Archiwa miesi臋czne: Lipiec 2014

Tak bardzo chcia艂a by膰 szcz臋艣liwa

Byli m艂odymi lud藕mi i zaraz i za nied艂ugo si臋 pobrali. On by艂 troch臋 starszy od niej, ale wcale jej to nie przeszkadza艂o. Podoba艂o si臋 jej, 偶e ma dobr膮 prac臋 i jest zaradnym cz艂owiekiem, kt贸ry potrafi zaoszcz臋dzi膰 i wydaje pieni膮dze rozs膮dnie i bez szale艅stw. Zakocha艂a si臋 bez umiaru i wszystko jej si臋 w nim podoba艂o, a najbardziej jego poczucie humoru.

Szybko dostali mieszkanie, a ona pomaga艂a w urz膮dzaniu tego wsp贸lnego gniazdka, bo w ko艅cu te偶 pracowa艂a i pragn臋艂a pokaza膰 mu, 偶e zale偶y jej, aby ich miejsce do mi艂o艣ci by艂o bardzo przytulne i takie, do kt贸rego chce si臋 wraca膰, a wi臋c ich mi艂o艣膰 kwit艂a i cieszyli si臋 z ka偶dej zakupionej rzeczy.

Po roku urodzi艂a si臋 im 艣liczna c贸reczka, kt贸ra ros艂a zdrowo, a ona b臋d膮c na macierzy艅skim odda艂a si臋 ma艂ej bez reszty. By艂a szcz臋艣liwa, tym bardziej, 偶e zarobki m臋偶a by艂y coraz wy偶sze, ale pracowa艂 naprawd臋 wiele godzin – ponad norm臋.

Czeka艂a na niego z gor膮c膮 kolacj膮 – zawsze i stara艂a si臋 ile si艂, aby by艂 z niej dumny. Pewnego razu przyszed艂 z pracy skonany i zarzuci艂 jej, 偶e ta kolacja jest na odpieprz i odsun膮艂 talerz od siebie ostentacyjnie. Wyszed艂 i zostawi艂 j膮 w konsternacji, a przecie偶 si臋 tak bardzo stara艂a. Nie da艂o jej to nic do my艣lenia i zastanawia艂a si臋 chwil臋, 偶e by膰 mo偶e s艂abo si臋 postara艂a, a rano, po nocy us艂ysza艂a z kuchni dlaczego nie zrobi艂a mu 艣niadania do pracy, kiedy on tak ci臋偶ko pracuje. Pomy艣la艂a sobie, 偶e faktycznie, bo niepotrzebnie zaspa艂a, ale c贸rka w nocy marudzi艂a, bo zachorowa艂a na zapalenie ucha i ca艂膮 noc j膮 tuli艂a i uspokaja艂a. Wsta艂a i zrobi艂a m臋偶owi 艣niadanie, zawijaj膮c, aby mia艂 co je艣膰.

Przysz艂o na 艣wiat drugie dziecko i wszystkie zaj臋cia by艂y razy dwa. C贸reczka by艂a zazdrosna o braciszka i wybucha艂a co rusz p艂aczem z zazdro艣ci i ona musia艂a to wszystko pogodzi膰. Sama do lekarzy i sama ogarnia艂a dom, aby m膮偶 po pracy nie mia艂 偶adnych pretensji, ale nie raz jej wypomnia艂, 偶e nie wie, co ona robi, ale wszystko w domu jest nie tak. Chodzi艂 po domu i sprawdza艂, czy czyste s膮 pod艂ogi, a kurze starte z mebli. Zawsze znalaz艂 co艣, co jej wypomnia艂. Zdarza艂o si臋, 偶e krzycza艂 i pokazywa艂 palec pe艂en kurzu i macha艂 nie艣wie偶ym r臋cznikiem, wed艂ug niego.

Kiedy dzieci podros艂y wr贸ci艂a do pracy i by艂a bardzo szcz臋艣liwa, 偶e oderwie si臋 od domowej rutyny. Zacz臋艂a si臋 ba膰 swojego m臋偶a, ale w pracy by艂a zawsze u艣miechni臋ta i nikt niczego si臋 nie domy艣la艂, ale ona bieg艂a z pracy do domu, aby szybko przygotowa膰 mu posi艂ek i ogarn膮膰 dzieci, kt贸re musia艂y by膰 bardzo cicho, kiedy ich ojciec wraca艂 zm臋czony z pracy. Jej 偶ycie zamieni艂o si臋 w koszmar, bo m膮偶 nigdy nie by艂 zadowolony i potrafi艂 ostro to wykrzycze膰.

Przesta艂a dobrze sypia膰 i obwinia艂a si臋 za taki stan rzeczy. My艣la艂a, 偶e jest do niczego, skoro m膮偶 jest wiecznie niezadowolony. Wpad艂a w paranoj臋 sprz膮tania, wycierania i uk艂adania. Gotowa艂a z wyprzedzeniem, ale on nigdy sobie nie zagrza艂 gotowego obiadu, bo – czeka艂, a偶 poda mu si臋 pod nos. Nie nad膮偶a艂a i wci膮偶 my艣la艂a co dalej i ile jeszcze wytrzyma.

Wytrzyma艂a do czasu, kiedy dzieci posz艂y na swoje i w pewnym momencie spakowa艂a si臋 i bez s艂owa odesz艂a. Wynaj臋艂a sobie pok贸j u starszej pani i pe艂na obaw my艣la艂a, 偶e mimo skromnych 艣rodk贸w da rad臋. Napisa艂a pozew o rozw贸d, bo nie chcia艂a wr贸ci膰 nigdy wi臋cej do tego piek艂a. Nie by艂o 艂atwo w s膮dzie, ale rozw贸d otrzyma艂a i odetchn臋艂a z ulg膮, 偶e teraz zajmie si臋 tylko prac膮 i swoimi dzie膰mi, kt贸re te偶 odczu艂y terror domowy. Kiedy na 艣wiat przysz艂y wnuki, zaj臋艂a si臋 nimi w miar臋 wolnego czasu.

Zat臋skni艂a za mi艂o艣ci膮, ale tak膮 prawdziw膮. Mi艂o艣ci膮 szczer膮 i pragn臋艂a pozna膰 cz艂owieka, kt贸ry j膮 doceni i zaakceptuje tak膮 jak膮 jest. Jej by艂y m膮偶 zupe艂nie sobie nie radzi艂 z 偶yciem, ale jej ju偶 to nic nie obchodzi艂o. Nie mia艂a dla niego odrobiny lito艣ci i zamkn臋艂a za sob膮 ten rozdzia艂.

Pewnego dnia na spotkaniu klasowym, po 30 latach, jedna z kole偶anek zapozna艂a j膮 z Jurkiem. Jurek by艂 na emeryturze i dobrze mu z oczu patrzy艂o. Pierwszy taniec i tak do rana du偶o ze sob膮 rozmawiali, oboje poranieni.

Wysz艂a za m膮偶 za Jurka, zakochana po uszy. 60 latka czu艂a, 偶e to jest ten m臋偶czyzna, kt贸ry bierze j膮 jaka jest. Nie krytykowa艂, a kocha艂, obsypuj膮c kwiatami, zabiera艂 na wczasy i wypady. 聽By艂a tak bardzo wreszcie szcz臋艣liwa. By艂a wreszcie sob膮.

