Archiwa tagu: wiersze

Co艣 osobistego!

Znalezione obrazy dla zapytania pisanie
Los nie da艂 mi talentu do pisania wierszy, ale czasami mam jakie艣 przeb艂yski i przelewam na klawiatur臋 co艣 tam, co艣 tam.
Mam dzi艣 melancholijny dzie艅 i napisa艂am list do M臋偶a, kt贸rego pewnie nie przeczyta, ale mo偶e kiedy艣 zdradz臋 mu swoje my艣li spod klawiatury, a w realu staram si臋 dla Niego, a On dla mnie!

Za chwil臋 b臋dzie razem 43!

Podobny obraz
O betonowy chodnik rozbi艂am sw贸j 偶al,
jak nie potrzebny bibelot wdepta艂am,
a za chwil臋 wystawi艂am sw膮 twarz
w stron臋 s艂o艅ca i wieczorem do gwiazd.
Ulga zago艣ci艂a w pani w kapeluszu.
Podobny obraz
Pada deszcz
i obmywa mnie z dawno艣ci.
Niech pada,
jestem coraz czystsza.
Podobny obraz
Umy艂am okna i l艣ni艂y jak gwiazdy,
a 艣wiat sta艂 si臋 bardzo wyrazisty.
Wesz艂am na sto艂ek, a nie jest mi 艂atwo.
Dzi艣 聽krople deszczu 聽zmy艂y m贸j trud 鈥 trudno.
Podobny obraz
Poeci nie zawsze rymuj膮, bo cz臋sto bia艂e wiersze pisz膮
i taki ja chc臋 napisa膰 o nas, cho膰 nie jestem poet膮!
Jeste艣my w tym mie艣cie tylko we dwoje, skazani na siebie!
Gdzie艣 w 艣wiecie mamy nasze dzieci, ale one w zakamarkach
maj膮 schowane swoje marzenia i nie b臋dziemy im przeszkadza膰.
Teraz jest ich czas – niech si臋 realizuj膮.
Budz臋 si臋 jeszcze obok Ciebie i niech tak zostanie na d艂ugo,
bo to daje mi si艂臋.
Pytam rano niepotrzebnie, czy idziesz do pracy, cho膰 wiem, 偶e nie mo偶esz
bez pracy 偶y膰.
Pytam, co dzisiaj na obiad, a Ty czasami masz specjaln膮 zachciank臋,
kt贸r膮 z ca艂ej mocy chc臋 聽spe艂ni膰, bo to sprawia mi przyjemno艣膰.
Czasami si臋 z艂oszcz臋, 偶e tak du偶o pracujesz i zostawiasz mnie sam膮,
ale za chwil臋 u艣wiadamiam sobie, 偶e musz臋 da膰 Ci przestrze艅.
Pokornie czekam, a偶 wr贸cisz i podzielimy si臋 tym – jak min膮艂 dzie艅.
M贸wisz mi, 偶e musisz pracowa膰, gdy偶 trzeba do domu kupi膰 co艣 nowego.
Dzi艣 kupi艂e艣 mi now膮 kanap臋, na kt贸rej siadam z laptopem i pisz臋 ten wiersz.
Jeste艣my tacy sami, ale cieszymy si臋, 偶e mamy siebie wci膮偶.
Kiedy wiecz贸r przychodzi z satysfakcj膮 zasypiamy obok siebie ws艂uchuj膮c si臋 w nasze oddechy.
Czasami tylko jeszcze przed snem wtr膮c臋, 偶e taki spok贸j jest w mie艣cie,
kiedy z otwartym oknem ws艂uchujemy si臋 w odg艂osy miasta.
Wtedy jest cisza. Samochody na parkingach, a my kochamy t臋 cisz臋
po ca艂ym dniu. Wtulamy si臋 w swoje poduchy i jest bezpiecznie.
Jutro rano znowu Ci臋 spytam, czy idziesz do pracy i co mam ugotowa膰 na obiad.
Lubi臋 t臋 nasz膮 konwersacj臋 bez sensu, a mo偶e z sensem i walk臋 o ka偶dy wsp贸lny dzie艅 razem.
I jeszcze taka drobnostka!
My si臋 wci膮偶 kochamy, cho膰 sami jeste艣my w tym mie艣cie.
Podobny obraz
Patrz臋 na niebo
i ono zawsze wisi
nad moimi rz臋sami.
Patrz臋 na drzewo
i ono odradza si臋
z wiosn膮 zielonymi listeczkami.
Patrz臋 na traw臋 艣wie偶膮
oplecion膮 mleczami.
Patrz臋 na nas
i nie wiadomym jest czy ona
zabierze ciebie pierwszego,
czy pierwsz膮 mnie – na zawsze,聽
bez mo偶liwo艣ci odrodzenia!
Podobny obraz

Na moim osiedlu

wydepta艂a sobie 艣cie偶k臋

i kosi bez skrupu艂贸w.

Nie patrzy na wiek,

ani na wyznanie

i kosi jak oszala艂a

– stara wariatka.

Skosi艂a Pani膮 Bo偶enk臋,

kt贸ra sprzedawa艂a mi bu艂ki latami,

a potem skosi艂a pani膮 Mari臋,

kt贸ra dzieciom zastrzyki dawa艂a.

聽One ju偶 wiekowe by艂y,

ale dlaczego skosi艂a

m艂odego cz艂owieka?

Bezlito艣nie puka do drzwi,

a cz臋sto nie puka

i wchodzi bezszelestnie,

aby kolejn膮 dusz臋 skosi膰,

bo ma tak膮 zachciank臋.

Wci膮偶 jest nienasycona

i wci膮偶 jest g艂odna

i zdarza si臋 jej skosi膰

Matk臋 Dziecku, albo Ojca.

Wredna jest i nie przekupna

i nie przyjmuje modlitwy.

Ona kosi i kosi膰 b臋dzie

i tylko jednym daje

wi臋cej czasu

na po偶egnania,

a drugich zabiera

noc膮,

albo z samego rana.

I tu ludzko艣膰 zadaje sobie pytanie,

kiedy przyjdzie

i, o kt贸rej godzinie

i ja te偶 si臋 pytam

– cz臋sto, coraz cz臋艣ciej!

Podobny obraz

Mocno o艣wietlam lustro
i przed nim staj臋.
Przygl膮dam si臋 i wcale si臋 nie dziwi臋.
Na mej twarzy s膮 zmarszczki do zniesienia聽i s膮 艂adne.

Palcami grzebi臋 we w艂osach szukaj膮c siwizny.
Jest na skroniach jeszcze nie pomalowana,
ale farba czeka na u偶ycie.
Patrz臋 na szyj臋 i widz臋, 偶e nie jest ju偶 艂ab臋dzia,
ale nie sp臋dza mi to z oczu snu.
Polecia艂y te lata szalone i czas zrobi艂 swoje,
co nie znaczy, 偶e tam g艂臋boko w duszy
nie mam wci膮偶 osiemnastu lat.
Nie dziwcie si臋, 偶e moje serce i dusza
si臋 nie zestarza艂y, cho膰 dziwi臋 si臋 sama i ja.

Wybaczcie mi dzieci i wybacz m臋偶u, 偶e nie jestem

nobliw膮 matron膮, ale mo偶e si臋 tak膮 stan臋, gdy

umiera膰 przyjdzie mi.

 

Podobny obraz

Wszystko si臋 zmienia,
moje marzenia
i spojrzenia moje te偶.
Nagle zauwa偶am, 偶e
ostatni listek
z drzewa spad艂.
Widz臋 to teraz
bo te偶 si臋 zmieniam
i na drobne si臋
nie rozmieniam,
bo przyszed艂 czas
na wzruszenia.
Nagle zauwa偶am
i nagle widz臋
jak drzewa
poszarpa艂 wiatr
i ostatni listek
z drzewa spad艂.

 

Podobny obraz

Krawcowa kiedy szyje sukienk臋,
a nici na szpulce si臋 ko艅cz膮,
zak艂ada now膮, by sko艅czy膰 dzie艂o.
Nasze 偶ycie te偶 jest tak膮 szpulk膮,
ale jak偶e rzadko mo偶emy skorzysta膰
z zapasu nici, gdy偶 ostatni ich centymetr
nie pozwala ju偶 sko艅czy膰 偶ycia dzie艂a!

