Archiwum dnia: 19 pa藕dziernika, 2017

Zm臋czeni 50 i 60 latkowie!

Na moim blogu du偶o miejsca po艣wi臋cam staro艣ci i Seniorowi, dlatego, 偶e sama ju偶 jestem w s艂usznym wieku i zaliczam si臋 do Senior贸w.

Niedawno ogl膮da艂am wywiad z Gra偶yn膮 Torbick膮 w programie Magdy Mo艂ek – „W roli g艂贸wnej”.

Ot贸偶 w tym wywiadzie Gra偶yna Torbicka powiedzia艂a, 偶e nie obchodzi urodzin od pewnego czasu, gdy偶 czuje si臋 wewn臋trznie na wiele m艂odsz膮, a wi臋c odpu艣ci艂a sobie liczenie swoich lat!

Mo偶na i tak oszukiwa膰 czas, ale do pewnego momentu, kiedy cia艂o i psyche na to pozwalaj膮.

Zdrowie dane jest nam do jakiego艣 momentu, ale kiedy艣 nast膮pi czas, 偶e przed chorob膮 nie ma ucieczki – niestety.

Mo偶emy mie膰 lepsze i gorsze geny i jedni 偶yj膮 d艂u偶ej, lub kr贸cej i nie jest to sprawiedliwe.

Niestety, ale czasami nie da si臋 uciec od nieuchronnego i zaczyna si臋 walka z chorob膮.

Pisa艂am kilka razy na blogu, 偶e mam chor膮 Mam臋. W listopadzie minie rok, jak pad艂a diagnoza – rak!

Mama mia艂a w swoim 偶yciu ogromne szcz臋艣cie, bo naprawd臋 nie chorowa艂a du偶o i uda艂o si臋 jej do偶y膰 85 lat bez powa偶niejszych chor贸b.

Mama jest ode mnie starsza o 24 lata i wiedzia艂am, 偶e kiedy艣 przyjdzie taki czas – jak teraz, 偶e trzeba b臋dzie si臋 Ni膮 opiekowa膰.

Odsuwa艂am od siebie tak膮 perspektyw臋 jak najdalej, a偶 w ko艅cu zachorowa艂a i potrzebuje opieki.

Opieka spad艂a na mnie i na Siostr臋, kt贸ra jeszcze pracuje. Po powrocie z pracy idzie do Mamy i robi przy Niej gigantyczn膮 robot臋 i za to ja Jej dzi臋kuj臋.聽

Ten artyku艂 dedykuj臋 Siostrze, bo wiem jak bardzo jest zm臋czona, kiedy ja na emeryturze mam dni wolne i zajmuj臋 si臋 Mam膮 w godzinach聽 do po艂udnia. Mam czas na regeneracj臋 i nie jestem tak zm臋czona jak Siostra.

Ona przecie偶 wci膮偶 pracuje i wielu innych, kt贸rzy maj膮 swoje rodziny, swoje 偶ycie osobiste, dzieci i wnuki, a musz膮 si臋 zajmowa膰 chorymi rodzicami, kt贸rzy z racji coraz bardziej rozwini臋tej medycyny – 偶yj膮 coraz d艂u偶ej!

Stare dzieci starszych rodzic贸w – nie s膮 bohaterami, s膮 zm臋czeni.

Praca, w艂asne dzieci i starzy rodzice – wymagania, kt贸rym mog膮 sprosta膰 tylko bohaterowie. Ale stawia si臋 je wszystkim. Cena, kt贸r膮 p艂ac膮, jest wysoka. W Polsce od dzieci wymaga si臋 opieki nad starymi rodzicami. Kiedy nadchodzi ten moment i staro艣膰 lub choroby odbieraj膮 im samodzielno艣膰, zaczyna si臋 problem. Czy doros艂e dzieci daj膮 rad臋, czy nie? Jakie maj膮 mo偶liwo艣ci? O trudnych wyborach opiekun贸w – pisze Monika Kaczy艅ska.

