Archiwa tagu: miasto

Stop przemocy domowej!

Dzisiaj obchodziliśmy Walentynki – Święto Zakochanych i kto wie, co dzieje się w miliona domach, bo może zakochani jedzą uroczystą kolację, albo wpadli sobie w objęcia i się zwyczajnie kochają

Nie krytykuję tego święta, bo mimo, że jest amerykańskie, to czekam na zwykłego, czy niezwykłego buziaka i po prostu powiemy sobie z Mężem, że się wciąż kochamy  i to mi w zupełności wystarczy, choć dostałam prezent.

Obraz może zawierać: w budynku

Świat w tym dniu nie jest wyłącznie kolorowy, i serduszkowy, bo w jakże wielu domach panuje wszechobecna przemoc w rodzinie, bo mąż bije żonę notorycznie, albo przy okazji, a i w wielu domach, to kobiety naparzają swoich mężów, a jeśli są dzieci, to i one często obrywają.

PiS nawołuje, że niedziele powinny być dla rodziny i dlatego pozamykał wszelkie małe i duże sklepy, ale nikt nie mówi głośno w tej partii, że po wyściu z koścoła, jakże często dokonuje się okrutna przemoc i dzieją się straszne rzeczy.

W jakże wielu domach dokonuje się przemoc fizyczna, psychiczna, seksualna i ekonomiczna i jeśli zajrzymy do statystyk, to dane są porażające.

Jakże wiele kobiet nie może opuścić przemocowca, bo kochają za bardzo, albo po prostu nie mają dokąd odejść  z powodów finansowych i tak tkwią latami w toksycznych związkach.

Jak to wyglądało w 2018 roku wg. statystyk Policji!:

Dane za rok 2018

Liczba wypełnionych formularzy „Niebieska Karta” 73 153
(w tym 59 829 wszczynających procedurę i 13 324 dotyczących kolejnych przypadków w trakcie procedury)
Ogólna liczba ofiar przemocy 88 133
Liczba ofiar – kobiet 65 057
Liczba ofiar – mężczyzn 10 672
Liczna ofiar – małoletnich 12 404
Ogólna liczba osób podejrzewanych o przemoc 73 654
Liczba podejrzewanych sprawców – kobiet 6 045
Liczba podejrzewanych sprawców – mężczyzn 67 306
Liczba podejrzewanych sprawców – nieletnich 303
Ogólna liczba podejrzewanych sprawców będących pod wpływem alkoholu 43 182
Podejrzewani sprawcy pod wpływem alkoholu – kobiety 1 903
Podejrzewani sprawcy pod wpływem alkoholu – mężczyźni 41 257
Podejrzewani sprawcy pod wpływem alkoholu – nieletni 22
Liczba dzieci umieszczonych w nie zagrażającym im miejscu (np. rodzina zastępcza, dalsza rodzina, placówka opiekuńcza) 427

 

Te dane są porażające i u mnie dzisiaj odbył się  happening przeciwko przemocy wobec kobiet.

Ja jaskiniowiec staram się być tam w moim mieście, gdzie dzieje się coś ciekawego.

Poszłam z aparatem i zrobiłam uwiecznienie tego ważnego wydarzenia i wiecie co?

Jestem dumna z mojego miasta, bo przybyło bardzo dużo osób – maleńkich i dorosłych.

Wszyscy przećwiczyli na salach gimnastycznych układ taneczny i wyszło po prostu pięknie.

Na imprezie były osobistości z Powiatu i Urzędu Miasta i to jest nasz – mieszkańców sukces, że nam się chce, tak jak mieszkańcom Gdańska!

Jestem dumna z naszych meszkańców!

Proszę posłuchajcie porywającej piosenki przeciwko przemocy, bo ja kiedy słucham – to ryczę.

 

Obraz może zawierać: na zewnątrz

Obraz może zawierać: 1 osoba, stoi i na zewnątrz

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i na zewnątrz

Obraz może zawierać: 13 osób, uśmiechnięci ludzie, kapelusz i na zewnątrz

Obraz może zawierać: 2 osoby, uśmiechnięci ludzie, ludzie stoją, kwiat i na zewnątrz

Obraz może zawierać: 5 osób, uśmiechnięci ludzie, ludzie stoją i na zewnątrz

Obraz może zawierać: 2 osoby, ludzie stoją i na zewnątrz

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ludzie na scenie, buty i na zewnątrz

Obraz może zawierać: 5 osób, ludzie stoją i na zewnątrz

Obraz może zawierać: 3 osoby, ludzie tańczą, ludzie stoją, tłum i na zewnątrz

Obraz może zawierać: 9 osób, tłum, drzewo i na zewnątrz

Przemoc w domu: jaka jest skala tego zjawiska w Polsce?
Temat wzajemnego krzywdzenia się członków rodzin wzbudza szczególne emocje. Dotyczy bowiem cierpienia, które wywołuje osoba najczęściej znajdująca się w bliskiej relacji z ofiarą. Jaka jest skala tego zjawiska w Polsce? I jakie są jego przyczyny?

Niedawno premierę miała niezwykła książka – „Kwiaty Boga”. Opowiada ona o losach kilkunastu podopiecznych Domu Samotnej Matki im. Stanisławy Leszczyńskiej, prowadzonego w Łodzi przez siostry antoninki. Śledząc kolejne historie najczęściej bardzo młodych kobiet, widać coraz bardziej przerażające obrazy.

