Archiwa tagu: czas

Czytam co艣 ekstra w sieci i chc臋 mie膰 to na blogu!

http://natemat.pl/205567,juz-nie-te-czasy-zeby-ptaki-dokarmiac-i-listy-zbierac-7-pieknych-zwyczajow-naszych-dziadkow-ktore-odejda-wraz-z-nimi

Ju偶 nie te czasy, 偶eby ptaki dokarmia膰 i listy zbiera膰. 7 pi臋knych zwyczaj贸w naszych dziadk贸w, kt贸re odejd膮 wraz z nimi.

Pami臋tacie wieczory sp臋dzone z babci膮 nad albumami pe艂nymi starych zdj臋膰? Czarno-bia艂ych, cz臋sto z pofalowanymi brzegami? Albo niezwyk艂e opowie艣ci dziadka z wakacji, kt贸rych bohaterami byli wasi rodzice w wieku przedszkolnym? Magiczne to by艂y czasy… Kiedy pieni膮dze na Gwiazdk臋 dostawa艂o si臋 zawsze wsuni臋te w czekolad臋, a starsi s膮siedzi wchodzili do nas bez pukania, by podzieli膰 si臋 skarbami „prosto z dzia艂eczki”.

Kiedy wspominamy naszych dziadk贸w zawsze w pierwszej kolejno艣ci na my艣l nasuwaj膮 nam si臋 te ich zwyczaje, kt贸re nie przystaj膮 do wsp贸艂czesno艣ci. Kt贸re jako nastolatkowie uznawali艣my za dziwne, a dzi艣 wspominamy je z sentymentem, bo to w艂a艣nie te przeurocze „dziwactwa” tworzy艂y 艣wiat naszego dzieci艅stwa. Zebrali艣my 7 zwyczaj贸w naszych dziadk贸w i znajomych senior贸w, kt贸re pe艂ne s膮 magii, a niekontynuowane, niestety odejd膮 razem z nimi.

Dokarmianie ptak贸w dziadka Janka
Ju偶 od pierwszych chwil wizyty w mieszkaniu dziadka Janka wiadomo, 偶e lubi przyrod臋. Na oknie ca艂e mn贸stwo paprotek i fikus贸w, na p贸艂kach r贸wno pouk艂adane ksi膮偶ki 鈥 od atlasu ptak贸w polskich po „ABC dzia艂kowca”. Jest nawet zegar z kuku艂k膮, a na 艣cianie wisz膮 oprawione trzy stare ryciny przedstawiaj膮ce (chyba) sikorki. Jednak kiedy spogl膮dam przez firank臋 i szyb臋 zauwa偶am co艣 wi臋cej. Za oknem jest du偶y karmnik! – Dziadek ca艂y czas dokarmia ptaki? – A jak mo偶na nie dokarmia膰? – odpowiada ze zdziwieniem. – Przecie偶 ptaki zim膮 maj膮 tak samo ma艂o po偶ywienia jak mia艂y wiele dekad temu, w ich 艣wiecie niewiele si臋 zmieni艂o 鈥 dodaje.
Okazuje si臋, 偶e dziadek opr贸cz swojego karmnika ma kilka miejsc w mie艣cie, kt贸re regularnie odwiedza i uzupe艂nia zapasy. – Wieszam s艂onin臋, zostawiam ziarna tam gdzie wiem, 偶e to ma sens. Gdzie wi臋kszych ptak贸w jest mniej i te mniejsze maj膮 szans臋 si臋 naje艣膰. Dokarmianie ptak贸w jest dla dziadka elementem jego rutyny, kt贸ra dzi艣 wydaje nam si臋 albo zdziecinnia艂a (instrukcje dokarmiania ptak贸w pami臋tam tylko z elementarzy z pierwszych klas szko艂y podstawowej), albo zb臋dna (z jakiego艣 powodu zak艂adamy, 偶e poniewa偶 nam si臋 powodzi lepiej, to i聽dzikim zwierz臋tom 偶yje si臋 艂atwiej聽tylko ze wzgl臋du na fakt, 偶e mog膮 przylecie膰 do miasta…).

