Archiwa tagu: człowiek

Życie na Ziemi, to wielka zagadka.

 

Znalezione obrazy dla zapytania mur chiński o wschodzie słońca

Podobno Mur Chiński najpiękniej się prezentuje o wschodzie słońca i jest wielu obserwatorów tej magii, którzy robią niesamowite zdjęcia.

Ludzkość obecnie lata w kosmos i z roku na rok wiemy o nim coraz więcej, a do tego już niedługo zamieszkamy planetę Mars, bo prace idą w tym kierunku dość szybko.

Ludzie tam polecą, ale bez możliwości powrotu i dla mnie, to jest przerażające, bo jak coś tam nawali, to oni tam umrą.

Poznajemy kosmos, ale wciąż mało wiemy o przeszłości, kiedy to ludzie bez rozwiniętej techniki wznosili potężne budowle i zastanawia jak oni to robili.

Jak powstały potężne piramidy w Egipcie z matematyczną dokładnością, albo piramidy Majów, a także jak postawiono i wyrzeźbiono potężne posągi na Wyspie Wielkanocnej.

Wciąż mało wiemy o tamtych ludziach, którzy budowali ogromne budowle w celach obronnych, albo poświęcone swoim bogom.

Oglądam sporo filmów dokumentalnych i są teorie, że te niesamowicie wielkie budowle budowało UFO, bo niemożliwością było, aby z tamtą techniką zrobił to człowiek.

Przecież nie było wówczas żadnych dźwigów i transportu ciężkich bloków skalnych, aby je ustawić tak precyzyjnie w piramidy.

To jest niepojęte, ale jeśli te budowle powstawały siłą rąk człowieka, to było to zarzynanie ludzkich możliwości i z pewnością wielu z nich po prostu nie przeżyło takiej tyranii.

Podobno Mur Chiński był budowany przez więźniów i wojskowych przez 200 lat, a przy budowie tej zginęli ludzie z głodu i wycieńczenia. Ich zwłoki były chowane kilka metrów od muru i jest to podobno największe cmentarzysko w dziejach ludzkości.

Chińczycy bali się Mongołów i dlatego ten mur powstał, ale wciąż zastanawia jak był dostarczany budulec na tak trudny, górski teren – jedna, wielka niewiadoma.

PiS chce zburzenia Pałacu Kultury, ale co zrobi z wykopaliskami geologicznymi zgromadzonymi w podziemiach Pałacu, które nie są wystawione dla zwykłego człowieka, bo takiego projektu brak (muzeum), a są to wykopaliska kości, czaszek, kamieni, narzędzi, które opowiadają o tym jak powstało życie na Ziemi.

Mówi się też po kątach, że NASA ukrywa bardzo wiele o innych cywilizacjach, które tu na Ziemi były, a więc nasze życie tutaj, to wciąż jest jedna, wielka niewiadoma.

Trzeba zadać sobie pytanie dlaczego na Ziemi tylko istnieje życie i my tu mamy tak krótki pobyt, kiedy dinozaury żyły miliony lat i dopiero wielki wybuch je pokonał.

Kto stworzył życie na Ziemi, a więc człowieka, a także ogromne oceany, florę i faunę i myślę, że to nigdy nie zostanie do końca wyjaśnione.

Obraz może zawierać: tekst

Może to był Inteligenty Projekt Pana Boga?

Znalezione obrazy dla zapytania posągi na wyspie wielkanocnej

Znalezione obrazy dla zapytania piramidy

Znalezione obrazy dla zapytania piramidy majów

Znalezione obrazy dla zapytania starozytny rzym

Reklamy

„Dziwny jest ten świat,  gdzie jeszcze wciąż  mieści się wiele zła”

Świetlisty Szlak (hiszp. Sendero Luminoso, SL) to peruwiańska organizacja – Świetlisty Szlak (hiszp. Sendero Luminoso, SL) to peruwiańska organizacja polityczno-wojskowa klasyfikowana jako organizacja terrorystyczna. Partyzanckim skrzydłem grupy jest Ludowa Armia Partyzancka. Obecnie praktycznie pokonana.

Potocznie się mówi, że nasz Świat stał się globalną wioską i w dobie szybkiej technologii wiemy o Świecie prawie wszystko.

Niestety, ale nie wszystko wiemy, co złego się gdzieś tam dzieje – nawet szybka komunikacja nie pozwala na to, aby dotrzeć wszędzie, gdzie dzieje się zło!

