Archiwa tagu: festiwal

Młodzież musi się wyszumieć!

Dziś siedząc z chorą Mamą oglądałam wiadomości i dowiedziałam się, że Pol’and’Rock  dawna nazwa   Woodstock właśnie  dobiegł końca!

Trzy dni totalnego szaleństwa wśród muzy, rozmów z ciekawymi ludźmi, dobrej zabawy się zakończyło.

Na ten festiwal zjechło ponoć 70 tysięcy ludzi, gdzie przeważała oczywiście młodzież, ale i byli też starsi, którzy młodość chcieli znowu poczuć.

Dziennikarka TVN była tam dzisiaj i przechadzała się ubitym traktem z mikrofonem i zauważyłam podczas peanów nad festiwalem ją pośród ogromnej ilości śmieci!

Od razu rzuciło mi się to w oczy i ten festiwal zaczął mi zgrzytać, bo pole było zasłane ogromną ilością śmieci, a zwłaszcza plastikiem.

Ja zawsze płaczę, bo jestem wrażliwcem, kiedy ludzie się gromadzą i wspólnie coś przeżywają. To mnie zawsze ogromnie wzrusza, kiedy ludzi łączy muzyka, ale nie tylko to, bo wspólne ideały i miłość do swojego kraju!

Po festiwalu będzie wielkie sprzątanie i wynajęta ekipa opłacona przez organizatora będzie sprzątała to wszystko przez, co najmniej dwa tygodnie!

Wszędzie pojawiają się Janusze i Grażyny, którzy jadą gdzieś i zachowują się wbrew zasadom, etyce i psują obraz prawdziwego Polaka.

Pojechali już do domów – rozjechali się, ale zostawili po sobie syf i to mnie wkurza!

Spójrzcie na te zdjęcia po niżej, bo ja uważam, że młodzież musi się wyszumieć, ale zdjęcia pokazują tych Januszów i te Grażyny, którzy się napili i wzięli narkotyki, bo przecież nad tak wielkim tłumem trudno jest zapanować!

Jurek Owsiak ze sceny zachęcał, by młodzi ludzie poszli do wyborów, bo nasz kraj został przejęty przez miernoty intelektualne, ale czy te słowa do wszystkich trafiły – wątpię!

Skończą się wakacje i ten luz i proponuję młodym, aby z uwagą przeczytali kogoś mądrego z doświadczeniem:

Wywiadu udzielił prof. Marek Safian!

 

Prof. Marek Safjan: Musiałem trzy razy powtarzać, co robi PiS. Prawnikom z UE nie mieści się to w głowach.

 

