zachodzę w głowę, bo brałam ślub jeno w USC, gdyż bałam się, że w razie klapy w małżeństwie będę miała problemy z rozwodem i nie chciałam Boga oszukiwać!
Przyjmuję więc tezę, że za PiS-u można cudzołożyć, zdradzać, kłamać, a i tak kościół przygarnie taką owieczkę i ją uszczęśliwi!
Jedym słowem – sumując, to Marta Kaczyńska, co sobie pożyła i co sobie pożyła, to jej! 😀
Interesujące jest też to, że wciąż nosi nazwisko po ojcu, mimo, że już miała dwóch mężów. Powstaje pytanie, czy z trzecim mężem także zachowa słynne nazwisko po ojcu Prezydencie, bo to jest taki profit w razie wypłaty kolejnych transzy za zamach!
Niech Marta Kaczyńska żyje sobie jak „kce”, ale jak w tym wszystkim wygląda doktryna kościelna! 😀

Jeśli bóg istnieje, czekam na pierdolnięcie w czasie ślubu w wieżę kościelną.
Krzywoprzysięstwo stało się w PiSie normą.
Trzeci ślub. Drugi kościelny. Dwa rozwody. Jeden kościelny (dostaje sie go z powodu choroby psychicznej, nieskonsumowania małżeństwa czy „przymusu lub ciężkiej bojaźni”). Trzecie dziecko z innym. Zdrada w trakcie pierwszego małżenstwa i zajście w ciążę, co oznacza, że w trakcie małżeństwa miała romans. Wzięła ogromne odszkodowanie za śmierć rodziców w wypadku lotniczym, a nie zamachu na życie, jak chce PIS.
To ktoś, kto kreuje się na autorytet moralny i poucza innych, jak mają sie zachowywać i ubierać -felietony w „Sieci”, gdzie ostrzega przed masturbacją, pisze o seksie i o edukowaniu dzieci a także o nieodpowiednim stroju i nadmiernym korzystaniu z solarium.
Mnie nie obchodzi czyjeś życie. Ale dlaczego w czyimś oku widzi źdźbło a w swoim belki nie widzi? I jeszcze mnie poucza?
Bezczelna lewaczka
http://natemat.pl/244687,trzeci-slub-marty-kaczynskiej-ma-s…

Zdjęcie użytkownika Bezczelna lewaczka.

Chcą bym zniknęła z sieci!

Znalezione obrazy dla zapytania komputer i babcia

 

W sieci jestem chyba już 12 lat bodajże, bo kiedy z domu odeszły Dzieci, zaczęłam szukać alternatywy na pusty dom i życie tylko we dwoje.

Odpało dużo obowiązków i pomyślałam sobie, iż muszę ten czas sobie zapełnić, bo nie umiałam poszukać sobie innego hobby.

Bez pomocy Dzieci, krok po kroku uczyłam się i poznawałam znaczenia, co to jest login i hasło, a potem logowałam się by być bliżej ludzi.

Umiem na ten czas naprawdę sporo i potrafię zgrabnie poruszać się w Internecie, a często udaje mi się samej naprawić usterki komputera, a kiedy mi się nie udaje, to mam zaprzyjaźnionych fachowców, którzy spieszą z pomocą.

Mam konto na Facebooku, który nazywany jest przez niektórych szajsbukiem i mam konto na Twitterze, gdzie rozgrywają się potyczki polityczne.

Lubię zaglądać i tu i tu i sama wyciągam wnioski na to, co dzieje się w Polsce i za granicą.

Pięć lat temu postanowiłam założyć bloga i przez tego, mojego bloga tylko cierpię, bo najgorzej jest kiedy bloga czyta rodzina bliższa i dalsza!

Podobno z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu, ale trzeba stanąć tak, aby móc się odciąć!

Nigdy na blogu nie ujawniam personaliów, miejsca zamieszkana, a mimo to obraziła się na mnie jedna rodzina, a potem druga rodzina, choć to były moje jeno życiowe rozważania, ale ktoś czytał mnie kompletnie bez zrozumienia.

Potem obraziła się na mnie Policja i przyszła skonfiskować mi komputery, bo donosicielka z Krakowa też nie przeczytała wpisu ze zrozumieniem i nie zauważyła, że wpis stanowił cytat zupełnie innej osoby i to nie były moje słowa.