Podobny obraz

Nie m贸w nic kochany,
w naszym wieku s艂owa s膮 zb臋dne.
Zamy si臋 lat tyle, 偶e wystarczy spojrzenie,
a wiemy nagle, co wp贸艂 drogi chcemy sobie przekaza膰.
Oszcz臋dzajmy na s艂owach,
a zyskujemy na czasie, z powodu
trafnych odgadni臋膰 i bez zaskoczenia,
bo znamy si臋 jak 艂yse konie
i to jest nasza wielka mi艂o艣膰 i si艂a na dalsze lata.

Podobny obraz

Frywolitka, utkana ze starej nici,
ma nadziej臋 na dalszy sw贸j 偶ywot,
ale stara ni膰 ju偶 si臋 strz臋pi,
wi臋c trafi艂a na dno szuflady,
jako pami膮tkowy, lecz nie potrzebny
ju偶 艣mie膰.
Tak z kobiet膮 jest podobnie
i nie m贸wcie, 偶e to k艂amstwo
bo tylko m艂oda ni膰 jest podziwiana,
a kiedy si臋 strz臋pi
staje si臋 jak ten pami膮tkowy
i nie potrzebny 艣mie膰?

Podobny obraz
Jeannie Ebner
Wiersz o ma艂偶e艅stwie
Z tych wszystkich list贸w do ciebie 鈥
偶adnego nie otrzyma艂e艣,
bo nie wys艂a艂am ich nigdy,
nawet ich nie napisa艂am,
i tylko moje oczy przyrzeka艂y,
zdradza艂y mi艂o艣膰,
tylko moja sk贸ra dawa艂a sygna艂y,
moje w艂osy wszeptywa艂y tobie w ucho.
I wystarcza艂o nam, co nasze cia艂a
mia艂y sobie do powiedzenia.
Wypowiada艂y s艂owa-zakl臋cia:
Ufno艣膰.
Po艂膮czenie.
Mi艂o艣膰.
A wi臋c czy by艂o trzeba,
Bym listy do ciebie pisa艂a?
t艂um. Krystyna Kami艅ska
A jednak napisz臋 list do Ciebie M臋偶u, bo to zdj臋cie, do kt贸rego mi tak 艣miesznie i zabawnie pozowa艂e艣, da艂o mi wiele do przemy艣lenia, 偶e wci膮偶 mamy siebie.
Napisz臋 ten list, cho膰 nie wiem, czy dam Ci go do przeczytania? Wiesz, 偶e pisz臋 bloga i popierasz to moje dziwne hobby, cho膰 kompletnie nie wnikasz w tre艣ci tu zamieszczane. Wiesz tylko, 偶e mnie to sprawia przyjemno艣膰 i w zwi膮zku z tym pogodzi艂e艣 si臋, 偶e s膮 takie chwile, 偶e my艣lami jestem gdzie indziej i poch艂ania mnie klawiatura, przy pomocy, kt贸rej przelewam swoje my艣li. Istnieje jednak mo偶liwo艣膰, 偶e dam Ci do przeczytania ten list, kt贸rego nigdy nie wy艣l臋, ale b臋dzie on tu zamieszczony na wieki.
Wczoraj si臋 na mnie wkurzy艂e艣, bo co艣 wspomnia艂am 聽o umieraniu i mo偶e to ja pierwsza opuszcz臋 ten pad贸艂 i zostawi臋 Ciebie samego. Zgani艂e艣 mnie, a wieczorem si臋 przytuli艂e艣 i powiedzia艂e艣, 偶e masz mnie teraz tylko jedn膮. Nasze c贸rki ju偶 wiod膮 swoje 偶ycie gdzie艣 tam w 艣wiecie. Pracuj膮 i maj膮 swoje obowi膮zki i rodziny. Ja Ci dzi臋kuj臋, 偶e da艂e艣 mi tak wspania艂e dzieci, za kt贸re ani razu nie musieli艣my si臋 wstydzi膰. Nasze dzieci, to nasz wielki kapita艂 i kiedy z domu odchodzi艂y, ka偶de z nas cierpia艂o na sw贸j spos贸b.
Nagle w domu zrobi艂o si臋 tak cholernie cicho. Cisza ta by艂a bardzo nieprzyjemna, bo musieli艣my oboje si臋 pogodzi膰, 偶e oto nadesz艂a taka kolej w naszym 偶yciu, 偶e nagle zostajemy tylko we dwoje.
Nie udawa艂o si臋 to na pocz膮tku. Ja si臋 zamkn臋艂am ze swoj膮 t臋sknot膮, a Ty uciek艂e艣 w prac臋. Widywali艣my si臋 tylko o poranku i wieczorem, bo praca pomaga艂a Ci upora膰 si臋 z nieuchronnym i przemijaniem, a ja ze swoim b贸lem i syndromem pustego gniazda musia艂am upora膰 si臋 sama. Bywa艂y dni, 偶e nie chcia艂o mi si臋 wstawa膰 z 艂贸偶ka, bo ogarn膮艂 mnie bezsens tego wszystkiego, ale mnie motywowa艂e艣 i uda艂o si臋. Obydwoje zrozumieli艣my, 偶e inaczej ju偶 nie b臋dzie i musimy wspiera膰 nasze dzieci ju偶 na odleg艂o艣膰 i to przywr贸ci艂o mi wiar臋, 偶e nie zostawi艂e艣 mnie z tym wszystkim sam膮.聽
Pami臋tasz nasze m艂ode lata, kiedy tu偶 po 艣lubie pojecha艂e艣 na dwa lata do wojska, a ja zaj臋艂am si臋 wychowaniem naszego pierwszego dziecka? Pisa艂e艣 do mnie listy, 偶e t臋sknisz, a list w贸wczas szed艂 z cztery dni. Ja przyjecha艂am do Ciebie na przysi臋g臋 wojskow膮 i by艂e艣 w tym mundurze taki pi臋kny, bo bardzo Ci on pasowa艂. By艂am dumna z Ciebie, ale liczy艂am dni do Twojego powrotu.
A pami臋tasz nasze randki, kiedy jeszcze nie wiedzieli艣my, 偶e jeste艣my sobie przeznaczeni? Ja pami臋tam, 偶e chodzili艣my na nie – nad jezioro i tam mieli艣my swoj膮 艂aweczk臋, kt贸rej ju偶 teraz nie ma. Pami臋tam nasz pierwszy, niewinny poca艂unek i ja nie zapomn臋 go do ko艅ca 偶ycia? Mia艂am Ciebie i czu艂am pod艣wiadomie, 偶e jeste艣 tym jedynym i inni ch艂opcy mnie absolutnie nie interesowali. Zakocha艂am si臋 szale艅czo w Tobie i tak mnie do dzisiaj trzyma.
Jak ka偶de ma艂偶e艅stwo, mieli艣my swoje wzloty i upadki. Dochodzi艂o czasami do bardzo ostrych spi臋膰. Jak w ka偶dym ma艂偶e艅stwie pada艂o do straszne s艂owo – rozw贸d! Jak ka偶de ma艂偶e艅stwo, mieli艣my ciche dni, kt贸rych ja nie znosi艂am, a wiem, 偶e i Ty tak偶e, a wi臋c czym szybciej si臋 godzili艣my i dalej pchali艣my ten w贸zek pod nazw膮 – rodzina.
Oj, nasze dzieci z pewno艣ci膮 maj膮 w pami臋ci te nasze spienione burze i huragany. Wiem, 偶e pami臋taj膮, bo zdarza si臋 w bezpo艣redniej rozmowie, po latach, 偶e wspominaj膮, i偶 czasami jako rodzicie przedobrzyli艣my. Jednak w ka偶dej takiej rozmowie wspominkowej, ogromnie je przepraszam, 偶e co艣 nam w 偶yciu nie wysz艂o.
Najwa偶niejsze, 偶e przeszli艣my przez to wszyscy razem i wci膮偶 jeste艣my wszyscy razem. Nasze dzieci realizuj膮 si臋 zawodowo i s膮 szcz臋艣liwe. Mam nadziej臋, 偶e nie pope艂niaj膮 b艂臋d贸w swoich szalonych i ekspresyjnych rodzic贸w. Mam nadziej臋, 偶e potrafi膮 nam przebaczy膰 nasze b艂臋dy pope艂nione i widz臋, 偶e Tobie te偶 na tym zale偶y, bo jeste艣 na ka偶de ich zawo艂anie, kiedy prosz膮 o cokolwiek. Potrafisz wszystko rzuci膰 i p臋dzisz do nich, co mnie wci膮偶 ogromnie cieszy.
Jeste艣my wci膮偶 razem kochany i p贸ki zdrowie jeszcze jako tako nam dopisuje, potrafimy si臋 sob膮 cieszy膰 na nowo. Zm膮drzeli艣my na staro艣膰 i oboje wiemy, 偶e b臋dziemy ze sob膮 do momentu nieuniknionego. Nikt z nas nie wie, jak to si臋 sko艅czy i oboje boimy si臋, 偶e co艣 si臋 nam z艂ego wydarzy膰 mo偶e, ale nie rozmawiamy o tym zbyt cz臋sto, cho膰 wiem, 偶e masz te偶 swoje przemy艣lenia. Jeste艣 bardzo skryty ze swoimi my艣lami i ma艂o wylewny, ale ja Ciebie znam i wiem, kiedy na chwil臋 si臋 zatrzymujesz i rozmy艣lasz. Ja to wszystko widz臋 i po tylu latach rozumiemy si臋 ju偶 bez s艂贸w.
Chcia艂abym Ci podzi臋kowa膰, 偶e jeste艣 dla mnie tak bardzo dobry. Tyle dobrego dla mnie teraz robisz, 偶e nawet wyprzedzasz moje niewypowiedziane pro艣by, a cho膰by, 偶e wiesz, 偶e w domu ko艅czy si臋 chleb i trzeba dokupi膰 proszek do prania, czego ja nie zauwa偶y艂am. Ile razy mnie prosisz, aby艣my gdzie艣 dalej sobie pojechali, cho膰by na zakupy do wi臋kszego miasta. Ile razy robisz mi drobne prezenty, ot tak bez powodu.
Ja te偶 staram si臋 dba膰 o Ciebie. Lubi臋 Ci ugotowa膰 co艣 smacznego i lubi臋 patrze膰, kiedy po dobrym obiedzie robisz sobie 15 minutow膮 drzemk臋. Ciesz臋 si臋, kiedy dostrzegasz moje starania, aby w domu by艂o czysto. Pomagasz mi nawet w drobnych pracach domowych, a do tego potrafisz sam wszystko naprawi膰, 偶e nie musimy wzywa膰 偶adnych fachowc贸w.
Ciesz臋 si臋, 偶e Twoja praca daje Ci satysfakcj臋 i w niej nadal si臋 realizujesz. Pragn臋, aby艣 robi艂, to co lubisz jak najd艂u偶ej, bo praca daje Ci ogromnego kopa do 偶ycia. Wiem, 偶e bez pracy szybko by艣 zwi膮d艂 i si臋 za艂ama艂, a wi臋c wspieram Ci臋 w tym, najlepiej jak potrafi臋.
A na koniec kochany m臋偶u musz臋 Ci napisa膰, 偶e jestem bardzo z Tob膮 szcz臋艣liwa, a wiem, 偶e i dla Ciebie ja jestem wa偶na. Dopiero teraz oboje zdajemy sobie spraw臋, 偶e los nie na darmo nas sobie przedstawi艂 39 lat temu.
Mo偶e kiedy艣 napisz臋 jeszcze inny list. Mo偶e przypomni mi si臋 wiele innych szczeg贸艂贸w i zapragn臋 o tym napisa膰, a tymczasem si臋 powt贸rz臋 – kocham Ci臋 bardzo, bardzo. 馃檪 Wiem, 偶e Ty mnie te偶, bo nawet dzi艣 mi o tym powiedzia艂e艣. 馃檪