– Ludzie zrozumieli, że tu chodzi o to, czy będziemy społeczeństwem wolnym. Że bez wolności sądów nigdy nie będziemy pewni, czy sędzia w naszej sprawie wyda sprawiedliwy wyrok – mówi prof. Marek Safjan, były prezes Trybunału Konstytucyjnego.
Panie profesorze, co mówi się o reformie sądów PiS w kuluarach Trybunału Sprawiedliwości UE?
– Tam pracuje 2,5 tysiąca osób ze wszystkich krajów europejskich, reprezentujących różnorodne kultury polityczne i prawne. Praktycznie bez przerwy pytają mnie: co się u was dzieje?
Co pan odpowiada?
– Mam ogromne kłopoty z wytłumaczeniem im tego. Jak mówię: „mamy do czynienia z ustawą rozwiązującą Sąd Najwyższy i możliwością mianowania sędziów SN przez prokuratora generalnego”, to każą mi to powtarzać trzy razy.
Dlaczego?
– Ludzie wychowani w tradycjach i wartościach Unii i demokracji zachodnich, zwłaszcza Francji, Niemiec czy Hiszpanii, nie są w stanie tego zrozumieć. Nie dociera do ich świadomość, że coś takiego może się zdarzyć. Nie chcą uwierzyć, że to jest prawda.
A pan?
– Ja też nie mogłem uwierzyć, dopóki nie zobaczyłem tekstów tych ustaw. Moja wyobraźnia nie nakreśliła takiego scenariusza.
Ujdzie nam to płazem w Unii?
– Proszę pamiętać, że to nie jest tak, że we Wspólnocie może funkcjonować państwo, które nie przestrzega zasad. Nie może. Unia Europejska to jest wspólna przestrzeń, system naczyń połączonych. Jeśli w jednym z nich poziom gwałtownie spada, to musiałby spaść wszędzie. Żadna demokracja, która uczestniczy we wspólnej przestrzeni prawnej UE, nie zaaprobuje standardów, które dzisiaj chcą wprowadzać polskie władze. Nigdy. Bo to jest zaprzeczenie wartości, na których od samego początku opiera się Unia.
Widzę coraz poważniejsze zagrożenie dla naszego miejsca i pozycji w UE. Tu muszę się zatrzymać, zanim wygłoszę polityczny komentarz, ponieważ jestem sędzią Trybunału Sprawiedliwości UE. Ale uważam, że sygnały płynące do nas z instytucji unijnych są bardzo wyraźne. I powinny naszemu społeczeństwu uświadomić, na czym polega to zagrożenie.
Co, jeśli władze odpowiedzą – jak poprzednio – twardą linią i oświadczeniami, że UE nie powinna się wtrącać w wewnętrzne sprawy Polski?
– Wtedy wpadniemy w rzeczywistość, z której przez długie, długie lata nie będziemy się w stanie wydobyć. Zadaję sobie pytania, które chcę zadać też moim studentom i wszystkim, którzy czują odpowiedzialność za przyszłość naszego kraju: co będzie następnego dnia po upadku „dobrej zmiany”? Jak odbudować demokrację i państwo prawa? Przecież trudno sobie wyobrazić, żeby ci, którzy będą sprzątać po obecnej władzy, mieli zastosować do tego metody, którymi obecna władza tę demokrację i państwo prawa niszczy. Trzeba tego uniknąć za wszelką cenę. Jeżeli ktoś zaczyna posługiwać się metodami swojego przeciwnika, to zamienia się w tego przeciwnika. Dam przykład. Mój przyjaciel, prezes Sądu Najwyższego Izraela Aron Barak, tłumaczył mi kiedyś, dlaczego Sąd Najwyższy Izraela nie mógł nigdy, nawet w stanie największego zagrożenia kraju, zaaprobować tortur jako środka wymuszenia zeznań od potencjalnych terrorystów. Nawet od tych, o których służby wiedziały, że mają informacje, gdzie będzie następny zamach. Mówił, że gdyby zastosowali terror fizyczny, nie byłoby dalej sensu walczyć z tym terrorystą. Ponieważ staliby się tacy sami, jak on. Ale zgodnie z tą logiką jesteśmy w klinczu.
Dlaczego?
– Musimy myśleć o naszym państwie, demokracji, wartościach i zasadach tak, by zachować wszystko to, co jest cenne, i odbudowywać państwo prawa, ale nie wiemy, w jaki sposób to zrobić, nie adaptując metod PiS. Tymczasem ta odbudowa może być trudniejsza niż w 1989 roku. Jak działać? Zmieniać Konstytucję? Tu potrzeba silnej większości. Nie można zmieniać Konstytucji zwykłą ustawą. Co zresztą teraz właśnie jest robione.
Trzeba to jasno, wyraźnie powiedzieć: Konstytucja w Polsce nie funkcjonuje. Jest łamana każdego dnia przez takie zabiegi ustawodawcze jak w sprawie Sądu Najwyższego. Tymczasem nie można, nie mając większości konstytucyjnej, wprowadzać prawa, które odpowiada wyłącznie przekonaniom aktualnej władzy.
Dlatego już teraz czeka nas ogromnie skomplikowana praca. Nie możemy się skupiać tylko na lamentach, tylko dziś bardzo poważnie tworzyć program, który pozwoli nam wrócić do rządów prawa i demokracji. Nie będzie to łatwe.