Moja hejterka ma się dobrze, bo pisze na forum seniora i dała mi spokój, ale trzymam rękę na pulsie, choć uważam ją za psychiczną, która zabrała mi z życiorysu 5 lat na emeryturze.

Moje miasto i dziś się dowiedziałam, że dla niektórych jestem bohaterką, a dla innych wariatką, tylko dlatego, że Polska jest mi droga i tylko w Internecie mogę walczyć z demolką w Polsce.

Wygląda to tak, że ja starsza pani powinnam ubrać worek pokutny, zamknąć bloga, Facebooka, Twittera i ogólnie odłączyć się od sieci, bo pozwalam sobie na krytykę tego rządu, choć poprzedni też krytykowałam jeśli mi się nie podobało.

Powinnam zamknąć komputer i ubrać kapelutek i codziennie powinnam wędrować do kościółka, siedzieć na ławeczce i plotkować z kumami.

Nie powinnam kompletnie zajmować się polityką, a prędzej wnukami i powinnam robić koronkowe serwetki i czytać kolorowe gazetki oraz szukać promocji w marketach!

Powinnam nie oglądać TVN-u i Szkła Kontaktowego, a tylko Telewizję Trwam i zakochać się w Rydzyku.

Ja starsza pani nie mam prawa wyrażać swoich poglądów politycznych, bo jestem stara i nie mam prawa według niektórych, chociaż w ten sposób walczyć o Polskę, która jest w szponach kłamców – bo starszej pani nie wypada.

Niech się rodzina burzy i niech się Policja burzy, bo ja nikogo nie obrażam, a stwierdzam ewidentne fakty i mam do tego prawo, mimo wieku do swoich poglądów.

Mój Mąż dzisiaj mnie spytał, co bym robiła, gdybym nie miała Interentu – odpowiedziałam, że bym umarła!

Nie, nie, nie – mam twardą skórę jak Owsiak!

 

 

Polski już nie ma!

 

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Chcę normalnej Polski dla moich Wnuków jeśli nie mogę już dla siebie, bo zdaje się, że protesty pod Sejmem i Senatem nie przyniosą żadnego obalenia tego rządu.

Wielu Polaków jest na wakacjach i opalają swoje boczki, kiedy w Warszawie dokonuje się zawłaszczenie wszystkiego.

Przeżyłam Stan Wojenny i pamiętam jak się bałam, że wybuchnie wojna w Polsce.

Nie wybuchła, bo mądrzy ludzie doszli do konsensusu i potrafili negocjować i tak weszliśmy w okres transformacji.

To były bardzo trudne czasy i pamiętam jak płakałam, że nie mogłam zdrowo żywić swoich  Dzieci, bo w sklepach nie było niczego i te ogromne kolejki za wszystkim i te kartki na żywność.

Dlatego doceniam tę chwilę, kiedy Polska rosła w siłę i dane mi było pożyć 28 lat w wolnej Polsce – dumnej Polsce, która z roku na rok piękniała, bo weszliśmy do Unii Europejskiej i zaczęło się nam żyć godniej i dostatniej.

Może to nie był raj, ale za PO, Polska osiągnęła bardzo dużo, ale to spieprzyła, bo się zapomniała, że Polską trzeba rządzić sprawiedliwie i bez arogancji władzy.

Był rok 2015 i PiS wygrywa wybory, bo Polakom nie podobały się podsłuchy u „Sowy” i ośmiorniczki, a więc skuszeni 500+ zagłosowali na rzekomy kraj miodem płynący!

Oni rządzą zaledwie 3 lata i wywrócili Polskę do góry nogami i mamy kordony Policji w Warszawie, wykręcanie rąk demonstrantom, używanie paralizatorów powodujących śmierć Stachowiaka i wszędzie płoty, barierki i tylko fosy brak.

Ten mały gnom tak boi się Narodu, że wystawił kordony Policji i suk, bo  sra w gacie ze strachu!

Śnił po nocach o wielkiej Polsce, a wyprowadza ją na margines Unii Europejskiej i zdaje się, że nie panuje nad rabunkiem przez swoich i łupieniem budżetu!

