Archiwa tagu: wycieczka

Ostatnie grzybobranie w tym roku!

Pisałam już o tegorocznych zbiorach grzybów i naprawdę mam ich już sporo, ale postanowiliśmy jeszcze raz jechać do lasu, by nazbierać dla Córki.

Miastowi, zapracowani, z małymi dziećmi nie zawsze mają czas pojechać do lasu, a więc w domu ponownie pachnie i zostanie im przekazane.

Do lasu, który uwielbiamy mamy 40 kilometrów w jedną stronę i w tym miejscu grzyby są zawsze w okresie grzybobrania.

Jest to  Drawieński Park Narodowy i do niego wchodzić nie wolno, ale obok jest las, gdzie można buszować!

Byliśmy w lesie w południe i ja zbierałam bliżej samochodu.

W ciągu 30 minut udało mi się zebrać całe wiaderko – wiem, wiem, że powinno się wrzucać grzyby do koszyka, ale gdzieś nasze kosze przepadły z dawnych lat i ostał się tylko jeden.

Dreptałam sobie w kółko i gdzie się nie obróciłam, to tam znajdowałam podgrzybki rosnące w grupach, a więc szybko mi to poszło!

Mąż oznajmił mi, że idzie do swojego lasu po prawdziwki, a ja cofnęłam się do samochodu, by coś zjeść i odpocząć.

W lesie praktycznie już nie było widać samochodów i grzybiarzy, bo w tym roku grzyby obrodziły i każdy się zaopatrzył do woli.

W lesie totalna cisza, słońce, nawet ptaki chyba spały, a ja zrobiłam kilka zdjęć na pamiątkę, bo w tym roku pojechaliśmy ostatni raz na grzybobranie.

Jednak nie do końca było tak pięknie, bo Mąż poszedł po te prawdziwki i dość długo nie wracał, a ja nie wzięłam telefonu.

Wystraszyłam się, że może zabłądził, a ja zostanę w tym lesie do wieczora – taką miałam wizję!

Usiadłam na wiaderku na leśnej drodze i wypatrywałam Męża, bo powinien wrócić tą samą drogą.

Trwało to chyba z godzinę, kiedy umierałam ze strachu i w końcu pojawił się z oddali – odetchnęłam!

Niby wygląda na to, że jest to ostatnie grzybobranie, ale w październiku i listopadzie jest jeszcze wysyp zielonek, które uwielbiamy szukać we mchu!

Te grzyby są smaczne w sosie z cebulką!

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, chmura, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: na zewnątrz

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, roślina, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, roślina, tabela, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: chmura, niebo, drzewo, trawa, roślina, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, drzewo, roślina, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: roślina, na zewnątrz, jedzenie i przyroda

 

Dzień biało – czerwonej!

Obraz może zawierać: kwiat, roślina, na zewnątrz i przyroda

Już przeżyliśmy z Polsce „Dzień Flagi”, a jutro będziemy obchodzić Święto Konstytucji – 3 Maja.

To są bardzo ważne święta dla naszej polskości i jako Polka je wszystkie świętuję.

Jednak od ponad trzech lat nie jestem dumna z tego, jak te święta są obchodzone, kiedy rządzi PiS.

Trzeba odebrać PiS-owi te trzy święta!
Oni je profanują! Idźmy na wybory!

Dzisiejsze ich przemówienia, przekłamane, fałszywe sprawiły, że było mi smutno i źle.

Wszyscy pamiętamy jak na początku rządzenia wyrzucili unijną flagę, nazywając ją szmatą, a teraz nagle wszyscy chcą do Parlamentu Europejskiego i gadają kocopoły, że Polska jest sercem Europy – faryzeusze, że trudno to znieść i brać na zdrowy rozum.

Uciekają jak szczury z tonącego okrętu i chcą tam w Europie gadać na migi, bo nie znają języków, ale im śpieszno jest do kasy!

Nie pozwólmy im na to i ja mam prosty wybór w zachodniopomorskim, bo ścierają się tytani – Arłukowicz kontra Brudziński – ten złodziejaszek od adidasów.