Nie zawsze proz膮!

D艂ugie te nasze jesienie

Pora co艣 tam ogrodzi膰, usma偶y膰,
wynagrodzi膰, utuli膰, pomarzy膰,
pora wr贸ci膰 do w艂asnych 偶on
czernieje klon…

Pora wr贸ci膰 do dawnych rachunk贸w
tych z gazowni膮 i tych z Panem Bogiem,
pora wr贸ci膰 do starych frasunk贸w
ju偶 mrozy za progiem…

Oj, d艂ugie te nasze jesienie
przedpokoje, przedsionki i sienie
przed zim膮 ostatnie postoje
niepokoje, spokoje…

Czas wyci膮gn膮膰 obr膮czki z szuflady,
by膰 gotowym na wa偶ne narady,
pora zio艂a zaparzy膰 przed snem
pogwarzy膰 z psem…

Pora dziecku powiedzie膰, 偶e tata
zaprowadzi je znowu do szko艂y
wierz mi synku, ty b臋dziesz mia艂 brata
tak m贸wi膮 Anio艂y…

Oj, d艂ugie te nasze jesienie
przedpokoje, przedsionki i sienie
przed zim膮 ostatnie postoje
niepokoje , spokoje…

Do spi偶arni ju偶 pora co艣 wrzuci膰
偶al wy偶ali膰 i smutki wysmuci膰
na sylwestra wykupi膰 bon
dla 偶on, dla 偶on…

A gdy nazbyt zaboli to wszystko,
gdy zap艂onie i skromno艣膰 i pycha,
no to w ko艅cu…do wiosny ju偶 blisko
ju偶 blisko, do licha…!

oj, kr贸tkie te nasze jesienie
przedpokoje, przedsionki i sienie
przed zim膮 ostatnie postoje
niepokoje, spokoje…

Agnieszka Osiecka

Tylko ze strachu


Kochaj膮 si臋 przytulaj膮 si臋
Tylko ze strachu
Boj膮 si臋 samotno艣ci
Dr偶膮 jedno o drugie
Tylko ze strachu
Boj膮 si臋 艣miertelnie
Czarnych cmentarzy uczu膰
Nie k艂ami膮 tylko wtedy gdy opowiadaj膮 sny
Bo sn贸w nie trzeba wybacza膰

Mi臋dzy ob艂ud膮 kobiet a zazdro艣ci膮 m臋偶czyzn
Szukaj膮 czego nie ma: mi艂o艣ci

Tylko ze strachu
Tylko ze strachu przed samotno艣ci膮
Przep臋dzaj膮 od siebie jak psa
Oboj臋tno艣膰
Kt贸ra by ich uleczy艂a jak sen

Oto jest ca艂a mi艂o艣膰 naszego pi臋knego wieku
Po 艣mierci Tristana i Izoldy
Romea i Julii
Laury i Petrarki
Beatrycze i Danta
I tych wszystkich nudnych kochank贸w
I nadzianych uczuciem go艂臋bic
Bez kt贸rych bardzo cz臋sto jest 藕le na 艣wiecie
Poetom
I niepoetom tak偶e

Tylko ze strachu przed samotno艣ci膮
Ta dziewczyna s艂odka w szorstkiej 艂upinie
Pomara艅czowego swetra
Leci ku mi艂o艣ci jak 膰ma do 艣wiecy
Zdmuchnij ch艂opcze ten ob艂udny p艂omyk
Nie funduj jej karuzeli lod贸w kina
Maj膮c zamkni臋te serce nie otwieraj jej cia艂a
Jak r贸偶owego owocu: tylko ze strachu
Tylko ze strachu przed samotno艣ci膮
Kt贸ra przyjdzie i tak do ciebie
Zagubionego w t艂umie jak ziarnko maku 艣lepe

Nauczmy si臋 samotno艣ci
Aby siebie nawzajem nie krzywdzi膰

Nasza czu艂o艣膰 zabija nas
Nasz cynizm zabija innych

Nie wype艂niajmy sob膮 pustki
Kt贸r膮 przeczuwamy w rzece
Nie zast臋pujmy li艣cia na ga艂臋zi
Kt贸ry ro艣nie bez nas

Nauczmy si臋 samotno艣ci
Nie b贸jmy si臋 samotno艣ci

Nauczmy si臋 samotno艣ci

Tadeusz Kubiak聽

Wolno艣膰, to diament do oszlifowania, a barbarzy艅cy roztrzaskali go m艂otem!

„Modlitwa o wschodzie s艂o艅ca”:

„Ka偶dy Tw贸j wyrok przyjm臋 twardy/
Przed moc膮 Twoj膮 si臋 ukorz臋/
Ale chro艅 mnie Panie od pogardy/
Przed nienawi艣ci膮 strze偶 mnie, Bo偶e/
Wszak Ty艣 jest niezmierzone dobro/
Kt贸rego nie wyra偶膮 s艂owa/
Wi臋c mnie od nienawi艣ci obro艅/
I od pogardy mnie zachowaj/
Co postanowisz niech si臋 zi艣ci/
Niechaj si臋 wola Twoja stanie/
Ale zbaw mnie od nienawi艣ci/
I ocal mnie od pogardy Panie

(autor: Natan Tennenbaum)

 

Miejcie Drodzy Polacy 艣wiadomo艣膰, 偶e 偶yj膮 obok Was 聽jakby Polacy z innej planety – ob艂膮kani, albo jakby im kto艣 p艂aci艂 za hejtowanie wszystkich protest贸w w kraju.