Pewnego dnia, miesi膮c po 艣lubie kto艣 do niej zadzwoni艂 ze szpitala i poinformowa艂, 偶e Jurek upad艂 na ulicy i zmar艂 na zawa艂!

Zrobi艂a mu wspania艂y pogrzeb, na kt贸ry przyby艂o p贸艂 miasta, a potem d艂ugo chorowa艂a, ale postanowi艂a 偶y膰 – wci膮偶 dla dzieci.

Trzeba rozmawia膰 ze sob膮

– Mamo przyjecha艂am na te wakacje i nie mam czasu z Tob膮 porozmawia膰. Dzieci ponad wszystko, a wi臋c wiele robi臋, aby zape艂ni膰 im czas. Pla偶a i tego najbardziej im brakowa艂o, bo u nas trzeba daleko jecha膰, aby u艣wiadczy膰 kawa艂ek zieleni, skrawka piasku i czystej wody. Zostawi艂am dzieci u prababci, na chwileczk臋 i chc臋 z Tob膮 pogada膰, tak o wszystkim, bo si臋 troch臋 nazbiera艂o. Sama wiesz, 偶e przy dzieciach nie da si臋 tak porozmawia膰, bo wci膮偶 co艣!

– Siadaj c贸rko – kawa, czy herbata? – Nic mamo, bo taki upa艂, a kupi艂am sobie zimn膮 col臋, 偶eby si臋 odrobin臋 sch艂odzi膰. – Masz ochot臋?

– Nalej odrobink臋, bo upa艂 daje si臋 w znaki, 聽ale m贸w, co Ci na sercu le偶y.

– Mamo, mam taki dylemat, 偶e czasami bardzo si臋 boj臋, bo nie wiadomo, w jakim momencie, co艣 z艂ego mo偶e si臋 wydarzy膰, bo niby wszystko jest jak w bajce, a za chwil臋 mo偶e si臋 co艣 niespodziewanego zadzia膰, bo na przyk艂ad jaka艣 choroba w rodzinie, no wiesz!

– Kochanie, 偶ycie nie sk艂ada si臋 tylko z samych przyjemno艣ci i jeste艣my powo艂ani na ten 艣wiat, aby umie膰 zmierzy膰 si臋 ze wszystkim, tak z rado艣ci膮, jak i ze smutkiem. Nigdy nie wiemy, co si臋 zdarzy, bo 偶ycie to jedna wielka niewiadoma i podam Ci przyk艂ad jaki mi teraz przychodzi do g艂owy. Nasza, polska aktorka, Gra偶yna Kolska w艂a艣nie jecha艂a z c贸rk膮 samochodem i sta艂a si臋 rzecz straszna, bo mia艂y wypadek. Aktorka jest ranna i prze偶y艂a, a jej c贸rka zgin臋艂a w tym wypadku i zobacz, jak w jednej chwili zawala si臋 komu艣 艣wiat. W ka偶dym aspekcie naszego 偶ycia musimy by艂 bardzo ostro偶ni i uwa偶ni, cho膰 niczego nie da si臋 przewidzie膰 na zapas, bo gdyby艣my wiedzieli, 偶e upadniemy, to by艣my najpierw usiedli, aby zapobiec upadkowi.

– Mamo, mamy kryzysy z m臋偶em, bo kiedy nadchodzi weekend, nie potrafimy po tej gonitwie si臋 odnale藕膰. Jeste艣my nerwowi, bo tyle jest do zrobienia, a chcemy z dzie膰mi gdzie艣 wyj艣膰. Spieszymy si臋 i wkurzamy, 偶e to wszystko tak wolno idzie i nie nad膮偶amy, a czas ucieka.

– Kochanie, taka jest rola rodzic贸w i musicie by膰 cierpliwi, bo ma艂e dzieci i roboty w br贸d, ale pomy艣l sobie, 偶e za chwil臋 urosn膮 i b臋d膮 na tyle m膮dre, 偶e zostan膮 w domu same, a wy wyjdziecie na romantyczny spacer, ale p贸ki co, jeste艣cie im potrzebni i musicie swoje pragnienia zachowa膰 na potem. Dzieci to jest najwi臋ksza warto艣膰 w rodzinie i one s膮 priorytetem, a wi臋c cierpliwo艣ci.

– Mamo jestem tak zm臋czona czasami, 偶e te chwile sama na sam s膮 drugim planie. Po ca艂ym dniu, zaganianym i zap臋dzonym, usypiam jak tylko przy艂o偶臋 si臋 do poduszki i mam z tego powodu wyrzuty sumienia. Jak to wszystko pogodzi膰

– Kochanie, wiem wiem, bo sama tak mia艂am, ale pami臋taj aby zrobi膰 taki dzie艅, tylko dla was. Taki dzie艅, kiedy ju偶 nabierzesz si艂, a dzieci b臋d膮 spa艂y, b膮d藕 wyj膮tkowa dla swojego m臋偶a. To od ciebie 聽najbardziej zale偶y, bo jeste艣 kobiet膮, aby podsyca膰 ten ogie艅 i nie da膰 mu nigdy zgasn膮膰. Pami臋taj, 偶e Tw贸j m膮偶 jest tego wart. To wyj膮tkowy cz艂owiek, kt贸ry nie pije, nie szlaja si臋, a kocha wasze dzieci i Ciebie bez reszty, a wi臋c wiem, 偶e masz dla kogo si臋 stara膰, bo masz wyj膮tkowe szcz臋艣cie, 偶e trafi艂a艣 na takiego faceta, kt贸ry jest opieku艅czy, kochaj膮cy, zaradny, oszcz臋dny i do tego przystojny.

– Mamo, smutno wspominam swoje dzieci艅stwo, bo tak ci膮gle si臋 co艣 dzia艂o w naszym domu. Wiecznie by艂a艣 zdenerwowana, bo ojca nie by艂o w domu, a wszystko spoczywa艂o na twojej g艂owie. Wiecznie o niego walczy艂a艣 i by艂a艣 rozdwojona mi臋dzy nami, 聽naszym wychowaniem. Wiem, 偶e by艂o ci ci臋偶ko.

– Kochana, zawsze mi zale偶a艂o, aby rodzina by艂a w kupie. Zale偶a艂o mi, aby wasz ojciec kocha艂 Was, jak ja, a nie jak膮艣 tam c贸rk臋 z przypadku, sp艂odzon膮 w alkoholowym amoku. To wy by艂y艣cie jego dzie膰mi, sp艂odzonymi w mi艂osnym u艣cisku, a nie z t膮 kobiet膮 rozwi膮z艂膮, nic nie wart膮, walcz膮c膮 o niego z powod贸w finansowych, bo akurat ledwo dysza艂a, a do tego wydawa艂o si臋 jej, 偶e jest zakochana – ha ha w trzecim facecie swojego 偶ycia, kt贸ry j膮 odtr膮ci艂, bo nie by艂a nic warta i ja to wiedzia艂am i wiesz co?