Może te protesty to niezła lekcja wiedzy o społeczeństwie? Niektórzy ze zdumieniem patrzyli, ilu Polaków wyszło bronić sądów.
– I to jest najbardziej pozytywny sygnał tych demonstracji. Że wreszcie wszystko dotarło do świadomości tych, którzy na co dzień mówią: „to mnie nie dotyczy, to są sprawy elit”. Ludzie, także młodego pokolenia, zrozumieli, że tu chodzi nie o jakąś czysto formalną i abstrakcyjną sprawę, ale o to, czy będziemy społeczeństwem wolnym. Problem w tym, że nie wiemy jeszcze, czy entuzjazm z Wrocławia, z Poznania czy spod Sejmu jest przejawem powszechnego przekonania społecznego. Obawiam się, że nie jest. Obawiam się, że przed nami bardzo, bardzo długa droga, by dotrzeć do społeczeństwa, które musi zrozumieć, że bez względu na to jak bardzo różnimy się w poglądach politycznych czy społecznych, nie możemy różnić się kwestiach podstaw, na których to nasze społeczeństwo działa.
Taką podstawą jest właśnie wolność i niezależność sądów. Bez niej demokracja nie może funkcjonować. Bez niej nie będziemy w UE. Bez niej będziemy każdego dnia coraz bardziej zagrożeni i pozbawiani pewności, że jak coś nam się zdarzy, jak będziemy mieli proces w sądzie, to niezależny człowiek, arbiter, sędzia, rozstrzygnie naszą sprawę. Otóż jeśli jedna partia przejmie sądy, to ten arbiter będzie działał na telefon polityczny. Jeżeli ludzie tego nie zrozumieją, znajdziemy się za chwileczkę – a być może już się znaleźliśmy – w takiej rzeczywistości, która mojemu pokoleniu i mnie osobiście jest znana z lat 70. czy 80.
Czyli jakiej?
– Takiej, w której ludzie byli zastraszeni. Bali się siebie wzajemnie. Bali się pokazywać swoje przekonania na zewnątrz. Działali w podziemiu i uważali, że państwo jest ich wrogiem i nie stoi w obronie ich najbardziej żywotnych praw.
Pierwsza grupa, która może zacząć się bać, to sędziowie. Myślę o małym sądzie w małym mieście, w którym sędzia wie, że jego prezes jest właśnie tym na polityczny telefon.
– Oczywiście. Sędziowie są – dzisiaj – najbardziej narażoną kategorią osób. Nie mam wątpliwości, że te zmiany, które przeprowadza PiS, są przeciwko nim, a nie po to, żeby usprawnić postępowanie sądowe. Nie potrafię wskazać w ustawach PiS żadnego, dosłownie żadnego mechanizmu, który by poprawiał cokolwiek w funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości.
Tymczasem sędziowie mają pełną świadomość tego, że musi nastąpić głęboka zmiana, która umożliwi sprawne funkcjonowanie sądów. Był nie tak dawno kongres prawników, który bardzo precyzyjnie wskazywał, co jest do poprawienia. Natomiast prace w Sejmie, jeśli można je w ogóle nazwać pracami parlamentarnymi, nie mają nic wspólnego z ideą naprawy wymiaru sprawiedliwości. Są antytezą naprawy. Zaprowadzą efektywność, ale polityczną. To jest budowanie kompletnie oderwanego od rzeczywistości mirażu. Którym niestety można zwieść ludzi, nie rozumiejących funkcjonowania współczesnej demokracji i państwa prawa.
Panie profesorze, tacy ludzie to większość społeczeństwa. Dla zwykłego obywatela, nie-prawnika twarzą polskiego sądownictwa jest jeden sąd i jeden sędzia. Sąd, w którym ów obywatel miał lub ma proces. I sędzia, który wydał niekorzystny dla obywatela wyrok.
– W sprawie sądowej są wygrani i przegrani. Zawsze ktoś wychodzi z sądu niezadowolony. Na przykład z tego, że musiał czekać 10 lat na rozstrzygnięcie. Albo tak dlatego, że proces np. z ochrony dóbr osobistych stracił już sens, bo trwał zbyt długo. I teraz Zbigniew Ziobro mówi, że jego ekipa wszystko pozmienia i będzie działać w interesie społeczeństwa. I jego ludzie zrobią to lepiej niż inni.
To jest złudzenie! Bo ten wściekły na sąd człowiek ma rację – jest źle, trzeba to zmienić. Ale nie tymi metodami. Metody stosowane przez PiS zmierzają w zupełnie innym kierunku.
W jakim?
– Państwa autorytarnego. Po wejściu ustawy o SN w życie nie będziemy już państwem demokratycznym i państwem prawa. Pójdę dalej. My od 2015 roku już nim nie jesteśmy – po tym, jak rząd odmówił publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego. To, że dziś zamiast Trybunału Konstytucyjnego jest sparaliżowana wydmuszka, sprawia, że w parlamencie odbywają się prace, które nie mają nic wspólnego z procesem ustawodawczym.

