Archiwa tagu: telefon

Senior i technologia!

 

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: telefon

Przez dwa dni otrzymywa艂am niechciane sms-y, z kt贸rych si臋 dowiedzia艂am jakim, z艂ym cz艂owiekiem jestem.

Nie mia艂am mo偶liwo艣ci na starym telefonie zablokowa膰 tego numeru, z kt贸rego w sms-ach pop艂yn臋艂o na mnie szambo.

Jest taka piosenka, 偶e, „Rodzina nie cieszy, nie cieszy, gdy jest,
Lecz kiedy jej nima聽 – samotny艣 jak pies.”

U mnie si臋 to nie sprawdza! Nie jestem samotna, bo mam M臋偶a i mam swoje Dzieci!

M膮偶 si臋 zdenerwowa艂 i kupi艂 mi n贸wk臋 telefon, na kt贸rym mog臋 zablokowa膰 ka偶dego, kto mnie n臋ka.

Jestem w do艣膰 dobrej sytuacji, 偶e umiem obs艂ugiwa膰 komputer i dlatego chyba z 艂atwo艣ci膮 poradz臋 sobie z telefonem, kt贸ry ma tyle opcji, 偶e ucz臋 si臋 go ju偶 drugi dzie艅.

Powolutku konfiguruj膮 go do swoich potrzeb i jestem z siebie dumna, 偶e jako Seniorka daj臋 sobie sama rad臋.

W zasadzie telefon mi by艂 potrzebny tylko do dzwonienia i odbierania telefon贸w, ale taka zabawka mi si臋 przyda i jest to sprawdzian dla Seniorki, 偶e ogarniam temat!

Wielu Senior贸w boi si臋 komputer贸w, laptop贸w i nowoczesnej technologii i nie zdaj膮 sobie sprawy z tego, 偶e nie ma czego si臋 ba膰, a technologia nowoczesna jest takim okienkiem na 艣wiat i gimnastykuje m贸zg, a ta gimnastyka w starszym wieku jest bardzo potrzebna.

W starszym wieku, aby gimnastykowa膰 m贸zg trzeba rozwi膮zywa膰 cho膰by krzy偶贸wki, aby oddali膰 straszn膮聽 chorob臋 jak膮 jest –聽Alzheimer.

Chc臋 napisa膰 tak偶e, 偶e w moim mie艣cie odby艂a si臋 I Sesja Rady Miasta po wyborach samorz膮dowych i na Facebooku, na moim fan-page 偶ycz臋 im owocnej pracy i dobrych decyzji dla mojego miasta, cho膰 lekko nie b臋dzie!

 

A po wyborach – czas do pracy!
呕eby si臋 偶y艂o, 偶eby si臋 wiod艂o, 偶eby si臋 chcia艂o i 偶eby si臋 mog艂o!聽

M贸j Burmistrz Miasta ubra艂 si臋 stosownie do sytuacji i nie mia艂 艂upie偶u na marynarce聽 – odwrotnie do cz艂owieka, kt贸ry pojawi艂 si臋 dzi艣 w S膮dzie na sprawie wytoczonej Lechowi Wa艂臋sie i garnitur Kaczy艅skiego wygl膮da tak, jak obecnie wygl膮da Polska pod jego rz膮dami – zasyfiona!

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: 2 osoby, w budynku

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: 1 osoba

 

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: co najmniej jedna osoba

Przepraszam za niecenzuralne s艂owa :)

Dobry wiecz贸r. 馃檪

Dzi艣 dzie艅 zaj臋ty, a wi臋c m贸j wpis b臋dzie troch臋 na skr贸ty, ale napisz臋 dlaczego taki b臋dzie. Ot贸偶 obserwowa艂am dzi艣 dzieciaki na placu zabaw, a 艣ci艣lej na resztkach placu zabaw, gdy偶 sypie si臋 strasznie i z roku na rok wygl膮da to coraz bardziej 偶a艂o艣nie. W艂adze nie maj膮 pieni臋dzy widocznie i dlatego jest to ju偶 obraz n臋dzy i rozpaczy.

Obserwowa艂am wi臋c te dzieci, kt贸re siedzia艂y na hu艣tawce, ale si臋 nie buja艂y, a gapi艂y 聽w telefony i prawie ze sob膮 nie rozmawia艂y. Jedna dziewczynka mia艂a nawet ze sob膮 tablet i tylko od czasu, do czasu co艣 tam innym pokazywa艂a, ale nie wybucha艂y 偶adne salwy 艣miechu, tylko co艣 tam, co艣 tam sobie powiedzieli i wszyscy wracali do swoich magicznych kom贸rek.

Widok przykry, a mnie si臋 przypomnia艂y nasze dawne powiedzonka, z podw贸rka i z domu oczywi艣cie, kt贸re ka偶dy mia艂 je w g艂owie i w odpowiednim momencie si臋 je u偶ywa艂o, albo u偶ywali je nasi rodzice i cho膰 nie wszystkie by艂y 艂adne, to jednak by艂y w obiegu.

Ju偶 dzieci nie bawi膮 si臋 w berka, ani w pi臋膰 cegie艂ek, a dziewczyny nie graj膮 w klasy, albo gum臋, Tamte czasy nie wr贸c膮, bo technologia wszystko na tym 艣wiecie zmieni艂a.

A wi臋c – pami臋tacie?

***

Moja ciocia z Ameryki
Ma samoch贸d na guziki
Je藕dzi na nim jak na krowie
I udaje pogotowie

***

Pan Pierdo艂ka spad艂 ze sto艂ka
Z艂ama艂 nog臋 o pod艂og臋
Przyszed艂 lew, wypi艂 krew
Pan Pierdo艂ka zdech艂

***

Dwaj murzyni na pustyni
Z艂apali grubasa
Nie wiedzieli co z nim zrobi膰
Obci臋li kutasa

***

Poszed艂 偶uczek za cha艂upk臋
Zdj膮艂 majteczki zrobi艂 kupk臋
I przygl膮da si臋 tej kupce
Jaki ci臋偶ar nosi艂 w dupce
呕uczku, 偶uczku, co艣 ty zrobi艂
G贸wnem chatk臋 przyozdobi艂

***

O, o, o
P臋k艂o szk艂o
Zawin臋艂o si臋 w papierek
I udaje, 偶e cukierek

***

Co艣 pod d臋bem stukn臋艂o
Co艣 pod d臋bem hukn臋艂o
A to komar z d臋bu spad艂
I po艂ama艂 w dupie gnat

***

Cholera jasna
Sp贸dnica ciasna
A pod sp贸dnic膮
Majteczki wisz膮

***

Wlaz艂 kotek na p艂otek po 偶erdzi
Najad艂 si臋 kapusty i pierdzi

***

Wlaz艂 kotek na p艂otek po s艂upie
Podar艂 se futerko na dupie

***

Po wodzie p艂ywa
Babcia nie偶ywa
I robaczki te偶 p艂ywaj膮
Babci pi臋ty podgryzaj膮
Ropka z noska babci leci
艢mierdzi, cuchnie, moje dzieci
(Gdy b臋dziemy wod臋 pili
Babci r膮czki, n贸偶ki wypijemy)

***

Gdzie艣 daleko w Himalajach
S艂o艅 powiesi艂 si臋 na jajach
Teraz wisi se na tr膮bie
I jajami drzewo r膮bie

***

Jacek, peda艂, gacie sprzeda艂
Kupi艂 nowe, papierowe
Papierowe nic nie warte
Ledwie pierdn膮艂 ju偶 podarte

***

Panie pilocie
Dziura w samolocie
Drzwi si臋 otwieraj膮
Go艣cie wypadaj膮

***

Siedzi Turek po turecku
Pije kaw臋 po niemiecku

***

Idzie sobie Hakelbery
A tu偶 za nim Pixi Dixi
Co si臋 k膮pie w proszku Ixi

***

Ta艅cowa艂y dwa Micha艂y
Jeden du偶y, drugi ma艂y
Jak ten ma艂y zacz膮艂 pierdzie膰
To ten du偶y zacz膮艂 艣mierdzie膰

***

Sz艂y pch艂y ko艂o wody
Pch艂a pch艂臋 pch艂a do wody
Potem pch艂a p艂aka艂a
呕e j膮 tamta pch艂a popcha艂a

***

To nie sztuka zabi膰 kruka
Ale sztuka ca艂kiem 艣wie偶a
Go艂a dup膮
Si膮艣膰 na je偶a

PIOSENKI

Alternatywne teksty do znanych melodii.