To był rok 2015 i nasza, polska dziennikarka – Anita Werner dociera do głębokiej dżungli w Peru, aby nagłośnić sprawę Świetliskiego szlaku w tym kraju!

Świetliski szlak tworzą terroryści komunistyczni, którzy tworzą formację do głoszenia w kraju komunistycznych haseł, a za nimi idzie zabijanie przeciwników tej ideologii, czyli mężczyzn, których się wiesza na latarniach.

Kobiety są transportowane do dżungli i tam żyją latami bez dostępu do żadnej cywilizacji. Kobiety te są masowo gwałcone, by rodziły następne pokolenie terrorystów.

To one są skazane na to, aby zapewnić sobie i swoim dzieciom jakieś jedzenie, a więc zbierają w dżungli robaki, które dają minimalną dawkę białka. Bywa też tak, że muszą  gotować zupę z gałęzi i zbierania ślimaków oraz korzonków, aby przeżyć.

Mieszkają w wigwamach zrobionych z gałęzi i śpią w dołach wyściełanych suchymi liśćmi.

Dzieci nie wiedzą, co to są zabawki i broczą w mokrą porę w błocie – takie wycofane i nieszczęśliwe.

Tym kobietom towarzyszy wieczny strach o swoje życie i swoich dzieci, które rodzą się przeważnie z gwałtu.

Wiele kobiet porzuca takie dzieci, bo nie potrafią ich po prostu pokochać.

Dżungla jest naszpikowana takimi  osadami i czasami peruwiańskiej policji uda się odbić tych ludzi i przewożą ich w bezpieczne miejsca – z dala od oprawców.

Jednak kraj jest za biedny, aby tych ludzi otoczyć całkowitą opieką i dać im poczucie przynależności do cywilizowanego świata.

Tworzy się dla nich osiedla, ale także bez środków sanitarnych i dostępu do zdrowej żywności.

Może te kobiety już się nie boją o swoje życie, ale zdane są tylko na siebie.

My psioczymy na PiS, a tam gdzieś w Świecie dzieją się tragedie, o których nikt nie mówi!

Mamy XXI wiek i piosenka Niemena wciąż jest aktualna i będzie do końca Świata!

„Dziwny jest ten świat,
gdzie jeszcze wciąż
mieści się wiele zła.
I dziwne jest to,
że od tylu lat
człowiekiem gardzi człowiek”.

 

Znalezione obrazy dla zapytania anita werner świetlisty szlak

Przez dwadzieścia lat Peru było objęte wojną domową. Organizacja terrorystyczna Świetlisty Szlak usiłowała dokonać rewolucji komunistycznej na drodze walki zbrojnej z państwem peruwiańskim. Indianie Ashaninkas, których terytoria znalazły się w strefie działań wojennych, odmówili włączenia się w bratobójcze walki. Wielu mężczyzn zapłaciło za opór śmiercią, inni zostali wcieleni siłą w szeregi terrorystów. Kobiety porywano do obozów w dżungli, gdzie harowały i były regularnie gwałcone, by rodzić dzieci, przyszłe wojsko rewolucji Świetlistego Szlaku. Wyczerpane porodami, pracą i szalejącymi epidemiami, porzucano wraz ze słabszymi dziećmi w niedostępnych rejonach Amazonii. Przez lata żyły w jej lasach jak zwierzęta, w strachu przed wojskiem i policją. Polowały gołymi rękami, gdy osłabły – umierały. W lipcu 2015 roku jedna z takich grup została odnaleziona w dżungli przez żołnierzy sił rządowych walczących ze Świetlistym Szlakiem. Kobiety i dzieci zakwaterowano na peryferiach indiańskiej osady, dano im wolność i prowizoryczne domy. Nic poza tym.

Jak ja mam się przekonać do polskiego kościoła?

Dzisaj – w zwykłą 33 niedzielę, Kościół na całym świecie obchodził „Dzień Ubogich”. Dzień ten ustanowił Papież Franciszek..

Nie odbiło się to szerokim echem w polskich mediach i nie była to pomoc na miarę Orkiestry Owsiaka.

Ot, gdzieś tam wydano ileś tam  talerzy z grochówką oraz przygotowano jakieś tam paczki i o innych działaniach nie wiem.

W Polsce podobno żyje ponad 300 tysięcy ludzi ubogich i bezdomnych, ale co to polski kościół obchodzi.