Są to świadectwa dziewczyn, które odebrano rodzicom, bo ci byli uzależnieni od alkoholu; młodych mam, które uciekły od męża, choć on zarzekał się, że „to już ostatni raz”. Ale są to także – a może przede wszystkim – historie kobiet odważnych i dzielnych, które, wielokrotnie poniżane i krytykowane, postanowiły ratować siebie i swoje dzieci. Podobne lektury nie należą do najłatwiejszych. Dostrzegamy w nich, jak niepojęty mechanizm zła jest w stanie zniszczyć w bliskiej relacji wszelkie pokłady dobra.

 

Czym jest przemoc w rodzinie?

Koncepcji tego, coraz bardziej obnażanego, zjawiska spotykamy mnóstwo. Niejednokrotnie zależą one od przyjętego podejścia terapeutycznego. By uniknąć licznych rozważań naukowych, warto przywołać przyjętą w polskim ustawodawstwie definicję zjawiska „przemocy w rodzinie”. Zwrócono w niej uwagę, że działania przemocowe:

– to jednorazowy, bądź też powtarzający się umyślnie i regularnie czyn,

– to działania lub zaniechania naruszające prawa lub dobra członków rodziny,

– działania te prowadzą do pojawienia się u ofiar niebezpieczeństwa „utraty życia, zdrowia, naruszają (…) godność, nietykalność cielesną, wolność, w tym seksualną, powodują szkody na ich zdrowiu fizycznym lub psychicznym, a także wywołują cierpienia i krzywdy moralne u osób dotkniętych przemocą”.

Przykładem takiej przemocowej sytuacji może być zdarzenie opisane we wspomnianej wyżej książce. Jedna z podopiecznych DSM opowiada, jak jej upojony alkoholem mąż udał się nagle do pokoju małej córki. Obudził ją, szarpał, następnie zaczął obrażać jej mamę, po czym zaczął ją bić. Ta krótka relacja dokładnie pokazuje stan, w którym czyjeś intencjonalne działanie prowadzi do cierpienia drugiego człowieka. Celowe krzywdzenie innej osoby to jest, najkrócej rzecz ujmując, właśnie przemoc.

 

Rodzaje przemocy domowej

Temat wzajemnego krzywdzenia się członków rodzin wzbudza szczególne emocje. Dotyczy on bowiem cierpienia, które wywołuje osoba najczęściej znajdująca się w bliskiej relacji z ofiarą. Zbadanie tego problemu nie jest łatwe. Mówimy bowiem o przemocy mającej postać nie tylko fizyczną (czasem widoczną), ale także emocjonalną, seksualną lub ekonomiczną.

Jej wszystkie elementy zostały ukazane bardzo dokładnie w filmie „Nigdy więcej”: młoda kobieta, po latach upokorzeń związanych m.in. z regularnym biciem, ucieka od męża dzięki pomocy bliskich osób. Okazuje się jednak, że ci najbliżsi ofiary nie wiedzieli o jej cierpieniu. U kobiety widać również, że doświadcza nie tylko bólu fizycznego – temu nieuchronnie towarzyszy cierpienie psychiczne. Przybrać może postać np. syndromu wyuczonej bezradności. Osoba doświadczająca przemocy wręcz nie jest w stanie odejść od sprawcy, który ją fizycznie, ekonomicznie i psychicznie uzależnił od siebie. Ofiara, wielokrotnie poniżana, traci wiarę we własne siły, co z kolei potęgować może objawy stresu pourazowego, wystąpienie zaburzeń lękowych i nerwicowych, a także depresji.

 

Fakty na temat przemocy w rodzinie

Mówiąc o tak trudnych sprawach, warto zwrócić uwagę na kilka faktów. Dostarczają nam je coroczne sprawozdania wskazujące na realizację programów przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Odnoszą się one do procedury „Niebieskiej karty” (NK). Jak przypomina mec. Aleksandra Kutyma, jest „to nazwa procedury podejmowanej i prowadzonej w związku z uzasadnionym podejrzeniem istnienia przemocy w rodzinie”.

Autorka dodaje, że NK to de facto „ogół czynności podejmowanych i prowadzonych przez zespół osób będących przedstawicielami jednostek organizacyjnych pomocy społecznej (MOPS), gminnych komisji rozwiązywania problemów alkoholowych, Policji, oświaty i ochrony zdrowia, w związku z uzasadnionym podejrzeniem istnienia przemocy w rodzinie”.

Jak czytamy w raporcie Komendy Głównej Policji, np. w 2014 r. wypełniono 77808 formularzy NK. W 17% przypadków sprawy te dotyczyły kolejnego już razu (procedura była wcześniej wszczynana). W pozostałych sytuacjach podjęto działania pierwszy raz. Według tego raportu, zlokalizowano 105 332 ofiar przemocy. W grupie tej było 72 786 kobiet, 11 491 mężczyzn oraz 21 055 dzieci. Jak wskazuje Policja, w tym czasie podejrzanych o stosowanie przemocy było blisko 80 tys. osób.

Mężczyźni są 14 razy częściej podejrzani są o podobne działania. Trzeba jednak podkreślić, że mężczyźni także padają ofiarami przemocy domowej. Tutaj pojawia się, niestety, często pomijany problem. Panowie obawiają/wstydzą się zgłosić fakt bycia ofiarą np. swojej żony.