To ja kocha艂am Twojego ojca bezinteresownie i to ja mia艂am z nim Was z pe艂n膮 odpowiedzialno艣ci膮 i to ja chcia艂am uratowa膰 nasz膮 rodzin臋, a je艣li z tego powodu cierpia艂a艣, to ja cholernie Ci臋 przepraszam i wiesz co? Teraz, po latach jest normalnie i teraz naprawd臋 si臋 kochamy, a wi臋c walczy艂am o s艂uszn膮 spraw臋 i tyko 偶a艂uj臋, 偶e czasami Waszym kosztem.

– Wiem Mamo i coraz wi臋cej rozumiem z tego wszystkiego i wiem, 偶e musz臋 by膰 silna i cierpliwa.聽

– Mamo, kt贸ra godzina – oj, ju偶 p贸藕no. Lec臋 po dzieci, a t臋 rozmow臋 doko艅czymy. – Pa ca艂uski, do jutra.

– Le膰 do dzieci c贸rko – jutro te偶 jest dzie艅.

Warzywko nadziane warzywkiem

Hej, afryka艅skie upa艂y nadal kr贸luj膮 w Polsce, przynajmniej u mnie, uf… jak gor膮co, a wi臋c je艣膰 nie chce si臋 za bardzo, ale pi膰, to i owszem. Kuchnia zastawiona butelkami w wod膮, lekko gazowan膮, gdy偶 tylko tak膮 lubimy.

Ale ja nie o tym chcia艂am. Dosta艂am par臋 m艂odziutkich kabaczk贸w, a poniewa偶 leczo dopiero by艂o, postanowi艂am je nadzia膰. 馃榾

Mi臋sa mielonego niet, a wi臋c zrobi艂am przegl膮d lod贸wki i co tam by艂o, przyda艂o si臋 do sporz膮dzenia potrawy w艂asnego pomys艂u, a wi臋c:

– Pokroi艂am drobno dwie pieczarki, bo tyle si臋 osta艂o, potem du偶膮 cebul臋, a nast臋pnie dwa, spore pomidory i ciapn臋艂am to na patelni臋, aby si臋 podsma偶y艂o leciutko, od razu przyprawi艂am sol膮 i pieprzem.

– Przekroi艂am kabaczki i wyj臋艂am gniazda nasienne, a nast臋pnie na艂o偶y艂am do 艣rodka przysma偶one z patelni. Pola艂am keczupem i na wierch po艂o偶y艂am plasterki 偶贸艂tego sera, a potem to na patelni臋 i podla艂am 聽wod膮 z ma艂膮 ilo艣ci膮 oleju.

Za 15 minutek mia艂am na talerzu i ju偶 zjad艂am ze smakiem, a wi臋c nak艂aniam, aby w takie upa艂y dogadza膰 sobie warzywkami. Takich przepis贸w w sieci jest masa, a m贸j by艂 spontaniczny ha ha. Drugi kabaczek, czeka na m臋偶a, bo ten w pracy jak zwykle. 馃榾

Mi艂ego dnia kochani 馃檪

Lato przytulmy, ale b膮d藕 czujna i czujny!

Ca艂y rok ludziska zbieraj膮 na te wymarzone wakacje. Ciu艂aj膮, aby niczego im przez te dwa tygodnie nie brakowa艂o. Kiedy nadchodz膮 miesi膮ce cieplutkie, cho膰 w naszym klimacie to totolotek z t膮 pogoda – ludziska pakuj膮 si臋 i jad膮. Jad膮 w g贸ry, na Mazury, czy te偶 nad nasze, polskie morze.

Jad膮 w tym roku z przeszkodami, bo na autostradach postawili bramki i korki ci膮gn膮 si臋 kilometrami, a w samochodzie wrzeszcz膮ce i zm臋czone dzieci. Ale za to kiedy dojad膮 ju偶 na miejsce ka偶dy chce odpocz膮膰 i zostawi膰 wszystko za sob膮. Ludzie pragn膮 czerpa膰 z tych chwil wszystko, co najlepsze, a wi臋c oddaj膮 si臋 totalnemu szale艅stwu, albo lenistwu, ale gorzej jest, kiedy ma si臋 pod opiek膮 malutkie dzieci, kt贸rym trzeba zapewni膰 rozrywk臋, bo w pewnym momencie zaczyna si臋 im nudzi膰, ale po to pojecha艂a szlakiem nadmorskich miejscowo艣ci z akcj膮 „Przytulmy lato” nasza kochana Super Niania, czyli Dorota Zawadzka, aby temu zaradzi膰, ale czy tylko po to?

Ju偶 ona ma wszystko na oku i uwaga, bo mo偶e wynurzy膰 si臋 w ka偶dej chwili i pogrozi膰 rodzicowi, 偶e 藕le odnosi si臋 taki rodzic do swojego dziecka i zaraz napisze o tym na swojej osi czasu, poddaj膮c to pod og贸lnopolsk膮 dyskusj臋!

Super Niania ma nad tym morze oczy i uszy dooko艂a g艂owy i nic 聽nie umknie jej uwadze. Zorganizowa艂a sobie t膮 akcj臋 „Przytulmy lato” i je偶d偶膮c tak w te i we wte, nads艂uchuje, ocenia, a potem przelewa na na swojego bloga. Z jej obserwacji wynika, 偶e jeste艣my narodem, a zw艂aszcza rodzice – do niczego! Siedz膮 w tych rodzicach same szatany, kt贸re podpowiadaj膮, 偶e nale偶y wychowywa膰 dziecko 藕le, bo z blog贸w D.Z. wynika, i偶 polscy rodzice, to kupa nieuk贸w i nie wyedukowanych baran贸w, kt贸rzy nie wiedz膮, 偶e na wakacjach to, czy tamto powinno si臋 wiedzie膰 i wakacje nie zwalniaj膮 nikogo od drobnych potkni臋膰 i wychowawczych norm, tak jak pisz膮 o tym w ksi膮偶kach.

Super Niania chodzi brzegiem morza z kijkami, a na brzegu bawi膮 si臋 dzieci, a wi臋c zd膮偶y oczywi艣cie zauwa偶y膰, 偶e jaki艣 maluch lata sobie bez majteczek, a wi臋c matka tego dziecka, to g艂upia z pewno艣ci膮 jest, bo pedofile tylko si臋 czaj膮!

Uwa偶am, 偶e takie nap臋dzanie z艂ych emocji, wi臋cej szkodzi, ni偶 robi dobrego, bo u艣wiadamia ludziom, 偶e s膮 obserwowani i oceniani, a wi臋c nie mog膮 pozwoli膰 sobie na chwil臋 luzu i relaksu. Nie da si臋 wychowywa膰 swoich pociech ksi膮偶kowo, ale tej pani, to jest bardzo trudno zrozumie膰, bo z tego wiecznego gl臋dzenia i niezadowolenia na rodzic贸w i Polak贸w przecie偶 偶yje, a i na benzyn臋 zarobi膰 trzeba, bo dwa miesi膮ce nad morzem i codziennie w innym domu wczasowym, czy hotelu, przemierzaj膮c setki kilometr贸w – to przecie偶 kosztuje.