Kościół liczy kasę na siebie, a księża na wypasione fury i bryki!

Polski kościół zamyka usta mądrym i zdroworozsądkowycm księżom, którzy chcą naprawić polski kościół i wypowiadają się wbrew zapotrzebowaniom tegoż kościoła.

Po raz drugi zamknięto usta księdzu Adamowi Bonieckiemu, bo pochylił się nad śmiercią Zwykłego, Szarego Człowieka.

Poniższy tekst jest cytatem, aby nie było donosicielko!

  

RYDZYK NIE DOSTAJE NAKAZU MILCZENIA.
KNEBLEWSKI NIE DOSTAJE.
NAWET NA MIĘDLARA KOŚCIÓŁ JUŻ NIE REAGUJE.
ALE BONIECKI STAŁ SIĘ DLA KOŚCIOŁA NIEBEZPIECZNY.
MA MILCZEĆ…
=================================================
CZYTAJCIE , BO TO TEKST JUŻ PRZEZ KOŚCIÓŁ .. ZAKAZANY!!
Obrazek

Co się dzieje ?! To naprawdę jest groźne dla Polski!
Tych kilku mądrych,przyzwoitych księży jest skutecznie zagłuszanych!
Polski Kościół faszyzujący ??!!!!!

Wypowiedzi ks. Bonieckiego nie przynoszą korzyści materialnych dla kościoła dlatego jest niewygodny i trzeba go uciszyć. Zbyt dużo prawdy mówi w oparciu o ewangelię. Papieżowi też zamkną usta?
Hipokryci!

 

 

 

Płaczę, wyję i obgryzam pazury z bezsilności!

W moim sercu jest ogromne miejsce dla zwierząt, a pieski wszelkiej maści, a zwłaszcza najmądrzejsze kundelki mają w moim sercu na zawsze wielkie pokłady miłości i zrozumniena, bo pies jest największym przyjacielem człowieka. 

Nie wiem jak można tego nie dostrzegać i chyba trzeba być wyprutym ze wszelkich uczuć, by temu zwierzęciu zgotować taką traumę jak przywiązanie zwierzaka w lesie do drzewa, czy też zamknięcie psa na balkonie w afrykański upał, albo w samochodzie.

Jestem za tym, aby zwyrodnialców nie zamykać w więzieniu za znęcanie się nad zwierzakiem. Jestem za tym, aby nie nakładać na nich żadnej grzywny pieniężnej, a jestem za tym, aby człowiekowi zrobić to samo, co on zrobił dla swojego pupila.

Tak więc należy takiego przywiązać łańcuchem do drzewa w lesie i także przywiązać go do samochodu i tak go trochę pociągnąć!

Człowiek, to brzmi dumnie, a jednak jak często okazuje się zwykłym chamem, zwyrodnialcem, odczłowieczonym bydlakiem i mnie brakuje po prostu słów, a zostają jeno łzy, które płyną w domowym zaciszu.

Nic więcej nie mogę zrobić!

Bydlak! Ciągnął psa za samochodem

Potworną gehennę zgotował 8-miesięcznej bokserce Gabi jej bezduszny właściciel. Aby „wyrobić u psa kondycję”, okrutnik Paweł O. (29 l.) ciągnął psiaka za samochodem.

Inspektorzy Pogotowia poszli do mieszkania właściciela psa i przeżyli prawdziwy szok. Pies był przywiązany smyczą do wieszaka na ubrania. Nie miał wody. Nie mógł się w ogóle ruszyć, bo opuszki łap były całkowicie zdarte.

Właściciel tłumaczył, że to dlatego, że pies dużo biegał po asfalcie. Gdy inspektorzy wezwali policję, przyznał się, że ciągnął suczkę za samochodem, bo chciał wyrobić u psa kondycję. Gabi natychmiast została mu odebrana i poddana leczeniu. Jej właścicielowi grozi do 3 lat więzienia.

 

 

 

 

 

 

Odszedł bardzo charyzmatyczny człowiek!

Wszyscy umrzemy niestety i na każdego przyjdzie ten czas pożegnania ziemskiego padołu. Umierają zwykli ludzie i umierają ludzie, którzy coś znaczą i znaczyć będą, bo swoim całym życiem przyczynili się do tego, że się o nich mówi za życia i mówić się będzie po śmierci. Wpisali się w naszą historię po porostu.

