Archiwa tagu: dom

Umrzesz, a oni przyjdą i rozwalą twój dom!

W swoim małżeńskim pożyciu zmienialiśmy wystrój domu trzy razy, a może cztery.

To łączyło się z zakupem nowych mebli, aby mieszkanie nie zalatywało PRL-em.

Po śmierci Mamy przyrzekłam sobie, że nie kupię do domu już żadnego mebla, chyba, że coś się popsuje, załamie i trzeba będzie zmienić.

Dzieje się tak, że kiedy umieramy i nasze mieszkanie jest przepiane na nasze dzieci, to po śmierci następuje wywalenie wszystkiego na śmietnik, bez żadnych sentymentów, aby tylko jak naszybciej mieszkanie sprzedać i mieć z tego kasiorę.

Na śmietniku lądują więc meble, mało wartościowe obrazy, garnki i naczynia – aby jak najszybciej tego badziwia się pozbyć.

Bez sentymentu lądują do spalenia wszelkie książki,  dokumenty, świadectwa, listy, kartki, zaproszenia, bo nikomu te papierzyska nie są potrzebne, bo liczy się przede wszystkim szybkie opróżnienie mieszkania po zmarłych i jak najszybsza sprzedaż chałupy.

Wydaje się, że nikt się nie bawi w ogłoszenia typu – oddam za darmo, bo szybsze jest wywalenie rzeczy i przedmiotów na śmietnik.

Jest na tym świecie tyle ludzi i tyle rodzin, których nie stać jest na porządne np. meble, dywan, kanapę, fotele, ubrania i z chęcią by przyjęli te niepotrzebne rzeczy, ale ci bogatsi nawet o tym nie myślą, bo kasa przysłania im zdrowy rozsądek.

Gdzieś przeczytałam, że jest wielu ludzi takich, którzy ze śmietniska pozyskują istne perełki i po renowacji są to przepiękne przedmioty, za które można otrzymać porządne pieniądze.

Uwaga, śmieciarka jedzie! – czyli kim są fani mebli ze śmietnika.

Meble wystawione na śmietnik coraz częściej znikają zanim przyjedzie MPO. Okazuje się, że przy kontenerach można znaleźć prawdziwe skarby i są ludzie, którzy potrafią ich szukać, a potem je wykorzystać.

Meblościanka z politurą rozłożona na części – model „późny Gomułka wczesny Gierek”, komplet krzeseł Aga z przybrudzoną tapicerką, materac z IKEA, gazetnik z lat 60. , szafa laboratoryjna, sekretarzyk z pierwszej połowy XX wieku. Takie rzeczy i wiele innych można codziennie spotkać na śmietniku.

Albo jest to efekt „czyszczenia” mieszkań po zmarłych dziadkach, albo po prostu ludzie wystawiają meble i przedmioty, które im się znudziły, zużyły lub przestały być potrzebne. Albo robią remont, łącznie ze zmianą wystroju. Jeśli obok kontenera stoją antyki, to znaczy, że osoba, która je wystawiła nie miała co z nimi zrobić, albo nie miała świadomości, ile mogą być warte.

Dzięki powszechnemu w czasach PRL „zbieractwu”, po opróżnieniu takiego mieszkania, przy śmietniku można natrafić na designerskie perełki, które po renowacji mogą mieć naprawdę dużą wartość.

Powszechne wyobrażenie osoby grzebiącej w śmietniku to bezdomny albo żul, tymczasem współcześni „łowcy okazji” to zwykle ludzie młodzi, wykształceni, niektórzy nawet dobrze sytuowani. Przechodząc obok kontenerów, fotografują wystawkę i wrzucają zdjęcia do sieci.

Potem zaczyna się wyścig, kto szybciej zarezerwuje lub podjedzie i odbierze. Czasami walka o zdobycz rozgrywa się dopiero przy śmietniku i towarzyszą jej ogromne emocje, czasem członkowie „śmieciarkowej wspólnoty” współpracują ze sobą, przetrzymując innym wymarzone zdobycze, żeby nie zabrał ich serwis sprzątający albo konkurencja.

