Archiwa tagu: szkoła

Kiedy hejt w sieci zabija ludzi!

Obejrzałam dzisiaj dokument opowiadający o 5 szkołach najdziwniejszych i trafiłam do Bangladeszu, gdzie dzieciaki pobierają naukę na pływających łodziach.

W Bangladeszu często występują powodzie i w ramach eksperymentu wymyślono takie właśnie, pływające szkoły.

Dzieciaki pochodzą przeważnie z bardzo biednych rodzin, ale są głodne wiedzy i chętnie do szkoły chodzą.

W domach nie mają prądu, a więc nie mają komputerów, a korzystają tylko z jednego komputera w szkole dzięki bateriom solarnym zamontowanym na dachu łodzi.

Ten komputer służy nie do zabawy, a do nauki.

Dzieci większość czasu przebywają na świeżym powietrzu i są bardzo grzeczne i rozsądne.

Wiedzą, że aby do czegoś w życiu dojść, to trzeba się uczyć,  aby sprawić rodzicom radość, to biorą udział w przeróżnych konkursach, bo na przykład w pływackich maratonach i konkurują ze sobą, ale to jest zdrowa konkurencja.

Chłopiec, który wygrał maraton pływacki wywalczył dla swojej rodziny baterię solarną i tym sposobem będą mieli w domu prąd.

Na twarzych tych dzieci nie widać smutku, bo są wychowywane w natrulalnym środowisku w zgodzie z przyrodą, a nie ma mowy, aby tak jak w innych krajach siedziały przy komputerach.

Od 2002 roku, kiedy fundacja zaczęła działać, w szkołach na łodziach uczyło się ponad 70 tysięcy dzieci.

Pływające szkoły:

Piszę o tam dlatego, bo jakże inny, zdrowszy jest świat dla dzieci z Bangladeszu, a jakże inny jest w krajach bogatych, gdzie dzieci wychowuje się bezstresowo i żyją one w świecie wirtualnym, a rodzice bardzo często nie sprawdzają, co ich dzieci robią w sieci.

Robią różne rzeczy i jakże często zamieniają się w istne bestie, zdolne od gnębienia, wyzywania, pomawiania, straszenia, wyszydzania.

Jakże wiele dzieci gnębi inne dzieci i zaszczuwa, a są to dzieci, którym nie brakuje ptasiego mleczka, ale są tak podłe, że potrafią zabić inną, słabszą osobę. (Artykuł poniżej).

Nie jestem dzieckiem, ale doskonale wiem jak się czuje zaszczuty człowiek – obojętnie w jakim jest wieku.

Pisałam nie raz, że paniusia Maria Pałac zgotowała mi w sieci piekło przez 5 lat.

Nie raz wstawałam w nocy z lękiem, włączałam komputer, by sprawdzić, co nowego wysmażyła.

Nie popełniłam samobójstwa tylko dlatego, że strasznie kocham swojego Męża i moje Dzieci i Wnuki i sobie tłumaczyłam, że ta kanalia mnie nie zmiecie z powierzchni ziemi i się nie dam.

Mam nadzieję, że kiedyś zapomnę to piekło i nigdy więcej o tej bestii pisać nie będę!

Hejterka ma córkę pisarkę, którą prosiłam grzecznie, aby matkę powstrzymała.

Hejterka ma wnuka, który nigdy się nie dowie jaką kanalą jest jego babcia, ale ja hejterce nigdy nie zapomnę, że małam przez nią myśli samobójcze.

O swojej traumie nie mówiłam bliskim, bo ani Dziecom, ani Mężowi i cierpiałam samotnie, aż w końcu poszłam na Policję, która za rządów PiS miała mnie w tyle i kanali się upiekło.

Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się, okulary

Nie jestem gołosłowana i mam zapisane wszystkie jej draństwa, bo potrafiła napisać tak w roku 2016 i powielić w 2017, a mamy 2019 rok.

 

[22.04.2017] 22:24

art. kk
/-/ (16.10.2016.16 22:08):
co ci do tego pijaczko (16.10.2016.15 17:27):
pilnuj swoich zdechlaków na cmentarzu! zaraz znicze im zapalisz pier..dolnięty swirze.
Mam wszystkie jej wpisy zapisane, a wyszłaby z tego pokaźna książka i o mało mne nie zabiła, a co dopiero się dzieje, kiedy hejt dopada dziecko, któremu trudno się pogodzić, gdyż dziecka psychika jest dużo słabsza i taka ofiara nie potrafi sobie wytłumaczyć dlaczego musi tak cierpieć z powodu rozwydżonych rówieśników.

Chce się krzyczeć, co stało się z ludźmi małymi i dużymi, bo kiedy powstawał Internet,  miał łączyć ludzi, a sprawia, że dzięki niemu doświadczamy słowa pisanego, które zabija.

Mam trójkę Wnucząt szkolnych i już jedno dopadł hejt w szkole i na szczęście moje Wnuki mają mądrych rodziców, którzy reagują i edukują, oraz wspierają.

O tym nie mówi się głośno. Mama dziewczynki, która popełniła samobójstwo przerywa milczenie.
Wstrząsająca historia młodej dziewczyny.

Wstrząsająca historia młodej dziewczyny. Zrzut z ekranu Facebook/Linda Trevan

22 miesiące walki z demonami, wspomnieniami, strachem, nocnymi koszmarami. Droga donikąd.

Tak trudno czasem pomóc najbliższej osobie
Dla każdego rodzica przeżycie śmierci swojego dziecka jest najbardziej traumatycznym przeżyciem. Zwłaszcza gdy dziecko umiera nie z powodu nieuleczalnej choroby, a z powodu depresji i smutku – konsekwencji gwałtu. Ta mama milczała dwa lata, starając się ze wszystkich sił przywrócić dziecku chęć do życia. Nie udało jej się… 15-letnia córka Cassidy zmarła. Posłuchajcie.

„Trzymałam to zbyt długo w tajemnicy…”
Cass miała dopiero 13 lat, kiedy stała się ofiarą bestialskiego ataku kolegów. Te dzieciaki miały 13-15 lat i dokonały obrzydliwych, nienawistnych zbrodni wobec mojej córki. Spędziłam blisko dwa lata, desperacko utrzymując ją przy życiu, ale nigdy nie zapomniała. Nawet wtedy, gdy zabrałam ją daleko od dawnej szkoły, nawet wtedy, gdy nie widziała więcej tych ludzi, którzy ją skrzywdzili, nie potrafiła zacząć życia na nowo. Do tego stopnia, że nawet krótki spacer do sklepu budził w niej przerażenie.

22 miesiące walki z demonami, bo ona cały czas obawiała się, że ją znajdą i będą znowu gnębić. I udawało im się przez social media albo przez wspólnych znajomych. Cierpiała na bezsenność, lęki, ataki paniki, miała koszmary, aż wszystko przerodziło się w chorobę psychiczną. Musiałam być z nią całymi dniami, patrzeć jak cierpi. Aż w końcu coraz rzadziej wstawała z łóżka i któregoś dnia odeszła. Nie mogła dłużej znieść cierpienia i samej siebie.

Wiem, kim jesteście. Wy też wiecie, kim jesteście. Policja też wie. Mam nadzieję, że wiedza o tym, co zrobiliście, będzie wam towarzyszyć do końca życia i pewnego dnia, kiedy będziecie mieli już własne dzieci, przypomnicie sobie, co zrobiliście mojej córce. Może wtedy będziecie sobie umieli wyobrazić co czułam patrząc na cierpienia Cass.

Ona była moim całym światem i pozostanie nim. Teraz jednak nie mam nic, cały czas staram się znaleźć powód, by żyć bez niej. I to nie tylko dlatego, że moje dziecko, dziecko, które kochałam z całych sił przez prawie 16 lat, umarło, ale dlatego też, że zabraliście mi przyszłość. Nigdy nie zobaczę jak Cass będzie wychodzić za mąż, nigdy nie doczekam się wnuków.

Zniszczyliście nie jedno a wiele żyć swoim głupim, samolubnym, złośliwym działaniem. To nie była gra, to nie była jedna zabawna noc, zabraliście mojemu dziecku niewinność, a potem zniszczyliście ją pomówieniami i zastraszaniem. Zabraliście jej prawo do godnego życia, do normalności, aż w końcu odebraliście jej życie. Nie jestem mściwa i zła, ale nie mogę spokojnie patrzeć na to, co dzieciaki robią sobie nawzajem. Macie krew na rękach, bo zastraszanie może zabijać, trzeba traktować to bardzo poważnie”.

