Archiwa tagu: rocznica

Rocznica!

To już minęło sześć lat, kiedy 6 czerwca 2013 roku – zaczęłam pisać bloga!

Podobny obraz

Dziś jest więc moje święto i gratuluję sobie, że wytrzymałam tak długo i cieszę się mocno, że przede wszystkim poznałam tym sposobem bardzo, wiele osób, które tu wpadają, a i sobie gratuluję, że poznałam Was!

Wypijmy więc szmapana i badźmy sobie bliscy,  mili i niech nas blogi prowadzą do wzajemnego szacunku, uznania i życzliwości.

Znalezione obrazy dla zapytania szampan ruchomy

Sześć lat temu postanowiłam na ONET założyć bloga i kompletnie nie miałam na niego pomysłu.

Jednak z czasem doszłam do wniosku, że skoro nazwałam bloga „Lustro codzienności”, to muszę publikować notkę codziennie i tak też się dzieje.

Kiedy ONET likwidował swoją blogową platformę, to byłam załamana i szukałam na własną rękę, jak i gdzie przenieść swoje treści i jak to zrobić?

Drogą prób i błędów udało się nie stracić notek i oto od dwóch lat jestem na WP  ku mojemu zadowoleniu, bo na tej palatformie jest o wiele łatwiej znaleźć nowych czytelników i docieranie na blogi jest bajecznie łatwe.

Chwalę sobie więc przeniesienie bloga na WP, gdyż ludzie tutaj szybciej się poznają.

Owszem ONET polecał wiele moich notek i statystyka sięgała mi do ponad milion odsłon, ale dopiero na WP poznałam bliżej ludzi, którzy pisząc blogi spotykają się szybciej za pomocą inteligentnego programu.

Blog przeżył też wstrząsy, bo z powodu mojego bloga byłam wzywana na Policję i Prokuraturę, bo hejterka się uparła i robiła zrzuty z cytatów i koniecznie chciała mnie wsadzić do pierdla. Nie udało się biedaczce.

Blog ma też sukcesy, bo jeden wpis trałi na łamy książki, a także odnalzała mnie koleżanka, z którą się nie widziałysmy ponad 40 lat.

Skąd biorę tematy do pisania? Z życie biorę, ze wspomnień, a także wyjazdów i spacerów po mieście.

Uwieczniam także rodzinne spotkania i pory roku i w zasadzie wszystko nadaje się do opisania, a polityka tym bardziej.

Gdybym wydrukowała każdą notkę jako pojedyńczą stronę, to „tomiszcze” składałoby się z ponad 2 tysiące stron.

Lubię pisać i to mi daje radość i jeszcze raz zapraszam na szampana!

Znalezione obrazy dla zapytania szampan ruchomy

Reklamy

W poszukiwaniu przyjaciół!

Znalezione obrazy dla zapytania plotkara

Człowiek jest zwierzęciem stadnym i mimo, że na świecie jest wciąż tyle pustych miejsc, sprzyjających do życia, to ludzie tłoczą się w miliony w miastach takich jak Tokio, Pekin, Moskwa, Nowy Jork, Warszawa i tak dalej.

Ludzie mieszkają w wielkich metropoliach, gdzie już trudno palec wścibić, a i tak do siebie lgną.

Jestem samotnikiem i wolę żyć w spokojnym miejscu, bez tego hałasu, zgiełku, autobusów, tramwajów, samochodów osobowych i smogu!

Może i jestem odludkiem, ale tak mi dobrze jest, że nie muszę przedzierać się przez tłumy ludzi spieszących do metro i nie muszę szukać miejsca dla zaparkowania samochodu, czy też łazić po galeriach, gdzie ludzie się mijają i na siebie nie patrzą, nie uśmiechają i nie rozmawiają ze sobą.

Powstała tendencja we współczesnym świecie, że chętnie zawiązujemy przyjaźnie w Internecie i choć ludzie się kompletnie nie znają, to nazywają innych ludzi przyjaciółmi i to jest matrix, że ufamy bardziej ludziom w sieci, aniżeli w realu.