Wczoraj odszedł od nas prof. Władysław Bartoszewski i w godzinach wieczornych ta smutna wiadomość zalała media i Internet. Dziennikarze i zaproszeni goście wspominali tego, jakże zasłużonego człowieka dla naszej demokracji. Człowieka, który całe swoje życie poświęcił, by mówić i pisać, abyśmy nie zapomnieli skąd jesteśmy i chciał byśmy zmierzali w dobrym kierunku, Byśmy byli godnym narodem i aby Polska w świecie zaczęła się liczyć, a świat nas widział jako kraj po przejściach, zmierzający w stronę – do wolności.

Nie jestem historykiem, bo jestem zwykłą seniorką, ale zdolna jestem do samodzielnego myślenia i takich ludzi jak Władysław Bartoszewski, kiedy odchodzą powinniśmy szanować ze wszech miar. Odchodzą tytani i jest ich coraz mniej. Odchodzą ludzie z wielkimi życiorysami, których dokonania można przeczytać choćby w Wikipedii i tam dzisiaj zajrzałam. Zobaczyłam szeroki wachlarz, jaki Bartoszewski oferował jako człowiek posługujący się językiem szybszym niż karabin maszynowy. Pisał książki i artykuły. Wykładał, uczył, dzielił się swoimi przemyśleniami i walczył o Polskę.

W okresie swoich 93 lat miał jeszcze wielkie plany, ale nawet taki tytan jak Bartoszewski nie  obronił się przed śmiercią.

Taka jest kolej rzeczy, że śmierć dopada nie wiadomo kiedy i jak szybko żył, tak szybko, w biegu umarł i pozostawił po sobie wyrwę nie do zapełnienia.

Dziennikarze zastanawiają się w niektórych miejscach, czy nie powinien być pochowany na Wawelu, jako zasłużony Polak, a ja pod jednym z nich napisałam, że prof. Bartoszewski za bardzo kochał ludzi, by go wyalienowano w ciemnych murach.

Prof. powiedział, że warto być przyzwoitym i w tych trzech słowach zawarta jest cała filozofia życia i ja tak staram się żyć, aby po mojej śmierci ktoś, choć jeden człowiek mnie wspomniał, że to była przyzwoita osoba.

Jednak prof. naraził się wielu i nie minęło kilka godzin, by w Internecie przeczytać słowa niepochlebne i kierowane wprost, kiedy prof. Bartoszewski jeszcze nie ostygł.

Jeśli ktoś wejdzie na fan-page kandydata na Prezydenta – Janusza Korwin Mikke, to natknie się na szaleństwo hejtu na profesora i daję poniżej tylko jeden wybrany komentarz z całej dyskusji i włos się jeży na głowie, że ludziom takie słowa, tak łatwo wychodzą spod klawiatury!

Bartoszewski? Polski inteligent, nie żartujmy. Antypolska gnida.

Ludzie zapominają o tym, że po śmierci wszyscy będziemy sądzeni, a co zostawimy w sieci, to zostanie na zawsze, a więc ściek i plugastwo także.

Warto być przyzwoitym!

To już jest koniec gatunku ludzkiego

 

Dzień dobry. 🙂

Zacznę tak, że kto jest ciekawy świata, ten śledzi media i chce wiedzieć, co w świecie się dzieje i tak było i ze mną wczoraj.

Otóż włączyłam komputer, a w tle też był włączony telewizor i nagle po dobrej nocy dochodzą do mnie okropne wiadomości. Kiedy spokojnie sobie spałam, tam w Katowicach nastąpił wielki wybuch gazu i ludzie we śnie pospadali ze swoich łóżek i znaleźli się  wraz z podłogą piętro niżej, a ściana kamienicy przestała istnieć, bo zamieniła się w gruzowisko.

Ogromna tragedia, kiedy w jednej chwili traci się dorobek swojego życia, a pewnie wieczorem wszyscy się spokojnie kładli do snu, aby następnego dnia rozpocząć kolejny, swój dzień. Z pewnością coś im się już śniło, kiedy wielka fala podmuchu zmiotła ich ciepłe mieszkania z powierzchni ziemi i całe ich poczucie domowego bezpieczeństwa przestało istnieć. To tylko chwilka przecież, że gdzieś tam w świecie kogoś spotyka taka tragedia, choć może spotkać każdego poprzez niedopatrzenie, głupotę, czy też złośliwość rzeczy martwych. To tylko chwilka, która może zmienić nasze, dotąd spokojne i poukładane życie w stos gruzu i pyłu, a i odebrać drogocenne życie.