Poza tym odbiór społeczny podobnych działań jest nieco zaskakujący. Pokazuje to doskonale jeden z filmów antyprzemocowych znalezionych w sieci. W pierwszej ze scen na deptaku idzie kobieta, którą mężczyzna obraża i potrąca dynamicznie ręką. W ciągu kilku chwil podbiega do tej dwójki kilku innych mężczyzn broniących ową kobietę. Gdy jednak na następnym filmie zostają odwrócone role „kata” i „ofiary”, okazuje się, że reakcja jest inna. Mężczyzna nie tylko pomocy nie uzyskuje, ale jest wyśmiewany przez kolejne osoby.

Przyczyny przemocy domowej

Dane statystyczne kierują nas w stronę nadal mocno dyskutowanego w literaturze problemu przyczyn występowania zjawisk przemocowych. Obowiązująca w Polsce od trzech lat tzw. konwencja antyprzemocowa Rady Europy bardzo mocno wskazuje na rzekome kulturowe źródło występowania zjawiska przemocy domowej.

Podkreśla się, że to patriarchalny model rodziny, w którym kobieta znajduje się na niższej względem mężczyzny pozycji, stanowi przyczynę podobnych działań. Zaznacza się, że utrwalane są one w sposób szczególny przez obecne w kulturze stereotypy, według których mężczyźni znajdują się na dominującej pozycji, co z kolei ma być akceptowane i promowane m.in. przez religię.

Wniosek ten wydają się obalać przede wszystkim wyniki danych, jakie aktualnie posiadamy. Między innymi statystyki Komendy Głównej Policji wskazują, że w 2014 r. aż 66% sprawców przemocy (mężczyzn) znajdowało się pod wpływem alkoholu. Nowsze wyniki badań, bo z 2016 r., mających miejsce na terenie Warszawy wskazują, że 71 z 91 sprawców przemocy domowej było pod wpływem alkoholu.

Naukowcy z Pracowni Badań i Innowacji Społecznych „Stocznia” zaznaczają, że „bazując na dostępnych danych (w szczególności dotyczących form przeciwdziałania przemocy), można zauważyć, że dzielą się one na dwie podstawowe kategorie: te związane z uzależnieniem lub współu­zależnieniem od alkoholu/substancji psychoaktywnych oraz (nieliczne) inne (np. związane z konfliktami małżeńskimi lub wokół wychowywania/łożenia na dzieci)”.

Tezę o kulturowym źródle przemocy obalają również inne dane. Dotyczą one bowiem formy relacji, w jakiej znajduje się „przemocowiec” z „ofiarami”. W głośnych sprawach medialnych bez trudu dostrzec można informacje wskazujące, że osoba oskarżona o np. pobicie dziecka nie była jego biologicznym ojcem, ale partnerem matki.

 

Przemoc boli

Przemoc w rodzinie jest szczególnie bolesnym zjawiskiem. Nie tylko w sensie dosłownym. Dotyczy ona bowiem niepojętych wręcz działań mających na celu skrzywdzenie kogoś, kto w sposób naturalny powinien być danej osobie bliski.

Kobiety opisujące swoje historie w książce „Kwiaty Boga” zwracają uwagę, że „na początku było jak z bajki”, wymarzona rodzina, cudowna relacja i pierwsze dziecko. W ich opowiadaniach familijne szczęście najczęściej zniszczył alkohol. To on zapoczątkował następujące po sobie zdarzenia, które powodowały, iż ucieczka była konieczna.

Ale z całą pewnością nie tylko alkohol jest tutaj źródłem. Zaburzenia osobowości, silne konflikty rodzinne, w tym zbyt duża aktywność np. jednych z teściów także są w stanie doprowadzić do pojawienia się przemocy psychicznej. Jest jednak niepojętym, że ktoś, kto ślubował miłość, nagle zaczyna łamać rękę, na którą zakładał kiedyś obrączkę.

Jakie jest lekarstwo na przemoc? Jednego nie ma. Wspomniana przeze mnie książka wyraźnie pokazuje, że to po stronie mężczyzn w znacznej większości przypadków tkwi problem. Nie chodzi tutaj o kulturowe wzorce, ale o umiejętność powiedzenia sobie „nie”, umiejętność wzięcia odpowiedzialności za bliskich. Jak opowiada jedna z podopiecznych Domu Samotnej Matki, to kolejny kieliszek powodował, że zamiast taty zjawiała się bestia. Bez wątpienia przemoc jest bestią, którą trzeba z naszych domów usunąć.

Przemoc w domu: jaka jest skala tego zjawiska w Polsce?

Reklamy

Moje miasto w obiektywie!

Kiedy z rodzicami przyjechałam do mojego miasta, to był rok 1963, a ja rozpoczynałam edukację w pierwszej klasie Szkoły Podstawowej Nr 2.

Pamiętam, że moje miasto było jedną, wielką ruiną, bo tak miastu zafunowały walki podczas II Wojny Światowej, że w 1963 roku widoczne były wciąż gruzy ze zniszczonych budynków.

Pisze się w artykułach historycznych, że miasto spłynęło krwią, kiedy Rosjanie je odbijali.

Co roku u mnie jest rekontrukcja tych wydarzeń w Parku Moniuszki.

Oglądając zdjęcia sprzed II Wojny Światowej, to widać, że to było cudowne miejsce do życia – małe, ale bardzo zadbane, co widać na poniższych zdjęciach.