 

Reklamy

Opole lepsze w robieniu sondaży od CBOS!

54 Festiwal w Opolu, to najlepszy sondaż pokazujący –  jak partia rządząca ma się dobrze!

40% widzów siedziała, bo czekała na autokary, a 60% zwiała i dyla dała na benefisie „wielkiego barda” – Pietrzaka.

Niestety, ale w Narodzie wciąż drzemie pociąg do prawdziwej, smacznej, strawnej i wysublimowanej kultury.

Kiedy zobaczyli i posłuchali, co ten piernik wyrabia na scenie – nie wytrzymali.

A ja jestem wściekła, bo czego ta banda się nie dotknie, to spieprzy dokumentnie.

Nawet Festiwal potrafią upolitycznić jak za czasów PRL-u, kiedy Rosiewicz wychwalał Gorbaczowa.

Pietrzaka nie oglądałam, bo wiedziałam, że to będzie blamaż, a to był drugi dzień Festiwalu.

Zdecydowałam się na obejrzenie 50 lecia Maryli Rodowicz na scenie.

Pomyślałam sobie, że to będzie podsumowanie na wysokim poziomie i z klasą, choć Maryla zapowiedziała, że na scenie da taki popis i będzie wirujący seks.

I był – naprawdę był!

Maryla na boso, w krótkiej kiece pokazała swoje 70 – letnie nogi.

Zawirowało mi w oczach i przecierałam je ze zdumieniem.

Zadałam sobie pytanie – po co ona to sobie zrobiła?

Liczyłam na królową polskiej piosenki, że da czadu z klasą i będzie to widowiskowe, czego się nie zapomni.

Wyszło tak, że nie da się tego odzobaczyć!

Osiecka w grobie się przewróciła!

Masakra!

Kurski do dymisji ha ha!

Pietrzak i Maryla na emeryturę ha ha!

 

Ble, ble, ble – jakie tam Opole

 

Pamiętacie tamte festiwale, kiedy ulice pustoszały, a z otwartych okien podczas letniej pogody, usłyszeć można było przeboje!

Ja nie pamiętam, aby to święto muzyki w Polce było upolitycznione, bo wszyscy czekali tylko na dobrą zabawę i dużą dawkę rozrywki, której nam w tamtych czasach tak bardzo brakowało.

Byliśmy złaknieni i każda nuta w wyśpiewanych piosenkach była dla nas jak skarb.

Minęły lata i oto mamy dobrą zmianę w wykonaniu rządzącej partii i Opole 2016 stało się dla mnie farsą i z tego powodu jestem zdruzgotana, bo piosenka polska zawsze była dla mnie ważna i wręcz była świętością.

Gdzieś czar Opola zaniknął, bo wkroczyła w polską rozrywkę polityka.

Nie kłamię, nie przeinaczam, nie marudzę i nie zmyślam.

W Opolu 2016 z widowni ludzie zaczęli gwizdać na znak podłej zmiany, kiedy to żaden kabaret z woli cenzury jedynej słusznej partii nie miał prawa wystąpić. Słodko pierdzące występy nie spodobały się publiczności i Kurskiego wygwizdano!

 

https://www.youtube.com/watch?v=kJCZX9NE6e4

I słusznie, że wygwizdano, ponieważ wcześniej kabarety używały sobie na Tusku, który haratał w gałę i nikt kabaretom buzi nie zamykał, a wiecie dlaczego? To się nazywa klasa i przyjmowanie na klatę krytyki.

Teraz się nie  da i wszystko musi być narodowe, patriotyczne i poprawne, oraz nadęte, ale znalazł się taki ktoś, co przechytrzył pisowską cenzurę i wyśpiewał w Opolu jedną zwrotkę dopisaną specjalnie na występ w Opolu.

Tadam – „Elektryczne gitary” i ich song na nową rzeczywistość!

https://www.youtube.com/watch?v=C1y2__QJun0

Już tylko Kiler,
Polska w ruinie
Siedzę na minie
Kiedy to minie?
Same zakręty
Kiler wyklęty
Kiler skazany
Na dobre zmiany
Czy to dla sportu
Lepszego sortu
w tej kategorii
nowej historii
jak naród Polan
powstaje z kolan
i łuk triumfalny

Czekałam na występ Michała Szpaka, bo ja Babcia Ela uwielbiam jego muzykę. Chociaż jeden wykonawca zrobił dla mnie przyjemność słuchania!

 

https://www.youtube.com/watch?v=Kj95aWw1T0E

 

I jeszcze tylko zachwyciła mnie Krystyna Prońko, ale to jest tamta stara gwardia, która nie zawodzi i to by było na tyle!