Dzi艣 na blogu napisa艂a prawie, 偶e Polacy 偶r膮 na tych wczasach jak istne 艣winie. Nak艂adaj膮 i nak艂adaj膮 na te talerze ze sto艂u szwedzkiego, a偶 do porzygania, bo skoro zap艂acili, to im si臋 nale偶y wszystkiego, a偶 nosem b臋dzie wychodzi膰. Tylko ja si臋 pytam, kto da艂 prawo tej niedyskretnej pani zagl膮da膰 Polakom w talerze? Kto da艂 prawo jej wylicza膰 ile powinni je艣膰 na 艣niadanie, bo pisze o 艣niadaniowej orgii w艂a艣nie. Czujnym okiem wylicza Polakom kalorie, a sama narzeka, 偶e w miejscowo艣ciach wczasowych jest bardzo drogo, a wi臋c jej mo偶e by膰 drogo, a komu艣, kto op艂aci艂 du偶o pieni臋dzy za wy偶ywienie w hotelu, ka偶e je艣膰 jak w domu, czyli kanapk臋 z plasterkiem szynki i wsio! Strach si臋 ba膰 i kochani rodzice, wypoczywaj膮cy nad morzem – uwa偶ajcie, czy owa pani nie robi wam zdj臋cia, jak si臋 nie zdrowo opychacie na 艣niadanie, bo mo偶ecie wyl膮dowa膰 na Facebooku. Ogl膮dajcie si臋 do ty艂u, czy owa pani nie pods艂uchuje waszych rozm贸w z dzie膰mi, lu藕nych i tych bardziej powa偶nych, bo wszystko podlega obr贸bce i mam propozycj臋, aby pani Niania na drugi rok wyjecha艂a sobie na bezludn膮 wysp臋, to mo偶e wreszcie odpocznie i wy te偶 odpoczniecie i poczujecie si臋 swobodnie 馃榾

Nie tak wychowywa艂am swoj膮 c贸rk臋!

Kiedy min臋艂o 25 lat po偶ycia ma艂偶e艅skiego Danuta dowiedzia艂a si臋, 偶e nie jest jedyna. Nie domy艣la艂a si臋 niczego, bo w ferworze obowi膮zk贸w zawodowych i domowych niczego nie zauwa偶y艂a. Dzie艅 sk艂ada艂 si臋 z wielu obowi膮zk贸w i nic nie wskazywa艂o, 偶e jej ma艂偶e艅stwo dobieg艂o ko艅ca. Mieli dwoje dzieci, ju偶 doros艂ych, a kiedy wyjecha艂y na dalsze nauki do du偶ego miasta, my艣la艂a, 偶e wreszcie troch臋 odpocznie i ponownie zbli偶膮 si臋 do siebie.

Zaplanowa艂a romantyczny wyjazd w zimowe g贸ry, co za艂atwi艂a w szybkim tempie przez Internet – na ca艂y tydzie艅! 聽Chcia艂a, aby to by艂a niespodzianka i kiedy zakomunikowa艂a o tym m臋偶owi, to on si臋 nawet ucieszy艂.

O艣rodek by艂 wyposa偶ony w okaza艂y basen i nie brakowa艂o innych atrakcji takich jak rozlu藕niaj膮ce masa偶e i k膮piele i mia艂a nadziej臋, i偶 odpoczn膮 wsp贸lnie i nabior膮 ochoty na seks, taki jak na pocz膮tku!

Dojechali w po艂udnie, a wi臋c rozpakowa艂a baga偶e i szykowali si臋 do romantycznej kolacji, oczywi艣cie przy 艣wiecach i g贸ralskiej muzyce.

Po pierwszym posi艂ku, wznios艂a toast za nich i ich wsp贸lne chwile, ale on j膮 zatrzyma艂 i wyrzek艂:

– Zakocha艂em si臋 w innej i chcia艂em ci o tym powiedzie膰 w stosownej chwili, ale zawsze brakowa艂o mi odwagi, a jestem z ni膮 ju偶 ponad rok! Wybacz, 偶e teraz!

– Co ty do mnie m贸wisz, spyta艂a, a jej twarz natychmiast zmieni艂a si臋 nie do poznania. – Teraz mi to m贸wisz? Teraz! K膮ciki ust jej natychmiast opad艂y, a w oczach pojawi艂y si臋 艂zy. Odstawi艂a kieliszek z szampanem i odesz艂a od stolika i skierowa艂a si臋 do pokoju hotelowego, zostawiaj膮c go i nie obchodzi艂o jej, kto zap艂aci za t臋 kolacj臋.

Zjawi艂 si臋 w pokoju i z p艂aczem w oczach t艂umaczy艂, 偶e to jest silniejsze od niego i nic z tym si臋 ju偶 zrobi膰 nie da. Szanuje j膮 jako kobiet臋 i matk臋 ich dzieci, ale ju偶 jej nie kocha i wyprowadzi si臋 z domu do swojej nowej mi艂o艣ci, kt贸ra jest m艂odsza, ale nie to zawa偶y艂o, i偶 si臋 w niej zakocha艂. Wyduka艂, 偶e ich ma艂偶e艅stwo si臋 wypali艂o i ju偶 nie ma si艂y o nie walczy膰, a z tamt膮 czuje si臋, jakby uby艂o mu 20 lat!

– Wyje偶d偶aj wi臋c i kiedy wr贸c臋, ma nie by膰 ci臋 ju偶 聽w domu – tak sobie za偶yczy艂a i tak si臋 sta艂o.

Kiedy wr贸ci艂a, po g艂臋bokich przemy艣leniach, jego faktycznie ju偶 w domu nie by艂o. Zostawi艂 po sobie puste p贸艂ki w szafach i 艂azience, a ona nie wiedzia艂a jak ma dalej 偶y膰. Zawsze by艂a mocn膮 kobiet膮, a wi臋c 偶adne tam tabletki i absolutnie ani grama alkoholu. Wyt艂umaczy艂a sobie, 偶e nic na si艂臋 i wstanie na nogi szybciej ni偶 komukolwiek si臋 wydawa艂o.

Ruszy艂a w miasto, na fitness, na basen, do przyjaci贸艂, na spotkania, do galerii sztuki. Wsz臋dzie by艂o jej pe艂no. Nikt nie zarzuci艂 jej, 偶e obnosi si臋 ze swoj膮 rozpacz膮, bo nie dawa艂a ku temu 偶adnych powod贸w. Fryzjer, kosmetyczka i kawa z kole偶ankami, rozmowy o wszystkim, tylko nie o swoim nieszcz臋艣ciu. Wszyscy j膮 podziwiali, a dzieci wspiera艂y szczeg贸lnie i wspiera艂y swoj膮 mam臋 za to, 偶e si臋 odnalaz艂a w nowym 偶yciu.

Dowiedzia艂a si臋 pok膮tnie, 偶e tamta urodzi艂a jej ex, bo rozw贸d przebieg艂 bez problem贸w – dwojaczki i przyj臋艂a to bardzo spokojnie. W ko艅cu pouk艂ada艂a sobie 艣wiat i to, co dzia艂o si臋 u jej ex niewiele j膮 ju偶 obchodzi艂o.

Pewnego dnia, siedz膮c przy komputerze odebra艂a wiadomo艣膰 na poczt臋, 偶e jej 20 letnia c贸rka jest w zwi膮zku z 偶onatym facetem, Pewnego dnia, kto艣 zapuka艂 do jej drzwi i kiedy otworzy艂a, sta艂a na wycieraczce zap艂akana kobieta prosz膮ca o spotkanie.