Pierwszą stronę na Facebooku zatytułowaną „Uwaga, śmieciarkajedzie!” założyła Dominika Szaciłło z Warszawy, która nie mogła znieść myśli, że tyle wspaniałych mebli kończy swój żywot na śmietnikach Saskiej Kępy. Dziś fani mebli z odzysku mają swoje lokalne grupy w każdym większym mieście. Są m.in. w Krakowie, Łodzi, Białymstoku. Lista „śmieciarek regionalnych”

Kim są fani mebli ze śmietnika? Pierwsza grupa, to designerzy, projektanci. Widzą potencjał w wyrzucanych rzeczach i potrafią dać meblom „drugie życie”. Lubią rzeczy, ładne, nietuzinkowe, dobrej jakości. Odremontowany fotel vintage nadaje mieszkaniu inny charakter, niż siedzisko z marketu, dlatego wiedzą, czego szukają i to oni najczęściej wyławiają prawdziwe skarby. Osobną podgrupę stanowią ludzie zajmujący się profesjonalnie odnawianiem mebli i na tym zarabiają. Oryginalne meble z epoki potrafią osiągnąć zawrotne ceny na rynku.

Drugi typ to ekolodzy i „świadomi konsumenci”. Żyją w duchu„zero waste”, starając się marnować jak najmniej. Dla nich recykling mebli ze śmietnika to forma chronienia środowiska naturalnego. Przyświeca im idea, że lepiej się podzielić, coś odnowić i naprawić, zamiast wyrzucać i kupować nowe. To wśród tej grupy najwięcej jest altruistów – osób, które aktywnie fotografują śmietniki i przechowują dla innych przedmioty, „by się nie zmarnowały”.

Trzecia grupa wśród „śmieciarkowiczów” to młode pary albo studenci, którzy nie mają pieniędzy, by urządzić sobie mieszkanie, a nie chcą inwestować w tymczasowy lokal. Ci chętnie przygarniają rzeczy nowsze, bez patyny i niewymagające renowacji. Ostatni typ to artyści, którzy śmietnikowe wystawki wykorzystują jako elementy swoich instalacji czy prac plastycznych.

Oczywiście są też tacy, którzy łączą wszystkie te cechy – chcą żyć ekologicznie, a jednocześnie tęsknią za posiadaniem wyjątkowych rzeczy, lub „hipsterzy”, którzy udekorują mieszkanie jakimś gadżetem ze śmietnika, bo to jest aktualnie modne wśród ich znajomych.

Użytkownicy Facebooka oprócz zdjęć śmietników czy kontenerów zamieszczają na nich fotografie własnych sprzętów, mebli lub czegokolwiek innego, co już nie jest im potrzebne, a chcą oddać. Zawsze obowiązuje jedna zasada – ma to być nieodpłatnie.

A co stoi dziś przy Waszym śmietniku?

ja

© Artykuł jest chroniony prawem autorskim. Wykorzystanie tylko pod warunkiem podania linkującego źródła.

https://www.salon24.pl/u/magazyn/845237,uwaga-smieciarka-jedzie-czyli-kim-sa-fani-mebli-ze-smietnika

 

fot. Facebook/Uwaga Śmieciarka Jedzie

 

Reklamy

Wigilia tylko we dwoje!

Obraz może zawierać: w budynku

Obraz może zawierać: tekst

Jutro zasiadamy do Wigilii i oby, to był dobry czas spędzony z bliskimi, z którymi bywa, że nie widzimy się cały rok.

W telewizji widziałam tych zabieganych ludzi w galeriach handlowych w poszukiwaniu prezentów dla bliskich, a były ich tłumy.

Zmęczeni ludzie stali w kolejach w marketach za karpiem, cytrusami, produktami niezbędnymi do szykowania kolacji, a potem reszty świąt.

Powyższe motto Alberta Einsteina wyraża mnie całą, bo obserwują to szaleństwo zakupowe i dziwię się ludziom i też pytam, czy inni oszaleli, czy ja wariuję, że z Mężem nie staliśmy w żadnych kolejkach, a zakupy były tak rozplanowane, aby zaopatrzyć się w małych sklepikach i to trwało na dwa tygodnie przed świętami – małymi kroczkami.

Kiedy przystępowałam dwa dni temu do szykowania potraw miałam wszystko w domu i niczego nie trzeba było już dokupywać, a więc stres jest prawie żaden.

U nas jest podział obowiązków i wydaje mi się, że sprawiedliwy, bo Mąż robi zakupy, a ja to w kuchni przetwarzam nie prosząc Męża już o pomoc.

Nawet się złoszczę, kiedy próbuje mi pomagać, bo ja ma swój, własny system pracy w kuchni, a Mąż wprowadza swój i jest chaos, co mnie wnerwia, a więc w tym czasie niech odkurzy mi mieszkanie.