Już nawet swoi ich krytykują, bo przeczytajmy wspis Marcina Dubienieckiego – drugiego męża Kaczyńskiej, który ma za pazurami, ale nie boi się pisać, co o PiS myśli!

Chodzi o wypwiedź prezeskika w stosunku do niepełnosprawnych, że mają nie przeszkadzać!

„Słowa prezesa PiS nie spodobały się byłemu mężowi Marty Kaczyńskiej, Marcinowi Dubienieckiemu. – W dużym skrócie to można przełożyć tak. Motłoch musi siedzieć cicho a wtedy my będziemy mogli coś z tego stołu dla Was rzucić jak zagłosujecie. Po drodze musimy obsadzić spółki skarbu Państwa, nakarmić siebie do syta, zmienić prawo tak aby nam nikt nic nie zrobił a potem Wy! – napisał na Twitterze”.

Pierwszy dzień bez wycieczkowego Męża minął mi spokojnie, choć tęsknię.

Wyszedł na autokar, kiedy jeszcze spałam i nie chciał mnie budzić.

Włączyłam laptopa, a pod klapą znalazłam liścik z życzeniami dobrych dni bez Niego – wzruszyłam się.

Wycieczkowicze zwiedzali dziś Poznań i oczywiście dostałam kilka zdjęć z wycieczki.

Wiem, że byli w palmiarni stąd są kolorowe rybki, a także zwiedzali kościoły – nazw nie znam, bo nie znam Poznania.

Majówka w tym roku jest bardzo zimna, taka jak śpiewała Kora – zimny maj, ale myślę, że będąc ciepło ubranym można to przeżyć.

Miałam iść na zdjęcia, ale na zachodzie dziś było wietrznie i deszczowo i musiałam w domu ogrzewać się kominkiem.

Zdjęłam kolejny raz kwiaty z balkonu, bo od Szwecji idzie zimnica.

Przeżyłam więc dzień wg. recepty Stefanii Grodzieńskiej, że jestem w tym wieku, że już nic nie muszę – czasami oczywiście.

Jedno mnie ucieszyło, kiedy to Krycha Pawłowicz, która obraża ludzi na lewo – otrzymała ripostę od Radosława Sikorskiego – bujaj się wariatko!

W punkt!

 

Obraz może zawierać: roślina

Obraz może zawierać: tekst

Obraz może zawierać: w budynku

To był naprawdę dobry dzień!

Już minął miesiąc od śmierci Mamy i nie ma dnia, abym o Niej nie myślała, tak jak w piosence – nieutulony w sercu żal.

Dziś Mąż znalazł trochę wolnego od pracy i pojechaliśmy sobie na wycieczkę samochodem, aby zobaczyć pierwsze oznaki wiosny, bo na zachodzie jest ciepło i słonecznie i widać to już na polach, które cudnie się zielenią.

Gdzieś tam widzieliśmy w polu maszyny rolnicze i pracowników, którzy przy drogach pielęgnują drzewa i przycinają krzaki, aby było ładnie i zadbanie.

Jest tylko jedno ale, bo jadąc drogą, to po obu stronach, na poboczach walają się tony śmieci wyrzucanych przez okna samochodów.

Nie będzie tego widać, kiedy urośnie trawa i zakryje ten ludzki bajzel, który w oczy kole i dużo mówi o człowieczej naturze.

Po drodze minęliśmy parę farm wiatrowych, które pięknie się prezentowały na ołowianym niebie.

Lubię gapić się na te stwory, choć oczywiście są piękniejsze w Holandii – takie prawdziwe wiatraki z duszą!

Na drodze masę samochodów i każdy gdzieś jedzie, pędzi i ludzie pokonują kilometry, bo widzielismy rejestracje z Warszawy i Poznania.

Mieliśmy w planach zjeść dobry obiad i Mąż proponował restaurację z chińszczyzną, ale ja sobie zażyczyłam kuchnię polską, którą uwielbiam niezmiennie.

Pojechaliśmy do „Pierogarni” w Stargardzie już nie Szczecińskim i mimo, że na stołach królowały obrusy ceratowe, to jedzenie było pyszne jak u mamy.