W świecie realnym jest tyle ludzi samotnych – opuszczonych przez rodziny, którzy tęsknią i czekają choćby na telefon od bliskich i jakże często umierają samotnie, albo w hospicjum.

Nie jestem samotna, bo z Mężem mamy siebie, a gdzieś tam są w swoim świecie nasze Dzieci, które pamiętają o staruszkach.

Mam tyle lat, co mam i przeżyłam już kawał czasu z moim Mężem i dziś stuknęła nam 43 rocznica ślubu, którą spędziliśmy razem – we dwoje.

Dostałam kwiaty i życzyliśmy sobie jeszcze parę lat razem w jako takim zdrowiu i taka celebracja rocznicy zupełnie nam wystarcza.

Wiem, że ten wpis jest bardzo chaotyczny i zmierzam do meritum.

Mam za przyjaciela, miłość, za towarzysza na co dzień tylko mojego Męża i chwała, że go mam.

W swoim już dość długim życiu miałam tylko jedną, prawdziwą przyjaciółkę o imieniu Mariola.

Poznałyśmy się na psychoterapii i połączyły nas wspólne przeżycia i tak mogłyśmy ze sobą rozmawiać od rana do wieczora – spacerując często po parku pod rękę.

W takim wielkim świecie miałam ją jedyną, której mogłam się wygadać, a ona mnie i nigdy to nie wyszło w formie plotek i gadania.

Jakże trudno w tym świecie znaleźć jest prawdziwą, bratnią duszę w tych miliardach istnień ludzkich, a może to ze mną jest coś nie tak, że spotkałam na swojej drodze tylko jedną bratnią osobę?

Dziś otrzymałam telefon i pewna pani zapraszała mnie na kawę, ale znając ją ze świdrujących oczek, takich, co to prześwietlają ludzi na wylot – odmówiłam i wymigałam się.

Okropnie jestem ostrożna i stronię o ludzi kochających plotki, kiedy ta osoba wie o mnie więcej, niż ja sama o sobie i myślę, że nic nie straciłam.

O ironio losu – mam wirtualną przyjaciółkę i nie boję się tej przyjaźni tak nazwać, z którą piszę od trzech lat, codziennie i jest jak kamień w wodę – pozdrawiam Ciebie „A” i dziękuję za Twoje wsparcie.

Dlaczego jestem tak trudna w kontaktach, ano dlatego, że pewna pani była gościem  w moim domu dawno temu, ale to nie mnie przychodziła odwiedzać, a mojego Męża i może dlatego mam w sobie ten dystans do kobiet, bo z mężczyznami zawsze się świetnie dogadywałam i dogaduję – tak jest bezpiecznie!

 

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, kwiat i roślina

Pamiętajmy o Powstańcach, bo tak szybko odejdą!

Wszyscy mamy moralne prawo do dziękowania ludziom walczącym w Powstaniu Warszawskim – wszyscy prócz tego „rządu”!

Oto nadeszła 74 Rocznica Wybuchu Powstania Warszawskiego i pamiętajmy o Powstańcach, bo tak szybko odejdą!

Została ich garstka i powinniśmy uważnie wsłuchiwać się w ich opowieści i wspomnienia, bo za chwilę wszystko będzie już tylko na papierze, a Oni już nic więcej nam nie powiedzą.

Czy Powstanie było potrzebne, to na ten temat do dziś spierają się historycy, ale się odbyło i ludzie poszli w bój, aby ratować swoje, ukochane miasto i Polscę!

Dzisiaj „Prezydent” na rocznicznicowym spotkaniu wydzierał się, bo nie mówił, ale bredził coś o wolnej Warszawie!

A ja się pytam jakiej wolnej Warszawie, kiedy jedna z Powstańców – Wanda Tracz Stawska, kiedy był protest osób niepełnosprawnych w Sejmie chciała ich wesprzeć, ale nie została wpuszczona do niego!

Jakiej wolnej Warszawie, kiedy Warszawa od trzech lat otoczona jest barierkami, a Sejm jest zamknięty na statystycznego Polaka, bo tak się ten rząd Polaka boi.