– To, 偶e wiele ptak贸w 偶yje w mie艣cie nie oznacza, 偶e korzystaj膮 z jego wyg贸d 鈥 dodaje z u艣miechem dziadek, zupe艂nie jakby czyta艂 w moich my艣lach. – W艂a艣ciwie jednym z najwa偶niejszych miejskich przywilej贸w ptak贸w jest w艂a艣nie to, 偶e kto艣 im na zim臋 zbuduje karmnik i nasypie ziarna. Wi臋c to robi臋, 偶eby si臋 mog艂y sikorki i wr贸ble cieszy膰 wielkomiejskim 偶yciem 鈥 艣mieje si臋. Dopijamy kaw臋-plujk臋 z bardzo cienkich szklanek w koszyczkach, zegar wybija, a raczej „kuka”, po艂udnie. W mojej g艂owie rodzi si臋 pytanie, kt贸re wypowiadam na g艂os 鈥 Ile jeszcze istnieje takich „dziadkowych” zwyczaj贸w, kt贸re dzi艣 wydaj膮 si臋 nam-m艂odym przedziwne, a tak naprawd臋 s膮 przecie偶 bardzo m膮dre? – O-ho ho, ca艂e mn贸stwo 鈥 s艂ysz臋 w odpowiedzi. Jed藕 do babci Zdzi艣ki, ona na przyk艂ad to wszystkie listy, poczt贸wki i stare zdj臋cia zbiera. Ca艂e szuflady tego ma! Czuj臋 si臋 wystarczaj膮co zach臋cona. Jad臋!

Poczt贸wki, listy i stare zdj臋cia babci Zdzi艣ki
– By艂 tu u nas przez chwil臋 nawet taki antykwariat na osiedlu, w kt贸rym opr贸cz ksi膮偶ek i starych p艂yt mo偶na by艂o kupi膰 zwyk艂e zdj臋cia nieznanych ludzi, nawet sprzed stu lat 鈥 m贸wi babcia, wyci膮gaj膮c z szafki dwa ci臋偶kie, przek艂adane bibu艂膮 albumy fotograficzne. – Zdj臋cia obcych ludzi? – pytam nie dowierzaj膮c. – Tak, zwyk艂e zdj臋cia z wakacji czy ze spotka艅 przy stole, albo ze 艣lubu jakich艣 r贸偶nych, nieznanych os贸b. Przekopywa艂am te zdj臋cia pasjami, nie mog艂am si臋 oderwa膰 鈥 opowiada babcia. Cho膰 nie znalaz艂am na nich nikogo znajomego, to uda艂o mi si臋 trafi膰 na kilka zdj臋膰 z czas贸w wczesnego PRL-u, czyli zanim si臋 tu przyprowadzi艂am, ulicy, na kt贸rej mieszkam 鈥 dodaje podaj膮c mi dwa niemal identyczne zdj臋cia zrujnowanych kamienic, kt贸re wed艂ug mnie mog艂yby obrazowa膰 ka偶d膮 ulic臋 w kt贸rymkolwiek mie艣cie w powojennej Polsce. – Sk膮d wiesz, 偶e to K膮czkowskiego? –聽dopytuj臋. – A zobacz – m贸wi babcia pokazuj膮c mi w tle dwa kominy. – To jest stara mleczarnia, tak wygl膮da艂a, ty jej nie mo偶esz pami臋ta膰, ale te kominy z tej perspektywy tylko z K膮czkowskiego mo偶na by艂o zobaczy膰, bo inaczej to je las zas艂ania艂.

Nie mog臋 w to uwierzy膰. Prawie 90-letnia babcia niczym Sherlock Holmes potrafi wnioskowa膰 ze starych niewyra藕nych fotografii odtwarzaj膮c w ten spos贸b obrazy, kt贸rych prawie nikt ju偶 nie pami臋ta… Zaczynamy przegl膮da膰 listy. Poniewa偶 babcia jest polonistk膮 wiele z nich, jak stare ksi臋gi, zaczyna si臋 pi臋knie wykaligrafowan膮 wielk膮 liter膮. W niekt贸rych kopertach s膮 zasuszone kwiaty. – A tego nie mog臋 ci pokaza膰, bo to s膮 listy, kt贸re sobie z dziadkiem pisali艣my, jak wyje偶d偶a艂 鈥 m贸wi wyra藕nie zawstydzona. – Ale te sobie przejrzyj. Dostaj臋 ca艂e pude艂ko wyblak艂ych i czarno-bia艂ych poczt贸wek wysy艂anych ze wszystkich mo偶liwych okazji 鈥 Wielkiejnocy, Bo偶ego Narodzenia, wakacji, wizyty w sanatorium, wycieczki szkolnej…