Kiedy Marta s艂yszy o biletach do kina za 5 z艂 dla senior贸w, si艂owniach na wolnym powietrzu i kawiarenkach, dostaje piany na ustach. – Senioralia – sralia – tylko, 偶e jak naprawd臋 trzeba si臋 zaj膮膰 starym cz艂owiekiem, system jest bezradny – m贸wi i doskonale wie o czym. W blokowym mieszkaniu na jednym z pozna艅skich osiedli mieszka z dwojgiem dzieci, a od kilkunastu miesi臋cy z dwojgiem schorowanych, niemal kompletnie niesamodzielnych rodzic贸w. I jest na skraju wytrzyma艂o艣ci nerwowej. – Nie mia艂am innego wyj艣cia – opowiada. – Musia艂am ich wzi膮膰 do siebie. Ale to jest z艂e rozwi膮zanie. Nie wiem, jak d艂ugo to wytrzymam. Marta nale偶y do tzw. pokolenia kanapkowego. Sama dobiegaj膮ca 60. wci膮偶 jeszcze pracuje, z jednej strony przyt艂aczana powinno艣ciami wobec doros艂ych, ale jeszcze nie 偶yj膮cych samodzielnie dzieci, z drugiej – powinno艣ciami wobec rodzic贸w.

Opieka nad starszymi osobami wcale nie jest taka 艂atwa i kolorowa jak w reklamach – To zupe艂nie nowe zjawisko – zwraca uwag臋 prof. Anna Michalska, socjolog z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. – Jest zwi膮zane z wyd艂u偶aj膮cym si臋 偶yciem. Pokolenie to nazywane r贸wnie偶 pokoleniem przegubowym podlega silnej presji z obu stron. Dop贸ki starzy rodzice s膮 wzgl臋dnie samodzielni, a doros艂e dzieci tak偶e 偶yj膮 swoim 偶yciem, wszystko jest w porz膮dku. Gdy jednak staro艣膰 lub choroby odbieraj膮 najstarszemu pokoleniu samodzielno艣膰, zaczyna si臋 problem. I organizacyjny, i etyczny, i psychologiczny. Dotyczy to coraz wi臋kszej grupy os贸b. I z danych wynika, 偶e w ci膮gu najbli偶szych lat b臋dzie ona jeszcze liczniejsza. – W Polsce wci膮偶 rodzina znajduje si臋 wysoko w hierarchii warto艣ci – m贸wi prof. Anna Michalska. – Otoczenie oczekuje, 偶e dzieci zajm膮 si臋 rodzicami w podesz艂ym wieku, jakby oddaj膮c im trud, kt贸ry w艂o偶yli w wychowanie. Zdawanie si臋 w tej kwestii na instytucje jest wci膮偶 oceniane negatywnie. Na w艂asnej sk贸rze odczu艂y to dwie poznanianki, kt贸re opowiadaj膮, jak radz膮 sobie ze zniedo艂臋偶nieniem rodzic贸w.

Obawa przed negatywn膮 ocen膮 dalszej rodziny i przyjaci贸艂 to jedno. Druga sprawa to dost臋pno艣膰 i jako艣膰 instytucjonalnej opieki. Oczekiwanie na miejsce w domu pomocy spo艂ecznej w du偶ym mie艣cie trwa przeci臋tnie oko艂o roku. Czasem d艂u偶ej. Us艂ugi opieku艅cze, 艣wiadczone w domu, maksymalnie przez 8 godzin dziennie bardzo cz臋sto nie rozwi膮zuj膮 problemu. Ostatecznie wi臋c odpowiedzialno艣膰 za starych i niedo艂臋偶nych spada na ich tak偶e, co tu kry膰, starzej膮ce si臋 dzieci. Gdy Marta sko艅czy艂a pi臋膰dziesi膮tk臋, jej rodzice cieszyli si臋 dobrym zdrowiem. Fakt, 偶e mieszkali w oddalonym o ponad 200 kilometr贸w Wroc艂awiu, nie stanowi艂 problemu. Sta艂y kontakt telefoniczny, weekendowe odwiedziny raz na miesi膮c i bratanek na miejscu, kt贸ry w razie konieczno艣ci przyni贸s艂 ci臋偶sze zakupy czy dokona艂 drobnych napraw, za艂atwia艂y spraw臋.