Cassidy napisała list przed śmiercią
Matka Cass, Linda Trevan postanowiła też upublicznić list, który pozostawiła po sobie jej córka. Napisała w nim, że wie, co piszą i mówią o niej ludzie, że wiele razy słyszała, że jest „k…”, „dz…”. Prawda jest jednak taka, że została zgwałcona przez chłopców ze szkoły, którzy potem rozpuścili na jej temat plotki, które zniszczyły jej życie. Zamęczali ją, wyszydzali, zastraszali do tego stopnia, że straciła chęć do życia.

Ta historia jest niezwykle smutna, tym bardziej że nie odosobniona. Pomijamy fakt gwałtu, bo to historia wyjątkowo trudna, ale warto wspomnieć o coraz częściej spotykanym linczu wśród młodzieży, ostracyzmu wobec każdego, kto jest choć trochę inny.

W mediach społecznościowych można dziś napisać wszystko o wszystkich. Kilka zdań może zniszczyć bezpowrotnie czyjąś reputację. Dla osoby nieodpornej na ataki ludzkie, o słabej psychice, może to być zbyt trudne do podźwignięcia. Obserwacja dzieci jest ogromnie ważna, musimy bacznie przyglądać się ich zachowaniu. Musimy rozmawiać z nimi o „potędze” wyrażania publicznie swoich przekonań, o szacunku dla innych i nieczynienia innym tego, czego sami nie chcielibyśmy doświadczyć.

 

 

 

Reklamy

Współczesne dzieci i młodzież myślą o samobójstwie!

Kiedy chodziłam do czwartej klasy w szkole podstawowej, to doznałam gnębienia mnie przez inną uczennicę.

Za każdym razem, kiedy otrzymałam lepszą ocenę, ta siedząc za mną waliła mnie pięścią w plecy o czym oczywiście powiedziałam swojej Mamie i ta interweniowała, a odzyskałam spokój.

Obecnie w szkołach jest strasznie, bo wkradł się do niej hejt, stalking i nie tylko w realu, ale i w sieci.

Dzieci się nawzajem dręczą i jakże często rodzice nie wiedzą, co je w tej szkole spotyka, bo dzieci bardzo często o tym nie mówią i się nie skarżą.

Rodzice często są zapracowani i nie mają czasu na głębsze rozmowy ze swoimi dziećmi nie mając pojęcia jaką ich dzieci przechodzą traumę.

Dzieciaki uzbrojone w smartfony z dostępem do Internetu potrafią być bardzo okrutne, czego kiedyś nie było.

Pamiętam w szkole była „ośla ławka” i tam siedziało dwóch gagatków, którym nie chciało się uczyć i trochę podskakiwali do nauczycieli i więcej burd nie pamiętam, a klasy były złożone z naprawdę przyjaznych sobie uczniów.

Jeśli uczeń zachowywał się nagannie, to wystawiał rękę i otrzymał porcję linijką i tak nauczyciele walczyli z niepokornymi.

W domach też nie zawsze było wesoło, bo ojciec alkoholik wymierzał karę pasem, ale z tego powodu nikt nie mścił się na rówieśniku, a swary załatwiane były po cichu, że nikt o tym nie wiedział.

Przyszły nowe czasy i stało się modne bezstresowe wychowanie i to, że klaps to też bicie, ale nie wiem czy to wychodzi na zdrowie współczesnym, młodym pokoleniom, bo są one coraz słabsze i czują się opuszczone przez dorosłych.

Wpadają więc do sieci i tam zjednują sobie zainteresowanie i znajomości.

Nie potrafią sobie radzić ze stresem, kiedy my w tamtych latach, zmuszeni byliśmy walczyć o swoje i często bez pomocy rodziców, by wyrosnąć na przydatnych, samodzielnych, silnych ludzi.

Aby nie zabrzmiało, że jestem za biciem dzieci, ale należy je odrywać od ekranów komputerów, tabletów i nakazać wyniesienie śmieci, zmycie podłogi i naczyń, a także starcia kurzy z mebli, aby poczuły się odpowiedzialne za wspólne z rodzicami zamieszkanie!

Kiedy moje Dzieci mieszkały z nami i zauważyłam w ich pokoju nieporządek, którego nie chciały sprzątnąć, to jednym ruchem wszystko lądowało na podłodze!

Nie były to częste praktyki, ale się zdarzały.

Rośnie liczba samobójstw dzieci i młodzieży w Polsce i jak to wytłumaczyć?

Teraz w szkołach jest wiele godzin religii zamiast przedmiotu kształtującego kręgosłup młodego człowieka, a więc więcej sportu, kółek pozalekcyjnych, wyjazdów na obozy harcerskie, a kiedy tego brakuje dzieciaki nie dostają wzorca do uwierzenia w siebie i budowania poczucia własnej wartości!

Nie jestem oczywiście psychologiem, ale sądzę, że bezstresowe wychowanie robi wiele zła!

Smutne to jest!

Rekordowa liczba samobójstw wśród dzieci w Polsce. To przerażające, ale jest gorzej, niż wskazują statystyki.

To nie są krótkie rozmowy. W 5 minut nie da się rozstrzygnąć problemów tak bolesnych, że młodzi ludzie są pogrążeni w beznadziei. Tak dogłębnej, że nie widzą sensu, by dalej żyć.

Z danych Eurostatu wynika, że Polska jest na drugim miejscu w Europie pod względem liczby samobójstw osób do 19. roku życia, tuż za ponad 80-milionowymi Niemcami. Za Odrą odnotowano w 2014 r. 224 samobójstwa zakończone zgonem, u nas 209. W tej smutnej statystyce przeganiamy znacznie liczniejsze od nas kraje, jak Francja czy Wielka Brytania.

Dane krajowe wypadają nieco inaczej, bo obejmują osoby do 18. roku życia. Ale i z nich płyną wnioski bardzo niepokojące. W 2017 r. znacznie wzrosła liczba prób samobójczych wśród nieletnich – z 475 do 730. W 116 przypadkach zakończyły się one śmiercią, to o 13 więcej niż przed rokiem. Nieco bardziej optymistycznie brzmi to, że spadła liczba samobójstw w grupie tych najmłodszych w przedziale wiekowym od 7 do 12 lat. W roku 2016 r. takich przypadków zakończonych zgonem odnotowano dziewięć, w kolejnym roku tylko jedno. Tu przyczyną najczęściej jest przemoc ze strony otoczenia.

Tak naprawdę jest o wiele gorzej
– Ten znaczny wzrost liczby odnotowanych prób samobójczych wynika ze zmiany w sposobie zbierania tych danych. Ale i tak te dane w niewielkim stopniu oddają to, jaka naprawdę jest skala zjawiska – wyjaśnia w rozmowie z naTemat Lucyna Kicińska, koordynatorka Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111. Jak mówi, WHO szacuje, iż liczby z oficjalnych statystyk należy przemnożyć razy sto lub nawet razy dwieście.

LUCYNA KICIŃSKA

koordynatorka Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111 w Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę

Większość prób samobójczych nie trafia do oficjalnych statystyk. W statystykach mogą to np. wielonarządowe uszkodzenia ciała, zatrucia czy wypadki komunikacyjne. W rzeczywistości jednak ktoś rzuca się z 10. piętra, łyka leki popijając alkoholem, rzuca się pod samochód. Dlatego sądzę, że znacznie prawdziwsze byłoby stwierdzenie, że rocznie wśród dzieci i nastolatków dochodzi do ponad 100 tysięcy prób samobójczych.

Te przerażające szacunki potwierdza zarówno niedawno przeprowadzona przez FDDS „Ogólnopolska diagnoza skali i uwarunkowań krzywdzenia dzieci„, w której aż 7 proc. respondentów w wieku 11-17 lat zadeklarowało, że podjęło w swoim życiu próbę odebrania sobie życia, jak i to, co słychać na co dzień 116 111.

Średnio każdego dnia na Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży dzwoni 14 osób, które przyznają, że mają myśli samobójcze i zamierzają je zrealizować. Ba – już je realizowały.