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, drzewo, niebo i na zewnątrz

Obraz może zawierać: drzewo i na zewnątrz

Obraz może zawierać: niebo i na zewnątrz

Obraz może zawierać: drzewo i na zewnątrz

Dziś, ja jaskiniowec musiałam wyjść z domu pilnie, aby załatwić sprawę w urzędzie i wzięłam jak zwykle ze sobą aparat fotograficzny, bo chciałam zrobić zdjęcia uchowanym przed wojną kamieniczkom, a została ich po prostu resztka i miasto już nigdy nie wróciło do przedwojennej zabudowy.

Ulica główna straciła sporo, pięknych budynków,  a na ich miejscu pobudowano zwykłe PRL-owskie bloki, a ładne budynki uchowały się gdzieś tam z dala od ulicy głównej, ale jest ich bardzo mało.

Muszę kiedyś wyjść z domu z aparatem, aby uwiecznić te starsze budynki jakie się zachowały i zrobię, to kiedy wiosna buchnie majem.

Mam fisia na punkcie dawnej zabudowy, budynków, architektury i kiedy z Mężem jedziemy samochodem przez Szczecin, to stwierdzam, że Niemiec nie zrujnował tego miasta do końca, bo wciąż są tam cudowne kamienice – jedne już odnowione, a drugie czekające na remont.

Znalezione obrazy dla zapytania kamienice w szczecinie

Znalezione obrazy dla zapytania kamienice w szczecinie

Znalezione obrazy dla zapytania kamienice w szczecinie

Kiedy byłam swego czasu w Paryżu, którego Hitler nie zdążył zbombardować, to zachowały się tam przecudne kamienice i zauważyłam, że Szczecin, to jest taki mały Paryż, bo patrząc z lotu ptaka oba miasta są do siebie bardzo podobne.

Na szczęście Niemcy nie zrujnowali wszystkich, polskich miast, bo w wielu zachowała się dawna zabudowa, bo na przykład w Gdańsku, Wrocławiu, Krakowie.

Moje miasto zostało w 85 procentach zniszczone i dlatego, to, co się ostało jest bardzo cenne, choć naprawdę miasto już nigdy nie wróci do dawnej świetności.

Długo nie kochałam tego miasta, ale kiedy zaczęłam je fotografować spojrzałam na nie z innej strony – ze strony miasta zranionego, które przeszło bardzo dużo, aby wciąż mogło rozkwitać mimo ograniczonych funduszy i Burmistrz musi się gimnastykować, aby dla tego miasta zrobić coś dobrego.

Obraz może zawierać: niebo, drzewo i na zewnątrz

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, dom, roślina, na zewnątrz i przyroda

 

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, roślina, trawa, na zewnątrz i przyroda

Moje miasto wiosną i proszę podziwać – wiosna 2018 roku!

Obraz może zawierać: roślina, drzewo, niebo, kwiat, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: kwiat, roślina, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, trawa, na zewnątrz, przyroda i woda

Obraz może zawierać: kwiat, niebo i na zewnątrz

Lubię moją, małą Ojczyznę!

Życie pisze swoje sceniarusze i każdy dzień niesie nową historę.

Będąc na emeryturze śpię dużo lepiej i zdarza mi się spać nawet do 10 i nie mam wyrzutów sumienia, bo bywało, że spałam tylko trzy godziny na dobę i zrywałam się ze snu z niepokojem.

Przerastały mnie życiowe obowiązki, bo chciałam za wszelką cenę być dobrą matką, żoną i perfekcyjnym pracownikiem i to było w pewnym momencie dla mnie za dużo!

Z pewnością wiele kobiet na świecie przeżywa taką spinkę, a teraz kiedy jestem na emeryturze mogę złapać równy oddech i odpoczywam od życia, choć może nie do końca, bo mam umierającą Mamę i moja rodzina także!

Dzisiejszy poranek był inny, bo ktoś o poranku zadzwonił, wiedząc, że prowadzę stronę mojego miasta i poprosił, abym na moim fan-page zamieściła cudowną nowinę.

Pamiętam, kiedy w 1972 roku codziennie z naszego dworca kolejowego jechałam tam i z powrotem do mojej szkoły i już w tamtych czasach nasz dworzec straszył brzydotą i nie był dofinansowany, a dzisiaj napisałam z radością, że:

„Tyle lat czekaliśmy na nowy, ładny dworzec.
Burmistrz wiele lat zabiegał o dofinansowanie, aż w końcu się dokonało!
– Ponad pięć milionów złotych kosztował będzie remont budynku dworca. Dzisiaj rano umowę w sprawie dofinansowania tej inwestycji podpisał marszałek OLGIERD GEBLEWICZ i burmistrz ROBERT ADAMCZYK”.

Tak popieram naszego Burmistrza, który na nowo stara się o następną kanencję, choć o to stanowisko stara się jeszcze dwóch kandydatów dla mnie bez doświadczenia i kompetencji.

Nie wybieram byle jakiego człowieka, bo obecny burmistrz zrobił dla miasta wiele dobrego i zmiany są bardzo widoczne, a więc daję na niego swój wyważony głos.

Nasz dworzec kolejowy, to kiedyś był śliczny, zabytkowy budynek i cieszę się, że w końcu doczeka się odnowy i remontu.

Mieszkańcy na to czekali 30 lat, a może i dłużej, aż w końcu odzyska on swój przedwojenny blask.

Mój fan-page miał być apolityczny, ale ludzie do mnie dzwonią, bym promowała dobre sprawy na nim i informowała mieszkańców, że coś się w mieście dzieje.