Kaziemierz Marcinkiewicz był w rządzie PiS i widział, co tam się dzieje. Teraz nie wytrzymał i wystosował swoją opinię i uważam ją za słuszną i celną.

Polski już nie ma w Europie i za chwilę zostaniemy z niej wykluczeni, a Putnin siedzi i zawija Polskę w sreberka!

 

 

„Jestem przerażony wszechobecnym kłamstwem, kłamstwem w żywe oczy, kłamstwem bez zająknięcia, oszustwem i manipulacją, krętactwem i przeinaczeniem faktów, pomijaniem niewygodnej prawdy.

Kłamie prezydent i premier, TVP kłamie jak najęta, kłamią ministrowie i posłowie, kłamią instytucje państwa, kłamie trybunał konstytucyjny i parlament.

Kłamią z rana i w południe i wieczorem, a najwiecej kłamią w nocy. Ale nie ich wina jest największa. Absolutną winę za rozpanoszone w Polsce kłamstwo ponosi Jaroslaw Kaczyński. Mając pełnie władzy nie tylko na to pozwala, daje przykład.
Jestem przerażony powszechnym chapaniem, braniem ile wejdzie, grabieniem pod siebie, czerpaniem z państwowego bez opamiętania, chochlą i wiadrami, walizkami i siatkami. Jeszcze jedna premia, jeszcze dodatkowa pensja, jeszcze kolejna nagroda, jeszcze dobrze płatne pół etatu, jeszcze dodatkowa komisja, jeszcze rada nadzorcza.

Na naszą gazetkę i na nasze radyjko, jeszcze na uczelnię i dodatkowo na muzeum, a pózniej na wody termalne i na powietrze, na kolejne szkolenia, na drogie reklamy.

Dają ministrowie, dają państwowe instytucje, dają europejskie fundusze, dają spółki państwowe.

Kto ma państwowe, ten daje lekką ręką ile się da a nawet więcej. Bo Jaroslaw Kaczyński wskazał nasz kraj i powiedział: bierzcie z tego wszyscy, którzy posłuszni wobec mnie jesteście. I biorą pełnymi garściami, codziennie.

Jestem przerażony nepotyzmem i kolesiostwem. Nie ma zatrudnienia bez poparcia jedynej słusznej partii. TKM rozbudowane do doskonałości.

Jeszcze dla córki leśnika i żony sąsiada, jeszcze dla kuzyna i teścia darmozjada.

Jeszcze dla chłoptasia bez wykształcenia i jakiegokolwiek pojęcia, ale przecież naszego.

Jeszcze w tym urzędzie i tamtej instytucji, jeszcze w spółce państwowej i instytucji rządowej. I jeszcze, i jeszcze, i jeszcze.
Niech tam „funkcjonują” i chapią, „bo nam się należy”.

Jaroslaw Kaczyński pozwolił na TKM do kwadratu. Zbudował władzę opartą na kolesiostwie i nepotyzmie w rozmiarach absurdu.

Jestem przerażony skalą rasizmu, ksenofobii i nacjonalizmu. Nie spodziewałem się, że żyje w takim brunatnym kraju.

Jeszcze trzy lata temu tak nie było, ale Jaroslaw Kaczyński dał przykład i otworzył Polskę na „brunatną zarazę”, która jak stonka zżera co napotka.

Niszczy nas wszystkich, niszczy stosunki między ludźmi i niszczy Polskę. Kaczyński zgodził się by Polska karlała, próchniała, by od środka zżerał Ją antyludzki, mały, podły, głupi nacjonalizm.

Jestem przerażony chamstwem i bezczelnością, kopiącymi w życiu publicznym, co tam kopiącymi, lejącymi się jak wodospad.

Być może pierwsze były moherowe berety. Ale czymże one są wobec drugiego sortu, komuniści i złodzieje, zdrajcy którzy muszą siedzieć, muszą być usunięci z życia publicznego.

Znów za to nieustająco kapiące chamstwo odpowiada, poza trybem, Jaroslaw Kaczyńskim ze swoimi „kanaliami”, „zabiliście go”. Tak to Jaroslaw Kaczyński pozwolił na schamienie Polski i Polaków”.

Kazimierz Marcinkiewicz

Słynne YES,YES,YES!