Ale kiedy konsultanci pytają, czy ktoś dziecku pomógł po wcześniejszej próbie samobójczej, to pada odpowiedź, że nie, bo nikt o niej nie wiedział. Bo samochód wyhamował. Bo zwyciężył strach przed bólem, gdy zaczęło się ciąć. Bo gdy nałykało się leków nasennych i w sobotę obudziło się popołudniu, to wszyscy w domu się cieszyli, że nastolatek się w końcu wyspał, bo przecież za nim taki ciężki tydzień nauki. A on wie, że już nie powinien żyć. Tyle że nikomu tego nie powie.

Nawet jeśli dziecko się zwierza
Bo dzieci bardzo często nie mówią nikomu o swoich problemach. Wchodzą w rolę „opiekuna” – przecież rodzic i tak ma dużo własnych problemów. Albo tłumaczą, że mama nigdy nie zachęcała, by się jej z czegoś zwierzać.

– Z drugiej strony, gdyby zapytać mamę, czy dziecko do niej przyjdzie, jeśli będzie miało kłopoty, to odpowie, że oczywiście. Ale gdyby dopytać: „Czy kiedyś pani powiedziała swojemu dziecko – jakby się coś działo, to do mnie przyjdź”, to ona powie: „Po co? Przecież to jest oczywiste”. Niestety – nie jest. Mało tego – trzeba to dziecku mówić wiele razy i z przekonaniem – tłumaczy Lucyna Kicińska.

Ale nawet jeśli dziecko decyduje się powiedzieć rodzicom o problemie, to jest bardzo ostrożne, nie mówi wszystkiego. Na przykład mówi tak: „Mamo, jest mi smutno”. I mama proponuje: „Może idź do kina, spotkaj się z koleżankami” albo rzuca tylko coś w stylu „Uśmiechnij się”, „Będzie lepiej” lub „Weź się w garść”.

– Tymi sposobami na pewno nie da się poradzić z myślami samobójczymi. W dziecku zaś tylko rośnie ogromne poczucie niezrozumienia, braku wsparcia, braku zainteresowania. I bardzo często z tym do nas dzwonią – wyjaśnia koordynatorka Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży.

„Naprawdę nie mam już siły”
Przez 10 lat istnienia w Fundacji Dajemy Dzieciom telefon 116 111 odebrano ponad milion razy. I gdyby nie ten telefon, setki prób samobójczych zakończyłyby się skutecznie. Nie ma w tym ani trochę przesady.

Bo bywa tak, że w czterdziestej minucie rozmowy telefonicznej nastolatka oświadcza do słuchawki, że teraz to już na wszystko jest za późno. Że zanim zadzwoniła, wzięła jakieś leki, popiła alkoholem i już czuje, że się z nią coś dzieje. Raczej nie zdarza się, żeby zadzwonił ktoś i powiedział: „Proszę mnie uratować”. Częściej w słuchawce pada: „Naprawdę nie mam już siły”.

W zdecydowanej większości kontaktów z Telefonem Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111 wystarcza rozmowa, wsparcie, wspólne szukanie rozwiązań. Rozmowy dotyczą relacji rówieśniczych, kłopotów rodzinnych, problemów z zaakceptowaniem własnego wyglądu, kłopotów w nauce. Nawet w rozmowach z nastolatkami w obniżonym nastroju, czy takim którym towarzyszą myśli samobójcze, udaje się znaleźć bezpieczne wyjście z kłopotów. Jednak jeśli życie lub zdrowie dziecka jest zagrożone, konsultanci wchodzą w rolę interwentów kryzysowych.

– Tylko w 2018 roku podjęliśmy 346 interwencji w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia. Część z tych interwencji dotyczyło osób, które były już w trakcie podejmowania próby samobójczej. Gdyby te osoby nie dodzwoniły się do nas na czas, to istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że one już do nikogo więcej by nie zadzwoniły – przyznaje w rozmowie z naTemat Lucyna Kicińska, koordynatorka Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111. W sumie przez 10 lat istnienia telefonu takich interwencji podjęto ok. 1200.

Na rząd nie ma co liczyć
To jasne, że Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę przeciwdziała samobójstwom – wprost: interweniując, ale też zapewniając możliwość anonimowego i bezpłatnego kontaktu z psychologiem w każdej ważnej dla dziecka sprawie. Kiedyś robiła to dzięki wsparciu państwa. Od 2018 r. na środki z rządu nie ma co liczyć.

Telefon funkcjonuje od 10 lat. Do końca 2016 r. działał między innymi dzięki środkom z konkursów organizowanych przez MSWiA oraz MEN. Odkąd rządzi PiS, tego typu konkursy w tych ministerstwach nie są organizowane, więc FDDS nawet nie ma jak ubiegać się o środki z tej puli.

Zresztą czasem można wątpić, czy w ogóle jest sens starać się o pieniądze z budżetu. Resort sprawiedliwości bowiem wprawdzie konkursy na środki z Funduszu Sprawiedliwości organizuje, ale największa organizacja pozarządowa w Polsce niosąca pomoc dzieciom, czyli właśnie FDDS, na pieniądze z tego Funduszu liczyć nie może.

Przed rokiem Fundacja ubiegała się o środki na inną działalność niż funkcjonowanie Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży. Wtedy chodziło o pomoc dla dzieci, które padły ofiarą przestępstw – wsparcie psychologów, terapeutów, korepetytorów pomagających odrabiać lekcje, ale także pomoc polegającą na wykupywaniu bonów żywnościowych.

Dotacje z Funduszu Sprawiedliwości otrzymały liczne jednostki OSP, fundacja Lux Veritatis,milion skapnął na remont sali gimnastycznej w mieście ówczesnego zastępcy Zbigniewa Ziobry, a Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę w ministerialnym konkursie przepadła.

Wzruszające wsparcie
Aby telefon mógł funkcjonować, pomogli sponsorzy. Najwięcej emocji wzbudziło wsparcie, jakie 116 111 otrzymało od Fundacji Ludzki Gest. Gdy rząd nie poczuł się odpowiedzialny za pomoc dzieciom, do akcji wkroczył Kuba Błaszczykowski – piłkarz, który sam nie miał łatwego życia w dzieciństwie. Gdy miał 11 lat na ojciec zabił jego mamę wychowywała go babcia, pomagał wujek, Jerzy Brzęczek. Piłkarz jak mało kto wie, jak wiele znaczy pomoc dzieciom, które znalazły się w dramatycznej sytuacji.

Dzięki wsparciu Kuby Błaszczykowskiego, a także Kulczyk Foundation, Fundacji Benefit Systems i Orange Polska, darczyńców indywidualnych i biznesowych, Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111 działa codziennie od 12.00 do 2.00. Ale wszyscy w Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę zdają sobie sprawę, że to o wiele za mało wobec potrzeb.

Nie można się dodzwonić
Aby pomoc była skuteczna, niezbędne jest zbudowanie poczucia bezpieczeństwa i zaufania, pomoc dziecku w obniżeniu napięcia, wspólne szukanie rozwiązań. Dlatego rozmowy trwają długo. I dlatego też tak wielu dzwoniących słyszy po wybraniu numeru 116 111 – niestety, w tej chwili wszyscy konsultanci prowadzą rozmowy. I dlatego w internecie pojawiają się komentarze wypowiadane z ogromnym żalem: „dzwoniłam do was, kiedy potrzebowałam pomocy, ale się nie dodzwoniłam”.

Niestety – aktualnie Telefon 116111 obsługiwany jest przy maksymalnie 5 jednocześnie dostępnych stanowiskach. Lucyna Kicińska szacuje, że aby w godzinach szczytu potrzebujący mogli się dodzwaniać bez większych przeszkód, takich stanowisk powinno być 35-40. I oczywiście najlepiej byłoby, aby telefon mógł funkcjonować całodobowo. Stąd właśnie pomoc o wsparcie – można wysłać darowiznę przez wspierajtelefon.pl lub przekazać FDDS 1 proc. podatku.

Na szczęście istnieje, oprócz linii telefonicznych, kanał pomocy on-line przez stronę internetową 116111.pl. W 2017 r. tą drogą przyszło do FDDS 7 tys. wiadomości z prośbą o pomoc. W 2018 r. – już ponad 9 tys. Widać więc, jak bardzo dzieciom i młodzieży potrzebne jest to wsparcie.

Żeby się nie skończyło tragicznie
– Nie jesteśmy telefonem alarmowym, ratowniczym czy interwencyjnym. Jesteśmy od tego, żeby zapewnić dzieciom poczucie bezpieczeństwa, zrozumienie, wsparcie emocjonalne i żeby w każdej sytuacji, kiedy jest to potrzebne, odbudować u dziecka wiarę w świat dorosłych. Żeby to dziecko nigdy nie weszło na taką drogę, która może się skończyć tragicznie – podsumowuje Lucyna Kicińska.