Kilka lat temu u matki Marty rozpoznano nowotw贸r. Wkr贸tce ojciec sta艂 si臋 bardziej roztargniony ni偶 zwykle. Najpierw t艂umaczono to stresem, p贸藕niej zmianami zwi膮zanymi z wiekiem. Kiedy po raz kolejny siedem razy wychodzi艂 do kiosku i wraca艂 z kolejnym egzemplarzem tego samego numeru gazety, a ze sklepu przynosi艂 si贸dm膮 w ci膮gu dnia 20-dekagramow膮 paczk臋 w臋dliny, sta艂o si臋 jasne, 偶e sprawa jest powa偶niejsza. Badanie lekarskie tylko potwierdzi艂y przypuszczenia – choroba Alzheimera.

Liczba chorych na chorob臋 Alzheimera czy z powa偶nymi, utrudniaj膮cymi codzienne funkcjonowanie zmianami wzrasta z wiekiem Wraz z jej post臋pami Marta traci艂a kolejne cz臋艣ci swojego 偶ycia. Zacz臋艂o si臋 od weekend贸w. – W pi膮tek po pracy wsiada艂am w samoch贸d i gna艂am do Wroc艂awia – opowiada. – Tam pra艂am, sprz膮ta艂am, za艂atwia艂am, co konieczne. Wraca艂am w niedziel臋 wieczorem, a w poniedzia艂ek do pracy. Ale sytuacja z ka偶dym miesi膮cem by艂a coraz gorsza. Choroba ojca Marty post臋powa艂a, a coraz mniej sprawna matka po kilku operacjach przesta艂a dawa膰 sobie rad臋. – Nie by艂a w stanie go upilnowa膰. Znika艂 z domu, gdy by艂a w toalecie, p贸藕niej przyprowadzali go obcy ludzie – wspomina Marta. – Wtedy, kiedy jeszcze to i owo kojarzy艂 i by艂 w stanie si臋 podpisa膰, postanowi艂am go ubezw艂asnowolni膰, cho膰by po to, by kiedy ca艂kiem straci kontakt z rzeczywisto艣ci膮, m贸c umie艣ci膰 go w domu pomocy spo艂ecznej.

Gdy o tym fakcie dowiedzia艂a si臋 dalsza rodzina, prawie Mart臋 zlinczowa艂a. – Nas艂ucha艂am si臋, 偶e chc臋 si臋 ojca pozby膰, 偶e chodzi mi o jego mieszkanie. Wyrodna c贸rka to by艂o naj艂agodniejsze okre艣lenie, z jakim si臋 spotka艂am. Pada艂y wiele gorsze – m贸wi kobieta. Doroty, kt贸ra przez trzy lata opiekowa艂a si臋 chor膮 na chorob臋 Alzheimera matk膮, wcale to nie dziwi. – Oczekuje si臋 od nas postawy heroicznej – twierdzi. – Tyle 偶e nikt, kto tego nie prze偶y艂, nie jest w stanie sobie wyobrazi膰, jaka to przyt艂aczaj膮ca odpowiedzialno艣膰. Matka Doroty od ponad roku jest pensjonariuszk膮 domu pomocy spo艂ecznej. Dorota odwiedza j膮 kilka razy w tygodniu. Czasem matka nawet j膮 poznaje. I cho膰 starsza pani, gdy jeszcze cz臋艣ciej by艂a 艣wiadoma, sama zdecydowa艂a o przeprowadzce, okres oczekiwania na miejsce Dorota wspomina jak nieustaj膮cy koszmar.