Protest贸w w obronie demokracji i niezawi艂ych s膮d贸w w Polsce.

Wiecie, co oni pisz膮 na portalach spo艂eczno艣ciowych, bo si臋 nauczyli Facebooka i Twittera?

Przytocz臋 przyk艂ad dlatego, aby艣cie zdali sobie spraw臋, 偶e nawet przemi艂y s膮siad mo偶e okaza膰 si臋 barbarzy艅c膮!

A wi臋c:

Nie id藕cie pod dom Kaczy艅skiego. Jeden kamie艅 rzucony przez prowokatora i si臋 zacznie. Zostawmy w spokoju ich i ich domy. Mamy ulice.

  1. W odpowiedzi do聽@lis_tomasz

    To ja ju偶 rozumiem dlaczego Pan B艂aszczak si臋 tak z wami cacka. Jeszcze. Wy chorzy kretyni.

Ta wymiana zda艅 na Twitterze jasno obrazuje do czego d膮偶膮 fanatycy tej zbrodniczej partii.

Oni chc膮 rozlewu krwi i czekaj膮 na to, aby ONR razem z kibolami zwalczali legalne protesty przeciwko 艂amaniu prawa w Polsce! Chc膮, aby rozwalali nam czaszki.

Nast臋puje czas strachu, 偶e nie wiadomo z kim rozmawia膰 i trzeba bardzo uwa偶a膰 o czym si臋 rozmawia.

Nie wiem jak mo偶na zagrzewa膰 patologi臋 do ruszenia z bejsbolem na Polaka, kt贸ry inaczej my艣li.

W Polsce nie ga艣nie 艂a艅cuch 艣wiate艂 i w ca艂ej Polsce wychodz膮 na ulic臋. Wychodz膮 te偶 w stolicach innych pa艅stw!

Nie mam poj臋cia, czy „Prezydent” podpisze ustaw臋 o s膮downictwie, kt贸ra przerodzi si臋 w przysz艂o艣ci przeciw nim. 聽Kiedy przegraj膮 wybory, to b臋dzie instrument do tego, by robi膰 im szybkie wyroki i stawianie przed Trybuna艂em Stanu i to jest dobra zmiana – tak na przysz艂o艣膰, bo kr臋c膮 bat na siebie!

B贸jcie si臋 Polacy, gdy偶 dzi艣 przeczyta艂am na Facebooku rozmow臋 dy偶urnego Policji z funkcjonariuszem patroluj膮cym miasto:

Dy偶urny – ilu ich tam jest pod tym s膮dem?

– Prewencja – jaki艣 tam xxxx os贸b.

– Dy偶urny – jakie艣 gad偶ety, transparenty?

– Prewencja – tyle i tyle!

– Dy偶urny – a tak z ciekawo艣ci, to kto przemawia?

Prewencyjny – na razie nie znam go艣cia!

Czujesz si臋 bezpieczny Polaku?

Jednak jest w tym wszystkim doba wiadomo艣膰.

Pami臋tacie jakie utwory artystyczne powsta艂y w czasach komunizmu, kiedy walczyli艣my o wolno艣膰?

Starsi pami臋taj膮, bo Mury, mury 艣piewali艣my wszyscy.

Tak sobie my艣l臋, 偶e teraz kiedy Polska zn贸w jest uci艣niona, to w podziemiu ju偶 powstaj膮 songi, wiersze i kabarety, a pisarze maj膮 pe艂ne r臋ce roboty.

Wracamy do korzeni, kiedy piosenki Grechuty wci膮偶 wzruszaj膮.

B臋d膮 takie podobne dla naszych Dzieci i Wnuk贸w.

Tyle dobrego kochani!

https://www.youtube.com/watch?v=jhaIV1yjVe0

https://www.youtube.com/watch?v=7TVubx3fcZA

https://www.youtube.com/watch?v=fcz7klh-qdI

https://www.youtube.com/watch?v=eXzn0vjRJM4

Polska muzyka w walce z komunizmem.

Bajm

S艂ynny przeb贸j tej grupy pt. „J贸zek, nie daruj臋 ci tej nocy” by艂 protest songiem. Wbrew powszechnym, kosmatym skojarzeniom, noc, o kt贸rej 艣piewa艂a Beata Kozidrak, nie by艂a upojn膮 noc膮 siedmiokrotnego grzechu przeciw sz贸stemu przykazaniu. Je艣li ju偶 – chodzi艂o raczej o przykazanie poprzednie. Artystka, najwyra藕niej rozgoryczona tak p艂ytkim odbiorem swojego utworu, w programie „Szymon Majewski Show” z czerwca 2007 roku przedstawi艂a widzom polityczne kulisy swoich poetyckich inspiracji: „Kiedy pisa艂am ten tekst, Polska by艂a innym krajem. Trzeba by艂o przemyca膰 to, co si臋 naprawd臋 chcia艂o napisa膰 (鈥) Chodzi艂o o noc 13 grudnia.”

Walka z systemem totalitarnym toczy艂a si臋 wi臋c na poziomie niezwykle subtelnych, cho膰 morderczych w swej celno艣ci aluzji, rzadko jasnych dla ma艂o rozgarni臋tych cenzor贸w. R贸wnie niedoceniony jak Bajm jest w tej materii zesp贸艂…

Kombi

Podczas koncertu, kt贸ry odby艂 si臋 30. sierpnia w Nowym Dworze Gda艅skim S艂awomir 艁osowski, dawny lider tego zespo艂u, dzi艣 wyst臋puj膮cy solo, wyjawi艂 swoim fanom, 偶e hit „S艂odkiego mi艂ego 偶ycia” by艂 tak naprawd臋 utworem antykomunistycznym. Nikogo nie mog艂o to w艂a艣ciwie zdziwi膰, a ju偶 na pewno nie tych, kt贸rzy pami臋taj膮 inn膮 zaanga偶owan膮 piosenk臋 Kombi – „Nietykalni”. Ten brawurowy literacko utw贸r powsta艂 w 1988 roku, a rok p贸藕niej w TV pojawi艂 si臋 nakr臋cony do niego odwa偶ny, rozrachunkowy teledysk. Kto艣 ma艂oduszny m贸g艂by co prawda powiedzie膰, 偶e w 1989 roku na krytyk臋 wypacze艅 systemu by艂o ju偶 troch臋 za p贸藕no, ale z dzisiejszej perspektywy wiemy ju偶, 偶e wszystko mog艂o si臋 wtedy wydarzy膰, zw艂aszcza, 偶e w Polsce wci膮偶 stacjonowali Rosjanie, a rodzimi komuni艣ci trzymali si臋 nad wyraz nie藕le.

We wczesnych latach osiemdziesi膮tych trzymali si臋 jednak zdecydowanie lepiej, wi臋c – mimo wszystko i z ca艂ym szacunkiem dla opozycyjnego dorobku 艁osowskiego i sp贸艂ki – na wi臋ksze uznanie zas艂uguje zesp贸艂…

Turbo

I to nie tylko dzi臋ki piosence. Gorzki tekst „Doros艂ych dzieci” musia艂 z pewno艣ci膮 mocno zatrz膮艣膰 posadami ustroju, ale zdecydowanie lepszy numer nieul臋kli muzycy wykr臋cili komunistom za pomoc膮 ok艂adki swojego debiutanckiego albumu. Ot贸偶 perkusista mia艂 na niej pa艂eczki u艂o偶one w charakterystyczny znak „V”, a jeden z gitarzyst贸w w podobny spos贸b rozwar艂 g贸rne ko艅czyny, trzymaj膮c w nich – wypasion膮 swoj膮 drog膮 – gitar臋. Turbo przebi艂o wi臋c i Bajm, i Kombi, zamiast aluzji literackich, stosuj膮c graficzne symbole sprzeciwu. Niestety – re偶im w og贸le si臋 w tym nie zorientowa艂. O przys艂uguj膮cy grupie splendor musia艂 si臋 wi臋c upomnie膰 Wojciech Hoffman. Muzyk Turbo w koncercie „Przeboje z przebojami”, kt贸ry przed trzema laty odby艂 si臋 w ramach Festiwalu Jedynki w Sopocie, szczeg贸艂owo opisa艂 ca艂e wydarzenie. Owacja publiczno艣ci, kt贸ra po tym nast膮pi艂a, by艂a zapewne dla niego mi艂膮 – cho膰 ewidentnie sp贸藕nion膮 – nagrod膮.