Bo możemy się tylko ze smutkiem zastanawiać – ile z tych dzieci, które targnęły się na swoje życie, nie zdołało się dodzwonić pod 116 111.

Reforma Zalewskiej jest zbrodnią na polskiej edukacji!

Znalezione obrazy dla zapytania nauczyciel

Nie tak dawno rozmawiałam z kimś, kto blisko widzi, co zrobiła reforma szkolnictwa podczas rządów Anny Zalewskiej.

Jest horror, gdyż nauczyciele uczący do niedawna tylko w jednej szkole i będący na etacie, teraz biegają od szkoły do szkoły i łapią godziny, aby jakoś zarobić na chleb.

Jest ogólny rozgardiasz, co przekłada się na stosunki nauczyciela z dyrekcjami szkół, które nie przejmują się rozdarciem tych ludzi i nakładają na nich obowiązki ponad zdrowy rozsądek.

Nauczyciele zarabiają mało i dlatego strajkują, ale to co zrobiła Zalewska z tymi ludźmi jest zbrodnią na żywym człowieku.

Dochodzi do tego fakt, że teraz uczniowie są strasznie roszczeniowi, niegrzeczni, rozwydrzeni i jak często zapominają, że ten człowiek, który chce ich czegoś nauczyć ma swoje życie poza szkołą i nie jest ono często różowe.

Nie sprowadza się tylko do sprawdzenia kartkówek, testów, wypracowań, bo nauczyciel ma masę swoich problemów, często na ostrzu noża!

Wszyscy chodziliśmy do szkół i mało kto z nas wiedział o problemach swoich nauczycieli poszczególnych przedmiotów, bo oni przychodzili do pracy i nie epatowali swoimi nimi.

Pamiętam, że w szkole podstawowej mieliśmy nauczycielkę od języka polskiego, o której chodziły pogłoski, że jej mąż jest przemocowcem, ale ona nigdy nie dała tego po sobie poznać.

Przychodziła do szkoły nienagannie ubrana i uczesana z lekkim makijażem – była piękną osobowością i ja ją kochałam za jej charakter, wiedzę i podejście do każdego ucznia.

Z pewnością i inni nauczyciele mieli swoje problemy po szkole, ale byli oddani swojej pracy i im zależało!

Jakże często teraz bywa, że dzieciarnia nie szanuje swoich nauczycieli i na lekcjach robi różne akcje poniżej pasa i pewien nauczyciel napisał list do dzieci i młodzieży, a także do jej rodziców.

Wszyscy powinni to przeczytać, bo jest to nauka o tym, że każdy nauczyciel – to człowiek!

Ps. Czasami wspominam swoich nauczycieli i wszyscy byli wspaniali, pełni pasji i wykonywali swój zawód nienagannie. Szanowałam każdego z nich i do dziś są w moim sercu, bo kiedyś szkoła, to nie był przymus, a przywilej!

Trzeba też mocno podkreślić, że nie mieliśmy komórek, smartfonów, tabletów, bo te przedmioty zastępowali nam wspaniali ludzie!

 

„Dwa etaty, chora matka, mąż alkoholik”. List nauczyciela otwiera oczy”.

Nie wystarczy powiedzieć, że „nauczyciel to też człowiek”, żeby dziecko to zrozumiało. Jeśli jednak powie mu się, że być może opiekuje się chorą mamą, że zarabia marne grosze i ledwo wiąże koniec z końcem, że boi się czy uczennica z równoległej klasy nie popełni samobójstwa – empatia rośnie. I współpraca uczeń-nauczyciel zaowocuje.

Krystian Ostrowski jest jednym z tych nauczycieli, którzy wciąż „chcą zmienić świat”. Uczy języka angielskiego i prowadzi facebookowy profil „School Sucks”, na którym pojawia się co jakiś czas pisany z serca list – najpierw do nauczycieli, potem do rodziców.

Teraz pojawił się list, który powinien przeczytać każdy uczeń – ze szczególnym wskazaniem na tych nastoletnich. Nauczyciel przypomina o tym, co każdy uczący się wie doskonale: że nie jest fajnie zwlekać się z łóżka skoro świt, że nie jest niczym miłym „uczenie się miliona pierdół”, że w szkole bywa nudno, a nauczyciele częściej niż mili i kompetentni okazują się zdenerwowanymi i zmęczonymi służbistami, którzy nie traktują ucznia jak człowieka.

„Dwa etaty, chora matka, mąż alkoholik”
– To prawda, że nauczyciel jest w szkole z własnego wyboru, a Ty musisz do niej chodzić. To prawda, że on jest dla Ciebie, bo to jego praca. Pomyśl jednak, że on też jest człowiekiem. Że też jest mu czasem cholernie ciężko, bo wykonując jeden z najważniejszych zawodów, dostaje za to marną zapłatę i aby utrzymać rodzinę, pracuje na dwóch etatach albo w kilku szkołach, i musi na to znaleźć siłę. Że też musi walczyć ze sobą o 7:30, aby poprowadzić lekcję, która z powodu wczesnej pory nie ma większego sensu, ale nie ma na to wpływu.

„Może wymiotuje na samą myśl”
I wykłada to, co nieraz niewidoczne: że nie każdy nauczyciel z entuzjazmem zgadza się wykonywać swoje obowiązki. Że widzi „jak głupi jest system i jak przeładowany jest program”, ale niewiele może z tym zrobić.– Jak nie przerobi narzuconego z góry materiału, to dostanie opierdziel najpierw od dyrektora, potem od kuratora, a na deser jeszcze od rodziców, może nawet Twoich, że jest beznadziejnym nauczycielem, bo nie daje rady.Może wymiotuje na samą myśl, jaka atmosfera panuje w pokoju nauczycielskim i ma dyrektora, któremu zwisa to, jak się czują jego pracownicy i jakie mają problemy. Jeśli zarzuca Cię sprawdzianami co dwa tygodnie, pomyśl, że nie potrafi inaczej, bo nikt go tego nie nauczył. Może wpisuje uwagi częściej, niż się uśmiecha, bo sobie nie radzi, bo musi pracować w ponad dwudziestoosobowej klasie, co nie jest normalne – pisze anglista.„Nie ma żadnego eksperta, z którym mógłby pogadać”
I opisuje oczywistość, którą czasem trudno dostrzec – że nauczyciel też jest człowiekiem, który ma prywatne życie. A jego prywatne życie nie zawsze układa się rewelacyjnie, co ma wpływ na wszystko, co robi.– Cierpisz, bo rzuciła Cię dziewczyna albo zdradził chłopak? A czy wiesz, że Twojego nauczyciela od chemii rzuciła żona i mimo tego musi iść do pracy i udawać, że wszystko jest ok, bo nie ma nikogo, z kim mógłby o tym pogadać? Czy wiesz, że Twoja polonistka jest taka zgorzkniała czy może nawet wredna, bo jej mąż znowu puścił się z młodszą i po raz kolejny zawalił się jej świat?Czy masz świadomość, że nauczyciel, który sobie nie radzi w pracy, nie ma nikogo, z kim mógłby o tym porozmawiać? Żadnego doradcy, eksperta, psychologa, trenera? Że nie rozumie Twojego języka, bo jego znajomi to tylko ludzie w jego wieku – tłumaczy.– Nie możesz zasnąć, bo wciąż myślisz jak pomóc swojemu chłopakowi, którego ojciec nie akceptuje jego niskich ocen. Pomyśl, że Twój nauczyciel kładzie się spać, próbując wymyślić, jak pomóc tej Klaudii, która nie radzi sobie z życiem i dwa razy już próbowała popełnić samobójstwo i Michałowi, który zaczynał od marihuany, a teraz regularnie wciąga amfę. I jeszcze Kacprowi, którego rodzice się rozwodzą, a on płacze na każdej lekcji, bo sobie z tym nie radzi. I Gosi, nad którą koleżanki z klasy znęcają się psychicznie tylko dlatego, że jest gruba.„Bądź takim uczniem, którego Twój nauczyciel kiedyś miło wspomni”
– Czy widzisz w swoim nauczycielu człowieka? Człowieka, któremu czasem potrzeba wsparcia, dobrego słowa, zapytania „co słychać?” – pisze założyciel profilu „School Sucks”.I zachęca, żeby dać nauczycielowi szansę. Uśmiechnąć się i powiedzieć „dzień dobry”, nawet bez czekania na odpowiedź. Pochwalić, kiedy przeprowadzi ciekawą lekcję albo wykaże się zrozumieniem dla uczniowskich wybryków.– Traktuj nauczyciela tak, jak sam chciałbyś być traktowany. To bardzo trudne, wiem, ale trudne rzeczy mają sens w życiu. Jeśli jest dla Ciebie autorytetem, nie traktuj go jako kogoś doskonałego. Ludzi doskonałych nie ma. On ma prawo się pomylić, ma prawo nie wiedzieć (nie jest Wikipedią).– Pokaż, że można inaczej. Że można być człowiekiem. Że można kochać. Rozumieć i wybaczać. Że szkoła nie musi być do du*y. Bądź takim uczniem, którego Twój nauczyciel kiedyś wspomni i pomyśli: „Ale to był zaje*isty koleś. Gdyby nie on, nie byłbym teraz tym, kim jestem”. Dobro za dobro. Miłość za miłość. Szacun za szacun – kończy swój list Ostrowski, niewątpliwie skłaniając do refleksji.