Tę widomość na tę porę odczytało ponad 4 tysiące odbiorców, co oznacza, że strona jest nośna dla dobra mojej, małej Ojczyzny!

Mam w domu moje, skromne biuro z laptopem w tle i staram się tak uczestniczyć w życiu mojego miasta!

Jednym słowem będąc na emeryturze robię coś dobrego, a Mąż mnie wspiera i mamy o czym gdać przy wspólnych posiłkach!

 

 

 

Obraz może zawierać: niebo, samochód i na zewnątrz

Obraz może zawierać: dom, niebo i na zewnątrz

Polak to maruda!

W moim mieście wielkie poruszenie, bo miasto zamieniło się w części w wielki plac budowy.

Dwie ulice kluczowe są poddane przebudowie i będzie to kosztowało ogromne miliony.

Pieniądze na przebudowę ulic władze pozyskały z różnych żródeł i miasto czekało na to wiele, wiele lat.

Zerwano stary, zmurszały asfalt i od podstaw zostanie wybudowana nowa droga, włącznie z nowymi studzienkami i rurami kanalizacyjnymi.

Drugą ważną inwestycją, to jest budowa bardzo potrzebnego w mieście parkingu.

Zniknie plac giełdy samochodowej, a powstanie parking w dogodnym w mieście miejscu.

W widocznej części miasta zniknie upiorny bazar z brzydkimi budami, a powstanie w tym miejscu cywilizowany targ, na którym ludzie będą mogli przyjemnie pracować.

Następna, potrzebna inwestycja, to bardzo ciekawy i inny plac zabaw dla dzieci z przyrządami do ćwiczeń, także dla dorosłych.

W końcu nasz czternastowieczny kościół otrzyma nowy dach i piękną, wypiaskowaną elewację.

Piszę to dlatego, że jestem dumna, że wieloletnie oczekiwania na zmiany w moim mieście w końcu się realizują, choć jeszcze wiele jest do zrobienia, ale nie na wszystko starcza pieniędzy.

Ktoś mi zarzuci, że to jest kiełbasa wyborcza, bo oto 21 października idziemy do wyborów samorządowych i władze miasta mamią nas inwestycjami.

Nie chcę uchodzić za malkontentkę i nie narzekam, bo mam swoją, jeszcze sprawną głowę i wiem, że samorządy drapią się po de… skąd wziąć pieniądze na remonty, ulepszenia, nowe inwestycje.

Malkontent to człowiek, niezadowolony ze wszystkiegodoszukujący się wad we wszystkim i wszystkich.

Kiedy pracowałam w Urzędzie Miasta, to byłam na bieżąco ze zmianami w mieście i jego kłopotami.

Teraz idąc na spacer z aparatem łapię w obiektyw i dzielę się tym z ludźmi na moim fan – page i wiecie co stwierdzam?

Otóż jesteśmy Narodem wiecznie nie zadowolonym i jesteśmy marudami.

Zamiast się cieszyć, że w końcu coś drgnęło, ruszyło i są namacalne zmiany, to czytam komentarze nie typu – o, fajnie, super, ekstra, a czytam komentarze dołujące, że ktoś to zniszczy, po wyborach to zdemontują (palac zabaw), a studzienki będą rozwalały podwozia, albo, że w mieście wieje nudą.

Jednym zdaniem więc jest tak, że nie robi się nic w mieście – źle!

Robi się coś potrzebnego – też źle!

Jest mi smutno, bo tracę wiarę w mądrość Polaków i tylko jedna kobieta, która zbiera z trawnika kupę po swoim psie daje mi nadzieję, że nie wszyscy jesteśmy po jednych pieniądzach!

Obraz może zawierać: niebo, chmura, drzewo, roślina, dom, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: niebo, dom, drzewo, chmura i na zewnątrz

Obraz może zawierać: niebo, drzewo, roślina i na zewnątrz

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, niebo, drzewo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, drzewo, trawa, buty, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: 1 osoba, drzewo, niebo, roślina i na zewnątrz

Obraz może zawierać: chmura, niebo, na zewnątrz, przyroda i woda

Obraz może zawierać: niebo, chmura i na zewnątrz

 

Małe miasteczka!

Mieszkam w małym miasteczku w zachodniej części Polski i sądzę, że w tych małych miasteczkach tak naprawdę nie dzieje się zbyt wiele.

Ludzie w tych miasteczkach gdzieś pracują, a po pracy idą do domu, zamykają drzwi i żyją swoim życiem.

W małych miasteczkach jest monotonia i wieczorem kiedy zapada noc, takie miasteczka zamieniają się w sypialnię, a ruch samochodwy jest prawie żaden.

Uwielbiam taką chwilę, kiedy latem, przy otwartym oknie zasypiam wraz z Mężem i tam na zewnątrz nastaje taka cisza, że w uszach dzwoni i wiem, że jestem bezpieczna i moje miasto też.

Pamiętam moje miasto w czasach socjalizmu, kiedy, to w mieście były zakłady przemysłowe i miasto tętniło życiem, ale tego już nie ma i chyba długo nie będzie.

Ludzie w moim mieście pracują obecnie w sferze budżetowej, a więc w szkołach, urzędach, policji, straży pożarnej, szpitalu, czy też w sądzie.

Nie wiele się dzieje i ludzie są spragnieni wszelkich nowości w mieście.