Przy okazji zdj臋膰 i list贸w babcia zaczyna opowiada膰. – Ooo na tych wakacjach na W臋grzech tw贸j tata wpad艂 do fontanny, a tu jak byli艣my u cioci Wiesi krowy na 艂膮ce po偶ar艂y mi sukni臋, a k膮pa艂y艣my si臋 z Wie艣k膮 w stawie i musia艂am przez wie艣 do domu w samych majtkach wraca膰 鈥 opowiada za艣miewaj膮c si臋 do 艂ez. Historie mno偶膮 si臋, wraz z kolejnymi wspomnieniami wyci膮ganymi z pude艂ek w formie przepi臋knych archiwalnych obrazk贸w i kartek. Te szuflady wype艂nione babci 偶yciem, epizodami i historiami, kt贸re s膮 dla niej wa偶ne mniej lub bardziej to jakby metafora jej pami臋ci, kt贸r膮 w symboliczny spos贸b przechowuje w materialnej formie. I w艂a艣nie dzi臋ki temu wszystkie te obrazy, s艂owa i emocje wci膮偶 z ni膮 s膮, 偶ywe i silne jakby zdarzy艂y si臋 wczoraj.

Niedzielne but贸w pastowanie pana Gienia
– Wszystkie wspomnienia o moim ojcu staj膮 si臋 偶ywe, gdy tylko czuj臋 zapach pasty do but贸w. Ale takiej prawdziwej, mocnej, czarnej 鈥 m贸wi pani Gosia, moja 56-letnia s膮siadka. – Przejd藕 si臋 po klatce (mieszkamy w bloku 鈥 przyp. red.) i popytaj s膮siad贸w, ka偶dy ci powie, 偶e jak niedziela do po艂udnia to tylko kawa na schodach z moim ojcem. I wszyscy te buty pastowali razem z nim! M艂odzi i starzy, siadali w domowych lumpach, brali buty i przed wyj艣ciem do ko艣cio艂a pucowali. A 艣mierdzia艂o t膮 past膮! A偶 mdli艂o 鈥 opowiada.