Dziecięca cyberprzemoc!

 

Podobny obraz

Dzisiaj, od miesiąca gościłam w domu moje Wnuki i ich Rodziców.

Zobaczyłam jak przez ten czas podrosły i niedługo, bardzo niedługo, staną się nastolatkami, ku mojemu zdziwieniu, że czas leci jak szalony, a przecież niedawno były niemowlakami.

Urosły, dojrzały i tak patrzę na nie i słucham, to stwierdzam jakże inne mają dzieciństwo od dzieci urodzonych w czasach słusznie minionych.

Teraz dzieci są bystrzejsze, bardziej mądrzejsze i po prostu inne ode mnie, kiedy byłam dziewczynką, a to chyba za sprawą nowoczesnej technologii, w której siedzą, czyli w samrtfonach i tabletach.

Ja w wieku moich Wnuków każdą wolną chwilę spędzałam na podwórku, czyli na świeżym powietrzu, często z kluczem na szyi.

Nikt się w tamtych czasach nie przejmował zagrożeniami, pedofilią, bo rodzice pracowali, a my – dzieci żyliśmy w grupach podwórkowych i musieliśmy sobie sami dawać radę!

Nikt nas nie odprowadzał do szkoły i pamiętam, że sama codziennie pokonywałam trasę do szkoły po 2 kilometry tam i z powrotem w słońcu i w deszczu i musiałam sobie radzić, kiedy Mama była w pracy.

Do dzisiaj na swoim ciele mogę odnaleźć 7 blizn, bo szlałam na podwórku spadając z roweru, drzewa, albo potykałam się o podwórkowe przeszkody.

Nikt specjalnie nie kontrolował tego, co miałam zadane do domu i lekcje odrabiałam bez pomocy, a teraz rodzice trzęsą się na swoimi dziećmi i w wielu sprawach są blisko – na wyciągnięcie ręki, aby tylko je chronić.

Faktycznie w sieci czyta się teraz wiele ile zagrożeń czyha ma małe dzieci i może dlatego rodzice są wyczuleni i pilnują, aby tylko zło tego świata nie dopadło ich latorośli.

Czasy się zmieniły i dzieciaki mają smartfony, tablety, laptopy i wcale ich nie trzeba uczyć obsługi tego sprzętu, bo rodzą się z tym, jakby wyssały to z mlekiem matki.

Moje też mają taki sprzęt, bo rodzice chcą mieć kontakt ze swoimi dziećmi i tak je kontrolują i sprawdzają, czy nie dzieje się coś złego.

Można się opierać temu, żeby swojemu dziecku nie kupić smartfona, by je chronić przed głupotami znajdujących się w sieci, jak durnowane filmiki na YT.

Nie kupisz dziecku takiego telefonu skazuje się je na pogardę rówieśników, a kiedy kupisz, to musisz sprawdzać, co to dziecko w sieci robi i dawkować mu siedzenie z Wi-fi.

Dziś się dowiedziałam, że 9 letnie dzieci spotykają się w grupach na jakimś portalu i wymieniają między sobą opinie na temat wyglądu, ubierania się i dochodzi tam do ostrej rywalizacji, a kiedy ktoś się nie spodoba, to zbiera straszne opinie i jest hejtowany.

Jeden z chłopców ostrzelany i hejtowany napisał, że nie ma po co żyć!

Takich sytuacji jest coraz więcej i nastolatki popełniają samobójstwa, bo są zastraszane przez równolatów:

 

Zabiła się, bo była prześladowana przez koleżanki. Rodzice pozywają szkołę.
– Mamy nadzieję, że nasz pozew zwróci szerszą uwagę na epidemię cyberprzemocy – mówi rodzina ofiary. Dwunastolatka z New Jersey popełniła samobójstwo, bo była atakowana przez rówieśników w szkole i mediach społecznościowych.
Mallory Grossman z Rockford w stanie New Jersey miała 12 lat, kiedy w czerwcu ub.r. popełniła samobójstwo. Wcześniej przez dziewięć miesięcy była wyśmiewana i prześladowana przez kolegów z klasy w szkole i w mediach społecznościowych.
„Zabij się, wszystkim nam ulży”
Dziś rodzice dziewczynki, Dianne i Seth Grossman, pozywają Copeland Middle School, czyli szkołę, do której chodziła ich córka, a także miejscowe władze edukacyjne. Przekonują, że nie dopełniły swoich obowiązków, choć powinny były chronić ich dziecko przed prześladowaniem.
Państwo Grossman przypominają, że wielokrotnie alarmowali szkołę, że ich córka jest celem niewybrednych żartów i docinków ze strony koleżanek, które przy każdej okazji obrażały ją, wyśmiewały się z jej wyglądu, a nawet sugerowały samobójstwo. „Dlaczego się nie zabijesz, wszystkim nam by wreszcie ulżyło” – miały do niej pisać.
– Nie chodzi tylko o Mallory, ale o dzieci czy wnuki każdego z nas – przekonuje cytowana w „New York Post” matka dziewczynki, która publicznie oskarżyła dyrektora szkoły, Alfonso Gonnellę, że ma „krew na rękach”.
Szkoła dba o testy, nie o emocje
Ponoć zamiast wystąpić zdecydowanie w obronie Mallory, dyrektor kazał dziewczynce „pogodzić się” z koleżankami, które ją prześladowały – została nawet zmuszona, żeby na znak zgody uściskać jedną z nich. Kiedy prześladowania trwały, a matka ponawiała skargi, dyrekcja sugerowała, że dziewczynka powinna unikać koleżanek, które ją wyśmiewają, na przykład jadając lunch poza stołówką.
– Szkoła, zamiast skupiać się wyłącznie na wynikach testów, powinna bardziej dbać o emocjonalną inteligencję dzieci – przekonywała matka Mallory w rozmowie z lokalną telewizją News 12. – Nie chciałam zabierać Mallory z zajęć chóru. Chciałam, żeby to dziewczyny, które ją wyzywały, zostały usunięte, nie ona – tłumaczy.
Szkoła i miejscowe władze edukacyjne nie poczuwają się do odpowiedzialności. Już w sierpniu ub.r. wydały oświadczenie, że „oskarżenia, jakoby dystrykt szkolny Rockaway ignorował rodzinę Grossman i nie zajął się problemem prześladowania, są bezpodstawne”.
Smartfon jak śmiertelna broń
Bruce Nagel, prawnik rodziny, nie zgadza się z tą oceną. – Wszelkie skargi ze strony rodziców Mallory były ignorowane w sposób niesłychany – przekonuje. Dodaje jednocześnie, że „smartfon w rękach nieodpowiedniego dziecka to śmiertelna broń”.
– Mamy nadzieję, że ten pozew zwróci szerszą uwagę na epidemię cyberprzemocy i że unikniemy dzięki temu kolejnych pogrzebów uczniów, którzy padli jej ofiarami – mówił na konferencji prasowej.
To pierwsza sprawa o cyberprzemoc w szkołach w New Jersey. Rodziny dziewczynek oskarżonych o prześladowanie Mallory zostały poinformowane o pozwie rodziców zmarłej dwunastolatki i uprzedzone, że także wobec nich mogą zostać podjęte kroki prawne.
http://wyborcza.pl/7,75399,23580122,zabila-sie-bo-byla-przesladowana-przez-kolezanki-rodzice-pozywaja.html

Jan Zamoyski „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”

Mam w ciągu dnia parę chwil na to, aby czytać blogi, które mam w ulubionych, a Radar od razu wskazuje, kto coś na swoim blogu napisał nowego, a ja zostawiam komentarz.