***

Titina, ach, Titina
To by艂a cud dziewczyna
Siedzia艂a tu偶 pod p艂otkiem
Klepa艂a g贸wno m艂otkiem

Tekst 艣piewany na melodi臋 z filmu Chaplina.

***

Mi艣 Colargol wielki cham
Mia艂 p贸艂 litra wypi艂 sam
Teraz sobie smacznie 艣pi
I p贸艂 litra mu si臋 艣ni
Misio o-o-o
Kaca, kaca, kaca ma
I do do-o-mu
Mi艣 Colargol nie-e wraca

艢piewane na melodi臋 z Misia Colargola

***

Szed艂 Hitler na front
Pierdoln膮艂 go pr膮d
A偶 jaja mu posiwia艂y

Na melodi臋 piosenki „Teraz jest wojna”.

ODZYWKI

***

Kto na kogo si臋 przezywa,
Ten tak samo si臋 nazywa

***

– Co?
– Pstro! G贸wno drog膮 sz艂o!

***

Srutu tutu k艂臋bek drutu!

***

Dajcie trumn臋
Bo ja umr臋!

***

Srali muchy b臋dzie wiosna
B臋dzie lepiej trawa ros艂a

Trzy powy偶sze teksty, to reakcja, gdy kto艣 opowiada艂 g艂upoty.

***

Trzech na jednego
To banda 艂ysego

***

„Daj” to chi艅ski sprzedawca jaj
Wzi臋li go na nosze
I powsta艂o s艂owo „prosz臋”

***

– Kt贸ra godzina?
– P臋k艂a spr臋偶yna! Dla takich smark贸w nie ma zegark贸w!

***

Jutro b臋dzie futro.
A pojutrze dziura w futrze.

***

– 殴le ci?
– 殴le!
– To rzygnij se!
– Ja nie cham, rzygnij sam!
– To nadstaw kiesze艅!

***

– Poka偶
– Ja nie tokarz. Ja marynarz. Jak ci臋 kopn臋. Nie wytrzymasz

***

– Szufla… Tam na sk艂adzie w臋giel k艂adzie

Przy s艂owie „szufla” podawa艂o si臋 komu艣 r臋k臋. Gdy on te偶 wyci膮ga艂 d艂o艅, zabiera艂o si臋 swoj膮 z kolejnym tekstem.

***

Nie pokazuj j臋zyka,
Bo ci krowa nasika

***

Otw贸rz paszcz臋,
To ci naszcz臋

***

Nie d艂ub w nosie,
Bo艣 nie prosi臋

***

Palec nie g贸rnik
Nos nie kopalnia

***

– Co si臋 gapisz?
– Bo mam oczy!
– To niech ci 偶aba wskoczy!
– A tobie 偶mija do ryja

***

– Nie mog臋
– To przez nog臋. I dalej mog臋

***

Skar偶ypyta bez kopyta
J臋zyk lata jak 艂opata
Na j臋zyku czarna szmata

***

Jeste艣 g艂upi i masz wszy.
Ja mam jedn膮, a ty trzy.

***

呕ycz臋 tobie szcz臋艣cia, zdrowia
I karetki pogotowia.

***

Mam.
Krzywe nogi jak sram.

***

Cztery oczy jedna szyja
Okularnik dosta艂 w ryja

***

Beksa lala pojecha艂a do szpitala
A w szpitalu powiedzieli
Takiej beksy nie widzieli

***

Zakochana para
Jacek i Barbara

We wczesnych latach szkolnych zadawanie si臋 z p艂ci膮 przeciwn膮 by艂o obciachem i pi臋tnowano je np. powy偶szym wierszykiem.

***

Chory.
Na wory.

Pow膮tpiewanie w czyj膮艣 chorob臋.

***

– Chcesz cukierka?
– Chc臋.
– To id藕 do Gierka. Gierek ma, to ci da.

***

Metr wzrostu
Dwa zarostu

***

Nie do 艂adu, nie do sensu
Wyjmij g贸wno spod kredensu

***

Prosz臋 wsiada膰
Nic nie gada膰

***

W prawo, w lewo
Prosto w drzewo

WYLICZANKI

***

Misia Asia, misia Fela,
Misia Kasia, konfacela
Misia A, misia Be,
Misia Kasia, kon fa ce

***

Ene, due, like, fake
Torba, borba, kusme, smake
Deus, deus kosmateus
I morele b臋c

***

Ele, mele, dutki
Gospodarz malutki
Gospodyni jeszcze mniejsza
Ale za to rozumniejsza

lub

Gospodyni garbata
I do tego smarkata

Teraz m艂odzie偶 i dzieci pos艂uguj膮 si臋 j臋zykiem skr贸towym, acz bardziej dobitnym, ni偶 to robili艣my MY.

Strach o bliskich!

Dobry wiecz贸r. 馃檪

Normalna niedziela, taka jak膮 lubi臋. Od rana w okno 艣wieci艂o s艂o艅ce, a wi臋c powolnym krokiem – kierunek kuchnia, by zrobi膰 sobie porann膮 kaw臋 jak ka偶dego dnia.

Potem si臋 zachmurzy艂o i niedziela troch臋 przyblad艂a, bo zacz膮艂 pada膰 deszcz. Na szcz臋艣cie moje rejony na razie s膮 wolne od silnego wiatru i ulewy, tak jak to dzieje si臋 w innych miejscach w Polsce. Na razie nic gro藕nego nad nami nie wisi, ale ja dzi艣 prze偶y艂am osobist膮 chwil臋 grozy.

Codziennie dzwoni臋 do Mamy, czy czego艣 jej nie trzeba, czy mo偶e co艣 kupi膰 do jedzenia i tak og贸lnie spyta膰 si臋 o zdrowie.

Dzwoni臋 wi臋c z samego rana, a Mama nie odbiera telefonu. Dzwoni臋 do upad艂ego, a Ona nie odbiera!

Da艂am sobie czas, bo mo偶e si臋 k膮pie i dlatego nie s艂yszy, ale…

Dzwoni臋 drugi i trzeci i czwarty, a jednak nie odbiera.

Wskakuj臋 w buty i p臋dz臋, zabieraj膮c ze sob膮 klucz od mieszkania Mamy i 聽lec臋 ju偶 roztrz臋siona.

Naciskam na domofon, a moja Mama mi nie otwiera, cho膰 domofon g艂o艣no ryczy, ale Mama mi nie otwiera!

Dr偶膮c膮 r臋k膮 pakuj臋 klucz w zamek i czym pr臋dzej biegn臋 po schodach, a my艣li kr膮偶膮 z szybko艣ci膮 karabinu maszynowego.

Nawet zadyszki nie poczu艂am!

Otwieram drzwi i s艂ysz臋, 偶e telewizor jest w艂膮czony. Szybkim okiem patrz臋, 偶e torebka jest na swoim miejscu i buty te偶. Dzia艂am b艂yskawicznie i uf – siedzia艂a sobie na balkonie i kompletnie niczego nie s艂ysza艂a, a ja?

Usiad艂am z wielk膮 ulg膮 i dopiero poczu艂am, 偶e wbieg艂am po tych schodach jak nastolatka, ale chwil臋 mi zaj臋艂o z艂apanie oddechu.

Poczu艂am ulg臋.

