Dzień Matki jutro – dla mnie smutny dzień!

 

Moje serce krzyczy, 

wykreślcie Dzień Matki z kalendarza,

bo ja nie mam na nie siły tego roku.

Ja chcę, aby płynęły dni bez tego święta,

bo na słowo święto – łzy zalewają mi twarz.

Tak trudno znieść Twoje cierpienie Mamo,

kiedy tak skruszałaś,

kiedy tak się zminimalizowałaś,

kiedy tak podobna jesteś do bezbronnego kotka,

którego trzeba głaskać i karmić, by poczuł siłę.

Mamo!

Jesteś w cierpieniu taka dzielna,

że swoim uporem mogłabyś obdzielić

wszystkich chorych świata.

Skąd czerpiesz taką siłę i do diaska jak to robisz,

że nie masz ani jednego siwego włosa,

choć życie łatwym nie było?

Mamo!

Nawet nie wiesz jaka jestem bezradna,

że nie znajduję słów, aby to wyrazić.

Mamo!

Założyłam na twarz niewidzialną maskę,

aby nie dać po sobie poznać,

że mi przykro. Uśmiecham się do Ciebie.

Mamo!

Moje serce wali jak młot, kiedy

nie odbierasz telefonu!

Tak się zdarzyło dwa razy, kiedy

lotem błyskawicy pędziłam,

na złamanie karku, by się dowiedzieć,

że żyjesz!

Siadałam wtedy w fotelu

i łapałam powietrze jak ryba – szczęśliwa.

Wykreślcie to święto z kalendarza,

bo ja nie wiem i nikt nie wie

ile jeszcze….

Płaczę i Ci dziękuję. Mamo!

  

Nie, nie żałuję

 

Że nie dałaś mi mamo zielonookich snów.
Nie, nie żałuję.
Że nie znałam klejnotów ni koronkowych słów.
Nie żałuję.
Że nie mówiłaś mi, jak szczęście kraść spod lady
i nie uczyłaś mnie życiowej maskarady.
Pieszczoty szarej tych umęczonych dni, nie żal mi,
nie żal mi.

Nie, nie żałuję.
Przeciwnie, bardzo ci dziękuję, kochana,
żeś mi odejść pozwoliła, po to, bym żyła tak jak żyłam.
Że nie dałeś mi szczęścia, pierścionka ani psa.
Nie żałuję.
Że nie dzwonisz po nocach: kochanie, tak to ja.
Nie żałuję.
Że nie załatwisz mi posady sekretarki,
i że nie noszę twojej szarej marynarki.
Że patrzysz na mnie jak teatralny widz,
to nic, to nic.

Nie, nie żałuję.
Przeciwnie, bardzo ci dziękuję, kochanie,
za to, że jesteś królem karo,
że jesteś zbrodnią mą i karą.

Że w tym kraju przeżyłam tych parę trudnych lat.
Nie żałuję.
Że na koniec się dowiem: ot, tak się toczy świat.
Nie żałuję.
Że nie załatwią mi urlopu od pogardy,
i że nie zwrócą mi uśmiechu jak kokardy.
Pieszczoty szarej tych udręczonych dni,
nie żal mi, nie żal mi.

Nie, nie żałuję.
Przeciwnie, bardzo ci dziękuję, mój kraju,
za jakiś czwartek, jakiś piątek, jakiś wtorek,
i za nadziei cały worek.
Nie, nie żałuję.
Przeciwnie, bardzo ci dziękuję,
za to, że jesteś moim krajem,
że jesteś piekłem mym i rajem.

 

Tekst: Agnieszka Osiecka.

https://www.youtube.com/watch?v=jrE_tQzzY1g

 

https://www.youtube.com/watch?v=wJ-WM94YP1s

 

https://www.youtube.com/watch?v=DevJ_DlYHOE

 

https://www.youtube.com/watch?v=O95dhrYbOgk

 

https://www.youtube.com/watch?v=Svdt9RVCuOM

 

 

https://www.youtube.com/watch?v=uVlvFNaPWmI

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s