Blogi piszą ludzie, którzy dbają o swoje blogi i zamieszczają na nich ciekawe treści, oraz dbają o piękną polszczyznę z zachowaniem ortografii i interpunkcji, gdyż zależy piszącym na swoim blogu i szanują czytających odbiorców.

Czytam blogi ludzi młodych i tych, troszkę starszych i z tych treści uczę się rozumieć piszącego, a także czegoś nowego się dowiaduję!

Wszyscy ludzie na naszej Ziemi mają inne spojrzenie na świat, ale warto dyskutować i się spierać na argumenty i pięknie się różnić, ale kulturalny człowiek nigdy nie zabawi się w hejt, aby jego racja była najmojsza!.

Staram się nawet zrozumieć sympatyków PiS, którzy dadzą się pokroić za tę partię, bo może na swój sposób marzą o wielkiej i bogatej Polsce, ale nie wchodzę z nimi w dyskusję, gdyż są w stanie zabić każdego, kto myśli inaczej.

Ja sobie zawsze to tłumaczę w ten sposób, że prawda zawsze zwycięży, a oni zostaną pokonani i sponiewierani.

Mamy nowe czasy i od trzech lat nasza Polska jest psuta każdego dnia przez ludzi bez wyobraźni i kiedy czytam, że w szkole jest więcej lekcji religii, aniżeli języka polskiego i wychowania fizycznego, to wpadam w furię.

Każde dziecko w Polsce jest objęte obowiązkiem nauczania i szkolnym, a w ostatnich czasach wypuszcza się ze szkół totalnych nieuków, którzy sadzą kardynale błędy w pisowni i tacy niedouczeni idą w świat!

Moja Mama skończyła tylko szkołę zasadniczą, tuż przed wojną, a mimo to nauczyła się poprawnej pisowni i nie sadziła kardynalnych błędów, bo nawet pisała wiersze.

Co się porobiło ze współczasną młodzieżą, że nie potrafi  zostawić w Internecie treści bezbłędnych, które na czerwono podkreśla je Goolgle i ta młodzież zostawia w sieci takie treści? (poniżej).

Pamiętam swoje wypracowanie w szkole średniej, kiedy napisałam słowo żucać, zamiast rzucać i nauczycielka podkreśliła mi to na czarwono, a ja spaliłam się ze wstydu!

 

Obraz może zawierać: 1 osoba

Obraz może zawierać: tekst

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ludzie siedzą, tabela i w budynku

Znalezione obrazy dla zapytania szkoła to nie kościół

Na pomieszanie dobrego i złego!

Tak się moje życie plecie, że mam w nim smutki i radości, a więc na pomieszanie dobrego i złego!

Złem jest choroba mojej Mamy, która od diagnozy już 10 miesięcy jest unieruchomiona w łóżku i wymaga całodobowej opieki.

Złem jest, że Mama mojego Męża trafiła do szpitala z podejrzeniem zawału serca i miała dzisiaj zabieg wszczepienia stentu i leży w szpitalu w Szczecinie.

Dobrze, że Mąż w porę zareagował, bo nie chciała iść do szpitala, mimo bólu w klatce piersowej!

Tym sposobem Mama mojego męża ma szansę jeszcze na parę lat życia, bo zabieg się udał i z dnia na dzień powinna czuć się coraz lepiej.

Nasze Mamy, to już strasze panie po 80 – tce i przyszedł ten czas, że chorują.

Powiedziałam do Męża, że zaraz przyjdzie czas na nasze chorowanie i my jesteśmy już w kolejce następni, którymi będą musiały zająć się nasze Dzieci i oby to nie nadeszło zbyt szybko!

Dziś dzieciaki w całej Polsce poszły do szkoły, bo oto mamy wrzesień i zaczyna się nowy rok szkolny 2018/19 i tak szybko minął czas od Ich urodzenia, bo do szkoły poszły moje Wnuki i tu się zakręciła w babcinym oku łza wzruszenia.

I to jest dobra wiadomośc, bo był czas mojej totalnej rozsypki, kiedy wydawało mi się, że nie dożyję tego momentu, kiedy Wnuczęta przekroczą pierwszy raz progi szkoły. Dożyłam, a teraz zadaję sobie pytanie, czy dożyję ich matury i potem ich ślubów – czas pokaże, czy dożyję 80 lat!

Automatycznie włączają się wspomienia, bo każdy z nas kiedyś zaczynał naukę w szkołach i wydaje mi się, że bardzo się różniliśmy od współczesnych dzieci, które idąc do szkoły przeważnie potrafią już pisać i czytać.

Ja jako dziecko nie chodziłam do przedszkola i pisać oraz czytać nauczyłam się dopiero w szkole i pierwsze literki i cyfry pisaliśmy ołówkiem, aby wyrobić sobie charakter pisma.

Teraz dzieci rodzą się z umiejętnością obsługi tableta i smartfona i to robi się plagą, bo zamiast spędzać czas z rówieśnikami, to ślęczą nad tymi zabawkami i często są od nich uzależnione, a psychologowie biją na alarm!

Pamiętam, że kiedy przyszło mi iść do szkoły, to byłam bardzo zestresowana, a moje Wnuki poszły śmiało i odważnie, bo chodziły do przedszkola i nie straszne im są inne dzieci i nauka, bo już dużo potrafią!

Niechaj Im się wiedzie i niech nie zaznają żadnych porażek, a nauka okazała się samą przyjemnością i tego Im babcia i dziadek życzą.

Póki Mama mojego Męża jest w szpitalu, przyszło nam karmić Jej koty, które tęsknią za swoją panią, ale mam nadzieję, że szybko wróci do zdrowia i do swoich podopiecznych.

Wszystkie dwa koty zostały wydarte złym ludziom i jeden z nich nazywa się „Bidula”, którą trzeba  było ratować!

Życie jest nieprzewidywalne i każdy dzień niesie nam swoją historię, z którą trzeba się zmierzyć – póki zdrowie pozwala i tak to się kręci na pomieszanie dobrego i złego!

Obraz może zawierać: 6 osób, ludzie stoją

Obraz może zawierać: 1 osoba, na zewnątrz

Do zakochania jeden krok!

Znalezione obrazy dla zapytania zakochani

Lubię czytać poezję i mam w ulubionych takiego bloga, na którym autorka zamieszcza od kilku lat, tylko wiersze.

Przeczytałam chyba wszystkie z tego bloga i ciekawa jestem codziennie, co nowego na blogu zamieściła.

Dziś przeczytałam zamieszczony tekst piosenki z repertuaru Urszuli Sipińskiej mówiący o szkolenej, niespełnionej miłości.

Obliczyłam ile lat jestem z moim Mężem i wyszło z wyliczenia, że 47 lat.

Chodziliśmy do tej samej podstawówki, tylko do innych klas i odbyła się szkolna zabawa, bodajże pod koniec 7 klasy!

Orkiestra zagrała kawałek i o dziwo to ja Jego poprosiłam do tańca, bo już miałam na Niego oko i żadni koledzy z klasy mi urodą nie imponowali.

Uciekł na schody i powiedział, że nie umie tańczyć, ale byłam nieustępliwa.

Na drugi dzień umówiliśmy się na pierwszą randkę i tak już zostało.

Chodziliśmy ze sobą prawie 4 lata, a potem się pobraliśmy, choć byliśmy bardzo młodzi i niedojrzali.

Piszę o tym dlatego, aby Was zapytać, czy przeżywaliście takie miłości szkolne, które mimo strzały Amora nigdy nie zostały sfinalizowane, bo może to były miłości platoniczne, iż druga osoba nie miała pojęcia o tym uczuciu.

Może tę miłość coś przerwało – jakieś zdarzenie losowe i dlatego nie mogliście być razem, a mimo to do dzisiaj macie uczucie, że wszystko w Waszym życiu, potoczyło by się inaczej, jeśli ta osoba była z Wami już na całe życie.

W styczniu minie nam 44 lata naszego pożycia i naprawdę nigdy w swoim życiu żaden mężczyzna mi się więcej nie spodobał!