– Mieszka艂y艣my po s膮siedzku – opowiada. – Kwestie techniczne – zakupy, sprz膮tanie, podawanie lek贸w cztery razy dziennie to nie by艂 problem. Tylko ten strach. Ba艂am si臋 oddali膰 od domu, bo matka mo偶e mnie potrzebowa膰. Co noc budzi艂am si臋 kilka razy i bieg艂am do okna sprawdzi膰, czy pali si臋 u niej 艣wiat艂o. Po tym, jak o trzeciej w nocy zadzwonili s膮siedzi, 偶e mama w koszuli nocnej stoi na klatce schodowej i nie mo偶e wej艣膰 do mieszkania, prawie w og贸le przesta艂am sypia膰. Tylko dzi臋ki o艣rodkowi dziennego pobytu, do kt贸rego odprowadza艂am mam臋, mog艂am w og贸le pracowa膰. Ale i tak by艂am u kresu si艂. Czego ba艂am si臋 najbardziej? 呕e z jakiego艣 powodu trafi臋 do szpitala, a mama zostanie sama – bez opieki, bez lek贸w, kompletnie zagubiona i bezradna – wyznaje. – Dopiero kilka miesi臋cy po przeprowadzce mamy do DPS-u, na nowo odkry艂am spacery, spotkania ze znajomymi, wyj艣cia do kina. Zwyczajne rzeczy, kt贸re przez ostatnie lata by艂y dla mnie niedost臋pne. Wci膮偶 jeszcze nie mog臋 uwierzy膰, 偶e zn贸w mog臋 wr贸ci膰 do domu, o kt贸rej chc臋. Jak nastolatka spuszczona z rodzicielskiego oka – 艣mieje si臋.

Najbardziej ba艂am si臋, 偶e trafi臋 do szpitala i matka zostanie bez opieki Marta po pracy p臋dzi prosto do domu. Zaj臋cia sportowe, kurs j臋zykowy, koncerty sko艅czy艂y si臋 wraz ze sprowadzeniem rodzic贸w pod w艂asny dach. Zreszt膮 nie tylko to. Do piwnicy trafi艂 ulubiony fotel i kilka karton贸w z ksi膮偶kami. – Moje 偶ycie zosta艂o zredukowane do 11 metr贸w kwadratowych – m贸wi. – Najwi臋kszy pok贸j odda艂am rodzicom, bo w innym nie zmie艣ci艂oby si臋 szpitalne 艂贸偶ko dla ojca, st贸艂 z krzes艂ami i balkoniki dla obojga, dzi臋ki kt贸rym mog膮 si臋 porusza膰. W drugim pokoju mieszkaj膮 synowie. Mnie zosta艂 ten najmniejszy. Nie do艣膰, 偶e nie mam praktycznie w艂asnego 偶ycia poza domem i prac膮, to nawet nie mam swoich ulubionych mebli. S膮 dni, kiedy mam ochot臋 wyj艣膰 z domu i wi臋cej nie wr贸ci膰. I najgorsze, 偶e tak ju偶 b臋dzie. Z jednej strony presja spo艂eczna, z drugiej dzia艂anie systemu opieki spo艂ecznej stawia takie osoby jak Dorota przed dramatycznymi wyborami. Cho膰 zak艂ada艂a, 偶e pr臋dzej czy p贸藕niej rodzicami b臋d膮 musia艂y zaopiekowa膰 si臋 instytucje, bo ona sama nie da rady, 偶ycie pokaza艂o, 偶e sprawa jest znacznie bardziej z艂o偶ona.