Pani Wanda urodziła się w 1926 roku i swoją młodość poświęciła walce o Polskę, ale nie wpuszcza się Jej do Sejmu i potraktowano Ją jak wichrzycielkę!

Jakim więc prawem ten rząd czci Powstańców, kiedy nimi poniewiera bez szacunku dla Ich dokonań, a politycznie ociepla się w ostatnich, żyjących Powstańcach.

Warszawa obwarowana i niedługo temu rządowi może przyjść taki pomysł, aby Powstanie nazwać imieniem Jadwigi Kaczyńskiej, bo w tym kraju wszystko musi być Kaczyńskie.

Wypuszczono według „Prezydenta” w wolnej Warszawie tysiące Policjantów i postawiono na przeciw Narodowi protestującego w imię łamania, notorycznego Konstytucji!

Wypuszczono na Warszawę tajniaków w cywilu, którzy mają za zadanie rozpracowanie niektórych ludzi, którzy mają odwagę nie zgadzać się z tym rządem!

Czy to jest wolna Polska, kiedy skuto kobietę w kajdany i kilka godzin przesłuchiwano tylko za to, że na biurze Czabańskiego napisała – PZPR?

Postawiono jej zarzut niewspólmierny do wykroczenia, a teraz poszukują młodego człowieka w Szczecinie, który zawiesił koszulkę na pomniku śp. Lecha Kaczyńskiego z napisem – Konstytucja!

W wolnej Polsce to ja żyłam 27 lat, a teraz widzę jak ten rząd nas się boi i robi wszystko, aby się od tego Narodu odgrodzić i wystawia wszelkie środki represji po to, abyśmy się bali tej władzy, a więc jest jak za PZPR!

Ze zwolennikami tego nierządu nawet nie warto wchodzić z dyskurs, bo oni popierają te hordy Policji, te barierki, to łamanie Konstytucji i wszystko im się podoba.

Wydrapią oczy, zmiażdżą słowami, oplują, ale jest takie powiedzenie, że:

„Kiedy draństwo spółkuje z głupotą, bękarty są wyjątkowo odrażające”.

I aby być uczciwą i zgodną ze sobą, to spot Trzaskowskiego, który ubiega się o władzę w Warszawie z 2009 roku, też jest cholernie odrażający! Nie życzę mu wygranej!

Ale jeśli nie on, to kto!

 

Znalezione obrazy dla zapytania anna powstaniec nie wpuszczona do sejmu

Zdjęcie użytkownika Zofia Karpęcka.

Jak wyrazić swój gniew, kiedy z Polski zrobili chlew!

Dzisiaj obchodziliśmy, a raczej oni obchodzili 550 rocznicę polskiego parlamentaryzu, a wygląda ona tak – od 3 lat pod rządami PiS.

Zdjęcie użytkownika Radek Sienkiewicz.

Na tę okolicność został wypożyczony ogromny namiot  za 1 milion złotych na 40 minut, aby Adrian mógł wygłosić swoje kłamstwa, bo nie nazwę tego orędziem!

Myślałam, że skoro namiot, to może pobalują w nim, rozpalą grilla, potańczą do piosenki ach te oczy zielone!, a tu nic, tylko nędzna i kłamliwa mowa!.

Warszawa dziś wyglądała znowu jak zamknięta twierdza z Policją i barierkami, a ludzie protesujący za płotami – istna warownia w 550 rocznicę polskiego parlametaryzmu. Zgoza, że tak teraz wygląda parlamentaryzm:

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Dziennikarze nie wpuszczeni, a o kamerach mowy nie było, a więc jest to obłuda i strach w oczach tego rządu!

Dziś w Sejmie odbywała się komisja w sprawie niepełnosprawnych i ich 40 dniowego stajku.

Niestety, ale ci, co strajkowali nie zostali wpuszczeni na tę komisję i otrzymali zakaz wstępu do Sejmu do 27 maja 2020 roku!

Nie wiem jak wyrazić swój gniew, kiedy PiS z Polski zrobił chlew!