W naszym małżeństwie zdarzyły się kataklizmy i byliśmy nie raz od rozstania, a mimo to wciąż trwamy razem i na stare lata jesteśmy jeszcze bardziej – jak nigdy do siebie przwiązani i nie jest to przyzwyczajenie, a wciąż się tli ta iskra i niech tak będzie do końca.

Miłość ze szkolnych lat

Przychodziłeś co dzień,
grałeś w szachy z moim Bratem.
Potrafiłeś godzinami z Nim grać – nie widząc mnie…
Przychodziłeś co dzień.

W naszym domu wisiał Twój płaszcz.
Nie mówiłeś nic, że kochasz mnie…
Milczałam też…
Dlaczego milczeliśmy tak???!!!

A teraz za późno jest już!
Nie znaliśmy słów, przepadła gdzieś nam
ta miłość ze szkolnych lat…
Pamiętam złych nocy strach.
Żabą mnie straszyłeś…
A teraz, choć tyle znam słów,
za późno jest już, za późno jest już,
za późno do tamtych dni!
Ty do mnie nie możesz przyjść…

Dokąd chodzisz co dzień?
W czyim domu wisi Twój szary płaszcz?
Czy Ty jeszcze lubisz w szachy grać – ciekawi mnie…
Dokąd chodzisz co dzień?

Komu dajesz Twoją wierną twarz?
Gdzie, Kochany, teraz możesz być?
Czy wszystko masz?
A może zacząłeś już pić?!

Teraz za późno jest już!
Nie znaliśmy słów, przepadła gdzieś nam
ta miłość ze szkolnych lat…
Pamiętam zielony sad.
Żabą mnie straszyłeś…
Teraz, choć tyle znam słów,
za późno jest już, za późno jest już,
za późno do tamtych lat!
Choć został w zeszycie kwiat…

Z repertuaru Urszuli Sipińskiej

Już za rok Matura!

 

Znalezione obrazy dla zapytania liceum ekonomiczne stargard 1975

Och – te wspomnienia dopadają mnie coraz częściej! Chyba naprawdę się starzeję.

Na powyższym zdjęciu jest moja klasa z roku 1974!

Uczęszczałam do Liceum Ekonomicznego w Stargardzie Szczecińskim – w klasie samych dziewcząt.

Na zdjęciu mnie nie ma, bo kiedy je zrobiono, to ja byłam wówczas chora!

W klasie było nas 32 dziewczyny – wybrane, najlepsze ze zdanego egzaminu do szkoły średniej i wymagano od nas więcej!

W dzienniku figurowałam na trzeciej pozycji z nazwiskiem na literę „B”.

Mam masę wspaniałych wspomnień z tego okresu, bo należałam do kółka sportowego i grałam dobrze w kosza, a także do chóru szkolnego!

Przez pierwszy rok mieszkałam w Internacie, ale źle się tam czułam i potem przez następne 3 lata dojeżdżałam codziennie do szkoły – pociągiem.

W pociągach traciłam czas, bo 2 x po 45 minut, co w ciągu trzech lat zamieniało się na szmat czasu!

Spójrzcie na zdjecie i zobaczcie jak my byłyśmy ubrane?

Fartuszki z białymi kołnierzykami i raz w tygodniu mogłyśmy przyjść ubrane na kolorowo, a był to piątek ha ha i wtedy była widoczna rewia mody!

Nie pamiętam jaki miałam temat na Maturze z Języka Polskiego, ale chyba coś z Kraszewskiego i skoro poszło mi nieźle, to i przedmiot zaliczyłam.

Dziś polska młodzież zdawała Maturę z Języka Polskiego i tematy były wg. mnie dość łatwe, bo:

„Na maturze z języka polskiego w 2018 roku maturzyści mogli napisać rozprawkę na temat: „Tęsknota – siła niszcząca, czy budująca ludzkie życie? Uzasadnij swoje zdanie odwołując się do fragmentu „Lalki” i wybranego tekstu kultury”.

Jeśli jednak maturzyści nie zdecydowali się na wybranie tego tematu, mogli podjąć się interpretacji wiersza Ernesta Brylla „Bądźmy dla siebie bliscy bo nas rozdzielają”.
Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,156046,23355336,matura-2018-zakonczyl-sie-egzamin-z-jezyka-polskiego-znamy.html

Gdybym dziś miała pisać, to wybrałabym interpretację wiersza Ernesta Brylla, bo wydaje mi się, że poeta w swoim wierszu zawarł ponadczasowe, nasze borykanie się z historią.

Miałabym używanie na polityczne tematy i to, co dzieje się w Polsce od 2.5 roku pod rządami PiS.

Tego bym się uczepiła i pojechała po PiS-e – nie pomijając transformacji w Polsce!

 

Ps. 25 lat po zdaniu Matury wiele dziewcząt przyjechało na spotkanie klasowe – już wtedy się nie poznałyśmy, a teraz wszystkie jesteśmy babciami – jak ten czas zleciał.

Napiszcie swoje wspomnienia z tamtego czasu – powspominajcie! 🙂

Znalezione obrazy dla zapytania szlaczki ozdobne gify

Bądźmy dla siebie bliscy bo nas rozdzielają (wiersz klasyka)

Ernest Bryll

Bądźmy dla siebie bliscy bo nas rozdzielają
I co chwila nam ziemia pęka pod stopami
A te okrawki
Kraju na którym stoimy
Z hukiem od siebie w ciemność odpływają

Bądźmy dla siebie bliscy kiedy się boimy
Gdy byle kamyk może poruszyć lawiny
Bądźmy dla siebie bliscy kiedy ciemne góry
Odpychają nas nagle swoim ciałem zimnym

Bądźmy dla siebie wierni kiedy rosną mury
Bo tyle w nas jest siebie ile ciepła tego
Które weźmiemy od kogoś drugiego
A drugi od nas weźmie i w sobie zatai

Bądźmy dla siebie bliscy bo nas rozdzielają

12 V 1985

Nie katujcie swoich dzieci i wnuków!

W sieci krąży mądry tekst – tak ja uważam i wkeiłam go poniżej.

Jednak zacznę od tego w związku z tym tekstem, bo przypomniały mi się czasy mojej wczesnej młodości.

W szkole podstawowej ogromnie lubiłam uczyć się języka polskiego, geografii, biologii, a nienawidziłam matematyki i historii.

Kochałam ćwiczyć na WF i byłam w tym naprawdę dobra.

Świetnie grałam w kosza, piłkę ręczną, a także biegałam i skakałam.

Miałam niezły głos, a więc należałam do chóru i zespołu „Stokrotki” i to było wszystko z własnej woli – bez presji rodziców!

Jednak najbardziej nie lubiłam matematyki, która spędzała mi sen z powiek.

Bałam się nauczycielki wykładającej, która według mnie matematyki nie nauczyła nikogo z kim czasem na ten temat rozmawiałam.

Jej nauki gdzieś do mnie nie trafiały i leciały gdzieś obok mojego, młodego mózgu i dlatego bałam się każdej klasówki, czy też wywołania do tablicy – masakra – słowo kiedyś nie używane!

Zbliżały się egzaminy do szkoły średniej i dopiero wówczas wpadłam w niesmaowitą panikę, bo przecież byłam w tym przedmiocie bardzo słaba.

Mama jak zwykle przyszła z pomocą i prowadzała mnie przez dwa tygodnie do swojego znajomego, który krok po kroku mi tłumaczył jak rozwiązywać równania i te wszystkie inne meandry i zahaczył też o geometrię.

Okazałam się pojętną uczennicą i egzaminy zdałam z matmy na piątkę!

W szkole średniej trafiłam na klasę złożoną z 33 dziewczyn – z nalepszymi ocenami.

Matematyki uczył nas pieruńsko przystojny profesor Sowa i kto by tam zważał na to, co pisał na tablicy, kiedy wszystkie do niego wzdychały ha ha.

Profesor  wiedział, że nas tego przedmiotu nie nauczył dobrze i dlatego każdej na maturze podciągnął oceny i wszystkie były szczęśliwe idąc w dorosłe życie.

Tak sobie przypominam kiedy ta matma była mi potrzebna w karierze zawodowej, bo chyba nigdy i dlaczego ja tak cierpiałam katusze przez ten przedmiot?

Współcześni rodzice teraz, jakże często katują swoje dzieci, bo mają być we wszystkim najlepsze.

Mają się świetnie uczyć, dobrze pływać, grać na instumencie, grać w piłkę, tańczyć i śpiewać itp.