Sprawa prezentów także jest rozwiązana, bo kiedy jest tyle na rynku zabawek, to my dziadkowie w tym gąszczu się gubimy, a więc, to rodzice kupują w naszym imieniu, a my zwracamy te koszty. Tym sposobem nie ma nietrafionych prezentów, a nam zaoszczędzony jest czas i stres.

Przychodzą na Wigilię goście i tu jest większe niebezpieczeństwo, bo drżymy o to, aby przy wspólnym stole się nie pokłócili na przykład o politykę.

W każdym domu do stołu siadają ludzie z różnych bajek, bo jedni są wierzący, a drudzy ateiści. Jedni są za PiS, a drudzy niekoniecznie i trzeba zapobiec niesnaskom i to jest wyzwanie dla gospodyni domu!

Jutrzejsza Wigilia w moim domu będzie tylko we dwoje i wiecie co? Cholernie się cieszę, bo będzie, ta chwila, że spojrzymy sobie w oczy i powiemy to, co niezbyt często sobie mówimy w natłoku zajęć – że się wciąż kochamy, a nawet bardziej jak na początku, a minęło 43 lata.

Opiszę też moją najgorszą Wigilię.

Mój Ojciec był w Domu Spokojnej Starości i wyraził zgodę, by z nami spędzić Wigilię.

Pojechaliśmy po niego 130 kilometrów i kiedy był już w naszym domu, to oświadczył, że chce wracać i żadne argumenty do Niego nie trafiały.

Odwieźliśmy go więc i w domu byliśmy późnym wieczorem i do Wigilii zasiedliśmy wraz ze swoimi dziećmi o godzinie 21, kiedy to dzieci odgrzały dla nas pierogi.

Za dziewięć miesięcy mój Ojciec popełnił samobójstwo, a ja do dzisiaj nie wiem dlaczego?

Do stołu zasiadają ludzie, którzy się często nie lubią, albo są skłóceni i jaka na to jest rada?

Spektakl „Wzorowa rodzina”

Umiejętność rozmowy, poruszania spornych kwestii bez nadmiernych, często negatywnych emocji, to skuteczny sposób rozwiązywania problemów i umacniania więzi w rodzinie.
Nie zawsze jednak się to udaje. Żeby to osiągnąć, trzeba umieć słuchać i postarać się zrozumieć motywy, którymi kierują się inni. A to dla wielu z nas są to, niestety, trudne do opanowania umiejętności.
O ile ze znajomymi, których nie lubimy, można zerwać kontakt, o tyle z rodziną związani jesteśmy do końca życia.

Utrzymujemy więc relacje z nielubianą teściową, ze względu na męża i dzieci, i z niedobrą siostrą, ze względu na matkę. Wybieramy mniejsze zło i decydujemy się znowu odgrywać rolę kochającej rodziny, zebranej przy świątecznym stole.
Teściowa, która nie cierpi synowej, zgadza się przyjść na świąteczny obiad i nawet udaje się jej wykrzesać sztuczny uśmiech. A ciotki od lat skłócone o majątek, siadają dla bezpieczeństwa przy stole, na odległych od siebie miejscach.
Spektakl trwa, pojawia się jednak pytanie: Czy faktycznie ten czas niesie dla nas radość? Czy takie rozwiązanie jest najlepsze?

– Okres świąteczny powinien być czasem, który w pełni poświęcamy bliskim i szczerze cieszymy się z ich obecności. Wiele osób zmusza się do tego, aby pomimo konfliktów i poczucia krzywdy, „poudawać” radosną atmosferę. To nie sprzyja rozmowie, ani konstruktywnym rozwiązaniom, lecz wręcz przeciwnie, może pogłębiać w nas niechęć do tych osób– mówi Anna Mochnaczewska – Dzik.

Rozwiązać problem

Zdaniem psycholga, warto spróbować rozwiązać problemy i odbyć trudne rozmowy, jeszcze przed świątecznymi spotkaniami. Jeżeli natomiast osiągnięcie porozumienia jest niemożliwe, to warto przemyśleć spędzenie świąt oddzielnie, wcześniej wyjaśniając jednak bliskim, dlaczego podjęliśmy taką decyzję. Być może to rozwiązanie uświadomi wszystkim, ile tak naprawdę dla siebie znaczą.
Bo przecież najważniejsze jest, aby w okresie świątecznym, otoczać się ludźmi, którzy są nam życzliwi, dla których jesteśmy ważni. Wtedy dopiero będziemy mogli cieszyć się świąteczną atmosferą.