Dobrze si臋 rozmawia przez telefon w samochodzie, a偶 tu nagle grube drzewo!

Wczoraj o 17 godzinie dzwoni telefon. Na wyra藕nym wy艣wietlaczu czytam, 偶e to moje dzieci臋 dzwoni do matki.

– Mamo, co tam u ciebie, bo wiesz, 偶e nie mam czasu, poniewa偶 to koniec roku i trzeba wszystko w szkole zapi膮膰 na ostatni guzik, ale kocham ci臋.

– Dzi臋kuj臋, 偶e pami臋tasz o starej matce, ale zdaje si臋, 偶e jedziesz samochodem.

– Tak mamo, jad臋 na wywiad do takiej biednej rodziny i musz臋 z tego zrobi膰 notatki, bo tam 藕le si臋 dzieje,聽ale chcia艂am ci powiedzie膰, 偶e mijam takie cudne pola, gdzie s膮 same czerwone maki i niech tata ci臋 tu podwiezie, a zrobisz cudne zdj臋cia.

– Chcesz mi powiedzie膰, 偶e jedziesz samochodem i do mnie dzwonisz prowadz膮c samoch贸d – wrzasn臋艂am do s艂uchawki, bo nagle zobaczy艂am w wyobra藕ni, 偶e jej samoch贸d wpada w po艣lizg, bo go prowadzi jedn膮 r臋k膮.

– Tak mamo gadam prowadz膮c i nagle nasta艂a w telefonie cisza!

Zrozumia艂a wi臋c!

Jestem uczulona na ludzk膮 nieodpowiedzialno艣膰 i niezale偶nie, czy to m贸j m膮偶, czy moje dziecko, kt贸re dzwoni do mnie w dobrej wierze. Nie toleruj臋 takiego zachowania i zawsze b臋d臋 si臋 stawia艂a i opieprza艂a, bo tak nie wolno, by nara偶a膰 siebie na wypadek, a tak偶e innych u偶ytkownik贸w ruchu. Koniec i basta i ze mn膮 偶adne tam maki na polu widziane z za szyby samochodu,cho膰 propozycja kusz膮ca i mo偶e jutro m臋偶a nam贸wi臋 na sesj臋. 馃檪

By艂am za ostra do swojego dziecka, kt贸re zaraz sko艅czy 39 lat, ale dla mnie to jest zawsze dziecko i mam prawo je wci膮偶 wychowywa膰 je艣li si臋 zapomina, ale z drugiej strony, by by膰 uczciw膮 wobec siebie i ja cz臋sto dzwoni臋 do m臋偶a, kt贸ry du偶o podr贸偶uje samochodem i nie wiem, czy jest w trakcie jazdy, bo czasami naprawd臋 nie wiem i te偶 mog臋 by膰 potencjalnym powodem do wypadku.聽

M膮偶 ma te wszystkie bajery, aby je pod艂膮czy膰 w samochodzie i bezpiecznie rozmawia膰, ale taki z niego p臋dziwiatr, 偶e te wszystkie bajery le偶膮 w domu i jak to zmieni膰, aby nie zapomina艂 mimo, 偶e wci膮偶 si臋 spieszy.

Ludzi dopiero uczy fakt, 偶e mo偶na by艂o zapobiec nieszcz臋艣ciu, ale cz臋sto jest ju偶 za p贸藕no i apeluj臋, aby przyjrze膰 si臋 swoim bliskim jak korzystaj膮 w samochodach z tego dobrodziejstwa, jakim jest telefon kom贸rkowy, bo na obcych wp艂ywu nie mamy.聽

„Przepis zabraniaj膮cy rozmawiania w aucie przez telefon 鈥瀢ymagaj膮cy trzymania s艂uchawki lub mikrofonu w r臋ku鈥 znalaz艂 si臋 w kodeksie drogowym ju偶 w 1997 roku, a zacz膮艂 obowi膮zywa膰 od 1 stycznia 1998 r.

Od pocz膮tku wzbudza艂 wiele kontrowersji. Jednak badania przeprowadzane na ca艂ym 艣wiecie nie pozostawiaj膮 w膮tpliwo艣ci: zachowania kierowcy rozmawiaj膮cego przez telefon kom贸rkowy s膮 zbli偶one do reakcji osoby znajduj膮cej si臋 pod wp艂ywem alkoholu. Jak wykaza艂y testy wykonane na Uniwersytecie Utah w USA, w obydwu tych sytuacjach wyst臋puje efekt widzenia tunelowego. Kierowca skupia si臋 jedynie na tym, co widzi na drodze przed sob膮. Badania przeprowadzone ju偶 w 1996 roku w Wielkiej Brytanii oraz USA jednoznacznie dowiod艂y,聽Fot. M.Pobocha: U偶ywanie telefonu kom贸rkowego podczas prowadzenia samochodu jest zabronione. Mandat wynosi 200 z艂 i 2 punkty karne.偶e kieruj膮c samochodem i jednocze艣nie rozmawiaj膮c przez trzymany w r臋ku telefon, zwi臋kszamy ryzyko wypadku a偶 o 40 proc.

Mandat

Nic zatem dziwnego, 偶e w艂a艣ciwie w ca艂ej Europie, Ameryce P贸艂nocnej i wielu innych miejscach na 艣wiecie rozmawianie przez telefon bez zestaw贸w 鈥瀐ands free鈥 jest zabronione.

W Polsce kierowca przy艂apany z telefonem przy uchu musi zap艂aci膰 mandat w wysoko艣ci 200 z艂 i dodatkowo otrzymuje 2聽punkty karne. 艁amanie tego przepisu jest wi臋c nie tylko niebezpieczne, ale i nieop艂acalne – za 200 z艂 bez trudu kupimy dobrej klasy zestaw s艂uchawkowy b膮d藕 jeden z tanich zestaw贸w g艂o艣nom贸wi膮cych.”

Rozmowa w samochodzie przez kom贸rk臋

Malwersacja w bia艂ych r臋kawiczkach w ma艂ym miasteczku

Moje miasteczko jest urocze i ludzie tutaj 偶yj膮 nie艣piesznie. Nie spiesz膮 si臋, bo jest to miasteczko emeryt贸w i rencist贸w, kt贸rzy wiod膮 tutaj swoje 偶ycie bardzo spokojnie.

Najwi臋kszy ruch jest o poranku, kiedy ludzie id膮 do pracy, a s膮 to przewa偶nie urz臋dy takie jak Urz膮d Miejski, 聽Urz膮d Skarbowy, czy te偶 Starostwo. Id膮 do pracy piel臋gniarki, bo mamy sw贸j szpital. Id膮 do pracy do S膮du Rejonowego i oczywi艣cie wszyscy ci, kt贸rzy maj膮 swoje male艅kie biznesy, a wi臋c wynajmuj膮 male艅kie lokale u偶ytkowe, czy te偶 handluj膮 swoim asortymentem na rynku, albo te偶 targowisku rozmaito艣ci. Id膮 do szk贸艂 zaspane dzieciaki, pochylone od wci膮偶 za ci臋偶kich tornistr贸w.

Id膮 oczywi艣cie do pracy policjanci, stra偶acy i nauczyciele, a potem miasteczko si臋 wyludnia i nastaje b艂oga cisza i tylko wida膰 ludzi robi膮cych zakupy, kt贸rzy szukaj膮 tanich towar贸w po zbyt du偶ej ilo艣ci market贸w, licz膮cy ka偶d膮 zaoszcz臋dzon膮 z艂ot贸wk臋.