Warta wi臋kszego podziwu jest jednak postawa innego popularnego w tamtym czasie zespo艂u. To oczywi艣cie…

Maanam

Utw贸r „Nocny patrol” – co rozumie dzi艣 ka偶dy, ale, o dziwo, cenzura jako艣 si臋 wtedy nie po艂apa艂a – opisywa艂 stan wojenny widziany oczami dziecka. Kontestacyjna aura piosenki Maanamu niknie jednak w obliczu odwa偶nego gestu, na jaki zdoby艂a si臋 ta kapela, kiedy w 1984 roku poproszon膮 j膮 o wyst臋p na zje藕dzie przyw贸dc贸w partii komunistycznych pa艅stw bloku wschodniego. Zesp贸艂 dzielnie odm贸wi艂. I dosta艂 zakaz funkcjonowania. Policzek PZPR wymierzy艂 r贸wnie偶 Marek Nied藕wiecki, kt贸ry w miejsce zabronionego na li艣cie Tr贸jki utworu „Simple Story”, puszcza艂 werbel z piosenki „To tylko tango”. W rytm tego werbla dr偶a艂a pot臋ga partii. Komuni艣ci, zatrwo偶eni tak jednoznacznie wrog膮 reakcj膮, w ko艅cu ulegli silnemu g艂osowi rozdra偶nionego spo艂ecze艅stwa. Decyzja zosta艂a cofni臋ta. Maanam wr贸ci艂 na estrad臋, do radia i TV. Wg niekt贸rych 藕r贸de艂 gehenna zespo艂u trwa艂a kilka miesi臋cy. S膮 jednak i takie, kt贸re wspominaj膮 o jedynie 6 tygodniach. Tzn. a偶 6 tygodniach.

O ile jednak Maanam raz na jaki艣 czas musi przypomnie膰 fanom o chlubnych kartach w swojej bio- i dyskografii, takich problem贸w nie ma na szcz臋艣cie zesp贸艂…

Lombard

Grupa Grzegorza Str贸偶niaka (Ma艂gorzata Ostrowska od dawna ju偶 z Lombardem nie wyst臋puje) jest ikon膮 solidarno艣ciowej opozycji. W 2006 roku wielokrotnie go艣ci艂a na fetach z okazji 25-lecia powstania zwi膮zku. „禄艢mier膰 dyskotece芦!, 禄Taniec pingwina na szkle芦, 禄Kto mi zap艂aci za 艂zy芦 – to wszystko s膮 politykuj膮ce teksty” – m贸wi艂 Grzegorz Str贸偶niak w jednym z wywiad贸w. – „Nawet 禄Szklana pogoda芦 w聽jaki艣 spos贸b oddaje atmosfer臋 tamtych dni.聽禄Prze偶yj to sam芦 nawet nie potrzebowa艂o przeno艣ni鈥”

Klarowny obraz Lombardu jako czo艂owego bandu otwarcie antysystemowej, cichej, lecz jak偶e w gruncie rzeczy perfidnie podst臋pnej rewolty, m膮c膮 jednak pewne w膮tpliwo艣ci, kt贸re, miejmy nadziej臋, z czasem zostan膮 ostatecznie rozwiane. S艂owa znanego krytyka Grzegorza Brzozowicza, pomieszczone niegdy艣 w „Tygodniku Powszechnym”, wynikaj膮 zapewne wy艂膮cznie z zawi艣ci: „Lombard w niez艂ej piosence 禄Prze偶yj to sam芦 wykrzykiwa艂 禄milczenia do艣膰!芦, by jako pierwszy dawa膰 koncerty w jednostkach wojskowych po wprowadzeniu stanu wojennego.”

Z kalumniami takiego kalibru trzeba si臋 b臋dzie jako艣 upora膰. Podobne oskar偶enia pad艂y pod adresem innej, na pewno nie mniej – a z kolejno艣ci wynika, 偶e wr臋cz bardziej zas艂u偶onej formacji. Mowa oczywi艣cie o…

Lady Pank

Jeden z najwi臋kszych zespo艂贸w w historii polskiego rocka i jeden z najzagorzalszych przeciwnik贸w ustroju socjalistycznego zosta艂 nieca艂e dwa lata temu brutalnie zaatakowany przez Tomasza Budzy艅skiego, lidera Armii. Posz艂o o 艣mia艂y tekst do hitu „Strach si臋 ba膰”. Budzy艅ski na 艂amach „Dziennika” s膮czy艂 jad nast臋puj膮co: „Z utworu przeziera t臋sknota za czasami PRL, w kt贸rych byli megagwiazdami. Ale jak sobie przypominam, to w tamtych czasach zespo艂owi Lady Pank do g艂owy nie przysz艂o buntowa膰 si臋 przeciwko komunistycznej, totalitarnej w艂adzy. Za to by艂o ich pe艂no w re偶imowych mediach i na r贸偶nych Opolach.” Atak godnie odparli sami muzycy: „Tomasz Budzy艅ski nie by艂 na listach przeboj贸w, bo po prostu nagrywa艂 niezbyt interesuj膮ce piosenki” – m贸wi艂 na gor膮co Janusz Panasewicz w wywiadzie dla tej samej gazety. W rozmowie z dziennikarzem miesi臋cznika „Teraz Rock” odni贸s艂 si臋 jednak do zarzut贸w w bardziej merytoryczny spos贸b: „Przypomnij sobie, jak zabili Grzegorza Przemyka, a my wystartowali艣my z takim numerem jak 禄Mniej ni偶 zero芦. Przecie偶 to by艂 ewidentny komentarz do tego, co si臋 dzia艂o. Tak jak 禄Du Du芦, 禄Fabryka ma艂p芦 czy 禄Zamki na piasku芦. To tak naprawd臋 by艂y teksty polityczne.”

A偶 tak niesprawiedliwego ataku na sw贸j dysydencki dorobek nie do艣wiadczy艂 na szcz臋艣cie absolutny lider w naszej klasyfikacji. Kto taki? Rzecz jasna…

Perfect

O antyre偶imowych dzia艂aniach zespo艂u Zbigniewa Ho艂dysa mo偶na by napisa膰 ksi膮偶k臋. Na u偶ytek tego tekstu przypomnijmy tylko najwi臋ksze dokonania tej kapeli: „Autobiografia” (wiadomo – „wujek J贸zek zmar艂” wypad艂o, ale „wiatr odnowy” te偶 nie w kij dmucha艂), „Chcemy by膰 sob膮” (jasna sprawa – bi膰, nie „by膰”, nie „sob膮”, ale ZOMO, publiczno艣膰 tego typu sugestie chwyta艂a w lot), „Nie b贸j si臋 tego wszystkiego” (czyli, oczywi艣cie, „Nie b贸j si臋 tego Jaruzelskiego” – u艣wiadomionym politycznie fanom Perfectu niczego nie trzeba by艂o t艂umaczy膰). Do tego jeszcze „Objazdowe nieme kino” – czytelna, cho膰 wyj膮tkowo dobrze zakamuflowana aluzja do wydarze艅 w kopalni „Wujek”, numer w stylu Turbo, czyli s艂ynna sprawa tytu艂u p艂yty „UNU” (Ho艂dys wm贸wi艂 naiwnemu cenzorowi, 偶e chodzi o staroegipskiego ptaka, boga wolno艣ci, gdy tymczasem by艂y to literki z wojskowych tablic rejestracyjnych) oraz ulotki z tekstem „Ho艂dysowi zabroniono m贸wi膰”, rozrzucane w艣r贸d publiczno艣ci, gdy lider Perfectu dosta艂 zakaz odzywania si臋 ze sceny. „Nasze wyst臋py w tamtym czasie to w艂a艣ciwie nie by艂y koncerty tylko manifestacje, spektakle wolno艣ci” – m贸wi艂 Grzegorz Markowski we wrze艣niowym wywiadzie dla dziennika „Polska”.

Nie ma najmniejszego powodu, 偶eby nie wierzy膰 w to, 偶e Markowski rzeczywi艣cie tak my艣li.