A teraz sobie otwórzcie ten poniższy clip, a gwarantuję, że trochę złości na to, co robią z Polską odrobinę minie, bo znajdzie ujście i będzie to oznaczało, że nie tylko my ubolewamy nad tymi rządami, a też twórcy takich clipów jak ten:

Cośmy zrobili z życia, ach, cośmy zrobili?
Nie szukajcie w tych słowach przyjaciele mili,
żadnej myśli zaklętej – nie są myślą żadną
To po prostu melodia zapomniana dawno,
która powraca do nas
I w nocy wyrasta jak srebrny bukiet kwiatów nad dachami miasta.
(…)
Na niebie późne gwiazdy wychodzą z ukrycia
I wiatr przynosi z lekka lekkie chłodu dreszcze
Cośmy zrobili z życia? Co zrobimy jeszcze?
Zapatrzeni drapieżnie z czarnej głębi lasu
Na nowy świt, co płynie
W starych rękach czasu.

Stanisław Baliński

To już 42 lata – razem!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Dzisiaj u mnie – w zachodniej części Polski była prawie wiosna.

Wyszło słońce i stopniały resztki śniegu, a ludzie rozpinali płaszcze i kurtki.

Jeszcze więcej takiej pogody, a przyrodzie się pomiesza wszystko.

Pamiętam w 1976 roku – 24 stycznia, kiedy w moim mieście była siarczysta zima, taka skąpana w słońcu i było pięknie.

Miałam 20 lat i biegłam przez pół miasta do fryzjera, bo w tym właśnie dniu sobie przysięgaliśmy miłość i wierność – taką do końca życia.

No i dziś nam skoczyło 42 lata wspólnego życia, choć z tą miłością i wiernością było różnie – to udało nam się ocalić nasz związek.

Mamy z tego związku dwie cudne Córki i troje cudownych Wnuków!

Jesteśmy szczęściarzami!

Dziś robiliśmy sobie drobne przyjemności i od Męża dostałam prezent, a ja buszowałam w kuchni, bo do mego Męża trafia – przez żołądek do serca.

Zrobiłam dla Męża tatar z wołowiny wg. przepisu Magdy Gessler!  😀

Wyszedł smaczny, choć z dekoracją mam zawsze kłopoty.

Wieczorem Mąż mi zadedykował disco – polo – „żono moja” i tak kończymy nasze, małżeńskie święto!  😀

Może uda się dożyć następnej – może!

We wpisie mogą być błędy, bo mi tłumaczy tekst na angielski!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Mała rocznica mego bloga!

 

9 czerwca 2013 roku, w godzinach porannych założyłam sobie bloga.

Dziś stuknęło właśnie 4 lata!

Nie było dnia, abym nie miała czasu, aby dodać nową notkę.

Piszę przeważnie wieczorem i jest to dla mnie czysta przyjemność.

Tematy są zróżnicowane i w zasadzie zawsze jest o czym napisać.

Obserwuję i słucham, a także robię zdjęcia i tematy jakoś same do głowy przychodzą.

Piszę dla siebie, a może i dla Wnucząt, które kiedy dorosną znajdą bloga babci w sieci.

Lubię dobre kino i jeśli film mi się podobał, to go na blogu rekomenduję też.

Jest dużo tematów politycznych, które też mnie interesują i czasami politycznie się wyżyję na klawiaturze!

Mam opublikowanych 1921 wpisów i sama nie wiem jak to się stało! 😀

Codziennie bloga odwiedza około 100 osób i to też mnie cieszy oczywiście, choć jeśli jest mniej, to nie drę szat.

Czasami mam wenę i napiszę nieudolny wiersz, ale skoro dusza krzyczy o rymy, albo nie rymy, to coś tam się stworzy.

Miałam momenty załamania, że chciałam bloga zamknąć raz na zawsze, ale potem ten zły humor mi mijał. 😀

Nie wiem ile czasu jeszcze będę pisała, bo to zależy od tego jak mi zdrowie pozwoli, ale jak na razie nie zanosi się na nic złego.

Pozdrawiam przyjaciół bloga i nieprzyjaciół też. Macham wiosennie!

Ale dziś też nie spocznę na laurach i wstawię tekst „cudzy” tym razem, bo jutro mamy kolejną miesięcznicę katastrofy smoleńskiej i już się boję, bo wydarzyć się może coś niepokojącego.