Wpu艣ci艂a j膮 do domu i zrobi艂a mocn膮 kaw臋, aby w tym czasie kobieta och艂on臋艂a. Okaza艂o si臋, 偶e jej c贸rka zabra艂a m臋偶a kobiecie i jej dwojga dzieciom w wieku szkolnym. Okaza艂o si臋, 偶e ta biedna 偶ona przechwyci艂a rozmowy swojego m臋偶a i jej c贸rki, a on pisa艂, 偶e nie kocha swojej 偶ony, 偶e wcale nie 艣pi膮 ze sob膮 i wszystko zrobi, aby by膰 z jej c贸rk膮 i ta kobieta jej wszystko wyt艂umaczy艂a, i偶 jest to wierutne k艂amstwo, bo jej w 艂贸偶ku po ka偶dym seksie m贸wi, 偶e jest jedyn膮 w jego 偶yciu i wie, 偶e to ca艂e pisanie podyktowane jest ch臋ci膮 prze偶ycia tylko przygody. Powiedzia艂a, 偶e chce ratowa膰 ten zwi膮zek i prosi o pomoc, aby odsun臋艂a swoj膮 c贸rk臋, by powiedzia艂a jej, 偶e nie si臋ga si臋 po nie swoje!

Kiedy si臋 po偶egna艂y, szuka艂a w pami臋ci, co zrobi艂a 藕le, wychowuj膮c c贸rk臋 i przypomina艂a sobie, 偶e pewnego dnia jej malutka c贸rka przynios艂a do domu kredki nale偶膮ce do kole偶anki z 艂awki i t艂umaczy艂a jej, 偶e ma je odda膰, bo nie bierze si臋 niczego, co do nas nie nale偶y i zawsze tak t艂umaczy艂a swoim dzieciom, 偶e lepiej mie膰 swoj膮 godno艣膰, ni偶 si臋ga膰 po cudze, a wi臋c chyba b艂臋du wychowawczego nie pope艂ni艂a.

Przyecha艂a c贸rka, a wi臋c od razu napad艂a na ni膮, 偶e tak si臋 nie godzi, 偶e tam s膮 dzieci male艅ke i robi kolosalny b艂膮d, a c贸rka tylko wyrzek艂a, 偶e nie ma prawa wtr膮ca膰 si臋 w t膮 mi艂o艣膰.

– Je艣li tak my艣lisz, 偶e masz prawo rozwala膰 inn膮 rodzin臋, to wyjd藕 z mojego domu i pami臋taj, 偶e nie jeste艣 ju偶 moim dzieckiem, bo ja nie b臋d臋 tolerowa艂a twojej g艂upoty i bezmy艣lno艣ci i buduj swoje szcz臋艣cie na nieszcz臋艣ciu innej kobiety!

Nie widzia艂y si臋 5 lat i pewnego dnia zadzwoni艂a do niej c贸rka, 偶e on znalaz艂 sobie m艂odszy model i ma z nim dziecko!

Boi si臋 Putin i boj臋 si臋 ja!

Upalny dzie艅, a u Was?

Dzi艣 przejrza艂am blogi, kt贸re mam w zak艂adkach i tak sobie pomy艣la艂am, 偶e to jest wielka niewiadoma, co napisze kolejnego dnia blogierka, czy blogier. Ile umys艂贸w tyle nowych i odmiennych tematycznie wpis贸w i to jest ekscytuj膮ce, 偶e czytamy my艣li innych ludzi, b膮d藕 poszczeg贸lne zdarzenia z ich 偶ycia. Nagle jestem wpuszczona w ich cz臋sto intymne zwierzenia, albo zaproszona na wypoczynek z blogierk膮, kt贸ra w艂a艣nie gdzie艣 sobie tam odpoczywa wakacyjnie. To mi艂e uczucie m贸c zjedna膰 si臋 z kim艣 – tam, na drugim kra艅cu Polski, zupe艂nie mi nie znanym i dzi臋ki temu mog臋 zajrze膰 w zak膮tek, kt贸rego z pewno艣ci膮 ju偶 nie poznam.

Jestem zaproszona do czytania g艂臋bokich refleksji nad 偶yciem, a tak偶e wszelkich jego podsumowa艅. Czytam wpisy weso艂e, okraszone du偶膮 dawk膮 humoru, albo zupe艂nie odwrotne, bo dotykaj膮ce choroby, czy te偶 walki z ni膮. Czytam zawsze z uwag膮, cho膰 mo偶e nie zawsze pozostawiam za sob膮 艣lad, bo czasami jakby brakuje s艂贸w, by kogo艣 podnie艣膰 na duchu, czy te偶 wesprze膰, co naprawd臋 jest czasami 聽trudne zadanie i s艂贸w si臋 nie znajduje i lepiej przemilcze膰, ni偶 klepa膰 trzy po trzy.

Dlaczego pisz臋 o tym, bo mnie chodzi dzi艣 po g艂owie i tu zdradz臋 niebyt weso艂e moje my艣li, podyktowane artyku艂em o Putinie. Okazuje si臋, 偶e Putin si臋 boi! Boi si臋 zje艣膰 cokolwiek bez testera 偶ywno艣ci, a skoro taki polityk si臋 boi, to boj臋 si臋 i ja! Oznacza to, 偶e wsz臋dzie czai si臋 z艂o, bo nawet w rezydencjach polityk贸w, nie koniecznie wielkich, bo osobi艣cie uwa偶am Putina za cz艂owieka pe艂nego kompleks贸w, boj膮cego si臋 w艂asnych ludzi.

Je艣li on si臋 boi, to ten strach przenosi si臋 i na mnie, bo to oznacza, 偶e nic w naszych czasach nie jest pewne i w ka偶dej chwili jaki艣 czubek mo偶e wysadzi膰 ten 艣wiat w powietrze – jednym guzikiem.聽

Ten strach coraz pot臋偶niej rozlewa si臋 po Europie, cho膰 nikt g艂o艣no o tym nie m贸wi, a mo偶e dlatego, by nie sia膰 paniki, ale mnie martwi, 偶e w艂a艣ciwie mo偶ni tego 艣wiata nie s膮 pewni, co ten cz艂owiek jest w stanie jeszcze wymy艣li膰, aby pokaza膰 ludzko艣ci, kto tu rz膮dzi.

Nikt z moich rz膮dz膮cych nie mo偶e mnie zapewni膰 na 100%, 偶e jeste艣my bezpieczni, bo nikt nie jest w stanie przewidzie膰, kiedy mo偶e run膮膰 domek z kart.

Ludzie pilnie 艣ledz膮cy niebo, czasami s艂ysz膮 warkot ci臋偶kich transportowc贸w, kt贸re by膰 mo偶e na pok艂adzie maj膮 najgorsz膮 bro艅 i nigdy nie wiadomo, dla kogo jest przeznaczona i w czyje 艂apy si臋 dostanie. Tak, tak, nic nie gwarantuje nam, 偶e pewnego dnia nie zostaniemy zmieceni z powierzchni ziemi, na podobie艅stwo malezyjskiego samolotu z niewinnymi dzie膰mi na pok艂adzie i to przera偶a mnie coraz bardziej i to budzi we mnie l臋k.