A tymczasem ja – Seniorka wciąż czekam!

Znalezione obrazy dla zapytania sinus cosinus humor

A teraz zachęcam do przeczytania mądrego tekstu i pomyślcie o swoich dzieciach i wnukach!

Zdjęcie użytkownika Jarek Guc.

Dyrektor ds Szczęścia cytuje:
W sieci krąży list, ponoć skreślony ręką singapurskiego dyrektora szkoły…
Ktokolwiek go faktycznie napisał dotknął istoty sprawy:

„Drodzy Rodzice!

Już wkrótce rozpoczną się egzaminy. Wiem, że martwicie się, żeby Wasze dzieci zdały je jak najlepiej.

Jednak, proszę, pamiętajcie, że wśród uczniów zasiadających do testów, będzie artysta, który nie potrzebuje zrozumieć matematyki… Znajdzie się wśród nich także przedsiębiorca, któremu nie zależy na historii czy literaturze angielskiej… Jest tam też muzyk, dla którego ocena z chemii nie ma znaczenia… Jest i sportowiec, dla którego sprawność fizyczna jest ważniejsza niż fizyka…

Jeśli Wasze dziecko uzyska najlepsze noty, to wspaniale! Ale jeśli nie, proszę, nie pozbawiajcie go pewności siebie i poczucia godności. Powiedzcie: ‚W porządku, to tylko egzamin’.

Wasze dzieci stworzone są do o wiele większych rzeczy w życiu. Powiedzcie im, że nie ważne, ile zdobyli punktów, i tak ich kochacie i nie osądzacie.

Proszę, uczyńcie to. A kiedy tak zrobicie, zobaczycie, jak wasze dzieci podbijają świat.

Jeden egzamin czy niższa ocena nie odbierze im marzeń i talentów. I proszę, nie myślcie, że lekarze czy inżynierowie to jedyni szczęśliwi ludzie na świecie”

 

Niepełnosprawność = normalność!

Jestem dumna z mojego starszego Dziecka, bo zdecydowała się od 1 września 2017 roku rozpocząć pracę w szkole dla dzieci z lekkim upośledzeniem i niepełnosprawnością. Jest to Ośrodek Szkolno – Wychowawczy im. Kawalerów Orderu Uśmiechu w naszym województwie – zachodnio – pomorskim,

Praca jest inna niż w Gimnazjach i specyficzna, bo dzieciaki nie są łatwe i wymagają dużej uwagi i troski.

Jednak daje sobie doskonale radę i cieszę się, kiedy widzę na zdjęciach jak wspaniałe to są dzieci.

Oczywiście nie mogę mieć wyobrażenia ile uwagi potrzebują, ale na szczęście są tacy ludzie, którzy poprzez swoją pracę poprawiają los tych dzieci. Jest całe grono pedagogiczne, które dba o to, by dzieci rozwijały się w dobrych, szkolnych warunkach.

Córka do pracy dojeżdża i tu trochę się obawiam o nią, ale nie trzeba kusić losu negatywnymi myślami matki.

Dzieci w szkole się nie nudzą, bo troskliwe ciało pedagogiczne dba o to, aby zajęcia były urozmaicone i wartościowe.

Na poniższych zdjęciach „ukradzionych” z FB można obejrzeć relację z „Andrzejek” zorganizowanych dla dzieci przez ich szkolnych opiekunów.

Nie byłabym sobą, gdybym nie pojechała politycznie:

W nowej pisowskiej ordynacji wyborczej zostanie ludziom niepełnosprawnym zabrane głosowanie korespondencyjne i to jest hańba!

 A oto jakże piękny hymn tej szkoły:

 

I.

Dzień słoneczny żegluje po niebie,
Uczeń żyje szkołą swą.
Twoja szkoła chce liczyć na ciebie,
Przecież żyjesz razem z nią.

Ref.:
Wszędzie praca, w którą spojrzysz stronę,
W oknach kwiaty białe i czerwone.
A dokoła, jak Polska szeroka,
Płoną słońca szkolnych serc!

II.

Kawalerów Orderu Uśmiechu,
Szkoła takie imię ma.
Szukaj dobra, radości w człowieku,
Nam przyświeca prawda ta.

Ref.:
A nasz sztandar dumnie nam powiewa,
Bądźmy silni, mocni tak jak drzewa.
A dokoła, jak Polska szeroka,
Będzie płynąć nasza pieśń!

 

 

 

 

 

 

 

Program PIT-y 2019

Programy do rozliczenia PIT

Worldwide Blog

World + Information + Center

ulotnechwile

Kiedyś malowałam pędzlem, teraz słowem, nigdy nie byłam w tym dobra, tak jak w okazywaniu uczuć. Jednak dobry jest każdy sposób żeby je z siebie wyrzucić. Zanim cię uduszą.

blogcaffe.wordpress.com/

Zawsze w obliczu wyzwania/ Always in face of the challenge

Sport News

Blood Sport

365 dni w obiektywie LG

365 days a lens LG

Free gold bird

No one let you down, we can move the mounds/mount

Wrzosy

O tym co było, co jest i czasem trochę marzeń

Zapiski Joanny

Myśli (nie) banalne - czyli spostrzeżenia, refleksje, moje spojrzenie na świat.

Alek Skarga Poems

Poezja w słowach i obrazach

ZLEPEK KLEPEK ALBO BECZKA ŚMIECHU

BLOG TADEUSZA HAFTANIUKA

Polka Polce

Życie przeplatane szczegółami

Kałuże i Róże.

Szukam sensu w Krakowie.

Walcz zawsze do końca

Osobiste zapiski z mojego życia

Życie jest piękne , uśmiech dodaje mu blasku :)

Rozważ , jak trudno jest zmienić siebie , a zrozumiesz , jak znikome masz szanse zmienić innych. "(Wolter)

Tatulowe opowieści

Poczuj się jak słuchacz opowieści ojca wracającego po pracy do domu i dzielącego się z rodziną tym, co przemyślał i przeżył

sasza4

Subskrybuj moją twórczość.

Związek niesakramentalny

my bez żadnego trybu

mysz galaktyczna

prywatny blog prywatnej osoby. välkommen.

Antropozofiablog

Rudolf Steiner, Antropozofia i inne

Blog o Australii

O życiu, podróżach i spełnianiu marzeń

wzzw.wordpress.com/

strona byłych działaczy »Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża«

Burza-Tumblemind

~Myślodsiewnia~ Ten blog jest dla ludzi, którzy lubią zastanawiać się nad tym, co w dzisiejszym materialnym i sceptycznym świecie jest łatwo zapominane i odchodzi w cień. Sny, miłość, honor, wzajemny szacunek i ciekawość świata- o tym jest ten blog.

alina-ala

... na swą słabość patrząc postaraj się zrozumieć innych...

Sześćdziesiąt równa się dwadzieścia

Wiek nie ogranicza człowieka w działaniu

teresa ozimek

Hajnowski blog lokalny - Piszcie o swoich sprawach na adres: teresa.ozimek@wp.pl

KRYSTYNA RYSUJE

Mając 8 lat narysowałam swój pierwszy obraz. Po długiej przerwie znów powróciłam do kartki i ołówka. Cały czas się uczę i dążę do perfekcji

Niepełnosprawny Świat Blogerki

Moja DUSZA to bezdenna głębia Oceanu, czasem zmącona przez wzburzone fale Życia ...

życie umysłowe

Najlepszy blog o rzeczach oczywistych. Niby oczywistych

paulainstyle.com

Blog lifestylowy

ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze... Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy... Nauczyć się dawać, nie dając... Nauczyć się brać, nie biorąc... Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ....miłości nie kochając... Nauka jest sztuką!!!!

bezpukania.eu

Poznaj oblicze XXI wieku i poczuj blisko oddech epoki, w której żyjesz. Zapraszam na blog.

Zapisz.org

Poetów, pisarzy, eseistów i publicystów zainteresowanych publikacją na naszych łamach zapraszamy do przesyłania propozycji tekstów na adres magazynzapisz@gmail.com

#2latado30charyszka - 2 lata do 30 charyszka

Zbiór myśli mniej lub bardziej nieuporządkowanych. Składnica uczuć, pomników pamięci, ludzkich sylwetek. Światem, który migotliwie zachęca do uczestnictwa w nim i komentowania jego cudów i porażek.

HANIAKO

blog jak ciepły koc

Tata Szymona Blogujący

Codzienny pamiętnik Taty