Pocieszające jest to, że kończy się paliwo w obchodach tej katastrofy na Krakowskim Przedmieściu.

A więc:

http://crowdmedia.pl/wysychajaca-zyla-zlota-miesiecznic-smolenskich/

Wysychająca żyła złota miesięcznic smoleńskich.

 

Aż 74% uczestników sondażu przeprowadzonego przez Instytut Badań Pollster uważa, że Prawo i Sprawiedliwość powinno skończyć z organizacją miesięcznic smoleńskich. Nie sądzę, żeby ktoś z organizatorów przejął się tym badaniem. Niemniej jednak jest to jasny sygnał oraz obraz skali upadku całej otoczki towarzyszącej od siedmiu lat katastrofie smoleńskiej. Jeżeli dodamy do tego spadek liczby osób wierzących w zamach, to otrzymujemy egzemplifikację nieskuteczności całej narracji.

d momentu przejęcia władzy wybitnie nie idzie PiS-owi wyjaśnianie katastrofy smoleńskiej. Odzyskanie wraku miało być czymś prostym i czymś tak banalnym w sztuce, że minister Waszczykowski jeszcze przed objęciem urzędu zapewniał, że jest to tylko kwestia dobrej dyplomacji. Dzisiaj przekaz partyjny snuje się w starym dobrym stylu. Po ponad roku rządów niemożność odzyskania wraku jest winą Platformy Obywatelskiej. Siedem lat szukania bomby i wybuchów miało swój finał 10 kwietnia, gdy Wacław Berczyński ogłosił, że na pokładzie samolotu z Lechem Kaczyńskim nastąpiła eksplozja ładunku termobarycznego. Po miesiącu nie ma ani bomby na pokładzie oraz teorii o wysadzonym w powietrze prezydencie, ani samego przewodniczącego podkomisji smoleńskiej, który swoim nazwiskiem firmował te rewelacje. Takie niespełnione obietnice i szemrany ucieczkowicz na pewno nie pozostały bez swojego odbicia na ostatnich badaniach opinii publicznej.

Zaledwie 14% utożsamia się z miesięcznicami smoleńskimi. Z jednej strony to dużo, ponieważ nadal istnieje znacząca – z punktu widzenia finansowego – grupa ludzi, którą można strzyc jak barany na różnego rodzaju pamiątkach jak płyty dvd, zdjęcia, książki czy nawet raporty smoleńskie, które swego czasu można było kupić za jedyne 60 złotych. O tym jak ogromny jest to biznes, można było przeczytać w książce byłego dziennikarza Gazety Polskiej, Leszka Misiaka pod tytułem „Prawicowe dzieci czyli blef IV RP”.

„(…)Nasze śledztwo to była żyła złota dla Gazety Polskiej. (…) Spółka NWP (Niezależne Wydawnictwo Polskie przyp. autora) zarabiała, jak twierdziła w rozmowie ze mną sekretarka, miliony. Takiego samego sformułowania (o milionach) użył potem rozmawiając ze mną Antoni Macierewicz, a gdy zdziwiłem się, potwierdził: „tak, tak, miliony”. Po tragedii smoleńskiej prywatny koncern rósł w siłę finansową. Uruchomił portal internetowy niezalezna.pl, telewizję VOD, a później Gazetę Polską Codziennie. Płyty, gadżety, wszystko przynosiło dochód ogromny.(…) W redakcji żartowano na korytarzu mówiąc o ludziach wydających media „strefy wolnego słowa”: „rodzina Soprano”, co może było nadużyciem, ale kontekst nie pojawił się przypadkowo(…)”.

