Archiwa tagu: kara

#METOO, czyli „Ja też”

W światowym Internecie powstał bardzo ważny hasztag – #METOO, czyli „Ja też”.

Chodzi o wielką akcję dotyczącą Kobiet! Kobiet zgwałconych, molestowanych, nagabywanych, obłapianych przez mężczyzn.

Wszystko się zaczęło od aktorek zależnych od amerykańskiego producenta filmów – Harveya Weinsteina.

Amerykańskie aktorki przerwały zmowę milczenia i jedna po drugiej przyznają, że za otrzymanie dobrej roli w filmie musiały się facetowi rewanżować, a jak – wiadomo!

Na całym, naszym globie miliony kobiet w jakiś tam sposób były i są krzywdzone przez mężczyzn z różnych powodów.

Jakże często są krzywdzone przez własnych mężów, przez szefów w pracy, przez konkubentów, oraz przypadkowo spotkanych na swojej drodze – gwałcicieli.

Akcja ta jest bardzo potrzebna, bo wielu mężczyzn może to przemyśli, że pewne zachowania wobec kobiet są niestosowne, choćby zwracanie uwagi na strój kobiety. Może pukną się w głowę, że nie wszystkie kobiety chcą robić karierę przez łóżko, co było stosowane od zawsze.

Akcja jest głośna i dobrze, bo czas przeciąć zmowę milczenia i potępiać takie zachowania.

Stajemy się kobietami coraz bardziej dumnymi i pragniemy być szanowane, a nie gwałcone, molestowane i bite.

Wiele kobiet zgadza się z hasztagiem, ale nie opisują swoich doświadczeń w tej sprawie, bo wciąż się boją, że ktoś je osądzi na zasadzie, że sama sobie jest winna i sama tego chciała. Tak, tak się dzieje, czyli jest kompletny brak zrozumienia tego, co kobieta przeżywa po takich zachowaniach.

I ja podpinam się pod #METOO, ale nie opiszę tego, bo  jak powiedziała Monika Olejnik, że zaraz powstanie drugi film pt. „Seksmisja”.

To co przeżyłam kilka razy w swoim życiu pozostawię tylko dla siebie i jeno napiszę, że z tych draństw leczyłam się miesiącami i one spowodowały, że do dzisiaj mam uraz/ traumę na wychodzenie, samotne z domu.

Taką traumę mi zafundowali obcy faceci.

Mam tylko jedną satysfakcję, że 4 wsadziłam do niemieckiego więzienia i odsiedzieli po 2 lata!

Reklama

Jeszcze nieukarany hejt!

W Polsce cyberprzemoc od 2011 r. jest uznawana za przestępstwo, za które grozi do trzech lat więzienia. Policja zajmuje się nim jednak dopiero po zgłoszeniu przez poszkodowanego, gdy ten przyniesie zarchiwizowane obraźliwe wpisy. W 2014 r. policja wszczęła ponad 6 tys. postępowań w takich sprawach – te statystyki uwzględniają również stalking, czyli uporczywe nękanie. Ukarano 3,2 tys. osób. Ale specjaliści są zgodni: kary rzadko są surowe i nagłaśniane, co wzmaga poczucie bezkarności.

Myślicie, że osoby szykanowane w sieci mają w Polsce łatwą drogę do tego, by hejtera Policja złapała i stosownie został ukarany?

Nie, nie, nie! Jest to droga przez mękę i kosztuje masę zachodu. Nie wystarczy mieć wydruki. Nie wystarczy mieć wizerunek hejtera i nie wystarczy podać jego nazwisko i imię.

Policja w Polsce jest bezradna i jeśli ktoś oczekuje szybkiego rozwiązania sprawy, to jest w wielkim błędzie. Sprawy te ciągną się latami i to ofiara musi Policji udowodnić, że to nie ona jest wnna. Policja najbardziej skupia się na zebraniu dowodów z przestępstwa i bawi się w administrację. Zbiera dowody i wpina do teczek, a potem sprawę po prostu umarza, a ofiarę powiadamia bez uzasadnienia. Policja nie musi się nikomu tłumaczyć. Ofiara nie jest informowana o przebiegu sprawy, a częstuje się ją zdawkowym papierkiem, że niestety, ale z powodu niskiej szkodliwości sprawa jest zamykana.