Ch贸r zawistnik贸w wci膮偶 jednak j膮trzy, nie zwa偶aj膮c na kontestatorski dorobek tak nieprzejednanych tek艣ciarzy jak Kozidrak, Tkaczyk, Sobczak, Olewicz, Ho艂dys, Mogielnicki czy Dutkiewicz. W wiarygodno艣膰 artyst贸w w膮tpi bowiem nie tylko Budzy艅ski. W膮tpi膮 w ni膮 tak偶e rzesze rodak贸w, kt贸rzy – nie wiedzie膰 czemu i wbrew temu, co cierpliwie eksplikuj膮 sami muzycy – maj膮 z tamtego okresu zupe艂nie inne wspomnienia. S膮 nawet tacy, kt贸rzy z 偶yciorys贸w naszych walecznych heros贸w gitary i mikrofonu otwarcie si臋 wy艣miewaj膮. To bardzo nie艂adnie. Miejmy wi臋c nadziej臋, 偶e w ostatecznej wersji dziej贸w polskiej piosenki zaanga偶owanej, do kt贸rej nie艣mia艂ym przyczynkiem jest tak偶e ten – si艂膮 rzeczy – skr贸towy tekst, prawdziwi bohaterowie zmaga艅 z re偶imem znajd膮 zas艂u偶enie poczesne miejsce.

Autor:

Przemek Jurek

Samotno艣ci s膮 r贸偶ne

Dobry wiecz贸r. 馃檪

Dzi艣 troch臋 o samotno艣ci, kt贸ra chyba jest wpisana w nasze 偶ycie i tak trudno si臋 od niej op臋dzi膰, bo dopada ka偶dego z nas na tym ziemskim padole.

Niedawno obserwowa艂am pewn膮, m艂od膮 par臋 w restauracji. Oboje mieli na oko po trzydzie艣ci lat. Podesz艂a do nich kelnerka i przyj臋艂a zam贸wienie i to by艂y jedyne ich wsp贸lnie wypowiedziane s艂owa, bo on zam贸wi艂 do posi艂ku piwo, a ona lampk臋, czerwonego wina.

Siedzieli naprzeciw siebie i ona wbi艂a wzrok w drzwi wej艣ciowe do restauracji, a on patrzy艂 w okno.

Jedli, ale bez s艂owa i wygl膮dali na bardzo nieszcz臋艣liwych ludzi, poniewa偶 nie by艂o mi臋dzy nimi 偶adnej komunikacji.

Wygl膮da艂o to tak, 偶e przyszli do restauracji co艣 wsp贸lnie zje艣膰, mo偶e si臋 pogodzi膰, a mo偶e co艣 uczci膰, ale nie by艂o mi臋dzy nimi 偶adnych emocji. Byli niemi! Byli niby razem, a jednak oboje wygl膮dali na bardzo samotnych ludzi.

Znam starsze ma艂偶e艅stwo, kt贸re prze偶y艂o ze sob膮 50 lat, ale oboje, na staro艣膰 s膮 w tym ma艂偶e艅stwie okrutnie samotni.

Je艣li rozmawiaj膮, to na zasadzie k艂贸tni, bo on jest cholerykiem i ze wszystkiego robi problem, a ona, by nie wys艂uchiwa膰, to przesta艂a si臋 do niego odzywa膰. Samotni, starzy na w艂asne 偶yczenie, a jest to widok bardzo smutny, bo oboje zamiast cieszy膰 si臋, 偶e co艣 im si臋 w 偶yciu uda艂o, nie potrafi膮 tego doceni膰, a wychowali trzech, fajnych syn贸w.

My艣l臋 sobie, 偶e ludzie nie potrafi膮 doceni膰 tych chwil, kiedy s膮 razem. Nie potrafi膮 cieszy膰 si臋 z tego, 偶e s膮 razem. Nie zdaj膮 sobie sprawy z tego, 偶e to razem mo偶e si臋 szybko sko艅czy膰. Kiedy w oczy im zajrzy ta najgorsza samotno艣膰 i wy艂oni膮 si臋 wyrzuty sumienia, 偶e nie doceniali tego, 偶e mogli by膰 razem, a jednak gdzie艣 si臋 zagubili i nie rozmawiali ze 聽sob膮.

Ile偶 na tym 艣wiecie jest samotnych ludzi. Wystarczy wyj艣膰 z domu, by 聽ich zauwa偶y膰. Samotne starsze panie w parku i samotni panowie. Mo偶e kiedy艣 kogo艣 mieli. Mo偶e si臋 zawiedli i w ko艅cu kogo艣 stracili na zawsze.

Ile偶 ludzi samotnych jest w domach opieki spo艂ecznej, o kt贸rych wszyscy zapomnieli. Ile偶 ludzi samotnych jest w naszych rodzinach, kt贸rych nikt nie odwiedza, bo zap臋dzeni m艂odzi o nich na co dzie艅 nie pami臋taj膮.

Samotno艣ci s膮 r贸偶ne, bo z wyboru te偶 takie bywaj膮 i s膮 miedzy nami tacy, kt贸rzy wspaniale sobie z samotno艣ci膮 radz膮 i godz膮 si臋 na ni膮, ale z regu艂y pragniemy mie膰 kogo艣 bliskiego, bo cz艂owiek jest ssakiem stadnym.

Jednak jak偶e cz臋sto b臋d膮c w t艂umie i tak czujemy si臋 samotni.

We藕my na przyk艂ad wielkiego artyst臋, kt贸ry po trasie koncertowej, przy pe艂nych salach idoli nagle j膮 ko艅czy i zostaje zupe艂nie sam.

Jak偶e cz臋sto taki artysta nie radzi sobie ze swoj膮 samotno艣ci膮 i z rozpaczy si臋ga po narkotyki, alkohol, aby przed艂u偶y膰 stan euforii. Ile偶 jest na to przyk艂ad贸w!

Do pewnego momentu wydawa艂o mi si臋, 偶e lubi臋 swoj膮 samotno艣膰, bo czasami jestem sama, kiedy m膮偶 wyje偶d偶a s艂u偶bowo i zdradz臋, 偶e jest mi okej dwa dni. Potem nie chce mi si臋 przygotowa膰 tylko dla siebie posi艂ku, bo brakuje mi motywacji, a wi臋c z tego jest taki wniosek, 偶e nie akceptuj臋 samotno艣ci na d艂u偶ej.

Boj臋 si臋 wi臋c samotno艣ci!

 

Ulice

Po latach zn贸w jestem
na ulicach tego miasta kt贸re
z dnia na dzie艅 pi臋knieje
id臋 porzucony i
odnajduj臋 w pami臋ci
szare odrapane mury starych
brudnych kamienic mi臋dzy
kt贸rymi kwit艂a m艂odo艣膰
kr膮偶y艂y pierwsze poca艂unki
erotyczne pieszczoty
kocha艂em marzy艂em i 艣ni艂em
w beztroskim 艣nie bez samotnej
przysz艂o艣ci

Przystaj臋 pod s艂upem
og艂oszeniowym studiuj臋 nekrologi
z nieruchomego milcz膮cego t艂umu
starc贸w nieuleczalnie chorych
ofiar wypadk贸w drogowych
i pospolitych zbrodni
wy艂awiam
znajomych i r贸wie艣nik贸w

Stoj臋 na ja艣niej膮cej wiosennym s艂o艅cem
ulicy wci膮偶 t臋tni膮cej 偶yciem tyle 偶e
nie moim

Ryszard Mierzejewski

Sam ze smutkiem

聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽聽samotny wiecz贸r
przytuli艂 si臋 do mnie
– czego pan chce, panie wieczorze?
– zapomnie膰

Tadeusz 呕urawek

ks. Jan Twardowski

Przysz艂a

Znowu przysz艂a do mnie samotno艣膰
cho膰 my艣la艂em 偶e przycich艂a w niebie
M贸wi臋 do niej:
– Co chcesz jeszcze, idiotko?
A ona:
– Kocham ciebie

Stanis艂aw Misakowski

Dramat

Ludzie
kt贸rzy mnie otaczaj膮
s膮 mi obcy

ludzie
kt贸rzy do mnie m贸wi膮
s膮 niemi

ludzie
kt贸rzy mnie dotykaj膮
nie s膮 lud藕mi

rozgrywa si臋 dramat
mojej obecno艣ci
w t艂umie

Fotografia

Gdy si臋 mia艂o szcz臋艣cie, kt贸re si臋 nie trafia:

czyje艣 cia艂o i ziemi臋 ca艂膮,

a zostanie tylko fotografia,

to – to jest bardzo ma艂o…

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Roberto Juarroz

* * *

Jedna samotno艣膰 w 艣rodku,
a druga samotno艣膰 na zewn膮trz.

S膮 chwile,
gdy obie samotno艣ci
nie mog膮 si臋 zetkn膮膰.
Cz艂owiek pozostaje wtedy po艣rodku
jak drzwi
nieoczekiwanie otwarte.

Jedna samotno艣膰 w 艣rodku.
Druga samotno艣膰 na zewn膮trz.
A drzwi dudni膮 od uderze艅.