Kiedy wybija godzina 15 znowu robi si臋 w miasteczku ruch, bo wszyscy wracaj膮 do dom贸w i robi膮 po drodze zakupy, a potem znikaj膮 z przestrzeni publicznej i tak od lat i tak codziennie nasze miasteczko wygl膮da. Pi臋kne i ciche nie wadz膮ce nikomu, cho膰 bym sk艂ama艂a, 偶e nic si臋 w nim nie dzieje i jest to martwa enklawa. Od czasu do czasu miasto 偶yje tym, 偶e oddano now膮 komend臋 policji, czy te偶 stacj臋 ratownicz膮, albo Burmistrz zadba艂 o mola widokowe na pi臋kne jezioro. Ludzie spaceruj膮cy maj膮 dodatkow膮 atrakcj臋, bo mo偶e usi膮艣膰 na molo na 艂aweczce i sobie w czasie pi臋knej pogody poczyta膰, albo odda膰 si臋 kontemplacji. Jest cudnie wr臋cz i ja osobi艣cie kocham to miasteczko za to, 偶e tone w zieleni i jest wiele miejsc, by usi膮艣膰, czy te偶 pospacerowa膰 brzegiem jeziora po utwardzonej i wygodnej 艣cie偶ce, po艣r贸d dorodnych drzew, a wi臋c ludzie spaceruj膮, je偶d偶膮 na rowerach, albo w臋druj膮 z kijkami. Raj po prostu raj jest w tym moim cichym miasteczku, ale!

Prosz臋 sobie nie my艣le膰, 偶e w takim ma艂ym miasteczku nikt nie bije si臋 o w艂adz臋. Co cztery lata miasteczko budzi si臋 i ostro dyskutuje na kogo by tu zag艂osowa膰, aby 偶y艂o si臋 nam jeszcze lepiej i komu tu zaufa膰, aby nie zad艂u偶y艂 naszej gminy tak, 偶e miasteczko b臋dzie ledwo oddycha艂o, 偶e nawet zielone p艂uca nam nie pomog膮. Jest ostra walka o pierwsze miejsce w mie艣cie, a urz臋dnicy trz臋s膮 portkami, czy nowa w艂adza nie wymiecie 聽skutecznie i nie dobierze sobie za艂ogi lojalnej i pracowitej. Oczywi艣cie ten blady strach dotyczy najbardziej urz臋dnik贸w, kt贸rzy boj膮 si臋 o swoje posady, cho膰 pracowali dobrze i byli swojej pracy oddani. Bywa tak, 偶e kto艣 dobrze pracuj膮cy musi odej艣膰, bo nowa miot艂a ma na oku swojego faworyta, czy te偶 faworyt贸w i tu zaczynaj膮 si臋 ludzkie dramaty, ale taka jest rzeczywisto艣膰, 偶e nowa miot艂a zamiata i wymiata i tak te偶 si臋 sta艂o z pani膮, nazwijmy j膮 Kasi膮, 聽aby nie przynudza膰 o pi臋knie mojego miasteczka.

Ot贸偶 pani Kasia podczas jednych z wybor贸w zosta艂a zwolniona z pewnego urz臋du i zosta艂a pozbawiona miana naczelnika pewnego oddzia艂u. Siedzia艂a w domu cztery lata, ale nie zasypa艂a gruszek w popiele, bo kiedy nast膮pi艂y wybory, to ona na nowo wskoczy艂a na to samo stanowisko i z dum膮 nosi艂a swoje lico po g艂贸wnej ulicy naszego cichego miasteczka. Ona te偶 wymiot艂a kogo nie chcia艂a i przygarn臋艂a swoje jakie艣 kole偶anki dawne i nowsze.

Zawsze nieskazitelnie ubrana w sukienki jak spod ig艂y, buty z wysokiej p贸艂ki i oczywi艣cie nienaganna fryzura, a wszystko dope艂nia艂a apaszka z najlepszych materia艂贸w. Naprawd臋 codziennie prezentowa艂a si臋 bardzo szykownie i musia艂a mie膰 w swojej szafie niesko艅czon膮 ilo艣膰 sukienek, 偶akiet贸w i takich tam babskich s艂abo艣ci.

Ja nie musz臋 chodzi膰 po mie艣cie, aby si臋 czego艣 dowiedzie膰, bo pewnego dnia zadzwoni艂 do mnie telefon i us艂ysza艂am pytanie – A wiesz najnowsz膮 wiadomo艣膰 jaka zelektryzowa艂a spo艂eczno艣膰 naszego miasta? – Je艣li nie to usi膮d藕, je艣li stoisz?

– Ale, 偶e co si臋 sta艂o, spyta艂am?

– No to s艂uchaj. Twoja dawna szefowa okaza艂a si臋 z艂odziejk膮 i okrad艂a urz膮d na 265 tysi臋cy z艂otych, czujesz to?

– Jak to okrad艂a, jakim sposobem – dopytywa艂am, bo mimo, 偶e z Ka艣k膮 nie mia艂am najlepszych relacji, to jako艣 nie dochodzi艂o do mnie, 偶e mog艂a okra艣膰 urz膮d, je艣li przez cztery lata marzy艂a o tym, by wr贸ci膰 na dawne stanowisko pracy.

– Pos艂uchaj, us艂ysza艂am. By艂o tak od 2011 r., 偶e skanowa艂a fikcyjne faktury, na prawdziwe firmy, 偶e zakupi艂a od nich to i owo. Podrabia艂a podpisy i przedk艂ada艂a opisane faktury w kasie i tak jej si臋 nabi艂o tyle pieni臋dzy. Czujesz to, us艂ysza艂am, a ja?

Wesz艂am na forum naszego cichego miasteczka i przeczyta艂am, 偶e pani Kasia faktycznie nas, jako spo艂ecze艅stwo okrad艂a. Z kicia wysz艂a za kaucj膮, ale mieszka艅cy tego jej nie daruj膮, bo mamy bardzo ambitne spo艂ecze艅stwo i je艣li pani Kasia pojawi si臋 w mie艣cie, to odbior膮 jej markow膮 torebk臋, albo p艂aszczyk i tak b臋d膮 odbiera膰 swoje pieni膮dze, a wi臋c pani Kasia jest spalona w naszym cichym miasteczku, a spo艂ecze艅stwo po cichu gada, 偶e nie mo偶e si臋 jej upiec. Tacy jeste艣my solidarni w tym ma艂ym i cichym miasteczku.

Ps. Czy ja si臋 ciesz臋 z tego telefonu? Ale偶 oczywi艣cie, bo to z艂a kobieta by艂a. 馃榾

Niechciane wiadomo艣ci w telefonie!

 

Liliana, tak mia艂a pi臋knie na imi臋, ca艂kowicie po艣wi臋ci艂a swoje 偶ycie m臋偶owi. On dobry adwokat w du偶ym mie艣cie bardzo du偶o pracowa艂, ale pieni膮dze z tego by艂y nie ma艂e.

Ona, nie doko艅czy艂a studi贸w medycznych, bo tak si臋 zakocha艂a, 偶e postanowi艂a odda膰 swoje 偶ycie w r臋ce swojego ukochanego m臋偶czyzny, a on nie wymaga艂 od niej sko艅czenia studi贸w. Zaproponowa艂, 偶e to on b臋dzie pracowa艂 na dom. 聽Pewnego dnia zabra艂 j膮 na Mazury, gdzie wykupi艂 dzia艂k臋 nad jeziorem i pragn膮艂 聽jej j膮 pokaza膰. Chcia艂 na tej dzia艂ce zbudowa膰 okaza艂y dom, dom jego marze艅 z widokiem na jezioro, a w oddali mazurskie lasy. Postanowili w ko艅cu, aby zamieszka艂a w wynaj臋tym pokoiku u mazurskiej rodziny i pilnowa艂a budowlanych prac. M膮偶 jej, a by艂o na imi臋 mu 聽Marek, za艂atwi艂 bardzo solidn膮 firm臋 budowlan膮 i sterowa艂 telefonicznie dostaw臋 materia艂贸w, a Liliana by艂a w swoim 偶ywiole, bo prace budowlane szybko post臋powa艂y i ani si臋 obejrzeli, kiedy zawis艂a wiecha i pozosta艂y ju偶 tylko prace wyko艅czeniowe.