– Nie kombinujmy, jak na siłę pogodzić zwaśnioną rodzinę. Może po prostu lepiej będzie, jak zaczniemy głośno mówić o tym, co widzimy, licząc, że to zmobilizuje resztę do rozwiązania problemu. Warto zadać sobie pytanie, czego my tak naprawdę chcemy. A święta spędzić bez brania odpowiedzialności za cudze konflikty – mówi Anna Mochnaczewska – Dzik.

https://kobieta.wp.pl/swieta-bez-rodzinnych-klotni-to-jest-mozliwe-5982408628499585a

Zakupy sprawiające przyjemność!

W moim życiu był taki przykry czas, że wydawało mi się, że długo nie pożyję, a do 2018 roku, to już wcale.

Każdy ma w swoim życiorysie różne chwile, bo nie zawsze jest pięknie i kolorowo i czasami coś nas przygniata i zaczyna szwankować zdrowie.

Pięć lat byłam szykanowana w mojej ukochanej sieci, kiedy myślałam, że osoba mnie hejtująca przyprawi mnie o zawał serca.

Kiedy poukładały mi się osobiste sprawy, to dostałam obuchem od całkiem nieznanej mi osoby, która pięć lat umilała mi korzystanie z Internetu.

Ta osoba wciąż jest w sieci i się na jednym z forum wybiela i na mnie zwala wszystko, a w zasadzie nadal nie wiem jak się ona patrzy na siebie w lustrze!

Wyjątkowa kanalia, ale udało mi się to przetrzymać i kiedy doniosła na mnie na Policję, to się po prostu odsłoniła i zdemaskowała.

Od kilku miesięcy mam idealny spokój w sieci, bo hejterka chyba zrozumiała, że się nie poddam i dalej będe pisała swojego bloga.

Nie będę tu przytaczała jej możliwości hejterskich, a podam jej dane osobowe i niech wie, że tylko mnie ponownie tknie – idę na nowo do Prokruratury.

Nazywa się Maria Pałac i mieszka w Krakowie i powtarzam, że jeszcze raz mnie obrazi – nie daruję.

Przetrwałam tylko dlatego, że miałam styczność z osobą psychicznie chorą i tłumaczyłam sobie, że osoba psychiczna nie wie co czyni.

Długo nie mogłam odzyskać swojej tożsamości, ale udało się i mimo, że Mama jest ciężko chora, to bronię się przed depresją.

Pisałam niżej, że jestem domatorką, ale z wiosną postanowiłam odrobinę otworzyć się na świat.

Nie wierzyłam więc, że dożyję do wiosny 2018 roku i kiedy wciąż żyję postanowiłam żyć.

Nie kupowałam do swojego domu od 5 lat niczego, bo nie miałam do tego głowy, aż tej wiosny wyszłam z domu i dokonuję drobnych zakupów.

Chcę znowu ładnie mieszkać i dokupuję punktowo drobiazgi i stroję swój dom z czego bardzo się cieszy mój Mąż!

Nie potrafię iśc w miasto, tylko dla samego spaceru i albo idę z aparatem i robię zdjęcia, albo zabieram ze sobą aparat i też robię zdjecia nawet w sklepie.

Za każdym wyjściem zakupuję coś dla domu, bo wciąż czuję się kobietą, której żależy i tak kupiłam:

  • nowe akcesoria do łazienki,
  • kupiłam koszyk na mężowskie drobiazgi,
  • trzy, śliczne poszewki na mini poduszki,
  • podkładkę pod kolor dla dużego wazonu,
  • świeczkę pachnącą w szkalnym kielichu,
  • zegar na kominek, postarzały fabrycznie,
  • pojemnik kolorowy na płyn do mycia naczyń,
  • i mam zamiar jeszcze wiele zmienić i się z tego cieszyć.

Kocham wiosnę tego roku, bo dodała mi skrzydeł i czuję się kobietą szczęśliwą.

Lubicie zmiany – lubicie drobne zakupy za niewielkie pienądze, aby zrobić sobie przyjemność?

 

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Dom wypełnia nie żona, a kobieta. Autorka: Gabriela Zapolska

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Przed Świętami Wielkanocnymi,  jakoś krytycznie popatrzyłam się na moje fotele w pokoju telewizyjnym i śniadaniowo – obiadowym.

