Archiwa tagu: show

Mam dość wszelkich show w telewizji

Namnożyło się w telewizji różnych show, że rozbolała mnie od nich głowa i nie zamierzam oglądać dalszego ciągu „Małych Gigantów”. Pierwszy odcinek obejrzałam pobieżnie i bez zainteresowania. Wiem jedno, że jeśli ma być zdrowa rywalizacja między dziećmi, to tylko na boisku sportowym, gdzie są  jasne i wyraźne  zasady, że kto pierwszy ten lepszy i wygrywa. Nikt dzieciom na boisku nie narzuca niczego, a rodzice jeśli kibicują swojemu dziecku, to je wspierają i dopingują, a nie karzą.  Jeśli dziecko będzie pierwsze na mecie, to znaczy, że jest lepsze od innych zawodników, a jeśli przegrywa, to powinno więcej ćwiczyć i trenować i na tym sprawa się zamyka. Rodzice posyłają swoje dzieci do bardzo nieprzemyślanego programu i kiedy po pierwszym występie zobaczyłam dziecięce łzy, to już miałam dosyć. Stwierdziłam zniesmaczona, że jest to kolejny biznes dla jurorów, którzy zarobią na tym programie krocie, a to już mnie drażni na maksa, bo w programie wcale nie chodzi o talent jaki w dzieciach drzemie, a o show, aby polały się łzy i krew.

Wczoraj przymierzyłam się do wznowionego programu tanecznego You Can Dance, bo zawsze lubiłam patrzeć na talent i ciężką pracę włożoną w swoje ciało i prezentację układów tanecznych w różnych rodzajach tańców – od współczesnego do klasycznego, ale kiedy Kinga Rusin będąca tym razem w jury, która kompletnie na tańcu się nie zna, a swoje oceny okrasza jakimś dziwnym śmiechem, bo tylko tyle może, to pilot poszedł w ruch, bo znieść tego się nie da. Oczywiście to są moje i tylko wyłącznie moje odczucia.

Taniec z gwiazdami, to już pisałam, że chodzi tu też o wielkie pieniądze i te zmagania się na parkiecie ludzi z show biznesu już mi kompletnie nie znanych bo wyszukanych w Googlach już mnie tylko śmieszą. Już nie ma z czego wybierać i po tylu emisjach nie budzi już we mnie ten program żadnych doznań estetycznych, a więc nie będę rezerwowała sobie czasu na taką szmirę.

Gdzieś tam skaczą do wody, ale nie wiem w jakim programie i gdzieś tam szyją ubrania, ale też mam już na to alergię, a więc tu też mnie nie będzie.

Powstały dwa nowe seriale, ale nie i jeszcze raz nie i tak sobie myślę, czy nie lepiej by było te pieniądze przeznaczyć na super produkcję filmu o czymś opowiadającym jak to zrobiono w „Chłopach”, albo w „Nocach i dniach”? Tak bardzo mi brakuje takich wielkich przedsięwzięć filmowych kiedy cała Polska czekała na kolejny odcinek wybitnego serialu, a ulice się wyludniały. Spłaszczyło się to wszystko. Wyprało się z emocji, a pozostał tylko chłam, na którym zarabiają telewizje z reklam i ci, którzy znów dopchali się do jury jak Wojewódzki, czy  Rusin. Twarze opatrzone maksymalnie, a nie wnoszące do mojego wnętrza ani odrobiny wzruszeń. Nie podoba mi się do wszystko i chciałoby się krzyknąć, że dokąd zmierza ten świat?!

Brakuje mi w telewizji autorytetów. Brakuje mi mądrych rozmów o życiu, psychologi, nauce, a w zamian nam serwują przepychanki polityków, którzy nie potrafią merytorycznie rozmawiać, a wykrzykują swoje racje,  nie dając prowadzącemu prawa głosu. Program Grzegorza Miecugowa „Punkt widzenia”, w którym spotyka się z ludźmi świata nauki, pisarzami, artystami emitowany jest w nocy, kiedy Polacy kładą się spać. Czy to nie jest skandal?