Liliana by艂a z siebie dumna, bo Marek zleci艂 jej urz膮dzenie wn臋trz, wcale nie ma艂ych, a ona siedzia艂a w komputerze i co rusz firmy przywozi艂y najpi臋kniejsze meble do salonu, sypialni i niesamowitej, przestrzennej kuchni. To jej zaufa艂 i od czasu do czasu przyje偶d偶a艂, aby sprawdzi膰 jak Liliana sobie radzi 聽i zawsze by艂 zachwycony.

Kiedy dom by艂 ju偶 gotowy, Liliana zabra艂a si臋 za zagospodarowanie ogrodu, a wi臋c przy pomocy firmy ogrodniczej, nasadzi艂a przepi臋kne krzewy i kwiaty wieloletnie, a na tarasie postawi艂a meble ratanowe, aby o poranku mog艂a z m臋偶em w weekend, wypi膰 porann膮 kaw臋 i zje艣膰 艣niadanie, gapi膮c si臋 聽na lazur pobliskiego jeziora. By艂a taka szcz臋艣liwa, 偶e da艂a rad臋, a Marek by艂 taki dumny z niej.

Liliana troch臋 narzeka艂a, 偶e jest tak ma艂o z m臋偶em i pewnego razu on jej oznajmi艂, 偶e przeniesie swoj膮 kancelari臋 bli偶ej domu i b臋d膮 mogli tym sposobem wi臋cej czasu sp臋dza膰 ze sob膮. Liliana by艂a wniebowzi臋ta, bo wreszcie b臋dzie mia艂a m臋偶a dla siebie. Dwa lata takiej roz艂膮ki da艂y si臋 jej we znaki i bardzo za nim t臋skni艂a. Chcia艂a si臋 codziennie budzi膰 przy nim i robi膰 mu 艣niadanie, ale coraz cz臋艣ciej my艣la艂a o powi臋kszeniu rodziny. Dobiega艂a ju偶 pod trzydziestk臋, a wi臋c to ostatni moment – my艣la艂a.

Marek postawi艂 now膮 kancelari臋 na nogi. Zdobywa艂 w nowym miejscu uznanie i si臋 艣wietnie rozwija艂, a Liliana zasz艂a ca艂kiem niespodziewanie w ci膮偶臋. Cieszyli si臋 jak wariaci. Zabiera艂 j膮 na spacery w wolnych chwilach i rozpieszcza艂, a ona coraz bardziej by艂a w nim zakochana.

Urodzi艂a bli藕niaki – ch艂opca i dziewczynk臋 i byli do siebie podobni jak dwie krople wody, a Liliana odda艂a si臋 im ca艂kowicie. Wstawa艂a w nocy, przewija艂a, dba艂a i sprawdza艂a, czy prawid艂owo rosn膮, a kiedy dzieci chorowa艂y, zawsze czym pr臋dzej zg艂asza艂a si臋 do lekarza, a wi臋c dmucha艂a na swoje dzieci i by艂a pe艂na po艣wi臋cenia.

Zawsze, mimo wielu obowi膮zk贸w by艂a zadbana. Zawsze na stole by艂 obiad i zawsze zadbane by艂y dzieci, dom i ogr贸d. By艂a nieprzeci臋tnie zorganizowana i pe艂na 偶yciowej werwy, a Marek kocha艂 j膮 i wci膮偶 chwali艂. Przeprasza艂, 偶e tak du偶o musi pracowa膰, ale to dla niej i dla dzieci i Liliana to wiedzia艂a i rozumia艂a. Wierzy艂a mu bezgranicznie i nie czu艂a si臋 cyborgiem, bo by艂a szcz臋艣liwa, 偶e wszystko si臋 tak wspaniale uk艂ada i jest taka kochana.

Od czasu do czasu Marek zabiera艂 j膮 na d艂u偶sze wakacje z ich dzie膰mi i cz臋sto baraszkowali wsp贸lnie w morzu 艢r贸dziemnym, gdzie ciep艂o i promienie s艂o艅ca otula艂y ich cia艂a, a dzieciaki rozwija艂y si臋 i ros艂y cudownie.

Jak to bywa, nie obejrza艂a si臋 kiedy dzieci wybra艂y si臋 na studia, a ona si臋 lekko postarza艂a, ale starza艂a si臋 pi臋knie. Dba艂a o siebie i du偶o biega艂a o poranku i przede wszystkim dobrze si臋 od偶ywia艂a. Przyszed艂 czas, kiedy mog艂a wreszcie pomy艣le膰 o sobie i chodzi艂a z innymi kobietami na fitness i zawar艂a sporo 艣wie偶ych znajomo艣ci. Nie chcia艂a ju偶 by膰 tylko pani膮 domu, ale nie zaniedbywa艂a swojego m臋偶a – adwokata. Ubiera艂a si臋 gustownie i wci膮偶 gotowa艂a dla Marka najlepiej ja umia艂a i jak zawsze chcia艂a by膰 najlepsza i niepowtarzalna.

Ale zacz臋艂o si臋 zdarza膰, 偶e Marek si臋 sp贸藕nia艂 i cz臋sto nie przychodzi艂 do domu na noc. Wy艂a z rozpaczy, bo czu艂a, 偶e co艣 si臋 dzieje i w jego 偶yciu jest inna kobieta.

Nie myli艂a si臋, bo na jej telefon, zacz臋艂y przychodzi膰 dziwne smsy o tre艣ci, 偶e jest ju偶 stara i niech przestanie si臋 艂udzi膰, 偶e Marek z ni膮 b臋dzie do ko艅ca 偶ycia.

Marek t艂umaczy艂 jej, 偶e to jaka艣 psychopatka, kt贸ra si臋 m艣ci, 偶e j膮 zgn臋bi艂 w s膮dzie, ale na tym nie by艂 koniec, bo Liliana, dosta艂a na Facebooka adres kobiety, z kt贸r膮 si臋 jej m膮偶 spotyka艂 i zacz臋艂a 艣ledzi膰 ten adres. Faktycznie tam wchodzi艂 jej m膮偶 i d艂ugo z tego domu nie wychodzi艂, a ona wi艂a si臋 psychicznie z rozpaczy, 偶e oto na stare lata on znalaz艂 sobie lepszy model.

Nie chcia艂a go demaskowa膰, a obserwowa艂a jego zachowanie i stek k艂amstw jakimi j膮 obdarza艂. Zawsze by艂a mocn膮 kobiet膮 i nie pi艂a z tego powodu, 偶e sypie si臋 jej 偶ycie, ale kiedy jego kochanka zacz臋艂a jej przysy艂a膰 smsy o tre艣ci, 偶e by艂a do niczego w 艂贸偶ku, bo ona daje mu lepiej, a tak偶e opisywa艂a dok艂adnie wszystkie pozycje i stara baba ju偶 jest na straconej pozycji, bo nie zaspokaja swojego ch艂opa – nie wytrzyma艂a!

Uzbroi艂a si臋 w kij bejsbolowy i waln臋艂a z ca艂ej si艂y poni偶ej brzucha i nie dlatego, 偶e poderwa艂a jej m臋偶a, a dlatego, 偶e katowa艂a j膮 opowie艣ciami jak wa艂kowa艂a si臋 z nim w lesie, na polu, w samochodzie, w hotelach i pisa艂a ile da艂 jej orgazm贸w. To kochanka sprawi艂a, 偶e w jednej chwili przesta艂a kocha膰 m臋偶a, poniewa偶 zada艂 si臋 z tak膮 kobiet膮 bez klasy i za te wszystkie pod艂o艣ci postanowi艂a j膮 ukara膰 i niech zabiera sobie jej m臋偶a na zawsze, bo ona nie chce go ju偶 zna膰,

Kto艣 wezwa艂 policj臋 i Lilian臋 zabrali na komisariat, ale po wys艂uchaniu opowie艣ci zrozpaczonej kobiety i przeczytaniu tych 艣wi艅stw w jej telefonie, odwieziono j膮 do domu i kazali si臋 uspokoi膰. Policja doskonale wiedzia艂a, 偶e wzi臋ty adwokat ma romans i to z kobiet膮, kt贸ra mog艂aby by膰 jego c贸rk膮.