Kawa i napiwek dla listonosza
– Najbardziej lubi臋 jak schodz膮 emerytury 鈥 opowiada pan Tomasz, listonosz na moim osiedlu. – Pani kochana, ja to w te dni wcze艣niej wychodz臋 i p贸藕niej wracam, bo u ka偶dego, co emerytur臋 nios臋, to kaw臋 musz臋 wypi膰! – A napiwki pan dostaj臋? – pytam. – Ano jasna sprawa.
Goszczenie listonosza w dzie艅 emerytury przypomina nieco przyjmowanie wspomnianego ksi臋dza po kol臋dzie. Emerytki w mojej okolicy piek膮 na ten dzie艅 ciasto, czekaj膮, maj膮 posprz膮tane… – Bardzo to jest mi艂e i nie m贸wi臋 tak, bo kasa dodatkowa, tylko to s膮 jedyne osoby, kt贸re ze mn膮 w pracy rozmawiaj膮 鈥 opowiada pan Tomasz. Taki listonosz jak ja, co do kilkudziesi臋ciu mieszka艅 puka, to wydawa膰 by si臋 mog艂o, na samotno艣膰 nie narzeka. Co chwil臋 si臋 z kim艣 spotyka, bo do kogo艣 do domu zagl膮da. A to mit, pani kochana. Ludzie to tylko gdzie parafk臋 z艂o偶y膰 pytaj膮, czasem to nawet s艂owa z nikim nie zamieni臋, bo ci m艂odzi to traktuj膮 listonosza nie jak cz艂owieka, tylko jakiego艣 go艂臋bia pocztowego 鈥 偶ali si臋.
Rzeczywi艣cie, dop贸ki pan Tomasz nie zapyta艂 mnie po co mi te wszystkie ksi膮偶ki, kiedy kt贸ry艣 raz z rz臋du musia艂 wnie艣膰 dla mnie paczk臋 z wydawnictwa na czwarte pi臋tro po prostu zacz臋li艣my rozmawia膰 i poznali艣my si臋, nie mog艂abym sobie przypomnie膰 jego twarzy. – Nic gorszego pani kochana, jak tylko ci膮gle widzie膰 ludzi i taki ch艂贸d od nich czu膰. A jak co艣 nios臋 do kt贸rej艣 „swojej” emerytki to a偶 si臋 ciesz臋, bo w ko艅cu mog臋 si臋 poczu膰 normalnie.
Pieni膮dze w czekoladzie i przepisy z „Naj” od babci Emilii
Zastanawiali艣cie si臋 dlaczego kiedy艣 prezenty pod choink膮 by艂y jakby 艂adniejsze, bardziej kolorowe i intryguj膮ce? Przecie偶 nie chodzi tylko o to, 偶e byli艣my dzie膰mi wi臋c wspominamy to z rozrzewnieniem. Zawsze dostawa艂o si臋 i zabawki, i s艂odycze, i pieni膮dze, czyli w艂a艣ciwie tak jak dzi艣 (tylko rodzaj zabawek si臋 zmieni艂), a jednak odpakowywanie prezent贸w mia艂o w sobie co艣 niezwyk艂ego. Ot贸偶 jedn膮 z magicznych sztuczek naszych bab膰 i dziadk贸w by艂o wk艂adanie banknot贸w nie do oficjalnych kopert, lecz czekolad! – Taki prosty patent, a tyle radochy – m贸wi moja znajoma, 30-letnia Emilia. – Gdy by艂am nastolatk膮 cieszy艂 mnie sam banknot, a dzi艣 艢wi臋ta os艂adza nie sam prezent, lecz w艂a艣nie ten gest, to „opakowanie”. Automatycznie przywo艂uje dzieci臋ce czasy! – dodaje.
A propos przywo艂ywania przesz艂o艣ci 鈥 Emilia odziedziczy艂a po babci gruby, 60-kartkowy zeszyt, kt贸ry s艂u偶y za ksi膮偶k臋 kucharsk膮. Nie, nie ma w nim odr臋cznych notatek. To ksi膮偶ka kucharska, kt贸rej forma mog艂a zosta膰 wymy艣lona wy艂膮cznie w latach 90. w Polsce 鈥 kiedy internet nie by艂 jeszcze powszechny, a polskie gospodynie zaczytywa艂y si臋 w „Naj” i „Pani domu”. – Moja babcia wycina艂a co ciekawsze przepisy z prasy kolorowej i przykleja艂a je do kolejnych stron zeszytu tworz膮c w ten spos贸b unikalny zestaw receptur na ka偶d膮 kiesze艅. I przyznam szczerze, 偶e si臋gam do niego znacznie cz臋艣ciej ni偶 po wsp贸艂czesne ksi膮偶ki kucharskie czy blogi kulinarne. Nie ma tu 偶adnych trudno dost臋pnych i drogich sk艂adnik贸w! – m贸wi dziewczyna.
Skarby „prosto z dzia艂eczki”
– Dla Witusia jajeczka 艣wie偶e przynios艂am i marchewki,聽prosto z dzia艂ki聽鈥 s艂ysz臋, zanim orientuj臋 si臋, 偶e kto艣 bez pukania wszed艂 do mieszkania moich rodzic贸w. Pani Koz艂owska robi tak od lat. Witek to m贸j syn, ale tak samo post臋powa艂a, kiedy ja i m贸j brat byli艣my mali, a gdy chwilowo w domu moich rodzic贸w zabrak艂o dzieci do karmienia, pani Koz艂owska karmi艂a moich rodzic贸w, przekazuj膮c na r臋ce mojej mamy 艣wie偶y 偶urek i cudem zdobyty聽wiejski chleb.
Z dzieci艅stwa pami臋tam te偶 kalendarze adwentowe, kt贸re dostawali艣my co roku od innej s膮siadki, pani Kalinowskiej. Niedost臋pne w latach 90. s艂odycze pani Kalinowska dostawa艂a od swojej c贸rki z Niemiec i w jej zam贸wieniu zawsze widnia艂y dwa kalendarze specjalnie dla nas. Cho膰 dostawali艣my je do czasu wyprowadzki na studia, to w dzieci艅stwie czekali艣my na nie zawsze z wielkim zniecierpliwieniem. Dzia艂a艂o na nas odliczanie do 艢wi膮t w formie otwierania codziennie jednego okienka i zjadanie tylko jednej czekoladki. Jako艣 lepiej smakowa艂y ni偶 dzi艣 nawet ca艂a tabliczka najdro偶szej czekolady…

Rozmy艣lania nad uciekaj膮cym czasem!

Dzie艅 dobry. 馃檪

Oto czas rozebra膰 choinki w domach i czas pochowa膰 wszystkie 艣wiecide艂ka 艣wi膮teczne, bo oto wchodzimy w Nowy Rok i wszystko zaczyna si臋 od nowa.