Czy te oczy mogą kłamać? Chyba nie!
Czy ja mógłbym serce złamać? I te pe…
Kiedyś to zrozumiesz sama, to był błąd.
Czy te oczy mogą kłamać? Ależ skąd!

Bo to się zwykle tak zaczyna, że dorosły mężczyzna w średnim wieku zakochuje się!

Miał cudowną żonę i z nią bodajże czwórkę, odchowanych dzieci.

Razem chodzili w niedzielę do kościoła i byli uważani za wzorowe małżeństwo – takie poprawne i szczęśliwe.

Dzieci zadbane, żona ładna, ale on w pewnym momencie on trafia na salony polityczne i nawet zdarzyło mu się być Premierem w rządzie Kaczyńskiego.

Pojechał do Warszawy z Gorzowa Wlkp., a potem będąc Premierem wynegocjował w Brukseli dla Polski 60 mld euro i młodzieżowym okrzykiem zwieńczył to słynnym YES,YES,YES!

Oczywiście piszę o Kazimierzu Marcinkiewiczu, który kiedy kariera polityczna legła w gruzach, pojechał do Londynu i tam się zakochał w niejakiej Izabell – poetce i to dla niej zostawił swoją inteligentą żonę i udane dzieciaki.

Piszę o inteligentej żonie, która musiała przeżyć osobiste piekło, ale nigdy, przez lata nie udzieliła ani jednego wywiadu w mediach.

Można tylko jej współczuć jak kobieta – kobiecie, bo zdrada jest zwykle bardzo bolesna.

Izabell była młoda, zabawna, rozkoszna i zawróciła Kazowi w głowie.

Zaczęły się więc wywiady, okładki, wycieczki do Wenecji i takie tam pokazywanie swojego szczęścia.

Ten związek jednak nie przetrwał, a żyli ze sobą bodajże tylko 5 lat. Potem było wielkie bum i Izabell w wypadku, poturbowana od czterech lat nosi stelaż, gdyż cierpi na przeczulicę ręki – jak zwał, tak zwał.

Isabell ma swojego Facebooka i tam wylewa swoje żale, że Kaz nie płaci alimentów, a sprawa rozwodowa się ciągnie i ciągnie.

Napisała jakieś dwie książki, w których opisała ich życie i celebryckie życie swojego męża i tak pierze brudy publicznie i tu można postawić pytanie – czy karma faktycznie wraca?

 

rozwód rozwodowi nie równy…
Podczas tzw. normalnych rozwodów obie strony dochodzą do konsensusu i chcą zakończenia rozwodu w jak najszybszym terminie. Inaczej wygląda to gdy mamy do czynienia z tzw. ‚narcyzem’.
Rozwód z wyżej wymienionym należy do najcięższych. Wymaga dużych pokładów energii i ogromnej cierpliwości. Ja muszę dodatkowo borykać się z faktem, że druga strona jest osobą publiczną, która niegdyś pełniła wysoką funkcję państwową. Być może sam zainteresowany i wielu pomyśli, że przysługuje mu bezkarność z tytułu wcześniejszej lub obecnie pełnionej roli celebryty i byłego polityka, ale to akurat dotyczy nie tylko tych na wysokim szczeblu kariery zawodowej, publicznej itp. Nie on jeden ucieka od obowiązku alimentacyjnego, gdyż prawo jest mało skuteczne.
To, że małżonek jest osobowością narcystyczną, może utrudnić sprawę rozwodową w ogromnym stopniu, bo:
– zapłaci on jakiekolwiek pieniądze pełnomocnikowi, aby nie płacić alimentów i wygrać
– ‚show must go on’ – chętnie przedłuży sprawę, aby ‚show’ zamienił się w kilkuletni maraton
– nie zależy mu na długości sprawy i ile będzie kosztować. Im dłużej, tym lepiej, bo łatwiej będzie mu odgrywać rolę OFIARY i zmęczyć przeciwnika.
– będzie arogancki, będzie manipulować, oskarżać innych, drugiej stronie będzie przypisywać cechy wariatki/wariata i wyłącznie winnej
– będzie kłamać, mimo przysięgi sądowej
– będzie grał z sądem, pełnomocnikiem, rodziną i innymi – oni będą pionkami w jego grze
– empatia jest mu obca, skupiać będzie się wyłącznie na sobie i wygranej,
– będzie dążył do kapitulacji, rezygnacji drugiej strony
– nie będzie płacić zasądzonych pieniędzy w trakcie trwania rozwodu, aby pokazać swą władzę i emocjonalnie rozbić drugą stronę
– ukryje swoje dochody, bo spróbuje ‘zataić ’ majątek – jak?:
-przepisze swoje dobra materialne na innych członków rodziny
– dogada się ze swoimi pracodawcami, aby zaniżali mu pensje wynagrodzenia miesięcznego lub
– będzie pracować bez żadnych umów, tzw. ‘na czarno’ albo podpisze umowy na innych członków rodziny
– może wyjechać za granicę, założyć konto zagraniczne, podpisać umowy tam – bez możliwości udokumentowania ich w Polsce.