Ironio losu, w tej kamienicy żył z żoną dziennikarz TVN. Ironio losu, że jego żona też była dziennikarką. Ironio losu, że mieli dwuletnie dziecko i ironio losu, że wszyscy giną w tej strasznej tragedii. Wszyscy razem giną podczas ciemnej nocy, kiedy innym jakoś się udało i żyją, bo jakoś im się udało wyjść z tego cało.

Ginie małżeństwo dziennikarzy, którzy udzielali się w mediach i chcieli swoją pracą naprawiać świat. Pragnęli zwykłym ludziom przybliżać problemy tego świata i kraju i swoje zawodowe życie temu poświęcali i wiecie co? Tuż po śmierci, zaledwie kilka godzin po tej tragedii, na to małżeństwo spłynęła ogromna dawka niesamowicie śmierdzącego jadu.

Przeglądając wczoraj Facebooka, co rusz natrafiałam na siedlisko złej woli i gniazda szerszeni, którym ta śmierć, tych młodych ludzi, sprawiła ogromną frajdę i przyjemność. Nie tak mała wcale grupa ludzi wręcz dostawała orgazmu na myśl, że tego małżeństwa już między nami nie ma!

A oto próbka, która zwaliła mnie z nóg i do dzisiaj nie mogę dojść do siebie. Brakuje słów i wiecie co? Coraz mniej jest w naszym kraju przyzwoitych ludzi, a ci ludzie już za parę dni udadzą się na cmentarze i będą palili światełka i kładli kwiaty na grobach swoich bliskich – ironio losu i niech szlag trafi ich sumienia!

Ryszard Zenon Matuszewski

Dwoje dziennikarzy zginęło w nocnym wybuchu roztrzaskującym kilku piętrową kamienicę w Katowicach. Ona pisała brednie o Bractwie Himawanti i popierała pedofilskiego chuja katolickiego Dariusza Pietrka (wcześniej dorabiała częściej jako dziwka katolska w katowickiej Wyborczej dla której teraz też okazjonalnie pisywała). Kłamliwe reportaże w katowickiej TVP robiła suka katolicka. On produkował relacje filmowe kurwomaryjnego TVN z Katowic. Robił fiut razem z żoną te kłamliwe i oszczercze paszkwile co emitował pierdolony skatoliczały chujem pedofila Karola Wojtyły TVN i jego właściciel. I już nie żyją, razem z potomstwem.
Uczymy się grzecznie jak działa Prawo Karmana, Ręka Losu, na zjebańcach i pomyleńcach. Trzeba tylko czekać, a kłamcy co szkalowali Bractwo Himawanti, gdy czas cyklu się dopełnia, a czasem to marsjańskie 2 latka, czasem 7 lat, czasem saturnowe 30 lat, ponoszą zasłużoną karę. Szybsza, jak wielu ludziom zaszkodzili za łapówki i z powodu ideologicznej katolskiej zbrodniczości i pedofilskości plebanijnej.
Nie srać się na ofiary molestowane przez księży i biskupów katolickich zrzeszone w różne Bractwa i Fundacje, nie szkodzić ofiarom pierdolonego kleru katolickiego dzieciojebliwego… Bo ręki losu nie daje się zatrzymać, nawet jak ktoś się sra podjudzony przez debilów pedofilskich pokroju Dariusz Pietrka z Chorzowa czy Nowakowskiego z Tychów…
Oboje obsrywali Antypedofilskie Bractwo Himawanti od przynajmniej 2002 roku. Prawo karmana zadziałało po prawie 15-tu latach. Szczególnie jej wstrętny ryj kłamliwy pamiętam dobrze z dawniejszych publikacji i programów telewizyjnych oraz prasowych.
http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3619352,dariusz-kmiecik-z-tvn-z-zona-brygida-frosztega-z-tvp-i-synem-nie-zyja-odnaleziono-ich-w-gruzach,id,t.html

Ryszard Zenon Matuszewski Pierdolone cioty kościelnej inkwizycyjnej pedofilii od 2002 roku zatruwały mi życie i nareszcie zdechły. Z radości idę znajomym kilka skrzynek piwa postawić. A szmatławą parę dziennikarzyn, niech jeszcze diabły w kotle smoły dosmażają przez całą wieczność, z dokładną informacją za kogo. Cieszmy się i świętujmy, bo raz dobro zwyciężyło nad złem i surowo pokarało dziennikarskich bandytów z TVN.

