Archiwum dnia: 25 wrze艣nia, 2018

Ju偶 jesie艅, a za progiem 艢wi臋to Zmar艂ych!

Znalezione obrazy dla zapytania groby

Tydzie艅 wcze艣niej ludzie sobie przypominaj膮 o tych, kt贸rych ju偶 nie ma, a wi臋c p臋dz膮 聽z wiadrami, szczotkami, aby przygotowa膰 groby na 1 listopada.

Wtedy przy grobach, raz do roku spotykaj膮 si臋 kuzynki, kuzyni, ciotki, wujkowie, siostry, bracia, no ca艂a niemal rodzina, zobowi膮zana tym dniem.

Ubierj膮 si臋 jak naj艂adniej, przywdziewaj膮c nowy p艂aszcz, mo偶e pi臋kne futro i obowi膮zkowo nowe buty i nie szkodzi, 偶e nie ma 艣niegu, najcz臋艣ciej s膮 to d艂ugie, pachn膮ce, nowo艣ci膮 kozaczki.

Panowie w eleganckich kurtkach, nowych spodniach i cz臋sto w kapeluszu, bo szyk by膰 musi.

Przychodzi ten dzie艅 podczas, kt贸rego jest odprawiania msza na cmentarzu.

Przecie偶 wszyscy, to s膮 wzorowi katolicy i nie wypada nie zebra膰 si臋 przy grobach, aby wsp贸lnie聽 wys艂ucha膰 s艂贸w ksi臋dza przez kiepskie g艂o艣niki.

Stoj膮 na baczno艣膰, mo偶e troszk臋 przest臋puj膮c z nogi na nog臋, w milczeniu.

Jeden patrzy si臋 na migaj膮ce znicze, drugi skupia wzrok gdzie艣 w nico艣膰 -smutni, jakby nieobecni, zadumani, jakby troch臋 oboj臋tni.

Nikt na nikogo nie patrzy, nie u艣miecha si臋, nie pr贸buje zagada膰, cho膰by jak tam zdrowie, co u ciebie s艂ycha膰 – totalne milczenie jakby nikt nikomu do niczego nie by艂 potrzebny.

Zreszt膮 o czym tu gada膰, skoro nie widzieli si臋 ca艂y rok i nikt do nikogo nie ma o to pretensji, to niby dlaczego mieli by dzisiaj wymienia膰 jakie艣 uprzejmo艣ci i si臋 nadmiernie wysila膰.

Sko艅czy si臋 msza, to si臋 przecisn膮 w t艂umie i wr贸c膮 do domu na wcze艣niej przygotowany obiad, a potem wypij膮 gor膮c膮 kaw臋 i skosztuj膮 kawa艂 ciasta i wszystko wr贸ci do starego porz膮dku.

Ona nie raz widzia艂a takie sceny i kiedy tylko odesz艂a od grobu, s艂ysza艂a szepty za plecami.聽

– Terenia, widzisz jak ona si臋 zmieni艂a i zobacz, dalej siedzi z tym swoim m臋偶usiem, ciekawe czy dalej j膮 zdradza?

– A wiesz, 偶e jej c贸rka straci艂a kolejne dziecko, co do cholery z nimi jest nie tak?

– Ale to nic moja droga, zobacz jak ona przyty艂a i wygl膮da jak potw贸r.

– Wiesz, a ja s艂ysza艂am, 偶e ona choruje na cukrzyc臋 i dlatego.

– Powa偶nie? No patrz, kto by pomy艣la艂, 偶e j膮 te偶 choroby dopad艂y…

I tak dalej, i tak dalej i Ona ju偶 nie chce uczestniczy膰 w tym.

Ona idzie na swoje groby dzie艅 wcze艣niej, stawia kwiaty i zapala lampki.

Ona nie cierpi szeptanek za plecami, dziwnych aluzji, nie szczerych u艣miech贸w, bo dla niej najwa偶niejsza jest pami臋膰 o tych, kt贸rych ju偶 nie ma.

Niech inni sobie szepcz膮 do woli i niech maj膮 z tego satysfakcj臋, 偶e niby z nimi wszystko w porz膮dku i s膮 wiecznie pi臋kni i m艂odzi.

Ona odcina si臋 od hien cmentarnych.

Woli samotnie przej艣膰 si臋 alejkami z zaci艣ni臋tym gard艂em z 偶alu, kiedy dochodzi do grob贸w swoich bliskich, kt贸rzy odeszli i s膮 g艂臋boko w jej sercu!

Obraz mo脙聟脗录e zawiera脙聞脗聡: ludzie stoj脙聞脗聟, kwiat, ro脙聟脗聸lina, drzewo, na zewn脙聞脗聟trz i przyroda