Niby jeszcze nie stare, ale jakieś brzydkie fotele mi się wydały, a może opatrzyły.

Powiedziałam do Męża, że czas je wymienić, albo odnowić tapicerkę.

Zrobiliśmy więc rozeznanie i okazało się, że zmiana tapicerki kosztuje tyle samo, co zakup nowych mebli.

Wskoczyłam więc do Internetu i zamówliśmy dwa fotele pod kolor mebli i ścian.

Zamówiliśmy je  telefonicznie i po dwóch tygodniach mamy nówki w moim pokoju.

Są to fotele typu Finka i naprawdę za dwa zapłaciliśmy tyle samo, jak gdybyśmy dali stare do renowacji.

Mężowi stare fotele nie przeszkadzały, ale jak to kobiecie – od czasu do czasu zachciewa się zmian w domu.

Piszę o tym dlatego, że dzisiaj robiąc coś w kuchni wyjrzałam przez okno.

Zauważyłam młodą kobietę, która zakupiła cudną paprotkę do swojego domu i tak sobie pomyślałam, że każda kobieta – młoda, czy też starsza chce mieszkać ładnie i schludnie.

To my kobiety dekorujemy Mężom i Rodzinie mieszkania i staramy się o to, aby stworzyć ciepłą i domową atmosferę.

Kobiety mają taki zmysł do urządzania domu za pomocą jakiś tam bibelotów, wazoników, koszyków, albumów, książek, aby tylko stworzyć ciepłe, domowe gniazdo.

To my kobiety swoim mężczyznom wskazujemy miejsce, gdzie ma zawisnąć dany obraz i to my dekorujemy okna i sadzimy kwiaty w ozdobne donice, a także ustawiamy lampki oświetleniowe i wybieramy żyrandole.

Jednak ja tu muszę pochwalić mojego Męża, bo bardzo często, to On pod moje dyktando coś zakupuje i w zasadzie jestem z tego zadowolona.

Może krzywdzę mężczyzn swoją opinią, bo wiem, że wielu z nich ma podobny do kobiet dar w dekoracji mieszkania i wcale nie odstają gustem od kobiet.

Mam więc takie pytanie?

Jakim jesteś mężczyzną, bo czy zdajesz się na wybory żony, partnerki, czy sam potrafisz trafić w jej gust?

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Mini domem przez świat!

Logo HGTV

To telewizja o urządzaniu domów i ogrodów, a oferta jest bardzo bogata i jest na czym oko zawiesić.

Kiedy chcę oderwać się od polityki, to właśnie ukojenia szukam w tym programie.

Można wiele podpatrzeć i zastosować w swoim domu, bo Dorota Szelągowska podpowiada jak zrobić oryginalny stolik, czy też ramkę na zdjęcia i tak ogólnie ma wiele, ciekawych propozycji.

Albo jak zrobić coś ekstra ze starego rupiecia.

Jednak wciągnęło mnie u nas jeszcze niepopularne zamieszkanie w mini domach.

Naprawdę wielu ludzi się na to pisze, bo koszty takiego zamieszkania nie są wysokie jak w miejskich nieruchomościach.

Dla mnie taka przestrzeń np. 20 metrów kwadratowych na cały rok jest nie do przyjęcia, ale latem, to bym chciała mieć taki domek, z którym można nawet podróżować.

Co Wy na to?

 

 

Znalezione obrazy dla zapytania mini domy

Kwiaty w naszych domach!

Cztery lata temu, a może pięć – dostałam w prezencie kwiatek w doniczce od Męża.

Nie pamiętam z jakiej to okazji. Był kwitnący, a kiedy kwiaty przekwitły, to sobie pomyślałam, że już nie zakwitnie, gdyż ja nie mam ręki do kwiatów.

Jednak ten jeden mi zaufał i kwitł na parapecie nawet dwa razy do roku.

Postanowiłam coś poczytać o grudniku, bo tak się ten kwiat zwie i bingo – pokochał moje dbanie o niego.

Wczesną wiosną wystawiam go na balkon i tam sobie stoi przez całe lato. Wymaga lekkiego cienia i umiarkowanego podlewania.

Na początku października poprosiłam Męża, aby mu kupił większą dla niego doniczkę, bo widziałam, że w starej już mu ciasno.

Kwiatka przeniosłam do domu, bo się już na balkonie nudził i bałam się, że pierwsze przymrozki mi go zmarnują.

Odwdzięczył mi się za troskę, bo oto – tadam – jakże cieszy moje i Męża oko.