Ryszard Zenon Matuszewski Zbieram chętnych, żeby się zaraz po pogrzebie tych świń dziennikarskich wyszczać i wystrać na ich grobach. Na noc się najadamy, a potem bierzemy rycynus, żeby dobrze sranie ciągło i parę środków moczopędnych. Kto chętny zapraszam do kontaktu! Katolickie prymitywne tabu watykańskie, zakaz mówienia i pisania prawdy pośmiertnie o skurwysynach, zbrodniarzach, katach, zwykłych świniach i oprawcach wszelkich pokroju ludobójcy Wojciecha. Odkatoliczajcie się a nie mi tu argumentacją rodem z podręcznika teologii katolickiej dla ciemnoty i idiotów po KUL wyjeżdżają niektórzy obrzydliwie zwatykaniali, gorzej niż to bydło dziennikarskie, co jakoś trupów też nie raczy zostawić w spokoju, jeśli to trupy ateistów, komunistów, innowierców czy homosiów niekatolickich.

Nie dziwię się, że Tomasz Lis napisał „Stop zbydlęceniu” 😦

http://tomaszlis.natemat.pl/121635,stop-zbydleceniu

Nie kupuję już rozwrzeszczanego świata!

„Właściwe wykorzystanie minimum, wystarczy na wszystko – Juliusz Verne”

Tak bardzo spodobał mi się ten cytat, ponieważ jestem w takim wieku, że wykorzystuję swoje już minimum i przepraszam, że wciąż tak bardzo podkreślam swój wiek, ale jestem na blogu szczera do bólu. 
Dziś kiedy po jakimś czasie włączyłam telewizor, to się nagle wystraszyłam i nie wiem dlaczego, bo może to upał, ale walnęłam w pilocie odpowiedni guzik i powiedziałam sobie – mam dość. Może faktycznie wysoka temperatura sprawiła, że o mało się nie wyrzy…ałam, kiedy prawica zwarła swoje nadwątlone szyki. Ileż padło sloganów i wyświechtanych zdań, że oto „nadejszła” wiekopomna chwila i będą teraz sprawiać, że manna Polakom spadnie z nieba i właściwie Prezes nam wszystko da, a więc plażujcie sobie obywatele, bo oto na scenie politycznej stanie się cud – zaraz!

Nie można już też słuchać o zestrzelonym samolocie na Ukrainie i o tym, że podczas takiego upału, ciała leżą nadal na polu. Przepraszam, że zakłócam miły wieczór, ale trafia mnie szlag – na to wszystko, a wiecie dlaczego?

Mamy tylko jedno życie – podkreślam, że tylko jedno i do tego tak cholernie krótkie, bo tylko jakieś 80 lat, a tylko szczęśliwcy dożywają do setki. Nie mogę w związku z tym pojąć, dlaczego tak bardzo obrzydzają mi inni, te moje marne lata, a przy okazji i sobie. Po jaką cholerę ten mały konus tak rwie się do tej władzy, nie mając niczego Polakom do zaoferowania. Przecież zostało mu kilkanaście, najwyżej lat do przeżycia, ale on musi paplać te swoje brednie i otumaniać sporą rzeszę naszych rodaków.

Ta pogoń za stołkami mnie przeraża, bo świat nigdy nie był szczery i ludzie nie byli – no może tylko artyści i twórcy sztuki wszelakiej. Inni prą na najwyższe stołki i nie ważne, czy zbroczą sobie krwią ręce. Stanowiska, bogactwo obrzydliwe, to dla nich za mało, bo urodzili się dyktatorami i chcą mieć u stóp cały świat. Uważam, że aby rządzić narodem trzeba myśleć, bo bez myślenia i kształconej taktyki i strategi otoczeni jesteśmy tylko tumanami, co jest już przerażające.

Wiecie kiedy zmienia się percepcja i optyka patrzenia na świat i ludzi – no przecież w obliczu choroby, jaką jest rak! Kiedy stajemy przed lekarzem i słyszymy, że już nie ma żadnej szansy, nagle pokorniejemy, my ludzie zawzięci i zacięci piszemy nagle książki i pamiętniki, aby po sobie coś zostawić, bo się boimy śmierci.