Jeśli są dożynki, to wylegają na ulicę i się cieszą, że mogą w czymś brać udział i uczestniczyć w biegach, czy też zawodach stażackich, albo w imprezach artystycznych, co jest niesamowicie rzadkim zjawiskiem.

Jeśli ktoś otworzy swoją, własną działalności, to trudno się przebić, aby zrobić reklamę swojej działalności i dotrzeć do nawiększej ilości ludzi.

Piszę o tym dlatego, że ja z Mężem lubimy ludziom pomagać i tak dobry kolega Męża otwiera na dniach siłownię profesjonalną i oczywiście pragnie, aby o inwestycji dowiedziało się jak najwięcej ludzi.

Mąż zrobił zdjęca, a ja wrzuciłam je na mojego fan-page o moim mieście i oto od wczoraj dowiedziało się o tej inwetycji ponad 5 tysięcy osób.

Ludzie udostępniają nasze zdjęcia i tym sposobem robimy reklamę siłowni dla kobiet i mężczyzn.

Jest to działanie zupełnie bezinteresowne, bo robione z dobrego serca, a ludzie w mieście się cieszą, że oto coś się fajnego zadziało!

Lubię takie akcje, bo kocham moje miasto i cieszę się, że ludzie się cieszą.

Jeśli tylko coś się ciekawego i wartościowego dzieje się, to staramy się tam być z aparatem i robię relację na moim fan-page, aby uświadomić ludziom, często schorowanym, samotnym, że miasto nie śpi całkowicie i od czasu do czasu tętni życiem.

Ostatnio ucieszyła mnie wiadomość, że moja sąsiadka –  Pani Ewa Jabłońska została uhonorowana Kobietą Roku w województwie zachodnio – pomorskim, która robi bardzo dużo na rzecz dzieci!

„We wtorek na Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie wręczone zostały nagrody laureatkom plebiscytu Kobieta Roku Pomorza Zachodniego. Wśród 21 finalistek była również  prezes Klubu Kobieta 2000 EWA JABŁOŃSKA. Choszcznianka znalazła się również w trójce wyróżnionych”.

Choszczno 2018 - Ewa Jabłońska - Kobieta Roku Pomorza Zachodniego

Brak automatycznego tekstu alternatywnego.

Brak automatycznego tekstu alternatywnego.

Brak automatycznego tekstu alternatywnego.

W małych miasteczkach toczy się życie!

Nie raz pisałam, że mieszakam w ładnym, zadbanym miasteczku.

Jest u nas niesamowicie dużo zieleni wiosną i latem, a jesienią drzewa się złocą i czerwienieją.

Jest w środku miasteczka wcale nie małe jezioro – wielka atrakcja dla mieszkańców i turystów.

Jest ścieżka spacerowa i rowerowa i naprawdę tu się mieszka spokojnie i nieśpiesznie.

Emeryci mają raj, bo mogą sobie pospacerować i mają gdzie, a młodzi mają trochę gorzej, bo pracy dla nich nie ma, a więc uciekają do innych miast i za granicę.

Nie wiem jaki to jest procent tych młodych, ale oni sami piszą w wielu miejscach, że muszą uciekać, gdyż jest to raczej miasto dla  starszych ludzi.

Faktycznie tak jest, bo wystarczy wyjść na spacer, a spotyka się więcej ludzi starszych, schorowanych, o kulach i balkonikach.

Takie są uroki małych miasteczek, które kiedyś tętniły życiem, bo były zakłady pracy, a potem to wszystko zniknęło i jest jak jest.

Co my u nas mamy, a więc – Urząd Miasta, Starostwo Powiatowe, Banki, Szkoły, Policję, Straż Pożarną, Przedszkola, Żłobek i najwiecej mamy marketów, bo chyba z 9 na około 20 tysięcy mieszkańców miasta i okolic.

Malutkie sklepy szybko bankrutują, bo markety skutecznie zabierają im klientów i takie mamy realia.

Chyba wszędzie tak jest w małych miejscowościach, bo władze przędzą z małym budżetem i borykają się z potrzebami, remontami i nowymi inwestycjami.

Mnie emerytce dobrze się tu mieszka, bo już nie muszę poszukiwać pracy, ale kiedy potrzebowałam pracować, to wszystko było po znajomości i w tym temacie nic się nie zmieniło – podejrzewam!

Mam czas, aby kiedy coś się w mieście dzieje iść z aparatem i dokumentować to i robię na pamiątkę zdjęcia.

Pod koniec zeszłego tygodnia byłam na przywitaniu wakacji zorganizowanym przez Starostwo dla naszych dzieci,

Potem pobiegłam na Sobótkę, która jest organizowana każdego 23 czerwca.

Tam kupiliśmy z Mężem przepyszne pierogi ruskie lepione przez Koło Kobiet Wiejskich i są to najlepsze pierogi na świecie, a także naleśniki i różne ciasta.

W takie dni miasto żyje, bo ludzie wychodzą ze swoim rodzinami i bawią się, jedzą i spędzają mile czas, a tym bardziej, że pogoda dopisała.

A jak Wam się mieszka w Waszych społecznościach i co się u Was dzieje?

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

 

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Bezdomność!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Wczoraj pod moim blokiem siedział na ławce bezdomny, chyba z 5 godzin w tej jednej pozycji!