Liliana przele偶a艂a wiele dni, odwr贸cona do 艣wiata na kanapie i p艂aka艂a z 偶alu, 偶e jej m膮偶 okaza艂 si臋 takim draniem. Nie chcia艂a rozmawia膰 z dzie膰mi, bo wstydzi艂a si臋 swojego, obecnego 偶ycia. Pi艂a w samotno艣ci, ale pewnego ranka si臋 obudzi艂a i powiedzia艂a, 偶e si臋 gnojowi nie da.Podnios艂a si臋 i przeprowadzi艂a bardzo szybki rozw贸d, a potem powiadomi艂a swoje dzieci, 偶e zamierza wyjecha膰 z miejscowo艣ci, w kt贸rej spotka艂o j膮 tak wiele z艂a.

Sprzeda艂a ich dom, bo jej zostawi艂 i za te pieni膮dze wyjecha艂a do W艂och i tam odwiedzaj膮 j膮 teraz dzieci. Siedz膮 cz臋sto nad morzem, wszyscy razem, a ona dorabia w malutkiej kawiarence podaj膮c najwspanialsz膮 kaw臋 w艂oskim turystom, ale nie szuka ju偶 mi艂o艣ci.

Telefon do Matki – jestem lekko rozedrgana :)

Dzwoni telefon. Widz臋 kto dzwoni, bo na smatfonie mam du偶e czcionki. Dzwoni moje dzieci臋, te najstarsze. S艂ysz臋 w s艂uchawce g艂os zdyszany. Kurcze, co Ona zn贸w taka zdyszana.

– Mamo, jak si臋 czujesz? – W miar臋 moja C贸rko si臋 czuj臋, a co Ty taka zdyszana jeste艣?

– Mamo, mam chwil臋 wolnego, a wi臋c biegn臋 na oko艂o jeziora, bo musz臋 nabra膰 dystansu do tego wszystkiego i od艣wie偶y膰 umys艂, bo w pracy jest tyle roboty i nie mam zupe艂nie czasu dla siebie, a w艂a艣nie wr贸ci艂am ze Szczecina z dw贸ch szkole艅 i jestem padni臋ta, a m贸j m膮偶 te偶 siedzi w pracy i wykorzysta艂am moment, 偶e moja c贸rka bawi si臋 z kuzynem, a wi臋c posz艂am na tras臋, aby nabra膰 do tego wszystkiego dystansu. – Wiesz, na tym szkoleniu pewna psycholo偶ka mnie pochwali艂a, 偶e mam du偶膮 wiedz臋 i powinnam zaj膮膰 si臋 szkoleniami innych, ale ja nie mog臋 jeszcze, bo Luizka jest jeszcze taka ma艂a i mnie potrzebuje. – Mo偶e zajm臋 si臋 zmian膮 zawodu po 40- tce, kiedy ona podro艣nie, cho膰 ju偶 mnie kusi, bo jestem zm臋czona prac膮 w gimnazjum.

– Tak, podzielam t臋 my艣l, ale pami臋taj, 偶e 艣wiata nie uzdrowisz, a wi臋c podejd藕 do tego z dystansem, bo si臋 wypalisz, ale znam Ciebie, 偶e inaczej nie potrafisz i bierzesz wszystko tak bardzo powa偶nie, a dzieciaki w gimnazjum maj膮 coraz wi臋cej problem贸w i jeszcze do tego ta cholerna biurokracja.

– Wiem mamo, 偶e radzi艂a艣 mi bardziej luzackie podej艣cie do pracy, ale ja inaczej nie umiem i z tego powodu cz臋sto nie sypiam, a do tego Luiza ma jaki艣 skok rozwojowy i zasypia dopiero po p贸艂nocy.

– Mamo, dzwoni艂am do Babci Halinki i ona kompletnie ju偶 nie s艂yszy, co ja do niej m贸wi臋, a wi臋c jest z ni膮 coraz gorzej.

– Wiem, ale jak ze mn膮 rozmawia, to si臋 strasznie pilnuje i nie powtarza si臋, a wi臋c nie chce mnie martwi膰 i jest bardzo zdyscyplinowana, a wi臋c uwa偶am, 偶e nie jest z ni膮 tak bardzo 藕le. Wiem, 偶e udaje, ale to jest jaka艣 forma 膰wiczenia m贸zgu!

– Mamo, wpadn臋 do Ciebie, ale teraz jestem tak cholernie zaj臋ta, a wi臋c mam za chwil臋 szkolenie, a potem musz臋 zrobi膰 sprawozdanie, a potem jako艣 ogarn膮膰 dom, bo go zaniedba艂am i jeszcze te艣cie, coraz gorzej si臋 czuj膮. Wybacz, 偶e tak rzadko jestem u Ciebie.

– C贸rko, a czy Ty my艣lisz, 偶e ja tego nie czuj臋 i dlatego z byle pierdo艂膮 do Ciebie nie dzwoni臋, bo wiem, 偶e nie wiesz gdzie palcem i tak dalej…

Wiem, 偶e wsp贸艂czesny 艣wiat p臋dzi i moje dzieci te偶. Wiem, 偶e nas kochaj膮, ale to nie moja wina, 偶e ja ju偶 ten p臋d mam za sob膮, a wy艣cig szczur贸w wci膮偶 trwa i co ja na to mog臋?

Mog臋 si臋 rozedrga膰 i kocha膰 i wspiera膰 ich – tyle mog臋 z m臋偶em, a w naszym domu ja klikam bloga, a m膮偶 ogl膮da swoje programy, a tam gdzie艣 艣wiat p臋dzi jak oszala艂y i wch艂on膮艂 nasze dzieci. Koniec, ale mo偶e jeszcze nie!

– Mamo strasznie Ci臋 kocham i tylko je艣li znajd臋 chwil臋 czasu, to wpadn臋 do Ciebie na pogaduchy i dobr膮 kaw臋. Kocham i pami臋taj, 偶e zawsze o Tobie my艣l臋.

A ja po takim telefonie p艂on臋 z rado艣ci, a jednak dr偶臋, bo co艣 mi si臋 przypomina, 偶e sama tak p臋dzi艂am przez 偶ycie i wiele po drodze pogubi艂am, ale na staro艣膰 chc臋 to wszystko naprawi膰 i powiedzie膰 im, 偶e bardzo ich wszystkim kocham, a偶 po 艣mier膰.

Niech te s艂owa zostan膮 na moim blogu, bo mo偶e kto艣, kiedy mnie ju偶 nie b臋dzie, zrozumie, 偶e odczuwa艂am i czu艂am histori臋 naszych relacji, ale hello, jeszcze 偶yj臋.

Ps. Ja ju偶 przep艂yn臋艂am Ocen 呕ycia i zosta艂a mi do przep艂yni臋cia malutka zatoczka i gdzie艣 tam jest przysta艅 z motto, 偶e oto ju偶 jest koniec, a moje dzieci wci膮偶 p艂yn膮 po morzach i oceanach, zahaczaj膮c o drobne wysepki i tak mnie to cieszy, 偶e wci膮偶 walcz膮. 馃檪

Niekt贸re kobiety nigdy nie zm膮drzej膮!