Ludzie wypoczywaj膮 sobie beztrosko nad naszymi wodami. Pij膮 nad wod膮 piwo, a potem si臋 topi膮 w odm臋tach akwen贸w, nie dbaj膮c, 偶e zostawi膮 swoich bliskich w rozpaczy, ale to jest zupe艂nie inny rodzaj 艣mierci – na w艂asne 偶yczenie, ale nikt nie chcia艂by zgin膮膰 od kuli bandyckiego separatysty uzbrojonego po z臋by.

Przepraszam za tak pesymistyczny wpis, ale uwa偶am, 偶e Putinowi przewr贸ci艂o si臋 w g艂owie, a jak wiadomo szale艅stwo jest bardzo niebezpieczne.

Mi艂ego wypoczynku, bo lato mamy pi臋kne tego roku.

Na ratunek matce!

Siedemnastoletnia Ole艅ka wybieg艂a ze szko艂y bardzo szcz臋艣liwa i koniecznie chcia艂a si臋 komu艣 tym pochwali膰, a wi臋c wbieg艂a do domu niczym wiatr i rzuciwszy plecak w k膮t, od progu zawo艂a艂a – mamo, mamo, gdzie jeste艣, jestem taka szcz臋艣liwa bo zda艂am ten angielski i wiesz, 偶e dosta艂am pi膮tk臋. M贸wi艂am ci, 偶e zdam, prawda, 偶e m贸wi艂am!

Jednak nikt jej nie odpowiedzia艂, cho膰 wiedzia艂a, 偶e jej ukochana mama, kt贸ra tak j膮 wspiera艂a jest w domu.

Wesz艂a do kuchni, a tam nikogo, a wi臋c zahaczy艂a o sypialni臋 rodzic贸w, a tam te偶 pusty pok贸j, a wi臋c zajrza艂a do salonu i tam… Tam na sk贸rzanej kanapie le偶a艂a jej mama, niedbale przykryta pledem. Jej g艂owa oparta by艂a na zag艂贸wku i us艂ysza艂a, lekkie chrapanie.

Pewnie zm臋czona, pomy艣la艂a sobie i poprawi艂a zwisaj膮cy pled, aby przykry膰 mamie nogi, ale co艣 j膮 zaniepokoi艂o, bo w salonie unosi艂 si臋 nieznany w ich domu 聽zapach, tak jakby alkoholowe opary. Wiedzia艂a jak pachnie alkohol, bo nie raz czu艂a go od swojego wujka, kt贸ry lubi艂 sobie wypi膰.

Zamkn臋艂a cicho drzwi i otworzy艂a w swoim pokoju komputer i zauwa偶y艂a, 偶e ukochany jej tata, pracuj膮cy na innym kontynencie chcia艂 si臋 z ni膮 spotka膰 w sieci.

Chcia艂a po艂膮czy膰 si臋 z ojcem i on od razu podj膮艂 rozmow臋, pytaj膮c, co u nich s艂ycha膰, a wi臋c powiedzia艂a, 偶e wszystko jest dobrze, a mamusia 艣pi, bo jest zm臋czona. Pochwali艂a si臋, 偶e egzamin zda艂a na pi膮tk臋, z czego ojciec strasznie si臋 ucieszy艂 i obieca艂, 偶e jak wr贸ci b臋dzie mia艂 dla niej prezent, specjalny na t臋 okazj臋.

Kiedy sko艅czy艂a rozmow臋 z ojcem, 聽z salonu us艂ysza艂a, aby posz艂a do sklepu po piwo, bo matka umiera i koniecznie musi wypi膰 to piwo, aby stan膮膰 na nogi.

Ole艅ka za艂o偶y艂a pierwsze lepsze buty i wzi臋艂a pieni膮dze z torebki matki. Za nied艂ugo postawi艂a przed mam膮 wymarzone piwo, kt贸re postawi艂o mam臋 聽faktycznie na nogi. Nagle mama sta艂a si臋 rozmowna i zainteresowa艂a si臋 tym nieszcz臋snym egzaminem. Ucieszy艂a si臋 i j膮 przytuli艂a, cho膰 w sercu mia艂a niepok贸j.

– Mamo, co z tob膮 si臋 dzi艣 sta艂o, spyta艂a? – Wybacz mi moja male艅ka, ale to si臋 wi臋cej nie zdarzy, ot po prostu mia艂am z艂y dzie艅, t艂umaczy艂a si臋 jej ukochana mama.

Nic si臋 wi臋c nie sta艂o, pomy艣la艂a Ole艅ka i zabra艂a si臋 za odrabianie lekcji. Postanowi艂a, 偶e tym razem b臋dzie systematyczna w nauce, aby nie mie膰 problem贸w w szkole i aby rodzice byli z niej dumni. Chcia艂a by膰 dla nich dum膮. Mama jej wzi臋艂a prysznic i z powrotem si臋 po艂o偶y艂a, ale ju偶 w sypialni.

Kiedy rano si臋 obudzi艂a, jej mamy nie by艂o ju偶. Zdziwi艂a si臋, bo w kuchni znalaz艂a karteczk臋, aby zrobi艂a sobie kanapki do szko艂y, gdy偶 musi pilnie wyj艣膰, aby co艣 za艂atwi膰.

Spoko, pomy艣la艂a sobie, cho膰 troch臋 dziwnym si臋 jej wyda艂o, bo mama zawsze szykowa艂a jej 艣niadanie,

Kiedy wr贸ci艂a ze szko艂y, nadal mamy nie by艂o w domu, co j膮 niezmiernie zdziwi艂o. Zacz臋艂a wydzwania膰, ale ka偶de po艂膮czenie by艂o nie odebrane. To si臋 nigdy nie zdarza艂o, a wi臋c postanowi艂a na ni膮 聽czeka膰.

Nasta艂 bardzo p贸藕ny wiecz贸r, a mamy w domu nadal nie by艂o, a wi臋c zacz臋艂a si臋 bardzo denerwowa膰, kiedy nagle kto艣 zadzwoni艂 do drzwi i kiedy je otworzy艂a, jej ukochana mama wpad艂a do domu chwiej膮c si臋 na nogach i be艂kocz膮c jakie艣 tam przeprosiny. Zaci膮gn臋艂a j膮 do sypialni i nie rozbieraj膮c pchn臋艂a na 艂贸偶ko, nakrywaj膮c ko艂dr膮, aby nie widzie膰 tego wieczora ju偶 tego 偶a艂osnego widoku. Kiedy obudzi艂a si臋 rano – matki znowu nie by艂o w domu, cho膰 przez sen s艂ysza艂a jak rozmawia z jej ojcem.

Mija艂y tygodnie i kiedy jej tata rozmawia艂 z ni膮 przez komputer, zapewnia艂a go, 偶e w domu wszystko w porz膮dku i nie powiedzia艂a mu, 偶e lod贸wka jest pusta, a ona musi sama sobie radzi膰, a wi臋c sprz膮ta膰, robi膰 zakupy, gotowa膰 i pra膰, bo jej matka woli towarzystwo szemranych ludzi, gdzie upija si臋 z nimi i zupe艂nie o niej zapomnia艂a. Spyta艂a tat臋, kiedy wr贸ci do domu, bo t臋skni.