Ostatnio owa „Pierograrnia” zmieniła lokum i powierzchniowo się powiększyła, ale się nie dziwię, bo drzwi do tej restauracji się nie zamykają, a ludzie przychodzą po jedzenie na wynos.

Jest więc podstawowa zasada – dają dobre jedzenie, a klientów nie zabraknie, bo ludzie szybko wyczują dobrą, smaczną kuchnię.

Za zupę i drugie danie zapłaciliśmy tylko 37 złotych i jeszcze podali nam bardzo smaczny kompot z jabłek z cynamonem i goździkami.

Obraz może zawierać: ludzie siedzą, tabela i w budynku

PiS pozamykał w niedzielę w Polsce sklepy, a my mieliśmy w planie zakup w „Castoramie” .

Sobota i na parkingu masę samochodów, że nie ma gdzie się wcisnąć, bo ludzie pracujący robią zakupy właśnie w sobotę, bo niektórzy pracują cały tydzień i rok temu mogli zrobić zakupy w niedzielę, ale wszystko kumuluje się w sobotę – masakra.

Pomijając te niedogodności, to był dla nas dobry, super dobry dzień, bo spędzilismy ze sobą miłe chwile – razem.

W restauracji gadalismy ze sobą i nigdy nie jesteśmy sobą znudzeni, a do tego dziś dotarła do nas wiadomość, że Rodzice mojej Wnusi pojechali do Szamotuł, aby kupić Jej Maltańczyka – malutkiego pieska kanapowca, ale kto to tam wie, jaki to będzie nowy członek rodziny i jak się odnajdzie między dwoma kotami. Może być ciekawie. 🙂

 

Znalezione obrazy dla zapytania maltańczyk

 

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i ludzie siedzą

Niedzielna, jesienna wycieczka!

O poranku w niedzielę padła od Męża propozycja, że nie gotujemy obiadu, a wsiadamy w samochód i jedziemy do ulubionej restauracji.

Pogoda u nas dziś deszczowa, ale momentami przedzierało się słońce i po drodze podziwialiśmy kolorowe, jesienne drzewa.

Wyglądało to bajkowo i naprawdę nie dość mi było patrzenia na te barwy. Jechało się bardzo przyjemnie.

Zrobiliśmy błąd w logistyce, bo nie zamówiliśmy miejsca telefonicznie i kiedy dojechaliśmy, to okazało się, że cała restauracja była zarezerwowana na jakąś rodzinną imprezę i obeszliśmy się smakiem.

Pojechaliśmy nad jezioro i plażę w malutkim miasteczku i przetarłam oczy ze zdziwienia, bo plaża wielce zadbana i nawet w deszczu wyglądała pięknie. Widać było dobrą rękę gospodarza, który wiedział jak spożytkować unijne pieniądze.

Pomyślałam sobie, że szkoda, iż u mnie w mieście takiego obiektu brakuje – z zadaszonym paleniskami na grilla i  miejscem na wielkie ognisko i cudnie zagospodarowaną zielenią.

Postanowiliśmy, że jedziemy do innej restauracji i tak przejechaliśmy pół naszej gminy.

Pod drugą restauracją stały samochody z rejestracją z całej Polski.

Tymi samochodami jadą do pracy – na zachód młodzi mężczyźni po zjedzeniu obiadu w tej, właśnie restauracji.

Naliczyłam trzy starsze małżeństwa, które tak jak my – postanowiły miło spędzić czas w niedzielę.

To był miły dzień!

 

 

 

 

 

 

 

Wycieczka w dzikie miejsce z Mężem!

W ramach odstresowania od chorej Mamy – pojechaliśmy w teren.

Pojechaliśmy tam, gdzie 20 lat temu  Drawieński Park Narodowy należał do nas!

To tam jeździliśmy zbierać grzyby w takich ilościach, że je musiałam sprzedawać i dobrze nawet zarobiłam.

Jechaliśmy kilometrami przez zieloną Puszczę Drawieńską i zaglądaliśmy w nam znajome miejsca.