Najwi臋ksza samotno艣膰
jest w drzwiach.

t艂um. Marta Eloy Cichocka

Maria Wine

Gdy si臋 jest samotnym

Gdy si臋 jest samotnym
t臋skni si臋, aby by膰 we dwoje
ale gdy si臋 jest we dwoje
jest si臋 zawsze w troje:
ten trzeci to 贸w samotny
kt贸ry nadal jest samotny

t艂um. ze szwedzkiego Zygmunt 艁anowski

Magda Czapi艅ska

Dok膮d przed ni膮 wci膮偶 uciekasz?

Dok膮d przed ni膮 wci膮偶 uciekasz?
I czemu my艣lisz,
呕e to tw贸j serdeczny wr贸g?
Ona, jak wierny pies,
Za progiem domu czeka,
By艣 do niej wraca艂
Z najdalszych dr贸g.

Niekochana, niepotrzebna…
Tak 艂atwo mo偶e j膮
Zast膮pi膰 byle kto.
Lecz kiedy l臋k nie daje zasn膮膰,
Ona jedna
Czuwa przy tobie w bezsenn膮 noc.

To ona,
Siostra 艂agodna,
Tw贸j Anio艂 Ciszy,
Tw贸j cie艅,
Spokojna przysta艅
I otch艂a艅…
Jest lustrem,
殴r贸d艂em i snem

To ona,
Twoja samotno艣膰,
Jej adres ty jeden znasz.
Zostanie z tob膮 do ko艅ca
Jest wszystkim,
Wszystkim co masz.

W labiryncie tego 艣wiata,
W jego szale艅stwie,
I okrutnych z nami grach,
艁atwo si臋 zgubi膰,
艁atwo sprzeda膰 diab艂u dusz臋,
Za ka偶dym rogiem
Czai si臋 strach

Czego szukasz w zgie艂ku, w t艂umie?

Kto ci臋 wys艂ucha, poda r臋k臋
W chwili z艂ej?
Kto ci臋 pocieszy, kto rozgrzeszy,
Kto zrozumie?
Tylko samotno艣膰.
Zaufaj jej.

To ona
Bli偶sza ni偶 my艣lisz,
Jej adres ty jeden znasz
Zostanie z tob膮
Do ko艅ca.
Jest wszystkim,
Wszystkim co masz.

To bez niej
Jeste艣 w臋drowcem,
Co zgubi艂 sie w g膮szczu dr贸g,
Na ko艅cu 艣wiata ci臋 znajdzie,
By艣 wr贸ci膰
Do siebie m贸g艂.

To ona,
Twoja samotno艣膰,
Tw贸j Anio艂 Ciszy,
Tw贸j cie艅,
Spokojna przysta艅
I otch艂a艅.
Jest lustrem,
殴r贸d艂em i snem.

Muzyka: Wojciech Trzci艅ski, wykonanie: Micha艂 Bajor

Jadwiga Zgliszewska

Niczyja r贸偶a

Moje serce
jest samotn膮
i usychaj膮c膮 r贸偶膮
kt贸rej p艂atki opad艂y
kolc贸w – ci膮gle du偶o

no bo to co z艂e – zostaje
a dobre przemija
po co komu kwiat
bez p艂atk贸w?

ja – r贸偶a niczyja…

Krzysztof Karasek

Studium samotno艣ci

Cz艂owiek jest samotny
z innymi.
Cz艂owiek nie jest samotny
kiedy jest sam.
G贸ry m贸wi膮,
rzeki p艂on膮,
mury p艂acz膮,
chmury ton膮,
rozum ta艅czy.
Co ta艅czy?
Taniec trzech pomara艅czy.

Cz艂owiek jest sam
kiedy jest sam,
inni
to inni.

Moje wybrane wiersze o 偶yciu

Smutki

Gdy dzie艅 staje si臋 ju偶 ciemny
kr贸ciutki
przychodz膮 do mnie smutki.
Maj膮 wielkie wielkie oczy
pe艂ne 艂ez
i sier艣膰 mi臋kk膮
jak puszysty szary pies.
Lubi膮 偶eby g艂adzi膰 je pomalutku.
Szepta膰:
,,Smutku
dobry m贸j smutku!”
Czasem trzeba je wzi膮膰 na r臋ce
nie broni膰 si臋 przed nimi nie z艂o艣ci膰.
Wtedy ju偶 si臋 nie smuc膮 wi臋cej.
Uk艂adaj膮 si臋 przy mnie do snu.
A nazajutrz
potulnie
rozp艂ywaj膮 si臋 w dniu
pe艂nym rado艣ci.


Joanna Kulmowa

Zach臋ta


Czeg贸偶 pragn膮膰 w ziemskim 偶yciu?
Czy jest lepiej cicho siedzie膰
I zostawa膰 wci膮偶 w ukryciu,
Czy te偶 si臋 po 艣wiecie biedzi膰?
Czy zbudowa膰 chatk臋 ma艂膮
Albo 偶y膰 pod namiotami,
Czy te偶 mocnym ufa膰 ska艂om?
Lecz i ska艂y dr偶膮 czasami.

Jedno wszystkim nie przystoi,
Ka偶dy inne ma zadanie.
Niech nie pada ten, kto stoi,
A kto upad艂 niech powstanie!

Johann Wolfgang Goethe
(przek艂ad: Hugo Zathey)

呕ycie nas mija i patrzy ze 艣miechem
Jak nad zagadk膮 stoimy bezradnie

Jak z艂ot膮 pi艂k膮 bawimy si臋 grzechem
Czas przeklinaj膮c, co sny nasze kradnie
Stanis艂aw Ignacy Witkiewicz聽 (Witkacy)
Wybaczcie mi to…

Nie odpowiadam, na wasze listy telefony.
Porzucam przyja藕nie.
Wybaczcie mi to…
Coraz bardziej przywi膮zuj臋 si臋 do siebie,
Wycofuj臋 si臋 w g艂膮b.
Nie zadziwia mnie nar贸d.
Nie zadziwia mnie t艂um.
Zwyci臋stwa i kl臋ski 艂膮cz膮 si臋 w jedno.
Zyski i straty 艂膮cz膮 si臋 w jedno.
Na wrzosowiskach podziwiam motyla.
Nocami karmi臋 nietoperze.
Z wierzcho艂ka g贸ry
obserwuj臋
zachodz膮ca ostryg臋 s艂o艅ca.Wybaczcie mi to…

Ewa Lipska

*** gdybym mia艂a tyle istnie艅

gdybym mia艂a tyle istnie艅
ile kolorowych balonik贸w
trzyma na uwi臋zi ten pan
by艂abym rozrzutna
rozrzuci艂abym je po niebie
pozwoli艂abym im si臋 wpl膮ta膰
w wiatr i w chmury
i w ptasie skrzyd艂osobie
zostawi艂abym jedno
zielone
jak li艣cie
jak 藕d藕b艂a traw
i jak oczy twoje – z bliska
Halina Po艣wiatowska

Dwa Marsze w poezji!

„To nie s膮 ludzie, kt贸rzy maj膮 sprawne g艂owy. To nie s膮 ludzie, kt贸rzy my艣l膮. Tu s膮 ludzie, kt贸rzy my艣l膮 鈥撀m贸wi艂 Kaczy艅ski”

 

Dobry wiecz贸r.

https://www.youtube.com/watch?v=vGXTkcVVNwk聽

Czas podsumowa膰 dwa Marsze. Pierwszy, weso艂y Marsz w Obronie Demokracji i drugi Masz maj膮cy na celu nie obchody 34 rocznicy Stanu Wojennego, a pokazanie si艂y partii Jaros艂awa Kaczy艅skiego – jedynego, wielkiego, nieomylnego przyw贸dcy naszego kraju – Polski.

Najlepiej nadaje si臋 do tego poezja, aby odda膰 charakter obu Marsz贸w, bo w sobot臋 szyli u艣miechni臋ci ludzie w obronie zagro偶onej demokracji i oddaj臋 atmosfer臋 tego Marszu tak:

Lubmy si臋 troch臋

Nim si臋 sny poet贸w ziszcz膮,
nim si臋 wina dzban utoczy,
zanim szcz臋艣ciem nam zab艂yszcz膮
um臋czone nasze oczy,
nim nas g艂upcy bra膰 przestan膮
na wypranych s艂贸w tanioch臋,
ludzie, gdy wstaniemy rano,
lubmy si臋 troch臋!