Dlaczego w takim razie, w ogóle, wychodzić za mąż za narcyza? Bo na początku jest pięknie cudownie, a małżonek czarujący i troskliwy – do czasu!

Co ma począć osoba, która rozwodzi się z ‚narcyzem’? wskazówki w kolejnym wpisie…

Zdjęcie użytkownika Izabela OlchowiczMarcinkiewicz.

Do zakochania jeden krok!

Znalezione obrazy dla zapytania zakochani

Lubię czytać poezję i mam w ulubionych takiego bloga, na którym autorka zamieszcza od kilku lat, tylko wiersze.

Przeczytałam chyba wszystkie z tego bloga i ciekawa jestem codziennie, co nowego na blogu zamieściła.

Dziś przeczytałam zamieszczony tekst piosenki z repertuaru Urszuli Sipińskiej mówiący o szkolenej, niespełnionej miłości.

Obliczyłam ile lat jestem z moim Mężem i wyszło z wyliczenia, że 47 lat.

Chodziliśmy do tej samej podstawówki, tylko do innych klas i odbyła się szkolna zabawa, bodajże pod koniec 7 klasy!

Orkiestra zagrała kawałek i o dziwo to ja Jego poprosiłam do tańca, bo już miałam na Niego oko i żadni koledzy z klasy mi urodą nie imponowali.

Uciekł na schody i powiedział, że nie umie tańczyć, ale byłam nieustępliwa.

Na drugi dzień umówiliśmy się na pierwszą randkę i tak już zostało.

Chodziliśmy ze sobą prawie 4 lata, a potem się pobraliśmy, choć byliśmy bardzo młodzi i niedojrzali.

Piszę o tym dlatego, aby Was zapytać, czy przeżywaliście takie miłości szkolne, które mimo strzały Amora nigdy nie zostały sfinalizowane, bo może to były miłości platoniczne, iż druga osoba nie miała pojęcia o tym uczuciu.

Może tę miłość coś przerwało – jakieś zdarzenie losowe i dlatego nie mogliście być razem, a mimo to do dzisiaj macie uczucie, że wszystko w Waszym życiu, potoczyło by się inaczej, jeśli ta osoba była z Wami już na całe życie.

W styczniu minie nam 44 lata naszego pożycia i naprawdę nigdy w swoim życiu żaden mężczyzna mi się więcej nie spodobał!

W naszym małżeństwie zdarzyły się kataklizmy i byliśmy nie raz od rozstania, a mimo to wciąż trwamy razem i na stare lata jesteśmy jeszcze bardziej – jak nigdy do siebie przwiązani i nie jest to przyzwyczajenie, a wciąż się tli ta iskra i niech tak będzie do końca.

Miłość ze szkolnych lat

Przychodziłeś co dzień,
grałeś w szachy z moim Bratem.
Potrafiłeś godzinami z Nim grać – nie widząc mnie…
Przychodziłeś co dzień.

W naszym domu wisiał Twój płaszcz.
Nie mówiłeś nic, że kochasz mnie…
Milczałam też…
Dlaczego milczeliśmy tak???!!!

A teraz za późno jest już!
Nie znaliśmy słów, przepadła gdzieś nam
ta miłość ze szkolnych lat…
Pamiętam złych nocy strach.
Żabą mnie straszyłeś…
A teraz, choć tyle znam słów,
za późno jest już, za późno jest już,
za późno do tamtych dni!
Ty do mnie nie możesz przyjść…

Dokąd chodzisz co dzień?
W czyim domu wisi Twój szary płaszcz?
Czy Ty jeszcze lubisz w szachy grać – ciekawi mnie…
Dokąd chodzisz co dzień?