Od nowa b臋dziemy obchodzili 艣wi臋ta naszych bliskich, a tak偶e Dni Babci, Dni Dziadka, oraz Matki. Wszystko zaczyna 偶y膰 wed艂ug nowego kalendarza i tak kr臋ci si臋 to nasze 偶ycie.

Wszyscy jeste艣my o rok starsi i o ile ludzie m艂odzi nie zdaj膮 sobie z tego sprawy, to ludzie starsi odczuwaj膮 niestety mijaj膮cy czas i cz臋sto zastanawiaj膮 si臋 ile tego czasu zosta艂o jeszcze.

Nie da si臋 uciec przed czasem, kt贸ry biegnie jak szalony i kiedy jeste艣my coraz starsi, to ten czas wr臋cz zapiernicza, jakby na z艂o艣膰.

Dzi艣 by艂am na Urodzinach u mojej Mamy. Sama stwierdzi艂a, 偶e po tym, co w 偶yciu przesz艂a, nigdy nie my艣la艂a, 偶e doczeka swoich 84 Urodzin, a ja wiem, 偶e przesz艂a w swoim 偶yciu bardzo wiele i to 偶ycie jej nie g艂aska艂o wcale.

Sama si臋 z艂apa艂am na tym, 偶e nie mieszkam z Mam膮 ju偶 40 lat i nie wiem kiedy ten czas mi te偶 uciek艂, ale patrz膮c na moje Dzieci, to wiem, 偶e ten czas by艂, kiedy by艂am zaanga偶owana w ich wychowanie.

Taka jest kolej rzeczy, 偶e rodzimy Dzieci, a potem wypuszczamy je w 艣wiat jak bia艂e go艂臋bie i nie wiele mo偶emy ju偶, bo Dzieci buduj膮 swoje w艂asne gniazda i tak 偶ycie zatacza ko艂o. Co艣 si臋 zaczyna i co艣 si臋 kiedy艣 ko艅czy i trzeba w starszym wieku cieszy膰 si臋 ka偶dym, danym nam dniem.

Mojej Mamie 偶ycz臋 przede wszystkim zdrowia, bo troch臋 ju偶 na nie narzeka.

Dzi臋kuj臋 jej, 偶e mnie wychowa艂a i da艂a z siebie tak wiele.

Kocham swoj膮 Mam臋 i mam nadziej臋, 偶e b臋dziemy obchodzi膰 jej nast臋pne Urodziny.

Dodam jeszcze, 偶e je艣li macie starszych Rodzic贸w, kt贸rzy samotnie mieszkaj膮, to zaopatrzcie ich w specjalny gad偶et, jakim jest „Alarm osobisty SOS”.

Jest to urz膮dzenie, w kt贸rym wpisuje si臋 numery telefon贸w swoich bliskich i w razie pogorszenia samopoczucia, osoba samotna w ten spos贸b mo偶e o tym zawiadomi膰 bliskie osoby.

Podaj臋 link do sklepu, gdzie mo偶na naby膰 ten bardzo potrzebny gad偶et: (Nie reklamuj臋, a polecam).

http://www.alarm-osobisty.com/

A tu ro艣nie mi nowe pokolenie, kt贸re ro艣nie jak na dro偶d偶ach i wkracza w sw贸j m艂odziutki czas i tak mi si臋 kr臋ci, to moje 偶ycie, 偶e mam z czego by膰 dumna – jak paw. 馃檪

Czas, to dla nas, ani wr贸g, ani przyjaciel

A jesieni膮, a jesieni膮 w艂膮cza si臋 szukanie sensu 偶ycia. Zbli偶a si臋 ten dzie艅, kiedy wszyscy wyruszymy na cmentarze, aby po艂o偶y膰 kwiaty na grobach naszych bliskich i zapali膰 symboliczne 艣wiate艂ka.

Nie da si臋 uciec od tego dnia. Nie da si臋 nie my艣le膰 o tych, kt贸rzy nas zrodzili i z nami wiele lat byli. B臋dziemy odwiedza膰 ich groby i z pewno艣ci膮 spotkamy wielu swoich znajomych, dawno nie widzianych na cmentarzach. U艣miechnijmy si臋 do ich, bo 偶ycie, to tylko chwilka.

Nie wiem dlaczego ju偶 dzi艣 w艂膮czy艂o si臋 mi takie my艣lenie i pozbiera艂am piosenki o staro艣ci i przemijaniu, ale z racji mojego wieku, mam prawo do ka偶dego takiego dnia, w kt贸rym w艂膮cza si臋 nostalgia i zastanowienie nad sensem tego wszystkiego.聽

Jedne piosenki s膮 w klimacie weso艂ym, inne bardziej zadumane, ale 偶ycie nasze sk艂ada si臋 w艂a艣nie z takich emocji.