Na fan – page mojego miasta wyczytałam, że to się robi poblemem w moim mieście i wyczytałam:

„Co w skrzynce piszczy…

„Witam. Chcialbym poruszyć pewien nieprzyjemny temat z którym chyba każdy z Nas już się natknął, a mianowicie chodzi o kilku panów bezdomnych, którzy są na głównych ulicach naszego miasta i to praktycznie w stałych miejscach -tylko je zmieniają.Czy zarząd i policja jest aż tak bardzo bezradna żeby jakoś im pomóc gdzieś ulokować czy nikomu nie przeszkadza to ,że śpią nie raz „wisząc”na siedząco na murkach lub spiąc na ławkach ??? Pewnie każdy też zauważył, że „czuć „ich i to już z większej odległości. Czy na prawdę każdy jest z tego zadowolony? Chodzi mi głównie o „władze”……
Dziś (24.05) sytuacja przy bibliotece -siedział jeden z zakrwiawioną głową aż ciekło po twarzy, przyjechała karetka, nie wiem czy odmówił pomocy ale nie opatrzyli mu tego. Poczekali na policję,która po przyjeździe sprawdziła stan jego trzeźwości po czym wszyscy sie rozjechali,a on dalej był…. Chyba mają w naszym miasteczku większe prawa niż reszta mieszkańców i immunitet,bo gdyby zwykły obywatel sobie wieczorem na fontannie czy gdziekolwiek indziej usiadł by wypić sobie kulturalnie piwo został by ukarany….
Czy wszystkim w około na prawdę jest to obojętne?Policja powinna się wstydzić, bo nie raz widziałem jak spali na ławce na przeciw poczty (gdzie niby jest to monitorowane…Tak głosi tabliczka)i jechał radiowóz i nawet nie spojrzeli mimo ,że pokazywałem im to…..żenada po co sobie rączki brudzic ….Jaki obraz naszego miasta tych kilku panów dają?Na co nasze dzieci patrzą (bo często są w miejscach czy to lodziarnia czy jezioro czy po prostu na ul. Wolnosci gdzie najwięcej osób przechodzi)Powinno się coś z nimi zrobić,gdzieś ulokować by mieli swój zakątek i tam mogli spokojnie być niż leżeć na ławkach,murkach…..Może budynki które są do rozbiórki część zostawić i wzmocnić aby tam sobie siedzieli (bo zamkniecie na noc poczekalni na PKP ,to stanowczo za mało) chyba że każdemu to pasuje -to nie było tematu….”

Zdjęcie użytkownika Choszczno.
Czy z bezdomności można wyjść?
Wątpię, bo w Polsce nie ma programów pomocowych dla tych ludzi i nikt do nich nie wyciąga pomocnej ręki!
Owszem są dla nich schroniska, ale aby w nich przebywać, to muszą być trzeźwi, a nie wszyscy chcą skorzystać z tej oferty.
Zawsze się zastanawiam, co sprawiło, że dany człowiek ląduje na ulicy i nie ma własnego dachu nad głową, choćby najbardziej skromnego.
Czasami myślę, że każdy z nas może się stać bezdomnym, gdyż w Polsce są tak niskie emerytury i świadczenia, że trudno z tego żyć i zapłacić rachunki.
To jest bardzo smutne zjawisko i w każdym kraju są takie bezdomności, które łapią za gardło z besilności pomocy dla tych ludzi!
Ja wiem, że wielu z nich sobie na to zasłużylo, bo chlali wódę, bili żony i dzieci, ale wielu z nich los wygonił na ulicę, bo stracili pracę, rodzinę, pomoc.
Nie wiem jak to wygląda w innych krajach, ale w Polsce o tym się nie mówi i jest to temat tabu!

„A bezdomność jest nie tylko brakiem własnego kąta, ale w jeszcze większej mierze pozbawieniem oparcia w drugim człowieku, beznadziejnością i bezradnością. Dopiero wtedy, gdy ktoś poczuje się samotny tam, gdzie powinien spodziewać się pomocy od bliskich lub przyjaciół i nie otrzyma jej, zaczyna się prawdziwa bezdomność. Taka, która tkwi w samym wnętrzu człowieka i stale mu o sobie przypomina.”

Ryszard Marian Mrozek (z książki Intro ligare)

Chwalę się, bo dostałam cudne tulipany na Dzień Mamy – wciąż pamiętają!
Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Nasze małe Ojczyzny

Wiele razy na moim blogu pisałam, że prowadzę fan – page ze zdjęciami mojego miasta i okolic!

Mam tam już ponad 5 tysięcy zdjęć z różnych miejsc – robionych o wszystkich porach roku.

Tam są też zdjęcia z imprez organiozwanych w mieście, a więc dożynki, dni papieskie, czy też zawody sportowe.

Gdzie ja nie mogę szybko dotrzeć, to dociera mój Mąż i dostarcza mi zdjęcia do wgrania na fan – page!

Dziękuję Mu za to, że wpiera mnie i pomaga prowadzić moją stronę – o naszym mieście i okolicach.

Cieszę się z tego, że ludzie zaglądają, komentują i lajkują, bo wtedy tylko, to ma sens!

Lubię moje miasto i okolice i lubię robić zdjęcia, a więc jakoś tam się spełniam i realizuję.

Strona jest wolna od polityki i może dlatego jest mile widziana w sieci.

12 maja odbył się u nas bieg – maraton przetrwania i  nagle uśpione miasteczko ożyło i się obudziło.

Impreza ta miała odbyć się podczas majówki, ale mieliśmy żałobę w związku z odejściem naszego Starosty i dlatego wszystko przeniesiono na inny termin.