Człowiek bywa głody wiedzy, a to co nam teraz wieczorami serwują nic nie wnosi wartościowego w nasze i tak zakręcone życie, a więc proponuję wybierać to, co daje nam strawę dla duszy, a nie wnosi chaosu, ale jest coraz trudniej to znaleźć.

Dlatego często wybieram film w sieci. Tak, tak w sieci, gdyż w telewizji nie ma już takich filmów, a jeśli są, to trzeba ich szukać głęboko po setkach kanałów i nie są o jednej porze, jak to było kiedyś.

Mam czas, to szukam w sieci filmu i przeważnie sobie coś dla siebie wybiorę takiego, co sprawi mi radość, albo da taką dawkę emocji, że film pozostaje we mnie na długo i dlatego wspomnę tu o filmie pt. „Aryjska para”.

Może to nie jest film zauważony przez kinomanów i krytyków, ale czegoś się z tego filmu dowiedziałam i teraz wiem, że czasy wojenne wciąż zaskakują i nie wiemy o tamtych, mrocznych czasach wojny wszystkiego.

Daję tutaj w skrócie malutką recenzję z sieci i myślę, że ktoś czytający pokusi się na ten film, bo moim zdaniem – warto bardzo.

 „The Aryan Couple” to film oparty na faktach, którego akcja rozgrywa się w 1944 r. na Węgrzech. Bohaterem jest Józef Krauzenberg – żydowski potentat przemysłowy, właściciel wspaniałej kolekcji dzieł sztuki i majątku zdeponowanego w szwajcarskich bankach. Postanawia on oddać majątek w zamian za ocalenie życia swojego i rodziny. Negocjacje podejmuje z samym Heinrichem Himmlerem (Danny Webb). W tle rozgrywa się dramat pary jego służących, tytułowego aryjskiego małżeństwa: Ingrid i Hansa Vassmanów. Kiedy Krauzenberg ostatecznie podpisuje z Himmlerem pakt, Vassmanowie odkrywają mroczną tajemnicę swojego pochodzenia”.

Yes, yes, yes mam wyczucie smaku

Oglądam dziś „Taniec z Gwiazdami” i widzę kto zasługuje na przejście do następnego odcinka i wiem na 100% kto odpadnie z kolejnej edycji. Nie, nie inspiruje mnie sława danej pani, czy też pana i jakie dokonania zostały osiągnięte w serialu, czy też teledysku wypromowanym i tym samym nie posiłkuję się tymi, jakże nieraz marnymi dokonaniami jak np. Joanna Moro, która wcieliła się w postać Anny German. Moim zdaniem jest to najbardziej denerwująca osoba w tym sezonie i nic na to nie poradzę, że gardzę jej parciem na szkło. Wolę bardziej delikatne osoby, które się zgodziły na udział w tym show, ale robią to subtelnie, wręcz jakby chciały ominąć cały ten szum wokół swojej osoby i tu pochwalam niejaką Zając, zdradzoną przez ciało astralne, która robi taniec, najlepiej jak potrafi.

Potrzebne są takie show, bo brakuje dawnych Starszych Panów i Piwnicy pod Baranami, gdzie indywidualności pokazywały to, co w nich jest najlepsze, choć też pili dobre wino przy świecach, ale nie rzucało się to tak w oczy, jak to się dzieje dzisiaj. Parcie na szkło przez udział w „Tańcu z Gwiazdami” budzi moje emocje w odwrotny sposób,  bo widzę jak na dłoni promocję swojej osoby, no ale gdzieś  muszą wypłynąć, aby ich ktoś zauważył, tylko czemu robią to tak nachalnie, bez pardonu i dobrego smaku. Nie pamiętają, że talent obroni się sam i żadne trzepoty rzęsami nie sprawią, że ktoś wypłynie i dorwie się do ekstra roli. 

Lubię ludzi utalentowanych, ale nie koniecznie ludzi bezczelnie pchających się na ścianki!