Odwiedziliśmy starego znajomego, który kiedyś użyczył nam kawałek swojego podwórka, byśmy mogli przekoczować dwa tygodnie w przyczepie  zbierając grzyby. Pozwolił nam je suszyć u siebie w domu.

Staruszek jest po udarze, a miejsce jego zamieszkania praktycznie się nie zmieniło. To miłe uczucie oglądać coś, co budzi wspomnienia.

Odwiedziliśmy naszą ukochaną, niewielką elektrownię wodną – wciąż sprawną w środku lasu, a blisko rzeki Drawa.

Widzieliśmy sporo samochodów z zagranicy, czyli turyści pokochali to ciche i zadbane miejsce z turystyczną infrastrukturą.

Jest co zwiedzać, bo Puszcza rośnie na 115 kilometrów kwadratowych. Znajdziemy tam cudowne, rynnowe jeziora i to przyciąga na spływy kajakowe. Jest to niesamowita przygoda w zgodzie z przyrodą.

Każdy chwali swoje miejsce zamieszkania i jego walory i toteż ja to czynię.

Szyszko niech się nie waży tutaj rżnąć naszych drzew!

Epilog wycieczki był taki, że zajechaliśmy do restauracji potwornie głodni.

Zjedliśmy smaczny obiad, a podana zupa szczawiowa była prawie tak jak moja!

Do tego drugie danie: Zraz wołowy, ziemniaki i zasmażane buraczki!

Pełnia szczęścia, bo ten dzień od miesięcy opieki nad Mamą był mi bardzo potrzebny.

https://www.youtube.com/watch?v=thP3N1lHPso&feature=youtu.be

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kiedy ktoś pamięta o kimś!

Przez prawie cztery dni, to ja byłam sama!

Mężuś wybrał się ze swoimi emerytami i rencistami na dość daleką wycieczkę, bo do Szklarskiej Poręby.

Jechali chyba z osiem godzin z przerwami na zwiedzanie Jeleniej i Zielonej Góry.

Kiedy dojechali do Szklarskiej Poręby, to był już wieczór, a więc zwiedzanie rozpoczęli na drugi dzień.

Jedną z atrakcji było zwiedzanie Huty Szkła Kolorowego i tam Mężuś mi zakupił wazon i kolorowego słonika na szczęście.

Prosiłam o pamiątkę kolorową, ale Jemu spodobał się biały wazon i tak mam nowe naczynie na kwiaty.

Wazon jest bardzo ciężki – solidny i tylko dziś nie miałam do niego kwiatów, a on się prosi wprost o świeże kwiaty.

Huta szkła ma wielki przerób wycieczek – tak opowiadał mi Mąż i od każdego uczestnika pobierana jest opłata w wysokości 15 złotych.

Przewodnik więc ma masę roboty.

Ich wyroby mają wzięcie i duży procent produkcji jest na eksport.

Ciekawostka jest taka, że wyprodukowano 8 tysięcy kufli do piwa dla amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Iraku!

Cieszę się, że coś zwiedził i czegoś ciekawego się dowiedział, a przy okazji i ja.

 

 

 

Majówkowa wycieczka

Skoro mamy „Majówkę”, to wybraliśmy się z Małżonkiem na wycieczkę samochodową nad inne jezioro, którego nie znamy.

Zawsze jest tak, że po drodze zwiedzamy bardzo ładne miejscowości, które są bardzo zadbane.

Jezioro o nazwie Pełcz  jest cudne – wąskie, ale bardzo długie we wsi Krzynki.

Od razu zauważyliśmy w oddali zameczek i chcieliśmy go zwiedzić, ale niestety – znajduje się na terenie prywatnym.

Jednak dostępna była do zwiedzenia stara gorzelnia, gdzie w XVIII wieku toczyło się życie.

Niestety, ale w naszych czasach popadła w ruinę i tylko należy ubolewać, że w Polsce wciąż jest za mało pieniędzy na ratowanie zabytków.

Przykro się na to patrzyło, ale kilka zdjęć zrobiłam, aby pokazać jak historia zarasta chwastami i popada w jeszcze większą ruinę.