Nim na czo艂a w艂o偶ym wie艅ce,
zanim przejrz膮 艣lepe kuchnie,
nim we藕miemy si臋 za r臋ce,
nim doko艂a rado艣膰 buchnie,
nim mentora nad臋tego
zajm膮 kalambury p艂oche,
ludzie, w 艣rodku dnia szarego
lubmy si臋 troch臋!

Nim w dziecinn膮 si臋 grzechotk臋
zmieni kpiarski kaduceusz,
nim si臋 zrobi miny s艂odkie
na kolejny jubileusz,
nim szarlotk臋 si臋 upiecze
i zaprosi pann臋 Zoch臋,
ludzie, w swojski nasz odwieczerz

Pocieszajmy tym lubieniem
sko艂owane nasze g艂贸wki,
nie pr贸bujmy go zamienia膰
na zaszczyty czy z艂ot贸wki,
ty nas, drogo 偶ycia, prowad藕,
a my, twym pokryci prochem,
aby id膮c, nie zwariowa膰 –
lubmy si臋 troch臋!

Wojciech M艂ynarski

W drugim Marszu zostali艣my maksymalnie obra偶eni, a wi臋c:

„My Polacy sortu najgorszego
My z艂odzieje maj膮tku polskiego
艁偶e elity i opcje niemieckie
Kondominium germa艅sko sowieckie
My agenci, zdrajcy genetyczni
Mainstrimowcy, alfonsi uliczni
Szmaty unii, o kt贸rych wiadomo
呕e s膮 dzisiaj tam gdzie sta艂o zomo
My 偶ydowskie pacho艂ki zachodu
Bolszewicy i zdrajcy narodu
My wrogowie ko艣cio艂a, rodziny
Genderowcy, zboczone gadziny
Interesom obcym zaprzedani
Merkelowej i Putina fani
My folksdojcze, resortowe dzieci
Dzieci Moskwy i brukselskie 艣mieci
Kiedy wyzwisk takich wci膮偶 s艂uchamy
Pustym 艣miechem dzisiaj wybuchamy
艢miech nasz wielkim odbije si臋 echem
A偶 g艂upot臋 zabijemy 艣miechem”

Krzysztof Luft

Panie Prezesie, po co te krzyki, bo strzel臋 w Pana kolorowe guziki. 馃榾 馃榾 馃榾

 

A kiedy to szata nie zdobi cz艂owieka, a to, co w sercu si臋 nosi

Pani Ania siedzia艂a samotnie na 艂awce 聽ka偶dego dnia, kiedy tylko pogoda sprzyja艂a wyj艣ciu z domu. Siedzia艂a zawsze na tej samej 艂aweczce, kt贸ra nie wiadomo czemu nie by艂a ucz臋szczana przez innych ludzi i zawsze sta艂a tak, jakby czeka艂a na ni膮. Mo偶e dlatego, 偶e by艂a ukryta w zaro艣lach i z tej 艂aweczki nie wiele by艂o wida膰.

Pewnego razu mija艂y j膮 trzy panie, kt贸re ka偶dego dnia umawia艂y si臋 na spacer z kijkami i w ten spos贸b sp臋dza艂y swoj膮 emerytur臋. Sz艂y sobie i gaw臋dzi艂y o tym i o tamtym, do艣膰 g艂o艣no i zachowywa艂y si臋 jak nastolatki. Opowiada艂y sobie w marszu jakie to zakupy poczyni艂y i co tam dziergaj膮 na drutach i szyde艂ku. Jak to starsze panie mia艂y sobie wiele do powiedzenia, a wi臋c Anna tylko z za ksi膮偶ki czasami na nie spojrza艂a i zaraz wraca艂a do czytania, bo czytanie to jej wielka nami臋tno艣膰 i w艂a艣nie na tej 艂aweczce czyta艂o si臋 jej najlepiej.

Pewnego razu us艂ysza艂a niespodziewanie, 偶e panie w臋druj膮ce skrytykowa艂y j膮, 偶e dziwacznie i bez gustu si臋 ubiera i us艂ysza艂a, 偶e z pewno艣ci膮 ubiera si臋 w lumpeksie, bo to od razu rzuca si臋 to w oczy. Reszty rozmowy ju偶 nie s艂ysza艂a, ale zrobi艂o si臋 jej strasznie przykro. Nale偶a艂a do samotnic i nie chcia艂a, a mo偶e uwa偶a艂a, 偶e nie umie zawiera膰 znajomo艣ci i pokocha艂a swoj膮 samotno艣膰. Jednak przenios艂a si臋 z czytaniem na inn膮 艂aweczk臋, aby te panie ju偶 nigdy jej na swojej drodze nie widzia艂y.

Ania cz臋sto rozmy艣la艂a o swoim 偶yciu i chcia艂a co艣 w nim zmieni膰. Brakowa艂o jej ludzi i rozm贸w z nimi, ale by艂a now膮 mieszkank膮 ma艂ego miasteczka, do kt贸rego przyby艂a z przyczyn osobistych. Mia艂a malutkie mieszkanko, kupione za do艣膰 nisk膮 cen臋 i stara艂a si臋 nikomu nie zawadza膰 i nie przeszkadza膰. Lubi艂a kwiaty, a wi臋c od wiosny sadzi艂a je na swoim balkonie i tam te偶, kiedy tylko pogoda pozwala艂a, co艣 tam w zeszycie pisa艂a. Nikt nie wiedzia艂 o niej nic, a ona przemyka艂a po osiedlu i siadywa艂a na swojej wybranej 艂aweczce.

Kiedy艣 zauwa偶y艂a wywieszone og艂oszenie, 偶e Biblioteka Miejska zaprasza Senior贸w, aby zg艂osili swoj膮 ch臋膰 czytania poezji, je艣li takow膮 uprawiaj膮 amatorsko.

Pomy艣la艂a sobie wi臋c, 偶e dlaczego by nie. Posz艂a i zapisa艂a si臋 na list臋, przezwyci臋偶aj膮c swoj膮 nie艣mia艂o艣膰, ale mo偶e to b臋dzie dobry spos贸b, aby kogo艣 ciekawego pozna膰 i zaistnie膰 w miejskiej spo艂eczno艣ci.

Kiedy przyszed艂 ten dzie艅, to okaza艂o si臋, 偶e jest jedyn膮, kt贸ra ma ch臋膰 czyta膰 swoje wiersze. To by艂a niewielka salka, gdzie zapalono 艣wiece, aby stworzy膰 dobry nastr贸j. Po kr贸tkim wst臋pie, zaproszono j膮 i wr臋czono mikrofon, a na sali siedzia艂y tak偶e trzy w臋drowniczki z parku.

Zacz臋艂a czyta膰 swoje wiersze, ale jakie to by艂y wiersze? Pe艂ne mi艂o艣ci do m臋偶a, kt贸rego ju偶 nie ma i t臋sknoty do dzieci, kt贸re umar艂y zaraz po porodzie, Wiersze o spleceniu si臋 przyrody z ludzkimi t臋sknotami i wiersze opowiadaj膮ce o t臋sknocie do ludzkich serc. By艂o w nich tyle b贸lu i tyle pi臋kna, bez patosu, a wszystko ubrane w przepi臋kny, polski j臋zyk, pe艂en metafor i niedopowiedze艅.

S艂ysza艂a, 偶e kto艣 tam na ko艅cu zaszlocha艂 i widzia艂a 艂zy w oczach tych pa艅, kt贸rym nie podoba艂 si臋 jej ubi贸r i uzna艂y j膮 za dziwaczk臋.

Kiedy przyszed艂 czas na ostatni wiersz, Ania wsta艂a, poprawi艂a swoj膮 sp贸dnic臋 z lumpeksu i g艂o艣nym i pewnym g艂osem przeczyta艂a sw贸j wiersz, co艣 w rodzaju, 偶e nie szata zdobi cz艂owieka, ale to, co jest ukryte we wra偶liwym sercu.

Kiedy na salce rozbrzmiewa艂y oklaski pe艂ne podziwu, nikt nie wiedzia艂 do kogo kierowany jest ten ostatni wiersz, a panie w臋drowniczki skuli艂y si臋 ze wstydu.

Pr贸bowa艂y Ani臋 przeprosi膰 i Ania przeprosiny przyj臋艂a, ale jednak wola艂a wr贸ci膰 na swoj膮 艂aweczk臋, t臋 pierwsz膮 – ju偶 bez wstydu, a od dyrekcji biblioteki dosta艂a zaproszenie, by organizowa艂a dla miasta wieczorki autorskie i przy okazji prezentowa艂a swoje, wspania艂e wiersze. 馃檪