Komu dajesz Twoją wierną twarz?
Gdzie, Kochany, teraz możesz być?
Czy wszystko masz?
A może zacząłeś już pić?!

Teraz za późno jest już!
Nie znaliśmy słów, przepadła gdzieś nam
ta miłość ze szkolnych lat…
Pamiętam zielony sad.
Żabą mnie straszyłeś…
Teraz, choć tyle znam słów,
za późno jest już, za późno jest już,
za późno do tamtych lat!
Choć został w zeszycie kwiat…

Z repertuaru Urszuli Sipińskiej

Zamyślenia!

Dostałam od mojego Sąsiada dwie cukinie i ugotowałam z nich zupę crem.

Wykorzystałam to, co miałam w kuchni, a więc dwie cukinie, dwa pomidory, dwie cebule, czosnek, natka pietruszki i koperku zielonego.

I tak:

  • na maśle podsmażyłam pokrojoną w kostkę cebulę i dwa ząbki czosnku,
  • obrałam cukinie ze skórki i też pokroiłam w kostkę,
  • dodałam łyżkę jarzynki i zalałam 1,5 wodą, popieprzyłam,
  • wstawiłam na gaz, aby cukinia zmiękła i się ugotwała,
  • potem dodałam pokrojone pomidory i na koniec pokrojoną zieleninę,
  • na końcu zblendowałam wszystko na zupę crem.

Wyszła dobra, dietetyczna i leciutka, którą jemy z uprażonym chlebem na suchej patelni.

Nie miałam mięsa, bo można też dodać np. pierś z kurczaka i też zblendować.

Jeśli macie kabaczka, to też można go w ten sposób wykorzystać i własciwie wszystkie warzywa nadają się na zupę crem i od czasu do czasu można sobie ją przyrządzić.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Ale to nie wszystko w dzisiejszym wpisie, gdyż oglądałam dziś dokument na temat naszej, kochanej Ziemi i o tym, jak na niej powstawało życie.

Dla mnie nie do ogarnięcia jest moim umysłem, że najpierw na Ziemi mieszkały ogromne zwierzęta, zwane dinozaurami.

Nasza Ziemia liczy sobie kilka miliardów lat i w tym czasie drogą ewolucji zaczęły powstawać pierwsze organizmy.

Dinozaury zamieszkały Ziemię 200 milionów lat temu, a wymarły 60 milionów lat temu wg. Wikipedii.

Kiedy żyły dinozaury...

Nikt nie wie dlaczego wymarły i naukowcy wciąż, to badają, ale istniały naprawdę, bo do dziś wykopuje się ich skamieliny w różnych miejscach na Ziemi.

Znalezione obrazy dla zapytania muzeum dinozaurów londyn

Zmierzam ku końcowi, ale zastanawia mnie to, że skoro życie  na Ziemi powstawało przez miliardy lat, bo w tym czasie Ziemia była niegrzeczna i szalała wybuchami wulkanicznymi, powstawały kontynenty, a płyty tektoniczne wybrzuszały różne formy gór, to dlaczego człowiekowi dano żyć tak mało czasu?

Skąd pochodzimy, bo czy od małpy faktycznie i dlaczego jesteśmy tak różni etniczne – takie tematy wciąż są badane i jest to wciąż wielka tajemnica, kiedy możemy wystosować satelity na Marsa i latać w kosmos.

To wszystko jest nie do ogarnięcia moim zaledwie 62 letnim umysłem, ale cóż to jest do  tworzenia się życia na Ziemi! Nawet nie ziarenko piasku!

Naukowcy wciąż mają rękę na pulsie, bo obserwują największy wulkan w USA  –  w Parku Yellowstone i jeśli on wybuchnie, a może jutro, albo za milion lat, to zmiecie życie na Ziemi i zginiemy jak dinozaury,  a wówczas zacznie się wszystko od początku.

Może ponownie Bóg powoła nas do życia i da nam więcej lat do istnienia – takie są moje przemyślenia!

Znalezione obrazy dla zapytania park yellowstone