Wycieczka nam się udała, gdyż pogoda dopisała, a wiosna wreszcie strzeliła majem.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Hakuna matata, jak cudownie to brzmi :)

Aby się Wam dobrze spało i mnie, to pomarzmy sobie w pochmurną jesień w Polsce!

Zabieram Was tam, gdzie jest pięknie, ciepło, spokojnie, uroczo, a przede wszystkim nie jesiennie!

Prośba o wyspy szczęśliwe

 

 

Konstanty Ildefons Gałczyński


 

 

A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj,ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań,

we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych,
dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul,
myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.

 

1. Whitsunday Islands, Australia
Wyspy Whitsunday na wybrzeżu Queensland uznawane są za  jedno z najpiękniejszych miejsc w Australii. Ich największą atrakcją są piękne plaże, z których najsłynniejsza to Whitehaven z 7-kilometrowym odcinkiem białego piasku. Nurkowanie można tu uprawiać od rana do wieczora. Cudo!

 

2. Capri, Włochy
Kwintesencja włoskiego dolce vita. Zdumiewająca swą nowoczesnością Villa Malaparte, niesamowite skały Faraglioni przy wejściu do Marina Piccola i rozbijające się o nie fale, urocze pejzaże z kolorowymi domami. Capri broni się jeszcze przed nawałą turystów swoją niedostępnością. Można tu się dostać wyłącznie promem lub łodzią. A dostać się naprawdę warto!

 

3. Malediwy
Ze swoim suchym klimatem i panującą przez cały rok przyjazną temperaturą Malediwy są idealnym miejscem relaksu. Dodajmy jeszcze do tego turkusowe laguny i tropikalne ogrody, a otrzymamy obraz prawdziwego raju na ziemi. Nic dziwnego, że najlepsze sieci hotelowe zbudowały tam właśnie swoje ośrodki: ustronne bungalowy i wille z prywatnymi plażami. Piasek na nich jest oczywiście śnieżnobiały.

 

4. Bali, Indonezja
Wspaniałe plaże i nieznająca żadnego umiaru, wiecznie zielona roślinność. No i jeszcze pola ryżowe, świątynie, dżungla, palmy kokosowe i kwiaty, których nie zobaczycie nigdzie indziej na ziemi… Do wyboru luksusowe hotele z bajecznymi spa i proste chatki przy plaży. Czego chcieć więcej?

 

5. Santorini, Grecja
Rzeczywiście, obiecywaliśmy wam spokój. A trudno go znaleźć podczas zachodu słońca na greckim Santorini. Restauracje, tawerny i bary przeżywają wtedy prawdziwe oblężenie. Ale wystarczy ruszyć się poza tłoczną Firę by odkryć inne oblicze wyspy. Kto wie, czy nie piękniejsze.

 

6. Fernando de Noronha, Brazylia
Na początek trochę geografii. Fernando de Noronha to archipelag na Oceanie Atlantyckim, położony ok. 350 km na wschód od wybrzeży Brazylii. I znowu, niektórzy twierdzą, że właśnie tam znajdziecie najczystszy piasek na świecie. To również miejsce pro-ekologiczne. Dlatego liczba odwiedzających wyspy turytów jest ściśle monitorowana.

 

 

7. Minorka, Hiszpania
Spokojniejsza niż Majorka, czy Ibiza powoli wyrasta na nową gwiazdę Balearów. Ma bowiem wszystko, czego w wakacje potrzeba: wspaniałe widoki, gaje oliwne i malownicze winnice. A także hotele butikowe oraz restauracje z widokiem na morze. Trzeba ją odwiedzić zanim przyjadą na nią znudzeni bywalcy Ibizy!

 

 

8. Saint-Barthélemy, Francja
Wyspa Saint-Barthélemy jest terytorium zależnym Francji leżącym na odległym archipelagu Małych Antylina Oceanie Atlantyckim. To ją wybierają gwiazdy, modelki i milionerzy jeśli liczą na niczym nie zakłócone wakacje. Na Saint-Barthélemy można leżeć całe dnie przy kobaltowym basenie albo tańczyć do upadłego w jednym z barów przy plaży w gorącą karaibską noc

 

9. Ponza, Włochy
Ukryty włoski skarb. Jest świetnym miejsce zarówno na tygodniowe wakacje, jak i na jednodniową wycieczkę. Na wyspę można dopłynąć wodolotem z Neapolu lub Anzio. Droga morska zapewnia dodatkowe atrakcje. Wybrzeże Ponzy wygląda bowiem z tej perspektywy jak wspaniała operowa dekoracja.