Ojciec i tak nie ma ju偶 kontaktu z rzeczywisto艣ci膮, nie s膮dz臋, 偶eby w og贸le orientowa艂 si臋, gdzie jest – m贸wi Marta. – Ale matka, w 偶aden spos贸b niepogodzona ze staro艣ci膮, chorob膮 i ograniczeniami, jakie si臋 z tym wi膮偶膮, nie godzi si臋 na przeprowadzk臋 do domu pomocy spo艂ecznej. A ja przecie偶 si臋 nie rozdwoj臋. 呕eby w og贸le si臋 nimi zaj膮膰, musz臋 ich mie膰 w jednym miejscu. Jedyne mo偶liwe to moje mieszkanie – dodaje zrezygnowana. Liczba chorych na chorob臋 Alzheimera czy z powa偶nymi, utrudniaj膮cymi codzienne funkcjonowanie zmianami ot臋piennymi wzrasta wraz z wiekiem, Polacy 偶yj膮 d艂u偶ej. Ale ostatnie lata 偶ycia wi臋kszo艣ci up艂ywaj膮 na zmaganiu si臋 z chorobami. – Medycyna przed艂u偶y艂a cz艂owiekowi 偶ycie – zauwa偶a Dorota. – Ale d艂u偶sze 偶ycie nie oznacza zachowania zdrowia. To, co nazywa si臋 ofert膮 dla senior贸w – te wszystkie kluby, kawiarenki, festiwale to propozycje dla sprawnych 60-70-latk贸w. Tym o dwadzie艣cia lat starszym potrzeba opieki medycznej. A tej praktycznie nie ma.

Lekarze gerontolodzy to specjali艣ci rzadsi ni偶 z艂oto. W licz膮cym blisko 850 tysi臋cy mieszka艅c贸w Poznaniu i powiecie pozna艅skim takich specjalist贸w jest zaledwie kilku. W ca艂ym Lesznie czy Koninie przyjmuje jeden taki lekarz. Nie ma te偶 wielu wyspecjalizowanych opiekun贸w. Znalezienie kogo艣, kto cho膰by na kilka godzin zosta艂by z chorym na Alzheimera, graniczy z cudem, o kosztach nie wspominaj膮c. A opiekuj膮ce si臋 schorowanymi rodzicami dzieci te偶 si臋 starzej膮. I te偶 maj膮 swoje, tak偶e medyczne potrzeby. I proste marzenia: urlop, zakupy bez obawy o to, co si臋 dzieje w domu, wizyta u fryzjera. W Polsce to na og贸艂 marzenia 艣ci臋tej g艂owy. – Gdybym wiedzia艂a, 偶e raz w roku mog臋 odda膰 rodzic贸w na dwa, trzy tygodnie do o艣rodka, w kt贸rym b臋d膮 mieli opiek臋 i wyjecha膰 do sanatorium…- rozmarza si臋 Dorota. – Na Zachodzie takie rozwi膮zania s膮 powszechne, u nas traktuje si臋 je jak fanaberi臋. Poza tym s膮 jeszcze moi synowie. Dot膮d cierpliwie znosz膮 wszystkie uci膮偶liwo艣ci i solidarnie na zmian臋 艣pi膮 na 艂贸偶ku polowym. Ale jak d艂ugo? Czasem my艣l臋, 偶e spe艂niam obowi膮zek wobec rodzic贸w ich kosztem – wyznaje.

Poczucie 偶ycia w potrzasku jest typowe dla pokolenia kanapkowego. W jego przedstawicielki (bo wci膮偶 funkcje opieku艅cze spadaj膮 przede wszystkim na kobiety) miotaj膮 si臋 mi臋dzy prac膮, rodzicami a wnukami. P艂ac膮 za to wysok膮 cen臋. Depresje, choroby uk艂adu kr膮偶enia i inne dolegliwo艣ci zwi膮zane ze stresem sprawiaj膮, 偶e dzisiejsze 60-latki mog膮 by膰 pierwszym pokoleniem 偶yj膮cym kr贸cej ni偶 ich rodzice. Uwalniaj膮c dzieci od swojej staro艣ci.

Czytaj wi臋cej: http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/1021439,stare-dzieci-starszych-rodzicow-nie-sa-bohaterami-sa-zmeczeni,id,t.html