Us艂ysza艂a, 偶e mo偶e za p贸艂 roku, bo jego wie偶a wiertnicza ma bardzo dobre wyniki i w konsekwencji zarobi kolosalne pieni膮偶ki dla nich, bo dla nich to wszytko robi, a wi臋c niech b臋d膮 cierpliwe. Spyta艂 jeszcze dlaczego mama jest taka milcz膮ca, bo on dzwoni, a ona nie podejmuje po艂膮cze艅 i si臋 martwi.

Wyja艣ni艂a, a raczej sk艂ama艂a, 偶e mama bardzo t臋skni, ale podj臋艂a prac臋 w salonie fryzjerskim i ci臋偶ko pracuje, ale kocha to co robi i odda艂a si臋 ca艂膮 sob膮, a tak偶e w ten spos贸b niweluje swoj膮 samotno艣膰. Zmy艣la艂a i kry艂a matk臋, cho膰 ona le偶a艂a w domu zazwyczaj nie przytomna. Kiedy rano trze藕wia艂a, sama dzwoni艂a do m臋偶a upewniaj膮c go, 偶e wszystko jest pod kontrol膮, a wi臋c ma si臋 o nie martwi膰.

Czasami Ole艅ce uda艂o matk臋 po艂膮czy膰 z m臋偶em przez komputer, kiedy by艂a w miar臋 trze藕wa, aby jej tata nie czu艂 si臋 taki samotny. Nawet podpowiada艂a mamie, co ma m贸wi膰, cho膰 ta by艂a zazwyczaj trze藕wiej膮ca, ale Ole艅ka dba艂a, 偶eby matka mia艂a makija偶, kt贸ry mia艂 zakry膰, to czego jej tata widzie膰 nie powinien.

Pewnego razu dw贸ch dryblas贸w wci膮gn臋艂o jej mam臋 do domu, be艂kocz膮c膮 co艣 o samotno艣ci i, 偶e wi臋cej tego nie wytrzyma i ze sob膮 sko艅czy. Ole艅ka d艂ugo po tym p艂aka艂a, samotnie w pokoju i by艂 to ostatni聽dzwonek. Na drugi dzie艅, wybra艂a si臋 do miejscowego psychiatry i opowiedzia艂a wszystko jak jest, 偶e je matka sta艂a si臋 pijaczk膮, chor膮 kobiet膮, kt贸ra chyba nie radzi sobie z rozstaniem. Prawie natychmiast w domu by艂 lekarz, aby sprawdzi膰, czy faktycznie tak jest!

Lekarz poda艂 spraw臋 do s膮du, kt贸ry zadecydowa艂 o przymusowym leczeniu, daj膮c wiar臋 dziecku, kt贸re jest bezsilne, a jednak silne, aby pomaga膰 matce wsta膰 z kolan.

Leczenie trwa艂o p贸艂 roku i kiedy jej tata wr贸ci艂 do domu, jego 偶ona czeka艂a na niego z domowym obiadem i ciastem najsmaczniejszym w 艣wiecie. By艂a szcz臋艣liwa, 偶e wreszcie si臋 zobacz膮, ale jej tata nie dowiedzia艂 si臋, 偶e Ole艅ka korzysta z poradni psychologicznej.

Z艂e s艂owo

Hej, hej – jeste艣cie?

Zamilk艂am na jeden dzie艅, bo chyba wyko艅czy艂 mnie ten upa艂. Nagle zabrak艂o mi weny do pisania, a mo偶e by艂 mi potrzebny taki dzie艅, co nie oznacza, 偶e g艂贸wka przesta艂a pracowa膰, bo co to nie. 馃榾 Obejrza艂am pewien film i g艂臋boko zastanawia艂am si臋 nad jego tre艣ci膮, gdy偶 wielce mnie poruszy艂.聽

Film du艅ski pod tytu艂em „Polowanie”, nominowany do Oscara. obna偶a bardzo mocno ludzk膮 psychik臋, gdy偶 pokaza艂 jacy potrafimy by膰, gdy w ma艂ej i hermetycznej miejscowo艣ci kto艣 pu艣ci w obieg pewne oskar偶enie, kt贸re toczy si臋 jak 艣niegowa lawina, zahaczaj膮c i pukaj膮c do wszystkich mieszka艅c贸w. Jeszcze gorzej to wygl膮da, kiedy z艂e s艂owa wypowie malutkie dziecko, a dzieci przecie偶 nie k艂ami膮 – prawda? Dzieci s膮 szczere do b贸lu i dzieciom si臋 wierzy na tysi膮c procent, a wi臋c nie zmy艣laj膮 nic i nie potrafi膮 fantazjowa膰 na temat molestowania seksualnego, bo przecie偶 nie wiedz膮 z czym to si臋 je i co oznacza. Ot贸偶 jednak zdarzy艂o si臋 i dopad艂o nic nie winnego wychowawc臋 przedszkolnego, oddanego dzieciom.

Malutka dziewczynka by艂a epatowana tematem przez swoich braci, kt贸rzy siedzieli w sieci, ogl膮daj膮c te brzydkie rzeczy. Nie oszcz臋dzili swojej malutkiej siostrzyczki, kt贸ra ni z tego, ni z owego oskar偶y艂a o niecne czyny swojego wychowawc臋 i by艂o, nie by艂o zrujnowa艂a mu 偶ycie. Opowiedzia艂a o tym jak kaza艂 si臋 tam dotyka膰, a reszt臋 dopowiedzieli mieszka艅cy i pozosta艂a kadra wychowawcza. By艂a policja, by艂 przeogromny ostracyzm i by艂a wielka niech臋膰, 艂膮cznie z brutalnymi pobiciami. Ludzie w mie艣cie uwierzyli dziewczynce, bo dziecko przecie偶 nie k艂amie, a co dalej wydarzy艂o si臋, to zach臋cam do obejrzenia tego, jak偶e sk艂aniaj膮cego do refleksji filmu. Warto si臋 zastanowi膰, jak ja bym si臋 zachowa艂a, czy zachowa艂, nie maj膮c w艂a艣ciwie 偶adnych dowod贸w i czy fantazja ma艂ego dziecka, by艂aby sk艂onna zasia膰 we mnie ziarno podejrzliwo艣ci i nieufno艣ci do szanowanego do tej pory cz艂owieka – niewinnego.

Ogromnie lubi臋 takie filmy, z kt贸rymi zostaj臋 na d艂u偶ej, po ich obejrzeniu, bo to oznacza, 偶e maj膮 swoje, specjalne przes艂anie dla ludzko艣ci.