Zauwa偶yli艣cie, 偶e 聽Internet opanowa艂 jaki艣 dziwny trend pod kryptonimem „taka sytuacja”? Z pocz膮tku kiedy czyta艂am notki na FB, czy TT z tym stwierdzeniem, pod kt贸rym pojawia si臋 聽zdj臋cie z wakacji, czy te偶 oboj臋tnie czego sytuacja dotyczy艂a, my艣la艂am, 偶e to jest jednostkowe i autor wpisu nie chc膮c si臋 rozpisywa膰, opatrzy艂 sw贸j wpis „tak膮 sytuacj膮”

Niestety, ale jest to chyba nowa moda i wiele os贸b podaje co艣 od siebie i zawiera w wiadomo艣ci 聽te dwa s艂owa, co nie za bardzo mi si臋 to podoba, ale i postanowi艂am pierwszy i ostatni raz opisa膰 tak膮 sytuacj臋 馃榾

Jest g艂臋boka noc i 艣pimy z m臋偶em sobie w najlepsze, a sen po p贸艂nocy podobno jest najlepszy i najwarto艣ciowszy, a tu ni z tego, ni z owego kto艣 dzwoni na telefon mojego m臋偶a.

Po drugiej stronie telefonu 聽odzywa si臋 be艂kocz膮cy, kobiecy g艂os, zach臋caj膮cy mojego m臋偶a do nocnych pogaw臋dek. Oczywi艣cie m膮偶 szybko pozby艂 si臋 tej rozmowy i jasno i wyra藕nie o艣wiadczy艂, 偶e to nie jest najlepsza chyba pora na nocnych Polak贸w rozmowy.

Dzwoni艂a z Irlandii dawna nasza znajoma, kt贸ra wyjecha艂a z Polski, a z kt贸r膮 zerwali艣my kontakty 艂adne par臋 lat temu z powodu jej alkoholizmu, z kt贸rego jak wida膰 nie wysz艂a i pije nadal. Ja wiem, 偶e mo偶e czu膰 si臋 nieszcz臋艣liwa, bo m膮偶 jej zgin膮艂 jakie艣 15 lat temu w wypadku, a syn powiesi艂 si臋 w wi臋zieniu. Ja czuj臋, 偶e ona jest nieszcz臋艣liwa i topi swoje smutki w alkoholu i nie wyci膮gn臋艂a dot膮d 偶adnych wniosk贸w, 偶e jako, zawsze pijana matka i 偶ona nie zdo艂a艂a uratowa膰 swojego 偶ycia i pogr膮偶a艂a si臋 w na艂ogu i pogr膮偶a. Ja czuj臋, 偶e t臋skni za krajem i jestem w stanie j膮 zrozumie膰, ale nie zrozumiem tego, 偶e skoro wyjecha艂a z kraju po lepsze 偶ycie i pieni膮dze – pije nadal.

Po tym telefonie na nowo przy艂o偶yli艣my si臋 do snu i zasn臋li艣my, zapominaj膮c o tej sytuacji, t艂umacz膮c sobie, 偶e po pijaku cz艂owiek jest zdolny do r贸偶nych zachowa艅.

Ale dzisiaj rano, par臋 minut po 8, kiedy jeszcze smacznie spali艣my, odezwa艂 si臋 telefon z tego samego numeru, a wi臋c akcja nawi膮zania pogaw臋dki nie zosta艂a odpuszczona mojemu m臋偶owi, bo skoro nie chcia艂 rozmawia膰 w nocy, to mo偶e skusi si臋 rozmawia膰 o 艣wie偶ym poranku?

M膮偶 odebra艂, a tam o tak wczesnej porze zn贸w odzywa si臋 be艂kocz膮cy i w amoku g艂os – no kurza twarz – sobie pomy艣la艂am. Co to znaczy, 偶e po prawie dziesi臋ciu latach nieutrzymywania kontaktu, ta kobieta sobie co艣 ubzdura艂a, a wi臋c trzeba wkroczy膰 i j膮 wyprostowa膰, bo m膮偶 sobie tego nie 偶yczy, a nie wie jak post膮pi膰, by si臋 delikatnie m贸wi膮c – odchrzani艂a, gdy偶 nie widzi sensu, aby ona traci艂a pieni膮dze dzwoni膮c z zagranicy pod wp艂ywem alkoholowego impulsu.

Dzwoni臋 ja, aby uzmys艂owi膰 pijanej kobiecie, 偶e sobie nie 偶ycz臋, aby nagabywa艂a mojego m臋偶a telefonami, a rozmowa wygl膮da艂a tak: 馃榾

– Czy to pani xxxx? – Tak – s艂ysz臋 be艂kot i przedstawiam si臋.

– Dlaczego wydzwaniasz po nocach do mojego m臋偶a – pytam stanowczo.

– Ja! – pada odpowied藕. – Chyba si臋 co艣 ci pomyli艂o – zaprzecza stanowczo.

– No to jak my艣lisz, sk膮d mam tw贸j numer? – zapyta艂am.

– No nie wiem! – konsternacja i jest zdziwiona.

– S艂uchaj, ja jeszcze 偶yj臋 i nie wysilaj si臋, poniewa偶 powtarzam, 偶e sobie nie 偶ycz臋, aby艣 budzi艂a nas w nocy!

– Ale XXXXX jest moim przyjacielem – mi臋knie i przyznaje si臋, 偶e jednak dzwoni艂a.

S艂ysz臋, 偶e ma dobrze w czubie o 贸smej rano!

– I ty te偶 jeste艣 moj膮 przyjaci贸艂k膮 – zaczyna mi po latach wyznawa膰.

– Nie jestem twoj膮 przyjaci贸艂k膮 i zaprzesta艅, bo powtarzam, 偶e nie 偶yczymy sobie twoich nocnych telefon贸w – cze艣膰 i zako艅czy艂am rozmow臋, ale za chwil臋 pijana kobieta ponownie dzwoni, ale ju偶 do mnie.

Nie odebra艂am, uwa偶aj膮c rozmow臋 z pijan膮 kobiet膮 za zako艅czon膮, cho膰 g艂owy nie dam sobie obci膮膰, 偶e telefon贸w ju偶 nie b臋dzie i tylko szkoda mi, 偶e po traumatycznych przej艣ciach w swoim 偶yciu, ta kobieta niczego w nim nie zrozumia艂a, a wci膮偶 brnie po r贸wni pochy艂ej, ku upadkowi, bo tak to si臋 sko艅czy!

Taka sytuacja!

Sk膮d bior膮 si臋 tacy ludzie?

Ogl膮dam nami臋tnie „Szk艂o Kontaktowe”, poniewa偶 odpowiada mi ta forma rozm贸w o polityce i tym, co dzieje si臋 w kraju i na 艣wiecie. Nie szkodzi, 偶e niekt贸rzy ludzie wy艣miewaj膮 ten program, a odbiorc贸w szk艂a nazywaj膮 oszo艂omami i lemingami. Mnie to nie uw艂acza w 偶adnym razie, bo ogl膮daczy program贸w takich jak „Dlaczego ja”, „Trudne sprawy”, czy te偶 „Ukrytej prawdy”, tak偶e uwa偶aj膮 za idiot贸w, cho膰 sami ogl膮daj膮 te denne programy, bo sk膮d by wiedzieli, 偶e s膮 to programy og艂upiaj膮ce. W kwestii wyboru, co ogl膮daj膮 inni ludzie, mnie to nic nie obchodzi, bo tak jak o gustach si臋 nie dyskutuje. Ka偶dy ma prawo wyboru, tak wi臋c moj膮 wieczorn膮 rozrywk膮 przed snem jest „Szk艂o Kontaktowe” i nikomu nic do tego.

Mam swoje ulubione pary prowadz膮cych ten program, ale mniejsza o to. bo mnie interesuj膮 tak偶e telefony do tego programu od odbiorc贸w tej satyrycznej pozycji, chyba najlepszej pod k膮tem rozm贸w o polityce, bo z lekk膮 nutk膮 humoru i sarkazmu w wykonaniu inteligentnych prowadz膮cych. Ale do rzeczy…

Dzwoni telefon, bodaj偶e przed wczoraj od Pani, ale imienia nie pami臋tam i sk膮d dzwoni艂a jedna z s艂uchaczek.