„(…) O finansowej motywacji Tomka Sakiewicza i Katarzyny Hejke dotyczącej Smoleńska przekonałem się, gdy w GPC pojawiły się czołówki w stylu „Tupolew został zestrzelony”, niewiele ponad rok po katastrofie, bez żadnego merytorycznego uzasadnienia, co było ewidentną nadinterpretacją. (…) Tomasz Sakiewicz nakręcał ten interes. A to płyty, nachalnie dołączane do GP i podwyższanie jej ceny z 3,90 zł na 6.90 zł. Tłoczenie płyt to koszta niewielkie w stosunku do narzuconej ceny, o tym zresztą mówiło się w redakcji. (…) Te płyty, które „żarły”, jak mówiło się w redakcji (czyli wyjątkowo dochodowe) powielano w kolejnych wersjach. A trzeba podkreślić, że czytelnicy GP to w dużej mierze emeryci, którzy nie mają nawet odtwarzaczy DVD, więc Sakiewicz, który zdaje sobie z tego przecież sprawę, wiedział, że „nie dotrze pod strzechy” i że są to ludzie w większości ubodzy. Ale są tak głęboko patriotyczni, ufający Sakiewiczowi, że wydadzą „ostatnią” złotówkę, by kupić gazetę, choćby z płytą z filmem, którego prawdopodobnie nie obejrzą(…)”.

Od strony politycznej 14% to jest połowa elektoratu Prawa i Sprawiedliwości i tak jak pisałem na początku, jest to generalnie porażka obozu rządzącego. Na zdrowy rozum, gdy dochodzi się do władzy i ma się wszelkie narzędzia, żeby udowodnić swoją wersję, a do tego wmawia się przez 8 lat całej opinii publicznej, że jest się lepszym od reszty świata, to ten wynik powinien być conajmniej razy dwa. Jeżeli jednak spojrzymy na liczby bezwzględne, to owe 14% jest nadal około milionem głosów. Albo inaczej. Nie milionem głosów, tylko milionem portfeli do wyczyszczenia z gotówki, które za bardzo nie obchodzą w kontekście Smoleńska Jarosława Kaczyńskiego, ale są bardzo pożądane przez Tomasza Sakiewicza i orbitujące wokół PiS-u środowiska lub stowarzyszenia, które wyrosły na katastrofie smoleńskiej.

Myślicie, że Tomasz Sakiewicz ze spokojem przyjął deklarację prezesa – w wywiadzie dla Onetu – że koniec miesięcznic będzie wtedy, gdy zostaną wybudowane pomniki i pojawią się wstępne konkluzje dotyczące śledztw smoleńskich? Moim zdaniem był bliski zawału pomimo 6 milionów złotych, które wydusił z Ministerstwa Środowiska na prawicową organizację ekologiczną. Miesięcznice smoleńskie już na zawsze wpisały się w krajobraz naszego kraju i będą organizowane nawet wtedy, gdy społeczeństwo będzie mówiło w badaniach „precz z miesięcznicami”. Będą uskuteczniane nawet wtedy, gdy Jarosław Kaczyński powie dość, bo kasa Tomaszowi Sakiewiczowi musi się zgadzać.

 

Wdowy smoleńskie są różne!

Wdowy i wdowcy po katastrofie smoleńskiej się różnią. Córki i synowie, a także wnukowie też się różnią!

W tej konstelacji są tacy, którzy w cichości obchodzą kolejną miesięcznicę, czy rocznicę i idą na groby swojego bliskiego, aby zapalić znicz, położyć kwiaty i powspominać i ja optuję za takim upamiętnieniem tego tragicznego wydarzenia.

Jednak są też tacy, którzy na tej tragedii się politycznie wybili i powiedzą za Prezesem każdą głupotę, spoglądając na stan konta i to jest haniebne!

Dziś, podczas obchodów 7 Rocznicy Katastrofy Smoleńskiej ponownie zostaliśmy podzieleni przez rządzących i poczułam na twarzy kolejnego plaskacza, jako ta nie wierząca w zamach, choć przepłakałam cały, niemal dzień.

Tak, tak – ja komunistka i złodziejka, gorszy sort, łajza – płakałam jak bóbr w 7 rocznicę tego strasznego wydarzenia!

Kogo obchodzą moje łzy? Kogo obchodzą łzy tych bez parcia na politykę i na stan konta?

Na pewno nie tych, którzy ponownie podsycili Naród zamachem, bo tylko dzięki Smoleńsku trzymają w łapach Polskę od 1.5 roku.