Dzie艅 z wnukami, to dzie艅 inny ni偶 wszystkie :)

„Ludzie na staro艣膰 dziecinniej膮, by mogli znale藕膰 wsp贸lny j臋zyk z wnukami” 聽– Andrzej Majewski 馃檪
Dzi艣 dzie艅 z wnukami, a wi臋c 艣wiat zewn臋trzny dla mnie nie istnia艂. Takie dni s膮 potrzebne ogromnie, kiedy mo偶na wy艂膮czy膰 si臋 z medi贸w i nic do cz艂owieka nie dociera, bo telewizor cho膰 jest w艂膮czony, to tylko na – Bajki! Najlepiej na du偶o bajek, jak sobie 偶ycz膮 te ma艂e cz艂owieczki, ale nie samymi bajkami si臋 偶yje kochane wnuki i trzeba je Wam dawkowa膰, aby艣cie mia艂y czas na inne, te偶 ciekawe zaj臋cia i oczywi艣cie na jedzenie obiadu. Babcia wie, 偶e gor膮co, 偶e skwar z nieba si臋 leje, ale u Babci nie ma to tamto – obiad zje艣膰 trzeba, cho膰 marudzicie nad talerzem. Uf, jako艣 si臋 uda艂o i Babcia jest zadowolona, a Wy macie wi臋cej si艂y na zabaw臋, a wi臋c z Babci膮 w tej kwestii si臋 nie dyskutuje he he 馃榾
Tak to prawda, 偶e Babcia troch臋 przy Was dziecinnieje i wygaduje g艂upotki, aby si臋 z Wami zbrata膰 i aby weso艂o by艂o. Taka jest potrzeba chwili i my艣l臋, 偶e kiedy艣 z Babci 艣mia膰 si臋 nie b臋dziecie, bo Babcia chce widzie膰 u艣miech na Waszych twarzyczkach i dlatego nagina si臋 do Waszego j臋zyka.聽
Chocia偶 Babcia zauwa偶y艂a, 偶e s膮 momenty, 偶e ju偶 mo偶na rozmawia膰 z Wami jak z doros艂ymi. Ciekawo艣膰 Wasza coraz wi臋ksza i Babcia musi odpowiada膰 ju偶 na bardzo powa偶ne pytania i stara si臋 odpowiada膰 szczerze. Stajecie si臋 coraz doro艣lejsi i ciekawi 艣wiata i to Babcie bardzo cieszy, tylko Babcia 艂apie si臋 za g艂ow臋, 偶e tak szybko ro艣niecie, a Babci te偶 latka lec膮, ale p贸ki co Babcia kocha swoje wnuki i jest szcz臋艣liwa, 偶e s膮 zdrowe i m膮dre.聽
Babcia jest ciekawa, jak b臋dzie wygl膮da艂 czas, kiedy b臋dziecie ju偶 du偶ymi lud藕mi i czy Babcia z Dziakiem tego doczekaj膮, hm…
Andrzej Majewski

Z lekk膮 nutk膮 偶alu – do siebie

Obserwuj臋 w sieci, 偶e powstaj膮 jak grzyby po deszczu tzw.聽blogi 聽parentingowe. Nazwa dla mnie niestety dziwna, bo ja bym inaczej to nazwa艂a, ale wida膰 jestem starej daty. Tak膮 mamy teraz manier臋, 偶e czerpiemy nazwy z j臋zyka angielskiego i musia艂am zajrze膰 do Wikipedii, aby zapozna膰 si臋 z tym terminem i ju偶 wiem z czym to si臋 je. Oznacza to mniej wi臋cej m膮dre rodzicielstwo, a reszt臋 zostawiam wnikliwym. 馃檪

Fajna sprawa, m贸c dzieli膰 si臋 z innymi rodzicami swoimi sukcesami i pora偶kami rodzicielskimi, a najwa偶niejsze, to mie膰 aparat fotograficzny zawsze ze sob膮, aby uwieczni膰 ciekawe momenty swojego dziecka, od narodzin do doros艂o艣ci i fajne jest opisywanie rozwoju ukochanej pociechy. Od pierwszego oddechu, do pierwszego, samodzielnie postawionego kroku, a nast臋pnie to pierwszego s艂owa „mama”, czy te偶” tata”

Taki blog to ogromna kopalnia wiedzy, bo gdy dochodzi do tego wymiana komentarzy pod notk膮 i uczenie si臋 na cudzych, wychowawczych b艂臋dach, to stanowi niez艂膮 robot臋, ale najwa偶niejsze jest, 偶e jest to pami膮tka i w艂o偶ony trud oraz ci臋偶ka har贸wka wykonana dla swojego dziecka – kiedy艣 tam. Na tych blogach s膮 艣mieszne momenty zwi膮zane z dzieckiem i wszelkie inne sytuacje i mo偶na si臋 czytaj膮c fajnie rozerwa膰, a i pop艂aka膰, bo blogierki, m艂ode mamy pisz膮 o wszystkim, cho膰 zdarzaj膮 si臋 te偶 tatusiowe opisuj膮cy sw贸j wk艂ad w艂o偶ony w wychowanie maluszka. Popieram te blogi, cho膰 nie jestem tam cz臋stym uczestnikiem, wszak ta rola ju偶 za mn膮. Troszeczk臋 艣ledz臋 blog pod nazw膮 „Matka jest tylko jedna” i musz臋 stwierdzi膰, 偶e prowadzony jest z g艂ow膮 i mi艂o艣ci膮 do synka o imieniu Kosmyk. Blog jest okraszony super zdj臋ciami i bije z niego takie ciepe艂ko, stworzone przez w艂a艣cicielk臋 forum.聽

Wiem, 偶e blogi o rodzicielstwie rywalizuj膮 ze sob膮 i dochodzi do ostrych spi臋膰, ale ta wiedza niewiele mi jest do czego艣 potrzebna, bo jak powsta艂 Internet, tak powsta艂a rywalizacja w sieci i panie pr膮 jak burza, aby 聽osi膮gn膮膰 jaki艣 tam sukces, a ja?

Ja bardzo 偶a艂uj臋, 偶e 偶y艂am, kiedy matk膮 m艂od膮 by艂am, bez mo偶liwo艣ci takiej, aby to wszystko zapisywa膰 na klawiaturze i mam do siebie 偶al, 偶e nie prowadzi艂am jakiego艣 tam, osobistego pami臋tnika, jak zwa艂, tak zwa艂. Mam du偶o zdj臋膰 moich dzieci z r贸偶nych okres贸w ich 偶ycia, ale wszelkich zapisk贸w niestety jest brak. Czemu ja o tym nie pomy艣la艂am, ale jak wiadomo, na staro艣膰 cz艂owiek nabiera m膮dro艣ci i dobrze, 偶e mam teraz bloga, to aby naprawi膰 swoj膮 reputacj臋, dokumentuj臋 wa偶niejsze sprawy od ponad roku i lepiej p贸藕no, ni偶 wcale 馃檪

I ponownie pobiega艂am po albumach, aby sobie przypomnie膰 chwile, kiedy nasz dom szczebiota艂 dzieci臋cymi g艂osami. Jak wida膰 i ja wk艂adam sporo pracy, aby wgra膰 stare zdj臋cia na bloga i lekko je od艣wie偶y膰. To jest uwierzcie troch臋 z tym roboty.

Pierwszy spacer z pierworodn膮 馃檪

Moje dwie, malutkie jeszcze i na 艣cianie modna kiedy艣 s艂omianka 馃檪

Wszystkie prawie dzieci w mojej rodzinie, bo siostry c贸reczka i synek 馃檪

A tutaj ju偶 s膮 wszystkie. 艢wi臋ta i pod choink膮 nasze szkraby 馃檪

Moja c贸rcia si臋 uczy艂a pilnie 馃檪

Wychodzili艣my na spacery o ka偶dej porze roku 馃檪

Mama ze swoimi pociechami i kiedy ten czas uciek艂? 馃檪