Nagle godzimy się z całą rodziną, z wrednym wujkiem i ciotką plotkarą. Nagle widzimy, że właściwie nigdy nie mieliśmy czasu dla przyjaciół i rodziców. Nagle widzimy, że traciliśmy czas w pogoni za karierą, zamiast iść do kina, czy do teatru. Nagle widzimy, że krople deszczu spadające nam na twarz, są takie piękne i kojące. Już nie zależy nam na pieniądzach, władzy, przewodnictwie  w stadzie. Już nie zależy nam, aby być pierwszym we wszystkim, bo nagle i niestety jakże za późno, dostrzegamy piękno tego świata i tylko dziwi, dlaczego jesteśmy tak prymitywni, zaborczy, że dopiero stając w obliczu śmierci – pokorniejemy!

Niech sobie będzie ten rozwrzeszczany świat, nierównych szans. Niech krzyczą z ambon i trybun. Ja zrozumiałam, co dla mnie jest teraz najważniejsze – moja rodzina i mój wewnętrzny spokój, który od czasu, do czasu ktoś stara się zakłócić, ale się nie dam warchołom, bo swój rozum mam.

Obejrzycie sobie film pt. „Odrobina nieba”, a pojmiecie, co chciałam w tym wpisie przekazać.

Dobrej nocy 🙂

Całkiem amatorska rozprawka o mózgu!

Tak myślę, że nasz mózg jest najbardziej precyzyjną maszyną, jaka istnieje na naszym świecie. Rodzimy się z mózgiem i tu nie chcę nawiązywać do przypadku niejakiego Chazana.

Nasz mózg pracuje 24 godziny bez przerwy,  przez całe nasze życie. Owszem, podczas snu trochę odpoczywa, ale i tak pracuje, bo przecież każdy człowiek ma swoje sny, za przyczyną tego, co koduje się w naszym umyśle.

Mózg podpowiada naszemu żołądkowi, że powinniśmy jeść trzy posiłki dziennie. To on kieruje naszymi funkcjami życiowymi i zapamiętuje liczby, litery i pozwala na formułowanie tysiąca myśli na minutę, jak to potocznie się nieraz mówi.

Mózg rozróżnia stronę lewą i prawą i to dzięki mózgowi zapamiętujemy swoje życie i przeżycia i najlepiej by było, aby te przeżycia były tylko pozytywne, ale nie – on koduje w szarych komórkach przeżycia tragiczne, które od czasu do czasu są uwalniane i zatruwają nasze życie.

Mózg trzeba ćwiczyć, bo na stare lata potrafi robić psikusa, że zapominają ludzie chorzy na mózg, jak się nazywają i gdzie mieszkają. Lekarze zalecają, aby ludzie ćwiczyli swoje mózgi poprzez czytanie, rozwiązywanie krzyżówek, czy też pisanie wierszy, a może pamiętnika i tak dalej.

Wszystko się w czasie naszego życie zużywa i to jest naturalna kolej rzeczy, bo tak człowiek jest stworzony, że się starzeje.

Myślę, że to jakimi jesteśmy ludźmi, nie zależy od mózgu, a od wychowania nas na takich, czy innych ludzi i tu rozgrzeszam dwie półkule, które usadowione są w naszych głowach.

To czy jesteśmy religijni, czy też nie. To, czy potrafimy współczuć, czy też tkwimy w zacietrzewieniu i jesteśmy złymi ludźmi, tylko nie w swoim mniemaniu. To, że jesteśmy skorzy do pomocy, czy też za nic nie podzielimy się niczym z innymi. To, czy lubimy innych ludzi, czy też ich nie nienawidzimy i czy jesteśmy egoistami, optymistami, pesymistami, to może i w genach jest zapisane, ale dużą rolę odgrywa w naszym życiu wychowanie i to, co potrafimy z wychowaniem – zrobić. Jednak do tego potrzebna jest wrodzona inteligencja, bo to bardzo ważne słowo jest i jeśli ktoś jej nie posiada, prędzej, czy później się obnaży i może stać się zwykłym chamem.