Nigdy więcej nie dam się wmanewrować w Festiwal w Opolu, bo  pozostał tylko niesmak i niestety, ale nie wrócą tamte lata szalone!

 

 

https://www.youtube.com/watch?v=TN7d3VyB7Ic&feature=share

Powspominajmy więc! 

Opole 2015 i wreszcie nie chciało się spać!

Dzień dobry.

Lekko jestem niewyspana, a to za sprawą 52 Festiwalu w Opolu. 90 lecie Radia i wzruszenia, dużo wzruszeń, a ja lubię się powzruszać. Opole jak już pisałam to nie to samo, co dawniej, kiedy to podawano nam obiad złożony z polskiego schaboszczaka, a do tego pyszny polski rosół. Teraz podają nam chipsy i solone paluszki, ale wczoraj był powrót do tamtych smacznych czasów.

Powzruszałam się w wielu miejscach, aż tak, że ściskało w gardle i odejmowało głos, a z oczu wycisnęło nie jedną łzę na wspomnienia, na emocje, na klasę, która jeszcze nie zginęła.

Alicja Majewska i Jej piosenki, a przy fortepianie niezmiennie Włodzimierz Korcz i jej piękna piosenka ze słowami, że:

Są piosenki intelektualne, 
które gardzą szarą prozą dnia, 
Rymy mają wiotkie, niebanalne, 
śmiało szukaj w nich drugiego dna 
Są piosenki piękno – duchy drżące, 
wyrzeźbione z blado-lila mgły 
Na pół senne, pół omdlewające, 
no więc są piosenki takie i…

I są piosenki, z których się żyje, 
siostry serdeczne, żony niczyje 
W walizce noszą sposób na życie 
i okulary ciemne o świcie 
Wloką się za mną w poranki mgliste, 
w dalekim mieście być za artystkę 
Na dworcach gubią spinki do włosów, 
cienką herbatę siorbią z termosów 
I mówią – ty się nie martw kochana, 
jeszcze ty rzucisz Łódź na kolana 
Na przekór wszystkim i mimo wszystko, 
jeszcze ty w Łomży zrobisz nazwisko 

Potem było coraz lepiej i ciekawiej, że spać się nie chciało i pragnęło się więcej i więcej, a więc pojawiła się Sława Przybylska, a potem na scenę po wielu latach powróciła Edyta Bartosiewicz w świetnej formie. Potem Dumka na dwa serca i wreszcie Edyta Górniak zaśpiewała pełną skalą swojego głosu. Maryla Rodowicz, taką jaką lubię, która śpiewa od lat, że niech żyje bal, bo to życie, to jest bal nad bale i drugi raz nie zaproszą nas wcale. Jakie mądre słowa i ja się cieszę, że dane było mi wreszcie coś przeżyć, czymś się wzruszyć, pomyśleć, posłuchać, odchamić się i dziękuję Arturowi Andrusowi i piękną konferansjerkę. Stwierdzam, że jest jedynym, który powinien prowadzić takie święta polskiej piosenki,

Kto nie oglądał, niechaj zrobi sobie odskocznię od codzienności i posłucha, co kalinaxę wzrusza. 🙂

51/ Opole – 25 Lat – Wolność, Kocham i Rozumiem :)

Małgorzata Kożuchowska w pięknej kreacji zasłaniającej brzuszek ciążowy – podoba mnie się 🙂

Otwarcie festiwalu -„Nie pytaj o Polskę” w wykonaniu oczywiście nie oryginalnym, bo Grzesia już nie ma wśród nas 😦

Justyna Steczkowska śpiewa i nie znam tej piosenki – dlaczego? 😦

Krystyna Czubówna tłumaczy młodym co to była reglamentacja!

Krysia Prońko śpiewa o szarości w tamtych czasach, o kolejkach za wszystkim – uwielbiam i wzruszam się.

Jakiś zespół śpiewa, ale także nie znam tej piosenki i nigdy w czasach transformacji jej nie słyszałam, bo może zabiegana byłam – dzieci, dom, praca?

Wspomnienia, że nie było telefonów komórkowych i takie tam, o trzepakach i o dziewczynach z długimi warkoczami 🙂

Wałęsa w telewizorze, jeszcze słuchany z uwagą ha ha 🙂

„Zamki na piasku” –  Lady Pank, ale nie uwielbiam. W tamtych czasach nie miałam czasu na obserwowanie sceny muzycznej. Padałam ze zmęczenia. Praca, zakupy na kartki, pranie, gotowanie z niczego, choroby dzieci i tak się toczyło życie, a kultura była gdzieś w tle.