 

 

10. Ko Ngai, Tajlandia
Maleńka wysepka na Morzu Andamańskim. Podróż na nią to nie lada wyzwanie. Samolot, kolejny samolot, samochód, łódź… a ostatnie metry trzeba pokonać brodząc w przejrzystej (i ciepłej) morskiej wodzie. Ale wysiłek się opłaca. Na wyspie znajduje się zaledwie parę ośrodków zapewniających malownicze domki. A plaże i wszystkie atrakcje rafy koralowej należą tylko do was. Nie zapominajmy też o wspaniałej, tajskiej kuchni!

 

  

http://party.pl/viva/najpiekniejsze-wyspy-swiata-24294-r3/10/

Wróćmy nad jeziora!

 Moja Rodzina pojechała dziś z Dziadkiem poślizgać się na dużym jeziorze, oddalonym od naszej miejscowości o 25 kilometrów.

Lato jeszcze trwa i jest bardzo gorąco, a więc ja sobie odpuściłam taką eskapadę.

Zdjęcia nie są mojego autorstwa, gdyż robił je kolega mojego Męża, a więc zapraszam na wycieczkę po wielkim jeziorze w województwie zachodniopomorskim 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Fioletowe owoce smaczne okropnie!

Pojechałam z Mężem na wycieczkę samochodem. Nie chciało mi się za bardzo wynurzać z domu, ale dałam się namówić i połączyliśmy przyjemne z pożytecznym.

Mąż ma kolegę, który już jest na emeryturze i zajmuje się uprawą borówki amerykańskiej.

Kiedy kupowaliśmy te owoce w markecie, to zawsze myślałam, że te owoce uprawiane są w Ameryce z racji nazwy.

Jak miło mnie zaskoczyło, że można z powodzeniem uprawiać te borówki w naszym klimacie i jest to naprawdę niezły biznes.

Jechaliśmy samochodem i uwielbiam obserwować świat przez szyby, a zwłaszcza w tak piękną pogodę.

Widać już jesień, bo niektóre gatunki drzew  nabierają jesiennych barw. Jest cudnie i tak się zawsze zastanawiam, czy jest gdzieś w kosmosie takie piękno jak na naszej Ziemi. Zawsze mnie to fascynuje, że przyszło nam żyć na tak cudnej planecie, pełnej niespodzianek, od których trudno oderwać oczy.

Zawsze podziwiam różnorodność terenu, który miliony lat temu żłobił lodowiec. Jest to wszystko niepojęte, że takie natura stworzyła dla ludzkości miejsce do życia i ubolewam, że ludzkość niszczy wszystko, co ma za darmo.

Przejechaliśmy przez parę wiosek i stwierdzam nie po po raz pierwszy, że ludzie na wioskach mieszkają coraz piękniej. Zadbane domy i ogrody i dużo kwiatów przed domami stanowią bajkowe widoki. 

Ale wracając do borówki amerykańskiej, to kolega Męża ma jej 5 hektarów w cudnym położeniu. Myślałam, że to są takie krzaczki jak borówka leśna, ale się zdziwiłam, bo są to krzewy wielkości krzewu porzeczki, czy agrestu.

Uprawa jest bardzo absorbująca, ale zbiory takiej ilości jeszcze bardziej, a więc zatrudnia się ludzi, którzy mozolnie zbierają owoce. W tym roku udało się zebrać 7 ton, a więc jest to imponująca praca. Krzewy trzeba pielęgnować, poprzez usuwanie zbędnych pędów, ale się opłaca jak stwierdził kolega Męża.

Będą więc z tych owoców dżemy na zimę i będzie borówkowe ciasto i tu podsumuję, że wyprawa była pouczająca i przyjemna.