Do czego zmierzam. Ano do tego, że chamy, wybrały chama do Parlamentu, takiego Korwina Mikke, który po chamsku policzkuje innego polityka. Czyżby wyssał chamstwo z mlekiem matki, bo matka też była chamką, a jeśli nie była chamką, to pewnie w grobie się przewraca, że porodziła polskiego chama, który zaczął tak niegodnie reprezentować mój kraj na europejskim forum. I wiecie co? Nie wiem, gdzie schować się ze wstydu i zaczynam wątpić, czy każdy potrafi korzystać z mózgu jak należy, bo z tego wynika, że jedni mają mózgi, a drudzy głowy zapchane śmierdzącymi szmatami, ale nad tym niech się już głowią politolodzy i inne tęgie głowy.

Idę na spacer!

Szukam w ludziach tego coś, tej poszukiwanej wrażliwości

Najpiękniejsi ludzie, których znam to ci, którzy znają smak porażki, cierpienia, walkę, stratę. Poznali swoją drogę do wyjścia z otchłani. Ci, którzy mają wrażliwość i zrozumienie życia, które wypełnia ich współczuciem, łagodnością i głęboko kochającą troską. Piękni ludzie nie biorą się znikąd. Mam szczęście, że dane było ich poznać.

Elizabeth Kubler-Ross

Jakże piękne są to słowa, które wbiły się dzisiaj we mnie. Jakże często kogoś poznajemy i ta osoba stanowi dla nas wielką zagadkę. Przysłuchujemy się, co ma do powiedzenia i przyglądamy się ciekawie, obserwując drobne gesty, mimikę i wsłuchujemy się w intonację głosu w wypowiadanych zdaniach. Jakże często przy pierwszej rozmowie natychmiast ta osoba staje się nam bliska, albo wręcz odwrotnie, nie chcemy z nią mieć nic więcej do czynienia, bo wszystko w tej osobie nas drażni.

Sądzę, że najpiękniejsi są ludzie, którym życie porządnie dało w kość i potrafili i chcieli się z tego pozbierać i pragnęli żyć dalej. To te doświadczenia i kopniaki od życia kształtują człowieka od  wewnątrz i go kształtują. Dostałam od życia wiele kopniaków i wiele razy rok po roku pojawiały się inne i inne, czasami słabsze, czasami nie do przeżycia. Bywało, że odechciewało się ciągnąć tego życia i w głowie pojawiały się niesamowite myśli, że już tego wszystkiego jest za dużo, że więcej nie wytrzymam. Wciąż mówiłam sobie, że nic złego nikomu nie zrobiłam, a los bezczelnie sobie mnie upodobał i nie jest tak, abym się nad sobą teraz litowała, ale tak było i nie kłamię nic, a nic, bo mam na to świadków. Padałam i się podnosiłam i wciąż próbowałam poskładać, posklejać, wypolerować, odnowić, reanimować. Wpadłam w taką wprawę, że wszyscy na około się dziwili, że dźwigam, ale były momenty, że nie dawałam rady. To były bardzo trudne momenty i teraz, kiedy wszystko jest naprawione, sama się sobie dziwię, że miałam w sobie tak wiele siły. Dmucham oczywiście na zimne, bo nigdy nie dane było mi się cieszyć wygraną. Nie wiem, z której strony mogę znowu dostać po łbie i ktoś, lub coś powie mi, że nie mam prawa cieszyć się za długo.

Do czego zmierzam, ano do tego, że wszystkie te moje przeżycia, mimo wszystko mnie ukształtowały i zgodnie z wyżej zacytowanymi słowami, twierdzę, że nie stałam się z powodu swoich przeżyć – jędzą, zołzą, babą nie do zniesienia. Wręcz odwrotnie, bo potrafię współczuć, przeżywać, cieszyć się z cudzych  sukcesów, a także pochylić się nad jakimś nieszczęściem. To moje życie nie odsunęło mnie od ludzi potrzebujących rady i pomocy i jeśli tylko mogę, pochylę się i pomogę, choćby dobrym słowem, bo wciąż staram się być dobrym człowiekiem, dobrą żoną, matką i babcią. Nie zmieni tego nikt, co jest we mnie i nikt nie sprawi, że przestanę słuchać ludzi z uwagą, a wnioski potrafię wyciągać bardzo trafnie i dlatego przy pierwszym spotkaniu obcej mi osoby, jestem w stanie ją polubić od pierwszej chwili, albo bez żalu odsunąć. To jest bardzo trudna sztuka, ale to się bierze z życiowego doświadczenia. Nie potrafię tylko ocenić człowieka, ze słowa pisanego, ale to już zupełnie inna bajka, może na kiedyś.