„Fabryka snów” – pamiętam, chociaż nigdy nie byłam fanką tego krzyku i przejść gitarowych. Zawsze wolałam spokojne i nie napchane muzycznie i krzykliwe śpiewanie – tak mam do dziś, choć przesłanie było słuszne, bo żyliśmy w fabryce snów o lepszym świecie.

Rok 1983 – wyjście wojsk radzieckich z kraju i wejście do NATO – wspomnienia na scenie 🙂

Na scenie – matko jak jemu tam, który śpiewa, że za 5 minut trzynasta i zaraz będę sprzedawali alkohol. No jak on się nazywa – Dudi, czy jakoś tak ha ha. Trzeba przyznać się nie starzeje 🙂

Kaja śpiewa piosenkę „Świecie nasz”, ale gdzież jej do Grechuty. Profanacja i nie podoba mi się to wykonanie, ej nie, nie, nie ten nastrój, nie te wzruszenia. Mówią, że nie ma ludzi nie zastąpionych, a to jest guzik prawda.

Porównałam, a jakże :

https://www.youtube.com/watch?v=fcz7klh-qdI

A następnie wyskoczyli, no właśnie kto? Nie znam utworu i znów jestem zawiedziona repertuarem, bo mnie nie porywa. Kurcze przecież nie jestem tak zacofana, ale wybrane utwory na 25 wolności wydają mi się niewypałem. Nie wzruszają mnie!

Czekam na Stana Borysa i jego jaskółkę uwięzioną, bo to zaliczam do klasyki tamtego okresu.

He, he radio Grundig na kasety, to był luksus – mieliśmy takie radio. Ostanie pieniążki się wydało, aby mieć to radio.

Wychodzi gość, który mnie nie porywa – jejku co się ze mną dzieje, bo nie pamiętam tego utworu, że moje miasto tak wygląda nocą. Dziwy na dziwami, gdzie ja żyłam.

Ha, ha – serial Dynastia, pierwszy i ostatni jaki obejrzałam i starczyło mi na długie lata, bo reżyser się zapętlił i do dziś nie wiem kto kogo ukatrupił.

„Szklana pogoda” – już jest ze mną lepiej, bo dość lubiłam tę piosenkę, choć wykonawczyni miała umalowaną twarz niczym dzisiejsze tatuaże, ale nawet, nawet 🙂

Kochani i na tym kończę moje sprawozdanie, gdyż jestem wysoce zawiedziona i mega wkurzona. Brakuje mi perełek i brakuje mi podniosłości na tym festiwalu. Mnie kowery nie zadowalają, bo jestem wrażliwym odbiorcą i czekałam na utwory z najwyższej półki, a zaserwowano mi podróbki i ja nie chcę, bo mam w pamięci wielkie utwory i dlaczego mnie zawiedziono.

Pilocie, rób swoją powinność w poszukiwaniu, a poczekam, bo Artur Andrus wyszedł na scenę i śpiewa o tym, co zrobić z tą miłością, a więc pilocie nie spiesz się, bo warto wysłuchać, czy te oczy mogą kłamać! Artura cenię, bo to jeszcze stara gwardia z zacięciem na dobry smak, co mnie odpowiada.

Mieliśmy telefon cegłę, bo mąż lubił mieć na bieżąco wszystkie nowinki i to był luksus, oj był, co nie mieścił się w męskiej sakiewce.

Maryla Rodowicz, jak zwykle dziwnie ubrana – jestem jeszcze cierpliwa, ale babcia trochu przesadza. Madonno, polska Madonno, okej, tylko chyba ma w swoim repertuarze lepsze piosenki z okazji 25 lecia wolności, a więc wybór mało nośny, bo ja bym wolała, aby zaśpiewała – Niech żyje bal, bo drugi raz nie zaproszą nas do Unii wcale, he he.

He, he Wolne wybory – rok 1989, chyba nic nie pomyliłam. Nie pamiętam tych wyborów , choć wiem, że głosowałam.

Kamil Bednarek śpiewa, że ważne są tylko te dni, których nie znamy, ale mnie brakuje Marka Grechuty, bo to była moja młodość i kochałam się platonicznie w Marku i nikt mi go na scenie nie zastąpi. Takie życie.