– Dobry wiecz贸r, 聽tak si臋 ciesz臋, 偶e si臋 dodzwoni艂am – zaczyna owa pani rozmow臋, czyli euforia, bo trudno do szk艂a si臋 dodzwoni膰. Kiedy艣 sama pr贸bowa艂am, bez efektu.

– Pani Mario, 偶ycz臋 pani wszystkiego najlepszego z okazji urodzin.

Tak, zgadza si臋 Pani Maria Czubaszek urodzi艂a si臋 w tym samym miesi膮cu, co ja, czyli jest sierpniowa. 馃檪

– Dzi臋kuj臋 za 偶yczenia, odpowiada wzruszona Pani Maria.

– Pani Mario, ale ja jeszcze spytam, czy nie by艂o by Pani mi艂o, gdyby otrzyma艂a teraz Pani 偶yczenia od dzieci, kt贸re Pani usun臋艂a, chyba by艂o ich dwoje? Tak sobie my艣l臋, 偶e by艂aby Pani szcz臋艣liwa, 偶e pami臋taj膮 – prawda?聽

Ja zapadam si臋 pod ziemi臋 i razem z m臋偶em wpadamy w konsternacj臋, by za chwil臋 przedyskutowa膰 ten telefon, cho膰 nie sz艂o nam to najlepiej. Powsta艂o zasadnicze pytanie – sk膮d bior膮 si臋 tak nietaktowni ludzie? Nic wi臋cej nam nie przysz艂o do g艂owy, a Pani Maria po tym telefonie, na pocz膮tku s艂odkim i uprzejmym, a za chwil臋 z wbitym no偶em w brzuch, szybko si臋 pozbiera艂a, aby w艂膮czy膰 si臋 w dalszy ci膮g programu.

Ten telefon utkwi艂 mi w pami臋ci, gdy偶 sobie pomy艣la艂am, 偶e osoby publiczne powinny mie膰 swoje tajemnice, z kt贸rymi nie powinni lata膰 po mediach i opowiada膰 o najskrytszych sprawach ze swojego 偶ycia i tu Pani Maria Czubaszek pope艂ni艂a 偶yciowy b艂膮d i w zasadzie zbiera tego teraz 偶niwo. Powinno to by膰 przestrog膮 dla ka偶dego cz艂owieka, nie koniecznie medialnego. Nie wszystko jest na sprzeda偶, bo nigdy nie wiadomo na jak膮 kanali臋 si臋 natrafi.

Uwa偶am, 偶e w dobie Internetu wszelkie pretensje i uwagi do cudzego 偶ycia mo偶na za艂atwi膰 drog膮 korespondencji, a nie wywleka膰 to na wizji, by zdyskredytowa膰 cudze, 偶yciowe decyzje. Ten telefon by艂 dla mnie wyj膮tkowo nietaktowny i perfidny i nale偶y trzy razy si臋 zastanowi膰, czy warto upodli膰 inn膮 osob臋, a wi臋c najpierw my艣l, a potem m贸w – to taki apel na moim blogu.

M贸j ma艂y sukces blogowy, a wi臋c zaszczyt kopn膮艂 mnie w za…ek

Dzwoni m贸j fajny smartfonek, kt贸ry bardzo lubi臋, bo jest czytelny i w kilka dotkni臋膰 聽wszystkie opcje b艂yskawicznie si臋 wy艣wietlaj膮 du偶ymi literami, co w moim wieku jest nies艂ychanie wa偶ne. Szukanie okular贸w jest bardzo nerwowe, kiedy musz臋 pilnie zadzwoni膰, albo odebra膰 nie 聽wiedz膮c kto do mnie dzwoni. Ze smartfonkiem nie szukam okular贸w 馃檪

No wi臋c bez okular贸w czytam, 偶e dzwoni moja C贸rka ze Szczecina.

-Halo, s艂ucham.

– Mamu艣 jeste艣 s艂awna w艣r贸d rodzic贸w dzieci z Przedszkola nr 18 w Szczecinie, a to za spraw膮 Twojego wpisu na blogu o wczorajszych wyst臋pach dzieci w Teatrze 鈥濸leciuga鈥. Pani Dyrektor rozes艂a艂a mejle do rodzic贸w, podaj膮c link do Twojego bloga, a wi臋c informuj臋, 偶e jeste艣 s艂awa ha ha.

Konsternacja chwilowa z mojej strony, hm, hm, hm, no fajnie si臋 sta艂o, tylko jakim cudem Pani Dyrektor trafi艂a na m贸j bardzo skromny blog? Wida膰, 偶e szuka艂a informacji na temat jej pracy i oczywi艣cie wszystkich nauczycieli przedszkolnych, kt贸rzy w艂o偶yli bardzo wiele pracy, aby okie艂zna膰 te wszystkie szczypiorki. Nauczy膰 艣piewa膰, deklamowa膰, recytowa膰 i oczywi艣cie ta艅czy膰. M贸wi si臋, aby艣 nie musia艂 cudze dzieci uczy膰, czy jako艣 tak. Fakt, faktem, 偶e wszyscy wykonali wielk膮 robot臋, a widownia podzi臋kowa艂a wszystkim gromkimi brawami.

No warto pisa膰 bloga, cho膰 notka by艂a w zasadzie tylko dla mnie, abym po jakim艣 tam czasie mog艂a sobie przypomnie膰 owo wydarzenie w moim 偶yciu. Nie chc臋 nic po sobie nie zostawi膰, dlatego notuj臋 klawiatur膮 r贸偶ne zdarzenia i osobiste przemy艣lenia. Nigdy si臋 nie spodziewa艂am, 偶e blog b臋dzie podczytywany przez innych ludzi i nic nie robi艂am, aby promowa膰 te swoje wypocinki. No mo偶e tylko to, 偶e linkuj臋 bloga na Facebooku i tyle. No ciesz臋 si臋 ogromnie, 偶e kr贸tka, moja notka posz艂a w 艣wiat i dzi臋kuj臋 Pani Dyrektor Przedszkola nr 18 za przemi艂y komentarz.

Druga sprawa, to utworzy艂o si臋 Polskie Stowarzyszenie Blogier贸w i Vlogier贸w. Mam ich adres i zapozna艂am si臋 z regulaminem i po trosze z opiniami do艣wiadczonych blogier贸w, kt贸rzy doszukuj膮 si臋 jakby to delikatnie uj膮膰, nieprawid艂owo艣ci i s膮 sceptyczni, aby wst膮pi膰 do tego stowarzyszenia. Czekaj膮, jak si臋 to wszystko rozwinie i obserwuj膮, kto b臋dzie si臋 podpina艂 pod stowarzyszenie i jak膮 kas臋 b臋dzie z tego wyci膮ga艂, gdy偶 istnieje podejrzenie, 偶e organizatorzy z reklam b臋d膮 mieli niez艂e profity i je艣li nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kas臋 鈥 proste prawda?

B臋d臋 obserwowa艂a , cho膰 w sieci jest masa blog贸w naprawd臋 profesjonalnych, a moje tam takie pisanie, jest bardzo skromne. Takie w zasadzie na wz贸r pami臋tnika, a pami臋tniki, to wydaje si臋 najcz臋艣ciej po zgonie autora, ale spokojnie – nie wybieram si臋 jeszcze na chmurki i jeszcze nie jedno ciekawe wydarzenie zdarzy si臋 w moim 偶yciu, co b臋dzie warte upami臋tnienia w s艂owach z moc膮 klawiatury. I tu nasuwa si臋 wniosek, 偶e klawiatura pi臋knie pisze, a czy ja potrafi臋 jeszcze pisa膰 r臋cznie? Zawsze mia艂am do艣膰 艂adny charakter pisma, ale czy mam jeszcze, kiedy wszelkie sprawy za艂atwiam drog膮 elektroniczn膮 鈥 ot czasy nasta艂y ciekawe 馃榾