Zapraszam do refleksji 馃檪聽

A ja p臋dz臋 na spacer – mi艂ego dnia 馃檪

Julian Tuwim

Staruszkowie

Patrzymy sobie na ulic臋
Przez wp贸艂rozwart膮 okiennic臋.

W cz贸艂na ca艂ujemy cudze dziatki
I podlewamy w oknach kwiatki.

呕yjemy sobie, jak B贸g zdarzy,
Zrywamy kartki z kalendarzy.

 

Rozmy艣lania po 艣niadaniu

Oj, znacznie si臋 och艂odzi艂o i prosz臋 zauwa偶y膰, 偶e ot tak na pstryk i mamy jesie艅. Mo偶e jeszcze b臋dzie par臋 s艂onecznych dni, ale nie da si臋 ukry膰, i偶 jesie艅 zapuka艂a z dnia na dzie艅.

Jeszcze ludzie maj膮 urlopy, a dzieci wakacje, ale zbli偶amy si臋 z ka偶dym dniem do d艂ugiej zimy, kt贸rej ja osobi艣cie nie lubi臋.聽

W艂膮czy艂am elektryczny kominek, bo jest mi dzisiaj ju偶 zimno w moim domu i tak sobie my艣l臋 i my艣l臋, 偶e chyba nie doceniam dostatecznie tego, co mam. Nie korzystam z 偶ycia ile si臋 da, a troch臋 zwin臋艂am si臋 w k艂臋bek i siedz臋 w swojej skorupce, aby nikomu si臋 nie narazi膰? Zawsze by艂am domatork膮 i wola艂am swoj膮 samotno艣膰, kt贸r膮 znosz臋 ca艂kiem dobrze, a mo偶e powinnam wyruszy膰 gdzie艣, aby zdobywa膰 nowe l膮dy i krajobrazy? Jestem ciekawa 艣wiata, a jednak nie mam w sobie tyle odwagi, aby wyruszy膰 w podr贸偶 i ch艂on膮膰 艣wiat. Czego艣 si臋 boj臋 i obawiam, 偶e id膮c gdzie艣 tam, spotka mnie jaka艣 przykro艣膰 i nie dam sobie sama rady. Ludzie podr贸偶uj膮 samotnie i zwiedzaj膮 setki kilometr贸w nowe l膮dy, miejsca i kultury. Robi膮 zdj臋cia, dokumentuj膮, opisuj膮, pisz膮 ksi膮偶ki, a ja si臋 boj臋!

Widocznie nie jest mi ju偶 pisana podr贸偶 偶ycia i nie mam w genach tej 偶y艂ki w臋drownika i dlatego strach przed nieznanym mnie parali偶uje, cho膰 w g艂臋bi duszy chcia艂abym mie膰 na tyle odwagi, by wyrwa膰 si臋 ze swojego strachu, oswoi膰 go i wyjecha膰 w sin膮 dal.

Wiem, 偶e na pewne rzeczy ju偶 jest za p贸藕no, a wi臋c staram si臋 wychodzi膰 tylko w obr臋bie mojego miejsca zamieszkania, aby nie zakisi膰 si臋 w swojej skorupce i nie zgnu艣nie膰. Wiek, nie jest przeszkod膮, aby wyruszy膰 w 艣wiat, je艣li ma si臋 oczywi艣cie zdrowie, ale natura podr贸偶nika powinna by膰 w genach, a ja widocznie tej natury nie wyssa艂am z mlekiem matki i jestem niepoprawn膮 domatork膮 i z tym nale偶y si臋 pogodzi膰, bo nic na si艂臋.

Innym, kt贸rzy uwa偶aj膮, 偶e marnuj膮 swoje 偶ycie, 偶yj膮c byle jak i bez sensu, polecam poni偶szy link, kt贸ry by艂 natchnieniem do tego wpisu. Koniecznie obejrzyjcie i na chwil臋 si臋 zatrzymajcie. Pomy艣lcie, 偶e zawsze jest czas, aby wszystko zacz膮膰 od pocz膮tku. 馃檪

https://www.youtube.com/watch?v=GuTV7yBxYrU#t=328

Dzi艣 k膮pi臋 si臋 w kulturze :)