Tak sobie myślę o tym, jak czują się hejterki, które wiedzą, że Policja stara się je namierzyć?

Tak sobie myślę o tym, kogo one widzą w lustrze podczas porannej toalety?

Tak sobie myślę o tym, jak one funkcjonują z tą myślą, że ich nazwiska są w papierach Policji i Prokuratury?

Tak sobie myślę o tym, jak patrzą w oczy swoim bliskim podczas rodzinnych spotkań?

Takich pytań ciśnie się w mojej głowie wiele i niestety, ale nie znajduję na nie odpowiedzi.

Gdybym to ja była podana na Policję z podejrzeniem o hejt, to bym umarła ze wstydu i strachu. Nie byłabym w stanie spojrzeć w oczy moim Dzieciom i Mężowi.

Wczoraj doniosłam jeszcze na Policję dwa dokumenty i jest to wizerunek jednej i ostatnie obelgi ich dwóch i ciekawa jestem, co z tego wyniknie?

Wiem tylko jedno, że gdy ofiara z powodu hejtu targa się na swoje życie, bo psychicznie nie jest w stanie wytrzymać szykan, to Policja i Prokuratura kichają ze strachu w gacie z powodu zaniedbań i bardzo szybko – po fakcie łapią hejtera!

Oczywiście nie polecam nikomu takiej formy ucieczki, choć wiem, że takie są coraz częstsze, gdyż w sieci jest bardzo wielu ludzi psychicznie chorych.

Każdy człowiek, którego dopadł hejt, mimo wszystko niech zgłasza na Policję takie sprawy i należy się bronić za wszelką cenę.

Internet, to piękna jest sprawa i stanowi on okno na świat dla wielu ludzi, ale bądźcie ostrożni!

 

 

[13.07.2016] 16:37

mądra ta telewizja śniadaniowa
U Elki hejt = spam = stalking = mobbing = molestowanie seksualne.
 » Odpowiedz na ten temat

 

[14.07.2016] 17:34

tak oczywiście
zgadza się. Siedzi tu jeden z największych świrów wszechczasów! Pobił rekord wszystkich czubów ze wszystkich psychiatryków na świecie!
[23.07.2016] 11:56

jakim trzeba być świrem
by wiersz miłosza zastosować do redaktora piętnującego Niemców.NIEUK I GŁUPEK.
(Odpowiedz cytując)    (Link do tej wypowiedzi)    (Zgłoś do usunięcia)
IP i czas połączenia logowane. [22388060]

 

[24.07.2016] 13:33

żenada roku
prostacki świr bez wykształcenia pisze z pogardą o żonie prezydenta . a córeczki zadarły kiecki i pierwsze poleciały po pisowską kasę. to dopiero jest wytarte czoło. a daj im kobiecino ze swojej renty ten szmal, niech się nie upadlają jeśli masz odrobinę honoru. albo zamknij pysk.

Kiedy nie dostaniesz lania, to nie będziesz wiedzieć jak to boli!

Może jest na tym świecie jakiś rodzic – mama, czy tata, a może i babcia i dziadek, którzy to nigdy nie wymierzyli żadnej kary cielesnej wobec swojego bliskiego. Nie chodzi tylko o dawanie klapsa, który ponoć biciem nie jest, ale o takie zwykłe szturchnięcie, aby kogoś przywołać do porządku i postawić do pionu.

Być może nie zdarzyło się, że dana sytuacja nie wyprowadziła z równowagi, że nagle straciliśmy kontrolę nad sobą i żadne argumenty nie trafiały, a mimo wszystko nie użyliśmy kary cielesnej, choćby w postaci maźnięcia i uderzenia  ścierą przez łeb.

Wiem, że są takie osoby, że same w dzieciństwie doświadczyły przemocy od rodzica i ja do nich należę, bo w moim domu bił ojciec i niejednokrotnie kuliłam się ze strachu i pamiętam do dziś i nie są to wspomnienia miłe.