Ten maraton zorganizowany przez Starostwo Powiatowe i Urząd Miasta miał wielkie wzięcie, bo listy przyjęć pękały w szwach.

W tej imprezie wzięli udział wszyscy, bo małe dzieciaki, młodzież i dorośli i tylko się cieszyć, że ludziom się wciąż chce.

Na blogu pewnie nie raz umieszczę zdjęcia z takich imprez, bo z Mężem śledzimy to, co u nas się  się dzieje!

A Wy śledzicie, obserwujecie Wasze środowiska i „impry” w Waszych miesjcach na Ziemi?

Ps. Zdjęcia autorstwa mojego „M”.

 

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

 

Fotografie to kęsy czasu, które można wziąć do ręki. Angela Carter

Zbliżają się Święta Wielkanocne i dziś u mnie w końcu zaświeciło słońce.

W moim mieście odbył się festyn wiosenny i wielu ludzi wybyło z domów.

Cieszę się zawsze, kiedy w moim mieście dzieje się coś ciekawego, co integruje ludzi.

Ja i mój Mąż staramy się być w takich miejscach, aby je utrwalić na zdjęciach i jakby stało się to naszym hobby.

Dziś było tak, że to Mąż robił zdjęcia, a ja je wgrałam na swojego fan – page, na którym mam już ponad 5 tysięcy zdjęć, robionych w różnych sytuacjach i o różnych porach roku. Jestem z tego dumna, bo zdjęcia zostaną dla przyszłych pokoleń.

Wiecie dlaczego lubię robić zdjęcia? Dlatego, że nie mam w swoim życiorysie prawie żadnych zdjęć ze swojego dzieciństwa.

Mam tylko jedno – ze swojego chrztu, które było robione u fotografa i potem długo, długo nic!

Nie mam zdjęć ze swojego dzieciństwa, kiedy stawiałam pierwsze kroki i takich wspomnieniowych, ale zdaję sobie z tego sprawę, że kiedyś nasi rodzice nie mieli dostępu do aparatów fotograficznych i dlatego po prostu nie mamy fotografii w albumach.

Kiedy wyszłam za mąż i urodziłam swoje dzieci, to starałam się, aby coś zostało w kadrze na pamiątkę!

Większość zdjęć w albumach jest mojego autorstwa, bo zawsze aparat zabierałam ze sobą, aby utrwalić biwaki, wypady za miasto i na działkę, do lasu i wszędzie gdzie bywaliśmy rodzinnie.

Przez lata wszystko się zmieniło i ludzie zdjęcia robią najczęściej smarfonami i w nich przechowują zdjęcia, albo w komputerze.

Mało kto je wywołuje  u fotografa i mało kto już je przechowuje w albumach.

Takie postępowanie jest ryzykowne, bo smartfon i komputer może się popsuć i tracimy nagle nasze skarby i wspomnienia.

Ja sama zaprzestałam wywoływanie zdjęć, ale je gromadzę w prywatnej galerii na Facebooku i nawet jeśli komputer mi nawali, to ich nie tracę.

Róbcie kochani zdjęcia, bo to jest najlepsza forma utrwalenia naszych przeżyć, a kiedyś, kiedy nas już nie będzie – ktoś po nie sięgnie i się zaduma.

Sama kilka razy w roku przeglądam swoje albumy – pochylam się nad przeszłością i niejedna  łza z oka mi poleci.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Miasto zatrzymane w kadrze!

Mam na Facebooku swojego fan -page, którego zwiastun jest po prawej stronie i byłoby miło, gdyby ktoś jeszcze kliknął – lubię to! 😀

Ponad 800 osób zagląda na niego, a wstawiam tam zdjęcia z mojego miasta i okolic.

Fan – page działa za moją przyczyną chyba ponad 3 lata i tam wstawiłam ponad 5 tysięcy zdjęć.

Po co to robię? – Bo lubię i chcę dla potomnych zostawić obraz naszego, skromnego miasta o różnych porach roku!

Staram się z pomocą Męża relacjonować również wydarzenia jakie się u nas dzieją, aby zatrzymać je w kadrze.

Przed II Wojną Światową nasze miasto wyglądało zupełnie inaczej i mało zdjęć pozostało z tamtego okresu.

Dlatego utrwalam dzisiejsze miasto i to jak z roku na rok powstaje w nim coś innego, nowego i to chcę utrwalić – dla potomnych przede wszystkim.

Wielu ludzi stąd wyjechało, a zwłaszcza ludzie młodzi, którzy zaglądają na moją stronę i zostawiają komentarze.

Największą nagrodą dla mnie jest to, że dziękują za spacer po mieście, bo  zdjęcia wzbudzają u nich wspomnienia.

Jest to ten moment, że warto to robić dla własnej satysfakcji i dla innych, którzy wciąż to miasto mają w sercu.

Może są gdzieś w Anglii, Irlandii, Szwecji, albo w innym, polskim mieście i po prostu tęsknią!

Mam wiele takich sytuacji, że inni użytkownicy Facebooka przesyłają swoje zdjęcia i jest bardzo przyjemnie!

Dziś moje miasto i jezioro w zimowej aurze!

Gdzieś tam na południu Polski jeszcze leży śnieg, a u nas na zachodzie prawie go nie było, a tylko trochę jezioro zmroziło!

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

 

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

 

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

 

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

 

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

 

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

 

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

 

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.