Henrich von Kleist powiedzia艂 znamienne s艂owa i ja dzi艣 ca艂kowicie oddaj臋 si臋 kulturze w pe艂nym tego s艂owa znaczeniu. Mam dzi艣 dzie艅 o melancholijnym nastawieniu do 艣wiata i siebie i lubi臋 od czasu do czasu si臋 rozpieszcza膰. 聽A skoro powinno si臋, to ja na to jak na lato:

Codziennie nale偶y przeczyta膰 dobry wiersz, obejrze膰 pi臋kny obraz, pos艂ucha膰 lekkiej piosenki lub porozmawia膰 serdecznie z przyjacielem. Henrich von Kleist

聽Jest wi臋c wiersz, ten, co lubi臋, ale lubi臋 wiele innych wierszy i jestem ich wielbicielk膮, cho膰 sama nie zajmuj臋 si臋 pisaniem wierszy, bo do tego nale偶y mie膰 talent, a ja go nie posiadam:

Nie wyrastaj z marze艅

Podobno z tego si臋 wyrasta,
podobno to z czasem si臋 zmienia.
Ty si臋 nie zmieniaj, ju偶 taki zosta艅,
ty nie wyrastaj z marzenia.

Cho膰by ci by艂o z nim niewygodnie,
cho膰by nawet z nim by艂o 藕le ci,
to je troszk臋, odrobink臋 odmie艅,
ale go nie wyrzucaj na 艣mieci.

B臋d膮 m贸wili, 偶e艣 jeszcze dziecinny,
b臋d膮 si臋 mo偶e 艣miali,
a ty si臋 z nimi nie licz,
ty b膮d藕 taki, jaki jeste艣 nie inny.

I gdyby艣 nawet nie m贸g艂 sprosta膰
艣wiatu, co zmienia si臋 i zmienia,
to ty si臋 nie martw, taki ju偶 zosta艅
ty nie wyrastaj z marzenia.

Joanna Kulmowa

聽Wys艂ucha艂am swoje ulubione piosenki o zabarwieniu mi艂osnym i to s膮 moje rozdrapywanki takie, ale zawsze podnosz膮 mnie na duchu. Mo偶e kto艣 zechce pos艂ucha膰 ze mn膮?

A teraz udaj臋 si臋 do swojego prywatnego kina i z pewno艣ci膮 opisz臋, czy film mi si臋 podoba艂 – jeszcze raz mi艂ego dnia 馃檪

http://vod.pl/celebrity,87215,w.html

„Tyle czasu min臋艂o a ja ci膮gle nie mog臋 si臋 nacieszy膰!” – Jacek Fedorowicz!

 

Dzie艅 dobry w Dniu Naszej Wolno艣ci 馃檪

Ja wiem, 偶e nie wszyscy si臋 ciesz膮 z tej Naszej Wolno艣ci. Ja rozumiem, 偶e m艂odzi ludzie nie bardzo si臋 z niej ciesz膮, poniewa偶 nie pami臋taj膮 tamtych z艂ych dla Polski czas贸w. Nie pami臋taj膮, 偶e po kawa艂ek chleba i nie tylko, stali艣my w d艂ugich kolejkach i nie pami臋taj膮, i偶 papier toaletowy by艂 na wag臋 z艂ota. Maj膮 prawo nie pami臋ta膰, ale zamiast psioczy膰, 偶e wszystko teraz jest do kitu, powinni si臋 zainteresowa膰 tym ile kosztowa艂o wysi艂ku ich rodzic贸w, aby jako tako prze偶y膰, a nie by艂o 艂atwo, kiedy p贸艂ki sklepowe 艣wieci艂y pustkami.

Moje dzieci w 1989 mia艂y 10 i 13 lat i pewnie co艣, nieco艣 z tamtych czas贸w im w pami臋ci zosta艂o, kiedy ich Matka sz艂a w nocy w kolejk臋 po kawa艂ek, zagranicznego sera dla nich – to by艂 rarytas, tak jak rarytasem by艂a ci臋偶ko zdobyta mandarynka, czy czekoladopodobny smako艂yk. Pewnie pami臋taj膮, 偶e z trudem zdobyte meble, zapakowane w paczki w Rumuni, dopiero po rozpakowaniu w domu mo偶na by艂o zobaczy膰, co si臋 w艂a艣ciwie kupi艂o – taka wielka niewiadoma.