Kiedy zakładałam rodzinę, to sobie powiedziałam, że moje przyszłe potomstwo bite nie będzie, ale czy mi się to udało zrealizować, że ani razu nie sięgnęłam po ścierę, czy kapeć?

Nie udało mi się, choć nie było mojej słabości i bezradności wiele, ale się zdarzyło i naprawdę, po latach bardzo się tego wstydzę. Mam wyrzuty sumienia, że nie zapanowałam nad nerwami i mi się wymsknęło. Przemoc delikatna, ale jednak przemoc i z pewnością moje dzieci to pamiętają, bo przemoc pamięta każdy, kto jej doświadczył.

Niektórzy głoszą, że nie raz dostali lanie od matki, czy ojca i wyrośli na normalnych ludzi, bo to lanie widocznie było im potrzebne i nie mają żalu do przemocowca. Można i tak sobie to tłumaczyć, ale ja uważam, że osoba, która była bita nie powinna stosować żadnych kar wobec swoich najbliższych, a zwłaszcza dzieci. Bicie dzieci jest oznaką naszej porażki i bezradności. Bicie na zawsze pozostawia ślad w psychice bez dwóch zdań.

Tak, żałuję, że w pędzie życia nagle zabrakło mi cierpliwości i zamiast mieć czas na rozmowę i pokojowe załatwienie sprawy, to ręka mi poleciała i biję się w piersi, że to stać się nie powinno.

Dlaczego o tym piszę? Piszę, bo jestem wysoce zdumiona, po obejrzeniu na TVN Style programu „Miasto kobiet”, w którym to poruszono temat przemocy wobec kobiet. Została do programu zaproszona prawniczka – Barbara Falandysz, która właśnie wygrała walkę z rakiem i pisarka – Manuela Gretkowska.

Rozmowa potoczyła się w kierunku, iż Barbara Falandysz stwierdziła, że bicie dzieci jest dla ich dobra, bo to ona w domu rządzi, a nie dzieci i to one powinny się jej słuchać absolutnie.

Rozmowa wymknęła się spod kontroli i dowiedziałam się, że czasami kobieta zasługuje, aby ją pacnąć tak na otrzeźwienie. Zdziwiłam się, że pani Barbara Falandysz wypowiedziała swoje tezy z pełną odpowiedzialnością, co wprawiło w osłupienia Manuelę Gretkowską!

Całą wypowiedź wkleiłam niżej i ciekawa jestem, co Wy na to, bo i mnie wypowiedzi Barbary Falandysz wysoce zdziwiły, ale może, to są dwie szkoły wychowywania dzieci, ta stara generacja i ta nowa, uczona, że klaps to też bicie.

https://www.facebook.com/tvnstylepl/videos/10152971344433440/?fref=nf

Tu można odsłuchać wypowiedzi z program „Miasto kobiet’.

„– Czy jestem za tym, żeby mąż lał żonę, żeby była cała fioletowa? Nie. Ale jeżeli żona powie coś upokarzającego i dostanie delikatnie w twarz, to bardzo mi przykro, ale być może by się należało – stwierdziła w programie “Miasto kobiet” w TVN Style Barbara Falandysz, znana prawniczka i działaczka społeczna.

Po sieci krąży fragment programu “Miasto kobiet” z udziałem Barbary Falandysz i pisarki Manueli Gretkowskiej. Tematem odcinka były m.in. kary cielesne. Dyskusja szybko jednak skoncentrowała się na odpowiedzi na pytanie, pozwalamy na klapsy dla dzieci, to czy można uderzyć osobę dorosłą. Falandysz zaskoczyła swoją wypowiedzią. Stwierdziła, że nie widzi nic złego w lekkim uderzeniu w twarz, jeśli ktoś kogoś obrazi. Tyczy się to zarówno dzieci, jak i dorosłych.