Uciekam kochani przeżywać w ramionach męża, bo on wie, że ja przeżywam i wszytko mu opowiadam na nie i na tak. Uważa mnie za autorytet dobrego smaku – hej!

 Oj nie, wrócę się – Alicja Majewska – doczekałam się perełki i uniesień.

Będę dopisywała chyba, co mnie wzruszy i poruszy, ale nie obiecuję 🙂

 Kurcze, zabawa się zaczyna – Maleńczuk, no kurcze, kocham faceta za szczerość i ten głos – i tylko noc i czy wierzę jej – majstersztyk 🙂

 

 Dobranoc, przeżywajcie już sami, bo ja w ciszy i ramionach męża, oddałam się przeżywaniu – a mury, runą, runą i pogrzebią stary świat.

Dobrej nocy 🙂

Ni to, ni sio – a mnie się podoba :)

Przyznam się, że w ostatnich latach nie śledziłam już festiwalu piosenki Eurowizji. Uważam, że ten festiwal już dawno przestał być przepustką do wielkiej, światowej piosenki. Ukazało się w nim za dużo komercji, szokowania, kontrowersji i może dlatego straciłam swoje zainteresowanie. Ostatnią wykonawczynię, Annę Marię Jopek chyba obserwowałam i jej kibicowałam. 

Jednak wczoraj postanowiłam zobaczyć jak wypadnie nasza ekipa z Cleo w piosence My Słowianie. Piosenka tak średnio mi się podoba, bo bardziej postawiono na jędrne piersi, niż na przekaz. Kiedy wyszli na scenę, trochę mi zaparło dech – czyżby ze wstydu, ale nie było tak źle hi hi.

Moją uwagę bardziej przykuła kobieta z brodą, czyli Conchita Wurst. To jest pseudonim artystyczny, a w rzeczywistości, to Thomas Neuwirth.  Austriacki wokalista wykonujący muzykę w klimacie pop, soul, R&B, jazz, który od 2011 roku występuje jako drag queen. 

No i widzicie ile na świecie jest dziwolągów i nie wnikam dlaczego On postanowił być kobietą, choć w rzeczywistości jest mężczyzną, bo niby, co mnie to obchodzi. Niech każdy żyje jak chce i nikomu nie odmawiam takiego prawa, a jeśli śpiewa tak, że klękajcie narody, to tym bardziej.

https://www.youtube.com/watch?v=ToqNa0rqUtY

Świętowanie czas zacząć i diamentowy kolczyk powrócił

Czy pamiętacie dawną telewizję, kiedy to cała Polska czekała w letnich miesiącach na festiwal w Opolu, albo Sopocie i w ciepłe wieczory unosiła się piosenka z otwartych okien i brzmiała na wyludnionych ulicach? Ja pamiętam, bo była to dla mnie wielka uczta i nie opuściłam żadnego takiego wieczoru. Pamiętam, kiedy dreszcz po mnie przeszedł, gdy Czesław Niemen zaśpiewał, że dziwny jest ten świat, albo Halina Frąckowiak oznajmiła. że papierowy księżyc z nieba spadł. Aleją gwiazd śpiewała Zdzisława Sośnicka, a jaskółkę uwięzioną Stan Borys.

Malowane dzbanki, już nie ma dzikich plaż, kawiarenki, to te wszystkie przeboje i wiele innych, które zostaną we mnie do końca moich dni. 

Lubię dobrą piosenkę i wsłuchuję się w jej słowa, bo słowa są w piosence bardzo ważne, gdyż piosenka powinna być mądra i mieć jakieś przesłanie, a teraz? Wczoraj oglądałam X Faktor, bo coś wieczorem trzeba obejrzeć i muszę stwierdzić, że mamy bardzo zdolną młodzież, tylko czemu ci młodzi ludzi śpiewają tylko po angielsku i kowery piosenek z innych krajów. Tylko jedna wokalistka nie bała się zaśpiewać po polsku, a przecież mamy w swoim muzycznym dorobku tak wiele wspaniałych utworów, w których można znaleźć wielki potencjał. Czy i w tej dziedzinie wstydzimy się, że jesteśmy Polakami?

Anna Jurksztowicz, od sławnego diamentowego kolczyka powróciła z nową płytą i wstawiam jej nowy magnetyczny utwór i o taką piosenkę walczę w świątecznym wpisie – posłuchajcie 🙂