Czasy trudne dla naszego Narodu, ale mo偶e wcale takie niepotrzebne, bo mnie nauczy艂y, aby cieszy膰 si臋 z drobiazg贸w jakie niesie nam 偶ycie. Nie musz臋 mie膰 wiele, mimo, 偶e p贸艂ki uginaj膮 si臋 pod towarami od wyboru do koloru. Nauczy艂y mnie tamte czasy pokory wobec tera藕niejszych trudno艣ci, bo zawsze sobie t艂umacz臋, 偶e kiedy艣 by艂o gorzej i jako艣 si臋 偶y艂o.

Ja wiem, 偶e w naszym kraju jest wiele jeszcze do zrobienia i nie wolno si臋 zach艂ysn膮膰 t膮 wolno艣ci膮 i stan膮膰 w miejscu. Musimy w Naszym Pa艅stwie wiele poprawi膰 i zmieni膰 oraz udoskonali膰 i tu jest ogromne zadanie do naszych rz膮dz膮cych, kt贸rzy cz臋艣ciej zajmuj膮 si臋 j膮trzeniem, ni偶 prac膮 dla dobra Naszego Narodu.

Jest tylu dziwnych polityk贸w, kt贸rym zwisa i powiewa los naszego Pa艅stwa i takim czym pr臋dzej nale偶y pogoni膰 kota. Mnie do niczego nie jest potrzebny polityk, g艂osz膮cy, 偶e kobieta zawsze jest troch臋 gwa艂cona i taki polityk czym pr臋dzej powinien by膰 wykluczony i zepchni臋ty na margines spo艂eczny. Mnie nie potrzebny jest lider opozycji, kt贸rego nie wida膰 podczas obchod贸w naszej Wolno艣ci, bo w tych dniach Smole艅sk i zamach brzmia艂by groteskowo co najmniej. Mnie potrzeby jest m膮dry przyw贸dca, kt贸ry nie zieje jadem i nie musz臋 si臋 go wstydzi膰 w europejskiej i 艣wiatowej polityce i taki b臋dzie mia艂 moje poparcie.

Tak, wiele trzeba jeszcze poprawi膰, bo cho膰by zwi臋kszenie miejsc pracy i popraw臋 艣wiadcze艅 za t臋 prac臋, aby m艂odzi ludzie nie wybierali si臋 za granic臋 i aby nie opuszczali naszego, coraz pi臋kniejszego kraju.

Ja, jako Seniorka ciesz臋 si臋 z tego, i偶 kraj nasz jest coraz pi臋kniejszy i z Polski drewnianej zmienia si臋 w Polsk臋 murowan膮. Te zmiany ju偶 wida膰, kiedy jedzie si臋 samochodem i mija miejscowo艣ci, kt贸re s膮 coraz bardziej kolorowe i zadbane. Powolutku d藕wigamy si臋 i zabierze nam to jeszcze wiele czasu – mo偶e nawet nast臋pne 25 lat, ale ja pewnie ju偶 tego nie do偶yj臋 i dlatego im bli偶ej mi na tamt膮 stron臋, tym bardziej si臋 nie d膮sam, nie psiocz臋, gdy偶 szkoda mi na to energii.

25 lat, to szmat czasu, w kt贸rych by艂o z g贸rki i pod g贸rk臋. Czas zmienia艂 si臋 jak w kalejdoskopie i wystarczy obejrze膰 zdj臋cia z PRL-u i por贸wna膰 jak daleko Polska si臋 rozwin臋艂a i wypi臋knia艂a. Ludzie pami臋taj膮cy tamten szary czas maj膮 skal臋 por贸wnawcz膮 i pewnie dzisiaj nie jedna osoba w Polsce wraca wspomnieniami do tego, co by艂o nam dane prze偶y膰 i tylko od nas zale偶y, czy pluniemy na Polsk臋, czy jednak dojdziemy do wniosku, 偶e warto by艂o czeka膰 na te pi臋kne czasy – tylko od nas zale偶y, czy b臋dziemy si臋 spalali w zgorzknieniu, czy dostrze偶emy 艣wiate艂ko w tunelu.

25 lat

Ja z m臋偶em na znak spe艂nienia i zadowolenia z codzienno艣ci, podali艣my sobie d艂onie z dobrze wype艂nionego obowi膮zku w ci膮gu tych 25 lat, wszak dali艣my Polsce nasze, kochane dzieciaki, kt贸re w nast臋pnym 25 – leciu po艣wi臋c膮 si臋 dla naszego kraju i wychowuj膮 dla Polski nast臋pne pokolenia, bo nie ma Wolno艣ci bez Mi艂o艣ci – to takie moje credo dla nich. 馃檪

 

P1050508-001