“Pani Barbaro, uderzy mnie pani?” – dopytywała ją Gretkowska. “Jeżeli pani spowoduje sytuację taką, że będę musiała panią uderzyć, panią uderzę” – odpowiedziała Falandysz. Potem dodała, że nie jest za tym, by “mąż lał żonę, by była fioletowa”, jednak w przypadku prowokujących, upokarzających zachowań lekkie uderzenie w twarz “być może by się należało”.

http://natemat.pl/141295,barbara-falandysz-szokuje-wypowiedzia-o-przemocy-wobec-kobiet-jesli-zona-dostanie-w-twarz-byc-moze-by-sie-nalezalo

P „Z” podobno już nic nie ma prawa być

„– Po „Z” nic już nie ma. To w stu procentach cyfrowa generacja – mówi Alex Leyden, która wraz ze swoją wspólniczką Tatianą Volkovą, postanowiły oderwać dzieci od sieci i technologii. Nie zmuszają ich jednak do ruchu, tylko pokazują, że istnieje inny, realny świat, który my znaliśmy w dzieciństwie. Wybór należy do nich i oczywiście do rodziców, którzy po prostu muszą znaleźć czas dla swoich dzieci. Jeśli tego nie zrobią, mogą je stracić na zawsze.”

Cytat ten pochodzi ze strony Na Temat. Przeczytałam ten felieton z dużą uwagą, gdyż nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo zdobycze techniki XX w. zawładnęły naszą młodzieżą i dziećmi. Dziecko ledwo wyrasta z pieluch i nocnika, a już garnie się do komputera. Świecą mu się oczy do tego migającego obrazami ekranu i bardzo szybko potrafi posługiwać się myszką, aby wyświetlić  ulubioną bajeczkę, albo komputerową grę. Trudno zabronić dzieciom tego ustrojstwa, ale zaczyna bić się na alarm, że mamy już cyfrowe pokolenie”Z”,po którym nie będzie już nic. 

Pamiętam, jak całe dnie spędzałam na podwórku z koleżankami i  kolegami, nie zależnie od pory roku. Pamiętam te wszystkie zabawy, berki, klasy, 5 cegiełek, grę w gumę, skakankę i tak nieraz od rana do wieczora, a teraz? Mamy dzieci, które zupełnie nie garną się do takich zabaw, bo mają komputer, a tam jest tak różnorodny świat, który je bardziej pociąga.

Z przerażeniem obserwuje się dzieci i młodzież, okupujące strony dla nich zakazane, czyli wszelkie seks strony, a także dalej idąc – seks kamerki, gdzie za pieniądze robią bardzo brzydkie rzeczy. Oczywiście rodzice najczęściej o tym nic nie wiedzą, a nie potrafią założyć blokady na zakazane portale. Tak więc dzieje się, ale mnie zastanawia dokąd to wszystko zmierza.

Obejrzałam dzisiaj film pt. „Siostry Magdalenki”, który pokazał mi jak w Irlandii, w latach 60 – tych, traktowane były młode dziewczynki, które pod byle pretekstem były odsyłane za karę do takich sióstr. Za karę dlatego, że często były gwałcone w rodzinie i zachodziły w ciążę, a było to nie do pomyślenia. Wystarczyło, że dziewczynka odwzajemniła uśmiech koledze, albo była zbyt łada, a więc prowokacyjna. To bardzo często wystarczyło, aby ją wydalić z rodziny i odesłać do bezwzględnych zakonnic, które wymuszały na tych dziewczynkach całkowite posłuszeństwo przez wymierzanie cielesnych kar. Dziewczynki były zmuszane do ciężkiej pracy, ponad ich dziecięce siły. Takie panowało prawo, że dzieci i młodzież musiały bardzo uważać, aby nie podpaść rodzicom i złośliwym sąsiadom. Dziewczynki musiały uważać na swoje zachowanie, aby nie obrazić czyiś chorych uczuć i aby nie podpaść gestem, czy uczynkiem. Inaczej w każdej chwili mogły trafić do dziesiątek takich zakonów, aby wypędzić z nie szatana i przypisaną im rozwiązłość. 

Ten film uświadomił mi jak zmienia się nasz świat. Kiedyś i dziś i proszę mnie nie posądzić, iż kiedyś było lepiej. Nie, nie było, bo film trącił mi średniowieczem, a jedynie chcę zauważyć jak ważne jest mądre chowanie następnych pokoleń i obyśmy czegoś jednak nie przegapili, a może już się to stało?