Wartości odżywcze borówki amerykańskiej

Borówka amerykańska ma wysokie wartości odżywcze oraz potwierdzone przez liczne badania właściwości lecznicze. Jej owoce są bogatym źródłem witamin oraz makro- i mikroelementów. Zawierająwitaminy A, B, C, E oraz PP, cynk, potas, selen, miedź, magnez, żelazo, wapń oraz bardzo dużą ilość antyoksydantów.

Ze względu na duże wartości odżywcze i niską kaloryczność, borówka amerykańska jest idealnym produktem dietetycznym. Jej owoce poprawiają wzrok, regulują trawienie, są pomocne w walce z miażdżycą oraz pasożytami jelitowymi u dzieci. Właściwości lecznicze borówki amerykańskiej trudno przecenić. Potwierdzono jej skuteczność w profilaktyce wielu schorzeń.

Borówka amerykańska chroni przed rakiem

Duża zawartość antyoksydantów i antocyjanów sprawia, że borówka amerykańska jest pomocna w profilaktyce nowotworowej. Kwas egalowy zawarty w borówce wysokiej hamuje zmniejsza ryzyko wystąpienia nowotworów wątroby, przewodu pokarmowego oraz płuc. Kwas foliowyprzeciwdziała rozwojowi nowotworów macicy. Natomiast fitoestrogeny hamują rozwój nowotworów hormonozależnych (nowotwory piersi, tarczycy oraz również wątroby).

Borówka amerykańska poprawia wzrok

Spożywanie borówki amerykańskiej zalecane jest kierowcom i pilotom oraz osobom, które wiele godzin spędzają przy komputerze ze względu na regeneracyjne działanie antocyjanów. Witamina A jest antyoksydantem, który zwalcza wolne rodniki uszkadzające wzrok. Dodatnio działa na fotoreceptory oka, poprawiając prawidłowe widzenie o zmierzchu. Ekstrakty z borówki polepszają mikrokrążenie w gałce ocznej, mają wpływ na ukrwienie w obrębie tęczówki, są też pomocne w leczeniu chorób siatkówki oka. Borówka amerykańska stosowana jest jako produkt wspomagający w leczeniu zaćmy i zwyrodnienia plamki żółtej (AMD).

Borówka amerykańska a choroby przewodu pokarmowego

Owoce borówki amerykańskiej zawierają związki, które działają przeciwbiegunkowo oraz związki niszczące oporne na leki szkodliwe szczepy E. Coli. Zawarte w nich garbniki uszczelniają błony śluzowe i spowalniają ruchy robaczkowe jelit. Błonnik zawarty w borówce amerykańskiej bierze udział w usuwaniu z organizmu toksyn i szkodliwych produktów przemiany materii.

Borówka amerykańska w walce z chorobami serca

Fitoestrogeny i błonnik zawarte w borówce, obniżają poziom złego cholesterolu (LDL) oraz zwiększają poziom dobrego cholesterolu (HDL). Substancje te spowalniają procesy miażdżycowy i zmniejszają ryzyko wystąpienie chorób serca.

Borówka amerykańska opóźnia procesy starzenia

Duża zawartość antocyjanów sprawia, że zmiatane są wolne rodniki, co ma bezpośredni wpływ na proces starzenia się organizmu. Osoby spożywające systematycznie owoce borówki amerykańskiej mają lepszą pamięć i kondycję fizyczną.

Przetwarzanie borówek amerykańskich

Największą wartość odżywczą i smakową mają oczywiście owoce spożywane na surowo. Borówka amerykańska jest odporna na niskie temperatury, można więc ją z powodzeniem mrozić. Odmrożone owoce zachowują swoje walory smakowe i większość składników odżywczych. Suszone owoce borówki amerykańskiej zachowują już tylko 80 proc. swojej wartości. Poddane działaniu wysokich temperatur, np. gotowaniu, tracą większość wartości odżywczych.

http://kobieta.onet.pl/zdrowie/profilaktyka/borowka-amerykanska-wartosci-odzywcze-wlasciwosci-lecznicze/jpfrcz