Zakochaliśmy się w szalonym grudniku – wariatuńciu.

Mała porada:

Jeśli grudnik Wam nie kwitnie, to zmieńcie mu miejsce z jednego parapetu na drugi. Kiedy kwitnie nie przestawiajcie, bo nie lubi.

Podlewam go, co drugi dzień, ale nie zalewam. Umiarkowanie. 🙂

Tu znajdziecie więcej porad o grudniku, zwanym też kaktusem Bożego Narodzenia!

https://www.wymarzonyogrod.pl/rosliny-doniczkowe/rosliny-doniczkowe/kwiaty-doniczkowe-grudnik-zygokaktus-jak-pielegnowac-grudnik-w-domu,65_2433.html

 

Poszaleć z wyobraźnią i nie płacić za to!

Często mniemam takie sny, że się przeprowadzam.

Nie wiem z czego to wynika, ale biorę domy we śnie nawet takie – do remontu.

Ale nigdy nie śnił mi się taki urokliwy domek.

Przedstawiam więc coś pięknego, co i mnie urzekło.

Wyobrażam sobie siebie w takich wnętrzach i zaproszonych gości, kiedy siedzimy w ogrodzie i jemy smaczne jedzenie, popijając winem – rozmawiając.

To się nie ziści, ale oko można popieścić i wyobraźnię.

TEN DOMEK Z ZEWNĄTRZ WYGLĄDA BAJKOWO… ALE POCZEKAJCIE, AŻ ZAJRZYCIE DO ŚRODKA!

Ten domek z zewnątrz wygląda bajkowo… Ale poczekajcie, aż zajrzycie do środka!

Jeśli marzycie o romantycznych wakacjach w domku jak z bajki, to możecie je spędzić w St Agnes w Kornwalii (Anglia). Domek, o którym mowa, został wybudowany w 1700 roku, więc jego mury widziały już niejedno. Spadzista strzecha, białe mury i otaczający zielony ogród tworzą niepowtarzalny klimat.

 

Dobra wiadomość jest taka, że domek można wynająć zarówno na rodzinny wypad, jak i weekend we dwoje. Zobaczcie jakie wspaniałe wnętrza skrywa ten mały, biały domek.

 

Już samo otoczenie domku wygląda zachęcająco. Wyobraźcie sobie śniadanko w tym ogródku.

biały domek - 1

biały domek - 1b

 

Gdy zajrzymy do środka, czar nie pryska, a wręcz przeciwnie! Znajdziecie tam kominek, wygodne fotele i skrzypiącą pod nogami, drewnianą podłogę.

biały domek - 2

biały domek - 1c

 

Wnętrze utrzymano w klimacie rustykalnym.

biały domek - 3

 

W kuchni znajdziecie nowoczesne sprzęty, a przestronna jadalnia jest wprost stworzona do wspólnych posiłków.

biały domek - 10

 

Łazienka jest równie urokliwa, jak reszta mieszkania. Umywalka została wystylizowana na blaszaną miednicę, aby nie odstawać wyglądem od reszty.

biały domek - 4

 

Nawet toaleta została tak dobrana, by pasować do koncepcji wystroju.

biały domek - 5

 

Według portalu uniquehomestays.com, ten zabytkowy dom został zbudowany pod koniec lat 1700. Jego sercem jest bardziej nowoczesna przybudówka z oranżerią oraz słonecznym salonem z przeszklonymi, wychodzącymi na ogród drzwiami. W szacownej, starej chacie jak ta, czasami trzeba dokonać trochę unowocześnień, aby wpuścić więcej światła.

Tylko sobie wyobraźcie odpoczynek z dobrą książką i filiżanką kawy. Bajka!

biały domek - 6

 

Sypialnia wręcz zaprasza do wypoczynku.

biały domek - 9

 

Znajdzie się nawet legowisko dla Waszego ulubionego pupila.

biały domek - 11

 

A na zewnątrz, czeka na Was uroczy ogródek…

biały domek - 7

 

Jeżeli macie jeszcze wątpliwości, czy chcielibyście spędzić wakacje w Kornwalii, to zobaczcie jakie można tam spotkać widoki…

biały domek - 12

Napiszcie w komentarzu, co o tym sądzicie? 

http://www.lolmania.pl/lol/20713/ten-domek-z-zewnatrz-wyglada-bajkowo-ale-poczekajcie-az-zajrzycie-do-srodka.html