Najważniejsze w moim życiu, to być normalną i choć jestem seniorką, to potrafię rozróżnić prawdę od kłamstwa.

Zadaję sobie pytanie tylko – ile to szaleństwo jeszcze potrwa?

Ile razy będą zadawać rany rodzinom, które powoli wychodzą na prostą i tylko pragną spokoju, a kolejne, polityczne miesięcznice rozdzierają im  serca każdego 10 miesiąca.

Ile jeszcze potrwa ten szaleńczy taniec na trumnach?

Pytanie retoryczne, choć ja wiem, że dopóki będą przy władzy!

Prezydencie – wstydź się!

Na klawiaturę cisną się zdania i słowa – ale ich nie napiszę!

A o Katyniu ani słowem, kiedy Wajda nakręcił film zapierający dech!

Taka jest ich wrażliwość!

 

 

https://www.youtube.com/watch?v=imeMFLt_eyk

71 Rocznica Wyzwolenia Obozu Auschwitz!

Kiedy ja się urodziłam, 

to Oni – Ocaleni rodzili się na nowo!

Na nowo poznawali świat

i budowali swoją tożsamość.

Kiedy ja się urodziłam,

Oni Ocaleni  – z obozów,

codziennie walczyli o zapomnienie,

tych wszystkich okropności i traum.

To minęło już 71 lat, ale Oni pamiętają,

a ja za dziesięć lat, kiedy dożyję,

podziękuję, że żyłam w Polsce –

w miarę dobrej Polsce,

w której dotknął mnie tylko – Stan Wojenny.

Kocham takie niespodzianki

Dobry wieczór 🙂

Tydzień temu zadzwoniło moje Dziecię z wiadomością, że na naszą 40 rocznicę naszego pożycia porywa nas na obiad. 

Trochę się zdziwiliśmy, że to nasze Dziecko zaangażowało się w uświetnienie tego dnia.

Wiadomym było, że drugie Dziecię może z daleka nie przyjechać, bo zima i ślisko na drogach.

Od rana się szykowaliśmy na ten dzień, aby pobyć chociaż z jednym Dzieckiem.

Jedziemy. Pogoda faktycznie paskudna, bo za oknem samochodu wisi wstrętna mgła, a 40 lat temu była śnieżnobiała zima, z cudownym słońcem.

Niestety, ale tym razem pogoda nam nie dopisała, ale humory i owszem.

Nasze Dziecię zagaduje nas w samochodzie, a my się niczego nie domyślamy.

Wchodzimy do restauracji, a tam restauracja pęka w szwach.

Bardzo dużo gości i sobie tak pomyślałam, że remont w tej restauracji przyciągnął bardzo dużo gości i oczywiście pyszne jedzenie, a tu nagle?

Co zauważymy? Widzę moje Wnuki. Widzę drugie Dziecię z kwiatami i dwóch, naszych sympatycznych Zięciów.

Ha! A to niespodziankę nam zrobili, a ja ze wzruszenia z ledwością powstrzymywałam łzy.

Między jednym daniem, a lampką wina wygłosiłam krótką przemowę i stać było mnie tylko na jedno zdanie, że:

– Warto było iść przez życie z ich Ojcem i warto było przeżyć dobre i złe chwile – dla takich chwil jak dziś.

To był cudowny dzień.

 

 

 

 

40 lat minęło – jak jeden dzień

Ludmiła Mariańska

MAŁŻEŃSTWO

Jesteśmy sobie potrzebni jak ziemi
potrzebna woda, jeśli plon ma przynieść.
Ach, czy to miłość?
Jej owoce przecież
dawno dojrzały i mówimy o nich:
daleko padły jabłka od jabłoni.
A więc jałowe lata nas czekają —
dwoje wygnańców z miłosnego raju?
Tylko trud dzielić i codzienny chleb
czy potrafimy, aby nie był gorzki?
Spróbujmy jednak.
Po burzliwym dniu
cieszy łagodny i spokojny zmierzch.
Podaj mi rękę. Nie jesteśmy sami.
Jabłoń przekwitła, lecz pachnie jabłkami.